default
17.12.03, 15:24
Zawsze Wigilia była u moich rodziców, w zeszłym roku pierwszy raz u nas, w
nowym domu. Chciałam żeby teraz też była u nas bo Mama nie ma już zdrowia i
sił do przygotowywania Wigilii, więc sądziłam, że lepiej będzie żeby to oni
byli goszczeni u nas, a nie odwrotnie. No i problem - Mama (skądinąd zawsze
trudna osoba) stwierdziła, że ona na Wigilię do nas nie przyjdzie, zostanie
sama w domu. SAMA! Bo ojca wysyła. Motywuje to swoim słabym zdrowiem, a zatem
niemożnością przygotowania choćby jednej potrawy ("z pustymi rękami mam
przyjść???") oraz - co mnie najbardziej wkurza - "żeby wam kłopotu nie
robić". Przekonuję, proszę, niemal grożę - na nic. Mam wrażenie, że jako
osoba mająca skłonność do cierpiętnictwa, wymyśliła sobie taki wzruszający
obrazek - wszyscy świętują, a ona biedulka siedzi sama, biedna i chora. I
teraz się napawa. Mam zamiar zaciągnąć ją choćby siłą, ale obawiam się, że
wtedy popsuje nam nastrój zaraz na początku. Co ja mam z nią zrobić? Wszyscy
się cieszą na te święta, a ja cała w stresie i nerwach :(((