Dodaj do ulubionych

Współlokator -były chłopak

06.05.09, 18:59
Jestem obecnie w takiej sytuacji, ze muszę mieszkać rzem ze swoim
byłym chłopakiem.Nie jestesmy w konflikcie.3mają nas sprawy finansowo-
prawne zwiazane z mieszkamniem.Potrwa to kilka miesięcy.Ta sytuacja
jest dla mnie bardzo obciażająca psychicznie. Moze macie jakies
pomysły jak spowodowac by ułatwić takie "współlokatorstwo"?
Obserwuj wątek
    • audrey_kathleen Re: Współlokator -były chłopak 06.05.09, 19:26
      Powiedz konkretnie, dlaczego jest to dla Ciebie takie trudne.
      Sprasza panienki do siebie, czy co?
      • cafem Re: Współlokator -były chłopak 07.05.09, 18:21
        Bo to byly chlopak. Bo wczesniej chodzili nago po mieszkaniu, a teraz juz nie.
        Bo wczesniej spali w jednym lozku, a teraz juz nie.
        Bo wczesniej jedno robilo drugiemu herbate, a teraz pewnie sie mijaja.

        Uwazasz, ze to latwe?
    • alienka20 Re: Współlokator -były chłopak 06.05.09, 20:21
      Nieciekawa sytuacja - też tak miałam, ale problem rozwiązał się wcześniej, za
      sprawą jego mamusi :D. Panie świeć nad jej duszą... Moja rada - przeczekać ten
      okres samotnie i nie spraszać nowych kawalerów, dopóki się sprawa nie zakończy.
      W takiej sytuacji żaden nie będzie nawet chciał z Tobą gadać na poważnie. A jak
      sprasza nowe panienki, to jest to zwykły burak. Takiego poważnie traktować się
      nie da.
      Po drugie finanse - za mieszkanie płaćcie tak jak zawsze, ale żadnego dzielenia
      się jedzeniem, robienia sobie herbatek, śniadań czy obiadów wspólnie (zwłaszcza,
      jeśli jest ta druga - niech ona mu robi :P). Sama rób zakupy, podzielcie się
      miejscem w lodówce. sama sobie rób posiłki.
      Nie wiem, jak duże jest mieszkanie, ale śpijcie w osobnych pokojach, ew. na
      osobnych łóżkach.
      Po prostu zachowujcie się teraz jak współlokatorzy, którzy mają ze sobą poprawne
      stosunki. Nie będziecie się oszukiwać, że jesteście parą, co wam raczej na dobre
      wyjdzie. Im szybciej się od niego odseparujesz tym lepiej
      No i oczywiście nie muszę mówić, że ma sam po sobie sprzątać :).
      A poza tym, mogę wiedzieć, jaki był powód zerwania?
      • beforek Re: Współlokator -były chłopak 06.05.09, 20:22
        ale uprawiacie sex czy nie?
    • watersnakes2 Re: Współlokator -były chłopak 06.05.09, 20:56
      > Ta sytuacja
      > jest dla mnie bardzo obciażająca psychicznie.

      Ale co Cie tak obciaza?

      Ja mieszkalam z bylym przez kilka miesiecy, bo mimo ze juz sie nie kochalismy to
      bardzo sie lubilismy. Ja poznalam kogos, on z kims tez wtedy byl i wciaz
      mieszkalismy razem (w mieszkaniu, nie pokoju). Gotowalismy razem obiady i
      zdarzylo nam sie pojechac razem w rozne miejsca. Niedlugo sie wyprowadzam, ale
      wiem ze bede do nich przychodzila na herbate:)
      • niezapomniana_noc Re: Współlokator -były chłopak 07.05.09, 14:59
        to że Ty miałaś taką sytuację nie oznacza, że każdemu musi być
        komfortowo mieszkać ze swoim byłym facetem,
        zastanów się dziewczyno, może ją zdradził, może w jakiś inny sposób
        zawiódł jej zaufanie, może sprowadza laski do domu, itp
        i jak? nadal jest tylko 1 (Twój) punkt widzenia?
        • mijo81 Re: Współlokator -były chłopak 07.05.09, 20:24
          No tak, może sama go zdradziła i teraz jest jej głupio
    • kam-ka Re: Współlokator -były chłopak 06.05.09, 20:58
      Jeśli to dla Ciebie bardzo trudne, to przestańcie mieszkać.

      Niech jedno z Was się wyprowadzi do innego mieszkania o podobnych warunkach, np.
      mieszkania wynajmowanego przez kilkoro studentów. A na miejsce osoby, która sie
      wyprowadziła, niech wprowadzi się ktoś nowy.

