agatta-a1
09.02.09, 11:10
nie powiem ze jestesmy wzorowym małeństwem, nie mozemy się dogadac w
wielu sprawach, inaczej patrzymy na świat. ale ostatnio podjęlismy
decyzję, ze zawalczymy zeby było lepiej, zeby było tak jak dawniej.
mamy przeciez cudowną 2 letnią córeczkę. chodzimy na terapię,
staramy się ponownie sobie ufac i zyc ze sobą, nie obok siebie.
jednak zaczynam mocno wątpic w chęci mojego męża, od tygodnia czeka
az położe się spac, otwiera neta i siedzi do późnych godzin nocnych,
weszłam kilka razy do pokoju z nienacka to szybko zamykał strony, od
tego czasu bezczelnie zamyka drzwi. zablokował komputer zebym nie
patrzyła na jakich stronach siedzi. nie odbiera telefonów. to jakis
obłęd!!!! czuję wielki żal, jestem rozczarowana i rozgoryczona,
bezsilna, płakac mi się chcę. nabawiłam się jakiejs nerwicy - kłade
się do łóżka i trzęsę z nerówów bo wiem ze on tylko na to czekał.
jest zalogowany na jakis randkach. ale dodam, ze nie wychodzi
nigdzie wieczorami. juz mu chyba nie zaufam. nie wiem czy to całe
małżenstwo ma sens.