Dodaj do ulubionych

Mieszkanie z licytacji...

01.03.09, 11:55
Na przetargach wystawiane są mieszkania należące do osób, które z różnych
powodów nie są w stanie spłacić wierzyciela. Takich przypadków jest dziś
więcej, bo ludzie tracą pracę lub nie są w stanie płacić rat kredytu
zaciągniętego na przykład we frankach szwajcarskich.
Takie mieszkania z licytacji potrafią być tańsze nawet o 2/3 wartości
mieszkania. Ale czy powinno się żerować na ludzkim nieszczęściu?
Obserwuj wątek
    • lesialesia Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:01
      nieszczęście nieszczęściem, ale jak Ty tego nie kupisz to ktoś inny kupi...
      • jurek.powiatowy Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:11
        Lesia, no tak mnie naszło. Człowiek człowiekowi wilkiem? Ech...
    • jane-bond007 Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:07
      masz racje - nie powinnismy kupowac, najlepiej schowac gotowke i
      spokojnie przeczekac az skonczy sie licytacja ;)
      • jurek.powiatowy Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:11
        Jane,
        No ja wiem, że to okazja, ale jakiś niesmak chyba pozostaje.
        • jane-bond007 Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:22
          ja rozumiem ze sa to przykre sytuacje no ale Jurku praktycznie kazda
          kwestie tak mozna rozpatrywac- sprzedawalam samochod bo musialam i
          ktos kupil z zyskiem a ja w plecy, nigdy nie ma tak ze wszyscy sa
          szczesliwi - co ja poradze ze ktos sie zagalopowal? nie przemyslal,
          nie wyliczyl, my wzielismy kredyt na mieszkanie 60m2 a nie 100 -
          chociaz mi sie marzylo :D

          wiem ze mi latwo jest pisac ale chyba tak to wyglada
          • jurek.powiatowy Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:32
            Jenuś,
            Owszem masz rację. Ale przecież nikt nie przewidział tego kryzysu. A kupno
            mieszkania to coś więcej niż kupno samochodu. Wiesz, mieszkanie to ten
            symboliczny DOM, do którego się wraca, to miejsce w którym czujemy się
            bezpieczni. To miejsce, w którym... ach, szkoda gadać. W każdym bądź razie,
            nagle czyjeś marzenia zostają brutalnie zdeptane.
            Wiem, że to prawa rynku, ale jakoś taką empatię poczułem do tych rodzin, które
            właśnie stoją w obliczu właśnie takich rozstrzygnięć.
            • jane-bond007 Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:41
              no przykro ale zdaje mi sie ze masz przed oczami rodziny ktore zyja
              w suterenach a tam grzyb i dzieci ciagle kaszla i smarkają no i nie
              maja gdzie sie podziac ;)
              • jurek.powiatowy Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:43
                Jenuś,
                Dziękuję Ci za to współodczuwanie;-) Od razu zrobiło mi się lżej na sercu;-)
    • sadosia75 Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:35
      To nie jest zerowanie bo nie spowodowalismy tego nieszczescia. kupno mieszkania
      z licytacji nie jest jakims strasznym czynem zabronionym. nie nasza wina, ze
      komus noga sie powinela.
      • jurek.powiatowy Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 12:44

        Cześć Gosia,
        Jasne, że nie nasza wina, że komuś podwinęła się noga. Ale pomyśl sobie, jak Ci
        ludzie muszą cierpieć z tego powodu, że ich marzenia o własnym DOMU legły w gruzy?
        Ktoś traci, aby zyskać mógł ktoś. Takie życie...
        • drie Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 13:07
          Jurek, a gdyby te mieszkania byly licytowane w rynkowej cenie mialbys
          z tym mniejszy problem?
          • jurek.powiatowy Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 13:15
            Drie,
            No nie, chodzi mi o to, że Państwo powinno interweniować w takich sytuacjach.
            Inna sprawa, że to spekulanci, kupują głównie te mieszkania z licytacji, po to,
            aby je potem z zyskiem sprzedać.
            • drie Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 13:46
              OK. Nie wyczytalam tego z wczesniejszych postow. Myslalam, ze
              pomstujesz na ludzi, ktorzy kupuja z licytacji. Takich "normalnych"
              ludzi, ktorym te nizsze ceny sa byc moze jedyna okazja by kupic, bo na
              rynknowa nie byloby ich stac.

              A tak na marinesie, to nie tylko w Polsce ceny licytowanych mieszkan
              sa nizsze od rynkowych.
        • jamesonwhiskey Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 13:53
          >ludzie muszą cierpieć z tego powodu, że ich marzenia o własnym DOMU >legły w gruzy?

          ale tak wlasciwie o co ci chodzi , jak maja marzenia to niech najpierw zadbaja o
          kase na realizacje ,

          jak nie mam miedzi to sie na dupie siedzi a nie kupuje mieszkanie
    • kunegunda_reich żartujesz... 01.03.09, 13:18
      Ja raczej nie rozumiem ludzi, którzy brali na kredyt mieszkania, na które nie
      było ich stać. Po prostu. Trzeba być niepoprawnym optymistą (łagodnie mówiąc!),
      żeby wierzyć, że przez 30-40 lat będzie się miało pracę + będzie dobra
      koniunktura i małe bezrobocie.
    • niebieski_lisek Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 13:50
      Moim zdaniem nie masz racji. Ci ludzie są dłużni komuś (nawet jeśli bankowi, to
      inni klienci banku musieli by złożyć się na ich dług gdyby nie licytacja - czy
      to jest fair?), czy to jest fair, że ktoś inny zbankrutuje dlatego że dłużnik
      nie zapłacił mu kasy, i wtedy zadłuża się u innych? Od momentu kiedy dłużnik
      przestaje płacić do licytacji mija jakiś rok, jest mnóstwo okazji żeby odmienić
      swój los - prośba do banku o dłuższy okres spłaty i mniejsze raty, sprzedaż
      mieszkania i wynajęcie czegoś taniego na obrzeżach. Żal mi tych ludzi, ale
      niestety nic nie ma za darmo.
      • drie Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 13:54
        Mysle tez, ze slowo np "bank" ma inny wydzwiek niz "moje mieszkanie".
        Bo gdyby to mi nie placili za czynsz, to kto by czekal rok z eksmisja?
      • dziewice slyszalem, ze pracownicy niektorych bankow :-))))) 01.03.09, 19:04
        sa baaaaaaaaaaaaaaardzo uczciwi :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • bertrada Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 14:26
      Kupisz nie kupisz, nie ma znaczenia. Tamci ludzie i tak nie odzyskają tego
      mieszkania. A każda wydana złotówka nakręca gospodarkę i przeciwdziała
      bezrobociu. Pomyśl ile ludzi zarobi na tym, że kupisz to mieszkanie. Pracownicy
      banku, deweloperzy itp i przede wszystkim ci wszyscy, u których wydasz pieniądze
      niewydane na zakup drogiego mieszkania ze pełną sumę. ;)
    • stara-a-naiwna Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 15:37
      Ze wszystkich osób które nie płacą czynszu tylko znikomy % to
      faktycznie tacy biedni-uczciwi co stracili pracę.
      W przerażającej większości to osoby nie płacące bo tak im wygodniej -
      bo lepiej było wydać kasę przeznaczoną na czynsz na coś innego
      (najczęściej przepuścić na przyjemności albo rzeczy bez których się
      można obejść).
      Komornicy w 80-90% przypadkach egzekują swoje należności od osób
      nadużywających alkohol.
      Z mieszkaniami jest podobnie - na logikę, jak się nie ma pieniędzy
      to ich się nie wydaję, priorytetowa sprawą jest zapłacenie rachunków
      i utrzymanie się (czasami na skromnym poziomie). Są ludzie którzy
      mimo małych albo żadnych dochodów nie potrafią żyć skromnie (właśnie
      odbywa się to kosztem pożyczek albo nie płacenia rachunków)

      Oczywiście jest jakaś marginalna grupa ludzi "pokrzywdzonych" ale to
      naprawdę znikomy procent.
      • lesialesia Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 18:24
        tzn słuchajcie w całej tej dyskusji chyba zapomniano o jedynym: to że ktoś nie
        zapłaci rat przez miesiąc czy dwa to nie znaczy, że od razu pod młotek idzie
        mieszkanie. banki dają ludziom różnorakie szanse bo im się przejmowania mienia
        po prostu nie opłaca, bo to wysokie koszty i często jest tak, że cena domu jaką
        osiągnie na aukcji jest dużo mniejsza od długo jaki miał wobec banku właściciel.
        stąd 'wakacje kredytowe' 'obniżanie rat', konsolidacje etc.
        jeśli dochodzi do licytacji to tylko w przypadku kiedy ktoś naprawdę bardzo
        poważnie przeliczył się co do wysokości kredytu i zrobił to bo nie był
        przewidujący i wolał wystawić dom 'na pełnym bajerze' zamiast przyoszczędzić, a
        później się znalazł w ciemnej d*pie i nie umiał z niej wyjść....
        przecież jak inaczej mają robić banki? odpuszczać długi? skoro dają ludziom
        różne szanse, czekają na zwrot długu i to nic nie daje to co mają robić innego?
        • agatracz1978 Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 18:54
          Często ludzie, których mieszkania trafiają na licytację nie korzystali z
          możliwości polubownego załatwienia sprawy. Przecież jeżeli wiesz, że nie masz
          kasy na czynsz i spłatę rat to będąc normalnie myślącym człowiekiem sprzedajesz
          zadłużone mieszkanie, spłacasz zadłużenie z ceny zakupu i kupujesz sobie za
          resztę kasy coś mniejszego. Ludzie najczęściej tak robią nie czekając aż sprawa
          zajdzie aż tak daleko jak licytacja komornicza. Ani bank, ani SM nie biegną
          natychmiast do komornika, bo to dla nich też koszty i problem. Dają szansę na
          spłatę i dogadanie się. Potem dopiero jest komornik z całą masą czynności przed
          egzekucją i dopiero kiedy nic nie skutkuje jest licytacja. A Ty kupujesz często
          takie mieszkanie z zameldowanym lokatorem - dłużnikiem, który oznajmia że ma w
          d...e i się nie wyprowadzi bo nie ma gdzie. Masz więc dodatkowy problem.
    • eastern-strix ciesze sie, ze ktos poruszyl ten watek... 01.03.09, 18:48
      ...tak sie sklada, ze pracuje z osobami, ktore maja problemy z utrzymaniem
      mieszkania. Nie w Polsce ale w UK, gdzie koszta kryzysu sa duzo wieksza, poki co.

      Tu wyglada to tak,ze najpierw ceny mieszkan skoczyly nieziemsko, wiec ludzie
      musieli brac duze kredyty, jesli chcieli miec mieszkanie. Najpierw nie bylo
      problemu - banki dawaly kredyty na piekne oczy, ba nawet je wpychaly ludziom,
      ktorzy nigdy nie powinni byli ich dostac (za co dzis niestety placa nie banki
      ale zwykli ludzie).
      Spora grupa to osoby pracujace w branzy budowlanej, handlu, uslugach i ...
      uwaga... bankowosci - z powodu masowych zwolnien traca mieszkania bo nie placa
      kredytow.

      W UK jesli ktos zalega z kredytem,to zazwyczaj bank czeka 6 miesiecy. Mozna tez
      starac sie o czasowe zwolnienie z oplat, np. jesli jest szansa,ze wkrotce bedzie
      praca. Jesli otrzymuje sie zasilek dla osob poszukujacych pracy, mozna
      otrzymywac pomoc od rzadu na splate czesci kredytu (intrest-only) przez 2 lata.
      Mozna tez zglosic sie po inny rodzaj rzadowej pomocy - rzad odkupi czesc
      mieszkania/domu i rata spadnie.

      Jesli bank chce przejac nieruchomosc, musi isc do sadu i o tym decyduje sad. Sad
      moze wstrzymac postepowanie na jakis czas jesli np. w rodzinie sa male dzieci
      zagrozone bezdomnoscia.

      Jesli dojdzie do przejecia nieruchomosci, idealnie rodzina zostaje zakwaterowana
      przez panstwo (ale tylko rodziny z dziecmi niestety). Jesli rzad uzna,ze w
      popadnieciu w dlugi nie bylo winy kredytobiorcy (bo np. stracil prace wskutek
      redukcji etatow) wtedy, jesli ma dzieci, moze liczyc na zakwaterowanie w
      mieszkaniu socjalnym.

      Ogolnie mozna sie dogadac z bankiem,zeby pozwolil mieszkac w mieszkaniu/domu az
      zostanie sprzedany - domu w ktorych ktos mieszka sprzedaja sie lepiej i po
      wyzszych cenach niz domy puste, a jak wiadomo, im wiecej kasy tym bank bardziej
      zadowolony no i klient ma mniej do splacenia.

      Ogolnie nie jest wesolo, mam nadzieje,ze fala troche zwolni zanim uderzy w Polske.

      Generalnie wiem,ze tu w UK ludzie maja mieszane uczucia, ale jesli oferuja dobra
      cene, to placac za mieszkanie, wybawiaja kogos z kredytu do splacenia. Bo wedle
      prawa i UK i polskiego,jesli sie nie myle, kredytobiorca jest odpowiedzialny za
      kredyt az nieruchomosc zostanie sprzedana. Czyli jednak warto licytowac, bo
      zawsze zmniiejszamy czyjs dlug.

      Pozdrawiam
      • bertrada Re: ciesze sie, ze ktos poruszyl ten watek... 01.03.09, 20:09
        Rynek polski nieco różni się od brytyjskiego i jakiegokolwiek innego
        zachodniego. Zwłaszcza rynek mieszkaniowy. To tylko w Polsce jest taki absurd,
        że wynajem mieszkania jest droższy niż kredyt na nowe. Gdziekolwiek indziej
        osoby o najniższych zarobkach po prostu wynajmują mieszkania. Natomiast jak ktoś
        już kupuje mieszkanie, to najczęściej jest to osoba o ponadprzeciętnych
        dochodach, posiadająca dobry zawód i wykształcenie, dlatego brytyjskie banki
        mogą swoim kredytobiorcom bardziej ufać niż polskie.
        • eastern-strix Re: ciesze sie, ze ktos poruszyl ten watek... 01.03.09, 20:41
          nie prawda
          wielu z naszych klientow (pracuje w organizacji charytatywnej zapobiegajacej
          bezdomnosci) to osoby o dochodach przecietnych. niestety kilka lat temu banki
          wciskaly kredyty i teraz sa tego skutki.
          tak jak teraz w Polsce- zarobki 650/mies niedawno jeszcze wystarczyly na karte
          kredytowa z limitem 10 000! Z kredytami mieszkaniowymi jest podobnie- po prostu
          banki myslaly,ze dadza ludziom kredyty ile wlezie, a potem przejma nieruchomosci
          przy zalozeniu, ze ceny beda ciaghle rosly.

          czasem mi sie wydaje,ze w bankach naprawde im wyzsze stanowisko tym mniej
          zdrowego rozsadku,bo przeciez kazdy wie,ze rynek i w tym ceny to sinusoida a nie
          ciagla rosnaca.

          no i sa skutki

          co do czynszow, to poszly w gore. za wynajem mieszkania placi sie nawet
          £750-£1000 i to nie sa zadne luksusy ani Londyn. Dla porownania nasza rata za
          mieszkanie to £600. czyli niestety jesli bank nie da kredytu to musisz
          wynajmowac i bulic. a teraz banki nie daja kredytow, bo sie boja. troche pozno -
          z jednej skrajnosci przeszly w druga.
          • falka_85 Re: ciesze sie, ze ktos poruszyl ten watek... 02.03.09, 18:46
            Tak tylko co rozumiesz pod pojęciem "wciskały kredyt". Przecież nikt nikogo nie zmuszał do wzięcia kredytu siłą. Jak wiem że mnie na kredyt nie stać to go nie biorę niezależnie od tego czy przystojny brunet w banku mnie namawiał pięknie sie do mnie usmiechając.
            • eastern-strix Re: ciesze sie, ze ktos poruszyl ten watek... 04.03.09, 00:09
              chodzi o to, ze banki z jakiegos powodu nie musza informowac klientow o tym, do
              czego kredyt sie nadaje.

              jesli chcesz samochod terenowy, a dealer mowi,ze okreslony samochod ma wszelkie
              cechy terenowki, jesli po zakupie okaze sie,ze klamal, mozesz towar zwrocic i
              domagac sie odszkodowania.

              niestety bankom to uchodzi na sucho - podejrzewam,ze dlatego,ze zbyt duze maja
              udzialy w panstwowym kapitale,zeby je rzad mogl lajac, przynajmniej do niedawna.

              czyli jesli bank sprzeda ci karte kredytowa mowiac,ze jest 15%, a potem okaze
              sie , ze nie 15% tylko 35%, to bankowi niestety moze to ujsc na sucho, a bulic
              musi osoba prywatna

              oczywiscie 15% + 'inne koszta', 'roznice w kursie waluty' itp - to zazwyczaj
              sciemnianie,ale jak sie nie jest finansowym ekspertem to sie tego nie wie

              a jak widomo banki stac na najlpszych prawnikow,wiec sama wiesz,jaki zazwyczaj
              jest final sprawy :)
    • panistrusia Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 19:28
      Niedawno oglądałam reportaż w Magazynie Ekspresu Reporterów (jest
      dostępny na stronie itvp.pl) o małżeństwie, które kupiło właśnie w
      taki sposób mieszkanie i... mają ogromny problem, bo nie mogą
      wyprowadzić dotychczasowej właścicielki. Od roku opłacają czynsz i
      media, bo nie chcą mieć długów w spółdzielni, a była właścicielka
      sobie korzysta, bo w świetle prawa nowy właściciel musi zapewnić
      lokal zastępczy.
      • alpepe Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 19:49
        a cóż to za problem? Wprowadziłabym się do tego mieszkania i uprzyjemniała pani
        pobyt.
      • bertrada Re: Mieszkanie z licytacji... 01.03.09, 20:01
        Zawsze istnieje takie niebezpieczeństwo jak się kupuje mieszkanie z drugiej
        ręki. Trzeba sprawdzać, czy nikt nie jest tam zameldowany, zanim się kupi.
        • panistrusia Re: Mieszkanie z licytacji... 02.03.09, 20:14
          No tak. Ale akurat w tym wypadku nowy właściciel o wszystko, łącznie
          z wynajęciem byłej właścicielce innego mieszkania zadbał, ale ona
          odczuwa właśnie tę moralną przewagę i nie dopuszcza do siebie 'raz na
          wozie, raz pod wozem'.
          Nie rozstrzygam, kto ma akurat w tej sytuacji rację, po prostu wydaje
          mi się, że można mieć ciężkie życie w takim mieszkaniu jako ten
          'bezwzględny krwiopijca'.
    • dziewice trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 01.03.09, 20:09
      uzywane samochody
      uzywane mieszkania

      no sa ludzie i ludzie :-) co tu wiecej mowic :-)

      wazne zeby byc soba i sie z tym czuc dobrze :-)
      • madai Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 01.03.09, 21:09
        uwazam, ze nie ma nic wlego w kupowaniu mieszkan z licytacji. nie
        robmy z takiej sprawy problemu i tematu do glebszych przemyslen.
        • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 10:29
          Madai, oczywiście możemy spuścić zasłonę milczenia na ten temat. Ale chciałem
          tylko zwrócić uwagę, że tam gdzie zagląda komornik, nierzadko dochodzi do
          poważnych życiowych tragedii. Ale spoko, możemy dopatrywać się w tym wszystkim
          jedynie materialnych korzyści, i obwiniać ludzi za głupotę, bo wzięli kredyt. Spoko.
          • niebieski_lisek Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 10:43
            Rozumiem, że jeżeli od Ciebie ktoś pożyczy 300tys (albo nawet tysiąc) i nie
            będzie oddawał będziesz równie wyrozumiały. Spoko.
            • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 10:53
              Niebieski_lisku, my się chyba nie rozumiemy. Twoje rozumowanie wygląda tak:
              Zgwałcili kobietę. Ja mówię, że jej współczuję, a Ty, że to jej wina, bo mogła
              się nie ubierać tak wyzywająco ani nie powinna nocą iść samej przez ten park.
              I Ty masz rację. To jej wina w tym wypadku, ale to nie znaczy, że nie została
              skrzywdzona i że nie należy jej współczuć. I mi właśnie o to współczucie chodzi,
              już abstrahując od tego, czy to stało się z jej winy cz nie.
              • niebieski_lisek Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 11:18
                Jurku, my się nie rozumiemy, nie odpowiedziałeś mi na pytanie, czy nie żądałbyś
                zwrotu kasy, co wydaje mi się znaczące ;p Twoje porównanie do zgwałconej kobiety
                jest głupie i kompletnie nie przystaje do sytuacji. Zgwałcona kobieta jest
                zawsze ofiarą, ktoś ją zaatakował, a nie miał prawa tego zrobić. Jeśli już
                koniecznie potrzebujesz porównań, to ja bym porównała to do sprawców wypadków
                samochodowych. Ktoś może spowodować wypadek, w którym są ranni, bo nagle
                oślepiło go słońce, albo np zasłabł. Ale równie dobrze taki kierowca mogł być
                pijany, jechać 200 km/h w niesprzyjających warunkach pogodowych. A Ty uważasz że
                nie ma różnicy między tymi i z założenia powinniśmy współczuć wszystkim.
                • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 11:35
                  Lisku, przyrównałem do do kobiety będącej ofiarą gwałtu, ponieważ także to nie
                  zawsze jest jednoznaczne kto zawinił, a wielu ludzi właśnie oskarża kobiety o
                  prowokację.
                  Tak też jest i w tym wypadku. Ile jest takich rodzin, które mając dość życia z
                  teściami i czwórką dzieci w małej kawalerce, postanowiło skorzystać i kupić
                  własne mieszkanie, ale w wyniku kryzysu, który pojawiał się nagle, stracili
                  pracę. Owszem łatwo oskarżać tych ludzi, że naiwni, że mogli pomyśleć, ale kto
                  przewidział, ze nagle nasza gospodarka tak zwolni i zacznie wypluwać pracowników?
                  I mnie chodzi o to, aby tak jak w przypadku tej rzeczonej zgwałconej kobiety,
                  nie wyrokować od razu, ale skupić się na doznanej krzywdzie, i wskrzesić w sobie
                  choć odrobinę empatii.
                  • sadosia75 Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 11:38
                    Jurciu wybacz ale ciut bredzisz. ok empatia szkoda czlowieka, ze mu noga tak sie
                    niefortunnie powinela. ale czy to znaczy,ze ktos ma rezygnowac z wlasnych marzen
                    ( kupno mieszkania ) bo X je wlasnie stracil i od X je odkupujemy?
                    Naprawde wspolczucie swoja droga a dbanie o wlasny interes swoja droga. niby
                    dlaczego mam odmowic sobie i mojej rodzinie wlasnego M4 ? skoro mnie stac chce
                    kupic to kupuje. a czy z licytacji, czy od kogos czy nowe czy Bog wie skad to
                    juz nie ma dla mnie znaczenia.
                    Litowac sie nie mam zamiaru. wspolczuc moge.
                    • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 11:41
                      Gosiu,
                      No właśnie i dlatego, ja nazywam to żerowaniem na ludzkim nieszczęściu. Bo
                      kupujesz mieszkanie, które ktoś stracił w niezależny od siebie sposób.
                      To jest tak jak w sporcie zasada fair-play. Można strzelić gola, gdy przeciwnik
                      leży na boisku, ale można też poczekać aż wstanie. Można mu współczuć ale można
                      też dbać o własny interes. Co nie?;)
                      • sadosia75 Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 11:48
                        Jezeli masz do wyboru : kupic mieszkanie i zyc na wlasnym albo nie "kopnac
                        lezacego" i mieszkac z rodzicami czy cos to co wybierasz?
                        naprawde wspolczuc mozna a czasem trzeba. ale dbac o wlasny interes i wlasne
                        dobro to chyba najwazniejsza rzecz!
                        odmowic sobie spelnienia wlasnych marzen bo nasze marzenie to tez marzenie X-a?
                        nie no bez przesady. nie jestem idiotka, nie mam zamiaru odmawiac mojej rodzinie
                        lepszego zycia tylko dlatego,ze komus sie noga powinela. nie moja wina wiec nie
                        ponosze konsekwencji.
                        • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 11:49
                          Gosia,
                          No ale mimo, iż nie zgadzamy się w tej kwestii, to cieszę się, że chociaż Ty
                          zrozumiałaś co chciałem przekazać w tym wątku.
                          • sadosia75 Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 11:55
                            Jurciu wspolczuc owszem mozna. jesli to nie wynika z zaniedbania a
                            nieszczesliwego trafu losu. ale uwierz,ze instytucje daja szanse czlowiekowi, sa
                            instytucje, ktore pomagaja rozwiazac tego typu problem. tonacy brzytwy sie
                            chwyta ale czasem to nic nie daje nie pomaga i tonie bidok.
                            wspolczuc moge ale NIGDY nie pozwole na to,zeby cena mojego wspolczucia bylo
                            szczescie mojej rodziny. bo dla mnie moja rodzina jest najwazniejsza i o jej
                            dobro dbam.
                            • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 12:06
                              Gosiu,
                              No dobra, to napiszę Ci dlaczego poruszyłem ten wątek. Mój znajomy właśnie jest
                              w takiej sytuacji, że nie może spłacić kredytu we frankach. Wisi nad nim widmo
                              licytacji. Widzę na bieżąco co się dzieje z tym człowiekiem. A co najciekawsze,
                              hieny już się dowiedziały o tej sytuacji i proponują wykup tego mieszkania za
                              grosze. Dobra więcej nie napisze, bo chcę uszanować prywatność kolegi.
                              W każdym bądź razie sytuacja nie zawsze wygląda biało-czarno.
                              • sadosia75 Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 12:10
                                Nie wyglada. Ale uwierz mi,ze jesli jestem podstawiona przed wyborem : lepsze
                                zycie mojej rodziny czy lepsze zycie X-a to wybieram swoja rodzine. to jest
                                zupelnie naturalne zachowanie. jesli da sie i zjesc ciastko ( kupic mieszkanie )
                                i miec to samo ciastko pod ta sama postacia ( czyli pomoc X-owi ) to super
                                tylko,ze takiej mozliwosci chyba jeszcze nie wymyslono?
                                Wspolczuc koledze ok, powinela sie noga itp. stoi chlop przed ciezkim wyborem.
                                ale czasem lepiej zrezygnowac ze swoich marzen niz miec je za wszelka cene.
                                • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 12:18
                                  Gosiu,
                                  A może to też kwestia wrażliwości? Nie wiem. Inna sprawa, że gdybym miał żonę i
                                  dzieci, to może też bym patrzył na tę sprawę inaczej,chcąc przede wszystkim
                                  swojej rodzinie zapewnić byt. Nie wiem, nie umiem na to odpowiedzieć.
                                  • sadosia75 Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 12:20
                                    Kazdy ma inna wrazliwosc. ok mozna pomagac znajomemu ale jak dlugo? jaka kwota
                                    mozna go wspierac? i czy ta pomoc nie bedzie sie odbijala na naszym zyciu?
                                    zapewnic byt rodzinie o to wlasnie mi chodzi. jesli nie jestem w stanie tego
                                    zrobic a nadarza sie okazja, zeby rodzina miala lepsze warunki bytowe to
                                    dlaczego nie skorzystac?
                                    • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 12:24
                                      Gosiu,
                                      No właśnie i tu pojawia się pytanie. Czy skorzystać z okazji, która pojawiła się
                                      po krzywdzie innej rodziny, czy też kupić mieszkanie na rynku (nota bene także w
                                      atrakcyjnych cenach). Myślę, że to takie pytanie retoryczne, na które każdy
                                      powinien sobie sam odpowiedzieć.
                                      • jurek.powiatowy Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 12:26
                                        Gosiu,

                                        Nawet Słowacy się litują nad nami:)
                                        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6332657,Slowacka_promocja_tylko_dla_Polakow.html
                                        Wiedzą, że kryzys to nie nasza wina;-)
                                      • sadosia75 Re: trzeba w zyciu miec zasady :-) uzywane laski 02.03.09, 12:26
                                        Ale osoba kupujaca korzystajaca z okazji nie wyrzadza krzywdy rodzinie. nie
                                        kazdego stac na mieszkanie drozsze niz to z licytacji. wiec kupuje to na co go
                                        stac. rozumiem,ze masz takie a nie inne nastawienie bo dotyczy to Twoich
                                        znajomych. jednak ich nieszczescie nie moze byc powodem neiszczescia innych
                                        osob. niestety ale zyjemy w swiecie gdzie kazdy sobie. gdybysmy sie litowali nad
                                        kazdym i nie spelniali naszych zachcianek czy marzen to nigdzie bysmy nie zaszli.
                                        problem Twojego przyjaciela to jego problem. nie osoby, ktora chce kupic
                                        mieszkanie.
                  • niebieski_lisek Jesteś baranem jurku 02.03.09, 11:45
                    > Lisku, przyrównałem do do kobiety będącej ofiarą gwałtu, ponieważ
                    > także to nie zawsze jest jednoznaczne kto zawinił,

                    ŻE CO??? Jeśli tak naprawdę myślisz, to nie jesteś dla mnie przeciwnikiem do
                    dyskusji a zwykłym głąbem. NIKT nie ma prawa naruszyć nietykalności kobiety,
                    choćby leżała naga, pijana, w ciemnym lesie. ZAWSZE jest ofiarą, WINNY jest
                    gwałciciel. Osoby, które biorą kredyt, biorą go z pełną świadomością, nie są
                    ofiarami. Jeśli podwinie się noga, to jest parę rzeczy, które można zrobić, żeby
                    nie dopuścić do licytacji.
                    • niebieski_lisek Re: Jesteś baranem jurku 02.03.09, 11:46
                      I odpowiedz mi w końcu czy gdyby ktoś u ciebie zaciągnął dług, to czy chciałbyś
                      zwrotu kasy.
                      • jurek.powiatowy Re: 02.03.09, 11:50
                        Wybacz lisku, a używając nieparlamentarnego słownictwa, przestałaś być dla mnie
                        partnerem w dyskusji.
                    • kitek_maly Re: Jesteś baranem jurku 02.03.09, 12:11

                      > ŻE CO??? Jeśli tak naprawdę myślisz, to nie jesteś dla mnie przeciwnikiem do
                      > dyskusji a zwykłym głąbem. NIKT nie ma prawa naruszyć nietykalności kobiety,
                      > choćby leżała naga, pijana, w ciemnym lesie. ZAWSZE jest ofiarą, WINNY jest
                      > gwałciciel. Osoby, które biorą kredyt, biorą go z pełną świadomością, nie są
                      > ofiarami. Jeśli podwinie się noga, to jest parę rzeczy, które można zrobić, żeb
                      > y
                      > nie dopuścić do licytacji.

                      Niestety, Jurek nie będzie w stanie tego pojąć. Zauważam zbyt silną
                      indoktrynację dokonaną przez Kierowcę. Tudzież faktycznie Kierowca i Jurek to ta
                      sama osoba.
                      • jurek.powiatowy Re: 02.03.09, 12:17
                        Kitek, kitek,
                        Widzę, że żółci w Tobie co nie miara. Proszę, odejdź od mojej osoby, i wróć do
                        swojej norki.
                        • kitek_maly Re: 02.03.09, 12:20

                          > Widzę, że żółci w Tobie co nie miara.

                          Rozumiem, że krytyka zacnej osoby (Guru) Kierowcy nie jest mile widziana.
                          • jurek.powiatowy Re: 02.03.09, 12:21
                            Kitek, masz coś do mnie? To napisz mi na maila. Masz coś do Romka? To napisz
                            jemu na maila.
                            Co ma ten wątek wspólnego z tym blogiem? Bosz...
                            • niebieski_lisek Re: Jesteś baranem jurku 02.03.09, 12:44
                              Właśnie kitku dlaczego zawracasz głowę jurkowi, o wielkim sercu, w którym jest
                              morze współczucia, dla dłużników (ale oczywiście nie dla dziewczyn, które swoją
                              urodą/strojem prowokują biednych mężczyzn i oni muszą gwałcić te bezwstydnice)?
                              • kitek_maly Re: Jesteś baranem jurku 02.03.09, 12:46

                                Za dużo jadu, żółci, czy czegoś tam innego, czego nadmiar Jureczek u mnie
                                stwierdził. ;-)
                                • niebieski_lisek Re: Jesteś baranem jurku 02.03.09, 12:51
                                  A no tak :) Dyskusja niefajna, ale pozwolę sobie nadmienić, że czekam na maila z
                                  fotkami łazienki :)
                                  • kitek_maly Re: Jesteś baranem jurku 02.03.09, 12:55

                                    :-)
                                    Miałam nawet wysyłać, ale się nieco przeciągnęło. Poza tym generalnie - jestem
                                    nie-za-do-wo-lo-na z wykonawstwa. :-| Zaraz wyślę zdjęcia.
                                  • kitek_maly Re: Jesteś baranem jurku 02.03.09, 13:29

                                    Napisałam. :-)
    • vandikia Re: Mieszkanie z licytacji... 02.03.09, 10:44
      kapitalizm


      osobiscie nie skorzystalabym
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mieszkanie z licytacji... 02.03.09, 10:57
      > Ale czy powinno się żerować na ludzkim nieszczęściu?

      Oczywiście że tak, z tym że wcale nie jest to żerowanie.
      Mieszkanie i tak straci, a dostanie za nie taką cenę jaką jest warte. Nie sposób
      tej osoby wykorzystać i kupić poniżej wartości bo w takiej sytuacji ktoś nas
      przelicytuje(no, chyba że licytacja będzie ustawiona :) )

      Nie jest to bardziej nieuczciwe czy nieetyczne niż podnoszenie ceny w sytuacji
      gdy o mieszkanie "bije się" kilku potencjalnych kupców.
    • puk_puk Re: Mieszkanie z licytacji... 02.03.09, 15:01
      Masz racje mowiac o penwym dylemacie moralnym. Z drugiej strony,
      gdyby ludzie wiedzieli ze nikt im nie zabierze dachu nad glowa, to
      duza czesc spoleczenstwa nie placilaby rachunkow, kredytow, itp.

