a-ndrzej
27.12.03, 14:12
W swieta zdarzylo mi sie ogladac swiatowy final Idola, i naszly mnie takie
przemyslenia. Oczywiscie wszystko rozumiem, ze to ma byc show, ze teraz w
sumie telewizja kreuje rzeczywistosc, itd. Wiem rowniez ze to przedsiewziecie
stacji telewizyjnych, a nie narodu:) Czy my jednak zawsze potrzebujemy zrobic
z siebie posmiewisko? Nie chce zeby w moim tj. Polakow imieniu wystepowal
kretyn Wojewodzki. Po prostu bardzo sie wstydze, tak pewnie jak wiekszosc z
Was. Rozumiem doskonale ze to taka metoda, nie wazne jak, aby po nazwisku i
ja teraz tez leje wode na jego mlyn. Autentycznie mam dosc. Kretyn ktory nie
mowi po angielsku, ktory przynosi wstyd sobie i rodakom, ktory utrwala
poglady o narodzie pijakow (prezent wodka i uwaga ktoregos jurora ze za duzo
pijemy). Kiedys widzialem ten jego program w niedziele, jak obraza ludzi
ktorych zaprosil, ale przed Rynkowskim byl malutki jak w rzeczywistosci. Czy
my naprawde jestesmy takimi durniami zeby kase mozna bylo zbijac na takim
zachowaniu? Czy ten facet ma jakas matke ,ojca, i mysli o nich w czasie tego
co robi? Przeciez oni wychodza gdzies kiedys na ulice i musza znosic szepty
ze to ci, od krola polskiego kiczu i komercji . Czy nie mozna byloby tych
wszystkich Kawalerow do Wziecia, Kubow Wojewodzkich, Manuel, Gulczasów,
Frytek, zapakowac w jakas rakiete i wystrzelic w kosmos? Tylko nie daj Bog,
gdyby przypadkiem wyladowali na jakiejs planecie i rozpoczeli nowa
cywilizacje. Boje sie myslec co by wyniklo z mieszanki Manuela-Wojewodzki.