may-xi
03.08.09, 12:43
Wszyscy razem studiowaliśmy, potem oni się pobrali i wyjechali do jego
rodzinnego miasta.. nie widzieliśmy się ponad dwa lata. korzystając z urlopu i
zaproszenia, pojechaliśmy do nich na parę dni.
i jestem w szoku!
Ona pracuje, on nie - bo nie ma pracy, przy tym jeździ po niej, że mało
zarabia!naśmiewa się z niej z byle powodu, poniża, drze się.. np za to że
pomyliła nazwisko aktora, nie podała łyki do sałatki, myła podłogę akurat
kiedy on oglądał mecz..
On siedzi całymi nocami przy komputerze, wstaje ok 13 i śniadanie musi mieć na
stole, ona leci z pracy żeby z obiadem zdążyć zanim on zgłodnieje, dom na jej
głowie.. wszystkie smsy do niej muszą przejść jego kontrolę, jak mu się coś
nie podoba- po prostu je kasuje!
Na więcej przy nas się nie odważył, ale koleżanka się żaliła, że doszło do
rękoczynu.
Do tej pory nie mogę uwierzyć, że facet tak się zmienił, a może po prostu
dobrze się kamuflował..
Byliśmy gośćmi więc żadnej uwagi nie wypadało mu zwrócić,zwłaszcza, że
koleżanka stoi za nim murem (że taki zestresowany tym bezrobociem) ale za
tydzień oni przyjeżdżają do nas i stąd moje wątpliwości - jak się powinnam
zachować kiedy on z czymś "wyskoczy"? nie chciałabym żeby w moim domu
przyjaciółka czuła się jak zbity pies, ale czy wypada mi się wtrącać, w końcu
są dorośli...