Dodaj do ulubionych

zostałam sama

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.12.03, 21:48
Wpadłam w dołek i nie wiem, jak się z niego wydostać. Potrzebuję, żeby mnie
ktoś wyciągnął za uszy, potrzebuję zastrzyku energii.
Sama nie dam rady.

Właśnie zostałam sama. On odszedł, bo poza rodziną życie jest łatwiejsze.

Sama z tego nie wyjdę chyba. Boję się panicznie przyszłości. W sumie nie
bardzo mam czego żałować, ale zawsze to kilka lat życia, parę dobrych
chwil...
Wyślijcie mi parę dobrych myśli, fluidów, proszę.
Chciałabym się przekonać, że nie jestem może taka samotna...
Obserwuj wątek
    • Gość: Jotka Re: zostałam sama IP: *.ists.pl / *.ists.pl 11.12.03, 21:52
      Wyciągam Cie za uszy :)
      Mysle, ze musisz sie oswoic z nowa sytuacja. Domyslam sie, ze to boli i to
      bardzo, ale moze za jakis czas dojrzysz jasne strony sytuacji i wszystko sie
      ulozy, a nawet obróci na lepsze?
      Życzę Ci tego z calej siły!
      • kolorka2 Bo to beznadziejny facet był! 11.12.03, 22:36
        A może to lepiej, że on odszedł właśnie teraz? A nie za pięć, dziesięć lat,
        kiedy przywiązanie byłoby jeszcze większe?

        Na pewno sa jakies dobre strony tego rozstania - przecież z tego co piszesz,
        wygląda że był egoistą, wygodnym, myslącym tylko o sobie leniem. Warto po
        takim płakać? Myslę że kiedys będziesz mu wdzięczna za to że cie zostawił - z
        beznadziejnym czlowiekiem nie warto układac sobie życia za wszelką cenę, tylko
        po to by nie zostac samej. A w samotności nie ma nic strasznego, przeciwnie.

        Nawet jesli na początku będzie ci ciężko, tak jak napisała powyżej Jotka - z
        czasem będzie ci coraz lepiej. Pozdrawiam i zyczę dużo usmiechu.
    • Gość: Mika Re: zostałam sama IP: *.4web.pl 11.12.03, 22:39
      Zawsze zdarza się coś ponad to co mamy teraz. Przyjdzie zapomnienie i nowe
      chwile. Czas wszystko zaciera. Trochę trzeba pozyć z tym bólem, ale jest
      pewnie wiele rzeczy, które mogą Ci pomóc to znieść. Buźki i trzymaj się.
      • Gość: b Re: zostałam sama IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.12.03, 22:52
        ja też zostałam sama. sekretarka - stażystka, banalna sytuacja. I na raize nie
        moge się pozbierać. wierzę, ze wróci. Może i ty powinnas w to wierzyć?
        • owca Re: zostałam sama 11.12.03, 22:55

          może lepiej nie wierzyć... i poukładać sobie życie bez niego
          w przeciwnym razie resztę życia możesz spędzić na czekaniu na coś, co nigdy nie
          nastąpi

          pozdrawiam
          owca

          _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • Gość: gizela Re: zostałam sama IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.12.03, 22:50
      Wiecie, trudno przecenić wszystkie wasze słowa.

      Wydrukuję sobie to, co piszecie i będę nosić przy sobie zamiast tabletek na
      uspokojenie.
      Dziękuję wam.
    • Gość: Marta Re: zostałam sama IP: *.localnet / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 23:10
      Zanuć sobie piosenkę "O mnie się nie martw, o mnie się nie martw, ja sobie radę
      dam..." Trzymaj się mocno, będzie dobrze!
    • glonik Re: zostałam sama 11.12.03, 23:21
      Tez przez to przeszłam, do tego paskudna operacja z czekaniem na wynik.....i
      też wydawało mi się, że to koniec świata. I to był koniec świata. Wtedy. Teraz,
      po prawie roku, pamietam to dobre, złego nie chcę, bo to świadczyć by mogło o
      moim złym guście. Wyjdziesz z tego. Odpraw porządną żałobę, wypłacz sie,
      wykrzycz, nazwij draniem, gnojem i jeszcze innym ;). Przeżyjesz. To, że szukasz
      tu pomocy, świadczy, że chcesz i potrafisz się pozbierać. Pozdrawiam bardzo
      serdecznie.
    • tribeca Re: zostałam sama 12.12.03, 09:55
      i ja się dołaczę do grona pocieszających
      sama niedawno przeszłam przez coś takiego, doszły do tego inne problemy i - jak
      ktoś wczesniej pisał - wydawało mi sie, że to koniec świata, że już nie
      wytrzymam, chciałam pzrestać istnieć. Męczyłam się przez 2 miesiące, miałam
      nadzieję, że wróci, że tak, jak te inne problemy jakoś się rozwiązały, tak i
      ten fragment życia mi się ułoży. Ułozyl sie inaczej, niż myślałam - on nie
      wrócił, a teraz sama już wiem, że bym tego nie chciała. Było ze mną bardzo źle,
      ale pewnego dnia wrócił optymizm, energia i radość życia. I wiem, że będzie
      jeszcze lepiej

      Nie bój się przyszłości, nie żałuj tego, co było, zapamiętaj sobie te
      najprzyjemniejsze chwile, kiedyś będziesz je wspominała z rozrzewnieniem, nie
      będą sprawiały bólu. Powodzenia! Będzie dobrze!:)
    • youna Re: zostałam sama 12.12.03, 13:05
      Choc nie od razu ale bedzie dobrze :-)
      Ode mnie odszedl po niecalym roku. Pomyslalam sobie pozniej jak juz przebolalam, ze to za krotki
      czas, zeby wyniesc z tego zwiazku cos wiecej niz jedynie pamiec pierwszych chwil zakochania.
      To nie jest jakis strasznie duzy kapital na przyszlosc, ty masz na pewno wiekszy - pomysl: kilka lat
      szczesliwego zwiazku, ile to doswiadczen, ile umiejetnosci :-)
      Choc przez to trudniej ci jest sie od tego zwiazku odciac. O ile to mozna wartosciowac. To znaczy
      chyba mozna wartosciowac, ale rozpacz w tych pierwszych dniach jest bezgraniczna, wiem.
      Bol i rozpacz przemijaja predzej czy pozniej. Troche zalezy od tego czy umiesz patrzec naprzod a
      nie wstecz.
      Od paru miesiecy sama zaczelam sie w tym w miare dobrze czuc. I od tego momentu mam coraz
      lepsze swobodniejsze relacje z ludzmi, a to daje duzo sily :-)

      Youna
    • Gość: gepart czester Re: zostałam sama IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 12.12.03, 13:23
      przesylam Ci mooooocny uscisk:))))

      nie jestes sama jest wiele dziewczat, ktore przechodza albo przeszly przez
      takie pieklo.

      boli, bedzie bolec jeszcze jakis czas. ale wierz mi - pozbierasz sie!!!
      kobietki, mimo, ze kruche fizycznie istotki to jednak silne duchem - nie jedno
      zniosa!!!
      ja kiedys tez bardzo cierpialam po toksycznym zwiazku. minelo troche czasu,
      wyplakam swoje i dzis jestem bardzo szczsliwa - wszystko sie ulozylo a
      myslalam , ze sie nie ulozy, ze zawale studia, prace, nie poradze sobie
      psychicznie i wyladuje u jakiego psychologa.
      zaufaj mi i wielu dziewczetom/kobietom ktore tez cierpialy - z tego sie
      wychodzi. masz ooooooogromna szanse zeby ulozyc sobie zycie w taki sposob w
      jaki TY tego pragniesz.
      nie rozpamietuj - nie warto bo liczy sie TERAZNIEJSZOSC i PRZYSZLOSC a to co
      bylo a nie jest... (na pewno znasz to powiedzenie)
      pozdrawiam goraco
    • Gość: Ethlinn Re: zostałam sama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 13:53
      Jest taka piosenka Edwarda Stachury pt. Czas płynie i zabija rany. Oto ona:

      Posłuchaj, porzucona przezeń,
      Nieznana mi przyjaciółko:
      W rozpaczy swojej
      Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
      Do bruku z góry nie przychodź,
      Na smugę cienia nie wbiegaj,
      Zaczekaj, trochę zaczekaj!

      Przysięgam wam, że płynie czas!
      Że płynie czas i zabija rany!
      Przysięgam wam, przysięgam wam,
      Przysięgam wam, że płynie czas!
      Że zabija rany - przysięgam wam!

      Tylko dajcie mu czas,
      Dajcie czasowi czas.
      (Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
      Po was przez was i między ustami,
      I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
      One już daleko, daleko za górami!)
      Tylko dajcie mu czas,
      Dajcie czasowi czas
      Bo bardzo, bardzo,
      Bardzo szkoda
      Byłoby nas!
    • Gość: irka Re: zostałam sama IP: *.4web.pl 12.12.03, 14:10
      pomyśl ile Cie teraz moze spotkać niespodzianek...... w końcu zacznie sie w
      Twoim zyciu cos innego.tak mialo byc i nie powinnas tego dluzej rozstrzasac.
      zawsze możesz zrobic dla siebie cos przyjemnego.ja np.poszlabym na
      zakupy,poszla sie zabawic,wiem że to nic nie zmieni,ale zawsze jakos wypelnisz
      sobie czas.pierwszy okres jest najgorszy,ale potem może być juz tylko
      lepiej.trzymaj sie.wszystko bedzie dobrze.bo życie nie jest wcale takie
      złe,jakby sie wydawalo
    • Gość: Seth Re: zostałam sama IP: *.icpnet.pl 12.12.03, 14:19
      Glowa do gory!!! Jestem pewien, ze dasz sobie rade.
      I pamietaj, "(...)z jutrzejszym porankiem rozpoczyna sie pierwszy dzien reszty
      Twojego zycia."
      (Cytat skads tam, ale jak najbadziej na miejscu)
      • Gość: Martunia19 Re: zostałam sama IP: *.asternet.pl / 82.145.65.* 12.12.03, 15:12
        Ja przez to przechodziłam dokładnie miesiąc temu (4 tygodnie, 28 dni, 672
        godziny). Nie widywaliśmy się jak dotąd (a mieszkamy ulicę od siebie, więc to
        jest jakby nieuniknione). No i dzisiaj własnie zobaczyłam go po raz 1 odkąd się
        rozstaliśmy. I wiecie co? Myślałam, że będę po tym spotkaniu załamana, że
        wszystko wróci i w ogóle. Ale nie-stało się dokładnie odwrotnie-uśmiechnęliśmy
        się do siebie, powiedzieliśmy sobie "Cześć" i poszliśmy w swoją stronę ;) No i
        kiedy ja odeszłam kawałek, to zaczęłam się śmiać sama do siebie-ani trochę nie
        byłam załamana, a do tej pory, gdy o nim myślałam, to chciało mi się ryczeć.
        Kurcze dziewczyny (i nie tylko) nawet nie zdajemy sobie w takich przypadkach
        sprawy, jak wiele potrafi zdziałać czas... To jest święta prawda że CZAS LECZY
        RANY. Główki do góry, ludzie, będzie dobrze, 3mam za Was kciuki (no, i za
        siebie). Pozdrawiam Marta :)
        • Gość: kurka Re: zostałam sama IP: 194.196.228.* 12.12.03, 15:32
          Na forum w Najciekawszych tematach jest temat:Jak pogodzic sie z samotnoscia?
          Jednej smutnej osobie odpowiedzialo 200 osob,dyskusja ciagnie sie od 1,5
          roku.Ja trafilam tam jak mialam tego samego dolka co ty,czytalam zachlannie to
          co ludzie pisza,jak sobie radza z samotnoscia,jak to przezywali i co radza
          innym.To na prawde madra dyskusja,wzruszajaca,plakalam przy niektorych..polecam.
          • Gość: ania Re: zostałam sama IP: 62.29.138.* 12.12.03, 15:38
            możesz podac link do tej dyskusji?
    • anahella A po nocy przychodzi dzien 12.12.03, 15:36
      a po burzy spokoj.

      Bedzie lepiej, zobaczysz.
      • thomas21cry Rozjerzyj sie wokół siebie a zobaczysz... 12.12.03, 15:53
        Jak duzo facetów marzy by być z tobą ale boji się podejść rażona balskiem jaki
        bije od Ciebie. Otwórz sie na świat a świat otworzy się na Ciebie
        a jak jeste samotna to wyrwij jakiegoś kolesia na dyskotece:)

        • Gość: gizela Re: Rozjerzyj sie wokół siebie a zobaczysz... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.03, 16:08
          No niesamowite, ile ciepła od was bije. Nie sposób się nie uśmiechnąć.
          Pomyśleć, że być może kogoś z was mijam na ulicy czy w autobusie.

          Wczoraj miałam jakiś przełomowy smutny dzień. Bo gdyby tu chodziło jedynie o
          zawód miłosny, to nie byłoby jeszcze katastrofą. Ale gruchnął cały układany
          przez lata świat, małe dzieci zostają bez ojca.
          Nie był ideałem, fakt, nawet przeciwnie. Ale jakimś tam oparciem dla mnie był.
          I teraz tego oparcia nie czuję.
          Jakbym po odrzuceniu kul uczyła się chodzić.
          Nie wiem, co powiedzieć dzieciom, co mówić znajomym.
          Nawet nie zdążyłam znaleźć pracy po wychowawczym. Teraz będzie z tym jeszcze
          trudniej. :(((

          A on chce mieć święty spokój za te parę groszy miesięcznie.

          W sumie czuję, że to, co się stało, jest najlepszym rozwiązaniem.
          Przygotowywał mnie do tego od dawna. Ale to nie zmienia faktu, że czuję się z
          tym kiepsko.
          • glonik Re: Rozjerzyj sie wokół siebie a zobaczysz... 12.12.03, 23:21
            A chciałabyś się całe życie opierać na połamanym oparciu? Jeszcze raz bardzo
            serdecznie pozdrawiam i kciuki trzymam za powrót do normalności.
          • zalotnica Re: Rozjerzyj sie wokół siebie a zobaczysz... 13.12.03, 01:23
            Gość portalu: gizela napisał(a):

            >Właśnie zostałam sama. On odszedł, bo poza rodziną życie jest łatwiejsze.
            >Sama z tego nie wyjdę chyba. Boję się panicznie przyszłości.
            >Ale gruchnął cały układany
            >przez lata świat, małe dzieci zostają bez ojca.
            >Nie był ideałem, fakt, nawet przeciwnie. Ale jakimś tam oparciem dla mnie był.
            >(...)Nawet nie zdążyłam znaleźć pracy po wychowawczym. Teraz będzie z tym
            >jeszcze trudniej. :(((
            >A on chce mieć święty spokój za te parę groszy miesięcznie.
            >W sumie czuję, że to, co się stało, jest najlepszym rozwiązaniem.
            >Przygotowywał mnie do tego od dawna. Ale to nie zmienia faktu, że czuję się z
            >tym kiepsko.

            wygadaj sie, ulzy Ci...jak dlugo byliscie razem...
            jak on Cie przygotowywal, nie rozumiem...
    • melitele Re: zostałam sama 13.12.03, 18:49
      Moja droga: idzie nowe! Tak na to popatrz. zapewniam cię, że chyba każda z nas p[rzez
      coś takiego przeszła. Cierpimy, podnosimy się i idziemy dalej. Bo rodzina, bo dzieci, bo
      tak trzeba. Podniesiesz sie i ty. Na pociechę (wątpliwą, ale może...) opowiem ci, jaki
      skład był u mnie na ostatnich andrzejkach:
      1 małżeństwo od 2 lat, oboje po 26 lat.
      Chłopak (po rozwodzie) z dziewczyną w trakcie rozwodu (oboje ok. 35-37 lat).
      Dziewczyna porzucona dla długonogiej laseczki po 10 latach małżeństwa (ona w wieku
      37 lat),
      Chłopak, który zostawił swoja rodzinę kilka lat temu (2 małych dzieci) z dziewczyną,
      która też kilka lat temu zostawiła swojego męża.
      Ja - w zasadzie porzucona, po 7 latach związku.
      I to nie było tak, że ja specjalnie zaprosiłam na imprezę ludzi z pokopanymi życiorysami.
      Po prostu - coraz więcej takich jest dookoła. Chore to wszystko.
      A, koleżankę też facet zostawił kilka miesięcy temu, z dwójką małych dzieci.
      Jak widzisz - ni ejesteś sama, wszyscy się przez to przegryzamy. Trzymam kciuki za
      dobrą przyszłość.
      • Gość: gizela Re: zostałam sama IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.12.03, 20:26
        Wiesz co? Przyglądam się ostatnio ludziom na ulicach i myślę sobie, jak każdy
        ma pokręcone życie.
        Patrzę na facetów i myślę: ciekawe, kiedy ona przez ciebie ostatnio płakała?
        Ty też na pewno jesteś draniem...
        Patrzę na zakochane pary i myślę, ile czasu im jeszcze zostało i które z nich
        będzie cierpiało bardziej.

        Wiem, że to chore, muszę się leczyć.
        Choć mam nadzieję, że przejdzie mi za parę lat takie skrzywienie.
        • melitele Re: zostałam sama 13.12.03, 21:27
          Mam dokładnie to samo. tylko ja uważam, że nie moje myśli sa chore, tylko ludzie, czasy
          - wszystko to, co powoduje takie zachowania.
          • Gość: gizela Re: zostałam sama IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.12.03, 21:53
            Owszem, masz rację.
            Tylko czasów ani świata prawdopodobnie nie uda mi się zmienić.
            A swoje nastawienie do innych - być może tak.

            Pozdrawiam serdecznie
            • melitele Re: zostałam sama 13.12.03, 22:09
              Ale żebyś mogła zmienić swoje nastawienie do innych, musi pewnie jeszcze minąć
              trochę czasu...
              Mam nadzieję, że to szybko nastąpi, czego tobie i sobie serdecznie życzę!


              Gość portalu: gizela napisał(a):

              > Owszem, masz rację.
              > Tylko czasów ani świata prawdopodobnie nie uda mi się zmienić.
              > A swoje nastawienie do innych - być może tak.
              >
              > Pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka