Dodaj do ulubionych

Dlaczego tylko ona winna?

09.12.03, 12:02
Tyle ostatnio tutaj o rozwodach wątków, dołożę jeszcze jeden.
Z życia mojej przyjaciółki. Kulkuletnie małżeństwo, które było błędem od
początku. Nie pasowali do siebie naszym (jej koleżanek zdaniem), ale to był
jej wybór. Na pierwszy rzut okaz rzucało się w oczy jak się różnią. Ona
bardzo atrakcyjna, on dość brzydki, nieciekawy, wręcz odpychający, ona lubiła
udzielać się toawzrysko, jego rozrywką był spacer we dwoje lub oglądnie tv.
Ale coś ich musiało łączyć skoro zdecydowali się na ślub.
Po ślubie nie raz wypłakiwała się nam, że mąż maminsynek, że jednak
światopoglady mają coraz różniejsze, mąż nie pił alkoholu więc chciał by i
ona nie piła, ona chciała by kupili samochód (było ich stać), ułatwiłoby im
to życie (ona traciła średnio 2,5h dziennie na dojazdy do pracy), on wolał by
pieniądze sobie leżały na lokatach. Ona uwielbiała kino, luteraturę, mąż
mimo, że z wyższym wykształceniem nie czytał nic, nie mieli o czym rozmawiać.
Miał dużo róznych przywar o których nam opowiadała, rózne mało przyjemne
nawyki. Rozmowy nic nie dawały, odpowiadał, że jest jaki jest i koniec. On
decydował jak ma wygladać mieszkanie, dokąd pojadą na wakcje. Ona zarabiała
bardzo mało, nie miała tutaj głosu.
Co się w końcu stało? Ten oziębły związek pchnął ją w ramiona kochanka. Łatwo
się domyslić. Mąż odkrył, jedna rozmowa, obietnica zmian, ale żadne się nie
zmieniło. Druga rozmowa i nic.
I jest rozwód.
Mamy wspólnych znajomych, z jej strony i z jego. Jaki jest osąd? Kto jest
winien rozpadowi? Ona, wyłącznie ona! Bo zdradziła. To nic, że on nie robił
nic by w związku było dobrze. Nikogo to nie obchodzi. Zdrada, jedna jedyna
przesłanka do rozpadu związku waży więcej niż wszystkie pozostałe.
Dlaczego tak jest? Sama czuję niesmak, wolałabym, by tego nie zrobiła,
wszystko byłoby takie proste... Ale chcę jej pomóc, chcę ją obronić przed
innymi. Wszyscy ją wytykają, na spotkaniach mówi się tylko o niej: zdradzała.
Ani słowa o nim.
Czy Wy też tak uważacie, że zdrada to najgorsza rzecz jaką można zrobić
drugiemu człowiekowi? Kto winien? Czyżby tylko ona? A może oboje, ale jednak
ona bardziej? On na to pracował przez kilka lat... Ona przez ostatni rok.
Obserwuj wątek
    • kini Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 12:25
      Bo zdrada jest wydarzeniem spektakularnym, zresztą ludziom nie chce się sięgać
      głębiej, zdradę łatwo jest postrzegać jako jedyną przyczynę rozpadu związku.
      • Gość: Bilala Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.uz.zgora.pl 09.12.03, 12:36
        Jeżeli miała go dość już dawno, to powinna była wystąpić o rozwód, a nie szukać
        kochanka i korzystać z mężowskiej kasy. Zdrada to oszukiwanie drugiej osoby.
        Jego wady nic do tego nie mają - ona zapewne też nie jest ideałem (kto nim
        jest?), zresztą ten mąż wg opisu wygląda raczej na poczciwego nudziarza. Bycie
        poczciwym nudziarzem nie jest karalne i nie upoważnia drugiej strony do zdrady.
        • inika Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 12:55
          Niestety nie było to tylko poczciwe nudziarstwo. Ot, takie zwykłe dostrzeganie
          tylko potrzeb własnych i własnych rodziców i wiele innych drobiazgów. Nie będę
          pisac o szczegółach i tak juz się chyba zagolopowałam z opisem.
          Wiesz dlaczego się nie rozwodziła? Bo szanowała związek, bo przymykała oczy i
          płakała sobie po cichu. Chciała być tą, która scala ten związek. No trudno, że
          mąż zrobił to czy tamto, w końcu jej nie bił, nie pił. Co z tego, że skapił do
          przesady, że wykańczał ją psychicznie, że wprowadził do tego związku trzecią -
          matkę. To nie jest poczciwe nudziarstwo.
          Często pewnie miała go dość, ale ile żon ma mężów dośc i nie rozwodzą się. Czy
          można w sądzie powiedzieć: "Mam go dość?". Można, ale czy dostanie się rozwód?
          I nagle się zjawił ktoś, kto zabrał ją to tu to tam, z kim miała o czym
          porozmawiać, kto ją chwalił i doceniał. I teraz już jest powód do rozwodu.
          • kini Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 13:00
            > Czy
            > można w sądzie powiedzieć: "Mam go dość?". Można, ale czy dostanie się rozwód?

