pluszowa
14.12.08, 22:46
mam problem, chyba idiotyczny, ale nie wiem, co robic, moze mi ktos otworzy
oczy ;)
wczoraj wymienilismy sie z moim facetem swiatecznymi prezentami, z racji tego,
ze ja pojutrze wyjezdzam do swojej rodziny i nie bedziemy sie w swieta widziec.
no i zdebialam jak zobaczylam, co dostalam. ogolnie to trzy rzeczy, totalnie
bezuzyteczne, a jedna to juz hit, doskonale wie, ze nie lubie takich rzeczy, a
wlasnie to od niego to dostalam, z komentarzem, ze malo kosztowalo i ze moge
wyrzucic, jesli mi sie nie podoba. zartem powiedziane, ale mnie zabolalo. po
cholere mi wiec kupuje taki shit i mowi, ze moge wyrzucic? to lepiej wogole
nie kupowac... mam wrazenie, ze kupil to dla siebie, bo on lubi takie rzeczy...
zna moje pasje, nie rozumiem, jesli chcial mi cos kupic, to naprawde nie tak
trudno, tym bardziej, ze jakis czas temu sam zasugerowal, ze dostane cos
zwiazanego z moimi pasjami, i nagle zmienil zdanie chyba...
jest mi po prostu przykro, bo wszystko to wyglada, jak przypadkowe rzeczy
kupione przy okazji innych zakupow.
i teraz problem jest taki, ze on sie mnie pyta jak mi sie prezent podoba, etc..
i co ja mam powiedziec? nie chce mu sprawic przykrosci, bo jest naprawe
kochany i nie wiem, co mu do glowy strzelilo z tegorocznym prezentem... juz
lepiej, gdyby nic nie kupowal, bo tylko wywalil pieniadze w bloto...
ale z drugiej strony mam udawac? tym bardziej, ze te jego przenty to takie do
uzywania, nie typu bibelot, wiec on oczekuje chyba, ze bede ich uzywac, a ja
patrze na to i plakac mi sie chce albo taka zlosc mnie bierze, ze nie wiem..
szczegolnie, ze widze, jakie zakupy zrobil dla innych i serio, wolalabym
chyba, zeby mi kupil pare kosmetykow, jak dla swojej mamy albo po prostu nic,
niz ten shit, ktory dostalam.. i jeszcze te teksty, ze malo kosztowalo i ze
moge wyrzucic, jakby co... to mnie naprawde zabolalo..
on sie chyba zorientowal, ze klapa i cos tam wspomnial dzis typu, ze inni sa o
wiele lepsi niz on w kupowaniu prezentow i ze on dal mi slabe. ja nie
chcialam, zeby sie czul zle, wiec powiedzialam, ze nie, ze prezenty sa ok, ale
czuje sie idiotycznie tak klamac mu prosto w twarz...
jak ja mam sie zachowac w tej sytuacji? co wy myslicie?
ps. tak czytam to i widze, ze moj chlop jak niezly burak wyglada z mojego opisu...