jakas-taka
11.03.09, 13:19
witam,
właściwie piszę tego posta żeby się wyżalić, jestem z facetem już 5 lat,
zaręczyliśmy się i planujemy ślub na przyszły rok. Oboje studiujemy na
ostatnich semestrach ale niestety nie mieszkamy blisko siebie żeby jechać do
siebie musimy spędzić ok. 2 godz. w autobusie (częściej on jest u mnie. On
bardzo lubi sport i od kilku miesięcy pracuje w tej dziedzinie (na razie nie
dostaje kasy ale i tak bardzo go to cieszy) z tym, że wiąże się to z częstymi
"nieobecnościami" u mnie, na początku miały być to tylko weekendy ale teraz i
kilka razy w tygodniu jest zajęty pracą, a ja mam wielkie poczucie winy, że
suszę mu głowę o brak częstych spotkań a z drugiej strony wiem i widzę jak
bardzo to lubi, nie mam serca mu powiedzieć żeby z tego dla mnie zrezygnował
ale sama nie jestem szczęśliwa kiedy widzimy się dwa razy w tygodniu a i
niekiedy w tym czasie coś robi do pracy. Wygadałam się mam nadzieję, że ktoś
choć troszkę mnie zrozumie. Pozdrawiam.