Dodaj do ulubionych

Trudny wybor

23.07.09, 13:16
Witam! Dziewczyny mam problem.Nie wiem co zrobic.Przenioslam sie do
wiekszego miasta.Powodem bylo i praca partnera i chec rozpoczecia
zycia od nowa po nieudanym zwiazku.Z poprzedniego zwiazku mam
nastolatka.Teraz mi nie daje spokoju.Przez rok nie
zaklimatyzowal sie.Poza szkola nie ma tu znajomych, caly czas siedzi
przy komputerze.Awanturuje sie, krzyczy, zlosci, ze chce wracac do
swojego miasta.Nie wiem ,jak mam z nim rozmawiac.Doszedl kolejny
problem z gimnazjum- idzie tam gdzie nikogo nie zna.Ostanio
powiedzial, ze nie lubi juz mojego partnera, bo przez niego
musielismy sie wyprowadzic.Jednym slowem nie jest tu szczesliwy,
dokucza na kazdym kroku.Rozmawialam z nim tysiac razy i nic.Czeka az
ulegne.Mam dwa wyjscia- wrocic i patrzec, jak on bryka zadowolony
wsrod znajomych, a moj parter bedzie przyjezdzal do nas tylko albo
na noc, albo w weekendy(mamy poza tym malutkie dziecko).Chociaz
koszty dojazdu beda olbrzymie.Czy zostac, probowac ukladac tu zycie
i dalej znosic jego nerwy.Mi tez jest tu ciezko, nie mam wielu
znajomych, zaczynam od zera, moze to sie zmieni jak znajde
prace...ale nie wiem ,czy chce wrocic tam, gdzie wszystko bedzie mi
przypominalo tamte malzenstwo.Czemu wszystko musi byc takie trudne:
(Wreszcie jestem szczesliwa, mam kochanego faceta, a wciaz jakies
przeszkody na drodze.Atmosfera w domu zaczyna byc napieta.Stoje
miedzy dzieckiem a partnerem i nie wiem, co zrobic....Musialam sie
wyzalic.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:21
      ojciec dziecka nie wchodzi w grę jako stały opiekun? Nie lepiej płacić mu
      alimenty i niech nastolatek wraca na stare śmiecie?
      • aurelia_aux Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:26
        Tłumaczyłaś mu jakie to dla Ciebie ważne, żeby tu mieszkać? Ze on jest młody i
        pozna wielu ludzi,że Tobie też jest ciężko.. taka zwykła rozmowa o uczuciach, o
        tym co Ciebie boli, co jego boli, to na pewno pomoże choć troszkę.
        Jeśli nie, zasięgnij porady psychologa, jak postępować z synem (ja nie jestem
        specjalistą, on na pewno coś wymyśli:) )
        Na pewno nie ulegaj dziecku, to ty jesteś dorosła i to ty rządzisz, on nie
        będzie kierował waszym życiem.
        Ty jesteś matką! nie on!
        Może zapisz go na jakieś zajęcia dodatkowe, żeby mógł poznać kolegów, teraz moze
        jakieś wakacje, kolonia z kolegami ze starego miasta?

        Alpepe, tak bardzo mądrze, naj lepiej pozbyć się starego "śmiecia" kiedy ma się
        nowe życie, wyrzucić go i żyć szczęśliwie.
        gratulacje.
        • roksii Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:33
          Tak, tlumaczylam, tlumacze.Mam dobry kontakt z dzieckiem, ale on
          jest strasznie uparty.Zadaje mi pytanie, kto jest dla mnie
          wazniejszy on, czy moj parter?Przebywa teraz w swoim miescie u
          dziadkow, ale juz zapowiada, ze nie ma ochoty wracac.
          • posh_emka Re: Trudny wybor 23.07.09, 19:09
            No to niezły terrorysta z niego.
            A jak wyglądają jego stosunki z ojcem?
            Ja bym go zapytała czy chciałby aby jego rodzeństwo też miało tak na wpół
            rozbitą rodzinę jak on teraz ma- w końcu młodsze dziecię ojca by miało tylko w
            weekendy.
            W każdym razie nie ulegaj mu- odgonić od kompa, zapisać na jakieś zajęcia
            dodatkowe-niech poznaje nowych ludzi. Jak na razie to Ty jesteś rodzicem i to Ty
            decydujesz o kwestiach takich jak gdzie mieszkacie.
            • skarpetka_szara Re: Trudny wybor 24.07.09, 02:51
              wiesz, zmiana miejsca w takim wieku moze byc trudna. i moze zajac
              wiecej niz rok. Ale miej oczy szeroko otwarte. Mowie to dlatego ze
              wiem, jak zmiana moze zmienic czlowieka. Nie masz znajomych z
              dziecmi w podobnym wieku? Bardzo trudna sytuacjia.

              Chlopacy maja to do siebie ze nie lubia widziec obcych facetow.
              Widza w nich wrogow. Nie zdaja sobie sprawy jak bardzo ciebie
              krzywdza. Cos w rodzaju gdy lwy zagryzaja swoje potomstwo bo boja
              sie wspolzawodnictwa w przyszlosci - tylko w odwrotna strone.

              Musi po prostu sie pogodzic ze to jest twoja decyzjia i tak juz
              zostanie. Przy okazji - dawaj mu duzo milosci.
              • posh_emka Chłopacy? 24.07.09, 16:31
                ...a co to znaczy?
        • alpepe do aurelia coś tam 23.07.09, 21:26
          nie dość, że nigdy nie trzymasz się drzewka, to jeszcze idiotko wkładasz mi w
          usta rzeczy, których nie powiedziałam. Jeśli nie znasz pewnych związków
          frazeologicznych, to dopytaj, albo doczytaj, ale nie przekręcaj.
          • princessofbabylon Re: do aurelia coś tam 24.07.09, 00:13

            Ja z Ciebie czasem nie mogę ;)
      • roksii Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:28
        Ojciec kontaktuje sie z dzieckiem tylko przez gg.Nie placi
        alimentow.Nie znamy jego adresu pobytu.Nawet nie zaplanowal
        spotkania z dzieckiem przez wakacje.
        • alpepe Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:34
          no to kanał, na pewno nie powinnaś ulec dziecku. Młodemu hormony już walą na
          mózg, do tego przeprowadzka, przyrodnie rodzeństwo, "wujek". A żadna babcia nie
          wchodzi w rachubę, rodzina, z dawnego miasteczka? To wcale nie jest takie
          niedorzeczne. Wnioskuję, że wcześniej młody był najważniejszą osobą w Twoim
          życiu, spadł z piedestału i wciąż rozciera tyłek z niedowierzanim i stąd te
          problemy. Nie wiem, jak powinnaś mu okazać, że nadal bardzo go kochasz, ale
          kochasz też siebie i nie możesz siebie poświęcić dla jego kaprysu.
    • mahadeva Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:39
      to proste
      najpierw Ty zdecyduj, gdzie masz lepsze perspektywy - cos marudzisz,
      ze nie masz znajomych w nowym meiscie (?), jak kwestia pracy?
      gdzie syn ma lepsze perspektywy?
      nie rozumie o co chodzi z tymi znajomymi? to oczywiste, ze w nowej
      szkole sa nowi ludzie i ze ma sie znajomych glownie ze szkoly
      jak pojedzie na studia do MIT to tez bedzie plakal?
      ludzie litosci
      • alpepe Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:41
        maha, policz sobie najpierw na paluszkach, ile lat może mieć dzieciak
        gimnazjalny, a potem zastanów się, o jakim wieku tu mowa.
        • mahadeva Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:50
          syn Misia jest w gimnazjum, to wiem, jak to wyglada
          Misiek go wysyla do liceum zagranice
          ja zawsze mialam najlepszych znajomych ze szkoly wlasnie
          • alpepe Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:54
            czyli wiesz, że to pryszczaty dzieć jeszcze.
        • jack20 Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:53
          myslisz serio, ze ona liczyc potrafi?
          • alpepe Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:55
            myślę nawet, że skończyła te studia, którymi się chwaliła.
          • mahadeva Re: Trudny wybor 23.07.09, 14:00
            na pewno lepiej do Ciebie
            nie wiem, skad sie biora takie typy, ktore biegaja za mna i sie
            czepiaja, nie wyobrazam sobie takiej praktyki
    • jack20 Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:46
      Wez porozmawiaj "po mesku" z tym kilkunastoletnim dziecieciem.
      Powiedz ze musisz go jak doroslego trqaktowac.
      Spytaj czy chce ci pomoc czy moze wybiera towarzystwo przy boku ojca.
      Jesli chce ci pomoc podyktuj swoje warunki.
      • alpepe Re: Trudny wybor 23.07.09, 13:55
        tak to jest, jak się nie czyta wszystkiego. Ojciec królewicza się ulotnił
        skutecznie.
        • jack20 Re: Trudny wybor 23.07.09, 18:09
          "Ojciec kontaktuje sie z dzieckiem tylko przez gg"
          Co za problem typa odszukac i zmusic do placenia alimentow czy
          opieki nad dzieckiem.
          Tylko w tym kraju wszystko co logiczne i bez problemu przebiega w
          innych krajach tu jest NIEMOZLIWE.
          • green_basik Re: Trudny wybor 23.07.09, 19:08
            jack20 napisał:

            > "Ojciec kontaktuje sie z dzieckiem tylko przez gg"
            > Co za problem typa odszukac i zmusic do placenia alimentow czy
            > opieki nad dzieckiem.
            > Tylko w tym kraju wszystko co logiczne i bez problemu przebiega w
            > innych krajach tu jest NIEMOZLIWE.


            Doświadczona rozwódka. I tak trzymaj, wy doświadczone życiowo powinnyście
            trzymać się razem.
    • mandarynka2299 Re: Trudny wybor 23.07.09, 18:47
      Pieprzona egoistka.

      Gardze takimi kobietami, jak Ty.
      Nie zaslugujesz na miano matki.
      • zuzann-a Re: Trudny wybor 23.07.09, 19:36
        mandarynka2299 napisała:

        > Pieprzona egoistka.
        >
        > Gardze takimi kobietami, jak Ty.
        > Nie zaslugujesz na miano matki.

        Jasne, powinna całe swoje życie poświęcić rozwydrzonemu synusiowi,
        przecież jej się już nic od życia nie należy.
      • vickydt Re: Trudny wybor 23.07.09, 21:13
        niunia, sio od komputera. Idz sie przewietrz z kolezankami
      • alpepe Re: Trudny wybor 23.07.09, 21:23
        Otrzyj monitor z jadu. To nie pieprzona egoistka, ale matka, która też chce być
        szczęśliwa.
      • roksii Re: Trudny wybor 23.07.09, 21:48
        Nie jestem egoistka, nie szukalabym rozwiazan problemu.Jestem tez za
        mloda,zeby byc sama i poswiecic sie tylko dziecku.Chce wreszcie
        normalnie zyc jak kazdy czlowiek.Wystarczy ze do tej pory dla
        dziecka meczylam sue z tym...ujem.
      • jack20 Re: Trudny wybor 24.07.09, 13:43
        Gowniaro do ksiazek a nie pyskowac.
    • white-lizette Re: Trudny wybor 23.07.09, 19:13
      Moze twoj obecny maz powinien sie jakos bardziej zaangazowac w relacje z twoim
      synem? W koncu stanowicie teraz rodzine. Nastolatki w standardowej rodzienie sie
      buntuja, a co dopiero w takiej sytuacji jak twoja, gdzie jest nowy ojczym i nowe
      dziecko i do tego doszedl jeszcze problem adaptacji do nowego srodowiska.
      Uwazam, ze wysylanie syna do dziadkow za nienajlepszy pomysl, jak widac jeszcze
      bardziej sie buntuje i pewnie bedzie chcial tam zostac co uwazam za najwieksza
      glupote do jakiej mozesz dopuscic. Wogole to lepiej byloby go wyslac na jakies
      kolonie, czy oboz w szkole nic nie organizowali? Teraz po wakacjach dojda
      jeszcze nowe poroblemy, bo znowu nowa szkola. Musisz mu wytlumaczyc, ze wlasnie
      tak wyglada dorosle zycie, studia, praca, idziesz tam gdzie nikogo nie znasz.
      Moze postaraj sie go bardziej zainteresowac nauka, jakies zajecia pozalekcyjne
      np. sportowe, nauka jezyka, rozwijanie pasji. No bo faktycznie siedzenie w domu
      z mama i placzacym niemowlakiem to nie jest zajecie dla nastolatka.
    • kadfael Re: Trudny wybor 23.07.09, 22:01
      Oj trudny. Ale pamiętaj i mu to tez powiedz. Za chwilę pójdzie do
      liceum więc i tak zmieni szkołe. Potem na studia, pewnie do innego
      miasta, będzie miał swoje życie, odejdzie z Twojego domu. Bardzo
      niedługo. A jeśli Ty mu teraz ulegniesz, to zostaniesz sama z małym
      dzieckiem bez mężczyzny. Niech on to sobie uświadomi. Uważam, że
      dzieci nie mają prawa decydować z kim chce być ich rodzic. No poza
      ewidentnymi przypadkami jakiejś przemocy, alkoholizmu itp.
      Powiedz mu żeby nie myślał o sobie tylko o losie, jaki chce zgotowac
      Tobie i młodszemu rodzeństwu. Potraktuj go jak na tyle dojrzałego,
      że to jest w stanie zrozumieć.
      • czarn_e_oczka Re: Trudny wybor 23.07.09, 22:40
        To zupełnie normalne, że nastoletni syn buntuje się i jest niechętny do
        mieszkania w nowym mieście jak w poprzednim zdążył już nawiązać przyjaźnie.
        Dlatego tym bardziej teraz potrzebuje zrozumienia i wsparcia. Owszem, szczęście
        jego matki również jest ważne i jej nowej rodziny, ale to on jest przede
        wszystkim poszkodowany. Jeśli tak trudno mu znieść tę przeprowadzkę, to ja na
        miejscu rostii dążyłabym do umożliwienia mu częstych pobytów w mieście, z
        którego się wyprowadzili bądź spróbowałabym poszukać wśród rodziny
        (ojca,dziadków, dobrej cioci), czy ktoś nie byłby w stanie się nim zaopiekować.
        Chyba że w końcu on zmięknie, a Ty rostii w międzyczasie znajdziesz mu ciekawe
        zajęcie w nowym mieście, a on sam znajdzie nowych znajomych. Ciężko jest
        tłumaczyć 13-14-latkowi, żeby już myślał o tych, ile go w życiu czeka
        przeprowadzek. Dla niego jest tu i teraz i może być mu ciężko aż tak wybiegać w
        przyszłość. Co więcej, może nie zrozumieć dlaczego to on musi się poświęcać dla
        nowej rodziny matki, a nie ona dla niego. Dlatego radziłabym więcej empatii tym,
        którzy piszą, że musi się dostosować, bo jest dzieckiem. Żadna matka nie chce,
        żeby jej dziecko po kilku czy kilkunastu latach wypominało jej, że to przez nią
        i nową rodzinę nie ułożyło mu się w życiu.
        • white-lizette Re: Trudny wybor 23.07.09, 23:55
          czarn_e_oczka napisała:

          Jeśli tak trudno mu znieść tę przeprowadzkę, to ja na
          > miejscu rostii dążyłabym do umożliwienia mu częstych pobytów w mieście, z
          > którego się wyprowadzili bądź spróbowałabym poszukać wśród rodziny
          > (ojca,dziadków, dobrej cioci), czy ktoś nie byłby w stanie się nim zaopiekować.

          To chyba najglupszy pomsysl jaki slyszalam, przerzucanie obowiazkow na innych
          jak sie problemy zaczynaja.. Oddanie do "dobrej cioci" ktora na pewno sie lepiej
          zajmie synem niz matka, no rece opadaja.
          • kag73 Re: Trudny wybor 24.07.09, 00:36
            Wcale nie uwazam, ze to taki glupi pomysl.
            Skoro chlopak wybitnie nie chce sprobowac zaaklimatyzowac sie w
            nowym miescie, nie daje sobie szansy...
            Jezeli dziadkowie zgodziliby sie, zeby u nich zamieszkal, dlczego
            nie, usamodzielni sie a o to chodzi, przeciez dzieciaki w tym wieku
            bardzo chca byc dorosli i zawsze prawie wszystko na nie.
            Moze odwiedzac mame badz ona jego co tydzien czy w weekendy.
            trzeba mu wytlumaczyc, ze takie jest zycie, czasem nawet za praca
            trzeba wyjechac nie wiadomo dokad. Mama nie chce sie go pozbyc, ale
            skoro on w zadnym wypadku nie probuje...Jak stwierdzi, ze jednak
            woli do mamy, ma drzwi otwarte, albo jak bedzie i tak zmiana szkoly.
            Mozna sprobowac obiecac wytlumaczyc, ze bedzie mial kontakty z
            najlepszym kumplem, ten moze go odwiedzac co jakis czas, nocowac
            nawet itd. Warto pokazac zrozumienie, powiedziec, ze jasne na
            poczatku bedzie ciezko w nowym miescie, ale z czasem na pewno pozna
            nowych przyjaciol itp.Ale jezeli nadal nie...
            Moj maz jako chyba 10-cio latek mieszkal 6 m-cy u babci, 600
            kilometrow od domu. Nie umarl, nie robi nikomu wyrzutow, ma mile
            wspomnienia.
            • white-lizette Re: Trudny wybor 24.07.09, 00:55
              Wiesz co, zajmowanie sie 10-cio latkiem a nastolatkiem to szlona roznica,
              dziadkowie nie poradza sobie ze zbuntowanym dorastajacym chlopakiem, ktory sobie
              miejsca nie moze znalezc. Oddawanie dziecka pod opieke innych uwazam za skrajny
              egoizm i cale szczescie autorka postu z tego co zrozumialam tego nie rozwaza.
              • kag73 Re: Trudny wybor 24.07.09, 19:17
                Tak nie uwazam. Czesto jest tak, ze nastolatkowie podsakuja Tylko u
                mamy. Gdzie indziej sa calkiem calkiem, zupelnie mili i nie
                stwarzaja zadnych problemow.
                U mamy probuja roznych rzeczy, zwlaszcza tutaj w tym przypadku kiedy
                mlody ma w reku karte "To Twoja wina, przez Ciebie tutaj jestem,
                teraz bede sie tak wlasnie zachowywal a Ty sobie z tym radz".
                Moze w Polsce nie jest to popularne, ale np. na Zchodzie rodzice
                nastolatkow czesto wysylaja dzieci na rok za granice, wymiana
                uczniow, do jakiejs rodziny, w celu uczenia sie jezyka. Jednoczesnie
                nastolatki sie usamodzielniaja i uwierz mi u innych nagle nie
                podskakuja. Bo problem w tym, ze te dzieciaki nagle chca sie oderwac
                od rodzicow, dlatego wszystko jest na "nie".
    • stedo Re: Trudny wybor 24.07.09, 02:37
      A ja uważam że rozpoczęcie nauki w gimnazjum stwarza jednak pewną
      szansę na aklimatyzację. W podstawówce wszedł w zintegrowane
      środowisko, dobrze się znające, gdzie były już potworzone paczki
      kolegów. Taki "nowy" w tej sytuacji ma trudniej.A w nowej szkole, o
      ile nie zachodzi sytuacja że przenoszą się do niej całe klasy z
      podstawówki,taka integracja dopiero musi nastąpić i syn będzie w
      takiej samej sytuacji jak pozostali.Zorientuj się czym interesuje
      się syn poza komputerem.Może jakiś sport a może coś innego. Może
      zapisać go do jakiegoś klubu albo Domu Kultury. W większym mieście o
      to łatwiej.Zaproś może na weekend od czasu do czasu kogoś z jego
      starych kolegów, postaw im bilety na jakiś super film nie do
      obejrzenia w małym miasteczku. Niech zaszpanuje przed tamtymi
      kolegami.Może to go będzie kręcić.To trudny wiek dla chłopca.Wtedy
      bardzo liczą się koledzy.Może Twój partner mógłby go zabrać na jakiś
      ciekawy mecz czy inną męską rozrywkę łatwiej przecież dostępną w
      większym mieście.I może możnaby zaproponować wspólne wyjście z kimś
      z jego nowego środowiska.Trzymaj się.
    • twojabogini Re: Trudny wybor 24.07.09, 13:35
      roksii napisała:

      > Z poprzedniego zwiazku mam nastolatka.Teraz mi nie daje >spokoju.Przez rok nie
      zaklimatyzowal sie.

      Jak pomóc nastolatkowi się zaaklimatyzować? Stworzyć z domu przyjazne młodym
      nastolatkom miejsce, gdzie będzie mógł przyjść z kolegami i koleżankami zarówno
      ze szkoły, jak i z podwórka, może urządzić małe przyjęcie na początek? Zapisać
      go na jakieś zajęcia, które go zainteresują. Poświęcić mu czas, partner niech
      zostanie raz na jakiś czas z młodszym dzieckiem, a ty tylko ze swoim
      nastolatkiem możesz iść na spacer do kina czy gdziekolwiek. To samo czasem
      powinien z twoim synem zrobić twój partner.

      >Poza szkola nie ma tu znajomych, caly czas siedzi przy komputerze.

      To mu załóż hasło na komputer i daj na kino, albo najlepiej - ty idź z nim do kina.

      >Awanturuje sie, krzyczy, zlosci, ze chce wracac do
      > swojego miasta.

      Postaw się w jego sytuacji, moze jednak ma swoje powody i teraz czuje się
      nieszczęśliwy?

      >Nie wiem ,jak mam z nim rozmawiac. Doszedl kolejny
      > problem z gimnazjum- idzie tam gdzie nikogo nie zna.

      A nie może iśc tam, gdzie juz kogoś zna?

      >Ostanio powiedzial, ze nie lubi juz mojego partnera, bo przez niego
      > musielismy sie wyprowadzic.

      Są gorsze rzeczy, które mówią nastolatki. Nastolatek to nie osoba dorosła,
      zwłaszcza taki co to dopiero do gimnazjum sie wybiera. Dzieciak. Daj mu jasno do
      zrozumienia, że zostajecie i musicie swoje życie zbudować tu na miejscu. Bez
      odwołania. I umówcie się na wspólne rytuały, takie tylko wasze. I nie oddawaj go
      nigdzie, zadnym dziadkom, ani nikomu. On poczuje się tylko jeszcze bardziej
      nieszczęśliwy i odrzucony.

      >Mam dwa wyjscia- wrocic i patrzec, jak on bryka zadowolony
      > wsrod znajomych, a moj parter bedzie przyjezdzal do nas tylko albo
      > na noc, albo w weekendy(mamy poza tym malutkie dziecko).Chociaz
      > koszty dojazdu beda olbrzymie.Czy zostac, probowac ukladac tu zycie
      > i dalej znosic jego nerwy.

      Masz jeszcze trzecie wyjście. Zaangażować się troszkę więcej w swojego syna
      nastolatka, to nie gó...arz który złosliwie postanowił ci uprzykrzyc zycie,
      tylko smutny dzieciak, który juz sporo wycierpiał.

      >Mi tez jest tu ciezko, nie mam wielu
      > znajomych, zaczynam od zera, moze to sie zmieni jak znajde
      > prace...ale nie wiem ,czy chce wrocic tam, gdzie wszystko bedzie mi
      > przypominalo tamte malzenstwo.

      Jeśli ty się po roku nadal nie czujesz pewnie, i nie wiesz czy nie chcesz
      wrócić...to nie dziw się, ze i twój syn nie ma poczucia bezpieczeństwa i nie
      traktuje nowego miejsca jak domu. Czy to twój partner zaproponował rozwiązanie,
      ze możecie wrócić a on będzie przyjeżdżał do was?

      Czemu wszystko musi byc takie trudne:
      > (Wreszcie jestem szczesliwa, mam kochanego faceta, a wciaz jakies
      > przeszkody na drodze.

      Twój syn to nie przeszkoda, tylko twoje dziecko, któremu musisz pomóc stac się
      częścią owej rodziny.

      >Atmosfera w domu zaczyna byc napieta.Stoje
      > miedzy dzieckiem a partnerem i nie wiem, co zrobic

      Nigdy nie stój między dzieckiem a partnerem. Dorosły mężczyzna chyba jest w
      stanie zrozumieć problemy małego chłopca? Porozmawiać z nim osobiście, bez
      twojego pośrednictwa? Wybacz, ale jeśli twój nastolatek miałby 17 lat, to
      zgodziłabym się z ostrymi ocenami zachowania, typu, ze spadł z piedestału itp.
      Ale do gimnazjum to idą dzieciaczki.
      • roksii Re: Trudny wybor 24.07.09, 16:25
        1.Zawsze zachecam go, zeby zaprosil kolegów do siebie.Zawsze w
        naszym domu bylo duzo dzieci.Wyciagam go na spacery, na zakupy tylko
        we dwoje.
        2.Dezycje o przeprowadzce podjelismy oboje- ja i syn.Ja go nie
        zmuszałam do przeprowadzki, to byl nasz wybor.On tez chcial zmian,
        ale myslal, ze tu bedzie mial zawsze do kogo wrocic - do ojca, a
        stalo sie inaczej.Dziadkowie ze strony taty, tez nie interesuja sie
        wnukiem.
        3.Nie mamy meldunku w tym miescie, dlatego dziecka nie przyjeli do
        gimnazjum obwodowego, mimo, ze tam skladalismy dokumenty, odeslali
        nas do drugiego, bo tu nie bylo juz miejsc.Na nic zdaly sie
        tlumaczenia, ze przeciez wazny jest adres zamieszkania, a nie
        meldunku.
        4.Oddanie dziecka nie wchodzi w rachube, nawet ojcu bym nie
        oddala.Jedynie moglby odwiedzac go od czasu do czasu, ale jak czas
        pokazal ojciec nie jest tym zainteresowany.
        5.Nie napisalam, ze dziecko jest przeszkoda.Przeszkoda to raczej
        problem z zaklimatyzowaniem sie.
        6.Moj partner daje mi wolna reke- jesli chce, mozemy sie
        przeprowadzic, ale on bedzie nas tylko odwiedzal,ewentualnie
        przyjezdzal na weekend, ze wzgledu na prace.Dojazd w dwie strony do
        pracy w ogole sie nie kalkuluje.Tam by takiej nie znalazl, tam by w
        ogole nie znalazl, bo ciagle padaja zaklady pracy.
        Napisalam ten post, bo nie wiedzialam jak i co zrobic, aby wszyscy
        bylo zadowoleni.W sumie nie ma dobrego rozwiazania.Kocham swoje
        dziecko, chcialabym, zeby byl szczesliwy.Czas pokaze, jak potoczy
        sie nasze zycie.Dziekuje za wszystkie opinie.
        • jack20 Re: Trudny wybor 24.07.09, 17:22
          Masz chyba bardzo ok partnera.
          Uwazaj z tymi ustepstwami na rzecz syna kosztem stosunku z partnerem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka