Dodaj do ulubionych

zauważyłam

IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 08:35
w wątku soczewicy o studiach zauważyłam cos dziwnego. Ano coś takiego że
niektóre wypowiedzi dziennych graniczą z pretensjami do zaocznych że studiują
zaocznie. Nie wiem za co ,nie wiem o co ale jest kilka takich wątków. Pytam :
dlaczego?
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: zauważyłam 20.11.03, 08:38
      Bo na dziennie dostają się naprawdę zdolni, a za pieniądze może studiować
      każdy. nawet matoł:))
      • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:05
        nie sztuka się dostać na zaoczne, sztuka się utrzymac, matoły odpadaja po 1
        sesji.
        • Gość: gepart czester Re: zauważyłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 09:11
          a poza tym na dyplomie nie jest napisane czy sie studiowalo dziennie czy
          zaocznie - hihii
          wiec dziennych szlag trafia:)))))))))))))))))))))))

          Gość portalu: Marta napisał(a):

          > nie sztuka się dostać na zaoczne, sztuka się utrzymac, matoły odpadaja po 1
          > sesji.
          • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:17
            pewnie dlatego....a matoły i głąbo to i wśród wykładowców się zdarzają....
      • kiitek Re: zauważyłam 20.11.03, 12:03
        pajdeczka napisała:

        > Bo na dziennie dostają się naprawdę zdolni, a za pieniądze może studiować
        > każdy. nawet matoł:))

        I tu nie masz racji,na państwowe uczelnie,nawet na studia zaoczne zdaje się
        normalny egzamin,
        no,chyba,ze ktoś chodzi do byle jakiej szkółki,w której egzamin można zdać za
        odpowiednią opłata,to co innego.
    • annb być może 20.11.03, 08:48
      może jakieś ukryte traumy?
      nie włączyłam się do tamtej rozmowy więc teraz...
      skończyłam dziennie
      a póxniej zrobiłam podyplomowe w systemie zaocznym.
      i powiem szczerze...cieszyłam się ze te pierwsze robiłam dziennie.
      taką przepychankę na jaką pozwalają sobie uczelnie z zaocznymi można okreslić
      jednym słowem - skandal -
      zmęczeni wykładowcy, zajęcia po róźnych wynajetych!!!! obiektach na
      mieście....utrudnienia w korzystaniu z biblioteki(dzienni na tej uczelni
      wpisywali się i już a my zaoczni musielismy przynieść zaświadczenie od
      księgowej z zakładu pracy -czemu to słuzy...nie wiem.
      cieszę się iż mogłam skończyć moje pierwsze studia w systemie dziennym, i nikt
      mnie nie poniewierał.
      aha...znane są przypadki iż parę grup zaocznych spędza się na jedną salę
      wykładową i kto pierwszy ten lepszy...reszta stoi....
    • Gość: ToeToe Re: zauważyłam IP: *.ihug.net 20.11.03, 08:53
      To bardzo proste. Osobiscie konczylam studia dienne (ze wzgledu na rodzicow,
      sama wybralabym studia zaoczne, z prostej przczyczyny: dyplomy sie niczym nie
      roznia)... A studenci dzienni maja duzo wiecej kolokwiow do zaliczenia, mniej
      czasu na zdobywanie praktycznego doswiadczenia.. W Polsce duzo rzeczy jest
      Upside down:))
      • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:08
        a moze to jakiś żal, że niby są mądrzejsi, a się okazuje że bardziej
        dyspozycyjne matoły z zaocznych sprzątają im każdą pracę sprzed nosa? moze to
        o to chodzi, że kończysz dzienne będąc już "starym koniem " i dopiero szukasz
        pracy, a tu miejsca są już zajęte....a może to żal, że matoł po studiach ma ten
        sam dyplom i mało kto już na to patrzy ?
        • Gość: ToeToe Re: zauważyłam IP: *.ihug.net 20.11.03, 09:17
          Przesadzasz.. Ja na studiach dziennych pracowalam i wiekszosc moich znjomych
          rowniez..
          • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:21
            zapewnie dając korki + praca wakacyjna.
            • Gość: ToeToe Re: zauważyłam IP: *.ihug.net 20.11.03, 09:25
              korki to byla ostatecznosc;))
    • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:10
      a stwierdzenie że na dzienne dostają się bardziej zdolni - no cóz pajda- moze
      za twoich czasów....
      • capa_negra Re: zauważyłam 20.11.03, 09:36
        No cóz Marto doswiadczenie i obserwacje wskazują, że nie tylko za czasów pajdy.

        Pracuję z osobami, które maja po troje dzieci w tym 1 a nawet 2 równocześnie na
        studiach dziennych.
        Rodzice nie zarabiaja kokosów - srednio 1200 zl kazde.
        Tłumaczenie , ze rodziców nie stac wyslac zdolne dzieci na dzienne studia
        poprzedzone egzaminami ( a chetnych 4-8 i wiecej) osób na jedno miejsce )
        dotyczy tylko rodzin zyjących naprawdę w nędzy.
        Jesli dziecko jest zdolne i dostanie sie na wymarzone studia to przecietni ( w
        sensie finansowym) rodzice zrobia wszystko aby mu to umozliwić.
        Sama pochodze z domu w ktorym 2 dzieci z jednej pensji utrzymywał tylko ojciec.
        U mojej kolezanki sytuacja była podobna z tym tylko że pensja mniejsza i
        więcej o jedno dziecko.
        A studiowałysmy w latach 90-tych ani tanio ani darmo to nie było
        Chciałam studiowac dziennie i studiowałam, natomiast mój młodszy brat który
        mial te same mozliwości, a nawet wieksze bo w chwili kiedy on wybieral sie na
        studia ja juz nie byłam na utrzymaniu ojca wybrał zaoczne - dobrowolnie i z
        premedytacją.
        Nie twierdzę, że sie nie uczył..ale jak wygladało "zdobywanie" niektórych
        zaliczeń i zdawanie egzaminow ...długo opowiadać
        Na pewno sa przypadki zyciowe kiedy kandydat na studenta nie może liczyc na
        rodziców nawet jeśli ich na to stać i jest zmuszony sam sie utrzymywac i
        finansowac nauke, ale to drobny %.
        Dlatego uważam że mówienie " o biednych " studentach zaocznych to dorabianie
        ideologii do własnego wyboru zyciowego.
        A co sie wybrało to sie ma.
        Zgodnie z zasadą - jak sobie pościelisz tak sie wyśpisz ...a jak juz sobie
        pościeliłes to spij i nie marudź

        • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:51
          ale ja nie rozpaczam, chyba coś Ci się pomyliło...
          • lahliq Marto... 20.11.03, 09:56
            Nie denerwuj się. :) Nie przekonasz nikogo, że poziom wykształcenia nie różni
            się zdobywanym trybem, zaocznym czy dziennym. Jestem naprawdę zaskoczona, że
            taki problem ktoś wynalazł... Ludzie nie zauważyli, że czasy się zmieniły.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Marta Re: Marto... IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:59
              nie denerwuję się, nadal studiuję z przyjemnością i cieszę się że zaocznie.
        • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 09:52
          Nie trzeba żyć w nędzy by nie wybrać dziennych. Nie żyłam w nędzy, ale dość
          skromnie i to ja sama po pewnym czasie zrezygnowałam z dziennych by nie być
          obciążeniem dla rodziców. Znalazłam pracę, odciążyłam ich i dokończyłam studia
          w systemie zaocznym.
          Pierwszy raz tutaj na forum spotkałam się z takimi zróżnicowaniem dziennych i
          zaocznych i dziwi mnie ta agresja. Na moich zaocznych studiach wiele było osób,
          które już miały magisterkę z dziennych a robiły drugi fakultet na zaocznych.
          Nigdy nie twierdziły, że te studia są gorsze. Są jedynie trudniejsze do
          zorganizowania. Trudno jest połączyć terminy egzaminów i zaliczeń z pracą. To
          nie ejst tak, że egzaminy są tylko w weekendy - połowa była w środku tygodnia,
          nie mówiąc już o godzinach dyżurów wykładowców. Durniów, którzy studiują tylko
          dla papierka znajdziecie wszędzie, którzy kują na pamieć i cudem się
          prześlizgują.
          • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:55
            dokladnie , ja również nie chciałam ssać forsy z rodziców...
          • annb lahliq - sliczna konkluzja 20.11.03, 09:55
            lahliq napisała:

            > Nie trzeba żyć w nędzy by nie wybrać dziennych. Nie żyłam w nędzy, ale dość
            > skromnie i to ja sama po pewnym czasie zrezygnowałam z dziennych by nie być
            > obciążeniem dla rodziców. Znalazłam pracę, odciążyłam ich i dokończyłam
            studia
            > w systemie zaocznym.
            > Pierwszy raz tutaj na forum spotkałam się z takimi zróżnicowaniem dziennych i
            > zaocznych i dziwi mnie ta agresja. Na moich zaocznych studiach wiele było
            osób,
            >
            > które już miały magisterkę z dziennych a robiły drugi fakultet na zaocznych.
            > Nigdy nie twierdziły, że te studia są gorsze. Są jedynie trudniejsze do
            > zorganizowania. Trudno jest połączyć terminy egzaminów i zaliczeń z pracą. To
            > nie ejst tak, że egzaminy są tylko w weekendy - połowa była w środku
            tygodnia,
            > nie mówiąc już o godzinach dyżurów wykładowców. Durniów, którzy studiują
            tylko
            > dla papierka znajdziecie wszędzie, którzy kują na pamieć i cudem się
            > prześlizgują.


            trafne podsumowanie
            daleka jestem od dzielenia studentów na lepszych i gorszych i zastanawiam się
            czemu ma służyć ta dyskusja?

            • Gość: Marta Re: lahliq - sliczna konkluzja IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 09:56
              ta dyskusja to pytanie : dlaczego dziennie traktują nas tak agresywnie?
              • annb Re: lahliq - sliczna konkluzja 20.11.03, 09:58
                Gość portalu: Marta napisał(a):

                > ta dyskusja to pytanie : dlaczego dziennie traktują nas tak agresywnie?

                nie wiem Marto
                studiowałam i tak i tak i powiem ci(tutaj sie powtarzam) że cieszę się iż
                mogłam strudiować dziennie..to co niektóre uczelnie robią z zaocznymi woła o
                pomstę do nieba.to jest temat...
                a nie darcie kotów dziennie/zaoczne
                bo i tak sama przyznasz ze wszystko wyjdzie w praniu...czyli w życiu....
                • Gość: Marta Re: lahliq - sliczna konkluzja IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 10:00
                  oczywiście że tak, moj post po prostu wziął sie z tego że w innej dyskusji
                  zauważyłam jakąś dziwną agresje i pretensje do zaocznych studentów.
                  • capa_negra Re: lahliq - sliczna konkluzja 20.11.03, 10:22
                    A ja natomiast zauwazyłam jakąs taką dziwną tendencje do szczegółowego
                    tłumaczenia studentów zaocznych z powzietego wyboru zyciowego, do afiszowania
                    sie jakoby ogromnym doświadzeniem zawodowym i sprowadzenia studentow dziennych
                    do roli imprezowiczo - pasożytów wyciskających z rodziców ostatnie soki.
                    Chyba jednak zbyt mało w moim porzednim poście napisałam o przyczynach róznych
                    wyborów zyciowych i wpływie bądź braku wpływu warunków zewnetrzych na powzięcie
                    takiej a nie innej decyzji.
                    A może poprostu nie wszyscy doczytali.

                    P/s Podyplomowe tez robiłam zaocznie :-) - ale na tym przykładzie akurat nie
                    jest mozliwe przeprowadzenie porównania bo pech chce , że cała maja grupa
                    magisterke robiła na dziennych

                    I dla mnie to tyle w tym temacie
                • lahliq Re: lahliq - sliczna konkluzja 20.11.03, 10:03
                  Dziękuję za pochwałę. :)
                  Annb - masz rację - traktowanie zaocznych to horror. Część, ale tylko część,
                  wykładowców nie zauważała, że ludzie pracują w środku tygodnia a w dodatku
                  mieszkają po kilkadziesiąt kilometrów dalej. Egzaminy np. w środę o 15-ej czy
                  16-ej - normalka. Wpisy do indeksów - w godz. rannych w środku tygodnia. Do
                  pewnych rzeczy już mi się nie chce wracać myślami, kosztowały dużo nerwów.

                  Wracam do pracy, w której nikt nie zwrócił uwagę na zaoczny dyplom, tylko na
                  doświadczenie i umiejętności. ;)

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Marta Re: lahliq - sliczna konkluzja IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 10:06
                    lahliq napisała:

                    > Dziękuję za pochwałę. :)
                    > Annb - masz rację - traktowanie zaocznych to horror. Część, ale tylko część,
                    > wykładowców nie zauważała, że ludzie pracują w środku tygodnia a w dodatku
                    > mieszkają po kilkadziesiąt kilometrów dalej. Egzaminy np. w środę o 15-ej czy
                    > 16-ej - normalka. Wpisy do indeksów - w godz. rannych w środku tygodnia. Do
                    > pewnych rzeczy już mi się nie chce wracać myślami, kosztowały dużo nerwów.
                    >
                    > Wracam do pracy, w której nikt nie zwrócił uwagę na zaoczny dyplom, tylko na
                    > doświadczenie i umiejętności. ;)
                    I TO MI SIĘ PODOBA!


                    > Pozdrawiam
              • lola211 Re: lahliq - sliczna konkluzja 20.11.03, 10:04
                Nie chodzi tu o agresje, daleka jestem od tego.
                Natomiast nie wierze ze w tym systemie mozna osiągnac ten sam stopien wiedzy
                co w systemie dziennym.Przynajmniej jesli chodzi o prawo.
                • lahliq Kierunki 20.11.03, 10:16
                  Mam znajomego najpierw zawodówka, potem zaoczne technikum i matura potem
                  zaoczne prawo. Jest prokuratorem okręgowym. Wyjątek? Nie, to tylko chęci. Co z
                  tego, że nieuk skoczy studia, zaoczne czy dzienne, życie zawodowe samo go
                  zweryfikuje czy się nadaje czy nie.
                  Choć i z tym różnie bywa...
                  • lola211 Re: Kierunki 20.11.03, 10:28
                    > Mam znajomego najpierw zawodówka, potem zaoczne technikum i matura potem
                    > zaoczne prawo. Jest prokuratorem okręgowym. Wyjątek? Nie, to tylko chęci.

                    Uwazam ze wyjatek.

                    Co z
                    > tego, że nieuk skoczy studia, zaoczne czy dzienne, życie zawodowe samo go
                    > zweryfikuje czy się nadaje czy nie.
                    > Choć i z tym różnie bywa...
                    Zycie zawodowe a studia to troche inna bajka.
                    Faktem jest ze tryb zaoczny nie daje mozliwosci pogłebiania swojej wiedzy w
                    takim stopniu jak tryb dzienny, na zajeciach człowiek dowiaduje sie duzo
                    wiecej niz z samych tylko podreczników.Im mniej cwiczen, wykładów, tym mniej
                    wiadomosci.
                    • lahliq Re: Kierunki 20.11.03, 11:27
                      > Zycie zawodowe a studia to troche inna bajka.
                      > Faktem jest ze tryb zaoczny nie daje mozliwosci pogłebiania swojej wiedzy w
                      > takim stopniu jak tryb dzienny, na zajeciach człowiek dowiaduje sie duzo
                      > wiecej niz z samych tylko podreczników.Im mniej cwiczen, wykładów, tym mniej
                      > wiadomosci.

                      Owszem, o wiele z tych rzeczy byliśmy poszkodowani. :( Ale wymagania były te
                      same, pytania na egzaminach również. Studia zaoczne wymagają bardzo dużo pracy
                      poza zajęciami. Bardzo dużo.
                      Trzeba pamiętać jednak o tym, że niestety często połowy wiedzy, którą się
                      uzyskało na studiach, nie wykorzystuje się zupełnie w późniejszym życiu...

                      Ale studia można porównać do samej nauki języka. Ludzie uczą się różnymi
                      trybami: w szkole codziennie, na kursach dwa razy w tygodniu albo i poprzez
                      jakieś kursy korespondencyjne. Tylko od ich wkładu pracy zależy ile będą
                      potrafili, w jakim stopniu język opanują.

                      W całej dyskusji nie chodzi o oczywiste różnice w studiach zaocznych i
                      dziennych tylko o to, czy osoby po zaocznych mają się poczuć głupsze...
                      • Gość: Marta Re: Kierunki IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 11:31
                        albo by dzienni poczuli się w końcu lepiej....
                        • lola211 Re: Kierunki 20.11.03, 12:14
                          I bez tego dobrze sie czuje, wiec nie musze sie dowartosciowywac.
                      • lola211 Re: Kierunki 20.11.03, 12:03
                        > Trzeba pamiętać jednak o tym, że niestety często połowy wiedzy, którą się
                        > uzyskało na studiach, nie wykorzystuje się zupełnie w późniejszym życiu...

                        Oczywiscie ze tak jest.

                        > W całej dyskusji nie chodzi o oczywiste różnice w studiach zaocznych i
                        > dziennych tylko o to, czy osoby po zaocznych mają się poczuć głupsze...

                        Nie, nie mają sie tak czuc.

                        Wiem tylko ze sporo z tych osób nie powinno byc w ogóle studentami, bo
                        inteligencja nie grzesza.
                        Odpadliby w przedbiegach na egzaminach na dzienne, natomiast na zaocznych maja
                        szanse.Nieprawda jest ze sesja weryfikuje, duzo zalezy od szczescia,
                        sciagania, a nie od wiedzy.
                        Nie mam nic do zaocznych, ale prawda jest taka, ze w wyniku takiego systemu
                        magistrami zostaja takze osoby mierne.I to wyzsze wykształcenie nie jest juz
                        takie "wysokie".










                        • lahliq Re: Kierunki 20.11.03, 12:20
                          lola211 napisała:

                          >
                          > Wiem tylko ze sporo z tych osób nie powinno byc w ogóle studentami, bo
                          > inteligencja nie grzesza.
                          > Odpadliby w przedbiegach na egzaminach na dzienne, natomiast na zaocznych
                          maja
                          > szanse.Nieprawda jest ze sesja weryfikuje, duzo zalezy od szczescia,
                          > sciagania, a nie od wiedzy.

                          Ale tak samo jest na dziennych! Mogłabym przytoczyć mnóstwo przypadków "gwiazd"
                          ze studiów dziennych. Ale nigdy nie dzieliłam ludzi na zaocznych i dziennych,
                          co najwyżej dziwiłam się jak w ogóle skończyły studia, czy zrobiły maturę...
                          A sesja weryfikuje. I na dziennych i zaocznych są wykładowcy, u których zdac
                          łatwiej i tacy u których trudniej. Niezależnie od trybu.

                          > Nie mam nic do zaocznych, ale prawda jest taka, ze w wyniku takiego systemu
                          > magistrami zostaja takze osoby mierne.I to wyzsze wykształcenie nie jest juz
                          >takie "wysokie".

                          A czym można mierzyć wykształcenie??? Napisałaś to w taki sposób, że nie
                          wnikając można wyczytać, że dzienne studia kończą wyłącznie osoby
                          pełnowartościowe a nie mierne...
                          Mały przykład: medycyna. Studia jakie? Dzienne. Jakich mamy lekarzy? To chyba
                          wszyscy wiedzą...
                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >
                          • lola211 Re: Kierunki 20.11.03, 12:52
                            A sesja weryfikuje. I na dziennych i zaocznych są wykładowcy, u których zdac
                            > łatwiej i tacy u których trudniej. Niezależnie od trybu.

                            Ale trudniej wywalic dojną krowe, niz takiego studenta, który za studia nie
                            płaci.

                            > A czym można mierzyć wykształcenie??? Napisałaś to w taki sposób, że nie
                            > wnikając można wyczytać, że dzienne studia kończą wyłącznie osoby
                            > pełnowartościowe a nie mierne...

                            Nie, nie wyłacznie.
                            Dalej jednak uwazam, ze na zaocznych miernot jest duzo wiecej.

                            > Mały przykład: medycyna. Studia jakie? Dzienne. Jakich mamy lekarzy? To
                            chyba
                            > wszyscy wiedzą...
                            Ja nie wiem.Bo znam wielu wspaniałych lekarzy, którzy jednoczesnie sa
                            swietnymi , kulturalnymi ludzmi na poziomie.
                            I kto tu uogólnia.
                            • lahliq Dokończę... 20.11.03, 13:48
                              lola211 napisała:

                              >
                              > > > Mały przykład: medycyna. Studia jakie? Dzienne. Jakich mamy lekarzy? To
                              > chyba
                              > > wszyscy wiedzą...
                              > Ja nie wiem.Bo znam wielu wspaniałych lekarzy, którzy jednoczesnie sa
                              > swietnymi , kulturalnymi ludzmi na poziomie.
                              > I kto tu uogólnia.

                              Dokończę. Jakich mamy lekarzy? Różnych. Wspaniałych, uznanych na całym świecie.
                              I miernoty, które zaszywają nożyczki w żołądku. Jedni i drudzy kończyli te same
                              studia. Mieli tych samych wykładowców, te same zajęcia. O co więc chodzi? O to,
                              że jedni chcą się uczyć a drudzy nie. I to nie tryb zdobywania nauki jest
                              ważny, ale chęci. Uważasz, że na dzienne dostają się wyłącznie ci zdolni? To po
                              co wieczne afery o łapówki i znajomości (głwonie prawo i medycyna)?

                              >Dalej jednak uwazam, ze na zaocznych miernot jest duzo wiecej.
                              I kto uogólnia???

                              • lola211 Re: Dokończę... 20.11.03, 14:03
                                >I miernoty, które zaszywają nożyczki w żołądku.

                                Temu winna jest instrumentariuszka, powinna policzyc instrumenty i wiedziec ze
                                brakuje.
                                I co ma do tego nauka? Chyba kazdy wie ze nie nalezy narzedzi zostawiac w
                                pacjencie.

                                >Uważasz, że na dzienne dostają się wyłącznie ci zdolni?

                                Juz pisałam, nie wyłacznie, ale w wiekszosci.Pozostali dostaja sie za łapówki
                                i po znajomosci lub maja duzo szczescia.

                                > >Dalej jednak uwazam, ze na zaocznych miernot jest duzo wiecej.
                                > I kto uogólnia???

                                Gdybym napisała, ze same miernoty to było by uogólnienie.Napisałam zas ze
                                miernot jest na zaocznych wiecej niz na dziennych.Sam tryb przyjmowania na te
                                studia jest tego powodem.Niska poprzeczka.
                        • mary_ann Re: Kierunki 20.11.03, 23:46
                          lola211 napisała:

                          > > Trzeba pamiętać jednak o tym, że niestety często połowy wiedzy, którą się
                          > > uzyskało na studiach, nie wykorzystuje się zupełnie w późniejszym życiu...
                          >
                          > Oczywiscie ze tak jest.
                          >
                          > > W całej dyskusji nie chodzi o oczywiste różnice w studiach zaocznych i
                          > > dziennych tylko o to, czy osoby po zaocznych mają się poczuć głupsze...
                          >
                          > Nie, nie mają sie tak czuc.
                          >
                          > Wiem tylko ze sporo z tych osób nie powinno byc w ogóle studentami, bo
                          > inteligencja nie grzesza.
                          > Odpadliby w przedbiegach na egzaminach na dzienne, natomiast na zaocznych
                          maja
                          > szanse.Nieprawda jest ze sesja weryfikuje, duzo zalezy od szczescia,
                          > sciagania, a nie od wiedzy.
                          > Nie mam nic do zaocznych, ale prawda jest taka, ze w wyniku takiego systemu
                          > magistrami zostaja takze osoby mierne.I to wyzsze wykształcenie nie jest
                          juz
                          > takie "wysokie".


                          Niestety, zgadzam się z Lolą, tym razem z przykrością:-)
                          Sama prowadzę zajęcia na studiach dziennych i zaocznych tego samego kierunku.
                          Na te drugie rzeczywiście często trafiają osoby, które na dzienne nigdy by
                          sie nie dostały (aby uprzedzić ewentualny zarzut - nie mam na to wpływu, nie
                          siedzę w komisji na zaocznych). Trudniej też marnego studenta zaocznego
                          wyrzucić. Powód w obu wypadkach ten sam - niedoinwestowana uczelnia musi z
                          czegoś żyć:-) Na wykładowców wywiera się zatem nacisk, by przymykali oko na
                          niedociągniecia, których w przypadku studentów dziennych nikt by nie tolerował.

                          A ci ostatni mają prawo być sfrustrowani, bo wszystko, co opisałam powyżej,
                          prowadzi do swoistej "inflacji" - systematycznego spadku wartości cięzko
                          przez nich wypracowanego dyplomu. Gdy niedouczeni, mało zdolni i/lub ogólnie
                          słabi intelektualnie studenci zaoczni skompromitują się u jednego, dwóch,
                          trzech pracodawcow, automatycznie spada wartość dyplomu uczelni/kierunku
                          studiów jako takiego. Bo na dyplomie, jak ktoś słusznie zauważył, nie ma
                          wzmianki o trybie
                          studiów...
                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >

                          >
                    • diab.lica Re: Kierunki 20.11.03, 12:27
                      > Zycie zawodowe a studia to troche inna bajka.

                      dobrze, ze medycyny nie mozna jeszcze studiowac zaocznie (a moze juz mozna?).
                      przyszly lekarz uczacy sie samodzielnie z ksiazek a potrzebna mu praktyke
                      zdobywajacy na pacjentach....
                      • lahliq Lekarze 20.11.03, 12:31
                        Tak... Teraz to mamy samych geniuszy medycyny i wcale praktyki nie zdobywają na
                        pacjentach... Dzięki temu nie ma żadnych pomyłek lekarskich, prawda?
                        • diab.lica Re: Lekarze 20.11.03, 12:34
                          lahliq napisała:

                          > Tak... Teraz to mamy samych geniuszy medycyny i wcale praktyki nie zdobywają
                          na
                          >
                          > pacjentach... Dzięki temu nie ma żadnych pomyłek lekarskich, prawda?

                          myslisz, ze po zaocznych byli bu lepsi?
                          • Gość: Marta Re: Lekarze IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 12:43
                            może lepsi nie, ale sama widzisz jacy są po dziennych ,,,,
                            • diab.lica Re: Lekarze 20.11.03, 12:45
                              Gość portalu: Marta napisał(a):

                              > może lepsi nie, ale sama widzisz jacy są po dziennych ,,,,

                              jacy sa?
                          • lahliq Re: Lekarze 20.11.03, 13:27
                            diab.lica napisała:

                            >> myslisz, ze po zaocznych byli bu lepsi?

                            Myślę, że tryb studiów nijak się ma do praktyki.
                            • lola211 Re: Lekarze 20.11.03, 13:44
                              > Myślę, że tryb studiów nijak się ma do praktyki.

                              To moze niech wiedze zdobywaja korespondencyjnie.Skoro tryb nie ma znaczenia.
                • beauty_baby Re: lahliq - sliczna konkluzja 20.11.03, 12:00
                  lola211 napisała:

                  > Nie chodzi tu o agresje, daleka jestem od tego.
                  > Natomiast nie wierze ze w tym systemie mozna osiągnac ten sam stopien wiedzy
                  > co w systemie dziennym.Przynajmniej jesli chodzi o prawo.

                  Jeśli chodzi o prawo to taką prawdziwą, praktyczną wiedzę zdobywa się w czasie
                  praktyki/pracy w kancelarii. Wiedzę teoretyczną tak samo dobrzemozna zdobywać
                  na dziennych jak i zaocznych.
                  • lola211 Re: lahliq - sliczna konkluzja 20.11.03, 12:12
                    > Jeśli chodzi o prawo to taką prawdziwą, praktyczną wiedzę zdobywa się w
                    czasie
                    > praktyki/pracy w kancelarii. Wiedzę teoretyczną tak samo dobrzemozna
                    zdobywać
                    > na dziennych jak i zaocznych.
                    Oczywiscie chodzi mi o wiedze teoretyczna.
                    Wiem tylko, ze na moim kierunku zafundowano nam prawo cywilne raz na 2
                    tygodnie przez rok.Wykładowca od razu stwierdził, ze przerobienie tego
                    materiału w takiej ilosci godzin jest niemozliwe.I to prawda.To jest ledwo
                    lizniecie tematu.Co dopiero mówic o samych tylko wykładach.Cwiczenia
                    przyblizały problematyke, bo z samych podreczników istoty, "ducha" nie da sie
                    pojac.Potrzebna jest pomoc praktyka, czemu słuza cwiczenia.Samo czytanie
                    podreczników to za mało, jestem tego pewna.
                    Wykłady to tez mało.
        • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 09:54
          > Na pewno sa przypadki zyciowe kiedy kandydat na studenta nie może liczyc na
          > rodziców nawet jeśli ich na to stać i jest zmuszony sam sie utrzymywac i
          > finansowac nauke, ale to drobny %.

          Z tego co obserwuje wielu studentów zaocznych nie pracuje, oni po prostu nie
          dostali sie na dzienne, a ze koniecznie chca studiowac, ida na zaoczne.Wtedy
          obciazają rodziców, wiec dla mnie argument biedy jest cokolwiek chybiony.
          Sama nie jestem bogata z domu, studiowałam w systemie stacjonarnym i nie
          kosztowałam rodziców wiecej niz do czasu ukonczenia liceum.
          Problem zaczyna sie gdy trzeba by płacic za stancje- wtedy obciazenia sa
          wieksze.
        • diab.lica Re: zauważyłam 20.11.03, 12:13
          > Dlatego uważam że mówienie " o biednych " studentach zaocznych to dorabianie
          > ideologii do własnego wyboru zyciowego.


          zeby to byl wybor. z reguly zaoczni wychwalaja swoje studia, ze i sie ucza i
          ze zdobywaja doswiadczenie a gdy spytasz czy probowal sie dostac na dzienne z
          reguly pada odpowiedz (poprzedzona chwila milczenia)ze tak, ale sie nie
          dostal, bo ciezko sie bylo dostac itd.
          a podsumowujac co napisalam poprzednio to jest niestety tak:

          a) zaoczni rekrutuja sie z ze studentow ktorzy nie dostali sie na dzienne, sa
          wiec _uogolniajac_ mniej zdolni
          b) maja mniej zajec (raz czy dwa w miesiacu w porowaniu z codziennymi
          zajeciami)
          c) maja mniej czasu i energii na nauke, bo czesto pracuja. zgadza sie, jest im
          ciezej ale to nie ma znaczenia - wazny jest koncowy efekt, czy to czego sie
          naucza, a naucza sie mniej.
          d) mniej sie od nich wymaga.

          z wyzej wymienionych powodow _przecietny_ absolwent studiow zaocznych jest
          gorzej wyksztalcony niz _przecietny_ absolwent studiow dziennych.
          oczywiscie i na jednych i na drugich sa wyjatki, dodam dla politycznej
          poprawnosci.
          • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 12:23
            a) zaoczni rekrutuja sie z ze studentow ktorzy nie dostali sie na dzienne, sa
            wiec _uogolniajac_ mniej zdolni

            to mało znasz życie, wiele ludzi od razu idzie na zaoczne. - nie uogólniaj.
            • diab.lica Re: zauważyłam 20.11.03, 12:30
              Gość portalu: Marta napisał(a):

              > a) zaoczni rekrutuja sie z ze studentow ktorzy nie dostali sie na dzienne,
              sa
              > wiec _uogolniajac_ mniej zdolni
              >
              > to mało znasz życie, wiele ludzi od razu idzie na zaoczne. - nie uogólniaj.

              jesli chodzi o "zaocznych" ktorych znam, to _wszyscy_ sa na zaocznych bo
              oblali egzaminy.
              • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 12:36
                a ja znam innych, a znam też takich dziennych co są na dziennych ale nie tych
                na ktore sie dostali, tylko na tych gdzie bylo wolne miejsce...
              • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 12:55
                Sposród moich znajomych tylko 1 poszła na zaoczne bo miała dobra prace.6 osób
                zas nie dostała sie na dzienne, wiec zmuszeni byli isc na zaoczne.
    • losiu4 Re: zauważyłam 20.11.03, 10:07
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > w wątku soczewicy o studiach zauważyłam cos dziwnego. Ano coś takiego że
      > niektóre wypowiedzi dziennych graniczą z pretensjami do zaocznych że studiują
      > zaocznie. Nie wiem za co ,nie wiem o co ale jest kilka takich wątków. Pytam :
      > dlaczego?

      nie czytałem zbyt dokładnie bo za długi się zrobił. Z mojego pktu widzenia (nie studiowałem ani na dziennych na uniwersytecie, ani na jakichkolwiek zaocznych) jest
      tak: duuuża częśc studiów zaocznych jest traktowana z przymrużeniem oka na liczących się uczelniach. Natomiast na to, co się dzieje po prywatnych szkółkach
      najlepiej byłoby spuścić zasłonę milczenia. Opinię taką wyrobiłem sobie słuchając relacji tam studiujących (w dużej części takich, którzy nie dostali się na studia
      dzienne). Nie twierdzę że nie ma wyjątków, ale cos musi być na rzeczy, gdyż pracodawcy zwracają uwagę na to, kto jaką uczelnię skończył i w jakim trybie
      studiował (tyczy to oczywiście "świeżych" pracowników, nie tych oddleegowanych przez pracodawcę).

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 10:09
        w prywatnych szkołach to i dzienni są do dupy.
        • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 10:11
          > w prywatnych szkołach to i dzienni są do dupy.

          Razi cie agresja wobec zaocznych, ale sama obrazasz "prywatnych". Zastanów
          sie.
          • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 10:15
            nikogo nie obrażam - stwierdzam fakt. tak samo jak inni stwierdzają że zaoczni
            to matoły- bez sprawdzenia ak i jak moge. a tak serio- to prawda jest taka że
            nie mam nic do nikogo, nawet do tych co nie skończyli żadnej szkoły.
            • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 10:21
              > nikogo nie obrażam - stwierdzam fakt. tak samo jak inni stwierdzają że
              zaoczni
              > to matoły- bez sprawdzenia ak i jak moge. a tak serio- to prawda jest taka
              że
              > nie mam nic do nikogo, nawet do tych co nie skończyli żadnej szkoły.

              Prawda jest taka, ze obecnie najwiekszy prestiz maja studia panstwowe
              dzienne, a na szarym koncu plasują sie uczelnie prywatne, bo same zanizaja
              poziom przyjmując kogo sie da, byle płacił.Ze znanych mi osób na prywatnych
              uczelniach, a takze na panstwowych w syst. zaocznym studiują ci którzy oblali
              egz. na studia dzienne. Zatem ich marzeniem były studia dzienne, a skoro stało
              sie to niemozliwe, wybierali inną opcje.

        • losiu4 Re: zauważyłam 20.11.03, 11:18
          Gość portalu: Marta napisał(a):

          > w prywatnych szkołach to i dzienni są do dupy.

          no nie do końca. W tych "szanujących sie" bywa lepiej (choć nie zawsze)

          Pozdrawiam

          Losiu
      • Gość: ania Re: zauważyłam IP: *.chello.pl 20.11.03, 10:25
        Nie twierdzę że nie ma wyjątków, ale cos musi być na rzeczy, gdyż pra
        > codawcy zwracają uwagę na to, kto jaką uczelnię skończył i w jakim trybie
        > studiował (tyczy to oczywiście "świeżych" pracowników, nie tych
        oddleegowanych
        > przez pracodawcę).

        Taaak, a pracodawca sam zap.. na prywatna uczelnie, bo musi miec tego magistra,
        skoro jego podwladni sa po trzech fakulteteach na UW;P.
        • losiu4 Re: zauważyłam 20.11.03, 11:09
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Nie twierdzę że nie ma wyjątków, ale cos musi być na rzeczy, gdyż pra
          > > codawcy zwracają uwagę na to, kto jaką uczelnię skończył i w jakim trybie
          > > studiował (tyczy to oczywiście "świeżych" pracowników, nie tych
          > oddleegowanych
          > > przez pracodawcę).

          > Taaak, a pracodawca sam zap.. na prywatna uczelnie, bo musi miec tego magistra,
          > skoro jego podwladni sa po trzech fakulteteach na UW;P.

          z tego co ludzie po forach piszą (np. na pracy), taka sytuacja jest mało prawdopodobna, gdyż pracodawca nie lubi ludzi o przerastających go kwalifikacjac. Więc
          takich albo nie przyjmuje, albo wycina w trakcie pracy ;))) Poważniej: po co pracodawcy wyższe wykształcenie (oczywiście nie zaszkodzi). Wszak biznes można i
          bez tego prowadzić. Wystarczy na USA popatrzeć. I jeszcze poważniej: zdarza się jest tak, że ci wielofakultetowcy niestety niewiele potrafią. I poza kilkoma tytułami
          , które przedstawione na wizytówce mają na ew. kliencie wrażenie wywrzeć, wiele z nich pożytku nie ma... mówię tu o branży technicznej, żeby nie było.

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: ania Re: zauważyłam IP: *.chello.pl 20.11.03, 11:36
            Poważniej: po co pr
            > acodawcy wyższe wykształcenie (oczywiście nie zaszkodzi).

            Dzis slyszalam w programie poswieconym rynkowi pracy, ze 22% dyrektorow
            generalnych ma srednie wyksztalcenie:O. Oczywiscie wszyscy sie ksztlaca, bo
            konkurencja czycha na stolki swoich szefow.

            poza kilkoma t
            > ytułami
            > , które przedstawione na wizytówce mają na ew. kliencie wrażenie wywrzeć, wie
            > le z nich pożytku nie ma... mówię tu o branży technicznej, żeby nie było.

            A co powiecie na znajomosci?! Moim zdaniem w Polsce plecy sa bardzo wazne.
            • losiu4 Re: zauważyłam 20.11.03, 12:17
              Gość portalu: ania napisał(a):

              > Poważniej: po co pr
              > > acodawcy wyższe wykształcenie (oczywiście nie zaszkodzi).

              > Dzis slyszalam w programie poswieconym rynkowi pracy,

              nie oglądam takich programów. Ostatnio nawet nie czytam dodatków Praca w GW czy w lokalnych gazetach, bo przestały być nawet śmieszne

              > ze 22% dyrektorow generalnych ma srednie wyksztalcenie:O. Oczywiscie wszyscy sie ksztlaca, bo
              > konkurencja czycha na stolki swoich szefow.

              a to już zależy w jakiej firmie. W państwowej jest niemal mus. W prywatnej - a kto broni prezesowi (czy jak się tam zatytułuje) mieć podstawowe wykształcenie, jeśli
              interes się kręci?

              > > poza kilkoma tytułami
              > > , które przedstawione na wizytówce mają na ew. kliencie wrażenie wywrzeć,
              > > wiele z nich pożytku nie ma... mówię tu o branży technicznej, żeby nie było.

              > A co powiecie na znajomosci?! Moim zdaniem w Polsce plecy sa bardzo wazne.

              a powiemy, że to zależy gdzie i jak. Maleńkiej prywatnej firmy na znajomości nie stać (może inaczej: stać, pod warunkiem, że zatrudniona znajoma osoba będzie
              naprawdę pracować). W większych i państwowych firmach (o urzędach nie wspominając) niestety kwitnie nepotyzm w tym gorszym wdaniu: zatrudnia się
              znajomego, który niewiele umie (to jeszcze nie jest takie tragiczne, pod warunkiem że delikwentowi chce się uczyć i pracować), albo który niewiele umie i nie chce
              mu się pracować (to już znacznie gorzej). Ogólnie rzecz biorąc: znajomości wcale nie są takie złe, pod warunkiem, że są dobrze wykorzystywane (dobrze dla
              firmy/instytucji, nie dla samej idei zatrudnienia znajomego).

              Pozdrawiam

              Losiu
    • charlie_x Re: zauważyłam 20.11.03, 11:16
      ...to chyba jakas forma odwetu za "iluzoryczna wolnosc" zaoczniakow..wiecej
      czasu dla siebie, sa czesto niezalezni finansowo.Wobec tego swiadomie lub
      nie "dzienni" i ich rodziny odreagowuja swoje "krzywdy".Zwlaszcza, ze koszty
      studiowania w obu przypadkach czesto sa rowne.Mam racje ?
      • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 11:34
        > ...to chyba jakas forma odwetu za "iluzoryczna wolnosc" zaoczniakow..wiecej
        > czasu dla siebie, sa czesto niezalezni finansowo.Wobec tego swiadomie lub
        > nie "dzienni" i ich rodziny odreagowuja swoje "krzywdy".Zwlaszcza, ze koszty
        > studiowania w obu przypadkach czesto sa rowne.Mam racje ?

        Koszty studiów dziennych są takie jak zaocznych? Moze dla tych którzy musza
        wynajmowac stancje, bo w innym przypadku jakie koszty?
        Wydaje mi sie ze gdyby na zaoczne nie przyjmowano takich tabunów studentów to
        moze inne było by podejscie.A tak naprzyjmują setki, bo to sie opłaca, mało
        kogo ze studiów wywalaja, bo czynnik ekonomiczny jest przeciez wazny.
        Skoro zaoczniacy pracuja to nie wiem skad mają wiecej niby czasu i
        wolnosci.Chyba wrecz przeciwnie.Ledwie zipia pracujac, uczac sie, wychowujac
        jednoczesnie dzieci(bo tak tez przeciez bywa)- wg mnie kołomyja.
      • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 11:36
        Ktoś obliczał w poprzednim wątku i wyszło, że zaoczne są tańsze. Są tańsze a
        poza tym mo.żna pracować i uzyskiwać dodatkowe dochody, więc wciąż jest jeszcze
        zysk. Przy dziennych tylko się wydaje przez kilka lat...
        • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 12:07
          bzdura, gdybym nie pracowala nie byloby mnie stać na żadne studia...
          • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 12:24
            Zbyt powierzchownie napisałam.
            Zaoczne przede wszystkim obciążają samych studiujących (pracujacych - chodzi o
            główne założenie a nie wyjątki) a nie ich rodziny. Niektórzy piszą, że jeśli
            nie wynajmuje się akademików, to studia nie kosztują nic. Nic? Studentów nic,
            ale rodziców owszem. Są wciąż na ich utrzymaniu.
            • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 13:06
              Nic? Studentów nic,
              > ale rodziców owszem. Są wciąż na ich utrzymaniu.
              No i co z tego? a do matury nie było problemu? nagle na studiach sa? Dla
              rodziców to powód do dumy ze dziecko studiuje.


              • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 13:37
                tylko sęk w tym że to żadne dziecko tylko dorosła osoba.
                • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 13:47
                  Dla rodziców bedzie dzieckiem do konca zycia.Uwazasz ze przekroczenie wieku 18
                  lat powoduje cakowite zwolnienie rodziców z odpowiedzialnosci, pomocy?
                  Porzadny kochający rodzic pomoze dziecku nawet wtedy gdy bedzie ono "starym
                  koniem", a bedzie tej pomocy potrzebowało.
        • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 12:22
          > Ktoś obliczał w poprzednim wątku i wyszło, że zaoczne są tańsze. Są tańsze a
          > poza tym można pracować i uzyskiwać dodatkowe dochody, więc wciąż jest
          jeszcze
          >
          > zysk. Przy dziennych tylko się wydaje przez kilka lat...


          Nie wiem jakie to wyliczenia.
          Ja studiując otrzymywałam stypendium naukowe co pozwoliło mi na studia
          bezpłatne, bo ze stypendium kupowałam podreczniki,opłacałam przejazdy.
          Wiekszosc materiału kserowałam,nie zuzywałam tony papieru, długopisów, nie
          pamietam jakie to jeszcze koszty musi ponosic taki student.
          A czy przez ten czas nie zarabiałam? Pomagałam swojemu facetowi w prowadzeniu
          działalnosci, co nie kolidowalo z nauka, bo nie było czasochłonne, a pieniadze
          z tego były.
          • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 12:29
            Ty - tak. Wielu - nie. Wielu pozostaje na utrzymaniu rodziców, chyba najlepiej
            niech rodzice sami się wypowiedzą. Moi znajomi pokończyli studia 6-7 lat temu.
            90% to dzienni. Mieszkali po akademikach, też dorabiali czasem, ale to nie
            znaczy, że nie byli utrzymywani przez rodziców. Ja swoim rodzicom oprócz
            studiów mogłam pomagać finansowo.

            Wyliczenia, gdy znajdę link, to podam. W kazdym razie był w watku załozonym
            przez soczewicę.
            • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 12:59
              Czy w czasach licealnych tez powinni zarabiac zeby nie obciazac rodziców?
              Sa stypendia naukowe(ok.400 zł.) sa stypendia socjalne.To pozwala na zwrot
              kosztów stancji chociazby.
              • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 14:50
                lola211 napisała:

                > Czy w czasach licealnych tez powinni zarabiac zeby nie obciazac rodziców?
                > Sa stypendia naukowe(ok.400 zł.) sa stypendia socjalne.To pozwala na zwrot
                > kosztów stancji chociazby.

                Jaki procent studentów dostaje stypendia naukowe?
                Co do socjalnych: co roku pokazywało się palcami studentów, którzy mimo, że
                podjeżdżali dobrymi, własnymi, samochodami na zajęcia dostawali te sptypendia z
                kolei wielu innych miało o przysłowiową złotówkę za dużo by to stypendium
                dostać.
                • diab.lica Re: zauważyłam 20.11.03, 15:31
                  >
                  > > Czy w czasach licealnych tez powinni zarabiac zeby nie obciazac rodziców?
                  > > Sa stypendia naukowe(ok.400 zł.) sa stypendia socjalne.To pozwala na zwrot
                  >
                  > > kosztów stancji chociazby.
                  >
                  > Jaki procent studentów dostaje stypendia naukowe?

                  dobrzy studenci je dostaja. to jest pomoc dla _zdolnych_ i _pracowitych_
                  studentow.
                  • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 15:34
                    diab.lica napisała:

                    > >
                    > > > Czy w czasach licealnych tez powinni zarabiac zeby nie obciazac rodzi
                    > ców?
                    > > > Sa stypendia naukowe(ok.400 zł.) sa stypendia socjalne.To pozwala na
                    > zwrot
                    > >
                    > > > kosztów stancji chociazby.
                    > >
                    > > Jaki procent studentów dostaje stypendia naukowe?
                    >
                    > dobrzy studenci je dostaja. to jest pomoc dla _zdolnych_ i _pracowitych_
                    > studentow.

                    Wiem kto dostaje, ale chciałabym wiedzieć ilu zdolnych jest na tych studiach...
                    • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 20:10
                      > Wiem kto dostaje, ale chciałabym wiedzieć ilu zdolnych jest na tych
                      studiach...

                      Wcale nie tak mało.Uzyskanie sredniej powyzej 4,0 nie jest jakims nie lada
                      wyczynem.Ci którzy sie ucza mają duze szanse.
          • Gość: moboj Re: zauważyłam IP: *.magma / 192.168.21.* 20.11.03, 15:27
            lola211 napisała:

            > Nie wiem jakie to wyliczenia.


            to były moje wyliczenia. ja studiowałam dziennie. nie wiem, jakie musiało byc
            to stypendium, które Ty dostawałaś. moje nie było wcale takie najniższe: 200 -
            300 złotych, ale choćbym nie wiem jak się starała to nie starczyło mi na
            przejazdy (bilet miesięczny w mieście około 40 zlotych, wyjazd do domu co drugi
            weekend: 40 złotych, do tego stancja 300 złotych, wypadałoby też coś zjeść,
            podręczniki były dośc drogie: od 30 do ponad 100 złotych). od rodziców
            dostawałam 500 złotych. pomnóż sobie te 500 złotych razy 10 miesięcy.
            mój brat od razu wybrał studia zaoczne, bo akurat na jego uczelni, na jego
            wydziale zaoczni mają na egzaminach to samo, co dzienni, mają zajęcia z tymi
            samymi wykładowcami, do przeczytania tę samą listę książek, poziom jest wysoki,
            a ci, którzy sobie nie radzą wylatują. mój brat skończył liceum ekonomiczne na
            samych piątkach i z zawodem w kieszeni i skoro dostał świetną propozycję pracy
            w swoim zawodzie to zdecydował się pójść na studia zaoczne. sporo zarabia,
            płaci 2 razy po 1700 złotych za semestr, dwa razy w miesiącu przyjeżdża na
            zajęcia (jakieś 100 kilka złotych). ot, i całe koszty. jest o wiele bardziej
            wartościowym i inteligentnym człowiekiem od wielu studentów dziennych.
            stwierdzam, że sądy tutaj przez Was wydawane są krzywdzące dla wielu osób. ci,
            którzy tak tu naskakują na tych matołów z zaocznych mogliby przestać
            generalizować.

            • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 15:43
              Dziękuję. :)

              Gość portalu: moboj napisał(a):

              > lola211 napisała:
              >
              > > Nie wiem jakie to wyliczenia.
              >
              >
              > to były moje wyliczenia. ja studiowałam dziennie. nie wiem, jakie musiało byc
              > to stypendium, które Ty dostawałaś. moje nie było wcale takie najniższe: 200 -

              > 300 złotych, ale choćbym nie wiem jak się starała to nie starczyło mi na
              > przejazdy (bilet miesięczny w mieście około 40 zlotych, wyjazd do domu co
              drugi
              >
              > weekend: 40 złotych, do tego stancja 300 złotych, wypadałoby też coś zjeść,
              > podręczniki były dośc drogie: od 30 do ponad 100 złotych). od rodziców
              > dostawałam 500 złotych. pomnóż sobie te 500 złotych razy 10 miesięcy.
              > mój brat od razu wybrał studia zaoczne, bo akurat na jego uczelni, na jego
              > wydziale zaoczni mają na egzaminach to samo, co dzienni, mają zajęcia z tymi
              > samymi wykładowcami, do przeczytania tę samą listę książek, poziom jest
              wysoki,
              >
              > a ci, którzy sobie nie radzą wylatują. mój brat skończył liceum ekonomiczne
              na
              > samych piątkach i z zawodem w kieszeni i skoro dostał świetną propozycję
              pracy
              > w swoim zawodzie to zdecydował się pójść na studia zaoczne. sporo zarabia,
              > płaci 2 razy po 1700 złotych za semestr, dwa razy w miesiącu przyjeżdża na
              > zajęcia (jakieś 100 kilka złotych). ot, i całe koszty. jest o wiele bardziej
              > wartościowym i inteligentnym człowiekiem od wielu studentów dziennych.
              > stwierdzam, że sądy tutaj przez Was wydawane są krzywdzące dla wielu osób.
              ci,
              > którzy tak tu naskakują na tych matołów z zaocznych mogliby przestać
              > generalizować.
              >
            • lola211 Re: do moboj 20.11.03, 20:08
              Napisałam wczesniej, ze problem maja osoby przyjezdne, bo musza opłacac lokum.
              Ale przeciez nie wszyscy dojezdzaja.
              Studiowałam we Wrocku gdzie mieszkam, rodziców kosztowałam tyle samo co w
              liceum, nawet mniej, bo takze dorabiałam sobie.Stypendium pare lat temu - 250
              zł.
              Tak wiec nie miałam moze lekko, ale dało sie przezyc.
              Studia zaoczne z załozenia sa dla ludzi pracujacych, chcacych podniesc swoje
              kwalifikacje, zdobyc wykształcenie.
              Ale pcha sie tam duzo osób, które nie pracuja, a poszły na studia bo nie miały
              innego pomysłu- pracy nie ma, cos musi robic.Na dzienne sie nie dostały.
              O takich studentów mi chodzi, a nie tych którzy juz pracuja i to w zawodzie.
              Przciez skoro ktos ma dobrą prace to nie zrezygnuje z niej w imie "prawdziwego
              studenckiego zycia".
              Pytanie, ile takich osób jak twój brat jest na zaocznych, a ile uczy sie w tym
              trybie z braku innej mozliwosci?
    • Gość: moboj Re: zauważyłam IP: *.magma / 192.168.21.* 20.11.03, 11:40
      pisałam w tamtym wątku, odezwę się i tutaj. najbardziej wkurza mnie takie
      generalizowanie: my, studenci studiów dziennych to "elyta", a ci na studiach
      zaocznych to banda matołów. tak w przybliżeniu wyglądają niektóre wpisy w tych
      dyskusjach. toż to bzdura. matoły są i na dziennych, i na zaocznych. zdolni,
      inteligentni ludzie są i na dziennych, i na zaocznych.
      • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 12:25
        matoły są i na dziennych, i na zaocznych. zdolni,
        > inteligentni ludzie są i na dziennych, i na zaocznych.

        Zgadza sie.Pytanie tylko jak sie ma odsetek jednych i drugich na obu typach
        studiów.Wg mnie na niekorzysc zaocznych- wiecej matołow , mniej inteligentnych
        w porównaniu do dziennych.
        • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 12:39
          wydaje Ci się...
          • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 13:01
            Nie, nie wydaje mi sie.
            Rozumiem ze jako studentka zaoczna bedziesz bronic tej opcji,ale nie ma co
            obrazac sie na fakty.
            • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 13:24
              nie dla każdego to są fakty..
              • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 13:31
                No jasne, wszyscy sie myla...
    • bella-donna Re: tylko tyle dodam... 20.11.03, 11:50

      Jestem rodzicem i zadluzona po uszy. Po co, ktos zapyta, ano
      po to aby moje dziecie skonczylo jeden z najlepszych uniwersytetow
      na swiecie.
    • lahliq Re: zauważyłam 20.11.03, 12:37
      W końcu ktoś poruszył przykład lekarzy. Czy sądzicie, że w naszej służbie
      zdrowia mogłoby być jeszcze gorzej gdyby były studia zaoczne? Bo mimo, że są
      tylko dzienne to jednak z poziomem wykształcenia jest bardzo, bardzo róznie. I
      nie są to pojedyńcze przypadki. Zapewn każdy z nas spotkał się z brakiem wiedzy
      u lekarza, źle poprowadzonym leczeniem czy nieudaną operacją.
      Po co ta rozmowa o studiach, skoro jak widać nie ma sposobu na dobre
      wykształcenie matołów, a jednak dyplomy się im daje...
      • Gość: ania Lekarz i diagnoza IP: *.chello.pl 20.11.03, 12:49
        żądającą dyplomu i bezwględnego szacunku
        > > albowiem płaci i wymaga.:)))


        Ostatnio uslyszalam pewna historie.
        Dziewczyna chciala, zeby lekarz dal jej skierowanie na dodatkowe badania w celu
        wykluczenia PCO. Dodam, ze placowka prywatna, lekrza oplaca firma.
        Ow lekarz nie dal skierowania, a jego glownym powodem do bylo stwierdzenie:"Nie
        ma Pani twarzy typowej dla PCO".
        Wyborna diagnoza.
      • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 13:04
        Moze to problem kształcenia na tym akurat kierunku, pomyłki lekarskie , błedy
        zdarzaja sie na całym swiecie, taka dziedzina po prostu.
        Sporo korzystam z usług lekarzy i jak na razie odpukac miałam widac szczescie,
        bo diagnozy i sposób leczenia były trafne.
      • diab.lica Re: zauważyłam 20.11.03, 13:10
        lahliq napisała:

        > W końcu ktoś poruszył przykład lekarzy. Czy sądzicie, że w naszej służbie
        > zdrowia mogłoby być jeszcze gorzej gdyby były studia zaoczne?

        o ile sie nie myle, to w polskiej sluzbie zdrowia problemem nie sa zle
        wyksztaceni lekarze tylko warunki w szpitalach czy tez lapowkarstwo. mozna byc
        swietnym lekarzem i jednoczesnie bioracym lapowki skonczonym s...n.

        > Bo mimo, że są
        > tylko dzienne to jednak z poziomem wykształcenia jest bardzo, bardzo róznie.
        I
        > nie są to pojedyńcze przypadki. Zapewn każdy z nas spotkał się z brakiem
        wiedzy
        >
        > u lekarza, źle poprowadzonym leczeniem czy nieudaną operacją.

        to sie zdarza wszedzie, nie tylko w Polsce. ten zawod tak ma, ze kazda pomylka
        moze byc tragiczna w skutkach.
    • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 13:22
      A w ogóle to w tym roku w rodzinie i wsród znajomych miałam wysyp
      maturzystów.Wszyscy zdawali na dzienne, na kilka kierunków, nikt nawet nie
      pomyslał od razu o studiach zaocznych.
      Dostanie sie na dzienne studia dla rodziców jest powodem do dumy, mimo ze
      wiaze sie to z kolejnymi latami utrzymywania dziecka, opłacaniem stancji.
      Tak ze dzienne co by nie mówic cieszą sie wiekszym prestizem.
      • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 13:39
        aha czyli rozumiem że skoro studiuję zaocznie i nie utrzymuja mnie rodzice to
        już nie mogą być ze mnie dumni ?????????
        • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 13:53
          > aha czyli rozumiem że skoro studiuję zaocznie i nie utrzymuja mnie rodzice
          to
          > już nie mogą być ze mnie dumni ?????????

          To moja riposta na argument ze dzienny student jest obciazeniem dla
          rodziców.Ja bardzo chce w przyszłosci byc tak obciazona przez moją córke(choc
          moze to wszystko sie zmieni do tego czasu).
          Wiec nie ma co sie tak uzalac, ze to dla rodziców taki przykry obowiazek- to
          powód do dumy, a nie wyrzeczenia niewiadomo jakie.
          A co do rodziców jeszcze.Na czesc kuzynki przyjetej na dzienne prawo wydano
          uroczysty obiad, wszyscy byli strasznie przejeci(az mnie to troche smieszyło),
          zostali obdzwonieni znajomi.Pełna feta.
          O dostaniu sie na studia wieczorowe i zaoczne znajomi informowali półgebkiem,
          ja nie widziałam w nich tej radosci i dumy.
          Ja tego nie wymysliłam, tylko takie cos własnie obserwuje.
          • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 14:00
            No ale odpowiedz mi , to że pracuję, wypracowałam sobie właśnie mieszkanie,
            awansuję, oprócz tego konczę już studia zaoczne nie jest powodem do dumy dla
            moich rodziców??????
            • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 14:07
              > No ale odpowiedz mi , to że pracuję, wypracowałam sobie właśnie mieszkanie,
              > awansuję, oprócz tego konczę już studia zaoczne nie jest powodem do dumy dla
              > moich rodziców??????

              Oczywiscie ze jest.
              Powodów do dumy moga byc tysiace.
              • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 14:13
                no to po co takie głupoty wypisujesz?
                • losiu4 Re: zauważyłam 20.11.03, 14:35
                  Gość portalu: Marta napisał(a):

                  > no to po co takie głupoty wypisujesz?

                  znaczy jakie głupoty? Że czyiś rodzice są dumni, że ich dziecko na dzienne prawo dostało się? A studenci, którzy poszli na zaoczne (w domyśle: nie zdali na
                  dzienne) nie za bardzo się z tym afiszowali? Czy o co innego chodzi?

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: Marta Re: zauważyłam IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 20.11.03, 14:45
                    o to że studiująca dziennie osoba to duma dla rodziców..a pracująca i
                    studiująca to już nie???????
                    • lola211 Re:pytanie skieruj do tych rodziców 20.11.03, 20:22
                      Marto, napisałam co obserwuje.Nie wyssałam sobie tego z palca.I nie wmawiaj tu
                      ze wszyscy studenci zaoczni pracuja, robia kariere, bo to bzdury.
                      Nie pracuja, obciazaja rodziców, nie dali sobie rady z egzaminami na studia
                      dzienne.Dla nich to porazka, rozumiesz? Nie widze by pekali z dumy, tłumacza
                      swoje dzieci, szukaja usprawiedliwienia.
                      Bo ci rodzice chcieliby widziec swoje dzieci na studiach dziennych.
                      Takie własnie przypadki zaobserwowałam w tym roku.1 osoba poszła na zaoczne bo
                      pracuje i dobrze zarabia, a 6 studiuje tak z musu.
                      Stosunek 1:6.

                • lola211 Re: zauważyłam 20.11.03, 20:12
                  Poczytaj, zastanów sie,to moze zrozumiesz o co chodzi, bo widze ze masz z tym
                  trudnosci.
    • astrit Re: zauważyłam 20.11.03, 16:19
      Mam wrazenie, ze po prostu robi się z tego sztuczny problem - dla podtrzymania
      pyskówek, bo prawdziwej dyskusji tu niewiele. Ja studiowałam na dziennych,
      studiowałam na zaocznych ( w obu przypadkach były egzaminy wstępne) a teraz
      moja praca nie ma zupełnie nic wspólnego z kierunkiem studiów, nigdy nie miała
      i mieć nie będzie. Kto mi powie, który tryb nauki był lepszy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka