zastanawiajaca
24.07.09, 21:23
hej, mam rozterkę: jestem od trzech lat w szczęśliwym związku z facetem, wielka miłość, mamy się niedługo pobrać i kupić razem mieszkanie. Szczęście moje zakłóca fakt, że mój facet zrobił przysługę swojemu przyjacielowi i założył firmę, przez która tamten robi interesy.
Ten przyjaciel nie mógł sam mieć firmy, bo generalnie narobił sobie kłopotów, miał sprawy sądowe, wyrok w zawieszeniu (za przekręty) i taki układ to jedyna szansa, żeby mógł działać. Ciągną to dwa lata i widzę, że mój facet nic z tego nie ma, a interesy tamtego tez kuleją, z racji nieumiejętności oceny ryzyka głównie. No, ale strat póki co też nie ma.
Ale. Ten przyjaciel namawia mojego faceta na wzięcie kredytu i rozwinięcie działalności. Ja jestem przeciw. Jeśli powinie mu się noga, to mój facet odpowie całym majątkiem. Jeśli coś się stanie temu przyjacielowi i biznes padnie, to samo. Mój facet nie orientuje się za bardzo, co tamten robi, choć ma do niego 100% zaufania.
Powiedziałam mojemu facetowi, że dopóki jest ten układ, to ja za niego nie wyjdę, nie kupimy też wspólnego mieszkania. Nie mam wglądu w to, co robi ten przyjaciel, a w razie czego - jako żona - będę musiała spłacać długi i zobowiązania.
Powiedzcie, czy jestem przewrażliwiona, czy tez moje rozumowanie jest choć trochę zrozumiałe?