samotnykoliberek
09.08.09, 15:31
wstyd.
Rok temu poznałam faceta przez internet. Jestem atrakcyjną,
wykształconą kobietą, mam dobrą pracę. On waży 140 kg, skończył
zawodówkę i wygląda jak dresiarz. Na początku nie wyobrażałam sobie,
że mogłabym z nim być. Ale ujął mnie swoją wrażiwością, dobrocią,
szacunkiem do mnie. Obchodził się ze mną jak z jajkiem, zabiegał,
przynosił kwiaty, pięknie mówił o tym, jak szanuje kobiety i jak
bardzo gardzi facetami, którzy źle traktuja kobiety. Był nieśmiały
(a raczej dobrze grał nieśmiałego). Bał się mnie dotkąć żeby mnie
nie spłoszyć (tak to odbierałam przynajmniej). Dopiero po dwóch
miesiącach poszliśmy do łóżka. Myślałam, że wreszcie spotkałam
porządnego faceta, który mnie naprawdę kocha, szanuje, który nie
jest ze mną dla seksu ani dla mojego wyglądu. WIerzyłam, że pokochał
moje wnętrze. Mówił, że jestem aniołem.
Gdy mnie odwiedzał na początku tego związku to zawsze przynosił ze
sobą zakupy, nigdy nie przychodził z pustymi rąkami, a do tego
kwiaty.... Przez pierwsze 3 miesiące zawsze miałam świeże kwiaty w
wazonie.
Zaraziłam go moją pasją - fotografią tradycyjną. Chciał jak mówił,
koniecznie mi zaimponować i robić piękne zdjęcia. Zaczęłam go uczyć
fotografii, kupił sobie taki sam aparat jak ja.... W końcu zaczął
pomieszkiwać u mnie. No i po 3 miesiącach sielanki zaczęło się....
Najpierw zaczęło się od tego, że spotykał się za moimi plecami z
panienkami i robił im nagie zdjęcia. Gdy się o tym dowiedziałam
oczywiście powiedziałam, że sprawia mi to przykrość itd...że nie
chcę, on tłumaczył, że robi to dla mnie, że ja powinnam to rozumieć
jako fotograf, że to sztuka i nic poza tym. Ale dość szybko zaczął
to wykorzystywać przeciwko mnie jako karę. Karał mnie za to, że np.
nie wstałam rano w niedzielę o godz. 9.00 i nie zrobiłam mu
śniadania. Z tego powodu wyzywał mnie, że się nie nadaję do życia w
rodzinie, wychodził i całą niedzielę go nie było. Ja nie wiedziałam
gdzie jest, dzwoniłam gotując w tym czasie obiad dla niego (nie
odbierał tel oczywiście), czekałam cały dzień żeby wieczorem lub
następnego dnia się dowiedzieć co robił mój facet przez cały dzień
gdy ja do niego wydzwaniałam. A dowiadywałam się tego z
internetowych galerii fotograficznych, gdzie publikował akty z
panienkami.
Schemat ten powtarzał sie ciągle - on wymyślał sobie jakiś pretekst,
typu, że zupa była za słona i znikał nie wiadomo gdzie, nie wiadomo
z kim a ja czułam się ciągle winna, że to dlatego bo nie
wystarczająco dobrze dbam o mieszkanie. On ciągle to powtarzał, że
on chce dla mnie dobrze, że chce żebym była dobrą żoną i matką więc
muszę mu udowodnić, że potrafię dbać o dom. Ja stawałam sie coraz
większą pedantką w domu a on traktował moje mieszkanie jak hotel.
Przychodził kiedy chciał i oczekiwał, że ma być idealny porządek, że
mam mu podać kolację, śniadanie (oczywiście na mój koszt bo dawno
przestał przynosić zakupy, kwiatki oczywiście też). Nie dokładał się
ani do czynszu ani do żarcia. A zjeść lubi co nieco bo waży przecież
140 kg.
Traktował mnie jak służącą: podaj, odnieś a potem jeszcze
krytykował, że źle, że brudno, że nic nie robię, że jestem
beznadziejna i że on będzie dobry jeśli ja się zmienię. Ciągłe mówił
o tym, że mam się zmienić na lepsze a ja nie rozumiałam o co mu
chodzi. Czepiał się wszystkiego. Zabraniał mi wychodzić z domu
samej, odizolował mnie od wszystkich znajomych. Robił mi awantury,
gdy ktoś napisał do mnie sms. Zaczął kontrolowac moje gg, skype,
emaile, smy, telefon. Posuwał się nawet do tego, że pisał z mojego
gg albo telefonu, albo innych kont różnego rodzaju, jako ja z moimi
znajomymi i robił ze mnie idiotkę. Ludzie przestali ze mną
utrzymywac kontakty.
Regularnie znikał na niektóre weekendy twierdząc, że on tak ciężko
pracuje a przy mnie nie można odpocząć bo brakuje mi pokory, bo się
stawiam (czasem próbowałam się stawiać gdy mi zabraniał czegoś).
Wtedy zazwyczaj robił nagie zdjęcia lub coś innego a co?....może
spędzał weekend ze swoją zoną i dzieckiem ? Kto wie....w końcu po
pół roku nszego związku wprowadziła się do jego mieszkania rzekoma
przyrodnia siostra, która urodziła parę miesięcy temu dziecko. Jak
twierdził, siostra wpadła z jakimś facetem, który ją zostawił i nie
ma gdzie mieszkać więc zamieszka na razie u niego. Odkąd siostra
zamieszkała, nigdy nie zaprosił mnie do siebie...zresztą przez cały
rok nigdy nie poznałam nikogo z jego rodziny, ani matki ani
rzekomych sióstr. Gdy pytałam dlaczego mnie nie przedstawia rodzinie
to odpowiedzi miał różne. Jedna to taka, że chce być mnie pewny
najpierw, że najpierw musze mu udowodnić, że będe dobrą żoną i matką
a druga wersja była taka, że siostry mają depresję i nie chcą nikogo
widzieć, ewentualnie trzecia wersja, że ja jestem niezrównoważona
psychicznie i on nie chce się za mnie wstydzić przed nimi.
Generalnie wniosek miał być jeden: staraj się bardziej to może
zasłużysz na to żeby ich poznać.
Z czasem zaczął wymagać ode mnie seksu z innymi facetami. Tzn.
umawiał jakiegoś faceta z czata, mówił mu, że jestem kochanką i że
ma żonę. Jak twierdził mówił tak dlatego, żeby facet nie obawiał się
mnie porządnie zerżnąć na jego oczach no i żeby zachował dyskrecję.
To go podniecało. Wtedy w nagrodę kochał się ze mną. Bo normalnego
seksu juz dawno między nami nie było. Potem zaczął wkręcać inne
laski. Mówił im, że jestem jego siostrą i mieszkam u niego, po czym
sprowadzał je do mojego mieszkania i rżnął je na moim łóżku a ja
miałam być w drugim pokoju i tego słuchać.
Potem mnie nagradzał, zawsze po tym był dla mnie dobry i kochany,
Mówił, że jestem idealną partnerką. Tylko wtedy był dobry....
Przez cały rok był ze mną dwa razy w kinie i raz w klubie. Poza tym
nigdzie mnie nie zabierał mimo moich ciągłych próśb. Samej mi nie
wolno było nigdzie wyjść bo mnie wyzywał od dziwek. Gdy ośmieliłam
się wyjść sama do galerii na zakupy - wydzwaniał do mnie po
kilkanaście razy, wyzywał i robił awantury, że na pewno się umówiłam
z jakiś facetem. Wolałam więc mieć świety spokój i nie wychodzić. W
końcu znowu by mnie ukarał za to. Nagimi zdjęciami innej laski albo
seksem z inną....
Po roku znajomości wyznał mi, że jest po rozwodzie i ma 12-letnią
córkę. Nie wiem właściwie nic o nim zupełnie, czy jest w tej chwili
żonaty czy nie, a może ma kilka żon a może ma kilka takich kobiet
jak ja, które zmanipulował w taki sam sposób i mówim im to samo co
mnie...nie mam pojęcia kim jest ten człowiek. Wiem tylko, że
doskonale potrafi udawać w obecności obcych ludzi jaki jest dla mnie
cudowny, dobry i kochany. Wtedy zmienia mu się głos zupełnie,
łagodnieje, zdrabnia moje imię a nawet ostentacyjnie podnosi
okruszki z podłogi dając innym dowód, że dba o mieszkanie i pomaga
mi :) Jest świetnym aktorem. A ludzie w to wierzą i mają mnie pewnie
za niewdzięczną wredną, sukę, która się czepia o to, że chłopak robi
nagie zdjęcia laskom. Zapomniałam dodać, że w ciągu roku wylansował
się w necie na wielkiego fotografa. I ma poklask. Ukradł mój styl.
Jednocześnie próbuje zniszczyć moje dobre imię wśród znajomych
fotografów. Próbuje zniszczyć mnie i ośmieszyć w środowisku do
którego sama go wprowadziłam. :(((
Teraz próbuję się od niego uwolnić....ale on nie chce mnie zostawić
w spokoju. Ciągle do mnie wydzwania, wysyła smsy, szydzi ze mnie,
obraża. Śledzi mnie, nachodzi w mieszkaniu, obserwuj mój dom. Do
tego szantażuje mnie, że popsuje mi opinię jeśli komuś coś powiem
złego na jego temat. Nie radzę sobie z tym...nie wiem co robić....