      Problem jest wtedy gdy ktos traci prace, bardzo chce pracowac,
      bierze gorsze prace, dwa etaty w supermarkecie, stara sie, ale to
      nie pomaga i ma stracic dach nad glowa. W takim wypadku powinno
      pomagac panstwo (czyli my, Polacy, w ramach solidarnosci). Wtedy
      takich dramatycznych licytacji by nie bylo. Ale ja bym wymagala
      udokumentowania, ze ten kto ma dostac pomoc, caly czas pracuje lub
      caly czas o prace zabiega. Bo wtedy naprawde jest dramat.

      Natomiast jestem przeciwna dawaniu rocznego kredytu przez panstwo
      (czyli przez nas) ludziom ktorzy kupili wypasione apartamenty i
      stacili prace. Tak od razu. Taka pomoc powinna istniec ale tylko w
      dramatycznych sytuacjach, kiedy nie ma innego wyjscia. W pozostalych
      przypadkach bedzie to pole do naduzyc. Poza tym dlaczego
      nauczycielka, policjant czy emerytka maja ze swoich malych dochodow
      finansowac apartamenty zamiast sluzby zdrowia i drog????!!!

      A wracajac do Twojego pytania: slyszales juz o takich licytacjach???
      Masz jakies konkrety czy moze po prostu ogladasz codzienne kwekania
      dziennikarzy o kredytach i ich rosnacych ratach??? Ludzie ktorzy
      maja kredyty we frankach twierdza ze nawet dzis placa mniej niz by
      placili w zlotowkach. Rzecz w tym ze dziennikarze brali kredyty we
      franckach i teraz wywoluja pewien rodziej presji na rzad, zeby ten
      walczyl o droga zlotowke.
      • lesialesia Re: Mieszkanie z licytacji... 02.03.09, 15:21
        problem jest taki, że branie kredytu straciło na wartości. każdy teraz może taki
        kredyt wziąć i ludzie często nie czują odpowiedzialności. dla mnie oczywistym
        jest, że jak biorę kredyt muszę pomyśleć o najgorszym, ale niestety nie każdym o
        tym myśli i stąd się biorą tragedie
    • facettt baba z licytacji... 02.03.09, 15:53
      jurek.powiatowy napisał:

      Ale czy powinno się żerować na ludzkim nieszczęściu?
      >
      - No nie powinno, ale sie zeruje :)))

      Jureczku, tu forum kobieta, sieknij wiec prosze jakis nowy watek
      o "babie z licytacji" - czyli takiej, ktorej poprzedni maz
      nie byl w stanie splacic i wystawil ja na licytacje.

      Moze dojdziemy do rownie budujacych wnioskow? :)


    • rarely Re: Mieszkanie z licytacji... 02.03.09, 16:26

      > Na przetargach wystawiane są mieszkania należące do osób, które z różnych
      > powodów nie są w stanie spłacić wierzyciela. Takich przypadków jest dziś
      > więcej, bo ludzie tracą pracę lub nie są w stanie płacić rat kredytu
      > zaciągniętego na przykład we frankach szwajcarskich.
      > Takie mieszkania z licytacji potrafią być tańsze nawet o 2/3 wartości
      > mieszkania. Ale czy powinno się żerować na ludzkim nieszczęściu?
      >

      opisujesz to tak jakby to bylo zjawisko masowe moze podasz jakies konkretne
      przykłady
    • falka_85 Re: Mieszkanie z licytacji... 02.03.09, 19:18
      Dla mnie to żadne żerowanie na ludzkim nieszczęściu. Myśle że dla zlicytowanego człowieka lepiej będzie jak będzie większe zainteresowanie zakupem bo to pozwoli uzyskać wyższą cenę za mieszkanie. To że takiemu komuś sie nie powiodło to nie jest absolutnie wina kupującego - kupujący szuka poprostu dla siebie najkorzystniejszej oferty. Jest okazja to z niej korzysta i tyle.
    • rraaddeekk Re: Mieszkanie z licytacji... 04.03.09, 17:14
      jurek.powiatowy napisał:

      > Ale czy powinno się żerować na ludzkim nieszczęściu?

      Mają pozostać pustostany?
      Tak będzie moralnie?
      Czy ktoś ma płacić za innych?
      Komunizm się skończył.

    • rraaddeekk Re: Mieszkanie z licytacji... 04.03.09, 17:19
      Gdy jeszcze mieszkałem w bloku to do szału doprowadzało mnie pismo z
      administracji dotyczące podwyżki czynszu.
      Pisali tam wprost jaki procent nie płaci czynszu i w związku z
      koniecznością utrzymania części wspólnych podwyższa się opłaty.
      Bezkarnie przenoszono koszty utrzymania bloku na tych naiwnych
      płacących.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka