eastern-strix
01.01.09, 23:39
...nigdy nie mialam faceta, ktory za mnie placil. Niczego mi nie brakuje, mam
ukonczone trudne studia, dobra prace, maluje, dorabiam jako fotomodelka
(zadnego rozbierania, zeby bylo jasne, zanim zapytacie ;))
Po prostu nigdy nie wymagalam,zeby za mnie placono, chociaz bywalo,ze mi sie
nie przelewalo. Nawet teraz, kiedy kolezanki sie dowiaduja,ze mam meza
obcokrajowca (niedawno sie pobralismy i nie wszyscy wiedza jeszcze), daja mi
do zrozumienia,ze 'pana boga za nogi zlapalam' itp. A prawda jest taka,ze
dzielimy wydatki tak,zeby bylo po rowno. Maz placi wiekszosc, ale nie caly
kredyt za dom, ja za to wiecej place za jedzenie i tzw. przyjemnosci, rachunki
placimy po polowie). Ostatnio pojechalismy na kilka dni za granice i ja
zaplacilam za wszystko bo akurat zaoszczedzilam.
Wczesniej,m w poprzednich zwiazkach, tez mi sie zdarzalo placic za oboje,
jesli akurat moglam sobie na to pozwolic. Za to okazje, kiedy ktos inny
zaplacil za mnie moge policzyc na palcach jednej reki.
Czy ze mna jest cos nie tak?
Dodam,ze moj ojczym jest bardzo majetny,ale ja z tego nic nie mam, bo po
smierci mojej Mamy on mnie zwyczajnie wywalil z domu i przez jakis czas bylam
nawet bezdomna (nie na ulicy co prawda). Wczesniej, zanim Mama poznala ojczyma
bylam najbiedniejszym dzieckiem w klasie i czesto mi sie z tego powodu
obrywalo. Moj ojczym zamknal Mame w zlotej klatce,bo jej niestety pieniadze
chyba za bardzo imponowaly. Moze dlatego zawsze place za siebie? A moze
odrzucam facetow z duza iloscia gotowki? ;) Wiekszosc moich partnerow byla
gorzej sytuowana ode mnie (co nie znaczy,jak juz nadmienilam,ze mi sie
przelewalo).