Dodaj do ulubionych

Badania DNA a duma kobieca

22.01.09, 11:16
Jestescie w zwiazku/slubie kilka lat. Na swiat przychodzi dziecko. Niedlugo po
porodzie znajdujecie w skrzynce pocztowej koperte z zagranicznym znaczkiem
zaadresowana do waszego misia. Nadawca jest jakis instytut medyczny. Ciekawosc
zzera was, nie wytrzymujecie i otwieracie koperte. W srodku... wyniki badan
zgodnosci DNA dziecka i waszego "misia". Ty nie mialas co do tego zadnych
watpliwosci ale on...

No wlasnie, co byscie poczuly w tym momencie?
Obserwuj wątek
      • sls333 Facet godny zaufania! 26.01.09, 10:35
        Przynajmniej można mieć pewność, że zanim kupi jakieś akcje na giełdzie, to
        sprawdzi fundamenty.
        Teraz trzeba robić dobre rozeznania, żeby wiedzieć w co inwestować.
        To samo się też tyczy inwestycji w rodzinę.
        Ale jak widać po żonie łamiącej tajemnicę korespondencji - raz już zainwestował
        źle, może boi się kolejny raz sprawdzić.

        A gdyby w tej kopercie były wyniki badań na raka, albo jakąś inną chorobę?

        W sumie to nieważne babo, może teraz mu się oczy otworzą. Nie sądzę by przestał
        inwestować w swoje dziecko, natomiast może przestać inwestować w ciebie. Sama
        chciałaś. Dostaniesz od niego to, czego jesteś warta.
        • andk12 O kobiecej dumie i finansowaniu 26.01.09, 14:33
          Ja miałem wątpliwości i zbadałem. Po wynikach przestałem finansować
          ją i dziecko. Niech plony zbierają ci co sieją, pasożytem nie
          jestem. Teraz mam już swoje (sprawdzone) i jest nam z tym dobrze.
        • vandikia Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 11:45
          jezeli jest zgodne malzenstwo/zwiazek w ktorym nigdy nie bylo
          podejrzen co do uczciwosci drugiej strony i nagle facet robi taki
          test, to jest dupkiem i tyle
          to tak jakby powiedzial: chyba sie puscilas, bo sie wszystkie
          puszczają

          co innego gdy są okolicznosci wskazujace, ze dziecko moze nie byc
          jego, ale o tym autorka nie pisze, a poza tym w takim przypadku
          nalezaloby zaczac od rozmowy.. bo to zakrawa na jakąś manię
          przesladowczą, a na wszystko sie dowodu w zyciu nie znajdzie i
          frustracja z tego powodu gotowa
          • jan_hus_na_stosie Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 11:48
            vandikia napisała:
            > jezeli jest zgodne malzenstwo/zwiazek w ktorym nigdy nie bylo
            > podejrzen co do uczciwosci drugiej strony

            Tego akurat nie wiesz. A skoro małżonka czyta korespondencję zaadresowaną do
            męża to chyba ma do niego kiepskie zaufanie, czyż nie? Ty też czytasz
            korespondencję zaadresowaną do Twojego faceta?

            > co innego gdy są okolicznosci wskazujace, ze dziecko moze nie byc
            > jego, ale o tym autorka nie pisze

            Takie autorki nigdy o tym nie piszą...
            • elle444 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 10:53
              Ja czytam korespondencję, która nie wygląda na prywatną tylko
              urzędową. Nie mam też problemu, żeby czytał moją (zna nawet hasło do
              mojego e-maila, bo nieraz go prosiłam żeby mi sprawdził poczte).
              Po prostu mój mąż nie ma nic do ukrycia , ani ja nie mam. W
              kilkuletnim związku to normalne.
              Oczywiście idealnie byłoby poczekać, az maż otworzy ten list sam i
              go zapytać co tam jest napisane i myśle, ze autorka wątku by tak
              zrobiła, wiedząc co tam znajdzie...
              • xezaq Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 10:00
                > Nie mam też problemu, żeby czytał moją (zna nawet hasło do
                > mojego e-maila, bo nieraz go prosiłam żeby mi sprawdził poczte).
                Więc skoro zna, to zakładasz, że robi to regularnie?
                Ja też znam hasło do poczty żony a ona do mojej - ale nie czytamy
                sobie na wzajem bo to głupie. Co do tradycyjnej poczty też tegonie
                robimy bo i tak się potem na wzajem pochwalimy co to było. Żona ma
                czasem tak, że jak coś "ciekawego" przyjdzie do mnie to dzwoni do
                mnie do pracy zapytać - np. ostatnio:
                ona: coś przyszło do Ciebie, co to może być?
                ja: a czy ja wyglądam na wróżkę? pisze od kogo?
                ona: mała koperta bąbelkowa z hong kongu...
                ja: eee.....
                ona: jak to nie wiesz?
                ja: otwieraj
                ona: karta pamięci?
                ja: aaaa - zakup na ebayu, wszystko jasne

                Grunt, że ciekawość ją zżera
                lecz bez pozwolenia nie otwiera :)
          • 4g63 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 12:15
            > podejrzen co do uczciwosci drugiej strony i nagle facet robi taki
            > test, to jest dupkiem i tyle

            sama jesteś dupkiem, jedyną bronią kobiety przed wyjawieniem jej skur***wysyństwa, jest właśnie argument - zaufanie... kobiety są bezwzględnie zakłamane "ufaj mi, nie ufasz mi - jakto?".. a jak do cholery facet inaczej ma się upewnić? kobiety kłamią, przecież nie przyzna się do czegoś takiego. a sprawdzenie, skoro jeest wszystko ok, to nie ma się czym przejmować prawda?
      • f.l.y Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 11:44
        widać jakie misio ma o Tobie zdanie..

        cudzej korespondencji nie powinno się otwierać - coraz częściej
        widzę, że to stereotypowe myślenie..

        coraz częściej czytam na forach, że dzięki otwieraniu cudzej
        poczty, mailii w komputerze, smsów i gadu-gadu, czy też zawartości
        kieszeni spora ilość kobiet dowiaduje się prawdy o swoim facecie..


        zatem: czytać i sprawdzać? nie czytać, nie sprawdzać?

        eecb...

        • ooolooo Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 12:27
          Zgodnie z twoja droga rozumowania; badac i sprawdzac, nie badac nie sparwdzac?
          Napisac mozna wszystko a badania przynajmniej sa wzglednie wiarygodne. Kobiety
          zdradzaj tak czesto jak mezczyzni a przyznaja sie duzo rzadziej.
          • seattle92 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 15:14
            ooolooo:
            "Kobiety zdradzaj tak czesto jak mezczyzni a przyznaja sie duzo rzadziej."

            Bo jak kobieta zdradza to jest wyzywana od ku.rw i puszczalskich, a zdradzający
            facet jest super samcem i się wcaaale nie puszcza.
            • xezaq Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 10:05
              Ale owo "nazewnictwo" w żaden sposób nie umniejsza czy też nie
              zwiększa winy - żadnej z płci.
              A co do autorki tematu - fakt, facet w nią zwątpił i zrobił badanie
              lecz i ona zaufaniem sie nie wykazała bo przeczytała jego
              korespondencję - są wiec KWITA.

              I jeszcze pytanie do autorki, podrążmy ten (mam nadzieję,
              hipotetyczny temat) i dołóżmy jeszcze jeden szczegół - wynik
              badania, znajdujący się w kopercie wyklucza ojcostwo misia. Co
              wtedy - jak czuje się kobieta? Miś jak się poczuje to wszyscy mogą
              zgadnąć.
              • wrr2 Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 14:42
                Rany ludzie czytajcie przynajmniej posty autora wątku zanim zażądacie
                dodatkowych wyjaśnień - autorem jest facet, a sprawa jest zmyślona.

                PS Xezaq skoro piszesz jako facet, to dlaczego w ustawieniach masz płeć żeńską?
        • ranita_08 obrzydliwe 26.01.09, 11:38
          Twoim zdaniem poddawanie w wątpliwość cnoty żony która urodziła ci
          dziecko nie jest brakiem zaufania? To jest dla kobiety bardzo
          przykre.

          Oczywiście czytanie cudziej korespondencji jest fatalnym nawykiem,
          jednak to co zrobił mąż autorki jest paskudne.
          Gdyby mój mąż zrobił coś takiego straciłambym do niego cały szacunek
          i zaufanie w oka mgnieniu. Dlaczego? Bo domniemywał że się puszczam
          i nie raczył nawet porozmawiać ze mną.

          I co teraz? Jeśli się okazało że to jednak jego dziecko to ?
          Przeprosi żonę? Obrzydliwe
          • dr_after Re: obrzydliwe 26.01.09, 19:41
            Dlaczego nie zapytał? Bo nie chciał jej skrzywdzić niesłusznym podejrzeniem.

