Dodaj do ulubionych

Żebranie o miłość

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 12:20
Żebrałyście kiedyś o miłość? Jakie uczycia temu towarzyszyły?
Co czułyście po za bezradnością, zażenowaniem i łzami spływającymi na twarz?
Czy był ten charakterystyczny ucisk w piersi i poczucie ,że spada się na dno
studni? Wrażenie ,że świat się kończy?
Co było dalej? Napiszcie proszę, niech zobaczę,że jest ktoś jeszcze kto czuje
podobnie.
Obserwuj wątek
    • Gość: kobieta Re: Żebranie o miłość IP: *.acn.pl 19.11.03, 12:22
      tak, ja
      przez kilka lat

      nic się nie zmieniło
      tylko mnie coraz mniej
    • starowinka40 Re: Żebranie o miłość 19.11.03, 13:04
      Wrazenia dokladnie takie:-( A potem bylo jeszcze gorzej, bo taka wyzebrana
      milosc to nie jest milosc, tylko ochlap i na dodatek koscia w gardle stanie.
      Zreszta, czy jak sie komus da to cos z łaski, to czy to jest milosc? Chyba
      tylko litosc dla zaplakanej baby, ktorej sie nie kocha, a jest sie zbyt slabym,
      zeby ja zostawic we lzach... Nigdy wiecej! Mam nauczke nawet i na sto lat
      samotnosci...
    • pajdeczka Re: Żebranie o miłość 19.11.03, 13:16
      Nie żebrałam, bo nie leży to w moim charakterze. Żebrano natomiast mnie o
      miłośc i to też jest przykre, kiedy musisz powiedzieć "nie".
    • Gość: Chmurka Re: Żebranie o miłość IP: *.240.81.adsl.skynet.be 19.11.03, 14:17
      Tak, niestety...
      Albo nawet i dobrze, bo znam to uczucie!
      Nie powiem,ze tak nie wolno,bo jest sie ponizanym i upokarzanym!
      Gdy uczucie jest tak strasznie silne,to ma sie gdzies dume i honor,wlasne
      poczucie godnosci. Ale to trzeba przezyc,przejsc przez to. I to nie jest zle.
      Wyrzucamy z siebie wszystkie emocje, blagamy, prosimy, placzemy,
      obiecujemy...I wtedy widzimy reakcje partnera. Czesto tez okazuje sie jaki on
      jest naprawde. Czy na poziomie czy zwykly cham!
      Ale to przechodzi! ZAWSZE! W tym momencie to koniec swiata /tak bylo u mnie
      po 3 latach/, ale po pol roku bylam zdrowa! Sama rozpacz trawala z miesiac.
      Ale cala reszta jak zal, rozgorycznie, nieufnosc, zlosc na wszystkich facetow,
      trwalo to pol roku.
      Nie zaluje,ze blagalam i prosilam i ryczalam. Dalam upust swoim emocjom i nie
      dusilam tego w sobie.
      Teraz jestem szczesliwa u boku kogod nowego. A od tamtej pory minely nieco
      ponad dwa lata i ja nie mam pojecia co sie z nim dzieje.
      Rozgorycznie,zlosc,nienawisc minela. Pozostal ogromny sentyment...i zal za
      jego zachowanie!
      Ale gwarantuje,ze minie!
      I choc to glu^pie powiedzenie to prawdziwe "
      tego kwaiatu to pol swiatu"
      Pa
      • Gość: Marta Re: Żebranie o miłość IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 19.11.03, 14:29
        nie wiem jak tak mozna, ja mogę grzecznie prosic, ale o żebranie jestem za
        dumna.
        • Gość: kobieta Re: Żebranie o miłość IP: *.acn.pl 19.11.03, 14:32
          Nie bierz tego dosłownie.
          • Gość: Marta Re: Żebranie o miłość IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 19.11.03, 14:42
            ale ja nie biorę tego dosłownie, też napisałam w przenośni a mialo to oznaczać
            że mam pewne granice. jak wygląda żebranie o miłosc widziałam nie raz
            • Gość: kobieta Re: Żebranie o miłość IP: *.acn.pl 19.11.03, 14:45
              Obyś nie musiała tego przeżywać.
              Ja też myślałam,że jestem za dumna.

              Pozdrawiam
              • Gość: Marta Re: Żebranie o miłość IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 19.11.03, 14:57
                Miałam okazję móc to przeżywać , na szczęście w porę zmądrzałam , nie wiem czym
                to można usprawiedliwić, sorry.
              • charade Re: Żebranie o miłość 19.11.03, 15:08
                Hmmm, no miałam kilka razy ostre zjazdy na punkcie jakiejś tam zawiedzionej
                miłości. Owszem, ryczałam do spuchnięcia oczu, cierpiałam przez jakis czas i
                czułam się koszmarnie, jakby mi odjęli jakąś część ciała, ale żebrać o miłość ?
                No co Wy. Po prostu poryczałam, pocierpiałam i zerwałam wszelkie kontakty - to
                najlepsze wyjście z sytuacji i przyśpiesza gojenie sie ran. Nie rozumiem jak
                można żebrać o miłość, w ogóle chcieć być z kimś, kto cię nie chce. Ja wiem
                doksonale, że to odrzucenie strasznie boli, ale jak to jest, przecież to udręka
                i bezsens być z kimś, kto was odrzuca ! Wytłumaczcie mi trochę mechanizm
                takiego postępowania, bo go nie rozumiem. Znam dziewczynę, która była
                rozpaczliwie zakochana w facecie, który raz ją zwodził, potem olewał i do tego
                spotykał się równolegle z inną babą, czego nawet nie ukrywał. Wszyscy to
                widzieli, ona w końcu przejrzała na oczy, ale dalej się z nim spotkała ! Miał
                ją na pstryknięcie palcem.

                Jak to jest możliwe ???
    • leatisia Re: Żebranie o miłość 19.11.03, 14:55
      Nigdy w życiu. Co to za miłośc skoro trzeba o nia błagać? Lepiej zacisnąć zęby
      i zachować godność i dumę.
      • Gość: kobieta Re: Żebranie o miłość IP: *.acn.pl 19.11.03, 15:03
        Miłość traktujesz jako tylko i wyłącznie wzajemną.A nie zawsze tak jest.
        I o tym chyba mówimy.
        • Gość: nights Re: Żebranie o miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 15:23
          Nie patrzcie na to z perspektywy wakacyjnej miłości, czy też nawet
          wielomiesięcznego związku. Weźcie sobie garb w postaci kilkunastu lat razem,
          wspólnych dzieci, domu, wszystkiego....chyba poza marzeniami.
          • charade Re: Żebranie o miłość 19.11.03, 15:30
            No dobrze, ale jak to się stało, że wylądowałaś w tak długim związku, w którym
            nie było miłości z jego strony ?
            • Gość: kobieta Re: Żebranie o miłość IP: *.acn.pl 19.11.03, 15:37
              Kto?Ja?
              Ja nie lądowałam nigdzie.
              Ja wyszłam za mąż kochając i będąc kochana.
              Wam się wydaje,że małżeństwo to pasmo uniesień.
              Do czasu.
        • leatisia Re: Żebranie o miłość 20.11.03, 08:20
          Gość portalu: kobieta napisał(a):

          > Miłość traktujesz jako tylko i wyłącznie wzajemną.A nie zawsze tak jest.
          > I o tym chyba mówimy.
          Wiem i taką też miałam na myśli, dlatego takie zebranie jest tak poniżające.
    • Gość: Lena Re: Żebranie o miłość IP: 80.48.96.* 19.11.03, 15:37
      Myslę, że nie zrobiłabym tego nigdy. Należę do osób które wbiłyby zęby w ścianę
      i wyły ale nie poniżyły się. Nawet nie chodzi o "cudze oczy" ale głównie o
      własne. Ja w trudnych sprawach zawsze myslę o sobię przyszłościowo to znaczy o
      tym jak wszystko będzie wyglądało np. za 5 lat i taka perspektywa napawa mnie
      ogromnym optymizmem. Może po prostu z natury jestem optymistką ... a może mam
      zakodowaną pewną powściągliwość.
      • Gość: nights Re: Żebranie o miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 15:55
        Leno , jeszcze dwa lata temu podpisałabym się pod twym listem.
        Jak wylądowałam w tym związku? Z wielkiej obustronnej miłości.
        Czy miłość tak jak wędlina ma termin przydatności do spożycia?
        • Gość: Lena Re: Żebranie o miłość IP: 80.48.96.* 19.11.03, 17:17
          Może i ma. Bierzemy "towar" zaślepieni bo używalność jest bezterminowa,
          układamy na półce w domu i cieszymy się, że mamy a on się zepsuje. Czasem nie
          pasuje on do do wystroju wnętrza ale raczej skłonni jesteśmy zmienić to
          wnętrze, czasem widzimy "ukryte wady" ale udajemy,że ich nie ma a czasem po
          prostu upadnie i się rozbije. Czasem my sie zmieniamy, zmienia się nasz "gust".
          Nic nie stoi w miejscu. Zawsze staram się zmieniać to co mogę, oswoić to czego
          zmienić nie mogę i najtrudniejsze ... odróżnić jedno od drugiego.
          W Twojej sytuacji ja pomyslałabym : czy nawet jeśli cos bym wyprosiła czy
          potrafiłabym zaufać, uwierzyć i wybaczyć. Jak moje życie w tym wyproszonym
          układzie może wyglądać za rok, dwa, pięć. Jeśli nie widziałabym tego dobrze -
          nie widziałabym w ogóle.
          Spróbuj tak popatrzeć. Ile przed Tobą jeszcze dobrych nieznanych spraw. Z
          całego serca zyczę Ci spokoju i optymizmu :))))
          • Gość: nights Re: Żebranie o miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 17:34
            Leno, było pięknie, zrozumienie, miłość, zaufanie,wspólne dążenie do celu,
            jedno wspierało drugiego. Kilkanaście lat, to długo?
            Już nie jest. Jak dalej żyć?
            Marzyło mi się wspólne starzenie się. Nic z tego nie będzie.
            Rozumiem,że po tylu latach miłość może osłabnąć, ale jest jeszcze zaufanie,
            lojalność w stosunku do drugiej osoby. Tak myślałam.
            • Gość: Lena Re: Żebranie o miłość IP: 80.48.96.* 19.11.03, 18:32
              Najtrudniej jest, gdy nie było żadnych symptomów rozpadu, gdy jedną ze stron
              dopadł tak zwany "grom z jasnego nieba" i ta druga strona służy za
              piorunochron. W związkach w których jest trochę dobrze a trochę źle, zaufanie
              jest takie nie do końca - rozstanie może być spodziewane.
              Rozumiem, że jesteś w ogóle nie przygotowana, bezbronna i rozpaczliwie
              próbujesz obudzić się ze złego snu. A czy wybaczyłabyś gdyby teraz wrócił? Co
              byłoby za rok? Może trochę czasu potrzebowałabyś by zrozumieć, przewartościować
              i uczuciowo trochę sie odsunąć i ... może sama odejść.
    • Gość: desmonddekker Re: Żebranie o miłość IP: *.chello.pl 19.11.03, 17:04
      ja tez






      chociasz jestem facetem
      • Gość: baba Re: Żebranie o miłość IP: *.acn.waw.pl 19.11.03, 17:48

        Raz mi sie to zdarzylo. Na usprawiedliwienie powiem, ze mialam wtedy 15 lat.
        Na szczescie obiekt mial dosc zdrowego rozsadku, aby postawic na swoim, bo
        inaczej upokorzenie byloby nieporownywalnie wieksze, a cierpienia dluzsze.
        Nie wiem o konca, czy tego zaluje. Moze gdybym nie zebrala, a on by odszedl,
        wyrzucalabym sobie, ze gdyby... to moze...
        Jestem wlasciwie wdzieczna za to, ze rozstalam sie z paroma moimi
        narzeczonymi, bo gdyby nie to, nie wyszlabym za mojego meza...
    • Gość: Chmurka Re: Żebranie o miłość IP: 81.241.114.* 19.11.03, 19:17
      Czytam i widze jak wiekszosc z was zarzeka sie,ze nigdy absolutnie nigdy nie
      zebrala,nie zebrze i nie bedzie zebrala o milosc!
      Primo: zebranie to przenosnia,jak zauwazyla jedna z forumowiczek
      Secundo: ile z was zostalo porzucone z dnia na dzien,bez widocznych wczesniej
      symptomow?
      Tertio: i ile z was traktowalo ten zwiazek na cale zycie?

      To tak latwo pisac,ze nigdy,absolutnie!
      Sama tez nie pochwalam takiego zachowania. Ale wydaje mi sie,ze czasem taki
      bol trzeba uzewnetrznic.Trzeba tez miec obok siebie bratnia dusze,ktora
      obiektywnie i we wlasciwym momencie powie "dosc!Nie pros go wiecej"
      W pewnych granicach to nie jest ponizanie,ale walka o zwiazek.
      Ja rozmawialam ze swoim eks ponad godzine przez telefon,kiedy powiedzial mi,ze
      miedzy nami koniec.Staralam sie zrozumiec co sie stalo,bo to byl wlasnie ten
      grom z jasnego nieba. Fakt,ze wtedy wlasnie odebralo mi rozum,godnosc i
      pewnosc siebie.Prosilam o szanse dla nas polykajac lzy! Powiedzial,ze
      przemysli sprawe! Na drugi dzien obudzilam sie i powiedzialam sobie i moim
      bliskim,ze nie chce o nim wiecej slyszec ani rozmawiac jak zadzwoni.
      Bolalo,ale dalam rade.
      Co chce przez swoja historie przekazac to to,ze jakie te uczucia by nie byly
      sa ludzkie! Jestesmy wrazliwi, kochamy i dlatego tak boli rozstanie!
      Na koniec chcialabym jeszcze dodac,ze tak naprawde to po jakims czasie ta
      osoba,ktora prosilismy o druga szanse,nawet nie bedzie o calym zajsciu
      pamietac. Wspolne drogi sie rozejda i czas zatrze te slady...Zostanie co
      najwyzej zal, jakis sentyment /jesli to byl dobry zwiazek.../
      Poza tym rzucanie drugiej osoby wcale nie jest latwiejsze. Gdy ja oznajmilam
      swojemu bylemu /innemu/,ze odchodze to on tez chcial bym zostala. Walczyl
      przez niemal pol roku. I co najwazniejsze:nie stracilam dla niego
      szacunku,ze "zebral"o moja milosc! Nie uwazalam,ze sie poniza i upokarza! Bylo
      mi po prostu strasznie przykro,ze sprawiam mu bol i ze nie moge mu pomoc.
    • Gość: gepart czester Re: Żebranie o miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 08:09
      tak,
      choc zupelnie nie bylo warto
      dzis to wiem
      a scisk w piersi minie i znow bedziesz mogla lekko oddychac:)
      glowa do gory

      Gość portalu: nights napisał(a):

      > Żebrałyście kiedyś o miłość? Jakie uczycia temu towarzyszyły?
      > Co czułyście po za bezradnością, zażenowaniem i łzami spływającymi na twarz?
      > Czy był ten charakterystyczny ucisk w piersi i poczucie ,że spada się na dno
      > studni? Wrażenie ,że świat się kończy?
      > Co było dalej? Napiszcie proszę, niech zobaczę,że jest ktoś jeszcze kto czuje
      > podobnie.
    • Gość: curry1 Re: Żebranie o miłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.03, 09:42
      ech...
      niestety
      dziś cieszę się, że nie wyszło.
      ryczałam w samotności, nie błagałam wprost, ale pozwoliłam sobie na zachowanie,
      o które nigdy bym się nie podejrzewała
      wszystko trwało ponad pół roku (szarpanina, łzy, wspólne sypianie)
      W końcu powiedziałam sobie dość.
      I mimo, że było, minęło i nie żałuję, że tak się stało, to nawet po latach, gdy
      wam to piszę, czuję skurcz w żołądku.
      ech...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka