Gość: Guest Re: szczyty skapstwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 09:21 Mój znajomy upiłował pół płyty nagrobnej (tą połowę bez napisów) z grobu chyba swoich dziadków i trzyma ją w garażu, mówiąc że kiedyś się przyda. Nie wiem, czy dla niego, bo jest to facet przed pięćdziesiątką i raczej nie schorowany... Poza tym krąży o nim opinia, że tak mocno ściskał złotówkę, że się orzełek zes....ł. To drugie to oczywiście żart, ale z tą płytą to prawda. Chyba, że ostatnio ją wyrzucił, a może sprzedał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Propozycja dla diab.licy IP: *.acn.waw.pl 26.11.03, 12:43 Poniewaz Twoj watek ma wstrzasajace powodzenie (gratuluje pomyslu), proponuje przejrzec wszystkie przyklady z zrobic ranking. Moje typy 1.Przypadek z plyta nagrobna-Gombrowicz do n-tej potegi. 2.Odzyskiwanie wacikow do uszu.Ciekawe, czy kolezanka przerzuci cie na papier toaletowy :-))? 3.Zbieranie nakretek od tubek z pasta do zebow. Co Wy na to ? Niech diab.lica roztrzygnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pojata Re: Propozycja dla diab.licy 26.11.03, 13:18 Taki dowcip przeczytalam ostatnio. Oszczedna matka do syna: zdejmuj okulary jak na nic nie patrzysz! Ale zycie przebija dowcip... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
diab.lica Re: Propozycja dla diab.licy 26.11.03, 15:17 Gość portalu: baba napisał(a): > > Poniewaz Twoj watek ma wstrzasajace powodzenie (gratuluje pomyslu), proponuje > przejrzec wszystkie przyklady z zrobic ranking. > Moje typy > 1.Przypadek z plyta nagrobna-Gombrowicz do n-tej potegi. > 2.Odzyskiwanie wacikow do uszu.Ciekawe, czy kolezanka przerzuci cie na papier > toaletowy :-))? > 3.Zbieranie nakretek od tubek z pasta do zebow. > > Co Wy na to ? > Niech diab.lica roztrzygnie. wszystkie przyklady czytam na biezaco i swietnie sie bawie :) co do rankingu, to bardzo trudna sprawa, bo nie chcialabym kogos pominac :) na pewno zrobil na mnie wrazenie pomysl wycinania "paluszkow" w bucikach u dziecka. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
piasia do Poznaniaka/nki 26.11.03, 18:21 Wy jesteście wyrzuceni ze Szkocji za skąsptwo? Nieprawda! To czyste oszczerstwo! Wy jesteście gospodarne poznańskie pyry. i tyle. Natomiast prawdziwe skąpiradła to Krakusy. Mówi sie że Szkoci to Krakusy wyrzuceni z Krakowa za rozrzutność. Sama ich ksywa "centusie" wskazuje jak jest ich cecha główna. Pozdraiwam z "medalikowa" Pi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ultra75 Re: do Poznaniaka/nki IP: 207.159.92.* 26.11.03, 19:50 A wiesz, ze cos w tym jest! Bardzo nie lubie wszelakich uogolnien, ale naprawde wszystkie osoby z Krakowa, ktore do tej pory poznalam byly strasznie skape (w tym 2 moich bylych juz, na szczescie, pracodawcow!). Naprawde. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dixi skąpstwo?? IP: *.net / 195.117.173.* 26.11.03, 21:02 tak sobie czytam ten wątek, i mam wrażenie że mnóstwo ludzi utożsamia takie rzeczy, jak nie wyrzucanie pieniędzy w błoto, dbanie o środowisko, rozsądne gospodarowanie posiadanymi dobrami, czy wreszcie racjonalne oszczędzanie i gospodarność, a nawet wygodę - ze skąpstwem właśnie; a to chyba nie o to chodzi... ja na przykład często będąc u swojej mamy zaparzam w dzbanku herbatę (dobrą)z jednej ekspresówki, po czym nalewam do dwóch filiżanek - po prostu dlatego, że obie nie przepadamy za mocną, a taka zaparzona w większej ilości wody jest dla nas w sam raz, i nie trzeba pilnować zeby sie niae zaparzyła za mocno; co tam jeszcze... aha, jedzenia kupuję malo, bo jak kupię caly chleb np. to i tak połowę wyrzucę, albo co gorzej zapomnę i po miesiącu znajduję zapleśniiały; reklamówki z marketów też pełnią u mnie rolę worów na śmieci, nie kąpię się 2 x dziennie w wannie po brzegi wypełnionej, ale biorę prysznic, własnie robię na drutach (po wiekach nierobienia!) ze sprutego swetra starego fajniutki sweterek dla siostrzeńca, etc... - i wcale nie identyfikuję tego ze skąpstwem; ale mebelki nowo nabyte natychmiast rozpakowuję z folii... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dixi Re: skąpstwo?? IP: *.net / 195.117.173.* 26.11.03, 21:11 aha, i niedawno przed pracą poszłam na pizze, była jak koło młyńskie więc zjadłam 1/3 a resztę zapakowałam i zaniosłam do pracy koleżankom głodnym nieco... Odpowiedz Link Zgłoś
conena jak dwa centusie... 26.11.03, 21:02 nie będę ukrywać, że w Poznaniu na mieszkańców pięknego grodu Kraka mówi sie centusie... nie ma w tym jednak najmniejszego śladu złośliwości:) nic tak bowiem nie jednoczy jak wspólna niechęć do wydawania zlotówek:) a tak bardziej poważnie, to w moim otoczeniu jest takie przekonanie, że Kraków i Poznań to dwa najbardziej oszczędne miasta, i jak widać coś w tym musi być skoro mieszkańcy sami się do tego przyznają:) pozdrawiam poznanianka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roan Re: szczyty skapstwa :) IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.11.03, 23:52 Super wątek!!! To ja z własnego ogródka... Nie puszczam męża na zakupy do supermarketów, bo zachowuje się nieracjonalnie, kupuje zbędne rzeczy, które ostatecznie można wykorzystać, ale obejść bez nich też się da. Nie wyrzucam jedzenia(może się jednak mąż skusi?) dopóki nie zapleśnieje, zatęchnie. Nie kupuję dla siebie prawie żadnych ubrań(nie ze skąpstwa, ale dlatego że prawie nic mi się nie podoba), chodzę w tym co kupi mi mąż lub moja mama. Chodzę w dziurawych butach(niby nie ze skąpstwa a raczej jak już kupię to polubię i się przyzwyczajam, no i nie lubię kupować nowych butów tak jak ciuchów), ale nie do pracy, tylko "prywatnie", kiedyś wyrzuciłam buty, które miały tak dziurawą podeszwę, że już superglu nie kleił. Staram się nie kupować wcale jedzenia na mieście bo za drogo, nie odwiedzam kawiarni bo za drogo(ale jak jestem z mężem to go oczywiście naciągam, dla niego ceny miastowo- kawiarniane są przystępne). Do kina chodzę z własnym piwem/sokiem bo te w bufecie jest za drogie, i tak dużo wydaję na sam bilet. Nie będę wyliczać dalej, pewnie jeszcze coś by się znalazło. Tak na pocieszenie dodam, że nie oszczędzam na jedzeniu, jemy nawet dość wystawnie, bywam w gabinetach kosmetycznch, nie oszczędzam na rekreacji. Uważam, że w domu ktoś oszczędzać musi, a nie jest to mój mąż... A że to oszczędzanie zamienia się niekiedy w skąpstwo to inna rzecz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Laura Re: szczyty skapstwa :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.11.03, 00:41 A mój kolega opowiadał,że kobieta, u której wynajnował mieszkanie myła podłogi mopem moczonym w sedesie; inny,że zabroniono mu wieszać firanek w oknie, bo wtedy dłużej może nie włączać światła przy czytaniu, haha, jak komuś będę wynajmowała mieszkanie to pomyslę o tym :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Linn Re: szczyty skapstwa :) IP: *.dialup.tiscali.it 27.11.03, 09:46 Mop w sedesie bez konkurencji! Odpowiedz Link Zgłoś
annb wynajmującym pod rozwage - oszczędnosci 27.11.03, 10:25 studiując wynajmowałam pokój u jednej pani (wytrzymałam dwa miesiące aż sama się sobie dziwię) więc schowała korek od wanny(wiadomo, nie można nalać wtedy dużo wody) ustawiła piecyk gazowy na minimalną temp - taka "złamana" woda i wykreciła wajchę sama posiadając korek od wanny uzywała go a potem wodą po swojej kąpieli napełniała duzy baniak w ubikacji i dostawiała garnuszek tak więc spłukiwalismy wodą po JEJ kapieli(wymontowała dolnopłuk więc nie było innej mozliwości) aha...kapała się raz na trochę więc taka woda po 3 dniach stania była lekko nieświeża kupowała przygnite warzywa i gotowała z tego wywary (śmierdziało na cały dom) miała 4 pokoje na wynajem w piatym mieszkała, ale jak w zimie brała ruskich to kładła ich w przedpokoju i przykręcała ogrzewanie - bo uważaął że masa ludzka sama ogrzeje mieszkanie Odpowiedz Link Zgłoś
wogrodrycha Re: szczyty skapstwa :) 03.02.04, 09:57 Na myść od razu przyszedł mi mój chrzestny (teraz już emeryt ale to co opieszę ponizej dotyczy czasów gdy był z-cą kierownika w dosć dużym zakładzie - wiec zarabiał kupę kasy). Za czasów gdy na komunię dawało się zegarki (no bo teraz to pewnie daje sie komputery) a było to chyba około 1985 dostałem od niego używany elektroniczny damski zegarek (jestem facetem). Oczywiście nie nosiłem tego bo był damski i był by to obciach. Poza tym leżąc w szufladzie po 3 miesiącach sie zepsuł. Drugi przykład - rodzice mojej byłej wywieszali stare kalendarze ścianne tak by pasowały dni tygodnia. Dziwiłem się dlaczego całkiem niedawno wisiały tam kalendarze z lat 80-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Guest Re: szczyty skapstwa :) IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 21:30 Ciąg dalszy wyczynów skąpego pana z płytą nagrobną w garażu: 1. W późnych latach 80-tych przywiózł z zagranicy wózek dziecięcy głęboki na sprzedaż. Zarzekał się przy tym, że jeżeli nie sprzeda go korzystnie, to zatrzyma dla siebie i postara się o dziecko (jest na szczęście dla potencjalnego dziecka starym kawalerem i nie cieszy się zbytnim powodzeniem u płci przeciwnej). Minęło kilkanaście lat i pan zaczął utrzymywać, że nie zdecydował się na dziecko, bo jest genetycznie niepełnowartościowy z powodu krótkowzroczności.Tajemnicą poliszynela jest zaś fakt, że oprócz wzroku szwankują u niego także inne funkcje życiowe (jakie - pozostawiam to do Waszej wyobraźni, ale chyba wiecie, co mam na myśli). 2. Gdy na strychu jego domu zalęgły się myszy, postanowił je wytępić. Trutka kosztuje i jest nieskuteczna. Pożyczył więc od kolegi wiatrówkę i myszy wystrzelał, dziurawiąc przy okazji podłogę. Inny mój znajomy otrzymał mieszkanie służbowe w stanie surowym. Szkoda mu było pieniędzy na muszlę klozetową i przez kilka lat załatwiał większe i mniejsze potrzeby do wylotu rury w łazience. To było w latach osiemdziesiątych i muszlę trzeba było kupić na lewo, co wiązało się ze znaczącymi dla nektórych kosztami. Poza tym dochodził niebagatelny koszt montażu, bo ten pan miał zawsze dwie lewe ręce lub brak weny twórczej do tego typu przyziemnych prac. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
byhanya umrzec ze skapstwa!!! 04.02.04, 21:45 moja prababcia zjadla stara rybe bo bylo jej szkoda wyrzucic. zatrula sie i zakazala wezwania karetki - bo to skandal, zeby przed jej kamienice podjezdzala karetka. po dwoch godzinach zmarla. szpital byl po drugiej stronie ulicy od strony oficyny!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoanna wynajem IP: *.telan.pl 31.05.04, 22:36 Kiedys wynajmowałam pokój u pewnego rozwodnika, który notorycznie: -chował korek od wanny (żeby się nie kąpać) -palniki od kuchenki gazowej (oczywiście żeby tyle gazu nie ciągnąć) -szufladke od pralki (żeby nie prać) -noże, łyżki i widelce (żeby nie zużyć) Zawsze wszstko tłumaczył, ze ktoś mu ukradł badź dana rzecz jest zepsuta i chowa zeby nie zniszyc jej do końca :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoanna Re: umrzec ze skapstwa!!! IP: *.telan.pl 31.05.04, 22:37 poza tym chciałam dodac, że wątek jest r e w e l a c y j n y !!!!!! DOPISUJCIE SIE!!!! ACH JAK PRZYJEMNIE SIE TO CZYTA:))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwatorka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.z163-94-67.customer.algx.net 22.06.04, 19:20 Na przelomie lat osiemdziesiatych i dziewiecdziesiatych znajoma pani profesor na konferencji naukowej w Berlinie wynosila z toalet papier toaletowy - pech chcial, ze miala przeswitujaca reklamowke :D. Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: szczyty skapstwa :) 22.06.04, 21:09 Hmm... PO pierwsze - czytając ten wątek kilka razy zrobiło mi się autentycznie niedobrze... jedzenie spleśniałych potraw, wykrawanie zgniłych fragmentów warzyw/owoców, kąpanie się całej rodziny w tej samej wodzie, picie wody po ugotowaniu jajek, spłukiwanie wody tylko po "grubszym" albo raz dziennie, noszenia bielizny po kilka dni, wywijając strony... Bosze! Nie dałabym rady nawet jeden dzień tak żyć!!! Rozwaliła mnie również domowa produkcja mydła. Po drugie - ja się teraz czuję jak najbardziej rozrzutna osoba na świecie. Oprócz zbierania reklamówek (ale tylko tych "grubszych" na większe śmieci), robienia notatek na zadrukowanych kartkach (moja drukarka wariuje i często otrzymuję od niej strony zadrukowane jednym słowem na przykład), jedzenie przechowuję najwyżej dwa dni. Nawet jak nie śmierdzi i wygląda normalnie, to ja już widzę to stadko bakterii w moim mielonym na przykład. Co jeszcze robię? Hmm... Jeśli na przykład piję wodę ze szklanki, a potem chcę napić się coli to nie zmieniam szklanki (ale już nie zrobię tak w drugą stronę), ale ja to pikuś (opisałam te nudne przypadki, żeby nie było, że tylko o innych). Matka faceta, z którym kiedyś byłam - po szafach miała poupychane ciuchy, pościel, ręczniki, obrusy i sprzęty jak dla 20 osobowej rodziny. Oczywiście, np. ręczników używała tylko tych z wierzchu - starych, poszarpanych, brzydkich, szorstkich, fuj. W jej domu w ogóle nie używało się np. patyczków do uszu (nie wiem czym oni się czyścili, bo żadnych śladów innych metod nie było), jak ja kiedyś kupiłam opakowanie patyczków (to było jak tam mieszkałam kilka miechów) to jeszcze po roku jak ją odwiedziłam to stało ono z taką ilością patyczków jaką ja zostawiłam. Nie używała również płynu do mycia naczyń. Stała butelka, ale używało się go tylko wtedy gdy już nie dało się inaczej, zazwyczaj było mycie ręką i te piękne zacieki herbaty, szminka, albo kawa na szkle... bleeee! Kobieta kąpała się chyba ze dwa razy w tygodniu, bo szkoda było na wodę... więcej cudzych grzechów nie pamiętam... Ale tacy skąpcy są przerażający!!! Nie dobrze mi się robi jak sobie o nich pomyślę! Mia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adanio Re: szczyty skapstwa :) IP: *.petrus.com.pl 24.06.04, 15:14 No, rzeczywiscie straszne! A jak moi starzy jada za granice samochodem na wakacje to moja matka sępi na hotel i każe mojemu ojcu prowadzić samochód bez przerwy aż dojadą na miejsce. A bywa że jeżdżą do Hiszpanii i to nie autostradami, bo to kosztuje... Odpowiedz Link Zgłoś
agaagnes Re: szczyty skapstwa :) 24.06.04, 16:12 Ja dawno, dawno temu spotykalam sie takim jednym, ktory mial dobra prace, samochod, a zapraszal mnie do tanich studenckich pubow, tez w akademikach. Kiedys gdy postawil mi soczek za 2,50 zł mimochodem, niby zartem wspomnial ze on wlasciwie jest za rownouprawnieniem i moglabym sama placic za siebie.Podziekowalam za znajomosc po kilku spotkaniach. Taka materialistka jestem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
koteczkowa weselmy sie 24.06.04, 16:57 Moja kuzynka brala niedawno slub. Tuz przed weselem okazalo sie ze miejsc jest o dwa mniej niz zaproszonych gosci. A wiec... zadzwonila do kolegi zeby jednak nie przychodzil (mial przyjsc z dziewczyna) :-) Inny znajomy zaprosil nas kiedys na pizze (kameralnie, z okazji swoich imienin). Spoznil sie, wiec powiedzial, ze mamy sobie same zamowic, a on dojedzie. Jak dojechal, ochrzanil nas, ze rozrzutnie zamowilysmy (z siostra) pepperoni, bo margherita jest najtansza. Pamietam zesmy sie poklocili i specjalnie jeszcze u kelnerki zamowilysmy na wlasny rachunek najdrozsza pizze dla "tego pana ktory cierpi na glod". I wiecie co? Nawet mu sie glupio nie zrobilo - zostal i jadl jakby nic sie nie stalo! Wiecej sie juz nie spotykalismy :-) Oczywiscie, gosc ma mieszkanie, samochod i jest ustawiony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nutka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 25.06.04, 10:26 Mój wujek ma pasiekę i zbiera zdechłe pszczółki i je zasusza. Ma nimi napełnione całe pudełka w domu. Może ma nadzieję, ze ożyją ;-) Poza tym zbiera pudełka, opakowania, chodzi w ciuchach sprzed ponad 30 lat. Jedne spodnie to mu się całkowicie na tyłku wytarły (dziury na wylot) ale chodzi w nich po domu i jak ma gości to się stara nie odwracać do nich tyłem tylko cały czas przodem. Zgroza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agucha Re: szczyty skapstwa :) IP: *.waw-bia.leased.ids.pl 25.06.04, 12:52 hmm nie wiem nawet czy to można nazwać szczytem skąpstwa, ale opowiem... otóż uganiał się za mną facet, umówiłam się na spotkanie, rozmowa toczy się miło aż tu nagle spada mi na głowę taka oto informacja " wiesz ja gardze płatnym seksem, to ja już wole poumawiać się z kobietą, pomordować się troszkę, może to nawet trochę kosztuje, ale czasem można wiesz zabrać do teatru bo akurat zaproszenie się w pracy dostało od klienta...ale za sex nie płacę a i tak prędzej czy później pobzykam..." wstałam i wyszłam bez słowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nutka Re: szczyty skapstwa :) IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 25.06.04, 15:00 Ale palant! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o. Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 15:32 fak :/ trzeba mu bylo wylac cos na leb... nie wiem, kawe czy cos. kretyn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aquamaryna Re: szczyty skapstwa :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 16:20 Rzecz dotyczy chłopaka, który studiował i mieszkała w akademiku z moim kuzynem Jak wiadomo brać studencka na nadmiar kasy nie narzeka ale to chyba gruba przesada: -nitke dentystyczną odwijał , po wyczyszczeniu ząbków i jej przemyciu wodą z powrotem nawijał na szpulkę ( uhgg) -golił sie codziennie maszynką jednorazówką przez ok 2 tyg - pewniego razu zaproponował swojej dziewczynie i znajomym wycieczkę w góry, była zrzuta na paliwo, po drodze niestety okazało się że cos tam jakaś uszczelka szczeliła i chyba świeca.Zażadał zwrotu za częsci i naprawę.Potem okazało się ze miał tam do załatwienia jakąs sprawe, nie chodziło o wycieczkę ale żeby nabrac jeleni żeby koszty drogi sie zwróciły..... wstrętne Odpowiedz Link Zgłoś