      Jeśli macie znajomych, którzy wynajmują w kilkoro mieszkanie, to możecie po
      prostu zaproponować zamianę: ktoś od nich przeprowadzi sie do Waszego
      mieszkania, a jedno z Was przeprowadzi sie tam.
    • pinkee Re: Współlokator -były chłopak 07.05.09, 10:58
      Ja mieszkam z byłym już ponad rok i jest świetnym lokatorem:)
      Rozstaliśmy się zeszłej wiosny, o jak mi ciężko wtedy było!!!
      Codziennie płakałam przez dwa miesiące, nie mogłam się pogodzić, że
      to już koniec...A potem poznałam mojego obecnego faceta:) I jak
      tylko wyjdzie z wojska, to były się wyprowadzi, choć nie powiem,
      będzie mi go brakować, w końcu to już niemal domownik:)
      A jak funkcjonujemy?Jak współlokatorzy, osobne półki w lodówce, nie
      sprzątam mu w pokoju:P Wieczorem zamienimy ze sobą parę słów i to
      wszystko.
      • ciasteczkowy_diabelek Re: Współlokator -były chłopak 07.05.09, 18:18
        My zerwaliśmy w wakacje ub. roku. Mieszkalismy wcześniej 2 lata i teraz kończy
        się 3 rok wspólnego mieszkania. Byliśmy ze sobą ponad 3 lata, ale on doszedl do
        wniosku, że nie wie czy to na pewno to, poza tym, przestraszył się zobowiązań
        (mimo, że nigdy nie mowiłam mu o ślubie etc.). Teraz to już nieważne.

        Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i mimo, że spotkało mnie z jego strony wiele
        przykrości i wiele łez przez niego wylałam, to wiem, że możemy na siebie liczyc.

        Czemu mieszkamy razem? Jest kilka powodów. Po pierwsze wynajmujemy nowe
        mieszkanie - z 2003r., za które płacimy połowę ceny niż normalnie byśmy płacili.
        Mieszkamy w 4 osoby (naszych dwóch przyjaciół chlopaków). Dogadujemy się
        doskonale, przez 3 lata nie było żadnej kłótni, co więcej traktujemy się jak
        rodzeństwo. A, wszyscy jesteśmy na tym samym kierunku. Nie ukrywam, że taki
        układ jest dla mnie wygodny- dla niego również. Na początku, od razu po
        rozstaniu szukałam kawalerki (tak się złożyło, że znajomi już mają poukładane
        kwestie mieszkaniowe). Niestety, ceny mnie odstraszyły.

        U nas wygląda to tak, że jemy czasami razem posiłki, ktore robimy zazwyczaj
        wspólnie. Czasem jemy oczywiście osobno. Robimy często razem zakupy, jesli
        musimy pojechac na jakieś zakupy, np. ubraniowe, to zazwyczaj razem. Szczegolnie
        on mnie prosi, bo sam uważa, że nie ubrałby się dobrze :)

        W kwestiach sprzątania nic się nie zmieniło - nigdy nie sprzątaliśmy sobie we
        wlasnych pokojach (każdy ma własny).

        Jeszcze zimą ze sobą sypialiśmy, jednak teraz już nie. Seks bez miłości nie
        smakuje. Ale zdarza nam się zasnąc razem. Ja się do niego często przytulam, ale
        to raczej z braku faceta. Już mam taką nature przytulaka.

        Nie kłócimy się, jest ok. Jasne, że łatwiej byłoby to przerwac, ale póki co,
        chyba tak zostanie.

        Mam teraz propozycje od dobrej znajomej, żeby sie do niej przenieśc od nowego
        roku akademickiego i co? Obawiam się kłótni, jakiś sprzeczek. Zawsze mieszkałam
        albo z rodzicami albo z moimi chłopakami i jest mi dobrze. Chociaż wiem, że już
        czas, by stanąc samej na nogach.

        Co do tego, czy jest mi ciężko? Bylo. Bardzo to przezywałam, ale musiałam
        zacisnąc zęby i wytrzymac te najgorsze chwile. U mnie ubiegły rok był tragiczny,
        zmarly 2 bliskie osoby (w tym jednak najblizsza), co spowodowalo, że problemy
        należało przewartościowac i teraz wiem, że liczę się tylko ja i moje szczęście.
        Umiem życ sama ze sobą i cieszyc się tym, że sobie radzę.

        Powodzenia :)
    • klapoucha.pl Re: Współlokator -były chłopak 07.05.09, 20:16
      ..któreś z Was zapytało o powód rozstania. Ano On doszedł do wnosku,
      ze to nie to, ze mnie nie kocha i nie wyobraza sobie ze mna "bycia"
      do konca zycia. Powiedział,ze jestem dla niego wspaniałą kumelą,
      mogłabym być cudowną siostrą ale na zone marny ze mnie materiał. A
      co mnie dreczy w tym wspolnym mieszkaniu? Ano fakt mieszkania na
      "zgliszczach", przestawienie sie na osobne zycie, utracone nadzieje
      ktore wiązałam z tym facetem. Miał byc z nas zalazek rodziny a jest
      doje wspollokatorow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka