ona_515
28.04.09, 22:40
rozstalam sie z chlopakiem niedawno. w sumie to nie pierwsze nasze rozstanie,
ale tym razem, decyzje podjelismy oboje... stwierdzilismy, ze nie pasujemy do
siebie: kazde z nas chce dominowac, rzadko idziemy na ustepstwa czy
kompromisy... nie potrafimy zaakceptowac siebie, mnie ciagle denerwuja jego
dziwne zachowania, i nawzajem. chociaz wiem, ze jest on wartosciowa osoba, i w
zyciu odniesie sukces, zdobecie dobra prace po studiach, w sprawach, ze tak
powiem, lozkowych, tez bylo super(a bylismy dla siebie pierwsi:), to jednak
moj wewnetrzy glos mowi mi, ze to nie to... on niby uwaza mnie za milosc
swojego zycia...
a teraz jeszcze on do mnie mowi, ze chce miec ze mna konktakt, chce sie
spotykac, w ogole ze nie chce innej dziewczyny...
mi tez brakuje jego, w koncu bylismy razem 4lata i praktycznie dzien w dzien
sie spotykalismy.
pisze mi, ze ma nadzieje, ze uda sie to naprawic, ale ja sie pytam jak, co????
tyle razy probowalismy...
znajomi czesto mowia, ze pasujemy do siebie, ze bedziemy miec ladne dzieci :p
tak sobie mysle, ze moze faktycznie jestesmy sobie pisani, ale nie na tym
etapie zycia...
nie umielisy docenic milosci, chyba nie zaslugujemy na nia....
nie wiem teraz, czy zerwac z nim jakikolwiek kontkat?? prosic zeby nie pisal??
a moze za jakis czas sprobowac?? tylko w jaki sposob moglibysmy zmienic cos?
czuje, ze potrzebny jest jakis przelom w naszym zyciu...