            Oczywiście, że się dostanie! Niezgodność charakterów i tyle.
            Szkoda, że tak się nie stało, twoja przyjaciółka uniknęłaby tej całej sytuacji.
          • thomas21cry Widziały gały co brały!!! 09.12.03, 13:00
            a na zdrade nie ma przebacz tylko ona jest winna i nie ma co jej
            usprawiedliwiać
            ot co
            • inika Re: Widziały gały co brały!!! 09.12.03, 13:03
              No właśnie... Ech...
              Chyba tylko ja mam jakieś wątpliwości...
          • Gość: Samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 13:02
            Zdrada - nie ma wytlumaczenie. Jesli byl taki zly i tak zle jej bylo z nim
            mogla odejsc. Speracaj itd..
            Ale nie wolal zostac . Jesli jak piszesz szanowala zwiazek -to
            kiepsko...szanowala.
            Co znaczy zdrada i jak bardzo ponizony czuje sie czlowiek zdradzony wie tyko
            ktos kto tego doswiadczyl I nikt nikomu nie ma prawa fundowac takiego ponizenia.
            Bylo jej zle - mogla odejsc...

            Pozdrawiam
          • Gość: lilith76 Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 09.12.03, 13:03
            szanowała związek, scalała... jak widać do czasu. tyle lat udawała umęczoną i
            nagle jej przeszło. może to małżeństwo bardziej scalały dzieci - o tym nie
            piszesz. jeżeli nie było dzieci powinna była dawno wyjść z
            nisatysfakcjonującego związku, chyba że miała przyjemność z poczucia bycia tą
            niezrozumianą.
            ważniejsze od tego co ludzie mówią jest istnienie ludzi, którzy będą ja
            publicznie bronić. od czegoś was chyba ma - przyjaciółki?
            • inika Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 13:13
              Ma przyjaciólki, ma. Akurat patrzymy na to od kilku lat, ja znamy prawie 15 lat
              (jeszcze z liceum). My jej pomagamy, owszem, ale już sama nie wiem jak jej
              bronić przed innymi.
              Tutaj tez widzę: zdrada i koniec. Najgorsza rzecz.
              Chodzi mi tylko o jedno: dlaczego nikt nie zauważa, że zdrada była jednak
              wynikiem czegoś. Chciała być z tym człowiekiem, chciała by to był ten jedyny,
              ostatni. On nie zrobił nic by ten związek utrzymać. Uważał, że nic absolutnie
              nie powinien w sobie zmieniać. Nie mieszkali razem przed ślubem. Była taka
              możliwość, ale... hmm... Nie wiem, on powiedział, że mieszkanie wspólne po
              ślubie i koniec.
              • Gość: lilith76 Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 09.12.03, 13:23
                akurat mnie nie musisz tłumaczyć czym jest zdrada w umarłym związku i jej
                konsekwencje...
                niech walczy o swoje szczęście. tylko ograniczeni ludzie mogą sądzić, że wina
                jest zawsze po jednej stronie, ale wtedy nie mozna by było wykonać
                najprostszych ruchów bez lęku, że człowieka zagryzą.
                jej winą jest to, że pomimo wszystko pozostawała w takim związku i szukała
                szczęścia na boku, zamiast przeciąć ten związek i dopiero wtedy układać sobie
                życie.
                będzie jej łatwiej i lżej przez to przejść z waszą pomocą nawet jeśli inni
                ludzie będą gadać.
                • inika Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 13:27
                  I w tym wszystkim najśmieszniejsze i najżałosniejsze jest jeszcze to, że gdyby
                  to on zdradził to nie byłoby to wcale tak piętnowane... W naszym społeczeństwie
                  jest zakorzenione przyzwolenie na męską zdradę. Tylko kobieta ma być zawsze
                  czysta i dziewicza, choćby ja mąż paprał w błocie. Życie.
                  • zlewozmywak1 Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 14:49
                    Co ty chrzanisz, że w naszym, czyli którym? społeczeństwie przyzwolona jest
                    zdrada meżczyzny. Potrafiłabyś to udowodnić? czy tylko tak ci pachnie. Tez
                    jestem zdania, że powinna była powiedziec stop i wyleżć z tego bagienka, tak
                    samo jak w nie wdepnęła.
          • Gość: KR$ Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 09.12.03, 13:29
            To dziwka zwyczajnie puscila sie z innym facetem a co ona takiego zrobila by
            naprawic ten zwiazek? Nawet nie potrafila zrezygnowac z alkoholu no i
            ekstrawagancji wydatkowych...


            Ale frazesow to pelna geba.
    • Gość: gepart czester Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 09.12.03, 13:09
      nieeee, absolutnie sie nie zgadzam.
      zdrada jest czesto reakcja musi miec podstawe.
      moj mezczyzna mawia tak: tak dlugo jak ja cie bede kochal i dbal o ciebie i
      bedziesz wiedziala, ze bardzo mi na tobie zalezy tak dlugo jestem pewien, ze
      mnie nie zdradzisz ani nie odejdziesz - ja mysle, ze to dziala w obie strony.
      jesli ludzie o siebie dbaja, kochaja sie, przyjaznia i bla bla bla - nie ma
      zdrady, nie ma rozpadu zwiazku (obojetn czy malzenstwa czy konkubinatu)
      • inika Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 13:15
        No właśnie. Taka jest prawda, winne są obie strony. Ale jak widać, nie wszyscy
        tak uważają. On sam zapracował na to, że ona zaczęła się z kims spotykać.
        Powiedział jej nawet, że nie będzie o nią walczył bo za bardzo szanuje swoje
        zdrowie... (Mały, chudy, w okularkach wystarszył się postawnego kochanka).
        • Gość: j76 Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.acn.pl 10.12.03, 19:00
          > Mały, chudy, w okularkach wystarszył się postawnego kochanka

          A to akurat było żałosne z twojej strony. Wolałabyś, żeby kupił sobie pistolet i
          zastrzelił oboje? Pomyśl najpierw, zanim coś napiszesz.

          j
          • tralalumpek Re: Dlaczego tylko ona winna? 10.12.03, 19:02
            Gość portalu: j76 napisał(a):

            > > Mały, chudy, w okularkach wystarszył się postawnego kochanka
            >
            > A to akurat było żałosne z twojej strony. Wolałabyś, żeby kupił sobie
            pistolet
            > i
            > zastrzelił oboje? Pomyśl najpierw, zanim coś napiszesz.
            >
            > j





            czyży mały chudy w okularkach się odezwał?
            • Gość: j76 Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.acn.pl 11.12.03, 08:54
              > > > Mały, chudy, w okularkach wystarszył się postawnego kochanka
              > >
              > > A to akurat było żałosne z twojej strony. Wolałabyś, żeby kupił sobie
              > pistolet
              > > i
              > > zastrzelił oboje? Pomyśl najpierw, zanim coś napiszesz.
              >
              >
              > czyży mały chudy w okularkach się odezwał?

              Oczywiscie, ze tak. Musze jakos leczyc swoje kompleksy. Chyba nie myslalas, ze
              jest inaczej.

              A teraz pytanie - czy to, kto jej odpowiedzial, czyni slowa iniki bardziej
              sensownymi?

              j
    • popotamka Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 13:32
      też sobie pozwolę na stwierdzenie, że dziewczyna ani nie zasługuje na wieczne
      potępienie, ani nie jest winna rozpadowi tego ich małżeństwa. z tego co można
      przeczytać to on jest winien,ze małżeństwo przestało istnieć, bo zdaje się, że
      przestało de facto istnieć znacznie wcześniej niż ona kogoś poznała. i tak a
      propos słonia, to ciekawa jestem ile z tych osób, które w waszym towarzystwie
      potępiają tę dziewczynę ma na swoim koncie zdradę. dwulicowość i obłuda jest
      niestety jedną z naszych wad.
      pozdrawiam
      • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 13:44
        Nie chodzi czy jest winna bo zdradzial .
        Chodzi o to , ze jezeli tak zaczniemy tlumaczy zdrade to ZAWSZE bedzie mozna ja
        tak wytlumaczyc. W kazdym zwiazku mozna znalesc slabe puntky i wykazac , ze
        zwiazek podupadl - dlatego zdrada...
        Chodzi o to w jakiej kolejnosci to zrobila. Nitk by jej nie potepial i- gdyby
        odeszla od niego i skonczyla cos co bylo dla niej zle!

        Ale Ona tegp nie zrobila. Dlatego jej udzial w rozbicu malzenstaw jest bardzo
        duzy!

        Zdrada jest zdrada.Jesli bylo zel - mozna bylo odejsc..
        Ale nie Zdradzac. Bo tak nawet ew najlepszym zwiazku nie mozna byc pewnym dnia
        ani godziny.
        Nic nie beda warte slowa - skoro sami swietnie tlumaczymy kazdy przweiniwe.
        Uderzyl bo.., zdradzila bo..., zamaista udserzac , zdradzac czy ckolwiek innego
        lepiej po prostu odejsc...i mogal to zrobic. Nim zdradzial.
        • Gość: ... Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 09.12.03, 13:47
          Ile razy odchodziłaś? Skąd wiesz, że to takie łatwe? Zdarza się, że nie można
          odejść, bo facet nie puszcza... i używa bardzo brzydkich sztuczek
          • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 13:51
            A ty ile razy bylas zdradzona. Kazda zdrade mozna latwo wytlumaczyc , ale jak
            boli trzeba poczuc...
            Kto dal jej takie prawo by tak potraktowac drugiego czlowieka. Skoro byl nie
            taki jak chciala - mogal odejsc. Zawsze mozna odejsc. Tak samo ja k zdradzic.
            Cuz teraz chyba jej jednak udalo sie odejsc...
            Tylkoo po co musiala zdradzic?
            Zdrada jest zdrada i nic jej nie tlumaczy.

            • Gość: ... Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 09.12.03, 13:58
              Otóż była. Mojemu M. zdarzył się "skok w bok". I przeżyliśmy to oboje bardzo.
              Ale to nie był powód do rozstania. Bo to, co jest między nami, jest ważniejsze
              i silniejsze niż jakaś tam zdrada. I tyle.
              A o tym, jak faceci (i nie tylko) potrafią manipulować i szantażować
              emocjonalnie po to, by "ich własność" nie odeszła, też wiem
              • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 14:37
                Wybaczylas - chwala Ci.Ale zdrada pozostaje zdrada. Nie rozwazamy czy wybaczy
                ktodsczy nie...
                Ja jej nie wienie. Miala prawo odejsc . Bylo jej zle !
                Ale czy miala prawo zdradzac. Czy ktokolwiek ma prawo zdradzac?
                Czy nie jest tak, ze tym samsy znizyla sie do jego poziomu !
                Jesli bylo zle i manipulowal jej uczuciami to tym bardziej trzeba byklo odejsc.
                Zwlaszcza , ze po zdradzie i tak nastapilo rozstanie.
                Pytam czemu sluzyla ta zdrad? I po co bylo wyzadzac zlo?
                Dlatego ze wg. Niej on je wyzadzal?
                Czy to daje prawo do zdrady..
                Czli facet moze isc ulica i mowic dzis bede zdradzal bo.., albo kobieta.
                Jesli dalej tak pujdzie to ciezko bedzie ufac komukolwie...
                Zdrada jest zdrada. Zwlaszcza , ze jak widac niczego nie dala a jdenynie
                dlozyla sie do juz wyzadzonego zla...

                • Gość: ... Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 09.12.03, 14:47
                  Ja wybaczyłam, ale najpierw M. musiał WYBACZYĆ SOBIE. To było trudne, wiesz?
                  Dlaczego odmawiasz ludziom prawa do popełniania błędów? "Zdrada pozostaje
                  zdradą". Mówisz tylko o seksie, czy trochę szerzej? Bo zdrada to nie tylko
                  przespanie się z kimś innym. To także nieszczeszerość, ukrywanie przed nim/nią
                  ważnych rzeczy, nielojalność itd., itp. Więc kto pierwszy zdradził? Ona, bo z
                  kimś sypia, czy on, przez nielojalność, niewierność w stosunku do niej - w
                  sensie nieseksualnym, wszak ponad nią przedkładał swoją rodzinę. Więc?????
                  • inika Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 14:54
                    Własnie! Własnie o to mi chodziło!
                  • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 14:57
                    Alez oczywisie m, ze w szerszym sensi...
                    Ja nie zabieram ludziom prawa do popelniana bledow.
                    Ale i tak beldy pozostaja beldami a zdrada zdrada. Nawet jesli powiem ze to byl
                    tylko blad to i tak bedzie to zdrada...
                    Czy on pierwsz.. Pytanie czy przednia ukrywal ,ze rodzina jest dla niego
                    najwazniejsza, czy udawal... , czy oszukiwal i oklamywal.., czy zatajal rzeczy
                    wazne?
                    Tego nie wiemy . Tu tego nie ma napisane...

                    Ja tez popelniam bledy , ale te beldy maja nazwe i nimi pozostaja...

                    Moge ja naprawiac, albo stars sie zmieniac ich skutki - ale ciagle niemi
                    pozostaja...


                    le
                    • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 15:01
                      I jeszcze jedno..
                      koniecznie chcecie wykazac ze miala prawo..
                      powiedz mi co daje komus prawo do Zdrady.
                      Tzn jesli on ja zdradzil to ona miala prawo..
                      Mozna i tak. A nie lepiej odejsc i zaczyna swe zycie od nowa. Wtedy bez tego
                      dylematu i bez zastaniwan sie czy jesli On ze mna zle postapil to ja mialam
                      prawo z nuim jeszcze gorzej!

                      Po co ?
                      przeciez byla inna droga.
                      • inika Prawo 09.12.03, 15:11
                        Napisałam już o tym w innym poście.
                        Chcę jej pomóc i juz nie wiem jak. Samej mi się to wszystko nie podoba. Ale
                        ponieważ obserwowałam to jest dla mnie usprawiedliwiona. Pewnie, że byłoby
                        łatwiej gdyby odeszła wcześniej sama. Ale stalo się tak. Chce ją uchronić przed
                        otoczeniem i chodzi tez o to, by rozwód nie był orzeczony z jej winy, bo to
                        byłaby naprawdę niesprawiedliwość. Do dobrego małzenstwa potrzebnych jest kilka
                        przesłanek, nie jedynie wierność w kwestii seksu.
                        • Gość: samosia Re: Prawo IP: *.allianz.pl 09.12.03, 15:18
                          Zdrada nie jest tylko ziwazna z seksem..
                          Zdrada sprawi ze czlowiek czuje sie oszukany , ponizony i to tak , ze bardziej
                          nie mozna..
                          Zdrada jest czym o wiele glebszym niz samo fakt przespania sie z kims...

                          A jesli bylo jak mowisz, w sadzie nie bedzie jednoznacznosci co do jej winy
                          wiec nie zostanie winna.

                          Ja nie uwazam ze jest winna. Uwazam tylko ze Zdradzial i zrobila to
                          niepotrzebninie, mogal odejsc.
                          Czy usprawiedliwam - nie wiem..., mialainne wyjscie.
                    • inika Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 15:03
                      Rodzina musi być ważna. Chyba bym nie potrafiła związać się z kimś kto nie
                      liczy się z własnymi rodzicami (o ile była to normalna rodzina). Trzeba tylko
                      pamiętać, że relacje się zmieniają gdy zakłada się swoją rodzinę. I to nie
                      matka ma decydowac o nowej szafie czy kołdrach...
                      Dziewczynie chodzi właściwie już o to, że nie chciałaby mieć wpisane w papiery,
                      że rozwód był wyłacznie z jej winy...
                    • Gość: ... Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 09.12.03, 15:09
                      "Zwykłe dostrzeganie tylko potrzeb własnych i własnych rodziców i wiele innych
                      drobiazgów" - dla mnie to podstawowa nielojalność. Czyli zdrada, bo
                      toprzedkładanie JA nad MY (nie myl tego z jakimś patologicznym uzależnieniem, z
                      rezygnacji z podstawowej odrębności osób ze sobą będących). Nie jestem wierny,
                      bo nie obchodzi mnie, co myśli, czuje, czego pragnie druga osoba. JA jestem
                      ważniejszy. Nie szanuję osoby, z którą jestem.
                      Każdy z nas popełnia błędy. Chodzi o to, by być wyrozumiałym dla własnych, ale
                      TAKŻE dla tych popełnianych przez partnera, dziecko, przyjaciół etc.
                      • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 15:28
                        Wyrozumialosc - oczywiscie. Ale trzeba tez rzecz nazqwc po imieniu !
                        I powiedziec to zle , byla inna droga. Czy tym ze on byl zly usprawiedliwasz
                        fakt robiena zle- bo zdrad jest zla.
                        Tzn. jesli ktos uzywa sliy - to Ty tez masz prawo uzyc sily...
                        Wiadomo obrona zycia.
                        Ale jesli jest inne wyjscie.
                        Ja nie mowie tu o braku wybaczania ..
                        Ja mowie , ze trzeba wybaczac , ale trzeba tez nazywac rzeczy po imeniu.
                        jesli ktos umie wybaczyc jak Ty . Chwala mu!
                        Ale i tak to pozoistalo zdrad- bo jak to nazwiesz.
                        Uwazasz ze mozna usprawiedliwac takie postepowanie .

