Dodaj do ulubionych

Ona zdradziła.

05.01.09, 08:30
Zostałeś zdradzony.

Teraz, gdy o tym wiesz, i wspominasz uśmiech kobiety, jak Ci patrzyła prosto w
oczy opowiadając że została w pracy na nadgodzinach, jak się uśmiechała
zapewniając o swoim szacunku i miłości, jak w jej oczach widziałeś miłość, jej
piękny uśmiech, teraz dopiero dostrzegasz że to nie była miłość jak byłeś
wiele razy zapewniany. Przed Twoim wewnętrznym okiem nieustannie odgrywają się
sceny z waszego spólnego życia, i rozdzierający ból serca który mu
nieodmiennie towarzyszy. Od teraz do wieczności, wspomnieniu tej kobiety
zawsze będzie towarzyszył ból.

Teraz widzisz prawdę, widzisz w jakim klamstwie i iluzji żyłeś. Świadomość że
znowu zaufałeś i znowu zostałeś zdradzony jest tak straszna że zrobisz
wszystko żeby o tym nie myśleć. Ale kolczastym myślom tlukącym się we
wrażliwej tkance serca, nie można nakazać by spoczęły i zaniechały tego
opętanego biegu. Wiec upijasz się do nieprzytomności alkoholem, bo stan kiedy
jesteś obrzygany, obszczany i leżysz w rowie, jest nektarem w porównaniu do
stanu udręki i szaleństwa w którym sie znajdujesz, gdy jesteś trzeźwy i możesz
myśleć o tym co się stało.

Jednak wreszcie nadchodzi proza życia, i trzeba przestać pić. Przestajesz
jeść, na samą myśl o jedzeniu masz odruch wymiotny. Jesteś apatyczny,
nieruchawy, tracisz kompletnie refleks, Twoje oczy blakną, tracą wesołe
błyski. Szybko chudniesz, osłabiony i przytłoczony niewyobrażalnym smutkiem
układ immunologiczny przestaje pracować, a Ty się często przeziębiasz co
jeszcze bardziej sprawia ze zamykasz się w skorupie pozornej obojętności.

Niemalże wszystkie wolne chwile spędzasz w łóżku, w pozycji embrionalnej,
skulony. Gdy wiesz że nikt Cię nie zobaczy, płaczesz, wyjesz. Cały czas masz
realne żywe sny, zawsze z kobietą która Cię zdradziła, przeważnie są to miłe
sny, niektóre dają nadzieję. Czasem budzisz się w środku nocy cały spocony,
podniecony do granic możliwosci organizmu bo Ona zadzwoniła i przeprosiła.
Powrót swiadomości jest straszny, gdyż uświadamiasz sobie że to był tylko sen.
Niby piękny, a jednak budzi grozę znacznie większą niż najstraszniejszy horror.

Ani na chwilę, nawet na sekundkę nie masz wytchnienia od myśli które sprawiają
że chcesz umrzeć. Zawalił się cały Twój świat, i masz nierozwiązywalny problem
do rozwiązania. Skoro ta której ufałeś Cię zdradziła, oszukała w tak straszny
sposób, nie możesz do niej wrócić bo czujesz obrzydzenie. Z drugiej strony
myśl o zniknięciu tej kobiety z Twojego życia jest tak straszna, tak
przeraźliwa samotność i pustka której właśnie doświadczasz w sercu, że
nieruchomiejesz w szoku. Nierozwiązywalny problem. Wrócisz, ale nigdy się już
nie otworzysz, nie zaufasz, zawsze będziesz się bał - gdy zerwiesz kontakt
będziesz wył w samotności.

Każda decyzja sprawi wielki ból.

Wreszcie nadchodzi moment gdy musisz się z nią zobaczyć. Odebrać swoje rzeczy,
czy też je zwrócić. Na sama myśl o spotkaniu trzęsiesz się ze strachu,
dygoczesz jak liść ciskany porywistym wiatrem. Pamiętam kilka lat temu jak to
wyglądało w moim przypadku. Cały dzień się do tego zabierałem, w windzie
zasłabłem. Nogi miałem jak z waty, zaciśnięte gardło w którym czułem wielką
gulę, zimne dłonie i stopy, bardzo krotki oddech. Mobilizacja organizmu której
musiałem dokonać, była największa w moim życiu, znacznie większa niż ta kiedy
biłem się z dużo silniejszym bandytą który był znany z tego że po uderzeniu
głową przeciwnik pada zmasakrowany i nieprzytomny na ziemię a potem z kolegami
dokańczają sprawę, albo kiedy się topiłem w rzece i żegnałem z życiem. Nigdy
się aż tak nie bałem.

Ale skupmy sie na przeżyciach duchowych zdradzonego mężczyzny. Zaufał,
otworzył się, i co się stało? kobieta którą kochał, całował, pieścił, o której
myślał i w swoich wizjach był z nią, zdradziła. Kochała się z innym mężczyzną,
całowała go, pozwalała mu być w sobie. Czuła rozkosz od innych dłoni niż
Twoje, patrzyła rozszerzonymi z podniecenia źrenicami w kochanka który wtulony
w jej ciało gwałtownie kopulował, czując wzbierającą kulę ognia w trzewiach, i
wielką satysfakcję że odebrał kobietę innemu mężczyźnie. Czuje się lepszy,
bardziej wartościowy, silniejszy. Gardzi swoją kochanką za wyrachowanie i
zdradę swojego mężczyzny, i pożąda jej tak jak się pożąda owocu zakazanego.

Zdradzony mężczyzna nosi w sobie te wspomnienie do końca życia. Już nigdy nie
zaufa kobiecie, gdyż po bardzo długiej gehennie depresji i balansowania na
skraju życia i śmierci, nikt nie ma ochoty na powtórzenie się tego cierpienia.
A więc mężczyzna zamyka serce. Nie cieszy się już bliskością duchową,
zaufaniem, otwarciem, ciepłem wewnętrznym z bliską kobietą, może co najwyżej
to udawać dla świętego spokoju. Teraz mężczyzna odczuwa tylko sex, a orgazm
jest jedynym momentem gdzie może się przy kobiecie odprężyć.

Jednocześnie się boi kobiety, i nią gardzi. Boi się tego że mógłby się w niej
zakochać, i znowu cierpieć, gardzi bo się boi tego jak wielką nad nim ma
władzę kobiece ciało, i ufne kochające oczy w których można znaleźć ukojenie.

Idealny związek powinien być duchową wolnością. Jednakże materialnie, tylko
moje dłonie mogą pieścić kobietę, tylko w jej oczach chcę widzieć miłość,
tylko z nią chcę się kochać i jej ciało jest tylko dla mnie. Uśmiech może
rozdzielać całemu światu, ale ten szczególny, czuły i pełen miłości uśmiech
jest tylko przeznaczony dla mnie, i nikogo więcej. Jest tylko mój.


Tyle teorii. A teraz praktyka.

Co masz zrobić gdy to się stało? napiszę Ci co robić, ale najpierw moje
prywatne zdanie na temat zdrady. Dla mnie osobiście nie ma już powrotu, raz
złamane zaufanie niszczy wszystko ostatecznie. Zrobiła to raz, zrobi na pewno
znowu, po dłuższym czasie gdy jej wyrzuty sumienia opadną, a pogarda dla
fajtłapy faceta wzrośnie. Tylko zerwanie. Ale to moje zdanie, Ty możesz mieć inne.

Co więc robić? trywialne rady, w tym wypadku są najlepsze. Zająć się czymś,
nie siedzieć w domu. Nie medytować - nie pokonasz tych myśli, nigdy, nie
poddasz uważnej obserwacji, ta rzeka jest zbyt porywista byś mógł nad nią
zapanować - porwie Cię. Wyjść na miasto ze znajomymi, koniecznie pójść do
łóżka z ciepłą dziewczyną która Ci współczuje. Za pierwszym razem się
popłaczesz z żalu, nie będziesz mógł tego zrobić, ale zmuś się, będziesz się
czuł strasznie, ale się przytulisz i za kolejnym razem minie, a silne bodźce
będą tłumiły żal rozstania i mękę samotności jak najlepszy lek psychotropowy.

Po miesiacu, zacznij terapię. Ja gdy ją robiłem, przypomniałem sobie w silnej
sesji jak miałem 4 czy 5 lat, i rodzice byli ze mną na działce. mieli
wyjeżdzać, ale ja strasznie tego nie chciałem, w końcu wpadli na sposób jak
się mnie pozbyć - dali mi wędkę i kazali iść złowić rybę, gdy byłem nad wodą
zobaczyłem jak jada samochodem i wyjeżdzaja na drogę, i machają mi. Rzuciłem
wedkę i biegłem ile sił w nóżkach za nimi, płacząc - nie zatrzymali się i
pojechali a ja nie byłem w stanie ich dogonić. W sesji dokladnie sobie
przypomniałem swoje uczucia, wtedy własnie poczulem smak zdrady, oszustwa, i
ze jestem za słaby żeby zatrzymac rodziców, mimo że biegnę z całych sił, i
płaczę. Nic z tego. Później, już jako młodyy mezczyzna wybierałem kobiety
które mnie zdradzą, by wreszcie uswiadomić sobie blokady we mnie. I
uświadomiłem sobie, właśnie dzięki kobietom.

Przypomnienie sobie tego zdarzenia, i paru innych bardzo mi ulżyło. Niezwykle
jest pomocne bardzo mocne podniesienie swojej samooceny, pokochanie siebie,
takie zwykłe polubienie swojej osoby. Gdy to już zrobisz, wtedy możesz brać
się za najwyższą szkołę jazdy - wybaczenie zdrady dziewczynie. Zrozumienie
tego że czasami w człowieku biora górę emocje, i się zdarza coś. Musisz
zrozumieć, uswiadomić sobie ze zdrada dziewczyny nie oznacza ze jesteś zerem,
ona oznacza że to ta dziewczyna zachowała się nie w porządku. To nie Twoja
wina, rozumiesz?

Ciąg dalszy niżej, zapraszam.
Obserwuj wątek
    • mareczekk77 Re: Ona zdradziła. 05.01.09, 08:31
      Ciąg dalszy:

      Wybaczasz więc dziewczynie, i akceptujesz sytuację jako życiowa lekcje gdzie
      poznałeś swoje słabe i mocne strony. Wychodzisz z tego mądrzejszy, silniejszy,
      bardziej chętny do wybaczania i nie trzymania w sobie urazy. Co ciekawe bardziej
      ufasz ludziom - warunek to jednakże wybaczenie sobie, i dziewczynie.

      Rachunek jest prosty - nie wybaczysz dziewczynie - będziesz nosił w sobie ten
      cały syf, a Twoja następna dziewczyna będzie znacznie gorsza od ex. Nie
      wierzysz? lepiej uwierz, tak to właśnie działa. Najgorszą zemstą na kimś kto tak
      się zachował, jest wyrzucenie tej osoby z własnej głowy. A możesz tego dokonać
      tylko wtedy gdy wybaczysz.

      Chciałbym tu dodać, że wybaczenie nie oznacza powrotu do tej osoby. O nie.
      Wybaczenie to tylko Twoja sprawa, polepszenie jakości Twojego życia, żebyś się
      nie męczył. Pora zebyś wreszcie zajął się sobą, a dziewczyna, płacząca i wyjąca
      przez telefon ze chce wrócić?

      Jeśli ją szanujesz, i dobrze życzysz zostaw ją. Wiesz czemu? gdy po zdradzie
      wróci, powstanie w jej głowie schemat ze wystarczy popłakac, i juz jest wszystko
      w porządku. Chce to zdradza, chce to wraca. Gdy jej nie pozwolisz wrócić, bedzie
      cierpieć, ale ze swojej winy, nie z Twojej. W następnym związku zanim zdradzi 5
      razy sie zastanowi czy warto, skoro straciła wiele lat życia i fajnego faceta
      przez jeden wyskok. Zakład ze w 90% nie zdradzi? no właśnie.

      Jeśli ja szanujesz, zostaw ją, a uratujesz ją przed samą sobą, poza tym zawsze w
      jej pamięci będziesz wyglądać jak mężczyzna a nie fajtłapa. Nie ważne co mówi,
      nie ważne jakiej manipulacji używa, pamiętaj ze ktoś kto raz przekroczy barierę
      zrobi to znowu. Nie ma powrotu. Ale to oczywiście Twoja decyzja.

      Chcialbyś się zemścić na jej kochanku? nigdy w życiu. Co on jest winny? kobieta
      mu pozwoliła, to wskoczył między jej kolana. Na niej? nawet nie wiesz jak bardzo
      jeszcze w życiu tą kobietę czeka wiele lekcji do przerobienia - zostaw ją samej
      sobie, to wystarczająca kara - zapewniam Cię. Wybacz i żyj dalej, spełniaj się,
      baw się. Żyj bo szkoda czasu na smutki i taplanie się w odwecie.


      Na koniec chciałbym dodać o jednej kwestii. Proszę o przygotowanie na twarzy
      cynicznego uśmieszku. Już? ok.

      Niektóre związki i niesamowite w nich problemy mają przyczyny w poprzednich
      wcieleniach. Wtedy żadna terapia nie pomoże, bo powstał kiedyś, dawno temu dług,
      i teraz go trzeba spłacić. I na to jednak są sposoby, ale to już temat bardzo
      trudny, nie na tak krótki artykuł.



      • mruff Re: Ona zdradziła. 05.01.09, 09:47
        Pierwsza część mocno egzaltowana, druga o wybaczaniu bardzo sensowna.



      • swieta.prawda moje wrażenia 05.01.09, 11:46
        szczerze mówic napisane całkiem niexle. pierwsz częsć do korekty w
        505, te wszystkie cierpienia modego wertera zmieniłbym na mniej
        egzaltowana wersję "cierpię, ale się trzyma", mniej tego płakania i
        spania w pozycji embrionalnej, bo to aż śmieszne jest. Chyba że
        będziesz pisał do tygodnika dla metroseksualistów, to się wzruszą.
        Druga cześc lepsza, w zasadzie może zostac. Jak masz takie parcie na
        pisanie, to napisz jakas powiesć w odcinkach, tylko mniej
        egzaltacji, mniej egzaltacji, bo nikt nie dotrze do końca powieści.
        Jakieś ostre rżnięcie możesz wstawić. Ile mozna czytać w kółko jak
        to on dał jej róże i kochał w milczeniu przez 10 lat, a ona o tym
        nie wiedział i wyszła za inego, ale tez kochała tamtego, tylko nie
        miała śmiałości mu o tym powiedzić, i nosiła chusteczkę od niego
        przez te lata. Żeby chociaż wysmarkała się w tę chusteczkę, to by
        był jakiś pożytek, a tak to nosiła nosiła i ch.u.j z tego wyszło :)
    • figgin1 Re: Ona zdradziła. 05.01.09, 11:17
      Uff, każda po zastosowaniu dużej porcji twoich mądrości by cię puściła w trąbkę.
    • amelkalexi Re: Ona zdradziła. 05.01.09, 11:56
      za duzo wywodow... temat ma juz siwa brode...
      a na marginesie... to Twoje zale z autopsji??
    • justysialek Re: Ona zdradziła. 05.01.09, 12:06
      Wreszcie ktoś zrozumiał
      Waldka/polska_potęga_światowa/waldemar_rosstowski i kilka innych
      nicków!!!
      Ja mam świetny pomysł! Mareczek, skontaktuj się z Waldim - mailowo
      na przykład - i zaproś go do siebie na terapię. On tej terapii
      naprawdę potrzebuje!
      Jeśli poszukasz w wyszukiwarce jego postów to dowiesz się, że na
      początku jego życia uczuciowego niezmiernie zraniła go niejaka
      Junko. Niestety on nie potrafi jej wybaczyć i w konsekwencji tego
      uwikłał się w nienawiśc do wszystkich kobiet i obwinianie innych za
      swoje niepowodzenia. Myślę, że Waldek ma powazne problemy z własnym
      poczuciem wartości i twoja pomoc bardzo mu się przyda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka