Dodaj do ulubionych

zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna

28.05.09, 09:02
Witajcie,

To moje ukochane forum, więc proszę tutaj o radę choć może temat nie
bardzo dla Was. Radzicie wszakże w tylu sprawach, może i mi
pomożecie?!
Krótko-syn, 17 lat, rozsądny, kibic. Chce jechać nocnym pociągiem
przez cała Polską na mecz, powrót podobnie, drużyny podobno
zaprzyjaźnione (jatki ma nie być?).
Ja jestem na nie i tu problem. Boję się o niego i uważam,że niestety
nie można mieć w życiu wszystkiego, tym bardziej,że w najbliższym
czasie ma wiele na głowie.Słyszę,że inni rodzice (kolegów) są
bardziej elastyczni,że nie mam zaufania,że sobie wymarzył,że nic się
nie stanie,że ma krótką smycz (tu akurat nie prawda, imprezy nawet
wyjazdowe z nocowaniem, itp). Mam herzklekoty od kilku dni...
Co myślicie? Jeśli macie dzieci albo możecie to sobie wyobrazić,
poradźcie, please...Chcę usłyszeć jak to wygląda z boku.

pzdr
Anda
Obserwuj wątek
    • przemmia77 Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:08
      Hm,z wielkim bólem ,ale pozwoliłabym synowi.17 lat ,to już nie mały
      chłopiec.Rozumiem Twoje obawy-wszyscy wiemy co się potrafi wyrabiać
      na stadionach.Dobrze ,że mam córkę.Oby nie znalazła sobie chłopaka
      piłkarza.....;-)
      • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:18
        Dziękuję, ale serce mi krwawi.To taki "porządny" chłopak, u nas w
        mieście biega na mecze, ale ten nocny pociąg, nieznane miasto,
        mecz...Nie wiem czy ja jestem taka "bojąca", ale jak młodzież idzie
        do kina na film, który kończy się o północy i widzę,że np. jego
        koleżanki mają wracać same do odległych dzielnic nocnym autobusem i
        rodzice się tym nie przejmują, to na ogół rozwożę ich (część matek
        podobnie). Chyba reprezentuję inne pokolenie...A jestem z tym
        problemem sama niestety...
      • buka14 Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:21
        Jeszcze tydzień temu bym zmiękła na prośby dziecka, ale kilka dni
        temu jechałam pociągiem Kraków - Sopot. Kilka wagonów było
        odizolowanych dla kibiców jadących na mecz. Mimo eskorty policji
        przeżyłam noc horroru. NIGDY nie chcę już jechać w
        towarzystwie "kibiców" i NIGDY nie pozwolę na to mojemu dziecku ani
        nikomu z rodziny!!!
    • horpyna4 Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:21
      Nigdy nie zagwarantujesz komuś stuprocentowego bezpieczeństwa.

      Na samochód jadący prawidłowo może najechać tir, którego kierowca
      przyśnie za kierownicą wskutek zmęczenia.
      Przechodzący przez jezdnię, idący chodnikiem, czy stojący na
      przystanku może stracić życie, bo jakiś kierowca był pijany lub
      naćpany.
      Ludzie giną też od piorunów, przewróconych przez wichurę drzew, czy
      najrozmaitszych nieprzewidzianych wydarzeń. Można też pośliznąć się
      we własnej wannie i mocno uderzyć głową o kran.
      A jak ktoś ma pecha, to i w drewnianym kościele cegła mu na łeb
      spadnie.

      Najlepiej wyluzować się i nie myśleć o najczarniejszych
      scenariuszach.
      • think-thank Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:29
        tiry nie najeżdżają masowo w odróżnieniu od demolowania pociągów przez niby-kibiców

        absolutny brak zgody - a za rok będziesz dorosły i Ty będziesz decydował
    • alpepe Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:29
      jestem na nie. Herzklekoty, powiadasz, Katowice?
      • alpepe Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:30
        a czemu? Nie wybaczyłabyś sobie, gdyby mu się cokolwiek stało. Jak skończy
        magiczną 18, to okej, ale teraz możesz mu zabronić i wobec tego zabraniasz.
        • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:37
          NO dobrze-będę szczera.Ja całe życie jako matka walczę, żeby nie być
          nadopiekuńcza, na wiele rzeczy mu pozwalam wbrew sobie. Na dodatek
          jestem z tych co to myślą,że może racji nie mam i serce mnie boli,że
          inni mają normalnych rodziców, a moje biedne dziecko nie.
          Tak-chodzi o Katowice, a konkretnie bodajże Gliwice.
          U nas jakby coś się działo to wiadomo gdzie uciekać (raz się
          zdarzyło,że wyszedł wcześniej z meczu,bo była zadyma, ja jestem pod
          telefonem, nawet z policji go odbiorę jakby co.Tu-pociąg, mecz,
          kibice i nawet policja (jakby pałowali to równo wszystkich, a nie z
          podziałam na dobrych i złych).17-latkowi przetłumaczyć nie sposób,
          on to odbiera,że ma niedobrą nierozumiejącą nic matkę.
          Każde słowo takiego nastolatka rani jak nożem...
          • alpepe Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:49
            Dzieci rodzi się ponoć dla świata, nie dla siebie, ale jednak chciałabyś aby
            Twoje dziecko było "nieuszkodzone" tak długo, jak się da, czyli tak długo, jak
            długo jesteś w stanie je chronić. Ja swojej córce (dużo młodsza od Twojego
            syna)tłumaczę tego typu sytuację od swojej strony, co czuję i co może się ze mną
            stać, jeśli jej się coś stanie. Dlatego w poprzednim poście napisałam Ci, co ja
            bym powiedziała własnemu dziecku w takiej sytuacji.
            • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:51
              Ja też tłumaczę synowi,że on to odbiera inaczej,ale ja i moje
              uczucia i obawy są jakie są.Do faceta w tym wieku (optymistyczne
              założenie, że w innym wieku jest inaczej) takie argumenty nie
              trafiają. Czemu jak inne matki (też się zdarza, syn ma takiego
              kolegę) mówią "nie" to nie ma dyskusji?!
              • alpepe Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:53
                a ojciec?
                • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:58
                  Wszyscy pytają o ojca-super facet jako mąż i ojciec, ale go
                  aktualnie nie ma na miejscu.Jak on mówi "nie" to dyskusji raczej nie
                  ma.Uważa (wczoraj do niego dzwoniłam, prawie z płaczem),że nie
                  powinien jechać, ale nie ze względu na bezpieczeństwo, tylko raczej
                  dlatego,że to bez sensu. Wsparcia w stylu telefonu do syna nie
                  dostałam, ale może za dużo wymagam i powinnam to załatwić sama.
                  Ja przez większą część roku jestem matką i ojcem w jednym...
                  • alpepe Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 10:06
                    ja bym powiedziała nie i nie byłoby dyskusji. Szkoda, że tatuś jest wielkim
                    nieobecnym. Przekazałabym synowi, że ojciec też jest przeciwko i tyle. Jak moja
                    córka (7 l)mi narzeka, że inne matki to lub tamto, to mówię: trudno, masz złą
                    matkę, nie wszystkie matki na świecie są dobre i tobie się trafiła zła. Musisz
                    się z tym pogodzić. Z Twoich postów płynie wielka miłość do syna, szkoda, że on
                    się zachowuje w taki sposób, że sprawia Ci ból oskarżając o bycie złą matką, ale
                    czasem nie ma dobrego wyjścia z sytuacji.
                    • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 10:09
                      To nastolatek, trzeba przeżyć te humory, ale to bardzo trudne. Są
                      matki bardziej odporne i takie "wrażliwe" jak ja.
                      Dzięki za wsparcie, doceniam naprawdę!
                    • yoko0202 alpepe, 7 lat to nie 17 28.05.09, 10:56
                      różnice są takie, że nie da się tego opisać w żadnym poście, to
                      trzeba przeżyć i zmieniać swoje własne reakcje i sposoby rozmowy z
                      dzieckiem wraz z upływem czasu.
                      nastolatek to jest potwór, kochający i zagubiony czasami, ale jednak
                      potwór:) ŻADNE metody wychowawcze stosowane w podstawówce nie
                      działają.
              • policjawkrainieczarow Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 15:36
                > Ja też tłumaczę synowi,że on to odbiera inaczej,ale ja i moje
                > uczucia i obawy są jakie są.

                zapytaj go, czy wie, jak to bedzie wygladac (ktos napisal, jak wyglada podroz
                pociagiem kibicow na mecz - zaliczylam tez cos takeigo, wygladalo podobnie, a
                scisk taki, ze na kazdej stacji pogotowie zabieralo kogos, kto zaslabl) i, jesli
                wie, jak to jest, czy pozwolilby na to SWOJEMU dziecku.
    • palya Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:36
      a ja bym pogadała z synem o swoich obawach i nie zabraniała..
      jechalam kiedys pociągiem z setką kibiców pod eskortą policji i dramatu nie było, nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka.
      17 lat to własciwy czas na budowanie prawie dorosłych relacji z synem..chyba nie chcialabys, aby po ukonczeniu 18stych urodzin trzasnął drzwiami mówiąc "teraz mi nie zabronisz.." a wg mnie jestes na dobrej drodze aby tak własnie sie stało
    • demonii.larua Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:39
      Po pierwsze argumenty syna dupne są, bo w końcu co Ciebie obchodzą jego koledzy
      i ich rodzice? :)) Co innego jeśli mecz wymarzony, ostatnie mecze kolejki już i
      ukochanego klubu... Jedzie sam, czy w grupie? Ufasz mu? Sama obawa nie wystarczy
      moim zdaniem, piszesz że chłopak jest rozsądny :) A może pojedź z nim? :) Znaczy
      no wiesz, tak żeby obciachu nie było :) To że kibice szaleją wiadomo jest nie od
      dziś, kwestia kiboli jakby jest nieco niepokojąca. Nie puściłabym tylko na mecz
      Arki :D
      • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:49
        Miałby jechać z dwoma kolegami, ja za "kibickę" się raczej nie
        przebiorę, chociaż i o tym myślałam.Na derby Lechia Gdańsk-Arka
        Gdynia puściłam (jesteśmy z Gdańska. To mądry, rozsądny (jak na
        faceta w wieku 17 lat)chłopak,ale moje obawy to to,że człowiek jest
        bezradny wobec agresywnego tłumu. Co z tego,że szaliki nałożyliby
        dopiero na stadionie, wysiądą z pociągu na miejscu i co -zapytają,
        gdzie na stadion? Podobno (syn!) to moja wina, moje obawy,
        komplikuję mu życie i mi tego nie daruje (a ja głupia się
        przejmuję!).Boję się o niego, najnormalniej w świecie boję.
        Wiem,że są fajne drużyny, normalni kibice, ale poza tym jest cała
        reszta, ktorej się obawiam...
        • demonii.larua Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:58
          Się do śmierci raczej będziesz obawiała :) Skoro wrócił cały i zdrowy po
          derbowym to puść go do tego Krakowa :) Pogadaj z nim, nie pozwól by mówił do
          Ciebie w ten sposób "że Ci nie podaruje", tylko pogadajcie normalnie, powiedz mu
          o swoich obawach, niech on tez wykaże trochę empatii i pozwól mu jechać - za rok
          już nie będziesz miała takiej możliwości - może się zwyczajnie wynieść. Bo tak
          po prawdzie to cegła na głowę może mu jutro spaść tfu tfu
      • 27latek Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:51
        Ma jechać, wyjazdy na mecze to śmietanka męskiego życia, prawdziwa
        szkoła radzenia sobie w większym gronie. Pamiętaj, że ma z niego
        wyrosnąć prawdziwy facet z jajami, a na takich wyjazdach, kształtuje
        się charakter. Jak ma mądrze w głowie to nic mu się nie stanie.
        Jak miałem 17 lat to też chodziłem na mecze, jak była zadyma to się
        uciekało, mama też coś mówiła, że to niebezpieczne, a co tam:)
        • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:54
          No i młody ma argument,że ponoć ojciec w jego wieku też na mecze
          jeździł....A tatuńcio (w świecie) jak wczoraj zadzwoniłam prawie z
          płaczem o radę udzielił jej w stylu "ja ci radzę rób jak uważasz,
          ale jestem na "nie"...Przy czym nie dlatego,że strach, ale że mecz
          bez sensu na taki wyjazd, a spraw na miejscu dużo (rzeczywiście
          oprócz szkoły parę ważnych spraw do załatwienia w przyszłym
          tygodniu, jeden wyjazd)
          • vandikia Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 11:49
            no ale były inne czasy, slogan sloganem, ale teraz kosę można dostać za złe
            spojrzenie od jakiegoś gnoja
            przyhamuj trochę dzieciaka, skoro taki dorosly to powinien wiedziec, ze nie ma
            "mamo daj" i mama daje

            i nie wierz w bajeczki o zaprzyjaznionych drużynach i ze zero burdy będzie
            pociąg nocą dla 17 z kibicami - dla mnie opcja odpada zupełnie
            dzieci nie mam, 17 lat mialam 10 lat temu i wiem, ze syn strzeli focha i mu
            przejdzie pozniej.. zresztą jak ma byc chlop z jajami jak wyżej ktoś napisal, to
            niech z godnością przyjmuje odmowę :)
    • kaz-oo Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:48
      Tu nie ma dobrego rozwiązania.
      Puścisz go, może nic się nie stanie ale równie dobrze może zdarzyć się wszystko.
      Raczej nie wierzę w grzecznych kibiców zaprzyjaźnionych z kibicami przeciwnej
      drużyny, co to się spotkają po meczu i w zgodzie wypiją... coca-colą toast za
      zwycięską drużynę.
      Jeśli zabronisz mu jechać narazisz go na docinki kolegów, będzie miał do Ciebie
      dozgonny żal i prawdopodobnie następnym razem po prostu Cię okłamie.
    • butterflymk Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:51
      ja bym sie bała o ten pociag i bijatyki
      i głupie bandziorstwo
      co z tego że zaprzyjaźnione kluby jak pseudokibice sa wszedzie...
      ja bym zorganizowała mu inny dojazd
      a maż nie mógłby jechac z nim i z jego kumplami samochodem np?
      • and-a Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 09:55
        Nie może, bo jest daleko..A jakby był to i tak by nie pojechał (jako
        ojciec super, ale ma jakieś takie niezrozumiałe dla mnie czasami
        poglądy i na mecze u nas też zawsze chodził tylko jeśli uważał,że są
        ciekawe-stąd jak syn był młodszy chodziłam z nim, od kilku lat-3?-
        chodzi już sam).
        • butterflymk Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 10:48
          ja bym go nie puściła, ze względu na idiotów łobuzów...
          wszytskie te wypadki, wypychanie pociagu, dźgania nożami...
          nie nie..
    • posh_emka Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 10:10
      Rozumiem dylemat.
      Ja bym jednak nie pozwoliła- nawet jeśli musiałabym użyć argumentu,że nie jest
      pełnoletni jeszcze i mogę o tym zadecydować czy pojedzie czy nie.
      Tu nie chodzi o brak zaufania do własnego dziecka- tu chodzi o brak zaufania do
      ludzi których może spotkać na swojej drodze w trakcie tego wyjazdu.

      Tu gdzie mieszkam jest ogromny problem z młodzieżą paradującą z nożami- co
      tydzień jakiś dzieciak zasztyletowany ginie- i to z rąk dzieciaka 13 letniego
      np. jak ostatnio. Zginął chłopak 17 lat- dobry dzieciak- obiecujący młody
      piłkarz- grał w młodzikach znanej drużyny pierwszoligowej- jego marzeniem było
      zostać piłkarzem zawodowym. Niestety znalazł się w złym miejscu i o złej porze-
      zginął za nic. Trafił na grupkę zdegenerowanych niestety już dzieciaków.

      Ja bym wolała jednak przeboleć przez kilka dni jego dąsanie się, ale mieć
      spokojną głowę i nie mieć wyrzutów sumienia gdyby coś się jednak stało.
    • wacikowa Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 10:27
      Puść..
      To,że drżysz o niego nic nie zmieni. Czy będzie miał 17 czy 20 zawsze będziesz
      drżała.
      Zaufaj mu. Są telefony.
      Umów się z nim,ze będzie dzwonił i informował Cię,że wszystko jest ok.
      Przeżyjesz zobaczysz:)
    • yoko0202 będziesz się bała o niego zawsze 28.05.09, 10:43
      nawet jak będzie miał 50 lat a ty 80:) normalne

      puść go, daj mu trochę luzu, bo za kilka miesięcy jak skończy 18 to
      może ci się ze smyczy zerwać i tyle.

      argumenty że ty się o niego boisz i dlatego nie może jechać, to jak
      grochem walić o ścianę - jak miałaś kilkanaście lat to zmieniałaś
      plany i rezygnowałaś z marzeń, bo mamusia powiedziała ci, że się o
      ciebie boi?? Ja nie, nie wiedziałam o co jej chodzi, moim ówczesnym
      zdaniem w większości przypadków nie było niebezpieczeństwa żadnego.

      umów się z nim, że będziecie w kontakcie tel. (tylko błagam nie
      dzwoń co 1,5 godziny...) i kup mu paralizator:)

      jeżeli jest kibicem, to już pozamiatane - będzie nim chyba zawsze, i
      będzie ciągle jeździł na mecze, i za 20 lat też może być jakaś
      zadyma na stadionie, jak pozna atmosferę za młodych lat to będzie
      mógł spokojnie unikać nieciekawych sytuacji.

      • alpepe Re: będziesz się bała o niego zawsze 28.05.09, 10:44
        bać się, to jedno, a mieć wyrzuty sumienia, jak się coś stanie, to drugie.
        • yoko0202 Re: będziesz się bała o niego zawsze 28.05.09, 10:53
          alpepe napisała:

          > bać się, to jedno, a mieć wyrzuty sumienia, jak się coś stanie, to
          drugie.

          jasne, najlepiej z domu nie wypuszczać, bo codziennie coś się może
          stać, w szkole mogą pobić, w sklepie okraść, na ulicy przejechać.
          17-latek to nie jest dziecko z podstawówki, które można postawić do
          kąta, albo powiedzieć "nie bo nie", trzeba trochę podejście zmienić
          do człowieka w tym wieku, przyzwyczaić się że nie zawsze mamy na
          niego oko, bo za moment jak się wyprowadzi do akademika albo
          kawalerki z kolegami i będzie dzwonił raz na trzy dni to w ogóle
          umrzemy ze strachu.
          • olgab4 Re: będziesz się bała o niego zawsze 28.05.09, 10:59
            Anda, mam znajomego kibica. Niestety, to co sie dzieje na meczach, to czasem
            przechodzi ludzkie pojecie. Niby zaprzyjaznione druzyny, ale zadyma musi byc.
            Opowiadal mi sporo na ten temat, tam zawsze cos sie dzieje, okladaja sie.
            Oczywiscie, Twoj syn nie musi w tym uczestniczyc, ale ja Twoje obawy rozumiem.
            Taka to rzeczywistosc.
            Pociagi z kibicami tez do przyjemnych wrazen nie naleza...
            Nie ma tu gotowych rozwiazan. Jak ktos powyzej napisal, mecze to smietanka
            meskiego zycia. No ale z drugiej strony, wiadomo, zawsze moze sie cos stac.
            Trudno Ci radzic, jesli poowiesz tak, to przynajmniej zawrzyjcie umowe, ze ma
            dzwonic, meldowac sie, dawac Ci znac, ze wszystko w porzadku. Zebys byla chociaz
            wzglednie spokojna.
            Powodzenia i pozdrawiam!
            • mewa_bez_morza a moze ? 28.05.09, 11:03
              a czy w rodzinie nie masz moze starszych kibicow,ktorzy mogliby pojechac na ten
              mecz z Twoim synem?albo moze kilka lat starszy kuzyn,ktory mialaby oko na cala
              sytuacje :)

              • kolorowaona coś o decyzjach 28.05.09, 11:31
                wiesz,mam córke w wieku Twojego syna.jakis rokk temu pisałam tu o
                jej wyjezdzie na Woodstock. tez bardzo sie o nią zawsze martwiłam,
                sama długo pracowałam w nocnych klubach i dokładnie wiem jak wyglada
                życie małolatów na imprezach,pozbawionych opieki rodziców. i dlatego
                nie wyobrażalam sobie, ze moje dziecko tez kiedyś będzie tak szaleć.
                i nadszedł magiczny wiek 16,17 lat i zaczął się dramat. córka -
                zawsze mądra i zrównoważona jest również osobą towarzyską. zaczęły
                się domowe akcje o wyjścia, imprezy, nocowanie u znajomych itp.
                trochę pozwalałam, ale jak zawalała np godz powrotów zaczęły się
                zakazy. i ndszedł ten Woodstock. uciekła z domu z kolesiem na kilka
                dni trwania tego festiwalu. trzęsłam się o jej bezpieczeństwo. ale
                wróciła cała i zdrowa przyznając, że wie, ze zrobiła źle, ale
                inaczej się nie dało. potem poszła do dobrego liceum ale ze względu
                na zachłysnięcie się towarzyskim zyciem i własne lenistwo za moment
                nie zda do drugiej klasy. odwoziłam ją do szkoły, chodziłam do
                nauczycieli, trafiłam nawet do szkolnego psychologa. i nic. długo
                nie mogłam przeboleć, ze moje inteligentne i mądre dziecko akurat w
                tak ciężki sposób dorasta. nie docierała do mnie świadomość, że ona
                już zaczyna żyć własnym życiem i coraz bardziej się ode mnie oddala.
                to dla mnie rozłożony w czasie bardzo bolesny proces. teraz już
                odpusciłam. nie było szans na dalszą walkę. chodzi gdzie chce tylko
                w domu ma byc o 22. nie sprawdzam nawet czy trafia do szkoły. nie
                mam siły walczyć z nią o nią. powoli chyba odcinam tą naszą pępowinę
                ale ciągle to jeszcze boli. liczę tylko, ze za jakiś czas zobaczę w
                moim dziecku wszystko to, co wpajałam mu przez całe zycie. bo
                przeciez to nie może tak poprostu sobie zniknąć z jej glowy. wierzę,
                że jeszcze będzie wartościowym człowiekiem z sukcesami.
                może to co napisałam jest nie do konca na temat kibicowania Twojego
                syna, ale naszły mnie rozważania odnośnie moich doswiadczeń i
                chciałam się nimi z Tobą podzielić. może wyciągniesz cos z nich dla
                siebie. pozdrawiam serdecznie i życzę mądrych decyzji.
                • and-a Re: coś o decyzjach 28.05.09, 11:35
                  Dziękuję! Przemyślę wszystko. Właśnie wpadłam na "genialny" pomysł,
                  że jak padnę z zawałem to będzie musiał zostać.....
                  Spokojnie, do takiego szantażu się nie posunę.

                  pzdr
                  Anda
                  • 27latek Re: coś o decyzjach 28.05.09, 11:43
                    Bosze... najlpiej to nniech dzieci w domu siedzą, bo na dworze za
                    gorąco, kleszcze, biją, kradną, na dyskoteke nie, bo piją, ćpają, i
                    do tego uprawiaj sex, a fouj!

                    I później nie dziwota, że ofermy życiowe wyrastają:/

                    Facet od małego musi się uczyć, życia w stadzie, musi rywalizować,
                    bo inaczej nie da sobie rady w dorosłym życiu.
                    • kolorowaona Re: coś o decyzjach 28.05.09, 11:45
                      27-latku jak bedziesz mamą to pogadamy :D
    • panistrusia Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 13:53
      Na studiach mieszkałam z jednym takim 'rozsądnym synem'. Jak się do
      nas do mieszkania wprowadzał, to mama mu ubrania w szafkach
      przyjechała poukładać, tata co tydzień przywoził hurtowe ilości
      domowego jedzenia, żeby synek nie przymierał głodem, bo jeszcze nigdy
      wcześniej sam nie musiał sobie gotować.
      Chłopak miły, grzeczny ale...miał hobby: ustawki po meczach. I
      kibicowanie.


      P.S. Ja bym była załamana, gdyby moje dziecko wyrosło na kibica
      piłkarskiego. W dodatku takiego, który za nic ma ewentualne
      zagrożenia, bo mecz najważniejszy.
    • happy_time Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 14:22
      Myślę, że powinnaś mu pozwolić jechać. Jak nie pozwolisz to jak za
      rok skończy 18 lat to pojedzie bez Twojej zgody. Teraz przynajmniej
      możesz mu postawić jakieś warunki. Np, że będzie dzwonił do Ciebie,
      jak dojedzie, przed meczem, w przerwie, po meczu itp. Będziesz
      przynajmniej wiedziala co się z nim dzieje i zawsze trochę mniej się
      będziesz denerwować. Może zamiast jechać tym nocnym pociągiem
      pojechali by jakimś innym, wcześniejszym albo autobusem. Może będzie
      drożej, ale za to podróż bezpieczniejsza.
    • masher 18 tki nie ma wiec niech siedzi na tylku 28.05.09, 14:33
      albo niech jedzie z nim dorosla osoba jako opiekun. cos sie stanie, szczeniaka
      skatuja, policja go zlapie daleko od domu i bedziecie mieli przesrane :] niech
      czasem tez o matce pomysli bo MATKA JEST TYLKO JEDNA!
    • policjawkrainieczarow Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 15:23
      hmmmm nie swiadczy to o mnie dobrze co napisze, ale... kiedy mialam lat 17, nie
      bylam bynajmniej na krotkiej smyczy, raczej pozwalano mi na wiele ale ja mialam
      byc szczera z tym, gdzie sie wybieram - byl koncert, czy tez festiwal,
      kilkudniowy, w innym miescie, moja mama nie pozwolila mi jechac (byly to czasy
      walk skonow z punkami itd), wiec pojechalam bez jej pozwolenia, mowiac, ze jade
      na weekend do kolezanki (ona nie miala rodzicow, telefonow niet, wiec moja mama
      nie mogla sprawdzic).
      Ty lepiej wiesz, czy ryzykujesz to, ze mlody pojedzie i tak, nie zaleznie od
      tego, czy pozwolisz, czy nie. Co by zrobil, gdyby cos mu sie tam stalo a Ty bys
      nei wiedziala, ze pojechal - zadzwonilby do Ciebie, czy sciemnialby do konca?

      Ja bym porozmawiala z tymi innymi rodzicami chyba, czy nie jest przypadkiem tak,
      ze oni wszyscy slysza ten sam argument.
    • funstein Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 15:39
      jedyna możliwa zdroworozsądkowa porada jest taka,
      że wkraczasz w nie swoje kompetencje.

      To ojciec puszcza syna na takie imprezy bądź nie puszcza.

      ja bym puścił pod warunkiem, że by mi syn obiecał, że
      w przypadku rozróby będzie się trzymał od niej z daleka.

    • mrs.solis Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 15:58
      Twoj syn pewnie rozsadny jest w domu. W grupie rowiesnikow czesto po
      tym rozsadku nie zostaje nawet sladu. Idz za glosem serca i nie
      puszczaj go. Jakby nie bylo on jest ciagle nieletni i ty jestes za
      niego i jego czyny odpowiedzialna. Jak cos zlego narobi z kolegami
      kibicami ty za to bedziesz placic.
      Mi w wieku 17 lat nawet nie przyszlo do glowy,zeby dyskutowac z
      zakazami rodzicow. Czekalam do magicznej 18 ale po niej tez niewiele
      sie zmienilo. Mieszkalam z rodzicami i bylam na ich utrzymaniu ,wiec
      musialam sie dostosowac. Oczywiscie nie byl to przymus. Zawsze
      powtarzali mi ,ze droge mam wolna. Moglam sie wyprowadzic,zyc na
      wlasny rachunek i robic co chcialam. Niestety bylo to dla mnie nie
      do zrobienia dlatego przelykalam te zakazy jak gorzka pigulke i
      zylam dalej. On tez przelknie,swiat sie nie skonczy jak na ten mecz
      nie pojedzie.
    • mari-is Re: zdroworozsądkowa porada-syn-potrzebna 28.05.09, 20:41
      Są też dzienne pociągi i PKSy. Katowice to nie Bośnia. Nie musi
      przecież jechać nocnym z kibicami. Może pojechać z kolegami dzień
      wcześniej, przenocować w hostelu i po meczu wrócić następnego dnia.
      Perspektywa trzech dni picia powinna im być na rekę a Ty będziesz
      spokojna o podróż.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka