nicoll30
21.03.09, 19:01
Za kilka tygodni wychodze za mąż. Kocham swojego narzeczonego, ale jest ktoś,
kogo kocham bardziej. Niestety nie moge byc z tamtą osobą, ponieważ ma żonę, a
teraz ma też pojawiło sie dziecko. Znajomośc nasza jest dłuższa, od znajomosci
z przyszłym mężem. Spotykaliśmy się co jakiś czas "potajemnie", dzieliliśmy
się uczuciem wobec siebie. Wiedziałam, że źle robię, ponieważ zdradzałam
obecnego narzeczonego, wtedy chłopaka. Ostatnio znowu spotkałam się z moja
sympatią, wyznał mi miłość, powiedział, ze to ja jestem jego prawdziwa
miłościa, zadawał sobie pytanie, dlaczego wczesniej mnie nie poznal,...itd. Ja
tez mu powiedziałam, ze kocham go.Oczywiscie on wie, ze wkrotce wyjde za
mąż.Do czego zmierzam...otóż, wiem, ze slub odbedzie sie, wiadomo, ale co
bedzie pozniej... na pewno nigdy nie przyznam sie męzowi , ze jest ktoś
jeszcze.Wiem , co sobie myslicie, jestem wredna...itd. tez kiedys takie osoby
uwazalam, za najgorsze. Jednak znalazlam sie w takiej samej sytuacji jak one,
poznalam kogos dawno, wiedzialam , ze nie bedziemy nigdy razem, wiec
postanowiłam zwiazac sie z inna osoba i budowac szczescie od nowa...jednak
teraz moge przyznac, ze szczesliwsza bylabym wlasnie z owym meżczyzna,a ten
zwiazek chyba bedzie z rozsadku...