                        Tak to znaczylo by ze ja zdradzil - jesli by to przed nia ukrywal. A jak pisze
                        jej lkoleznak - nie ukrywal..
                        Czy Ty poniweaz maz ci zdradzil dajesz sobie prawo do zdrady?
                        Czy tak to ma wygladac. to jakas samonakrecajac sie sprezyna.
                        Nik nikomu nie daje prawa do krzywdzenia innej ososby. Jesli Ciebie ktos
                        krzywdzi bron sie.., odejdz od niego - ale siegac po takie same , lub gorsze
                        metody....
                        Czyli znizac sie do jego pozimu - lub schodzic jeszcze nizej. Czyli brac wine w
                        rownym stopniu na siebie..

                        Jak pisze zdrada postanie zdrad. Mozna ja wybaczyc, mozna zrozumiec ze ne
                        nalzey tak nigo krzywdzic - ale i tak pozostanie zdrada - bo jak ja inaczej
                        nazwiesz?
                        • Gość: ... Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.waw.pdi.net / *.waw-smy.leased.ids.pl 09.12.03, 15:39
                          Niczego nie usprawiedliwiam. Nie twierdzę, że ktokolwiek ma prawo do "zdrady".
                          Nie będę się odgrywać na M. i nie przewiduję skoku w bok (z zasady nie mówię
                          nigdy, bo "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono"...). Pytanie brzmiało:
                          Dlaczego tylko ona winna. Odpowiadam - nie tylko ona.
                          Piszesz o użyciu siły... mocny argument. Mam prostszy - kłamstwo. Czy są
                          sytuacje, które usprawiedliwiają powiedzenie nieprawdy? Moim zdaniem są (nie
                          każdy chory na raka CHCE znać prawdę). Napiszesz że kłamstwo pozostaje
                          kłamstwem i tak należy je nazwać. Tylko że czasem racje moralne (czyjaś krzywda)
                          przemawiają za takim "relatywizmem" w podejściu do prawdy.
                          A w moim przykładzie (skok w bok M.) była moja krzywda (choć nie przeżyłam tego
                          aż tak mocno, jak sobie wyobrażałam, że przeżyję), ale i autentyczne cierpienie
                          M. "Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni". Nas to wzmocniło.
                          • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 15:45
                            Gratuluje!
                            Tak dlamnie klasmtwo poztsaje klamstwem. Bo z drugiej strony traktujemy tego
                            czlowieka z gory.My osadzamy co mozemy mu powiedziec i co lepiej zeby
                            wiedzial.. A nie pozwalamy samemu dokonywac mu pewnych wyborow, czy poznanie
                            pewnych realisow.To MY osadzamy , ze dla nNiego bedzie lepiejjesli..
                            Do tego nie mamy prawa jesli czlowiek jest zdrowy na umysle...
                            On ma prawo wiedziec o sosbie isobie stanowic...

                            Ciesze sie ze sie zgadzamy , ze nic nie daje prawa do tego by krzywdzic drugieo
                            czlowieka tak bardzo. Ty tego tak bardzo nie przezylas. Inni moga bardziej!
                            I nie mozna dewaulowac ich bulu...

                            Czy tylko ona iwnna... Chym gdy by odeszla nie bylo by tematu.. A tak nie
                            wiadomo kto bardziej winny - bo jak chcesz zmierzyc cierpienie i ktor zadalo
                            iwekszy bol.
                            Dla mnie osobiscie- facte byl nie OK - ale nie oszukiwal jej.
                            Ona oszukala.
                            Czy miala prawo - nie. Ale nie zdecydwoalabym sie na bycie sedzial. W takich
                            sytuacjach trudno byc sedzial. Jednak nie usprawieliwam jej czynu!
                            Nie jest dla mnie niewinna bo...
                            • Gość: ... Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.12.03, 19:45
                              Okłamanie (NIEPOWIEDZENIE PRAWDY) kogoś, kto nie chce znać prawdy, bo by go
                              zabiła albo załamała (proszę Cię, powiedz, że to nie rak...) jest dla mnie
                              aktem miłosierdzia, a nie traktowaniem kogoś z góry.
                              Nie dewaluuję niczyjego bólu, bo to nie moneta. Nie traci na wartości.
                              Poza tym nie wiem, skąd ta pewność, że ten facet cierpi. Może wcale nie czyje
                              się skrzywdzony? Może odczuwa ulgę bo wreszcie z czystym sumieniem (przecież ON
                              niczemu nie jest winien) może się z nią rozstać?
                • inika Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 14:54
                  Dziewczyna nie potrafi sobie dac rady ze sobą. Założyłam ten wątek bo sama nie
                  wiem już jak jej pomagać. Ona się zadręcza tym, że co z tego, że wie, ile on
                  jej złego zrobił, skoro nikogo to nie obchodzi bo nie było tego widać na
                  zewnątrz.
                  Wczoraj jej powiedziałam, ze on ją właściwie też zdradził. Zdradził ją, bo do
                  związku wprowadził swoją matkę, liczył się tylko z jej zdaniem, nie bronił żony
                  przed nią. Wyobrażasz sobie sytaucję gdy przychodzicie do teściowej a ona
                  podsuwa talerz ze smakołykami "tylko dla synusia"? Tak robiła. A co syn? Brał,
                  z żoną się nie dzielił i nawet matce nie zwrócił uwagi na to, że przyszli do
                  niej we dwoje. Czy to nie jest w jakimś sensie zdrada? Nie mogli mieszkać razem
                  przed slubem i wiele jego nawyków wyszło też później po ślubie. To też jakas
                  forma zdrady, oszustwa.
                  • tralalumpek Re: inika 09.12.03, 15:39
                    inika napisała:

                    > Dziewczyna nie potrafi sobie dac rady ze sobą. Założyłam ten wątek bo sama
                    nie
                    > wiem już jak jej pomagać. Ona się zadręcza tym, że co z tego, że wie, ile on
                    > jej złego zrobił, skoro nikogo to nie obchodzi bo nie było tego widać na
                    > zewnątrz.
                    > Wczoraj jej powiedziałam, ze on ją właściwie też zdradził. Zdradził ją, bo
                    do
                    > związku wprowadził swoją matkę, liczył się tylko z jej zdaniem, nie bronił
                    żony
                    >
                    > przed nią. Wyobrażasz sobie sytaucję gdy przychodzicie do teściowej a ona
                    > podsuwa talerz ze smakołykami "tylko dla synusia"? Tak robiła. A co syn?
                    Brał,
                    > z żoną się nie dzielił i nawet matce nie zwrócił uwagi na to, że przyszli do
                    > niej we dwoje. Czy to nie jest w jakimś sensie zdrada? Nie mogli mieszkać
                    razem
                    >
                    > przed slubem i wiele jego nawyków wyszło też później po ślubie. To też jakas
                    > forma zdrady, oszustwa.




                    ja też paru rzeczy w tych twoich wypowiedziach nie rozumiem:
                    jeżeli jej małżeństwo nie pasowało to dlaczego nie odeszła
                    jeżeli nie potrafiła podjąć decyzji żeby odejść a teraz jej sie sytuacja
                    rozwiązuje, bo jest rozwód to z czym ma problem?
                    czasy kiedy palono na stosie dawno minęły, dlaczego tak zależy jej na opinii
                    innych skoro taka niewinna?
                    nie znam polskich przepisów prawnych i nie wiem jakie konsekwencje prawne ma
                    wpis że rozwód jest z jej winy, możesz mi to wyjaśnić?
                    • inika Re: inika 09.12.03, 15:48
                      tralalumpek napisała:
                      > jeżeli nie potrafiła podjąć decyzji żeby odejść a teraz jej sie sytuacja
                      > rozwiązuje, bo jest rozwód to z czym ma problem?
                      > czasy kiedy palono na stosie dawno minęły, dlaczego tak zależy jej na opinii
                      > innych skoro taka niewinna?
                      > nie znam polskich przepisów prawnych i nie wiem jakie konsekwencje prawne ma
                      > wpis że rozwód jest z jej winy, możesz mi to wyjaśnić?
                      >


                      I tymi pytaniami dużo mi pomogłaś. :) Choc pewnie z tym rozwodem chodzi o to,
                      że nie będzie miała prawa do podziału majątki, jeśli zostanie orzeczony z jej
                      winy.
                      Co do opinii innych... Fakt, trzeba się przemęczyc i już, zmienić środowisko,
                      niestety. Ale cóż dla niej mogą byc warci tacy ludzie.
                      • Gość: samosia Re: inika IP: *.allianz.pl 09.12.03, 15:56
                        Podzial majatku tu nie ma nic do rzeczy.
                        Nikt kto znaj aj blizej i jej sytuacje jej nie potepi i nie musi zmieniac
                        srodowiak
                        Kto Ci nagadal glupot na temat podzialu majatku!
                        toz to wierutne brednie....

      • zlewozmywak1 Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 14:52
        Piszesz naszych bo masz na mysli też siebie?
    • Gość: chris Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.icpnet.pl 09.12.03, 13:45
      najwiekszym bledem tej dziewczyny bylo to ze w ogole wyszla za faceta. A co do
      zdrady to wcale jej sie nie dziwie, jezeli bylo naprawde tak jak opisalas.
    • Gość: mila Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: 195.94.203.* 09.12.03, 14:32
      też nie uważam, że tylko ona jest winna. Owszem zdrada jest okropna, ale myślę
      że wina nie leży po jednej stronie. Przynajmniej w tym przypadku. Jesli
      dziewczyna od kilku lat czuje się nie kochana, nie szanowana, że nitk o nią nie
      dba, nie zabiega to nie można się dziwić, że uległa. Jasne, że lepiej by było
      odejść, tylko czy to jest takie proste. Łatwo osądzać.
    • Gość: mila Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: 195.94.203.* 09.12.03, 14:34
      kobietę trzeba traktować jak kobietę a nie kolejny mebel w domu i pomoc domową.
      Widać niektórzy o tym zapominają
      • Gość: Linn Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.dialup.tiscali.it 09.12.03, 14:56
        Wloskie prawo dot. rozwodow stanowi, ze wina jest zdrada powodujaca rozpad
        zwiazku malzenskiego, a nie zdrada bedaca skutkiem tego rozpadu. Innymi slowy,
        w takiej sytuacji nalezaloby udowodnic, ze zwiazek miedzy malzonkami /
        fizyczny, moralny, ekonomiczny itp. / rozpadl sie wczesniej.
        • Gość: KR$ Kolejna... IP: *.riz.pl / *.riz.pl 09.12.03, 15:25
          Co nas tutaj w Polsce obchodzi jakie jest prawo we Wloszech...
    • Gość: yaga Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.proxy.aol.com 09.12.03, 16:56
      Nie jestem pewna jak wygladaja przepisy odnosnie prawa do podzialu majatku,
      niestety w przypadku orzeczenia wylacznosci winy to Twoja przyjaciolka poniesie
      pelne koszty sadowe. Nie jest to jednak najgorsze, otoz malzonek jako strona
      niewinna ma prawo nie zgodzic sie na taki rozwod i tu dopiero jest
      nieszczescie. W takim przypadku pozostaje jedynie separacja.
      Przeczytalam z zainteresowaniem poprzednie wypowiedzi. No coz, czasami dopiero
      zdrada pozwala podjac ostateczna decyzje o odejsciu. Dopiero z perspektywy
      kontaktow, niekoniecznie od razu intymnych mozemy ocenic, czego tak naprawde
      chcemy, a czego brakowalo w naszym dotychczasowym zyciu.Wiele kobiet nie
      podejmuje decyzji tkwiac w marazmie z obawy przed opinia spoleczna,
      odpowiedzialnoscia za wlasne zycie ( bo zawsze maz podejmowal decyzje), obawami
      finansowymi. Niektore dopiero w jesieni zycia uswiadamiaja sobie, ze to zycie
      minelo i wiele mozliwosci tez juz minelo i ten obcy facet, ktory chrapie w
      pokoju obok nic dla nich nie znaczy. Troche pozno na zmiany.

      Moj maz powtarza mi nieustannie: nie oceniaj. Mysle, ze to doskonala rada dla
      tego watku. Nie oceniajmy, bo nie o to prosila autorka. Kiedy mamy 20 lat lub
      niewiele wiecej inaczej patrzymy na zycie, niz wtedy gdy siwe wlosy z trudem
      pokrywa najlepsza farba. Dobrze jezeli wowczas nasza dlon spoczywa w reku
      kochajacego czlowieka. Takie pary wywoluja u mnie nieodmiennie wzruszenie. W
      Polsce to widok niezwykle rzadki.

      Kazdy popelnia bledy i to oczywiscie zle, prawdziwym zlem w moim odczuciu jest
      jednak nienaprawianie tych bledow.

      pozdrawiam

      • tralalumpek Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 17:02
        Gość portalu: yaga napisał(a):

        > Nie jestem pewna jak wygladaja przepisy odnosnie prawa do podzialu majatku,
        > niestety w przypadku orzeczenia wylacznosci winy to Twoja przyjaciolka
        poniesie
        >
        > pelne koszty sadowe. Nie jest to jednak najgorsze, otoz malzonek jako strona
        > niewinna ma prawo nie zgodzic sie na taki rozwod i tu dopiero jest
        > nieszczescie. W takim przypadku pozostaje jedynie separacja.
        > Przeczytalam z zainteresowaniem poprzednie wypowiedzi. No coz, czasami
        dopiero
        > zdrada pozwala podjac ostateczna decyzje o odejsciu. Dopiero z perspektywy
        > kontaktow, niekoniecznie od razu intymnych mozemy ocenic, czego tak naprawde
        > chcemy, a czego brakowalo w naszym dotychczasowym zyciu.Wiele kobiet nie
        > podejmuje decyzji tkwiac w marazmie z obawy przed opinia spoleczna,
        > odpowiedzialnoscia za wlasne zycie ( bo zawsze maz podejmowal decyzje),
        obawami
        >
        > finansowymi. Niektore dopiero w jesieni zycia uswiadamiaja sobie, ze to
        zycie
        > minelo i wiele mozliwosci tez juz minelo i ten obcy facet, ktory chrapie w
        > pokoju obok nic dla nich nie znaczy. Troche pozno na zmiany.
        >
        > Moj maz powtarza mi nieustannie: nie oceniaj. Mysle, ze to doskonala rada
        dla
        > tego watku. Nie oceniajmy, bo nie o to prosila autorka. Kiedy mamy 20 lat
        lub
        > niewiele wiecej inaczej patrzymy na zycie, niz wtedy gdy siwe wlosy z
        trudem
        > pokrywa najlepsza farba. Dobrze jezeli wowczas nasza dlon spoczywa w reku
        > kochajacego czlowieka. Takie pary wywoluja u mnie nieodmiennie wzruszenie. W
        > Polsce to widok niezwykle rzadki.
        >
        > Kazdy popelnia bledy i to oczywiscie zle, prawdziwym zlem w moim odczuciu
        jest
        > jednak nienaprawianie tych bledow.
        >
        > pozdrawiam
        >


        bardzo ładnie ujęlaś temat, myślę podobnie
        pytając o skutki prawne orzeczenia o winie miałam na myśli ( np tak jest w
        Austrii) ewentualne alimenty dla małżonka a nie orzeczenie o podziale majątku
        • Gość: samosia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.allianz.pl 09.12.03, 17:06
          Niestey aliment na malzoknka wtedy beda , jesli po rozwodzie status zycia eks
          malzonka by sie obnizyl .

          Nie sadze jednak by to sie udalo. Dla sadu zdrada nie rowna sie winie. osoba
          bedzie musiala tylko przedstawic sprawe iswiadkow, ze zdrada nastapila po
          rozpadzie wiezi malzenskich - jak malzenstwo wlasieiw nie istnialo...
          I lub ze nie byla jedynym i podstawowym powodem rozpadu rodziny...
          A jak widac w tym wypadku nie byal.

          Oceniac nie , ale mnie gnebi inny temat.Nie chodzi o to czy rozwod bedzie z jej
          winy. Tylko czy isntiej "usprawiedliwona" zdrada?
          • tralalumpek Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 17:40
            Gość portalu: samosia napisał(a):

            .....czy isntiej "usprawiedliwona" zdrada?




            moim zdaniem nie istnieje zdrada usprawiedliwiona
          • inika Do Samosi 10.12.03, 08:48
            Gość portalu: samosia napisał(a):
            Oceniac nie , ale mnie gnebi inny temat.Nie chodzi o to czy rozwod bedzie z jej
            > winy. Tylko czy isntiej "usprawiedliwona" zdrada?

            samosiu, chyba żadne zło nie może być usprawiedliowne. Nie o to mi chodziło.
            Nie o to! Zastanawiało mnie dlaczego wśród naszych znajomych wszyscy wieszają
            psy na dziewczynie mimo, że wiedzą, że to on rozkładał od wewnątrz to
            małżeństwo wcześniej. Nie usprawiedlwiam zdardy, zastanawia mnie dlaczego teraz
            wszyscy widzą ją jako jedyną winną... Mnóstwo ludzi się od niej odsunęło,
            traktuja ją jak pariasa. Próbuję zrozumieć dlaczego zdrada potrafi przeciążyć
            szalę tak bardzo z wieloma innymi złymi czynami, które są po drugiej stronie.
            Wystarczy zdrada by usprawiedlliwić męża?
        • Gość: hihi Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.chello.pl 09.12.03, 19:51
          Ty, Tralalumpek, to gdzie Ty właściwie mieszkasz? W Austrii, Australii czy w
          Grecji?
          • tralalumpek Re: Dlaczego tylko ona winna? 09.12.03, 19:53
            Gość portalu: hihi napisał(a):

            > Ty, Tralalumpek, to gdzie Ty właściwie mieszkasz? W Austrii, Australii czy w
            > Grecji?



            nie wiem z czym masz problem ale na pytanie zadane powyzej moge ci
            odpowiedziec, mieszkam a Austrii a co do innych krajow to ci sie troche
            poknocilo z kims innym
            • Gość: hihi Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.chello.pl 09.12.03, 20:33
              Bardzo przepraszam, pomyłka. Pokiełbasiło mi się, wybacz.
      • inika Do Yagi 10.12.03, 08:42
        Dziękuję Tobie za mądry post. Nie chodziło mi o ocenę a o pomoc w zrozumieniu
        zjawiska, które opisałam.
        Tak łatwo nam wszystkim oceniać rzeczy, których nigdy nie przeżyliśmy. Nikt z
        nas nie wie jak zachowamy się gdy coś takiego nas spotka.
        Zastanawiało mnie dlaczego romans przesłania wszystkie winy drugiej osoby.
        Ile tak naprawdę kobiet, kt.óre wyzwały by moję przyjaciółkę od dziwki żyje
        właśnie z marazmem i po nocach śni o śmierci męża a jednak same od niego nie
        odejdą...
        • Gość: monia Re: Do Yagi IP: *.freesenses.com 10.12.03, 09:06
          Każdy potrafi tyko osądzać.A ta kobieta ma prawo do szczęścia i bycia
          szczęsliwą.Zraniła swojego męża i ona będzie musiała z tym życ, a jak widać nie
          przychodzi jej to łatwo.Ciekawa jestem czy wszyscy , którzy wypowidacie się o
          tej dziewczynie niegatywnie, nigdy nie zranialiście innych osób.Nigdy nikomu
          nie zrobiliście krzywdy działając impulsywnie i spontanicznie?Całe wasze życie
          jest dokładnie przemyslane z planem każdego dnia rozpisanym w terminarzu,
          którego się kurczowo trzymacie?NIGDY NIE MÓW NIGDY-:))))))) Nie pochwalan
          zdrady jest koszmarna,ale nie można kogoś osądzać. Radzę lepiej przyjrzeć się
          włanemu życiu i dopiero wziąść się za osąd innych.

          Trzymam kciuki za Twoją przyjaciółkę.
          • inika Re: Do Moni 10.12.03, 09:22
            Dziękuję Moniu. :)
            Kolejne mądre słowa. :)
            Pozdrawiam
    • Gość: czapski Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.utp.pl 10.12.03, 09:21
      Bo jeżeli nie była zadowolona z niego jako męża i nie widziała nadziei na
      poprawę, to trzeba było odejsc a nie zacząc od wikłania się w oszustwo i
      zdradzać męża
      • Gość: borgia Re: Dlaczego tylko ona winna? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.12.03, 23:25
        moim zdaniem wina leży po obu stronach. Czegoś zabrakło, czegoś, co dała 3
        osoba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka