basia880
13.12.08, 18:27
Zacznę może od początku. Gdy miałam niespełna rok uległam oparzeniowi. Miałam
oparzoną znaczną część ciała, lekarze ostrzegali że może to się dla mnie
niezbyt dobrze odbić. Całe szczęście wyszłam z tego część blizn zeszło, ale
mam dość dużą na prawej piersi.Są również inne mniejsze blizny ale one są
lekko widoczne, po prostu inny kolor skóry. Jako młoda dziewczynka wstydziłam
się tego było to dla mnie coś strasznego zwłaszcza w wieku dojrzewania.
Ukrywałam się pod luźnymi ubraniami pragnąc aby nikt mnie nie widział.doszły
do tego problemy rodzinne. Jednak w szkole średniej poznałam bardzo życzliwe
koleżanki które pomogły mi przejść przemianę z ''brzydkiego kaczątka'' do
powiedzmy ''łabędzia''. Ale nadal część tej Basi która się wstydzi że jest
inna. Chociaż jestem uważana za ładną kobietę to jednak nie mogę zaakceptować
tego czego na dzień dzisiejszy nie mogę zmienić bo nie stać mnie na to. Gdy
ktoś prawi mi komplementy myślę sobie że to na pewno pomyłka że ten ktoś
nabija się ze mnie. Również ta sprawa odbija się na moich kontaktach z płcią
przeciwną. W dobie lansowana piękna kobiecego ciała mam obawy że mężczyzna nie
zaakceptuje we mnie tego że nie jestem taka jak inne kobiety. Zdaje sobie
sprawę że ludzie mają jeszcze większe problemy zdrowotne które fizycznie są
widoczne ale chciałabym zaakceptować siebie żebym dała szansę innym do
bliższego poznania mojej osoby. Bo na dzień dzisiejszy jest tak że mam pancerz
wokół siebie. Spotykając się z płcią przeciwną często buduje wokół siebie mur
ochronny, gdy tylko jest obawa że mogę się zaangażować wycofuje się. Wiem że w
ten sposób niesprawiedliwi traktuje mężczyzn ale przyczyną tego jest to że
wciąż powtarzają mi że jestem piękna, że mam piękną sylwetkę że jestem
idealna... Nie zdają sobie oni jednak sprawy z tego że jednak nie jestem
idealna. Co mam zrobić żeby zaakceptować siebie?