Dodaj do ulubionych

Facet balaganiarz - pomocy!

19.11.03, 22:04
Zamieszkalismy razem pol roku temu. Wiedzialam wczesniej ze jest
niezorganizowany, ale nie myslalam ze az tak! Ratujcie, babeczki, co ja mam
zrobic? To jest slodki facet, inteligentny, czuly, przystojny, niebiedny,
ale jego nawyki doprowadzaja mnie do bialej goraczki i awantur.

1. Cokolwiek robi, zajmuje cala dostepna przestrzen. Jesli czyta ksiazki ja
znajduje je i jego notatki w lozku, pod lozkiem, w lazience, na kanapie.
Stol w jadalni i biurko komputerowe sa zaslane gruba warstwa papierow,
ogryzkow, roznych drobiazgow (nozyczki do paznokci, latarka, klej,
sprezynki, dwa kubki po jogurcie).
2. Slady swojej dzialalnosci (ogryzki od jablek, brudne naczynia, uzywane
skarpetki, majtki) rozklada gdzie popadnie - na polkach bibliotecznych
(aaargh), na podlodze, w lazience na umywalce, na biurku, w moim koszyku z
szyciem (grrr), w samochodzie (GRRR).
3. Praktyczne strony zycia dla niego nie istnieja. Wogole nie otwiera listow
z rachunkami i wyciagami z kont. Drobiazgi zyciowe (zepsuty kran, kupno
prezentu gdy idziemy do kogos na imieniny itp) wcale go nie interesuja.
4. Nie dba o to co ma, nawet jesli to sa wartosciowe rzeczy - kamera,
samochod, komputer. Samochod moze byc zaplesnialy i brudny, miec polamane
klamki, nie dzialajace migacze, on mowi: "najwazniejsze zeby jezdzil" i
wyjezdza na miasto sygnalizujac recznie.

Byl juz raz zonaty i zastanawiam sie czy nie powinnam zadzwonic do bylej
zony i zapytac sie o przyczyny rozwodu. Domyslam sie ze zabalaganil jej caly
dom!

Zdesperowana Maraska

Dopoki zycie w nas sie tli,
niech zyja mlode zadze
dopoki demon smutku spi
dopoki sa pieniadze
Obserwuj wątek
    • Gość: Triss Merigold Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.acn.waw.pl 19.11.03, 22:11
      To czym on się zajmuje? Bo na pewno nie przestrzenią życiową wokół siebie.
      Dobry pomysł z telefonem do ex żony. Albo go wytresujesz ( w co wątpię
      szczerze) albo się przyzwyczaisz albo rozstaniesz. Na Twoim miejscu
      zainteresowałabym się jakie ma długi skoro nie otwiera rachunków i wyciągów z
      kont.
      Dorosłego człowieka trudno zmienić.
      • kociamama Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:14
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > To czym on się zajmuje? Bo na pewno nie przestrzenią życiową wokół siebie.
        > Dobry pomysł z telefonem do ex żony. Albo go wytresujesz ( w co wątpię
        > szczerze) albo się przyzwyczaisz albo rozstaniesz. Na Twoim miejscu
        > zainteresowałabym się jakie ma długi skoro nie otwiera rachunków i wyciągów
        z
        > kont.
        > Dorosłego człowieka trudno zmienić.


        To, ze kots nie otwier wyciagów z kont nie znaczy, ze ma dlugi. Ja tez takich
        rzeczy nie otwieram, a dlugow nie mam.

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
      • maraska To czym on się zajmuje? 20.11.03, 21:58
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > To czym on się zajmuje? Bo na pewno nie przestrzenią życiową wokół siebie.
        > Dobry pomysł z telefonem do ex żony. Albo go wytresujesz ( w co wątpię
        > szczerze) albo się przyzwyczaisz albo rozstaniesz. Na Twoim miejscu
        > zainteresowałabym się jakie ma długi skoro nie otwiera rachunków i wyciągów
        z
        > kont.

        Programista, ktory rzucil prace na rok albo dwa, bo zarobil duzo i na pracy i
        na gieldzie. Te listy z bankow, ktore widzialam, zawieraja optymistyczne
        wiadomosci na temat stanu jego kont, a listy przychodza tylko od trzech
        bankow/brokerow, wiec mysle ze nie ma dlugow.

        > Dorosłego człowieka trudno zmienić.

        To prawda. Pozostaje mi sie przyzwyczaic ;o(
    • polam5 Re: Facet balaganiarz - pomocy! 19.11.03, 22:13
      Byl zonaty - no wiec wiesz teraz czemu nie jest....
    • luiza-w-ogrodzie Za stary, zeby go uczyc 20.11.03, 00:55
      Za stary, zeby go uczyc (podejrzewam, ze skoro rozwiedziony, to musi miec co
      najmniej trzydziestke, czlowiek w tym wieku nie pozbywa sie nastawienia do
      zycia i przedmiotow). Albo przyzwyczaisz sie, albo sie z nim pozegnaj, zanim
      zacznie sikac po katach.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • mike_mike Re: Za stary, zeby go uczyc 20.11.03, 12:11
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Za stary, zeby go uczyc (podejrzewam, ze skoro rozwiedziony, to musi miec co
        > najmniej trzydziestke, czlowiek w tym wieku nie pozbywa sie nastawienia do
        > zycia i przedmiotow). Albo przyzwyczaisz sie, albo sie z nim pozegnaj, zanim
        > zacznie sikac po katach.

        Albo do zlewu, nie zapominaj, że wszyscy mężczyźni sikają do zlewu...
        • Gość: Linn Re: Za stary, zeby go uczyc IP: *.dialup.tiscali.it 20.11.03, 15:26
          Sa tacy, ktorzy tego nie robia.
    • Gość: krzysio Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 20.11.03, 01:20
      przeciez od porzadkow mamy kobiety,popieram faceta)))
      • kociamama Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:18
        Ja akurat jestem bałaganiarą. Opis szukającej pomocy zgadza sie z moim...
        Wiem, ze trudno sie ze mna zyje, komus, komu balagan przeszkadza. Moj porzedni
        partner byl pedantem i nie moglismy dojsc do porozumienia, ale obecny nie
        zwraca az takiej uwagi na balagan. A jak zaczyna mu to przeszkadzac, to
        sprzata.

        Niestety mysle, Marasko, ze w koncu sie z tym facetem rozejdziesz bo ktoras
        strona nie wytrzyma (burdlu tudziez zrzedzenia).

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
        • maraska Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 22:31
          kociamama napisała:

          > Ja akurat jestem bałaganiarą. Opis szukającej pomocy zgadza sie z moim...
          > Wiem, ze trudno sie ze mna zyje, komus, komu balagan przeszkadza. Moj
          porzedni
          > partner byl pedantem i nie moglismy dojsc do porozumienia, ale obecny nie
          > zwraca az takiej uwagi na balagan. A jak zaczyna mu to przeszkadzac, to
          > sprzata.

          Nie jestem pedantka, moge zyc z kilkoma papierami na stole, brudnymi
          naczyniami przez jeden dzien, odkurzac co dwa tygodnie. Moj facet, gdyby
          zostawic go samemu sobie, po tygodniu zascielilby cala podloge i wszystkie
          polki swoim balaganem, pozostawiajac waska drozke miedzy lozkiem, kuchnia i
          toaleta (do zlewu nie sika). Sprzata tylko na wyrazna prosbe i widac, ze bez
          przekonania. Myje naczynia, dba o swoj sprzet sportowy,

          > Niestety mysle, Marasko, ze w koncu sie z tym facetem rozejdziesz bo ktoras
          > strona nie wytrzyma (burdlu tudziez zrzedzenia).

          No wlasnie. Staram sie nie zrzedzic, robie slodkie miny i mowie "czy nie
          byloby przyjemniej, gdyby na sofie nie lezaly ogryzki", ale od czasu do czasu
          nie zdzierze.

          Pozdr
          Maraska

          Dopoki zycie w nas sie tli,
          niech zyja mlode zadze
          dopoki demon smutku spi
          dopoki sa pieniadze
          • kociamama Re: Facet balaganiarz - pomocy! 21.11.03, 11:09
            Ja wlasnie taka jestem jak opisujesz... Tez wszedzie by lezaly moje papiery i
            ciuchy, zrobilabym jedynie scieżki, zeby sie dostac do waznych miejsc...
            Wiem, ze to moze byc problematyczne dla osoby, ktora jest mniejszym
            balaganiarzem.
            Moj facet jest wlasnie mniejszym balaganiarzem niz ja (nie jest bynajmniej
            pedantem) I dzieki niemu ucze sie zwracania uwagi na syf, bo ja sama naprawde
            go nie widze... Czasem chce mu zrobic przyjemnosc to posprzatam. Moze i Twoj
            facet bedzie chcial zrobic ci przyjemnosc od czasu do czasu??

            Pozdrawiam,
            Kociamama.
    • Gość: zocha Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: 172.* / 217.172.244.* 20.11.03, 01:57
      Porozrzucaj po chałupie trochę swoich fatałaszków. Jakieś figi na Jego biurku,
      stanik na golarce, ogryzek w czystej skarpetce, jakiś śmieć w kieszeni
      marynarki, niezaszkodzi tu i ówdzie pasta do zębów wyciśnięta z tubki (niech Go
      krew zalewa). Gwarantuję, po miesiącu facet nim gdziekolwiek usiądzie,
      skądkolwiek będzie chciał cokolwiek wziąść, będzie to robił z uwagą, a nawet
      lekkim strachem. Zakaduje w tej swojej bałaganiarskiej łepetynie, że zewsząd
      czychają na niego niesympatyczne niespodzianki i SAM zacznie je eliminować.
      Gdyby ta szokowa terapia zawiodła, w co szczerze wątpię, faceta należy wymienić
      na inny model. Powodzenia.
      • j_u Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:03
        Nie wiem, czy to dobra rada... opisany przypadek wydaje sie byc skrajny, i
        wszystkich tych prob moze po prostu nie zauwazyc...
        • maraska Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 22:35
          j_u napisała:

          > Nie wiem, czy to dobra rada... opisany przypadek wydaje sie byc skrajny, i
          > wszystkich tych prob moze po prostu nie zauwazyc...

          Bingo, J_U. On jest totalnie odporny na balagan innych, gdybym pozostawila
          moje majtki na jego biurku, jeszcze by sie ucieszyl i po cichu zabral je do
          kieszeni, LOL

          posdroofki
          Maraska

          Dopoki zycie w nas sie tli,
          niech zyja mlode zadze
          dopoki demon smutku spi
          dopoki sa pieniadze
      • kociamama Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:20
        To jest dobry sposob na bałaganiarza!! Moj chlopak pakuje moja brudna bielizne
        jak jest brudna do mojej torby. Jak znajduje brudne skarpety w torbie to
        odrazu je odnosze do lazienki... Byle ze smiechem bez zrzedzenia.

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
    • mike_mike Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:10
      maraska napisała:

      > Byl juz raz zonaty i zastanawiam sie czy nie powinnam zadzwonic do bylej

      No to już wiesz, dla czego nie jest już żonaty...
      • kociamama A ja lubie balagan 20.11.03, 12:24
        I zawsze sie zastanawiam, dlaczego ordnung muss sein w wielu domach. I ludzie
        nie spoczna poki wszystko nie wymyte na blysk (zazwyczaj babki niestety).
        Syfu nie lubie, bo niehigieniczny, ale rozrzucone rzeczy, papiery, gazety nie
        robia na mnie najmniejszego wrazenia. Ale moze wychowali mnie w ten sposob
        (nie wychowali??)
        Sa chyba wzaniejsze kwestie niz balagan. jak sie ma zycie zawodowe tudziez
        szkole, to chyba naturalne, ze balagan sie robi. Mi sie go nie chce okielznac
        po ilus tam godzinach pracy/nauki. Wole sie odprezyc niz sie denerowowac tym,
        ze w zlewie stoi nie umuty kubek.

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
    • aguszak Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:24
      No to już wiesz, że pół roku próby dało Ci odpowiedź, czy jesteś w stanie
      mieszkać z tym facetem, czy nie. Obawiam się, że jeżeli pomimo ważnego faktu
      bycia wcześniej w trwałym związku, nie udało mu się nabrać nawyków społecznych,
      to pozostaje Ci tylko jedno: szybkie odkochanie się (jeżeli uczucie w ogóle
      wchodziło w grę) i wystawienie flejtucha za drzwi razem z jego flejowatymi
      rzeczami.
      Pozdrawiam i życzę szczęścia...
      • Gość: Marta Jestem pedantką -ZABIŁABYM TAKIEGO!!! IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 12:26
        JAK MOŻNA BYC TAKIM BRUDASEM ? UCIEKAJ OD NIEGO !
    • plucha Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:42
      Piszesz - "To jest slodki facet, inteligentny, czuly, przystojny, niebiedny' -
      i bardzo fajnie, ale to nie są cechy gwarantujące zgodne zamieszkiwanie razem,
      tu odzywają się sprawy bardziej przyziemne, ale codzienne i konieczne. Jeśli
      źle się czujesz w bałaganie, to NIGDY nie dogadasz się z fleją, a sprzeczki na
      tym tle prędzej czy później zniszczą nawet największe uczucie.
      Kwestia reformowania flei też raczej wątpliwa. Takie jednostki są
      niereformowalne.
    • pampa3 Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 12:49
      Ze wzgledow praktyczno-higienicznych warto natychmiast cos z tym zrobic.
      Ja bym zatrudnila (na jego koszt :) osobe sprzatajaca 2 razy w tygodniu.
      Porozmawialabym o wyciagach bankowych - jesli nigdy nie czyta i nie
      kolekcjonuje - niech leca od razu do kosza (moze mozna uprosic bank o
      nieprzysylanie ich w ogole w takim wypadku ??)
      Brudny, nadpsuty samochod - hmm. Proponuje kupic sobie wlasny, a wsiadania do
      jego samochodu odmawiaj, mow ze to dla ciebie niebezpieczne :)
    • astrit Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 14:18
      Moja babcia mówi:"Brak porządku wokół siebie to brak porządku w sobie". Coś w
      tym jest. Może on ma jakieś problemy - w pracy, ze sobą, nie układa się wam...?
      • kociamama Re: Facet balaganiarz - pomocy! 21.11.03, 11:01
        astrit napisała:

        > Moja babcia mówi:"Brak porządku wokół siebie to brak porządku w sobie". Coś
        w
        > tym jest. Może on ma jakieś problemy - w pracy, ze sobą, nie układa się
        wam...?



        A ja słyszałam inna teorie. Ze jak ktos jest nieuporządkowany wewnętrznie to
        sprząta na zewnątrz, żeby miec namiastkę ładu wewnętrznego.
        Hmmm. moze cos w tym jest? Mnie burdel zaczyna wkurzac jak mam jaks depresje,
        jestem poirytowana...

        Pozdrawiam,
        Kociamama.
    • Gość: martens Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 15:17
      Nie przesadzacie? rzucać fajnego faceta bo robi bałagan? Mój tez nie należy do
      pedantów, ale ja go biore takim jakim jest. Kupił mi zmywarkę wiec gary nie
      stoją w zlewie, do mycia podłóg nie będe go zaganiać bo wolę to zrobić sama i
      nie cierpię z tego powodu. Także uważam że sa ważniejsze sprawy w życiu niż
      wypucowany dom na błysk. Kobiety naprawdę skupiaja się na detalach (oknach,
      półkach, dywanach) a bokiem przechodzi im życie. Budzą się potem na emeryturze
      w wypuucowanym mieszkanku a ono juz dawno stoi puste bo facet zwiał do takiej
      która go przytuli a nie wiecznie lata ze ścierą. Tyle że z pedanterii i
      bałaganiarstwa trzeba się leczyć w równym stopniu. Myślę że można życ z
      bałaganiarzem, trzeba tylko naprawdę tego chcieć. Co mi szkodzi że skarpetki
      nie lądują w koszu na pranie, przecież mogę to zrobić sama lub poczekać aż się
      zbierze więcej wtedy sam zaniesie jak mu czystych zabraknie. Więcej luzu
      kobiety!!
      • aguszak Re: Facet balaganiarz - pomocy! 20.11.03, 15:22
        Gość portalu: martens napisał(a):

        > Co mi szkodzi że skarpetki
        > nie lądują w koszu na pranie, przecież mogę to zrobić sama lub poczekać aż
        się
        > zbierze więcej wtedy sam zaniesie jak mu czystych zabraknie. Więcej luzu
        > kobiety!!

        Tak, tak! A ja dodam: więcej odporności na smród wydobywający się spod łóżka i
        z kątów!
        ;)))
        • Gość: martens Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 15:28
          Mojego faceta skarpetki nie śmierdzą:-))))
      • maraska Ksiazke zalozyl skorka od banana 20.11.03, 22:46
        Gość portalu: martens napisał(a):

        > Nie przesadzacie? rzucać fajnego faceta bo robi bałagan? Mój tez nie należy
        do
        > pedantów, ale ja go biore takim jakim jest. Kupił mi zmywarkę wiec gary nie
        > stoją w zlewie, do mycia podłóg nie będe go zaganiać bo wolę to zrobić sama
        i
        > nie cierpię z tego powodu. Także uważam że sa ważniejsze sprawy w życiu niż
        > wypucowany dom na błysk. Kobiety naprawdę skupiaja się na detalach (oknach,
        > półkach, dywanach) a bokiem przechodzi im życie. Budzą się potem na
        emeryturze
        > w wypuucowanym mieszkanku a ono juz dawno stoi puste bo facet zwiał do
        takiej
        > która go przytuli a nie wiecznie lata ze ścierą. Tyle że z pedanterii i
        > bałaganiarstwa trzeba się leczyć w równym stopniu. Myślę że można życ z
        > bałaganiarzem, trzeba tylko naprawdę tego chcieć. Co mi szkodzi że skarpetki
        > nie lądują w koszu na pranie, przecież mogę to zrobić sama lub poczekać aż
        się
        > zbierze więcej wtedy sam zaniesie jak mu czystych zabraknie. Więcej luzu
        > kobiety!!

        Martens, ja nie mam sklonnosci do pucowania na blysk, do mycia okien wole
        sobie kogos wynajac, a sama pojsc z moim facetem do kina. Dywanow nie mam, on
        tez odkurza podlogi. Naczynia myjemy na zmiane. Problemem jest to, ze on
        rozrzuca wszystko gdziekolwiek stoi i potem niczego nie moze znalezc. Wlasnie
        odkryl aparat fotograficzny w duzej doniczce (szczescie, ze go nie podlalam).
        A jego ulubiona czapka znalazla sie w lozku, jak sie polozylam i twardy daszek
        zaczal mnie uwierac w szyje. A ksiazke, ktora zaczelam czytac i zostawilam na
        stole pozyczyl sobie do czytania i zalozyl skorka od banana. GDZIES MUSZA BYC
        GRANICE!!!

        pozdroof
        Maraska

        Dopoki zycie w nas sie tli,
        niech zyja mlode zadze
        dopoki demon smutku spi
        dopoki sa pieniadze
        • Gość: Triss Merigold Re: Ksiazke zalozyl skorka od banana IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 22:51
          Chyba rozumiem jego byłą żonę. Nie wytrzymałbym z kimś takim, lubię jak w domu
          wszystko leży tak jak sobie tego życzę.
          Może rzucaj jego znalezione rzeczy na dużą kupę gdziekolwiek?
        • j_u Re: Ksiazke zalozyl skorka od banana 20.11.03, 23:25
          Skorka od banana w ksiazce - to juz zbyt wiele. Absolutnie nie jestem
          zwolenniczka zostawiania faceta za balaganiarstwo. Ale ja na twoim miejscu po
          takim numerze natychmiast przeprowadzilabym z nim powazna rozmowe stawiajac
          sprawe na ostrzu noza: sie kochamy, alegdzies sa granice, zjade jeszcze raz
          skorke od banana w ksiazce, zostawiam cie z hukiem... Zakresl mu granice
          wyraznie (bardzo wyraznie, faceci nie rozumieja nieprecyzyjnych okreslen), i
          bardzo stanowczo. Ech, skorka w ksiazce... tak tak, mowie co bym tu zrobila,
          ale to wszystko nieprawda, ja bym go ta skorka wytrzaskala po gebie... juz tak
          mam...
          • Gość: Triss Merigold Re: Ksiazke zalozyl skorka od banana IP: *.acn.waw.pl 20.11.03, 23:30
            Mam odruch poprawiania książek rozłożonych grzbietem go góry, mowy nie ma żeby
            ktoś moją książkę upaćkał czy pozałamywał kartki, a jak kiedyś u znajomych
            zobaczyłam dzieciaka beztrosko wyrywającego kartki to z trudem opanowałam chęć
            przyłożenia konkretnego klapa.:)) Taak, skórka od banana w książce to ciężkie
            przegięcie. Nie jestem w stanie szanować ludzi, którzy nie mają szacunku dla
            książek.
    • oka5 Re: Facet balaganiarz - pomocy! 21.11.03, 11:07
      Moja koleżanka, której mąż jest tęgim bałaganiarzem, zebrała kiedyś rozrzucone
      jak zwykle na środku pokoju skarpety i gacie i rano cichcem wrzuciła mu do
      teczki. Pech chciał, że facet z samego rana miał spotkanie u bardzo ważnych
      klientów. Złapał więc teczkę i poleciał. Na spotkaniu wszyscy zasiedli przy
      wspólnym stole. Ów mąż położył tamże teczkę i otworzył ją, by wyjąć ofertę.
      Oczom zgromadzonych ukazała się spiętrzona, nieświeża bielizna... Żony nie
      zabił i nawet przez pół roku wrzucał brudy do kosza.
      Trzeba zdać sobie sprawę, że dorosłego mężczyznę jest bardzo trudno zmienić,
      właściwie jest to niemożliwe. Wspólne życie to nieustanne pasmo kompromisów z
      jednej i z drugiej strony. Sami musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, co
      możemy znieść, a czego nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Jeśli czujesz, że
      tego nie wytrzymasz, rozstań się. Jeśli nie jest to dla Ciebie aż taki
      problem, zaciśnij zęby i sprzątaj.
    • agick hmm... 21.11.03, 11:17
      proponujuę drastyczną metodę polegjącą na utylizacji wszelkich porzucanoch
      rzeczy.
      znalezione skarpety, majty, nożyczki aparaty itd - WYWALAJ.
      myślę, że taki szok Go otrzeźwi.
    • Gość: dolores Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.pl / 10.2.15.* 21.11.03, 12:17
      ja bym skombinnowala duzy kosz na bielizne czy cos w tym stylu i tam wrzucala
      wszystko co mi przeszkadza a czego on nie posprzatal. nie bedzie ci sie to
      walalo po calym domu a on przeciez znajdzie wszystko co mu potrzebne w koszu. a
      jak mu nie przeszkadza banan w ksiazce i aparat w kwiatku to i nie zauwazy
      takze ogryzka w biezliznie itp.
      BTW czy on kiedykolwiekmieszkal sam?? czy zawsze byla jaks kobieta do opierania
      i oporzadzania?? bo jesli mieszkal sam to przy takim balaganiarstwie chyba
      musial rozkaldac sie zywcem lub przynajmniej miec przylepiony kubek po jogurcie
      do plecow.
      z autopsji powiem ze taka to juz natura informatykow wszelkiego rodzaju: swiat
      realny instnieje dla nich gdzies na marginesie swiadomosci i nieczesto
      zwracaja na niego uwage.
      nie daj sie. ja swojego tresuje ze smiechem i tak tez reaguje na wszystkie
      okrzyki typu "gdzie sa moje dykietki/ skarpetki/kanapki??" dodoam ze pedantka
      nei jestem i np lozko scielilam 2 dni temu bo nie mialam czasu:)
      • Gość: elKa Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 12:30
        Ja na pytania typu "gdzie to jest?", odpowiadam "tam, gdzie to położyłeś".
        Raczej mu się to nie podoba.
      • kociamama Re: Facet balaganiarz - pomocy! 21.11.03, 12:34
        Hej,
        ja tez mieszkalam sama przez pare lat, a nie wyrobilo to we mnie nawykow
        porzadku... Po prostu jak potrzebowalam posprzatac, bo mial ktos do mnie
        przyjsc, to przerucalam balagan do pokoju obok, gdzie wstep wzbroniony
        wszystkim...
        Potem juz mialam 2 graciarnie, kuchnie zamknieta i jeden pokoj, ktorego sie az
        tak nie wstydzilam pokazac...

        Balaganiarz to chyba jednak cecha charakteru a nie jakas naturalna cecha,
        ktora sie dezaktywizuje jak potrzeba zajdzie.

        Pozdraiwam,
        okropna balaganiara Kociamama.
        • Gość: dolores Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.pl / 10.2.15.* 21.11.03, 12:47
          wiesz ja sobie to tlumacze tak:
          skoro ja mam sie nagiac i dostosowac do niego np gotuje oraz nie jem przed
          kompem ( hehe informatycy)codziennie obiad czego jak mieszkalam sama nie
          robilam. to niech on sie nagnie i dostosuje do mnie i postara nei robic rzeczy
          ktore doprowadzaja mnie do bialej goraczki (skarpetki prawie nie uzywane,
          talerzyk prawie czysty i inne nadajace sie do powtornego uzycia rzeczy +
          chodzenie w gaciach:).
          tak juz jestem skonstruowana ze pewnych rzeczy nie umiem tolerowac i na
          szczescie on to rozumie.
          poprostu male kompromisy.
          pozdr.
    • Gość: MILA Re: Facet balaganiarz - pomocy! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.11.03, 13:01
      Ja bym sobie dała z nim spokój. zabałagani ci życie. A serio- będziesz zawsze
      po nim sprzątać, tak jak ktoś to robił wcześniej (mamusia?) - dom będzie
      zarastał bródem, a jemu będzie wszystko jedno. Jest to bardzo uciążliwa cecha,
      która pogłębia się z wiekiem. A jak byście mieli dziecko, wszystko będzie na
      twojej głowie. Zycie to niestety codzienność. A w tej codzienności trzeba sobie
      pomagać - na niego nie będziesz miaław domu co liczyc, pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka