roksii
23.07.09, 13:16
Witam! Dziewczyny mam problem.Nie wiem co zrobic.Przenioslam sie do
wiekszego miasta.Powodem bylo i praca partnera i chec rozpoczecia
zycia od nowa po nieudanym zwiazku.Z poprzedniego zwiazku mam
nastolatka.Teraz mi nie daje spokoju.Przez rok nie
zaklimatyzowal sie.Poza szkola nie ma tu znajomych, caly czas siedzi
przy komputerze.Awanturuje sie, krzyczy, zlosci, ze chce wracac do
swojego miasta.Nie wiem ,jak mam z nim rozmawiac.Doszedl kolejny
problem z gimnazjum- idzie tam gdzie nikogo nie zna.Ostanio
powiedzial, ze nie lubi juz mojego partnera, bo przez niego
musielismy sie wyprowadzic.Jednym slowem nie jest tu szczesliwy,
dokucza na kazdym kroku.Rozmawialam z nim tysiac razy i nic.Czeka az
ulegne.Mam dwa wyjscia- wrocic i patrzec, jak on bryka zadowolony
wsrod znajomych, a moj parter bedzie przyjezdzal do nas tylko albo
na noc, albo w weekendy(mamy poza tym malutkie dziecko).Chociaz
koszty dojazdu beda olbrzymie.Czy zostac, probowac ukladac tu zycie
i dalej znosic jego nerwy.Mi tez jest tu ciezko, nie mam wielu
znajomych, zaczynam od zera, moze to sie zmieni jak znajde
prace...ale nie wiem ,czy chce wrocic tam, gdzie wszystko bedzie mi
przypominalo tamte malzenstwo.Czemu wszystko musi byc takie trudne:
(Wreszcie jestem szczesliwa, mam kochanego faceta, a wciaz jakies
przeszkody na drodze.Atmosfera w domu zaczyna byc napieta.Stoje
miedzy dzieckiem a partnerem i nie wiem, co zrobic....Musialam sie
wyzalic.