            Dlaczego zatem sprawdzał? Bo był niepewny. tak, jak można być niepewnym
            jutrzejszego dnia. Tak, jak niepewnym można być nawet najbliższej osoby. A na
            niepewność jest tylko jedna rada - upewnić się.

            A obrzydliwe jest twierdzenie, ze zaufanie wszystko rozwiązuje. Od zaufania
            lepsza jest pewność. A ten facet całkiem rozsądnie chciał tę pewność osiągnąć -
            nie raniąc nikogo. Ale baba musiala otworzyć list. Ma na co zasłużyła. Niech
            teraz ryczy. Za swoją głupotę i wscibskość.
            • wrr2 Re: obrzydliwe 26.01.09, 22:17
              > A obrzydliwe jest twierdzenie, ze zaufanie wszystko rozwiązuje. Od zaufania
              > lepsza jest pewność.
              Idąc tym tokiem myślenia nie możesz potępić kobiet sprawdzających
              telefon/maile/listy partnera. Przecież one tylko chcą mieć pewność, że facet ich
              nie zdradza.
              • s3tonline Re: obrzydliwe 27.01.09, 01:12
                Alez kobiety to robia nagminnie tyle ze bardzo rzadko sie do tego przyznaja -
                prosze popatrzec na sugerowane przez kobiety odpowiedzi na pytanie postawione w
                watku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=90398293
                Fakt ze maz/chlopak wraca pozno z pracy 2-3 dzien z rzedu, spotyka sie z
                kolezanka z liceum/studiow/pracy, wyjazd w delegacje - wszystko to jest
                wystarczajacym powodem zeby BARDZO uwaznie przygladac sie partnerowi a nawet
                posunac sie dalej - ile takich watkow jest na forum Kobieta? Moze mezczyzni
                powinni zaczac sie unosic na takie insynuacja swoja duma i fochem? Bardzo czesto
                kobiety naduzywaja argumentu zaufania, jak widac na swoja niekorzysc.
                • wrr2 Re: obrzydliwe 27.01.09, 01:47
                  O.o Kolejny naiwny kształtujący sobie obraz społeczeństwa na podstawie forum? LOL

                  Skoro twierdzisz, że najważniejsza jest pewność to powinieneś im przyklasnąć, bo
                  właśnie pewności w ten sposób szukają. Dlaczego chcesz strzelać focha, przecież
                  postępują zgodnie z twoimi radami?
                • ranita_08 Re: obrzydliwe 27.01.09, 09:51
                  Wiesz jest albo- albo. Osobiście uważam że szpiegowanie jest
                  fatalnym nawykiem. Nie ważne czy chodzi o męża czy żonę. Jest
                  wstrętne i wszystko. Jesli ma się podejrzenia, coś jest nie tak to
                  uważam że od tego ma się otówór gębowy aby zapytać.

                  Owszem, nie zawsze usłyszy się prawdę. Jak się nie układa to czy
                  szpiegujesz czy nie i tak się od tego nie polepszy a można się
                  ośmieszyć. I to Panów się tyczy w takim samym stopniu.
            • ranita_08 Re: obrzydliwe 27.01.09, 09:48
              Widzę że masz jednoznaczne podejście do kobiet. Zero wyrozumiałości.
              Mężczyzna miał prawo nadwyrężyć zaufanie żony ale już w drugą stronę
              to nie działa tak?

              Małżeństwo zawiera się podobno z najbliższą i kochaną osobą i tej
              osobie w moim pojęciu takich rzeczy się nie robi. Jeśli zaistniały
              jakieś okoliczności, które wzbudzały podejrzenia to trzeba było mieć
              odwagę i zapytać. Lub miec odwagę i powiedzieć co się zrobiło.
              Chciał nie zranić- a zranił. Cóż za niefart.
              • xezaq Re: obrzydliwe 27.01.09, 10:16
                Generalnie prawdą jest co piszesz ale... gdyby tak mąż zapytał żonę,
                czy NA PRAWDĘ to jego dziecko, to
                1) foch gwarantowany - "co to w ogóle za pytanie", "co Ty
                sugerujesz", "nie ufasz mi", obraza obowiązkowa. No sama pomyśl -
                gdyby Twój facet zadał Ci takie pytanie - z szoku byś szybko nie
                wyszła, że w ogóle zapytał.
                2) jeśli wreszcie odpowie, to odpowie że TAK - no bo co innego ma
                powiedzieć? Nawet jeśli to nie prawda, to będzie utrzymywać, że
                prawda bo ma za wiele do stracenia.
                Z powyższego wynika, że facet narobi sobie kłopotów w domu i tyle
                dobrego bo i tak dowie się, że to jego dziecko i musi uwierzyć na
                słowo - tak jak przed pytaniem. Dlatego trudno mi się dziwić
                facetowi, że jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości to robi badania -
                dupa facet jest tylko z tego powodu, że nie zadbał o 100% pewności,
                żeby żona o nich nie wiedziała. Ot czyta, że jest ojcem, pali dowody
                i żyją długo i szczęśliwie.
                Na koniec - kobieta tego nie jest w stanie zrozumieć, dziecko to dla
                faceta tak samo najwyższe dobro tego świata, więc chciałby, żeby
                było jego. Kobieta nie ma wątpliwości, że dziecko które rodzi jest
                jej, facet natomiast - musi ufać i wierzyć, że jego. Albo zbadać.

                P.S. Pisane z pozycji ojca (wierzę że nim jestem).
                • ranita_08 Re: obrzydliwe 27.01.09, 14:14
                  Prawdą jest że takie sytuacje nigdy nie są łatwe- dla żadnej ze
                  stron. Zdradzanej stronie trundo przełknąć ten fakt, a zdradzającej
                  podejrzenia o to. Pytanie tylko na jakiej podstawie mąż autorki
                  takie podejrzenia miał.

                  Jeśli żona miała romans, o którym maż się dowiedział ale jednak
                  zdecydowali że zostaną razem i spróbują odbudować związek to
                  stawiając się w sytuacji żony zgodziłabym się - jeśli mąż
                  zaproponowałby testy DNA. Trudno- konsekwencje własnych czynów.

                  Nie ma o co strzelać focha.

                  Jeśli jednak mężowi coś tam się wydawało, ale nie umiałby nawet
                  cienia tego czegoś udowodnić, bo prawie tego czegoś nie było to
                  oczywiście że bym się zdenerwowała. I nie o to że proponuje testy
                  DNA, ale o to, że podejrzewając mnie o tak fatalne rzeczy ani słowem
                  nie zareagował, siedział jak mysz pod miotłą i w duchu wieszał na
                  mnie psy a teraz po cichutku bada nasze dziecko. A co jeśli ja go
                  nie zdradziłam? Nalezy mi się takie potraktowanie?

                  Takie sprawy uważam należy załatwiać na bierząco a nie czekac aż
                  wybuchnie jakaś bomba- np. dziecko.

                  Mężczyźni często denerwują się że ich partnerki przeglądają im
                  telefony, smsy, maile, kieszenie itp. A one też właśnie tylko chcą
                  mieć pewność że nie są zdradzane. I to też jest paskudne zachowanie.

                  Kompletny brak odwagi na stawienie czoła problemowi. A mając na
                  myśli problem - myślę nie o ojcostwie czy zdradzie, ale o stawienie
                  czoła problemom w związku. Podejrzenia skądś się biorą ( o ile jedna
                  ze stron nie ma paranoi) i niewiedzieć czemu wielu ludzi z tym żyje
                  pokątnie śledząc partnera.

                  Swoją drogą jak już mąż chciałbyć taki sprytny to mógł zamówić te
                  badania na adres firmy lub kolegi.
                • wrr2 Re: obrzydliwe 27.01.09, 14:58
                  > Generalnie prawdą jest co piszesz ale... gdyby tak mąż zapytał żonę,
                  > czy NA PRAWDĘ to jego dziecko, to

                  To byłby idiotą, bo:
                  1. Jeśli miał jakieś podejrzenia co do wierności żony, to powinien porozmawiać z
                  nią wcześniej, a nie hodować w sobie niechęć do zdradzającej (w jego mniemaniu).
                  I na pewno nie powinien w sytuacji kryzysu w związku decydować się na dziecko.
                  2. Jeżeli podejrzeń nie ma, to chyba potrafi wyartykułować dlaczego chce te
                  badania przeprowadzić i porozmawiać na ten temat z żoną?
          • scypio72 Re: obrzydliwe 26.01.09, 21:43
            A co jeśli się okazało że to nie jego dziecko. Nie należy ufać kobiecie do końca. Ilu jest facetów którzy wychowują nie swoje dzieci- wielu a kobieta ma pewność bo to dziecko urodziła. Zdrowe rozsądne podejście do życia. Kobiety zapomniały że małżeństwo to nie tylko miłość ale tak że instytucja. Wielu jest mężów którzy ufali a teraz są rogaczami. Wy kobiety nas sprawdzacie i wcale się do tego nie przyznajecie. To jest takie wasze nie pisane prawo. Iść w zaparte a jak facet mówi sprawdzam to udajecie święcie oburzone.
            • ranita_08 troszkę konsekwencji wypadałoby mieć 27.01.09, 09:54
              A ile kobiet żyje z męzczyznami mającymi nieślubne, pozamałżeńskie
              dzieci na które w ukryciu płacą? Takie jest niestety życie.
              Zdradzają nie tylko kobiety. Zdradzają ludzie.

              Więc albo uznajemy szpiegowanie i sprawdzanie jako narzędzie dla obu
              płci albo wcale. Troszkę konsekwencji.
          • marecki225 Re: obrzydliwe 09.02.09, 16:50
            jak mąż miałby z nią porozmawiać żeby się dowiedzieć czy go nie zdradza, czy
            nawet że dziecko jest jego? skoro okłamywała go ileś tam czasu np rodząc dziecko
            to co przyznałaby się bo o to się spytał w rozmowie? jasne...albo kochanie ktoś
            mi coś mówił że coś tam widział z tobą i twoim kolegą czy to prawda? a ona na
            to: ależ nie misiu ktoś nas próbuje skłócić i tak ta rozmowa by wyglądała!

            jeżeli facet decyduje się na takie badania to ma najczęściej podstawy do tego
            żeby sądzić że jest oszukiwany a nie dlatego że ma taki kaprys (bo najwyraźniej
            rozmowa nic nie daje), jeżeli kobieta jest wierna to nie musi się bać żadnych
            badań czy listów z instytutów medycznych tylko te co mają coś na sumieniu w
            takich sytuacjach zaczynają szaleć ze strachu.
      • jan_hus_na_stosie Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 12:06
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
        > Pomyślałbym że facet to idiotą - bo takie sprawy załatwia się na adres firmy
        > albo w inny dyskretny sposób, a nie do domu zamawia.

        A może jej facet nie przypuszczał, że żona będzie czytała korespondencję
        zaadresowaną do niego? Się czepiłyście tego faceta...
        Myślicie, że jakby facet nie miał powodów (nie wiemy jak jego zona prowadziła
        się przed ślubem) aby nie do końca ufac żonie to by ręką ręką wydał minimum 1500
        zł na zrobienie takich badań?
      • xezaq Re: Badania DNA a duma kobieca 27.01.09, 10:22
        Kobieta nie zrozumie co myślał facet wydając kupę kasy na takie
        badanie. Bo kobieta nie ma ŻADNYCH wątpliwości, że to JEJ dziecko.
        Facet natomiast musi uwierzyć w to, co mówi kobieta.
        • jan_hus_na_stosie Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 12:14
          joanna182-0 napisała:
          > A jak się okaże, że to jego dziecko

          To jeszcze nie dowód na to, że będąc z nim w związku nie sypiała z kimś innym.
          Jeśli jego żona byłaby "porządną" to raczej jest mało prawdopodobne aby facet
          jej nie ufał na tyle, aby wydac 1500 zł na badania.
              • ana_bella Kiepska wiadomość dla meżów 26.01.09, 14:50
                Jak dziecko urodzi się w związku małżeńskim, a nie znajdzie się ojciec
                biologiczny, który będzie chciał dziecko uznać to żaden sąd nie zaprzeczy
                ojcostwa i alimenty tak czy owak trzeba płacić (polecam lekturę orzeczeń SN w
                tym temacie). Ale jak bym była facetem i miała wątpliwości to też bym się wolała
                upewnić
                    • pentaprism Re: Kiepska wiadomość dla meżów 29.01.09, 21:47
                      zzzname napisał:

                      > Szczegóły znajdziesz w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym.

                      Przeczytałem go i nie potrafiłem znaleźć niczego co mogłoby dać
                      podstawę do wydanie takich wyroków. Możesz podać konkretnie który
                      paragraf to powoduje?
                      • oldbay Re: Kiepska wiadomość dla meżów 29.01.09, 22:27
                        Wiesz, niestety ostatnio była nawet taka sytuacja przedstawiona w
                        jakimś reportażu. Facet robiła badania DNA, żeby potwierdzić, że
                        dziewczynka urodzona w jego poprzednim małżeństwie nie była jego. I
                        nawet gdy dostał wynik negatywny, ze nie jest ojcem i tak alimenty
                        musiał płacić, bo nie udalo sie wskazać biologicznego ojca.
                        Niestety, takie przypadki też sie zdarzają.

                        www.tvn24.pl/2193245,0,0,1,1,jako-ojciec-i-nie-ojciec,wideo.html
                        -
                        oldbay
                        • kawitator Re: Kiepska wiadomość dla meżów 29.01.09, 22:45
                          Przepisy KRiO mówia inaczej
                          Mąż ma możliwość złożenia zaprzeczenia ojcostwa dziecka urodzonego w małżeństwie w ciągu 6 miesięcy od chwili dowiedzenia sie o urodzeniu dziecka Jeżeli przegapi ten teremin to chocby potem wykazał niezbicie, że nie jest ojcem biologicznym ciąży na nim obowiązek alimentacyjny i posiada prawa rodzicielskie. Znalezienie lub nie ojca biologicznego nie ma nic do rzeczy Może nawet być tak że ojciec biologiczny nawet jak sie zgłosi i chce to nie może uzyskać praw rodzicielskich i uznać swoje dziecko. Dopiero po osiagnieciu przez dziecko pełnoletności mogą oboje to jest dziecko i ojciec biologiczny wystapić o uznanie ojcostwa.
              • elle444 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 17:19
                A może:

                1. Facet sam ma na sumieniu parę skoków z mężatkami i mierzy innych
                swoją miarą.

                2. Myśli o rozwodzie i się brzytwy chwyta ...

                A z innej beczki ... niektórzy forumowicze to zostali chyba bardzo
                skrzywdzeni przez los ...
                • plisowanka Re: Badania DNA a duma kobieca 28.01.09, 00:55
                  elle444 napisała:

                  > A może:
                  >
                  > 1. Facet sam ma na sumieniu parę skoków z mężatkami i mierzy innych
                  > swoją miarą.
                  >
                  > 2. Myśli o rozwodzie i się brzytwy chwyta ...


                  A może po prostu wie, że jego żona po wypiciu kilku kieliszków traci rozum i pamięć. I dlatego sama może nawet nie wiedzieć, że spała z kolegą na wyjeździe szkoleniowym;)
        • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 13:56
          joanna182-0 napisała:

          > A jak się okaże, że to jego dziecko i w sumie nie miał mocnych
          > podstaw by sądzić, że to nie jego dziecko

          to będzie kochał dziecko i spokojnie inwestował w jego przyszłość.
          • joanna182-0 Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:00
            no tak, ale dla mnie małżeństwo byłoby już skończone z powodu braku
            zaufania. Nie mogłaby takiemu facetowi już zaufać, a wręcz byłabym
            pewna, że na każdym kroku by mnie sprawdzał czy przypadkiem kantem
            go nie puszczam.
            • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:09
              joanna182-0 napisała:

              > no tak, ale dla mnie małżeństwo byłoby już skończone z powodu
              braku zaufania. Nie mogłaby takiemu facetowi już zaufać, a wręcz
              byłabym pewna, że na każdym kroku by mnie sprawdzał czy przypadkiem
              kantem go nie puszczam.

              na każdym kroku? Moze miał solidne podstawy, aby wykonać to
              badanie. Autorka nie pisze o jego sprawdzaniach.
              • 4g63 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 13:58
                zaufanie to głupota, brak zaufania i naiwności świadczy o inteligencji, powinna się cieszyć że ma faceta który nie robi jak głupi wszystkiego co mu powiedzą tylko używa mózgu i potrafi myśleć
                • tezas Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 14:43
                  Ergo - misiu powninien sie cieszyc, ze ma taka inteligentna, nie dowierzajaca
                  partnerke :)
                  ---------------------------------
                  Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
                  mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
                  potrzebujemy pomocy"
                  • 4g63 Re: Badania DNA a duma kobieca 26.01.09, 16:46
                    w związku wszystko jest wspólne, jak moja dziewczyna dostanie smsa, to jak go zacznę jej czytać to odbierze to jako przysługę a nie inwilgację... i tyle na temat czytania cudzych kopert, w związku jest jedna dusza, więc nie ma się co ukrywać z czymkolwiek bo po co?, a jeśli jest coś nie tak, ktoś przed kimś ma jakieś tajemnice i coś ukrywa, to co to za związek (może układ a nie związek) ..?!
            • jamesonwhiskey Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 18:24
              Nie mogłaby takiemu facetowi już zaufać, a wręcz byłabym
              > pewna, że na każdym kroku by mnie sprawdzał czy przypadkiem kantem
              > go nie puszczam.

              taaaa ale list adresowany do niego to juz bys mogla otworzyc
              zalosna jestes piszac cos o zaufaniu w takim wypadku
    • nangaparbat3 > No wlasnie, co byscie poczuly w tym momencie? 22.01.09, 13:23
      Niepokoj, ze nie bedzie umiał naprawdę kochac dziecka
      Złosc, ze mi nie ufa
      Zaleznie od stopnia mojej do niego miłości - politowanie lub rozczulenie jego
      strachem
      wsciekłośc, ze sprawdzał za moimi plecami
      wstyd, ze otworzylam kopertę
      wreszcie poczulabym, ze w tym zwiazku tak naprawdę jestem sama.
      • xezaq Re: > No wlasnie, co byscie poczuly w tym mom 27.01.09, 10:35
        > Niepokoj, ze nie bedzie umiał naprawdę kochac dziecka
        Jeśli nie jego to nie będzie, jeśli jego - owszem.

        > Złosc, ze mi nie ufa
        Wiesz, czasem trudno zaufać drugiemu człowiekowi, jeśli w grę
        wchodzi dorobek całego życia, przynajmniej od ślubu do późnej
        starości.

        > wsciekłośc, ze sprawdzał za moimi plecami
        A wolałabyś oficjalnie? To trzeba było sama zaproponować: "kochanie,
        zaufanie zaufaniem, ale żeby było jasne - masz tu przyrządy, sam
        zrób dziecku wymaz i wyślij do badania. Na przyszłość nie będziemy
        mieli żadnych wątpliwości".

        > wstyd, ze otworzylam kopertę
        Gratuluję, jesteś pierwsza w tym wątku, która nie usprawiedliwia się
        tylko ma świadomość, że to złe czytać czyjeś listy. Doceniam.

        > wreszcie poczulabym, ze w tym zwiazku tak naprawdę jestem sama.
        Błąd. Nie jesteś. I zamiast traktować badanie jako początek wojny i
        wytaczać ciężkie działa - zapytaj go spokojnie dlaczego to zrobił.
        Wyjaśni swoje motywy czy też nie - nieważne, jeśli to jego dziecko,
        przeprosi, zrozumie błąd. Teraz będzie Was (Ciebie i dziecko) na
        rękach nosił, bo będzie miał PEWNOŚĆ że dziecko jego a kobieta - że
        dobrą kobietę sobie wybrał.
        Ale nie - facet popełnił błąd, brak zaufania, koniec związku :/
      • amelkalexi Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 13:38
        > ze to jakas ściema:) bo do badania potrzebna jest krew dziecka

        no...to jest dopiero sciema...i bzdura, bo do badania wystarczy wlos... obciety
        paznokiec czy smoczek:P

        a do autorki watku...
        o co sie martwisz??? chcial, zrobil, przekonal sie ze jego i po sprawie...
        dlaczego facet nie ma miec 100% pewnosci??
        to tylko te, ktore sie obawiaja...nie chca takich testow:D
        • dzioucha_z_lasu Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 13:48
          amelkalexi napisała:
          > o co sie martwisz??? chcial, zrobil, przekonal sie ze jego i po
          sprawie...
          > dlaczego facet nie ma miec 100% pewnosci??
          > to tylko te, ktore sie obawiaja...nie chca takich testow:D

          A nigdy nie słyszałeś o patologicznych zazdrośnikach? O kompleksie
          Otella? Nie słyszałeś o facetach, którzy wpadają w szał, bo ich
          kobieta popatrzyła na innego w tramwaju, nawet jesli to konduktor
          był? Nie słyszałeś o zakompleksionych, niepewnych swojej wartosci
          typkach, widzących wszędzie zdrady? To nie jest takie rzadkie,
          chociażby forum sobie przejrzyj. A potajemne sprawdzanie ojcostwa
          bez żadnych realnych podstaw zalicza się do takich właśnie obsesji.
          • amelkalexi Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 13:51
            slyszalam, dlatego jesli masz takiego w domu...to znajdz sobie innego i pozwol
            zyc sobie i...jemu...
            bo jesli on jest psychopata-zazdrosnikiem, to nawet taki test go nie przekona, i
            rowniez tam bedzie probowal sobie wmowic, ze test zostal...spieprzony...
          • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:02
            dzioucha_z_lasu napisała:
            Nie słyszałeś o facetach, którzy wpadają w szał, bo ich
            > kobieta popatrzyła na innego w tramwaju, nawet jesli to konduktor
            > był?

            na jakiej linii są konduktorzy? zA pRZED WOJNĄ JEC
          • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:04
            Nie słyszałeś o facetach, którzy wpadają w szał, bo ich
            kobieta popatrzyła na innego w tramwaju, nawet jesli to konduktor
            był?

            Coś Ci sie poj.bało. na jakiej linii są konduktorzy? ostatni byli za
            okupacji.
              • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:11
                dzioucha_z_lasu napisała:

                > Raz jeszcze - czy to, kto sprawdza bilety w MPK ma związek z tym
                > wątkiem? Masz jakieś problemy emocjonalne, czy coś w tym rodzaju?
                > Nadczynność jąder? To do lekarza trzeba.
                >
                Tak mam i sobie chwalę. Ty masz niedoczynność jajników?
                    • dzioucha_z_lasu Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:34
                      Od takiego przybytku nie tylko głowa boli, mój ty fachowcu od
                      medycyny. Rak prostaty jest dosyć bolesny w późniejszej fazie. Rak
                      odbytu też nie jest szczególnie przyjemny. Łysienie, łojotok, stany
                      zapalne skóry, zwiększona podatność na infekcje grzybicze,
                      nadciśnienie, otyłość brzuszna, większa podatność na zawały serca i
                      cukrzycę... Chwal sobie, chwal :)
                      • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:44
                        dzioucha_z_lasu napisała:
                        > Od takiego przybytku nie tylko głowa boli, mój ty fachowcu od
                        > medycyny. Rak prostaty jest dosyć bolesny w późniejszej fazie. Rak
                        > odbytu też nie jest szczególnie przyjemny. Łysienie, łojotok,
                        stany zapalne skóry, zwiększona podatność na infekcje grzybicze,
                        > nadciśnienie, otyłość brzuszna, większa podatność na zawały serca
                        i cukrzycę... Chwal sobie, chwal :)

                        O czym piszesz? Nic z powyższych nie znajduję u siebie. Nie
                        znaleźliby u siebie także moi przodkowie.
                        • dzioucha_z_lasu Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:51
                          Skoro masz tę radosną przypadłość, jaką jest nadprodukcja
                          testosteronu, to będziesz miał co najmniej kilka z powyższych
                          przyjemnosci :) Predzej czy później. Na razie jako młodociany
                          licealista czujesz się dobrze, ale im dalej tym gorzej. Cytując
                          znany film - " natury nie oszukasz" Więc zanim coś w swojej
                          niewiedzy potraktujesz jako swój atut, dowiedz się najpierw co to
                          jest :)
                          • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 14:54
                            dzioucha_z_lasu napisała:

                            > Skoro masz tę radosną przypadłość, jaką jest nadprodukcja
                            > testosteronu, to będziesz miał co najmniej kilka z powyższych
                            > przyjemnosci :) Predzej czy później. Na razie jako młodociany
                            > licealista czujesz się dobrze, ale im dalej tym gorzej. Cytując
                            > znany film - " natury nie oszukasz" Więc zanim coś w swojej
                            > niewiedzy potraktujesz jako swój atut, dowiedz się najpierw co to
                            > jest :)

                            wolę życ krótko, ale dobrze. :))
                            >
                              • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 15:23
                                dzioucha_z_lasu napisała:

                                > Rak prostaty akurat uniemożliwia " dobre życie" tak jak to sobie
                                > wyobrażasz :) Między innymi sikasz przez godzinę i jesteś
                                > impotentem. Sprawnosci seksualnej nie poprawia również cukrzyca i
                                > nadciśnienie :)
                                >
                                Ok, jeśli zauważę u siebie jakieś symptomy podobne do opisanych
                                zasięgnę porady u Ciebie. Nie wiem, czy studiujesz, czy jesteś w
                                liceum. Jeśli to pierwsze to nie wychylaj sie zbytnio ze swoją
                                niekompletną wiedzą. Może ci sie uda prześlizgnąć jakoś. Jeśli zaś
                                jesteś przed maturą, to weź sie solidnie do roboty, inaczej marzenia
                                o studiach medycznych będziesz musiała odłożyć.
                                • dzioucha_z_lasu Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 15:40
                                  Opowiedz mi o swojej kompletnej wiedzy :D I powiedz mi, który z
                                  efektów nadczynności jąder podałam nieprawidłowo , specjalisto :)
                                  Przeslizgiwać się też nie muszę, bo w odróżnieniu do ciebie -
                                  posiadam całkiem sporą wiedzę, również praktyczną :) Życzę miłych
                                  ferii, bo z twoim podejściem do nauki nie wróżę ci zbyt przyjemnego
                                  powrotu do szkoły :)
                                  • grassant Re: Badania DNA a duma kobieca 22.01.09, 16:07
                                    dzioucha_z_lasu napisała:

                                    > Opowiedz mi o swojej kompletnej wiedzy :D I powiedz mi, który z
                                    > efektów nadczynności jąder podałam nieprawidłowo , specjalisto :)
                                    > Przeslizgiwać się też nie muszę, bo w odróżnieniu do ciebie -
                                    > posiadam całkiem sporą wiedzę, również praktyczną :) Życzę miłych
                                    > ferii, bo z twoim podejściem do nauki nie wróżę ci zbyt
                                    przyjemnego powrotu do szkoły :)

                                    Ok. Tymczasem obejrzę sobie kilka wybranych pozycji sensacyjnych i
                                    będę wiedział o wiele wiecej jak Ty. Ciekawe, czy kiedykolwiek
                                    spotkałaś się z dużym poziomem testosteronu?
                                    >
          • seattle92 Wielu facetów wychowuje nie swoje dzieci 26.01.09, 15:24
            "A nigdy nie słyszałeś o patologicznych zazdrośnikach? O kompleksie
            Otella?"

            To niekoniecznie może być kompleks Otella. Nie wiadomo jak jest w tym związku.
            On robi w tajemnicy testy, ona otwiera jego listy... Oboje są nie w porządku.
            Poza tym wygląda to tak, jakby facet był niemiło zaskoczony tym dzieckiem i
            przez to poszedł zrobić testy, czy aby faktycznie jest jego. Kto wie, może
            namawiał ją wcześniej do usunięcia, a ona się nie zgodziła.
            Poza tym co 10 dziecko jest z nieprawego łoża, a wielu facetów nie wie, że
            wychowuje nie swoje dziecko. Wystarczy, że facet przeczyta parę takich artykułów
            i będzie chciał zrobić test DNA, niezależnie od tego na jaka porządną wygląda
            jego kobieta
            A czyjeś słowa, jak pokazuje życie, bywają niewiele warte. Skoro facet zrobił
            testy, to miał ku temu jakiś powód.
            • kawitator Ale o co chodzi ? 27.01.09, 18:00
              Takie moje refleksje na temat tej dyskusji Nieważne czy o prawdziwym przypadku i kto w jakim celu ja wywołał.

              Problem istnieje o czym świadczą emocjonalne i liczne wypowiedzi

              Chęć wychowania WŁASNEGO potomka to głęboko schowany w psychice każdego faceta nakaz. Przecież właśnie to dążenie spowodowało powstanie naszej obecnej kultury. Czemu innemu maiłby służyć takie społeczne wynalazki jak: nakaz dziewictwa, haremy, ograniczenia kobiet w poruszaniu się czy też kładzenie takiego nacisku w wychowaniu dziewczynek na cnotliwość, jak nie ograniczeniu dostępu do naszej kobiety innym możliwym zapładniaczom i zwiększeniu szansy na powielenie właśnie naszych genów

              Im bardziej paranoiczny był facet w tym względzie tym miał większą szansę reprodukcyjną Wszyscy jesteśmy potomkami takich właśnie psycholi ;-) Jeżeli przeczytacie Wojny plemników Bakera to zobaczycie, że nawet natura pozwoliła przeżyć tym facetom którzy większość sił witalnych ( spermy ) przeznaczali na walkę z konkurencja produkując znacznie więcej plemników zabójców niz plemników zapóładniających Z drugiej strony świadczy o prowadzeniu się praprababek ;-)
              Ten mechanizm, ta obawa , napędza cały męski świat

              Facet nie śmiał zaproponować badań genetycznych bowiem zadawał sobie sprawę, że będzie to odebrane bardzo źle
              Możliwe że nie miał żadnych realnych albo nawet wydumanych podstaw do posądzania żony o niewierność Pomyślcie jednak że wewnątrz jego psychiki siedzi imperatyw o straszliwej sile „ chcę wychowywać swojego potomka".
              Porównywalny jest do kobiecego imperatywu zapewnienia swojemu dziecku dobrych warunków który powoduje równie paranoiczne sprawdzanie faceta czy aby nie szykuje się do skoku na bok mogącego umniejszyć środki przeznaczone na nasze wspólne dziecko Można się na to oburzać ale tak jest
              Zleca te badania nic nie mówiąc chcąc uspokoić tego potwora we własnej głowie i też się tego wstydzi .
              Można oczywiście do takich działań podejść w dwojaki sposób
              Sposób współczesny siksowaty że nie powiem gazetowo-feministyczny licznie tu reprezentowany.
              Zrobił badania Nie wierzy mi Obraził mnie. jak śmiał walizki za drzwi bo moja duma …. i tym podobne pierdoły Ja Moje Ja Mnie odmieniane we wszelkie sposoby.

              Sprawdzała komórkę lub pocztę O wredna suka nie wierzy mi jak śmiała To moje prywatne Won za drzwi

              Stosujemy powyższe jaka nasze JA zasłania świat

              Sposób drugi bardziej dojrzały
              Nie mam nic sobie do zarzucenia. Zrobił badania Dowiedziałaś się i zdajesz sobie sprawę ze nie zrobił tego przeciw Tobie .

              Mówisz: Misiu dlaczego to zrobiłeś w ukryciu Jeżeli to dla ciebie takie ważne to mogłeś powiedzieć Zrobiłbyś to jawnie. Wiem ze faceci mają taka szajbę.

              Niby proste ale do tego trzeba widzieć MY a nie JA mieć trochę empatii Wtedy facet pada do stóp i słowami Kmicica Chorążego Orszańskiego wyznaje Miła nie godnym twych stóp całować ;-))
              Czy ja prosty facet mam uczyć kobitki manipulacji ?

              A jeżeli namieszałaś i masz coś do ukrycia wtedy darcie mordy, darcie szat jaki on ona wstrętna i nas nie szanuje, że duma że ja nigdy, jest jak najbardziej na miejscu bo czasami ratuje tyłek .
              Jak widac tutejsze kobitki namieszały lub liczą się z namieszaniem dlatego podniosły taki jazgot.

              To by było na tyle
                • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 27.01.09, 21:34
                  Wiesz co? Twój wpis mnie rozwalił zupełnie :)

                  Facet podejrzewa żonę o zdradę, a ona ma mu powiedzieć "tak, to super, że mnie
                  sprawdzasz za moimi plecami i nie masz odwagi ze mną porozmawiać".

                  I to ma być głos środka? LOL
                  • oldbay A gdyby sprawdziła was kobieta? 27.01.09, 22:31
                    Jestem ciekawa, co powiedziałby ten facet, gdyby przypadkowo znalazł
                    list z agencji detektywistycznej zaadresowany do żony, otworzyłby go
                    a tam:
                    "Z przyjemnością informujemy panią, że w ubiegłym roku w okresie od
                    lutego do października pani mąż Zdzisław nie zdradzał pani, tylko
                    tak jak mówił, co dwa tygodnie spotykał sie z kolegami z pracy na
                    meczu piłki nożnej, pracy na prawdę zostawał po godzinach, a wtedy
                    jak nie odbierał telefonu to na prawde mu sie rozładował albo był na
                    spotkaniu z klientem Firmy. Do takich wniosków doszlismy na
                    podstawie analizy zainstalowanych podsłuchów i gps-a w samochodzie
                    męża, a także na podstawie zdjęć, których mu narobili nasi
                    detektywi. Rachunek do uiszczenia opiewa na X tysięcy zł. Dziękujemy
                    i polecamy się na przyszłość."

                    Żona nigdy nie była dziwnie podejrzliwa i nigdy o nic nie pytała a
                    tu takie jajo. No co? Przeciez ma prawo sie upewnić, tak???
                    -
                    oldbay
                    • wrr2 Re: A gdyby sprawdziła was kobieta? 27.01.09, 22:37
                      Wg panów z tego wątku powinien powiedzieć, że skoro już wie że jej nie zdradza
                      to teraz mu będzie bardziej ufała i zaniecha takich poczynań. A i jeszcze
                      powinien stwierdzić "skarbie ja rozumiem, że ty tak musisz" i czule ją pocałować :P
                    • paul55 Re: A gdyby sprawdziła was kobieta? 27.01.09, 22:43
                      oldbay napisała:

                      > Jestem ciekawa, co powiedziałby ten facet, gdyby przypadkowo znalazł
                      > list z agencji detektywistycznej zaadresowany do żony, otworzyłby go
                      > a tam:
                      > "Z przyjemnością informujemy panią, że w ubiegłym roku w okresie od
                      > lutego do października pani mąż Zdzisław nie zdradzał pani




                      Obsmialbym sie baaardzo!
                      Nie robilbym zadnych wyrzutow zonie.
                      Powaznie.
                  • kawitator Re: Ale o co chodzi ? 27.01.09, 23:54
                    Niestety nic nie zostało zrozumiane z tego co pisałem Ostrzegał mnie kolega psychol hab dr, że ludzie myśla schematami i nawet nie rozumieją co czytają to mu nie wierzzyłem Miał rację Co fachman to fachman.
                    • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 01:51
                      O zachowaniu ludzi decydują nie tylko podświadome nakazy mające zapewnić przekazanie genów, ale także mnóstwo innych czynników, których nie raczyłeś wziąć pod uwagę.

                      Kobieta jasnowidzem nie jest i nie zgadnie czy podejrzenia jej męża wynikają z jakiś podświadomych lęków, z jego złej woli, podejrzeń o zdradę, z faktu że przeraził się odpowiedzialności i chce mieć alibi aby zwiać czy czegoś jeszcze innego.

                      Jak sam pięknie wyłożyłeś kobiety "mają w naturze" sprawdzanie facetów, więc z jakiej racji wymagasz w tej sprawie zaufania?
                  • bugmenot2008_2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 10:05
                    wrr2 i oldbay: zachowujecie sie jak oszolomy, nie wiem po ile macie lat ale
                    wasza argumentacja i zacietosc ujadaczy swiadczy jedynie o tym ze nie chcecie
                    zrozumiec problemu od drugiej strony, brak wam empatii i umiejetnosci
                    postawienia w czyjejs sytuacji

                    uwazam ze kawi wyrazil wywazona opinie srodka ktora bierze pod uwage obawy
                    jednej i drugiej strony zas u was w kolko ta sama plyta bez zadnego postepu -
                    tkwicie w swoich okopach nadwerezonego zaufania strzelajac fochami, tak fochami
                    i w nosie mam czy powiesz ze jestem "chlopczykiem" czy wymyslisz na poczekaniu
                    inna inwektywe z braku sensownej odpowiedzi - taka postawa nie prowadzi do
                    rozwiazania problemu, swoja droga ciekawe czy w zyciu codziennym jestescie tak
                    samo nieznosne bo to dawaloby juz pelny obraz
                    • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 14:56
                      To wytłumacz mi jak krowie na miedzy na jakiej podstawie kobieta ma założyć, że
                      facet ją sprawdza za jej plecami tylko dlatego, że pchają go do tego podświadome
                      instynkty, a nie dlatego, że jest maniacko podejrzliwy, podejrzewa ją o zdradę,
                      nie chce dziecka itd itp? No na jakiej?
                      I jeszcze bądź łaskaw wyjaśnić w jaki sposób wymaganie od kobiety, żeby bez
                      wyjaśnień czy przeprosin zaakceptowała podejrzenia faceta (który troglodytą
                      wbrew temu co twierdzi kawiator nie jest i motywacje ma jednak bardziej złożone
                      niż podświadome instynkty) uwzględnia jej punkt widzenia.
                      • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 15:15
                        I jeszcze jedno, skoro kawitator nie odpowiedział: jeżeli te same podświadome instynkty, które pchają faceta do robienia testów na ojcostwo, każą kobiecie sprawdzać faceta to dlaczego zakładacie obaj, że kobiece instynkty akurat w tej sprawie przestaną działać?
                        • bugmenot2008_2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 16:59
                          nie wiem w jaki sposob instykt podejrzliwosci mialby ja doprowadzic do focha,
                          gniewu, obrazy i nadwerezonego zaufania ale moze czegos nie rozumiem

                          jesli sprawdzasz to musisz sie liczyc z tym ze bedziesz sprawdzana
                          • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 18:42
                            To wyjaśnię jeszcze raz: skoro wraz z kawitatorem, twierdzicie że kobieta
                            zgodnie ze swoimi instynktami sprawdza faceta, to dlaczego sądzicie, że akurat w
                            tej sprawie sprawdzać nie będzie? Przecież facet może robić testy, bo ocenia ją
                            po sobie i sam zdradza (instynkt powinien włączyć alarm ostrzegawczy) albo gość
                            nie chce tego dziecka (jeszcze większy alarm) itd. itd. Więc dlaczego zakładacie
                            że w tym wypadku nie sprawdzi, skoro to wg teorii kawitatora sprzeczne z jej
                            instynktem?
                            • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 21:03
                              Ach, zapomniałam o tym pięknym bon mocie: "jesli sprawdzasz to musisz sie liczyc
                              z tym ze bedziesz sprawdzana".
                              Jak to ma się do twojej teorii że kobieta powinna ślepo ufać sprawdzającemu ją
                              mężowi? Czyżbyś sądził że facetom wolno więcej?
                      • bugmenot2008_2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 16:56
                        moglbym napisac ze "musisz byc bardzo nieszczeliwa skoro..." ale ok ok, na
                        powaznie :)

                        > To wytłumacz mi jak krowie na miedzy na jakiej podstawie kobieta ma założyć,
                        że (...)

                        twoj (i czesci forumowiczek ktore zabraly glos) problem polega na tym ze "cos
                        zakladacie" :| tylko dlaczego zakladacie scenariusz najgorszy z mozliwych?
                        chodzilo mi wlasnie o to ze masz uprzedzenia co do sprawdzania twojej osoby i
                        chocbym wyciagnal nastepne 10 powodow ty i tak powiesz "ale skad mam wiedziec",
                        i w dalszym ciagu bedzie to dla ciebie postepek godny potepienia. Niczego nie
                        zakladaj, sprobuj potraktowac sytuacje czysto neutralnie, negatywne i
                        tendencyjne myslenie zafalszowuje obraz i nie pozwala dostrzegac problemu od
                        innej strony.
                        Zalozmy ze zostalas powolana na swiadka w jakiejs sprawie, zeznajesz przed
                        sadem, odpowiadasz na pytania. W pewnym momencie sad decyduje ze powinna zostac
                        poddana badaniom wariografem (wykrywaczem klamstw) i masz odpowiedziec na kilka
                        pytan. Czy w takiej sytuacji tez strzelisz focha na sad za to ze podwazaja twoja
                        wiarygodnosc? Sad nic do ciebie nie ma, chce byc tylko extra pewnym. Ok, powiesz
                        ze tu brak elementu intymnosci, ze facet z opowiastki zna swoja kobiete, ze sa
                        ze soba kilka lat - i tu sie z toba zgodze, im wieksza zazylosc tym mniejsza
                        szansa na potrzebe takiego badania. Zauwaz ze w pierwszym poscie od ktorego
                        wszystko sie zaczelo nie wspomnialem nic o tym jak prowadzila sie zona a jedynie
                        tyle ze ona miala pewnosc ze dziecko jest jego. W tym miejscu wiele osob
                        zalozylo wygodna dla siebie wersje i stad swary. A co jesli sa zwyklym
                        malzenstwem, oboje pracuja, bywa ze widuja sie dopiero wieczorem, zarowno on i
                        ona jezdza na wyjazdy firmowe gdzie rozne rzeczy odchodza?

                        > I jeszcze bądź łaskaw wyjaśnić w jaki sposób wymaganie od kobiety, żeby bez (...)

                        a czy twoje podejscie uwzglednia prawo mezczyzny do wiedzy czy dziecko jest
                        jego?? zadaj sobie to pytanie i zastanow sie chwile nad nim. Mysle ze twoja
                        opinia uwzglednia tylko twoje stanowisko i tylo twoja osobe, jak napisal kawi:
                        JA a nie MY. Tak samo jak ty masz prawo pytac o szczegoly dotyczace mojej osoby
                        (jako twojego hipotetycznego partnera) tak samo ja mam prawo wiedziec czy
                        dziecko ktore przyszlo na swiat i ktore mamy wychowywac nastepne 20 lat i na
                        ktore mamy lozyc jest faktycznie moim dzieckiem. Ty to wiesz a jesli nawet nie
                        wiesz to i tak wygrywasz bo polowa genow urodzonego dziecka jest twoja, ja musze
                        sie o tym dopiero przekonac - na wszelki wypadek. czy inwestujac duze pieniadze
                        czytasz o lokacie jakie sa jej warunki, oprocentowanie itp. czy dajesz wiare
                        dobrej kolezance "ze to jest samo dobro"? lancuch jest tak samo silny jak silne
                        jest jego najslabsze ogniwo - tutaj czlowiek jest najslabszym elementem. Slowo
                        nie znaczy tyle co kiedys a ludzie nie sa stali ani w deklaracjach ani w
                        uczuciach. Dodatkowo larum jakie podniosly niektore babki wzbudza tylko
                        podejrzenia ze ktos moze miec cos do ukrycia. Osoba ktora nie ma sobie nic do
                        zarzucenia tak sie nie zachowuje. Przezorny ubezpieczony :) mysle ze jesli
                        jestes stonowana osoba przyznasz mi racje.

                        Podjalem decyzje ze zrobie takie badania niezaleznie od tego jak czy bede mial
                        podejrzenia czy nie. nie zamierzam podchodzic do nich emocjonalnie (i mysle ze
                        wiekszosc facetow na forum poza przypalami nie podchodzi do tego emocjonalnie)
                        chce miec tylko te extra pewnosc na ktora mnie stac ze dziecko jest moje i czy
                        go przypadkiem nie podmienili - taka moja mala prywatna i mysle ze w gruncie
                        rzeczy nieszkodliwa paranoja. Znam ludzi z gorszymi.

                        Ostatnia czesc to robic jawnie czy niejawnie. I w zasadzie to mnie najbardziej
                        interesowalo. Jak widac po opiniach mozna trafic na rozne modele, jedne
                        wystawiaja walizki za drzwi, inne odstawiaja od lozka itd. Nie wiadomo na kogo
                        trafisz dlatego bezpieczniejszym wyjsciem wlasnie zeby nie nadwerezac zaufania
                        kobiety jest zrobic to w tajemnicy - po co ja tym martwic? Mam swojego mola i
                        sam musze sie z nim pogryzc, nie musze do tego mieszac i martwic jej.
                        • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 28.01.09, 19:41
                          1. Odnoszę się do teorii kawitatora, które moim zdaniem nie do końca trzymają się kupy, a nie do własnej sytuacji.

                          2. Tak, powiem, że sytuacji urzędowej i prywatnej nie da się porównać, bo sąd nie ma żadnych podstaw zakładać, że świadek mówi prawdę, a partner powinien jednak je mieć. Jeśli nie, to za Chiny nie rozumiem po co tkwi w takim związku.

                          3. Nie zakładam, że facet robi testy z najgorszych powodów, natomiast MOŻE je robić z najgorszych powodów. A skoro odmawia wyjaśnień to coś chyba jest nie tak, nie sądzisz? Pomijam już fakt, że partner powinien znać mnie na tyle, żeby wiedzieć że może mi o badaniach powiedzieć i możemy je zrobić wspólnie. Jeśli np. bał się mojej reakcji i stąd ta tajemnica, to naprawdę nie rozumiem w czym zaszkodzić mu może wyjaśnienie motywów swojego postępowania. Zresztą IMHO kobiecie należą się w takiej sytuacji wyjaśnienia i/lub przeprosiny za niesłuszne podejrzenia. Natomiast nie wiem w jaki sposób zamiatanie brudów pod dywan miałoby pomóc.

                          4. "Słowo nie znaczy tyle co kiedyś a ludzie nie są stali ani w deklaracjach ani w uczuciach".

                          Czyli facet ma prawo założyć, że dziewczyna może go zdradzić, ale kobieta już ma wierzyć, że on ją sprawdza dla dobra związku, bez żadnych złych intencji? I broń boże żeby zażądała wyjaśnień, bo to już foch i histeria (dobrze, że nie sugerujesz wywalenia jej wtedy za drzwi jak inny pan tutaj). Bardzo konsekwentna postawa.

                          PS Skoro tak lubisz stonowane posty, to czemu nazywasz oldbay oszołomem (bardzo stonowany przekaz :P), skoro jej posty są akurat chyba najbardziej rozważne ze wszystkich?
                          • bugmenot2008_2 Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 01:14
                            2:

                            > ie ma żadnych podstaw zakładać, że świadek mówi prawdę, a partner powinien jedn
                            > ak je mieć. Jeśli nie, to za Chiny nie rozumiem po co tkwi w takim związku.

                            i to jest wlasnie twoje zalozenie, dalej juz jedziesz ze swoim wywodem opierajac
                            sie wlasnie na nim i swoim prywatnym wyobrazeniu niedopowiedzianych szczegolow
                            mojej poczatkowej opowiastki (ze wszystko jest grejt, ona prowadzi sie wzorowo,
                            on ma podejrzenia wyssane z palca) - stad wynika nieporozumienie bo ja chcialbym
                            wziac pod uwage rowniez inne mozliwosci (dlatego nie komentuje twoich punktow)

                            ja napisalem:

                            >> Zauwaz ze w pierwszym poscie od ktorego
                            >> wszystko sie zaczelo nie wspomnialem nic o tym jak prowadzila sie zona a jedynie
                            >> tyle ze ona miala pewnosc ze dziecko jest jego. W tym miejscu wiele osob
                            >>zalozylo wygodna dla siebie wersje i stad swary.

                            a pozniej:

                            >> A co jesli sa zwyklym malzenstwem, oboje pracuja, bywa ze widuja sie dopiero
                            >> wieczorem, zarowno on i ona jezdza na wyjazdy firmowe gdzie rozne rzeczy
                            odchodza?

                            co juz zmienia twoje zalozenie i niekoniecznie jest takie jednoznaczne i
                            uniwersalne, nie uwazasz?

                            a tak przy okazji - zaufanie - piekna rzecz :) powiedzmy ze jestes z kims kilka
                            lat i twoje dotychczasowe obserwacje mowia ci ze "on by mnie raczej nie
                            zdradzil" czy cos podobnego. a tak naprawde tylko tyle ze istnieje duze
                            PRAWDOPODOBIENSTWO ze on nie zrobilby czegos takiego, reszte sobie dopowiadasz i
                            bierzesz na wiare, przepraszam zaufanie :) ale mimo wszystko masz go i jego
                            zachowanie zawsze na oku, nieprawdaz? ;)

                            tylko skad pozniej tyle watkow na FK ze porzucil, ze zdradzil ze to, ze tamto?

                            teraz odnoszac to do naszej historyjki poplyne subiektywnie tak jak ty - facet z
                            opowiastki to ja - a ja mam przekonanie takie ze ja musze miec PEWNOSC bo
                            PRAWDOPODOBIENSTWO i wiara w sprawie ojcostwa to dla mnie za malo

                            jesli starczy ci sil (bo caly watek juz przydlugi) przeczytaj mojego cytowanego
                            posta jeszcze raz ale tym razem nie odnoszac go do twojego zalozenia calej
                            sytuacji ale uogolniajac ja i biorac pod uwage inne mozliwosci
                            "niedopowiedzianych szczegolow" :)
                            • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 14:37
                              Najpierw przeczytaj mojego posta jeszcze raz, bo na razie to pomijasz wszystko
                              co nie pasuje do twoich założeń, jaka to ja jestem zła oszołomka gnębiąca
                              mężczyzn. Napisałam, że nie mam nic przeciwko badaniom DNA jako takim, natomiast
                              nie podoba mi się sposób, jaki uważasz za najlepszy: to znaczy za plecami
                              partnerki, a jak sprawa się wyda to kobieta nie prawa prawa domagać się
                              wyjaśnień, o przeprosinach nie wspominając, bo to już foch i histeria. A jak
                              moje posty są za mało czytelne, z powodu odniesień do teorii kawitatora i twoich
                              przeczytaj post oldbay "podsumowując" - mogę się pod tym podpisać obiema rękami
                              - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=90185176&wv.x=2&a=90523783

                              Poza tym wyjaśnij mi gdzie w twojej teorii jest miejsce dla kobiety, jej uczuć i
                              punktu widzenia, bo poprzednio odwróciłeś kota ogonem i sprytnie wywinąłeś się
                              od odpowiedzi (zresztą masz spory talent w pomijaniu wszelkich drażliwych
                              punktów nie pasujących do twoich teorii). Ciągle piszesz o sobie, swoich prawach
                              i swoich uczuciach, a tego "my", którym tak histerycznie rzucasz na prawo i lewo
                              zarzucając innym egoizm jakoś nie widać.
                              • oldbay Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 19:33
                                Wrr2 wiesz co, niektórym nie wytłumaczysz, choćbyś stawała na
                                głowie.
                                Z racji tego, że to my mamy macicę i my rodzimy dziecko i wolno nam
                                samym wychodzić z domu bez nadzoru mężczyzny, którego jesteśmy
                                własnością, niektórzy zawsze będą nas uważać za niegodne zaufania,
                                choćbysmy były najbardziej oddanymi żonami z oddanych i najbardziej
                                wiernymi z wiernych. Jedyne co właściwie mogę powiedzieć, to dzięki
                                Bogu, że mój partner jest rozsądny, szczery i szanuje mnie i moje
                                opinie, i tego samego chcę tylko życzyć pozostałym kobietom.
                                Chorobliwym histerykom niepotrafiącym nikomu, nawet sobie zaufać
                                mówimy stanowcze NIE! :-)
                                -
                                oldbay
                                • kawitator Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 21:53
                                  Jedyne co właściwie mogę powiedzieć, to dzięki
                                  > Bogu, że mój partner jest rozsądny, szczery i szanuje mnie i moje
                                  > opinie, i tego samego chcę tylko życzyć pozostałym kobietom.

                                  Możesz sie bardzo zdziwic czasami ;-)
                                  czego Ci oczywiście nie życze ale to bardzo prawdopodobne.

                                  Też pokuszę się o podsumowanie tego wątku troszkę naciągając rzetelne rozumowanie statystyczne za co z góry przepraszam lubiącyh i znających matematykę

                                  W tym wątku wypowiedziało sie około 20 dziewczyn Wszytkie były głęboko oburzone jak śmie mnie facet podejrzewać. Statystyka mówi jednak,że dwie z nich podrzucą mężowi kukułcze jajo czyli dziecko innego faceta.
                                  Która to jest lub będzie ? Ty ? Każda szczerze zaprzeczy tak jak to za chwile zrobisz.
                                  I co z tym zrobic ?
                                  Masz jakąś radę jak odsiac ziarno od plew Może wyczujesz która to jest ? Bo że któraś ma to na sumieniu to pewne. Stawiam na Wrr


                                  • oldbay Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 22:20
                                    > Która to jest lub będzie ? Ty ? Każda szczerze zaprzeczy tak jak
                                    to za chwile zrobisz. I co z tym zrobic ?
                                    > Masz jakąś radę jak odsiac ziarno od plew Może wyczujesz która to
                                    jest ? Bo że któraś ma to na sumieniu to pewne. Stawiam na Wrr

                                    Nie zaprzeczę, bo po co? Żeby prowokować twoje zaprzeczanie mojemu
                                    zaprzeczaniu? Nie o tym jest ten wątek jak się oldbay prowadzi :-)
                                    Po co też atakujesz personalnie na przykład Wrr? Rzucasz kamieniami
                                    na oślep i masz nadzieje, że może kogoś trafisz? Uważaj, bo możesz
                                    trafić niewinnego :-) Poważnie.

                                    Doradzę ci tylko oddzielać ziarno od plew zanim zaczniejsz składać
                                    tam swoje nasienie. Pozwoli ci to oszczędzić czas, pieniądze i
                                    ewentualne nieprzyjemności.

                                    Poza tym pisząc poprzedni post od razu wiedziałam, że ktoś sypnie
                                    komentarz typu: Możesz sie bardzo zdziwić i to bardzo prawdopodobne!
                                    (w domyśle, że nie szanuje, sprawdza, posłuchuje, przeprowadza
                                    potajemne badania na obecność obcego nasienia w pochwie, sprawdza
                                    DNA każdego obcego włosa w mojej pościeli) :-)
                                    Mój drogi, nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Męzczyźni tak
                                    jak i kobiety sa różni. Ja się z paranoikami nie zadaję, wiec się
                                    nic a nic nie martwię o to :-)
                                    Ale jeszcze raz, nie o mnie jest ten wątek.
                                    -
                                    oldbay
                                    • kawitator Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 23:02
                                      Nie mam nic to Wrr Po prostu zapamietałem ten nick i podałem jako zupełnie dowolne skojarzenie Dlaczego nie Równie dobry jak każda inna kobitka wypowiadajaca sie w teamacie.

                                      Doradzę ci tylko oddzielać ziarno od plew zanim zaczniejsz składać
                                      > tam swoje nasienie. Pozwoli ci to oszczędzić czas, pieniądze i
                                      > ewentualne nieprzyjemności.

                                      Nie mam takiej fobii nawet nie pomyślałem. Gdybym nawet to rada spóźniona o jakies dwadzieścia kilka lat ;-) Moje dzieciaki już dorosłe i blizej Ci do nich wiekiem niż do mnie.

                                      Poza tym pisząc poprzedni post od razu wiedziałam, że ktoś sypnie
                                      > komentarz typu: Możesz sie bardzo zdziwić i to bardzo prawdopodobne!
                                      Nie zaraz żeby był paranoikiem, ale co mu naprawdę w głowie siedzi tego sie nie dowiesz Czy przypadkiem tobie serducho nie zapika szybciej z obawy gdy twój facet wyjedzie na kilka dni w towarzystwie miedzy innymi fajnych lasek ? Przecież mu ufasz nieprawdaż? Nie musisz odpowiadać ;-PP

                                      > Ale jeszcze raz, nie o mnie jest ten wątek.

                                      O mnie też nie

                                      Moje wypowiedzi miały tylko pokazać, że facet to nie kobitka i ma swoje włsne problemy obawy i fobie zupełnie zniezrozumiłae dla kogoś kto nie jest facetem. Zamiast z góry emocjonalnie reagować świetym oburzeniem należało by sie zastanowić nad przyczynami zachowania facetów My też powinniśmy kierować sie tym zaleceniem bowiem cały szereg zachowań naszych dziewczyn potrafi wzbudzic zdziwenie i wku...enie swoją bezsensownością.
                                      • oldbay Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 23:30
                                        > Moje dzieciaki już dorosłe i blizej Ci do nich
                                        > wiekiem niż do mnie.

                                        A sprawdzone? ;-) Nie musisz odpowiadać.

                                        > Dlaczego nie Równie dobry jak każda inna kobitka wypowiadajaca
                                        > sie w teamacie.

                                        Czyli jednak rzucasz kamieniami na oślep. Myślę, że to bardzo
                                        nieładnie z twojej strony. Ja też wypowiadałam sie negatywnie np o
                                        mężczyznach nieprzyznających sie do swoich dzieci, ale do głowy by
                                        mi nie przyszło napisać: "założę się, że ten cały kawitator na pewno
                                        ma z troje dzieci na które nie chce płacić alimentów". Po co te
                                        ataki personalne?

                                        Nie zauważyłam, żeby mężczyźni w tym wątku starali się zrozumieć
                                        uczucia kobiet postawionych w takiej sytuacji. Raczej od razu
                                        stwierdzają, że strzela fochy, histeryzuje, utrudnia życie, obraza
                                        się o byle co, widocznie ma cos do ukrycia i jak jej sie nie podoba
                                        to won. A kobiety, cóz, pojawiło się wiele opinii damskich
                                        starających sie zrozumieć, mówiących, ze facet ma prawo wiedzieć,
                                        znac prawde itp.
                                        -
                                        oldbay
                                    • wrr2 Re: Ale o co chodzi ? 29.01.09, 22:54
                                      A jak byś chciał wykazać, że nie jesteś malutkim, żałosnym człowieczkiem, który
                                      nie umie dyskutować i w dodatku nie rozumie tego co czyta, to proszę zacytuj
                                      moją wypowiedź, w której twierdzę że jestem przeciw badaniom DNA albo, że to
                                      byłby koniec mojego związku albo cokolwiek w tym stylu.

                                      Podpowiem: stwierdzenie, że kobiecie należą się wyjaśnienia i przeprosiny nie
                                      oznacza protestu przeciw badaniom DNA jako takim.
                    • oldbay A ja mam w nosie czy nazwiesz mnie oszołomem :-P 28.01.09, 19:36
                      Tak, masz racje. Mam 15 lat i ujadam, strzelam fochy czy co tam
                      jeszcze, w zyciu prywatnym jestem jeszcze gorsza i na pewno zaden
                      prawdziwy 100%wy facet mnie nie chciał i chcieć nie bedzie. A ty
                      swoim madrym postem wymierzyłes mi klapsa i ustawiles mnie do
                      porzadku. Tak, pokaż mi, durnej babie, gdzie moje miejsce i skarć
                      mnie. i cokolwiek odpowiem to i tak do ciebie nie przemówi, bo to
                      tobie brak empatii. Ooops, znowu się zagalopowałam na tematy tabu...

                      > i w nosie mam czy powiesz ze jestem "chlopczykiem" czy wymyslisz
                      na poczekaniu
                      > inna inwektywe z braku sensownej odpowiedzi - taka postawa nie
                      prowadzi do rozwiazania problemu,

                      Aż trudno uwierzyc, że ta sama osoba rozpoczęła ten sam wątek tak:

                      > wrr2 i oldbay: zachowujecie sie jak oszolomy, nie wiem po ile
                      macie lat ale
                      > wasza argumentacja i zacietosc ujadaczy swiadczy jedynie o tym ze
                      nie chcecie

                      Czyli po polsku: wam babom nie wolno a mi prawdziwemu męzczyźnie
                      owszem.


                      -
                      oldbay