Dodaj do ulubionych

jak często chodzicie na zwolniena?

20.12.08, 09:35
Dopiero nie dawno zaczęłam pracować, i uważam że raczej nie wypada
mi chodzić na zwolnienia- ale czy powinnam to robić kosztem zdrowia
swoich dzieci?
Pracuje od maja- dokładnie odbywałam przygotowanie zawodowe, w
grudniu podpisałam z nimi umowe -pracodawca miał taki obowiązek,
chociaż ja wiem że po "przymusowych" 3 m-cach albo mogę pracować tam
na czarno, albo mnie zwolnią, a oni wiedzą że ja szukam bardziej
płatnej pracy. Do tej pory pracowałam bez zwolnień, a przez 3 m-ce
nawet po 6 dni w tygodniu. No i dzieci mi zaczynają chorować, babcie
jak na złość obydwie mi odpadły (do tej pory jak młode były
przeziębione to one z nimi siedziały). Firma jest mała więc jak mnie
nie będzie to szefowie będą musieli pracować za mnie., A dodatkowo
straszne jest to że jak się zwolnię np. za m-c to na świadectwie
pracy będzie widniało że w tym krótkim czasie byłam na zwolnieniu:(,
a to raczej nie będzie dobrze wyglądało. JUż sama nie wiem co mam
robić, posłać jednak dzieciaki te 3 dni do przedszkola? Córka
wczoraj gorączkowała , miała ponad 38 stopni,dzisiaj jest już bez
gorączki.
Jak często bierzecie zwolnienia na dzieci lub siebie?
Obserwuj wątek
    • oposka Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 09:45
      w moim życiu zawodowym ani razu nie byłam na zwolnieniu lekarskim
      jakoś tak wyszło ale nie byłam 3 dni tylko o tak
      Ale to zupełnie inna sytuacja więc jej nie porównuj do swojej
      • grassant Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 11:24
        oposka napisała:

        > w moim życiu zawodowym ani razu nie byłam na zwolnieniu lekarskim
        > jakoś tak wyszło ale nie byłam 3 dni tylko o tak
        > Ale to zupełnie inna sytuacja więc jej nie porównuj do swojej

        zdrrrowa baba! ;)
        • jednorazowy3 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 18:02
          ze wsi to i zdrowa
    • garraretka A ojciec dzieci? 20.12.08, 10:45
      A ojciec dzieci nie może iść na zwolnienie i posiedzieć z dzieciakami?

      Gdzie napisane, że to matka ma obowiązek brać wolne?
    • vandikia Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 11:03
      Jak człowiek czy dziecko jest chory, to nie ma wyjścia. Akurat przy
      L4 moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak wypada czy nie, pod
      warunkiem, ze to choroba, a nie ściemnianie. Zwykle po jakimś czasie
      widać kto naprawdę choruje. A w sytuacjach cieżkich losowych
      pracodawcy czesto okazują sie ludzcy.
      Mozesz wziąć częśc pracy do domu?
      • kajda28 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 11:23
        Nie mogę wziąć pracy do domu. Już mi nawet nie chodzi o pracodawce,
        tylko bardziej o to świadectwo pracy. Jak młode nie będą gorączkować
        to będą chodzić do przedszkola, a później będzie 4 dni do kurowania
        ich. Kaszel mam nadzieję że to z astmy i większa dawka leków
        wziewnych doraźnych pomoże , tak jak do tej pory pomagała.
        Co do taty dzieci to nie bierze udziału w życiu rodziny, od ponad
        dwóch lat sama wychowuje dzieci i w tym momencie nie mogę na niego
        liczyć.
        • grassant Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 11:26
          kajda28 napisała:

          > Co do taty dzieci to nie bierze udziału w życiu rodziny, od ponad
          > dwóch lat sama wychowuje dzieci i w tym momencie nie mogę na niego
          > liczyć.

          Babcie , dziadki, niania?
        • six_a Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 14:41
          w świadectwie pracy raczej nie będzie o zwolnieniach, bo jak
          najbardziej przysługują one pracownikowi. będzie o tym, jak
          pracowałaś, kiedy w pracy BYŁAŚ. i nie przesadzajmy już z tym
          myśleniem ciągle o pracodawcy.

          myślę, że zdrowe podejście jest najlepsze: chorujesz tak, że musisz
          odwiedzić lekarza, lekarz uznaje, że nie możesz pracować, więc nie
          idziesz do pracy. łażąc do pracy z grypą, narażasz innych na
          chorobę, więc tak do końca fair wobec pracodawcy to to nie jest;). Z
          drugiej strony, nie chodzisz na zwolnienia z byle powodu i powinno
          być OK.
          a jeśli chodzi o zwolnienia na dzieci, proponuję podzielić się
          opieką z mężem czy babcią, chyba że akurat nie ma takiej możliwości,
          wtedy mówi się trudno.
          • kitek_maly Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 14:55

            > w świadectwie pracy raczej nie będzie o zwolnieniach, bo jak
            > najbardziej przysługują one pracownikowi. będzie o tym, jak
            > pracowałaś, kiedy w pracy BYŁAŚ. i nie przesadzajmy już z tym
            > myśleniem ciągle o pracodawcy.

            Coś mi się kojarzy, że taka informacja pojawia się w świadectwie pracy, ale ręki
            nie dam sobie uciąć, bo nigdy takiego dokumentu nie potrzebowałam.
            • ranita_08 ReL4 jest na świadectwie pracy 29.12.08, 12:02
              Informacja o zwolnieniach jak najbardziej JEST na świadectwie pracy:-
              ) Widnieje tam informacja : PrzebBył niezdolny do pracy w okresie :
              _:_. Wiem bo mam taka informację na moim świadectwie pracy.
          • kitek_maly Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 14:59

            www.ppr.pl/dzial.php?id=1883
            '- liczba dni, za które otrzymałeś wynagrodzenie za czas choroby czy wypadku w
            pracy (w dotychczasowej firmie w roku, w którym przestałeś pracować).'
          • lidka_77 na świadectwie pracy są zwolnienia 26.12.08, 11:01
            daje się okresy nieskładkowe i w ogóle wszystkie absencje -
            wychowawcze, bezpłatne, na żądanie, i wykorzystany w roku odejścia z
            pracy urlop.
            • agaruda1 L4 nie moze w tym wypadku byc powodem zwolnienia!! 30.12.08, 01:46
              Jesli masz umowe na czas okreslony to przysluguje ci odwolanie w ciagu 14 dni do
              sadu pracy, jesli na czas nieokreslony, to 7 dni. Nie bac sie, bo nie ma czego
              tylko pedem do sadu, ktorego adres zreszta na wypowiedzeniu powinien byc
              umieszczony. Jesli nie ma klauzuli ze do sadu mozesz sie odwolac, wypowiedzenie
              jest NIEWAZNE ale to tez zalezy od rodzaju umowy.
              Nie ma opcji, ze nie wygrasz, malo tego, albo przywroca ci stosunek pracy i kaza
              pracodawcy wyplacic zalegle wynagrodzenie albo jeszcze mozesz sie ubiegac o
              odszkodowanie. Na twoim miejscu nie balabym sie okresu zwolnienia na swiadectwie
              tylko zwolnienia z Art. 52 Kodeksu cywilnego.
              Napisz mi, jaka dokladnie masz umowe i czy na okres wypowiedzenia umowilas sie
              ustnie czy na pismie - TO MEGA WAZNE!!!!
              Zeby cie zwolnili za nieobecnosc (L4), musialabys przebywac na zwolnieniu 182 dni.
              Polecam lekture Kodeksu Cywilnego.
              Nie daj sie zrobic na to, ze powiedza ci, ze mozesz juz nie przychodzic bez
              wreczenia wypowiedzenia bo jeszcze ci moga napisac, ze masz nieusprawiedliwione
              nieobecnosci. Jak cie maja zwolnic, to ich wyzyluj, co to kurde ma byc..
              Pozdrawiam
    • iberia.pl na siebie nie bralam od 10 lat , n/t 20.12.08, 14:50

      • jednorazowy3 i ile osob przez te 10 lat zarazilas? 29.12.08, 18:07
        i ile osob przez te 10 lat zarazilas?
    • kajda28 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 20.12.08, 15:52
      Dzięki wszystkim za odpowiedzi, jak będzie trzeba , znaczy się
      dzieci będą miały gorączkę (ew. jedno z nich) to chciał nie chciał
      pójdę na zwolnienie- z drugiej strony nie mniej głupio mi jest
      prowadzić kaszlące dzieci do przedszkola.
      Babcie niestety ale nie mogą mi teraz pomóc, tata dzieci też nie,
      niania za bardzo nie wchodzi w rachubę , zwłaszcza gdy zarabia się
      najniższą krajową:(
    • kajda28 zakończenie 25.12.08, 23:37
      zaczęłam temat to trzeba dopisać jego zakończenie.
      Na zwolnienie poszłam, młodej gorączka nie schodziła poniżej 38
      stopni (już po paracetamolu, a przed dochodziła i do 39). Szefowa
      zadzwoniła i powiedziała że zaraz po przyjściu do pracy da mi
      wymówienie (mamy w umowie uzgodniony okres 2-tygodniowego
      wymówienia).
      Mam tylko nadzieję że gdy oni mi wymówią to będzie mi przysługiwał
      zasiłek od razu, a nie po 3 m-cach.
      • prom_do_szwecji Re: zakończenie 25.12.08, 23:42
        to idz na dłuższe zwolnienie skoro i tak maja cie wyrzucić z pracy.
        Wiem, ze tonieuczciwe, ale ja bym sie chyba zemściła. czasami tak
        jest, ze trzeba iść na zwolnienie
        • elfia4 Re: zakończenie 26.12.08, 00:49
          Brak słów na taką szefową, musiałabym napisać sporo niecenzuralnych słów, żeby określić jej zachowanie.
          Wiadomo, że dzieci chorują, sama też pewnie ma dzieci, może już dorosłe, ale przeżyła to samo.
          Aż się prosi o to, żebyś poszła na dłuższe zwolnienie. Wykorzystasz czas na szukanie pracy. Pisałaś, że i tak w perspektywie masz szukanie czegoś lepszego niż obecna praca - szczególnie za najniższą krajową. Jak ty dajesz radę z dziećmi przy takiej pensji? Mam nadzieję, ze ojciec dzieci przynajmniej płaci alimenty bez problemu, bo w tej sytuacji łatwo stracić płynność finansową.
          Życzę powodzenia w szukaniu lepszej pracy, bo w obecnej szefostwo nie zdało egzaminu...
          • kajda28 Re: zakończenie 26.12.08, 09:47
            dłuższe zwolnienie raczej nie wchodzi w rachubę.
            Najgorsze jest to że ja przez jakiś czas nie będę miała tych babci,
            mam nadzieję że może już w styczniu jedna będzie w dobrej formie i
            pomoże. Druga przjedzie dopiero w marcu:(. Chciałam tu jeszcze
            troszkę przesiedzieć, bo godziny pracy są prawie takie same jak
            pracuje przedszkole, a to też b. ważne.
            Z alimentami też ostanio kiepsko było, ale to już całkiem inna
            bajka:).
            Szefowie młode małżeństwo, jeszcze bezdzietna, mieszkająca z
            rodzicami.
            I to raczej nie o płynność finansową się boję , tylko o świadectwo
            pracy, że pracowałam m-c i a w tym 2 tyg. na zwolnieniu ;( raczej
            kiepsko to wygląda.
            • lidka_77 hm 26.12.08, 11:07
              wiesz, szukając nowej pracy możesz powiedzieć o swojej sytuacji,
              podkreślając, że teraz masz już kogos kto zajmie sie dziećmi w razie
              choroby. O ile faktycznie ktoś będzie w to wnikał. Inna sprawa, że
              hm - np. w mojej pracy, jest babka wychowująca samotnie 3 dzieci i
              miała sporo zwolnień na nie, i w rozmowie z szefową była mowa, że ma
              się kto nimi zająć w razie choroby... no i heh, niestety, nie miał
              sie kto nimi zająć.
              Nie martw się na zapas, najwazniejsze, że jestes fair, i że w ogóle
              myslałaś o tym, że jak nie przyjdziesz do pracy, to ktos będzie
              musiał zrobić Twoja działkę. Może trafisz na dobrą pracę. Powodzenia.
              • elfia4 Re: hm 26.12.08, 12:51
                W takim razie u mnie w pracy jest idealnie po dtym względem. Nikt nikogo nie zwolnił za to, że chodzi na zwolnienia, że jest w ciąży i idzie na urlop macierzyński czy wychowawczy.
                Mam nawet przykład dziewczyny, która rozpoczynając pracę była w ciąży, o czym jeszcze nie wiedziała. Urodziła, wróciła z macierzyńskiego, w tym czasie zatrudniono kogoś na zastępstwo i tyle. Pracuje dalej na tym samym stanowisku. Ludzie jak są chorzy idą na zwolnienia, jeśli mają dużo pracy to starają się je szybciej skończyć, czy najpierw przekazują sprawy bieżace komuś.
                Ale moze tak jest tylko w dużych formach czy instytucjach...
          • pasqda1 Re: zakończenie 29.12.08, 10:42
            Jasne, jak zwykle pracodawca jest jedynym złem na tym świecie, a ci biedni,
            ciemiężeni pracownicy nic, tylko wiecznie są krzywdzeni... A z jakiej racy
            pracodawca ma ponosić koszty choroby Twoich dzieci? On Ci te dzieci zrobił? Jak
            się podejmuje decyzję, że się chce mieć dziecko, to trzeba rozważyć sytuację, że
            może będzie chorować. A pracodawca nie dość, że płaci Ci pensję za czas, w
            którym nie ma Cię w pracy, musi zapłacić komuś, kto Cię zastąpi albo zrobić to
            sam (tracąc swój czas pracy), płaci za Ciebie ZUS, którego Ty na oczy nie
            oglądasz (m.in. po to, żebyś mogła potem korzystać z zasiłku), więc Ci się
            wydaje, że pracodawca wydaje na Ciebie mniej, niż w rzeczywistości. Nawet nie
            wspomnę, że pracodawca płaci m.in. księgowej za czas, w którym "obrabia" ona
            Twoje papierki - kartę czasu pracy, wszystkie zwolnienia itd. Ale Ciebie to już
            oczywiście w ogóle nie obchodzi. Sam jest sobie winien, że jest pracodawcą...
            • ranita_08 strach się bać 29.12.08, 12:09
              Rozumiem, że ty poszłabyś do pracy nawet z zapaleniem płuc lub
              połamanymi nogami?

              Niezapominaj, że ciebie też ktoś urodził i wychował i zapewne
              opiekował się tobą gdy byłaś chora. Szefowie też mają dzieci i sami
              dziećmi byli. I ta świadomość powinna dać nam ludzkie podejście do
              ludzi.


              Inna sprawa, kiedy ludzie nadużywają L4 lub po prostu biorą lewe
              żeby np. wyprawić dziecko na wakacje, albo zrobić pranie czy co tam
              innego. To mnie do szału doprowadza.


              Prawda jest jednak taka że ludzie chorują (nie tylko ich dzieci),
              tak więc dziś ty zastąpisz mnie a jutro ja ciebie. Ludzie to nie
              maszynki, a i te się czasami psują na chwilę:->
              • pasqda1 Re: strach się bać 29.12.08, 13:00
                Oczywiście - niestety jako pracodawcy zdarza mi się przyjść do pracy ze złamaną
                nogą, a przeziębiona przychodzę notorycznie. Pracownika nie będzie interesować
                to, że mam złamaną nogę, więc nie wypłacę mu pensji. A ZUS obchodzi to o tyle,
                że w przyszłym miesiącu zapłacę mniejszą składkę, a zasiłku chorobowego ani
                pensji przecież nie dostanę. Więc muszę ją sobie wypracować (nawet ze złamaną nogą).
                • ranita_08 Re: strach się bać 29.12.08, 13:24
                  Zgadza się. Bycie pracodawcą to inna rola i inne obowiązki niż bycie
                  pracobiorcą. Decydując się na prowadzenie własnej działalności wiemy
                  że ile zarobimy- tyle nasze, ale odpowiedzialność też nasza(tak z
                  grubsza:-)).

                  Mnie nie chodzi o korzystanie z L4 z uwagi na katar, ból głowy lub
                  złamany paznokieć. To jest wykorzystywanie i pracodawcy i kolegów.

                  Jednak paniczny strach przed szefem z uwagi na fakt że jestem
                  poważnie chora i muszę kilka dni poleżeć jest nienormalny.
                  Ostatecznie każdemu z nas może zdarzyć się choroba i gorączka
                  uniemożliwiająca pracę, a pracodawca grożący za to zwolnieniem jest
                  nieludzki.

                  Przepraszam, ale z 40 stopniową gorączką ja bym nawet niedpuściła
                  człowieka do pracy z uwagi na strach że popełni masę błędów.

                  Zresztą może to prowadzić do niemiłych sytuacji. W zeszłym roku w
                  mojej firmie koleżanka mocno zaniemogła, ale że bała się iść na
                  zwolnienie siedziała w pracy. Kaszlała, prychała, smarkała i
                  roznosiła zarazki tydzień. finał był taki, że ona poszła do szpitala
                  z zapaleniem płuc a reszta zespołu, który siedział z nią w pokoju (
                  m.in. ja) byliśmu chorzy przez ponad tydzień bo nas pozarażała. W
                  efekcie szef powiedział że od tamtej pory nikt kto ma gorączkę ma do
                  pracy nie przychodzić bo znowu wszyscy będą chorzy.



            • kajda28 Re: zakończenie 29.12.08, 12:24
              Nie mówię że każdy pracodawca jest zły, tylko ten co zachowuje się
              jak gó...arz i obraża się jak dziecko.
              Sama kiedyś byłam pracodawcą, teraz mnie na to nie stać, i nie mam
              na to czasu. Wiem za to, że jak się chce kogoś zatrudniać to trzeba
              być odpowiedzialnym.
              Przez 7 m-cy pracowałam bez żadnego dodatkowego dnia wolnego (5,6
              dni w tyg.), jedyny koszt który ponosił pracodawca to średnio 500
              zł. Zatrudnił mnie tylko dlatego że jestem samotną matką (był
              zwolniony z kosztów). Dla mnie to był "stracony" czas bo nawet urlop
              mi za to nie przysługuje. I już jest mało ważne czy to zachorowały
              moje dzieci czy ja, myślę że nie nadużywam L4 (to jest pierwsze), a
              sytuacja życiowa mnie do tego zmusiła, mam nadzieję że za tydzień,
              dwa jedna z babć dojdzie do siebie i będzie mogła dalej mi pomagać.
            • ieen Re: zakończenie 29.12.08, 13:02
              Pracodawca nie jest tym złym. Pracodawca porusza się w ramach
              obowiązujących przepisów, a te są, jakie są.
              Jesli w przepisach jest napisane, że pracownikowi przysługuje L4 z
              tytułu opieki nad dzieckiem, to pracodawca powinien to repektować.
              Tak samo jak przepisy dotyczące wynagrodzenia, urlopów i BHP. I tyle.
              Oczywiscie prawem pracodawcy jest nieprzedłużenie umowy o pracę ( o
              ile dobrze zrozumiałam, tutaj mamy do czynienia z umową na 3 m-ce, a
              więc albo okres próbny, albo czas okreslony). Upływa czas umowy i
              jesli pracodawca uznaje, że nie chce jej przedłużać, to nie
              przedłuża. I tyle.
              W czasie trwania umowy nic mu do tego, że pracownik korzysta zgodnie
              z prawem ze swoich uprawnień.

              Inna sprawa, że IMO odpowiedzialny pracownik na rozmowie
              kwalifikacyjnej sam z siebie powinien zaznaczyc, że ma dzieci.
              Uczciwie postwić sprawę. Jesli oczekujemy uczciwości ze strony
              pracodawcy - a przeciez każde zwolnienie to dla niego kłopot i
              koszty, to sami też bądźmy uczciwi. Czasem wsytarczy pogadać i " się
              dogadać"; czasem szef jest po prostu społecznym analfabetą i takiej
              sytuacji nie zrozumie. No cóż, pytanie, czy koniecznie musi to być
              ten szef - zwłaszcza, że w przypadku autorki wątku chyba żadna
              strona nie chce współpracować - autorka szuka innej pracy, a szef
              nie jest w stanie zakceptować/ po prostu nie stac go na pracownika
              którego sytuacja rodzinna ogranicza dyspozycyjność.

              BTW, po cholerę wtedy w CV pisać: pełna dyspozycyjność?

            • patik110 Re: zakończenie 29.12.08, 13:46
              pasqda1 napisała:
              A z jakiej racy
              > pracodawca ma ponosić koszty choroby Twoich dzieci? On Ci te dzieci zrobił?

              Jak się najęłaś na psa, to szczekaj!
              Taki los pracodawcy, że musi w swoją działalność gospodarczą wkalkulować także i
              ryzyko choroby pracownika oraz jego rodziny.
              Jak ci to nie pasuję, to proponuje hibernację i poczekanie do czasów aż w
              powszechnym użyciu będą androidy, czy inne roboty - one nie chorują.

              Ja żeby "nie urazić" pracodawcy zwolnieniem przez 6 tygodni chodziłam z kaszlem
              - zmiana syropów i antybiotyków nic nie dawała. Efekt? Zarażona koleżanka z
              pokoju (a przez nią także i jej dzieci). A ja rozchorowałam się na dobre,
              dostałam wysokiej gorączki i w końcu i tak poszłam na zwolnienie. A zaraz potem
              na drugie, bo w końcu zaraziłam swoje małe dziecko, które rzęziło już tak
              bardzo, że niania zwyczajnie bała się z nim zostać.
              • patik110 Re: zakończenie 13.02.09, 21:54
                I teraz po czasie dodam, że zarażone przeze mnie dziecko nie mogło pozbyć się
                infekcji przez dwa tygodnie (mimo leczenia) i w końcu rozwinęło się z tego
                zapalenie płuc. Ledwo wywinęliśmy się od szpitala, jak tydzień po niby
                wyzdrowieniu błyskawicznie (w 2-3) dni rozwinęło się zapalenie oskrzeli z
                dusznościami. Efekt? Spędziłam tydzień w dziecięcym szpitalu, a mała miała swoje
                pierwsze urodzinki w na szpitalnym łóżku. Potem jeszcze dwa tygodnie choroby i
                walki by nie było nawrotu duszności.
                A zaczęło się od mojego przeziębienia... I w sumie nie było mnie w pracy ho, ho...
                Dlatego teraz jak będę chora to idę na zwolnienie.
                Jak poszłabym na początku to absencja wyniosłaby parę dni. A tak... ech szkoda
                gadać.
        • evvik Re: zakończenie 30.12.08, 00:06
          Pisazecie: ""to idz na dłuższe zwolnienie skoro i tak maja cie wyrzucić z pracy.
          Wiem, ze tonieuczciwe, ale ja bym sie chyba zemściła. czasami tak
          jest, ze trzeba iść na zwolnienie"" -a potem sie dziwicie , że nikt nie chce przyjmować do pracy kobiet mających dzieci.Przecież pracodawca chce mieć pracownika, a nie kogoś na zwolnieniu- zycie rodzinne nie może rzutować na pracę.Albo pracujesz, albo wychowujesz dzici.Same sobie, kobiety, robimy pod górkę.Jka słysze takie rady to mam ochotę wyć.I nie dziwie sie, że mamy kłopoty ze znalezieniem pracy i o wiele niższe pensje.
    • beata-12345 Ciężkie czasy 29.12.08, 11:04
      Od 10 lat na żadnym zwolnieniu nie byłam, chociaż mam dziecko i też
      zdarza mu się chorować. uważam, że takie problemy trzeba we własnym
      zakresie załatwiać, a nie obciążać tym pracodawcę
      • bambussi Re: Ciężkie czasy 29.12.08, 12:57
        beata-12345 napisała:

        > Od 10 lat na żadnym zwolnieniu nie byłam, chociaż mam dziecko i
        też
        > zdarza mu się chorować. uważam, że takie problemy trzeba we
        własnym
        > zakresie załatwiać, a nie obciążać tym pracodawcę

        chyba kpisz... (albo jestes jakimś drobnym sfrostrowanym pracodawcą
        od siedmiu boleści)

        to nie średniowiecze, zwolnienie to nie łaska pracodawcy - należy
        się choremu pracownikowi jak psu micha (i proszę bez gadek że to
        niaciąganie kogokolwiek - każdy pracownik uczciwie sobie na
        zwolnienie odłożył comiesięcznymi składkami na chorobowe)

        normalny pracodawca zrozumie, jak nie zrozumie to spadać gdzie
        indziej jak najprędzej, a jak ktoś jest dobry w tym co robi to go do
        roboty przyjmą choćby i w świadectwie pracy miał wpisane po
        kilkanaście dni chorobowego rocznie (wiem po sobie)

        a beacie-12345 proponuję zrezygnować z pensji - problem za co zrobić
        zakupy należy załatwić we własnym zakresie a nie obciązać tym
        pracodawcę :) :) :)
        • pawel1803 Re: Ciężkie czasy 29.12.08, 19:28
          niestety, ale muszę Cię skorygować - pierwsze 30 dni choroby pracownika w roku
          jest opłacane przez pracodawcę, a nie przez ZUS. Chyba, że "chorobą" jest ciąża,
          wtedy ZUS płaci od pierwszego dnia zwolnienia.
          Tak więc wspomniane "uczciwe zarobienie sobie na zwolnienie comiesięcznymi
          składkami" można między bajki włożyć - w zasadzie mało który pracownik wchodzi w
          okres, gdy to ZUS płaci, bo rzadko który choruje łącznie ponad 30 dni.

          Zwolnienie jest to naprawdę duży koszt dla pracodawcy. Co oczywiście nie zmienia
          faktu, że jak ktoś naprawdę jest chory, to powinien zwolnienie wykorzystać,
          chociażby żeby szybciej wrócić do pracy i nie ryzykować zarażenia innych.

          Aha - i a'propos - jestem pracodawcą...
        • evvik Re: Ciężkie czasy 30.12.08, 00:11
          Bambussi napisał (i proszę bez gadek że to
          niaciąganie kogokolwiek - każdy pracownik uczciwie sobie na
          zwolnienie odłożył comiesięcznymi składkami na chorobowe)- chce Ci powiedziec, że to chorobowe płacisz PAŃSTWU /scisle- zus/, a pracodawca płaci sam ze swojej kasy za Twoje 33 dni zwolnienia.Więc to jest jego forsa, a nie że Ty płaciłaes na to.
      • vandikia Re: Ciężkie czasy 29.12.08, 13:14
        No to chwala Tobie, ze na zwolnieniu nie bylas, ale nie klep bzdur,
        ze takie rzeczy trzeba we wlasnym zakresie zalatwiac. Co za ludzie,
        w ogóle jacyś nieżyciowi :/
    • xolaptop Każdy chodzi ile musi. 29.12.08, 11:14
      Akurat mam to szczęście, że jestem bardzo zdrowy i nie chodzę na L4, tzn. tam mi
      się wydaje, że jestem zdrowy, skoro chcą ode mnie pobierać krew. Jednak wiadomo,
      choroba nie wybiera. Dlatego wszystkie łajzy, które mają komuś za złe, że
      przebywa na L4, powinny same zachorować.
    • havana28 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 12:53
      8 dni zwolnienia w ciągu 6 lat pracy zawodowej.
      Niektóre firmy proszą o kopie świadectw pracy przed podpisaniem umowy z kandydatem i rezygnują z zatrudnienia człowieka jeśli widzą, że tygodniami siedział na zwolnieniu.
      • ieen Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 13:10
        O komplet świadectw proszą przy podpisywaniu umowy, a nie na etapie
        rekrutacji.
        Jesli pracodawca kręci nosem, że byłam na zwolnieniu lekarskim, to
        ja nie podpisuje umowy z takim pracodawcą. Proste. Tak samo jak
        zdarzyło mi się nie podpisac umowy, ponieważ pracodawca jak ogień
        unikał zadeklarowania wysokości pensji - bo to nie w kompetencji
        rekrutera, bo o tym decyduje najwyższy szef itp.
        W rezultacie wysokość pensji była ujawniania na etapie finalnym,
        przy rozmowie z najwyższym szefem, kiedy dostałam do ręki podpisaną
        już ze strony pracodawcy umowę z wynagrodzeniem. Odpowiedziałam, że
        nie podpiszę tego dokumentu, bo nie ustalano ze mną wysokości
        wynagrodzenia, a na proponowaną się nie zgadzam. Trochę ich to
        szarpnęło :-)
        • havana28 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 14:02
          > Jesli pracodawca kręci nosem, że byłam na zwolnieniu lekarskim, to
          > ja nie podpisuje umowy z takim pracodawcą. Proste.

          Bardzo proste. Również dla niedoszłego pracodawcy.
      • vandikia Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 14:00
        które firmy? bo sie nie spotkałam
        spotkałam się z tym, że patrzą na umiejętności człowieka,
        doświadczenie zawodowe i na to jak się zaprezentuje
        • havana28 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 14:20
          > które firmy? bo sie nie spotkałam
          > spotkałam się z tym, że patrzą na umiejętności człowieka,
          > doświadczenie zawodowe i na to jak się zaprezentuje

          te, co się nacięły na nierzetelnych pracowników. Przykładowo, co to za umiejętności i doświadczenie 3-letnie jeżeli w jego trakcie 6 m-cy było sie na zwolnieniu, potem 2 lata na macierzyńskim + wychowawczym? Nie 3-letnie, tylko 6-miesięczne...
          • vandikia Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 14:28
            no nie spotkałam się, po to są okresy próbne w firmach, żeby
            zweryfikować umiejetnosci pracownika, na dobrą sprawę ktos pracujący
            nawet te 6 miesiecy moze sie okazac bardziej bystry i wiecej sie
            nauczyc od osoby pracującej 3 lata.. roznie bywa
            a polityka prorodzinna w naszym kraju kuleje, akurat urlopy
            macierzynskie nie powinny rzutowac na zatrudnienie lub nie danej
            kobiety
            • havana28 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 14:33
              nie powinny ale rzutują, zwłaszcza w połaczeniu ze wielomiesięcznymi zwolnieniami. Zresztą podałam przykład z najbliższej rodziny i musze potwierdzić, że pracodawca w tym przypadku miał nosa, że wycfał się z zatrudnienia po zobaczeniu poprzedniego świadectwa pracy - pracownik z mojej siostry byłby żaden (typ cwanego nieroba)
              • vandikia Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 15:16
                Ale widzisz - ze takie cwaniaki chodzą, to wiadomo, ale tu mowa o
                ludziach chorych faktycznie - potrzebujących zwolnienia do
                wyzdrowienia bez powikłań. Właśnie przez nierobów, migających się od
                pracy i traktujących zwolnienia jako dodatkowy urlop ludzi - inni
                cierpią.
            • jamesonwhiskey Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 22:01
              > a polityka prorodzinna w naszym kraju kuleje, akurat urlopy
              > macierzynskie nie powinny rzutowac na zatrudnienie lub nie danej
              > kobiety

              nie koniecznie kuleje

              mieszkam w kraju gdzie nie ma wielomiesiecznych zwolnien w czasie ciazy (bo
              przyszla mamusia zle sie czuje)
              nie ma zwolnien na dziecko (mozesz sobie wziasc urlop czy zrobic cokolwiek
              innego - twoja sprawa)
              ale z drugiej strony nie ma pytan typu czy zamierzasz zostac matka
              nie ma problemu z powrotem z maciezynskiego (zdaje sie 3 miesiace platne + 3
              miesiace nie platne)

              wiec to pewnego rodzaju wybor polskich kobiet
              jesli zamierzaja nadal walic pracodawcow po rogach to niech sie nie dziwia ze
              nikt nie chce ich zatrudniac
              osobiscie wylal bym z roboty matke polke ktorej wiecej w pracy nie ma niz jest,
              • kajda28 re 29.12.08, 22:23
                > jesli zamierzaja nadal walic pracodawcow po rogach to niech sie
                nie dziwia ze
                > nikt nie chce ich zatrudniac
                > osobiscie wylal bym z roboty matke polke ktorej wiecej w pracy nie
                ma niz jest,


                wiesz co, aby nie być złośliwą to życzę Ci aby Twoja żona, siostra,
                czy córka nigdy nie borykała się z problemem czy wysłać dziecko z
                gorączką do przedszkola czy iść na zwolnienie i liczyć sie z tym że
                prawdopodobnie straci pracę.
                Nie zawsze można wziąć urlop, ja akurat poszłam na rękę
                pracodawcom , aby mieli mniejsze koszty (ok. 1 tys/m-c), i przez to
                nie nabyłam jeszcze praw do urlopu. Mój błąd, teraz już bardziej
                będę dbała o swoje interesy.


                > mieszkam w kraju gdzie nie ma wielomiesiecznych zwolnien w czasie
                ciazy (bo
                > przyszla mamusia zle sie czuje)

                Wyjaśnij mi proszę jak w Twoim kraju nazywa się urlop/zasiłek na
                którym jest kobieta będąca w zagrożonej ciąży?
                • jamesonwhiskey Re: re 30.12.08, 13:43
                  > wiesz co, aby nie być złośliwą to życzę Ci aby Twoja żona, siostra,
                  > czy córka nigdy nie borykała się z problemem czy wysłać dziecko z
                  > gorączką do przedszkola czy iść na zwolnienie i liczyć sie z tym że
                  > prawdopodobnie straci pracę.

                  glupia cipo jako dorosly myslacy czlowiek o tego typu sprawach mysle przed zeby
                  sie nie borykac z tego typu problemami puzniej
                  ale myslenie to trudna sztuka wiec nie oczekuje tego od ciebie
              • vandikia Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 22:32
                wszystko ok, tylko dlaczego w normalnej dyskusji są uzywane
                patologiczne argumenty?? co mi z tego czy leń i oszust bedzie brał
                l4 jak jest niby chory, niby w ciezkiej ciazy czy niby nie wiem co,
                to jest to samo
                neistety sporo jest ciąż zagrożonych, albo takich gdy kobieta po
                prostu nie ma sily isc do pracy danego dnia, nie nazwalabym tego
                naduzyciem
                nikt nie chce zatrudniac kobiet w wieku 'produkcyjnym'?? bzdura do
                kwadratu i na szczescie coraz wiecej pracodawcow uzmyslawia sobie,
                ze ich tez ktos kiedys musial urodzic i nie zrobił tego miedzy
                jednym zebraniem a drugim.
                • jamesonwhiskey Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 13:41
                  > neistety sporo jest ciąż zagrożonych,

                  na okolo 15 kobiet w ciazy ktore widzialem wszytkie pracowaly do konca
                  wiec to chyba jakies cyborgi skoro w PL polowa tych kobiet od 3ciego miesiaca
                  bylaby na zwolnieniu


                  > prostu nie ma sily isc do pracy danego dnia,

                  jak nie ma sily to nich sie zwolni i siedzi w domu
                  nie widze powodu dla ktorego pracodawca ma placic za fanaberie
                  kogokolwiek czyli chec posiadania dziecka
                  mit matki polki w narodzie ciagle zywy

                  • vandikia Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 13:44
                    rozumiem, ze prowadziles stosowne badania i jestes pewien, ze polowa
                    poszlaby w Polsce na l4? :)
                    No wyobraz sobie, ze w 9 miesiacu czy 8 ciazy mozna nie miec sily,
                    nie rozumiem zatem czemu toleruje się "kacowe" a 3 dni wolnych dla
                    prawie-matki nie.
                    • jamesonwhiskey Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 14:12
                      > rozumiem, ze prowadziles stosowne badania i jestes pewien, ze polowa
                      > poszlaby w Polsce na l4? :)

                      nie wiem co cie bawi
                      jestem pewien bo co slysze o kobiecie w ciazy w PL to siedzi w domu na
                      zwolnieniu - bo jej sie nie chce
                      tyle ze za jej nie chce ktos musi placic


                      > No wyobraz sobie, ze w 9 miesiacu czy 8 ciazy mozna nie miec sily,
                      > nie rozumiem zatem czemu toleruje się "kacowe" a 3 dni wolnych dla
                      > prawie-matki nie.


                      to wyobraz sobie ze zwolnienie mozna wziasc 2 tygodnie przed porodem
                      plus nie wykorzystany urlop powiedzmy 4 tygodnie
                      i od 7,5 miesiaca ciazy jestes w domu bez niczyjej laski i kombinowania , jak
                      sie chce to mozna ale po co lepiej isc na zwolnienie niech jakies inne debile za
                      to placa ,

                      • vandikia Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 18:51
                        bawi mnie zawsze ferowanie wyroków i udawanie wyroczni

                        wyobraz sobie, ze jak sie zle w ciazy czujesz, to mozesz wzieac
                        urlop i miesiac przed rozwiazaniem i z kombinowaniem nie ma to nic
                        wspolnego, chyba tylko kretynka zagroziłaby życiu swojego
                        nienarodzonego dziecka dla pracy, albo dlatego ze ktos pomysli ze
                        kombinuje, to tacy ludzie węszący wszedzie spisek powinni sie
                        wstydzic, a nie osoby faktycznie potrzebujące odpoczynku
                        z mojej strony - wszystko na ten temat
    • ashton Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 13:53
      Przez 5,5 roku pracy raz jeden zwolnienie, ale za to aż 10 dni (zapalenie
      rogówki - no nie dało rady pracować przy komputerze). Choróbska mnie omijają,
      odpukać. Dzieci nie mam.
    • vandikia a w temacie 29.12.08, 14:02
      chodzę średnio raz do roku na 10 dni, bo mam słaba odporność, plus w
      zeszłym roku byłam na zwolnieniu prawie 3 miesiące - operacja i
      rehabilitacja i nie usłyszałam słowa na temat tego, że mnie długo
      nie było, bo pracuję z rozumnymi ludźmi
      • havana28 Re: a w temacie 29.12.08, 14:04
        Ale musisz byc przygotowana na takie pytania jeśli będziesz chciała pracę zmienić.
        • vandikia Re: a w temacie 29.12.08, 14:10
          Zmieniałam pracę 2 razy do tej pory i nikt mi nigdy takiego pytania
          nie zadał, dlatego się dziwię :)
          Jeżeli zada - dostanie odpowiedz, jezeli uzna ze to nie OK - trudno.

          W tej chwili jestem w tej komfortowej sytuacji, ze o mnie ktos
          zabiega - chce zebym podjela prace, kiedys moze byc inaczej, ale
          kiedys moge miec lepsza odpornosc.

          Poza tym jak u nas ktos jest chory, to sie go wrecz wypedza na
          zwolnienie - nie pozaraza, szybciej sie wykuruje.
    • 10iwonka10 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 15:01
      Kazdy moze zachorowac,to normalne. Ale jesli pracuje sie w firmie
      przez jakis czas ma sie solidna opinie a ty dopiero zaczelas i juz
      myslisz o zwolnieniu,swiadectwie pracy.....ja bym cie nie zatrudnila
      gdybym byla pracodawca. Jesli komus zalezy na pracy to przez kilka
      pierwszych miesiecy powinien troche sie wysilic znalezc babcie,
      nianie, kogos z rodziny aby zostal z chorym dzieckiem.

      • kajda28 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 17:26
        Własnie o to chodzi że ja pracowałam u nich 7 m-cy bez żadnego
        dodatkowego wolnego dnia (5,6 dni w tyg).
        Ja bym się nie dziwiła jakbym faktycznie pracowała niecały m-c i
        poszła na zwolnienie, ale po 7 m-cach pracy chyba "mam prawo" na nie
        pójść bez żadnych podetkstów że oszukuje, jestem nierobem czy
        cwaniakiem.
    • ludwik_13 Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 16:44
      Wprawdzie czasy dawne (20 lat temu), ale pamietam.
      Poszłam do pracy umieszczając dwuletnią córkę w żłobku. Po tygodniu
      czy dwóch dostała takiego zapalenia spojówek, że musiałam iść na
      zwolnienie, bo krople do oczu co godzina. Potem mala też czasem
      chrowala i wkurzaly mnie mamusie przyprowadzające zasmarkane
      dzieciaki do żłobka. I niestety trzeba było iść na zwolnienie, choć
      nie bez stresu. Raz na siebie -w ypadek przy pracy . Oczywiście nie
      wzbudzało to entuzjazmu pracodawcy, który dawal tem wyraz np. przy
      kwartalnych premiach.
      A potem zmienilam pracę i jednocześnie ponownie zaszłam w ciążę,
      którą dzielnie znosiłam, choć było mi niedobrze a w ramach pracy
      musiałam się przemieszczać śmierdzącymi autobusami po całej WW-wie.
      Na zwolnieniu byłam w ciąży ok. 2 tygodniu - zapalenie zatok to raz
      a potem poważne skaleczenie, zakończone zszywaniem prawej dłoni. W 7
      m-cu biegalam po wykopach.
      Na zwolnienie ciążowe poszłam w ostatnim m-cu, bo moj szef kazał
      szukać dokumentacji w szafach na wysokości 3,5m (z drabinki!!!). I
      nie zdzierżyłam. A potem to już lekarka wypisala mi urlop
      macierzyński.
      Jak dzieci były male, zdarzało mi sę brać opiekę, ale to była
      ostatecznosć. Szukałam opiekunek (babcia daleko), jakoś się
      kombinowalo, czasem mąż brał po prostu kilka dni urlopu.
      Na siebie - raczej rzadko. Wyjątkiem były pobyty w szpitalu, gdzie
      po opeacji zadziwiłam P. doktora, bo standardowo zwolnienie
      poszpitalne dawali 35 dni, a ja powiedziałam, że chcę do roboty,
      zgodził się na 10 dni chyba. Odbiło się to na moich skladkach na ZUS
      i przyszlej emeryturze.
      Ale uważam, że jak dzieci lub dorosly mają infekcję (nawet zwykle
      przeziębienie, bez gorączki), to lepiej 2-3 dni zostać w domu.
      Szybciej dochodzi się do siebie nie narażając organizmu np. na stres
      związany z porannym wstawaniem i wychodzeniem w czrną zimną noc,
      można się wygrzać, wypocić, wyspać. I nie zaraża się
      współpacowników/ innych dzieci w żłobku czy przedszkolu.
    • hotally Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 18:04
      przykre, ze stawiasz 3 dni bycia w pracy nad zdrowie swojej chorej
      corki... masz prawo do L4 kiedy bedzies potrzebowala...
    • baymama Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 19:10
      W mojej firmie z L4 korzysta się tylko w wyjątkowych sytuacjach,
      tzn. szpital, złamanie, czy wypadek. W każdym innym przypadku bierze
      się urlop. A jest tak dlatego, bo większą część pensji stanowi
      premia i w razie nieobecności, szef dzieli pulę na pracujących. Nikt
      nikomu nie zabrania chodzić na L4, ale każdy, gdy dostanie prawie
      gołą pensję, to następnym razem skozysta z urlopu i tak go następnym
      razem rozplanuje, żeby mu pozostały do końca roku dni wolne na
      choroby. Nie pamiętam kiedy byłam na dłuższym urlopie, niż 2
      tygodnie.
      • madai Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 20:53
        Ja chodze na L4 jakies 5 razy do roku. Moze nawet wiecej. Zwykle
        jest to cale 5 dni roboczych. Czasem tylko 3. Czasem L4 wykorzystuje
        jako urlop - innymi slowy - sciemniam i zalatwiam swoje sprawy.

        Pracodawca nie pyta, nie ma pretensji, nie mowi, ile razy mozemy, a
        ile nie. nie jest zly, ze chodze.
    • deodyma Re: jak często chodzicie na zwolniena? 29.12.08, 22:44
      w ciagu 10 lat na zwolnienie poszlam 2 razy. no, ale wtedy jeszcze nie mialam
      dzieci. jak to bedzie pozniej, czas pokaze.
    • caysee Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 08:24
      Pracuje od 2 lat i na zwolnieniu bylam do tej pory dokladnie jeden dzien, ale ja
      nie mam dzieci. Mysle ze jak bede je miala to gdy bede musiala zostac z nimi w
      domu, bede w pierwszej kolejnosci odbierala nadgodziny, bo tych u mnie zawsze
      bez liku, a jak inaczej sie nie bedzie dzialo to bede brala zwolnienie na
      dzieci. Bez przesady, nie nalezy podporzadkowywac sie do tego stopnia
      pracodawcy, zeby sie zastanawiac co wazniejsze - zdrowie dzieci czy jakis tam
      papier.
      • kamyk-zielony Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 09:14
        Mam dziecko w przedszkolu, więc znam ten ból, kiedy małe znowu ma błędny wzrok i
        gorączkę a Ty szarpiesz się i nie wiesz, wlać w gardło paracetamol i
        półprzytomnego malucha (który zaraża pozostałe dzieci) wypchać do przedszkola,
        czy zostać w domu i czuć się podle, że po raz kolejny potrzebujesz zwolnienia.
        Pracuję w b.dużej firmie i mam ten komfort, że moją pracę na czas zwolnienia
        przejmuje zespół, w którym pracuję. Wszyscy mamy małe dzieci, łącznie z szefem,
        i w obecnej pracy nigdy nie miałam z tytułu L4 żadnych przykrości. Obecnie
        asekuruję się nianią i w razie, gdy w pracy jest wyjątkowy nawał obowiązków,
        mały zostaje z nią.
        Czytając wypowiedzi niektórych osób, które po 10lat nie były na zwolnieniu nóż
        mi się w kieszeni otwiera. Ostatnio do pracy koleżanka przyszła z anginą i
        gorączką. Na siłę wypchaliśmy ją do domu, a i to zdążyła zarazić kolegę oraz co
        za tym idzie jego żonę i roczne dziecko. Przychodzenie do pracy podczas choroby
        to nie objaw bohaterstwa a bezdennej głupoty. Osoby bezdzietne mają to w nosie,
        ponieważ jakoś przechorują, dadzą radę, ale zarażają osoby mające małe dzieci. I
        te osoby wówczas bez L4 już się nie obejdą.
    • phalaenopsis Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 09:18
      Kiedyś, jak pracodawca zażądał, abym pracowała co drugą dobę po 24h,
      od razu ciężko się pochorowałam 'na przeziębienie' które choć
      normalnie przechodziłabym, tym razem potraktowałam jako pretekst,
      zwłaszcza, albo przede wszystkim - dlatego, że było to w czasie
      sesji. Możliwe, że gdyby nie egzaminy, zgodziłabym się na to... Ani
      przez chwilę nie było mi żal buca, bo braki kadrowe spowodowane były
      buraczaną polityką: zwolnił dziewczynę za to, że mu się nie
      podobała, bo miała blizny na rękach (w tej pracy akurat nie trzeba
      wyglądać) a było to dokładnie w tydzień po śmierci jej matki i był
      to dla niej dodatkowy cios. Od wtedy więc nie miałam skrupułów...
      • madai Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 10:18
        Ja mam prace indywidualna, ale tez b. odpowiedzialna, bo jezdze
        samochodem i NIE MOGE BYC CHORA
        • madai Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 10:19
          cd ;-)
          Nie moge byc chora nie z powodu zarazania innych, ale bezpieczenstwa
          za kolkiem, wiec szef od razu wysyla mnie na L4 jak widzi, ze cos
          mnie lapie, a lapie mnie czesto. A jesli jesr goracy okres i chocby
          sie walilo i palilo, nie moge isc na zwolnienie, szef wtedy zabiera
          mnie do lekarza, kupuje antybiotyki i faszeruje nimi.
          • macarthur Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 10:58
            ja myślę że jeśli to jest zwolnienie wyznaczone chorobą a nie
            symulacją pracodawca nie powinien się boczyć, ale małe firmy mają to
            do siebie że jest brak zastępstwa, w dużych też jest ciężko pracować
            2 osoby ale zawsze się ktoś znajdzie, ja średni w roku biorę 10 dni
            na L-4 tylko na siebie i na razie nikt z tego powodu nie ucierpiał
    • mathias_sammer Re: jak często chodzicie na zwolniena? 30.12.08, 19:28
      rzadko, chyba, ze musza polozyc mnie do szpitala.
      m.s.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka