Dodaj do ulubionych

placenie za partnerke

01.01.09, 23:39
...nigdy nie mialam faceta, ktory za mnie placil. Niczego mi nie brakuje, mam
ukonczone trudne studia, dobra prace, maluje, dorabiam jako fotomodelka
(zadnego rozbierania, zeby bylo jasne, zanim zapytacie ;))
Po prostu nigdy nie wymagalam,zeby za mnie placono, chociaz bywalo,ze mi sie
nie przelewalo. Nawet teraz, kiedy kolezanki sie dowiaduja,ze mam meza
obcokrajowca (niedawno sie pobralismy i nie wszyscy wiedza jeszcze), daja mi
do zrozumienia,ze 'pana boga za nogi zlapalam' itp. A prawda jest taka,ze
dzielimy wydatki tak,zeby bylo po rowno. Maz placi wiekszosc, ale nie caly
kredyt za dom, ja za to wiecej place za jedzenie i tzw. przyjemnosci, rachunki
placimy po polowie). Ostatnio pojechalismy na kilka dni za granice i ja
zaplacilam za wszystko bo akurat zaoszczedzilam.

Wczesniej,m w poprzednich zwiazkach, tez mi sie zdarzalo placic za oboje,
jesli akurat moglam sobie na to pozwolic. Za to okazje, kiedy ktos inny
zaplacil za mnie moge policzyc na palcach jednej reki.

Czy ze mna jest cos nie tak?

Dodam,ze moj ojczym jest bardzo majetny,ale ja z tego nic nie mam, bo po
smierci mojej Mamy on mnie zwyczajnie wywalil z domu i przez jakis czas bylam
nawet bezdomna (nie na ulicy co prawda). Wczesniej, zanim Mama poznala ojczyma
bylam najbiedniejszym dzieckiem w klasie i czesto mi sie z tego powodu
obrywalo. Moj ojczym zamknal Mame w zlotej klatce,bo jej niestety pieniadze
chyba za bardzo imponowaly. Moze dlatego zawsze place za siebie? A moze
odrzucam facetow z duza iloscia gotowki? ;) Wiekszosc moich partnerow byla
gorzej sytuowana ode mnie (co nie znaczy,jak juz nadmienilam,ze mi sie
przelewalo).
Obserwuj wątek
    • allerune Re: placenie za partnerke 01.01.09, 23:49
      > Czy ze mna jest cos nie tak?

      zdecydowanie
    • brak.polskich.liter Ale o co Ci chodzi 01.01.09, 23:55
      bo nie bardzo rozumiem - chwalisz sie, czy zalisz?
      • eastern-strix kontekst... 02.01.09, 00:09
        przeczytalam watek o skapych facetach i ten post mial byc odpowiedzia tam,ale ze
        internet mi wariuje, wyszlo tak,ze zalozylam nowy watek.

        moze to doda troche kontekstu
        • brak.polskich.liter Re: kontekst... 02.01.09, 00:46
          A, w ten desen. Watek (tasiemcowaty - prawie 600 wpisow) znalazlam, z
          perwersyjnej ciekawosci zajrzalam w kilkanascie losowo wybranych i pytanie,
          ktore mnie nurtuje, brzmi: skad te kobiety wytrzasnely takie odpady atomowe?

          Zeby bylo jasne - zwolenniczka bluszczenia i zerowania na partnerze nie jestem,
          nie uwazam, ze facet jest bardziej odpowiedzialny za finanse w zwiazku z samej
          racji posiadania wacka. Ale, qrde, wiekszosc opisanych w tym watku panow
          kwalifikuje sie do odstrzalu sanitarnego.
          • winomusujace Re: kontekst... 03.01.09, 18:24
            ?
    • ee.e Re: placenie za partnerke 02.01.09, 00:19
      A skąd jest Twój mąż? Poznałam właśnie kogoś, hm ciekawego, również z zagranicy,
      ale przeraża mnie jego stosunek do pieniędzy... Podobny do przez Ciebie
      opisanego: każdy za swoje, z dokładnością do kilkudziesięciu centów :( Może to
      normalne?
      • eastern-strix Re: placenie za partnerke 02.01.09, 00:29
        chyba mnie nie zrozumialas....
        Ja nigdzie nie napisalam,ze moj maz jest skapy. Przeciwnie, kiedy bylam w
        tarapatach, chetnie mi pomagal, potem ja pomoglam jemu... Tylko uwazam,ze skoro
        oboje jestesmy dorosli to zdrowo jest,jesli oboje sie dokladamy po rowno. W
        koncu nie jestem jego corka, zeby mnie utrzymywal... Tym bardziej,ze zarabiamy
        mniej wiecej po rowno.

        A skoro ja mam ochote na wakacje,to przeciez nie pojade sama tylko dlatego,ze on
        akurat nie moze sie dolozyc. Innym razem on zaplaci. I tak sie to kreci-
        wychodzi w ogolnym rozrachunku po rowno.

        Maz jest z Anglii i tutaj mieszkamy. Sporo dziewczyn tutaj oczekuje
        rozpieszczania, placenia za benzyne,ubrania itp., wiec nie jest wcale inaczej
        niz w Polsce. Moze wiecej jest kobiet, ktore nie pozwalaja za siebie placic, co
        musze przyznac, mi osobiscie dodaje otuchy. ;)
        Pozdrawiam
        • ee.e Re: placenie za partnerke 02.01.09, 00:34
          To Ty mnie chyba źle zrozumiałaś... Nie oczekuję "rozpieszczania" i płacenia za
          nic, bo płacę za siebie. Ale dziwnie się czuję, jeśli kelnerka musi na nas
          czekać, bo on musi obliczyć z centami ile każde z nas ma zapłacić :( Zastanawiam
          się czy to normalne, Twój post wydał mi się podobny.
          • eastern-strix Re: placenie za partnerke 02.01.09, 00:43
            eee, nie, to chyba lekka przesada.
            Mi sie to nigdy nie zdarzylo i pewnie tez bym sie glupio czula.
            Moja zasada jest taka,ze z kasy sie rozliczamy (jesli w ogole) po wyjsciu z
            restauracji, tzn. w domu. Albo zwyczajnie umawiamy sie,ze nastepnym razem druga
            strona zaplaci (zaznaczam,ze zawsze proponuje to strona,ktora wlasnie placenia
            uniknela ;)
            Nie wiem, u nas to jakos naturalnie sie uklada.
            Ale masz racje, gdybym sie musiala rozliczac za kazdym razem,to chyba byloby mi
            troche glupio. Pewnie skonczyloby sie to tym,ze zaplacilabym caly rachunek
            mowiac z milym usmiechem,zeby druga strona nie protestowala,bo pewnie niedlugo
            znowu sie gdzies wybierzemy i wtedy bedzie mial okazje sie zrewanzowac ;)
            • ee.e Re: placenie za partnerke 02.01.09, 00:49
              Aż się boję, że odmówi, żeby każdy zapłacił za to co faktycznie wypił ;(

              Odechciewa mi się z nim zaczynanie czegokolwiek, nawet spotykanie jak pomyślę o
              tej koszmarnej dokładności w sprawie pieniędzy :( Chociaż w innych sprawach jest
              super osobą.
              • eastern-strix Re: placenie za partnerke 02.01.09, 00:53
                hmm... to moze sie umowcie,ze placicie za 'kolejki' na zmiane, jesli pijecie
                drinki w podobnej cenie? moze jakos to przelknie? no i unikniesz rozliczania 'on
                the spot' ;)
                • ee.e Re: placenie za partnerke 02.01.09, 01:00
                  Spróbuję coś z tym zrobić. Ale boję się, że jego zachowanie to tylko symptom
                  większego problemu, problemu, przynajmniej według mojego systemu wartości:
                  uważania pieniędzy za priorytet i skąpstwa, a tego bym nie przeżyła :( Dobranoc
                  • tlustakrowa Re: placenie za partnerke 02.01.09, 17:47
                    > uważania pieniędzy za priorytet i skąpstwa
                    to w sumie nie takie rzadkie

                    Za mnie nigdy nikt nie płacił.
                    Notorycznie jak wracałam z zagranicy moje koleżanki ( dwie takie miałam )
                    naciągały mnie na piwo, sok, kawę, gdy się spotykałam, żeby pogadać ( tyle czasu
                    się nie widziałyśmy !, o nie mam portfela ).

                    Jakoś kontakt się urwał.
            • elfmeter35 Re: placenie za partnerke 02.01.09, 01:01
              Aż milo czytać , że coraz wiecej jest kobiet, ktore w normalny
              sposob podchodza do kwestii pieniedzy i WSPÓLNEGO z nich korzystania
              i partycypowania w kosztach zycia.
              Pytałaś czy coś z Tobą nie tak. Spiesze z odpowiedzią, że moim
              zdaniem bardzo z Toba tak! :-)
              Niestety jesteś nieczęstym przypadkiem.
              Nie jest to zwiazane , ani z wykształceniem ani z pozycją społeczną,
              ale wiele kobiet uważa, że to jest naturalne, ze facet ZAWSZE placi
              i sa z tego niemal dumne.
              Najbardziej smiesza mnie kobiety uwazajace sie za niezależne, tyle,
              że ich niezależność kończy się z chwila otrzymania rachunku.
              Jakby one nigdy nie zarabialy i nie mialy zlotówki.
              No i ten argument, że przecież one oferuja towrzystwo swojej osoby,
              wiec za nic nie beda płacic - niech Mis płaci.
              Jakoś zawsze ten argument przypomina mi o dosyc starej juz, lecz
              wygodnej kobiecej profesji.
              Ciesz sie z tego jaka jesteś! :-)
              Jak szybko policzyłem, tylko 1/3 moich partnerek zachowywała się
              podobnie jak Ty , czyli jak uważam normalnie. Reszta uważała, że za
              mineralna w spożywczym też Miś ma placic.
              Dobrze, ze to wszystko napisałaś. Moze do paru osob trafi Twoja
              argumentacja.
              • eastern-strix Re: placenie za partnerke 02.01.09, 01:10
                >>>Najbardziej smiesza mnie kobiety uwazajace sie za niezależne, tyle,
                że ich niezależność kończy się z chwila otrzymania rachunku.<<<

                No wlasnie, ja tego tez nie rozumiem i musze przyznac,ze czasem jest to powodem
                nieporozumien z zenska czescia moich znajomych ;) Bo niezaleznosc to przeciez
                obowiazki i chcec podjecia odpowiedzialnosci, w tym finansowej. Jesli sie tego
                nie chce, to nie ma niezaleznosci - tak jak mieszkanie z rodzicami - wygodniej i
                taniej,ale na ich warunkach...

                >>>No i ten argument, że przecież one oferuja towrzystwo swojej osoby,
                wiec za nic nie beda płacic - niech Mis płaci.<<<

                O tym to w ogole nie slyszalam... Czyli PANIE DO TOWARZYSTWA, tak? ;-)) Skoro
                oczekuja wynagrodzenia z 'towarzyszenie'. A czy jakosc wynagrodzenia zalezy od
                tego co wliczone jest w owa usluge? Bo jesli tak,to nie widze roznicy pomiedzy
                owym towarzyszeniem a prostytucja. Sporo prostytutek to mile i inteligentne
                kobiety, do towarzystwa jak najbardziej sie nadaja, a przynajmniej cena jest z
                gory ustalona...
                Moze to gorzkie,co pisze,ale samo mi sie to porownanie nasuwa...
                • seth.destructor Re: placenie za partnerke 04.01.09, 03:41
                  To chyba kwestia wychowania. Ludzie wychowują swoje córki na takie
                  księżniczki albo hostessy i potem takie biedactwa mają pogięte
                  wyobrażenie o świecie. Dziwnym trafem mężczyźni często dają się
                  wrobić w tę gierkę w płacenie z tego względu, że mają wówczas
                  poczucie dominacji nad kobietą, które po jakimś czasie rozwija się
                  do tego stopnia, że nie traktują kobiety jak człowieka, a jak rzecz.
                  • varna771 Re: placenie za partnerke 04.01.09, 04:00
                    ale czujesz sie wykorzystywana finansowo?
                    u mnie różnie to bywalo, na studiach placilismy kazdy za siebie
                    (wakacje,rozrywka)moj chlopak tez studiowal, utrzymywali go rodzice
                    mnie tez ,wiec wiadomo.ale mam kolege ktoremu obecnie wiedzie sie
                    bardzo dobrze ,ale podczas studiów jak szlismy razem na impreze to
                    zdarzalo mi sie za niego placic, pochodzimy z jednego miasta i
                    doskonale wiedzialam ze pochodzi z biednej rodziny ,a skoro mnie
                    stac by koledze postawic drinka, czy tez wstep do klubu lub odciążyc
                    finansowo(jak kserowalam notatki dla siebie i dla niego to nie
                    bralam kasy) to czemu nie... chociaz mojemu facetowi to sie nie
                    podobalo ,nawet doszlo do klotni miedzy nami. ja wychodze z
                    zalozenia ze skoro to sa moje pieniadze to moge robic z nimi co
                    chce ...
                  • premeda Re: placenie za partnerke 05.01.09, 11:35
                    To już wiem dlaczego ja tak chętnie z portfela wyskakuję :) Za to
                    mój facet często mi zarzuca, że to ja chcę dominować. Tylko, że w tę
                    stronę można też przeginać, jemu często jest głupio gdy ja za
                    wszystko sama sobie płcę, a ja czasami mam fazy, że czuję się
                    wykorzystywana, tylko przecież ja taka wyrywna do płacenia jestem.
            • vickydt Re: placenie za partnerke 02.01.09, 17:52
              przyznam, ze szczeka mi opadla. Rozliczacie sie w malzenstwioe z wyjsc na
              obiad?????????
              Powiem Ci tak: słusznie niepokoi Cie to, co Cie spottyka. Mi to wyglada na
              podswiadomym odgrywaniu sie na ojczymie, checi pokazania swej niezaleznosci,
              pokazaniu "patrz, mimo, zes cham i mnie tak potraktowales, stanelam na nogi i
              jestem samowtystarczalna". Nie jest to postawa zła...dla innych. Jest zla dla
              Ciebie. Zawsze chec pokazania, jaka to jestem/ nie jestem swiadczy o
              niezamknietej przeszlosci.

              Podejscie moje/twoje jest dla mnie nienormalne w malzenstwie. Swaidczy o tym, ze
              nei do konca sobie ufacie. Nie prosciej jest zbierac kase na wspolne konto?

              Ale jesli nei masz do meza zaufania, to tego nie rob. Posluchaj intuicji.
              • saszenka2 Re: placenie za partnerke 04.01.09, 02:25
                vickydt napisała:

                > przyznam, ze szczeka mi opadla. Rozliczacie sie w malzenstwioe z
                wyjsc na
                > obiad?????????
                > Powiem Ci tak: słusznie niepokoi Cie to, co Cie spottyka. Mi to
                wyglada na
                > podswiadomym odgrywaniu sie na ojczymie, checi pokazania swej
                niezaleznosci,
                > pokazaniu "patrz, mimo, zes cham i mnie tak potraktowales,
                stanelam na nogi i
                > jestem samowtystarczalna". Nie jest to postawa zła...dla innych.
                Jest zla dla
                > Ciebie. Zawsze chec pokazania, jaka to jestem/ nie jestem swiadczy
                o
                > niezamknietej przeszlosci.
                >
                > Podejscie moje/twoje jest dla mnie nienormalne w malzenstwie.
                Swaidczy o tym, z
                > e
                > nei do konca sobie ufacie. Nie prosciej jest zbierac kase na
                wspolne konto?
                >
                > Ale jesli nei masz do meza zaufania, to tego nie rob. Posluchaj
                intuicji.
                >
                >

                Miłość, związek nie jest zaprzeczeniem niezależności. Każdy powinien
                mieć własną przestrzeń, własne pieniądze, które dają prawdziwą
                niezależność. To, że nie mają wspólnego konta, nie oznacza, że
                autorka jest nieszczęśliwa, a w związku występuje brak zaufania. Po
                prostu taki układ umożliwia robienia tego, co się chce. Chcę kupić
                sobie płytę ulubionego wykonawcy, chcę sobie przefarbować włosy,
                chcę kupić krem za 150 zł, to to robię bez tłumaczenia, bo te 150 zł
                wyciągam z własnego konta i w ten sposób unika się awantur o
                pieniądze.
          • seth.destructor Re: placenie za partnerke 04.01.09, 03:43
            Wynika to prawdopodobnie z nieumiejętności zrównoważenia poczucia
            długu/winy. On nie lubi nie załatwionych spraw, prawda? Tu nie
            chodzi o pieniądze, raczej o sprawiedliwość i honor.
    • mrsnice Re: placenie za partnerke 02.01.09, 12:12
      my też z mężem wydajemy pieniądze po równo. Ja lepiej zarabiam niż
      mąż, więc zdarza się, że to ja stawiam np. zagraniczną podróż.
      Oczywiście, wolałabym żeby to mąż obsypywał mnie prezentami, ale
      wyszło inaczej. I da się z tym żyć.
    • amuga Re: placenie za partnerke 02.01.09, 17:30
      Uwazam ze macie bardzo zdrowe relacje finansowe. Raz ty, raz on.
      Problem zaczyna sie jak jedna osoba czuje sie pokrzywdzona. U was
      tego nie ma.
      • kri.sta Re: placenie za partnerke 02.01.09, 20:41
        sa tacy, którzy przeliczają co im się należy za określoną formę inwestycji
        mają chyba jakiś taryfikator
        herbata=potrzymanie za rękę
        kawa=za dwie ręce
        piwo= za nogę
        2*piwa= seks w samochodzie
    • tlustakrowa Re: placenie za partnerke 02.01.09, 17:48
      dobry trolling
    • kontemplator.bytu.szczesny Re: placenie za partnerke 02.01.09, 21:01
      Zdrowe podejście, i tyle. Co tu więcej pisać?

      Nie widzę powodu, dla którego facet miałby płacić za kobietę dlatego, że jest
      facetem.
      Artefakt czasów, w których zasobność portfela była solidnym argumentem za
      zamęściem, a utrzymywanie kobiety zdobiło niczym pawi ogon.

      Tu nie chodzi o żadną ideologię. Dorośli ludzie finansują sami swoje życie.
      Jeśli życie mają wspólne, finansują się wspólnie :)

      Proste.
      • mijo81 Re: placenie za partnerke 02.01.09, 23:33
        Ale niektóre wolą mieć sponsora niż męża/chłopaka
        • tlustakrowa Re: placenie za partnerke 03.01.09, 22:15
          Niektórzy wolą mieć sprzątaczkę, kucharkę ( tzn. pomoc domową ) zamiast
          żony/dziewczyny.

          • mijo81 Re: placenie za partnerke 04.01.09, 21:53
            I jak tu może być równość skoro same domagacie się "opieki
            finansowej"
    • eastern-strix dzieki... 03.01.09, 01:05
      ...za odpowiedzi :)

      a propos wspolnego konta: nigdzie nie napisalam,ze go nie mamy.

      napisalam tylko,ze jak razem wychodzimy to stawia to, ktore ma wiecej pieniedzy.

      A jesli oboje nie czujemy,ze mozemy zasponsorowac,bo np. koniec miesiaca i
      konczy sie nam kasa (zarabiamy podobnie, z tym,ze maz splaca jeszcze kredyt za
      studia,bo tutaj nie ma darmowego studiowania), wtedy to,ktore nie zaplacilo po
      porocie samo proponuje,ze kase odda. Niekoniecznie zaraz,ale np. zaplaci
      nastepnym razem albo zrobi zakupy w spozywczaku.

      Poza tym, ten wymog wspolnego konta jest dla mnie troche dziwny. Ja wydaje na
      swoje hobby wiecej niz maz i lubie miec swoje zaskorniaki. Mamy wspolna kase na
      rachunki i na tym sie konczy. Jak kolacja w restauracji, to albo maz mnie
      zaprasza, albo ja meza albo po polowie z wlasnej kasy.

      Jesli maz ma ochote cos sobie kupic, nawet drogiego,a rachunki poplacone i
      zarcie jest, to dlaczego mam sie czepiac? Podobnie nie wyobrazam sobie,zeby on
      przeswitlal moje wydatki. Troche prywatnosci i przestrzeni, w tym finansowej,
      chyba sie doroslym ludziom nalezy?

      Chcialam tylko napisac,ze dziwi mnie,ze tak wiele kobiet wymaga placenia za nie.

      A co do psychoanalizy i ojczyma? Nieee, zdecydowanie nie mam z tym juz problemu
      :)) Natomiast uwazam,ze partycypowanie w wydatkach jest konieczne do osiagniecia
      niezaleznosci. Tak jak pisalam- wybor moze byc niewygodny,ale ja mysle,ze
      pieniadze,nawet nieduze, daja poczucie kontroli nad wlasnym zyciem. Jesli tego
      brak, latwo ulec wrazeniu,ze na nic nie mamy wplywu,a to rodzi lek. Ja
      oczywiscie generalizuje, nie pisze o sytuacjach skrajnych (male dziecko, choroba
      itp.) kiedy jedna ze stron po prostu pracowac nie moze.
      • madai Re: dzieki... 03.01.09, 22:02
        Ja jeszcze nie mieszkam z facetem, nie mam meza, wiec nie wiem,
        jakby to bylo, ale patrzac na mojego obecnego faceta uwazam, ze
        mielibysmy wspolna kase i po prostu z niej korzystali - ubrania i
        inne duperele w miare rozsadnie, by ani jedno, ani drugie nie
        zostalo poszkodowane, choc widze, ze moj facet ma do tego zdrowe
        podejscie, takze sie nie martwie.
        Teraz jest tak, ze jak idziemy na zakupy ubraniowe np. to zwykle
        kazde placi za siebie, ale czasem jest tak, ze on placi za moje
        ciuchy, a ja za jego, nie ma to znaczenia. Albo do kosmetycznego.
        Jak on sobie cos kupuje, to ja czesto za to place - to jest takie
        naturalne u nas - i vice versa. Nie ma rozliczania sie po rowno
        mimo, ze oboje podobnie zarabiamy.
        • eastern-strix Re: dzieki... 04.01.09, 00:29
          no to wlasnie tak samo jest u mnie :)

          A jak sie rozliczamy to na zasadzie,ze sie umawiamy,ze bedzie na pol, wlasnie
          dlatego,ze podobnie zarabiamy i jak sie konczy kasa to nam obojgu ;)
          • volta2 Re: dzieki... 04.01.09, 00:56
            ), wtedy to,ktore nie zaplacilo po
            porocie samo proponuje,ze kase odda. Niekoniecznie zaraz,ale np.
            zaplaci
            nastepnym razem albo zrobi zakupy w spozywczaku.


            to nie jest normalne, nie będę tłumaczyć dlaczego, bo pewnie nie
            zrozumiesz.
            rozliczanie się po powrocie z restauracji, lub umawianie się na
            rewanż dotyczyć może kolegi/koleżanki, kogoś, z kim nie masz relacji
            intymnych. ludzie, którzy się kochają potrzeby rozliczania w
            małżeństwie raczej nie czują. bo i tak jest wspólnota. wy tej
            wspólnoty nie to, że nie macie, jej po prostu nie czujecie.
            • kor-aaa Re: dzieki... 04.01.09, 01:01
              Zgadzam się - nigdy nie zaakceptowałabym takiego traktowania.
              • eastern-strix znaczy ze co? 04.01.09, 02:40

                moj maz mnie nigdy nie rozlicza, ja sama proponuje,ze zwroce.
                po prostu uwazam,ze tak jest fair.

                jakiego traktowania?
                • eastern-strix acha 04.01.09, 02:45
                  moj post dotyczyl tego,ze nigdy nie wymagalam,zeby ktokolwiek za mnie placil i
                  ze mnie dziwi,ze tak duzo kobiet tego wymaga a nie tego,jak wygladaja finanse w
                  moim malzenstwie.

                  a co do wiezi to uspokajam - wiez jest nie byle jaka :P ;)
    • saszenka2 Re: placenie za partnerke 04.01.09, 02:12
      A może pieniądze w ogóle tu nie są najważniejsze i zakochiwałaś się
      w nich, bo mieli wiele innych atutów. Nie wszystko musi mieć drugie
      dno.
      • eastern-strix Re: placenie za partnerke 04.01.09, 02:48
        no wlasnie. tylko mnie dziwi,ze po przeczytaniu postow na forum (a nie meiszkam
        w PL wiec to moje 'okno' na sprawy damsko-meskie w PL;)) bylam i nadal jestem
        zaskoczona, ze tak czesto pieniadze sa wazne.
        I mezczyzni sa skreslani,bo nie placa za partnerki. A przeciez mozna bys
        wartosciowym czlowiekiem i zarabiac srednio lub mniej.
        Dlaczego mezczyzna ma placic za dwie osoby? Tego nie rozumiem, ze tego sie jakby
        wymaga juz na starcie.
        • kor-aaa Re: placenie za partnerke 04.01.09, 09:32
          > bylam i nadal jestem
          > zaskoczona, ze tak czesto pieniadze sa wazne.

          Właśnie chyba dla ciebie są. Nie wyobrażam sobie poświęcania tyle uwagi
          pieniądzom. Proponowanie, że zapłacę za obiad, to dobre na początek związku,
          potem trzeba mieć do siebie trochę zaufania, nie zachowywać się jak nastolatki.
        • volta2 Re: placenie za partnerke 04.01.09, 11:43
          I mezczyzni sa skreslani,bo nie placa za partnerki. A przeciez
          mozna bys
          > wartosciowym czlowiekiem i zarabiac srednio lub mniej.

          oczywiście że można, czy ktoś to w ogóle neguje?

          > Dlaczego mezczyzna ma placic za dwie osoby?

          mężczyzna ma płacić za dwie osoby, bo po ślubie lub urodzeniu się
          dzieci tych osób do utrzymania przybędzie. jeśli to matka ma zająć
          się dziećmi a nie na wzrór nowoczesny ruszyć do roboty po
          macierzyńskim by opłacać również niańkę, to facet musi umieć
          utrzymać żonę, dziecko, dzieci i nie może oglądać się, czy mu żona
          lub te dzieci zwrócą za obiad, lub zakupy na łikend.

          nie płacąc za siebie nigdzie, poza w zasadzie wyjazdami feryjno-
          wakacyjnymi sprawdzałam odporność faceta na życie ze mną. nie
          powiem, było ze dwóch, którzy odpadli. i dobrze, bo jak widzę, jak
          sobie żyją, to cieszę się, że moimi mężami nie zostali.
          ich żony o nartach w szwajcarii pewnie nawet nie słyszały:)
          przy tym generalnie zbyt wymagająca nie byłam, bez przesady,
          zwłaszcza że nigdy przed ślubem z żadnym facetem nie mieszkałam,
          więc dopłacać do moich rachunków nikt nie musiał. ale kino, knajpy,
          zakupy na działkę na łikend, benzyna do jego samochodu? to nie były
          moje troski. w zasadzie od razu ustawiłam faceta na pozycji
          posiadania pani do ozdoby, bo jakoś tak nawet na tych łkikendach nie
          kucharzyłam, nie prowadziłam auta, ot, takie beztrosie dziwo ze mnie
          było. z okazji urodzin czy imienin mogłam zaszaleć i wydać na
          prezent kwotę wyższą niż konieczna, i to by było na tyle.
          nie, nie szukałam sponsora, w zasadzie to musiałam bacznie się
          przyglądać, by ofiarą poszukującego się nie stać:)
          • eastern-strix nie doczytalas moje postu 04.01.09, 15:13
            juz na wstepie zaznaczylam,ze nie chodzi mi o sytuacje ekstremalne, jak choroba
            czy urodzenie dziecka.
            chodzi mi o to,ze sporo polskich kobiet wymaga placenia za nie i to juz na
            wstepie znajomosci.

            Nie wydaje mi sie,zeby w stereotypach mozna bylo wybierac. Skoro odpowiada Ci
            sterotyp,ze mezczyzna to ten, ktory placi i utrzymuje,to kolejny stereotyp
            bezposrednio z nim zwiazany mowi, ze w zamian za to ma prawo wymagac od kobiety
            bezwzglednego posluszenstwa....Coz, ja wole partnerstwo...

            a co do uwagi kogos innego,ze za zaplacic za obiad to w malzenstwie juz nie
            wypada to tez sie nie zgadzam. Skoro zarabiamy podobnie, dzielimy rachunki itp ,
            to pod koniec miesiaca obojgu nam sie konczy kasa i jesli jemy na miescie to
            wydaje mi sie fair, ze zaproponuje zwrot polowy rachunku.
            Malzenstwo nie ma nic do tego.
            Jak juz pisalam, oboje jestesmy przeciwnikami wrzucania wiekszosci kasy na
            wspolne konto. Rachunki itp owszem,a potem kazdy sie rzadzi sam i nie ma klotni
            o to,ze wydalam (albo maz) iles tam na dvd a przeciez trzeba kupic nowe zaslony.

            No nie wiem, tak to wszystko czytam i mysle, ze z mezem laczy nas wiez, ale nie
            finansowa w znaczeniu,ze pomagamy sobie z wlasnej woli a nie jestesmy zwiazani
            wspolnym kontem itp. Nie wiem, nam to wychodzi bardzo na dobre, nigdy nie bylo
            zadnej klotni o pieniadze i nigdy jedno drugiemu nie zalowalo.

            Ale jak pisalam, to nie miala byc analiza mojego malzenstwa tylko bardziej
            ogolna refleksja.
    • seth.destructor Re: placenie za partnerke 04.01.09, 03:42
      Mogę tylko westchnąć, że tak wspaniałe przypadki jak twój są takie
      rzadkie... Twoje postępowanie jest prawidłowe, jest to znakomity
      przykład tego, jak związek dwojga ludzi powinien wyglądać.
      • eastern-strix dzieki... 04.01.09, 15:17
        ...tylko mnie zastanawia ze zgadzaja sie ze mna glownie mezczyzni i zaledwie
        kilka kobiet.
        Naprawde w Polsce jest takie cisnienie na to,ze facet musi placic za dwie osoby?
        No bo to jest stereotyp i okreslanie siebie mianem kobiety wyzwolonej czy
        zwiazku jako partnerskiego a jednoczesnie wymaganie,zeby facet placil bo jest
        facetem to jak 'miec ciastko i zjesc ciastko'. Tak sie nie da.

        Owszem,historycznie mezczyzna zarabial i utrzymywal kobiete ale dlatego, ze bylo
        to prosta konsekwencja faktu,ze kobieta byla jego wlasnoscia! Niestety, taka
        jest historyczna prawda. Dopiero wojna to zmienila, kobiety poszly do pracy i
        odkryly,ze pieniadze daja niezaleznosc. Tak niestety funkcjonuje ten swiat.

        Wiec skoro to mezczyzna ma znowu za wszystko placic, to rozumiem, ze w zamian
        moze wymagac posluszenstwa? Bo taki byl tego sens i wytlumaczenie.
        • volta2 Re: dzieki... 04.01.09, 17:35
          jeśli myślisz, ze płacenie za swój obiad w knajpie z mężem czyni cię
          niezależną - to gratuluję!
          starasz się nie działać zgodnie ze stereotypami i wpadasz w kolejny
          płacę za siebie - jestem niezależna
          płaci mąż - muszę być posłuszna

          spróbuj przez rok za nic nie płacić, osobiście zarobione pieniądze
          odkładaj, inwestuj, cokolwiek chcesz, i przypatrz się co mąż na to?
          jak cię nie pogoni, to znaczy że kocha:)
          nie starczy wam na życie?
          no cóż, to nie mówimy w takim razie o niezależności żadnej, tylko o
          konieczności pracowania na siebie i na rodzinę.

          ja nie odnoszę się do tego, co robią inni ludzie, ja napisałam, że
          ja nie płacąc za siebie sprawdzałam również w tym względzie
          zachowanie faceta.
          dziś pracuję(zresztą wtedy też), zarabiam, a dalej konta mamy
          osobne, nawet chyba bez upoważnień, ale to nie znaczy, że ja jestem
          niezależna czy bezwzględnie posłuszna. dalej płaci za wszystko mąż
          od czasu do czasu ze zdziwieniem pytając, co ja ze swoimi pieniędzmi
          robię? o posłuszeństwie w naszym małżeństwie nie ma mowy - jesteśmy
          drużyną, a nie rywalami. i w związku z tym o niezależności też nie
          ma mowy - bo nie jesteśmy ludźmi wolnymi, z których każde co chce to
          robi, bo se za obiad zapłaci.
          • eastern-strix Re: dzieki... 04.01.09, 18:48
            wybacz volta,ale propozycje odkladania swoich pieniedzy podczas gdy maz, ktory
            zarabia tyle co ja ma placic za nas oboje uwazam za niedpouszczalna. A Ty bys
            tak chciala? Zeby Twoj partner odkladal swoje pieniadze podczas gdy Ty za niego
            placisz?

            Maz placil za mnie przez 8 miesiecy kiedy staralam sie rozkrecic wlasny biznes i
            nie pisnal nawet slowka, wrecz przeciwnie. Zachecal mnie,zebym sie nie poddawala
            mimo, ze musial ostroznie gospodarowac pieniedzmi. Mysle,ze to o czyms swiadczy.

            Milo mi bylo, ale zdecydowalam sie zamknac biznes i wrocic do pracy, co bylo
            dobrym wyborem.

            Natomiast poniewaz obecnie zarabiamy tyle samo i maz nie jest finansowo
            uprzywilejowany tzn. stac go na tyle samo,co mnie, uwazam,ze zdrowo jest, jesli
            placimy za wyjscia na zmiane itp (dodam,ze nie rozliczamy sie z konkretnej sumy,
            ot, po prostu, Ty posawiles weekend w X to ja postawie nastepnym razem). Nasza
            stopa zyciowa sie poprawila i oboje mamy na to wplyw, z czego tez oboje sie
            cieszymy.
          • eastern-strix Re: dzieki... 04.01.09, 18:55

            > dziś pracuję(zresztą wtedy też), zarabiam, a dalej konta mamy
            > osobne, nawet chyba bez upoważnień, ale to nie znaczy, że ja jestem
            > niezależna czy bezwzględnie posłuszna. dalej płaci za wszystko mąż
            > od czasu do czasu ze zdziwieniem pytając, co ja ze swoimi pieniędzmi
            > robię?

            No coz, skoro Wam to pasi to super. Z tym,ze widzisz, ja bym sie nie czula
            komfortowo (=fair)w takiej sytuacji i taka jest miedzy nami roznica.
            Wiem, na co mnie stac i ile moge oszczedzic i chcialabym,zeby maz mogl sobie
            pozwolic na to samo,skoro podobnie zarabiamy. Zwyczajnie, bo go kocham i
            uwazam,ze ma prawo do takiego samego komfortu zycia jak ja.

            Nie oceniam Cie i milo by bylo, gdybys Ty potrafila zdobic to samo a nie
            wypisywac mi dyrdymaly o kryzysie wiezi. Swoja droga,maz mial niezly ubaw jak mu
            prztlumaczylam posty :P

            • volta2 Re: dzieki... 04.01.09, 19:25
              Ty potrafila zdobic to samo a nie
              > wypisywac mi dyrdymaly o kryzysie wiezi.

              zdaje się, że coś naditerpretujesz, bo ja o więzi w waszym
              małżeństwie nie pisałam w ogóle, pisałam, że nie czujecie wspólnoty
              i nie o wspólnotę dusz mi chodziło, bo nie o tym jest ten wątek, a
              o kasie.
              nie pisz, że nie oceniasz, bo oceniasz większość kobiet(negatywnie
              zresztą), które nie płacą za siebie, bo oczekują że facet ma na tyle
              gest, że na łikend zabierze. i nie będzie oczekiwał rewanżu.
              uważasz, że twoje postępowanie jest słuszne to ok, ale właśnie
              pozwalasz sobie na ocenianie tych, które tak nie robią.

              a ja ci próbuję wytłumaczyć, że są faceci, którzy nie patrzą na stan
              portfela partnerki licząc głównie na siebie, że są partnerki które
              czują za naturalne, że mężowi oddawać za zakupy nie trzeba.
              po prostu wspólne wydatki są wspólne a wydatki na hobby, podróże,
              dzieci też idą z pieniędzy, które do domu ktoś przyniósł - kto? to
              akutrat najmniej ważne. czy to cię dziwi jakoś czy wręcz ci
              przeszkadza? dla mnie rozliczanie się normalne nie jest, ale jeśli
              ktoś tak robi, to czemu nie?

              tak przy okazji już zupełnie, większość rodzin w polsce zmaga się z
              przetrwaniem od pierwszego do pierwszego, nie mówiąc o odkładaniu
              oszczędnośći. w takich sytuacjach nie ma mowy, by ktokolwiek
              komukolwiek oddawał za obiad w restauracji(bo tych obiadów w kanjpie
              nikt nie zjada), zrzuca się po prostu 2 pensje i znich gospodaruje.
              • eastern-strix Re: dzieki... 04.01.09, 21:12

                > a ja ci próbuję wytłumaczyć, że są faceci, którzy nie patrzą na stan
                > portfela partnerki licząc głównie na siebie, że są partnerki które
                > czują za naturalne, że mężowi oddawać za zakupy nie trzeba.
                > po prostu wspólne wydatki są wspólne ...


                no,skoro jedna strona placi,to nie sa wspolne...

                Poza tym, ja nikogo nie oceniam. Tak jak napisalam, nie wiem jak sie rzeczy maja
                w PL, na forum jestem od niedawna i to,co dotychczas przeczytalam wydalo mi sie
                bardzo interesujace.

                A co dos tereotypow moja droga to ja nie oceniam - taki jest ich historyczny
                kontekst i to jest jedynie naga historyczna prawda. Nie moja wina, ze Ci sie nie
                podoba. Mi z reszta tez nie ;)
                • volta2 Re: dzieki... 04.01.09, 21:50
                  taki jest ich historyczny
                  kontekst i to jest jedynie naga historyczna prawda. Nie moja wina,
                  ze Ci sie nie
                  podoba. Mi z reszta tez nie ;)

                  czy ja piszę, że nie wiem skąd stereotypy się biorą? albo wszelkie
                  zaszłości historyczne?
                  piszę, że to mi się nie podoba? oj, wyczytujesz więcej niż tu
                  napisano.
                  ja piszę o tym, że sama stereotypowo myślisz, sterotypami się
                  posługujesz, choć wydaje ci się, że je łamiesz.

                  co do kwestii własności żony po ślubie - myślisz, że panowie tak z
                  dobrego serca brali niepracujące żony sobie na garb i z tego tytułu
                  wymagali "posłuszeństwa". te żony były brane z sowitym posagiem, nie
                  czytałaś Lalki? nikt Izabeli za bardzo nie chciał, bo były pogłoski,
                  że ojciec już jej posag przebimbał. a wymagania panna miała
                  niemałe...
                  żony często wnosiły w posagu więcej niż niejeden niuniuś był w
                  stanie zarobić przez całe życie, mimo tego często społeczna pozycja
                  kobiety była i tak bardzo słaba. i nijak sprawa finasowania swojej
                  części(poprzez posag) życia miała się do tego.


                  a tak z ciekawości, zastanawaiam się nad rozliczeniami między
                  małżonkami w sytuacji, gdy pojawi się dzieko. kto będzie brał na
                  siebie zafundowanie mu obiadu? też raz jedno, a raz drugie? a jak
                  się jednemu skończy kasa, to co wtedy? czy ten drugi przyzwyczajony
                  do tego, że mu się ma zwrócić koszta nie będzie nagle pokrzywdzony?

    • tygrysio_misio Re: placenie za partnerke 04.01.09, 18:56
      pomidor
      • madai Re: placenie za partnerke 04.01.09, 21:27
        ostatnio moj facet poprosil, bym mu zaplacila rachunek za cos tam.
        Ja to zrobilam od razu, oczywiscie on kase chce oddac, ale nie ma
        mowy. Wspolne sprawy, to i wspolne rachunki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka