Dodaj do ulubionych

do studentek i nie tylko

16.04.09, 11:45
Czytałam kilka wątków z necie na temat bliższych znajomości z wykładowcami, ale nie było tam żadnych konkretów. Wiadomo, że po pewnym okresie podchodów nadchodzi moment najtrudniejszy – któraś ze stron musi wyłożyć karty na stół i zaproponować otwarcie spotkanie. Jak to wygląda od technicznej strony? Czy to powinien czynić wykładowca czy studentka? Komu to bardziej wypada? I w jaki sposób to robić – mailowo czy osobiście, pod jakimś pretekstem czy otwarcie?

Napiszcie jak to było w waszym przypadku albo w przypadku historii, które słyszałyście od koleżanek.
Obserwuj wątek
    • sundry Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 11:50
      Potraktuj jako wzorzec Olę z Klanu i zaproś profesora na dicho:)
      • pan_i_wladca_mx Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 16:21
        a ja sie zastanawialam KTO TO JESZCZE OGLADA?:)
        • alpepe Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 17:58
          ent huz the faking Ola?
        • sundry Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 18:09
          Żywe dyskusje na Forum Seriale świadczą,że jednak ktoś ogląda;)
        • wanilinowa Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 18:13
          pan_i_wladca_mx napisała:

          > a ja sie zastanawialam KTO TO JESZCZE OGLADA?:)

          pewnie więcej niż się przyzna ;)
          • pan_i_wladca_mx Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 16:14
            wanilinowa napisała:

            > pan_i_wladca_mx napisała:
            >
            > > a ja sie zastanawialam KTO TO JESZCZE OGLADA?:)
            >
            > pewnie więcej niż się przyzna ;)

            musze tam wejsc i zobaczyc na wlasne oczy:) ja zatrzymalam sie na odcinku kiedy
            jacys zli chlopacy zamkneli bozenke w sypie, zaraz jak ja adoptowal rysio z zona :)
    • ingeborg Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 11:51
      jak facet jest fajny to pokornie ustawiasz się w kolejce, a to
      palant to wystarczy że pójdziesz na dyżur bez majtek.
    • stinefraexeter Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 11:53
      Najlepiej odpuścić.
    • obrotowy zawsze osobiscie. 16.04.09, 12:15
      i TYLKO w momencie zakonczenia wspolnych zajec
      - gdy zaleznosc "sluzbowa" sie skonczyla.
    • jagoda_pl Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 17:11
      Moja kuzynka jest już chyba ze 2 lata z asystentem ze swojej
      uczelni.

      Najpierw siadała w pierwszych rzędach, ładnie sie uśmiechała, potem
      wymieniali mailowo uwagi na temat jej pracy i... jakoś tak wyszło:).
      • srilankaa Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 11:45
        jagoda_pl napisała:
        > potem
        > wymieniali mailowo uwagi na temat jej pracy i... jakoś tak wyszło:)

        I właśnie o ten moment pytam. Wymieniają maile na temat pracy i raptem jedna ze stron proponuje spotkanie prywatne? Znów brak szczegółów technicznych co do punktu kulminacyjnego.
        • jagoda_pl Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 16:08
          Nie znam ich:). Moja kuzynka jest bardzo skrytą osobą i więcej
          szczegółów nie podawała.
          Ale nie wydaje mi się, że w tych kwestiach jest jakaś technika - jak
          jest wzajemne przyciąganie to samo wszystkow wychodzi. No chyba, że
          chcesz instrukcję podrywu - takie bajki są w poradnikach typu "Jak
          go uwieść w weekend":D!
    • ingeborg Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 17:56
      może zdecyduj się na jednego nicka...?
    • piekna.i.wyrafinowana Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 18:40
      spotykalam sie z dwoma, pierwszy pan mgr logika- z nim nic nie wyszlo, skonczylo
      sie na kilku spotkaniach, pocalunku bez zbliżenia , natomiast u dr ktorego
      pisalam prace mgr, bardzo otwarty gosc, wszystkie do niego rwały, bylismy razem
      ponad pol roku, a jak do tego doszlo?
      samo z siebie, ja na zajeciach ladnie sie patrzylam, nastepny krok wykonal
      wykladowca, poza tym to widac jesli dwie osoby maja sie ku sobie:)jesli on
      wysyla Ci jawne sygnaly- zacznij, ale musisz byc pewna, ja sama bym nie zaczęła,
      choć zawsze kiedy mi zależy potrafie sprowokowac reakcje mego obiektu:)
      • srilankaa Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 11:47
        > a jak do tego doszlo?
        > samo z siebie, ja na zajeciach ladnie sie patrzylam, nastepny krok wykonal
        > wykladowca

        Jaki krok wykonał? Podszedł ni stąd, ni zowąd i powiedział: Może się spotkamy poza uczelnią?
        • piekna.i.wyrafinowana Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 20:07
          w pierwszym przypadku
          to bylo rozlozone w czasie, na poczatku niewinne spojrzecia, pozniej zagadywanie
          po zajeciach, pozniej prosil mnie o pomoc w roznych sprawach, kiedy juz byl
          pewien ze jestem na powaznie zainteresowana, zapytal czy mialabym ochote
          wyskoczyc na kawe, a ja powiedzialam cos w rodzaju "albo na drinka" z usmiechem
          on: "albo" i tak jakos wyszlo:)

          a za drugim razem mialam z Panem dr seminaria, na ktorych rzadko bywalam, choc
          gosc strasznie przystojny, zbieglo sie to akurat z sesjami fot. w ktorych bralam
          udzial, no i jako wytlumaczenie nieobecnosci- powiedzialam o sesji, on niech
          pani pokaze zdjecia, chcial ode mnie jedno, a pozniej to juz byl bardzo pewny
          siebie, powiedzial na nastepnym seminarium bym na niego poczekala 20 mni jak sie
          zbierze, poczekalam, nie wiedzialam o co mu chodzi, wzial mnie do restauracji i
          jakos tak dalej polecialo...

          • srilankaa Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 20:22
            Dzięki za szczegóły, nareszcie jakieś konkrety, których brakuje w internecie. A w tym drugim przypadku to dobrze zrozumiałam, że dr zadziałał prosto z mostu, bo napisałaś, że rzadko bywałaś na seminariach, a więc miałaś z nim niewielki kontakt.
          • monicka_2 piekna.i.wyrafinowana 18.04.09, 23:08
            A ta sesja, ktora pokazała panu Doktorowi, to była rozbierana????
    • jasny_dzien Re: do studentek i nie tylko 16.04.09, 19:26
      W co drugiej grupie znajduje się amatorka, w każdej ze dwie
      'zainspirowane'.
      • sumer-time Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 18:12
        Jasny Dniu, o ile dobrze pamiętam jesteś wykładowcą/prowadzącym,
        powiedz co sobie myślą prowadzący kiedy się zorientują, że są "na
        celowniku" studentki z ich grupy? Czy to Was śmieszy, czy
        podwartoścoiwuje, czy może wpadacie w panike, żeby takiej nie
        przyszło do głowy publicznie Was adorować... Znasz przypadki udanych
        związków wykładowcy ze studentką?
        • jasny_dzien Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 18:41
          Znam przypadek małżeństwa studentki i jej promotora, ale nie wiem, na
          ile jest udane :)
          Pierwsze co sobie myśli rozsądny wykładowca to, że adoratorka robi
          maślane oczy do jego specyficznej roli, a nie do niego samego. Taką
          znajomość trzeba wyprowadzić poza oficjalny stosunek nauczyciel-
          student, żeby miała szansę zaistnieć (i żeby wykładowca czuł się
          bezpiecznie ;)
          • srilankaa Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 22:13
            jasny_dzien napisał:
            > Pierwsze co sobie myśli rozsądny wykładowca to, że adoratorka robi
            > maślane oczy do jego specyficznej roli, a nie do niego samego. Taką
            > znajomość trzeba wyprowadzić poza oficjalny stosunek nauczyciel-
            > student, żeby miała szansę zaistnieć (i żeby wykładowca czuł się
            > bezpiecznie ;)

            Rozwiń tę myśl, bo można ją rozumieć wieloznacznie.
            • sumer-time Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 22:21
              Dołączam do prośby Srilanki - napisz coś więcej :)


              Srilankaa, on chyba teraz myśli, że mu się fanklub zawiązał :)
            • jasny_dzien Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 22:51
              1. Studentki durzą się w panu od ekonometrii, panu od gramatyki
              historycznej itd. - w jego specyficznej roli. A tak naprawdę o wiele
              mniej wiedzą o nim niż o którymkolwiek z kolegów / znajomych.
              Wyobrażają sobie osobę na podstawie roli, jaką ona odgrywa. O tym
              pamięta wykładowca (także zawodowy pożeracz studenckich serc).

              2. To co napisał obrotowy - należy zagadnąć osobiście (mam w
              skrzynce setki mejli od studentek i, naprawdę, nie chciałoby mi
              się dociekać, czy dziewczę jest miłe z natury, czy flirtuje, czy coś
              tam jeszcze). Po zakończonych zajęciach. Zaprosić na kawę. Czyli
              normalnie.
              • srilankaa Re: do studentek i nie tylko 19.04.09, 12:24
                jasny_dzien napisał:
                > 2. To co napisał obrotowy - należy zagadnąć osobiście (mam w
                > skrzynce setki mejli od studentek i, naprawdę, nie chciałoby mi
                > się dociekać, czy dziewczę jest miłe z natury, czy flirtuje, czy coś
                > tam jeszcze). Po zakończonych zajęciach. Zaprosić na kawę. Czyli
                > normalnie.

                Ale kto ma zaprosić - wykładowca czy studentka?
        • srilankaa Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 22:18
          sumer-time napisała:
          > Jasny Dniu, o ile dobrze pamiętam jesteś wykładowcą/prowadzącym,
          > powiedz co sobie myślą prowadzący kiedy się zorientują, że są "na
          > celowniku" studentki z ich grupy? Czy to Was śmieszy, czy
          > podwartoścoiwuje, czy może wpadacie w panike, żeby takiej nie
          > przyszło do głowy publicznie Was adorować..

          Pytanie nie jest skierowane do mnie, ale postaram się zauważyć kilka czynników, od których to może zależeć. Po pierwsze, czy owa studentka mu się powierzchownie podoba (bo charakteru przecież jeszcze dokładnie nie zna). Po drugie, czy ów wykładowca jest wolny, a jeżeli zajęty, to czy mu się układa w związku. Po trzecie, od sposobu adoracji ze strony studentki - jeżeli nie jest zbyt natarczywa, tylko kulturalnie i delikatnie wyraża swoją sympatię do niego albo jest wręcz nieśmiałą adoratorką z końca sali, to myślę, że odbiera to zawsze pozytywnie.
          • jasny_dzien Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 22:58
            Powierzchownie podoba mu się wiele studentek i co? Przyzwyczaił się.
            Adorującego, delikatnego wyrażania sympatii w masie nie odróżnia od
            nieadorującego, delikatnego wyrażania sympatii - nauczył się tego,
            żeby zachować zdrowy rozsądek. Zrozumcie, on jest jeden, a was
            dwadzieścia. A potem przychodzi kolejna grupa. Tu nie ma miejsca na
            delikatne domysły.
    • marta.uparta Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 11:53
      ja znam takie dwa przypadki, oba właściwie identyczne - studentka i
      młody asystent, impreza w akademiku, na którą ów asystent został
      zaproszony przez swoich studentów, żeby ułatwić wzajemne kontakty,
      za dużo wypitego alkoholu i jednorazowe bzyknięcie w zaciszu pustego
      pokoju. Bez jakiejkolwiek przyszłości.
      Jedna to była moja bardzo bliska kumpela, która zwierzyła mi się i
      miała cichą nadzieję, że towarzystwo było na tyle naprute, że nikt
      tego jej wyjścia z asystentem nie zauważył.
      Drugi przypadek był rok wyżej, i niestety dowiedzieli się wszyscy,
      łącznie z żoną asystenta, gdyż jednorazowe bzyknięcie obrodziło
      potomkiem skóra zdarta z ojca (charakterystyczny albinos).
    • zaref Re: do studentek i nie tylko 17.04.09, 20:46
      Dziewczyno!Puknij się w głowę! Lepiej się troszkę poucz, a nie o głupotach
      myślisz. Sesja się zbliża....
    • cala_w_kwiatkach Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 22:25
      pamietam akcje z SP kiedy nauczyciel wf-u zarywal uczennice:/ ponoc
      umowil sie na spotkanie z jedna z moich kolezanek (albo ona miala
      bujna wyobraznie;p)
      jesli chodzi o studia to sama zrobilam to na konsultach z panem od
      ochrony srodowiska
    • arsmenik Re: do studentek i nie tylko 18.04.09, 23:32
      takie układy nie trwaja długo i pozostawiaja ból.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka