Dodaj do ulubionych

oświadczyny vice versa

15.08.09, 20:11
Teatrzyk Zielona Myszka przedstawia!
Dramat w jednym akcie.
Osoby dramatu: Ona i On - konkubenci.

Ona:
- Kochanie, ożeń się za mną.

On:
- Z dziwką się nie ożenię.

Ona:
- Jak to, przecież mieszkasz ze mną tyle lat?

On:
- Owszem, ale cię nie zapraszałem. Nie wyganiam też,
bo miałem za wysoki czynsz. Teraz nie jeżdżę już
na gapę.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: oświadczyny vice versa 15.08.09, 20:16
      super ;]
    • ruda.ryba Re: oświadczyny vice versa 15.08.09, 20:30
      ba, to nie teatrzyk, wygląda, że to samo życie :)
    • bakejfii Re: oświadczyny vice versa 16.08.09, 07:25
      Gosciu i co masz to w domu.
    • sundry Re: oświadczyny vice versa 16.08.09, 11:10
      Zawsze mi się wydawało,że decyzję o wspólnym zamieszkaniu podejmuje
      się razem,a nie ktoś się na chama wprowadza.Poza tym,znowu ta
      nieszczęsna "dziwka". Masz bardzo ubogie słownictwo,jeśli
      rozróżniasz tylko cnotliwe i dziwki.
      • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 16.08.09, 20:48
        > Zawsze mi się wydawało,że decyzję o wspólnym zamieszkaniu podejmuje
        > się razem,a nie ktoś się na chama wprowadza.

        Ale czemuż "na chama"? Raczej "na kochankę".
        Po prostu najpierw się zostaje na noc kilka razy,
        a potem się ten stan utrwala. Po co jakieś
        decyzje, deklaracje, oświadczyny i przyrzeczenia?
        Można tak spontanicznie i romantycznie żyć.

        > nieszczęsna "dziwka". Masz bardzo ubogie słownictwo,jeśli
        > rozróżniasz tylko cnotliwe i dziwki.

        - Nie ożenię się z kobietą wyzwoloną, Izauro!
        rzekł podenerwowany konkubent i uniósł nos wysoko.

        Lepiej? Tylko że to nie moja maniera.
        • sundry Re: oświadczyny vice versa 16.08.09, 21:18
          A kto powiedział,że to zawsze ta zła kochanka się wprowadza do
          biednego misia,który szuka cnotliwej? A co jak wspólnie podjęli tę
          decyzję i wspólnie wynajęli mieszkanie? Jeśli każda kobieta,która
          uprawia seks przed ślubem,choćby z przyszłym mężem,jest twoim
          zdaniem dziwką,to sądzę,że twoje poglądy są dość
          odosobnione.Szanuję,ale nie podzielam.
          • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 09:38
            > A kto powiedział,że to zawsze ta zła kochanka się wprowadza do
            > biednego misia,który szuka cnotliwej?

            Nie rozśmieszaj mnie, ten "biedny misio" jest
            najzupełniej jej wart skoro ją przyjął. Tylko
            że to nie jest sąd nad Misiem. Nieważne też,
            czego pragnie Misio.
            Liczy się zderzenie romantycznych (i nieuzasadnionych)
            oczekiwań Onej z brutalną rzeczywistością.

            Czy zawsze? Nie, ale ja nic takiego nie twierdziłem.
            Po prostu napisałem mini dramacik. A co jeśli to,
            a jeśli tamto, a jeśli... - nic. Co mnie obchodzą
            konkretne sytuacje?

            Swoją drogą, dlaczego "zła" kochanka? Można
            wskazać kilka wad: życzeniowe myślenie, przedmiotowe
            traktowanie swego wybranka, ewentualnie przedziwna
            niespójność katoliczki (gdyby była katoliczką)
            żyjącej w permanentnym grzechu, ale do demona
            jeszcze daleko.

            > uprawia seks przed ślubem,choćby z przyszłym mężem,jest twoim
            > zdaniem dziwką,to sądzę,że twoje poglądy są dość
            Był wątek "Ilu partnerów" i z pełną świadomością
            się w nim nie wypowiedziałem. Chcę ci tylko powiedzieć,
            że tak naprawdę moje zdanie się tu nie liczy.
            Jeśli dziewczyna ma włosy blond, a ja powiem
            że moim zdaniem jest trochę szatynką, to co?
            zmieni się jej kolor włosów? A jak powiem
            że jest "właściwie dziewicą", to jej błona
            odrośnie??
            Co się więc liczy? Znaczenie słów. Nie ma
            jesiotra drugiej świeżości i nie ma dziewicy
            prawie nie rozdziewiczonej.
            • sundry Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 11:32
              Kochanek za to nikogo nie traktuje przedmiotowo i jego katolicyzmu
              się nie czepiamy.Skoro masz żelazne zasady,to bądź konsekwentny,a
              nie: kochanka siedliskiem zła, w które Bogu ducha winnego kochanka
              wciąga.Do tanga trzeba dwojga, nie ma siły. Nie każda niedziewica
              jest dziwką.Można mieć błonę,a w łóżku wyczyniać ekstrema.Tak samo
              można je wyczyniać po ślubie.Nie można moim zdaniem wprowadzić biało-
              czarnego podziału na dziwki i nie-dziwki.
              • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 00:45
                > Nie każda niedziewica
                > jest dziwką
                Podpisuję się obiema rękami.

                > Nie można moim zdaniem wprowadzić biało-
                > czarnego podziału na dziwki i nie-dziwki.
                Trzeciej możliwości nie ma, o ile nie zatrudnimy
                tu Hegla. Uprzedzam jednak, że dialektyka wyprowadzi
                nas nie tyle na manowce, co na trzęsawiska.
                Nikt żywy nie wyjdzie.
                • sundry Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 10:47
                  gobi05 napisał:

                  > > Nie każda niedziewica
                  > > jest dziwką
                  > Podpisuję się obiema rękami.

                  A z twoich postów coś przeciwnego wynika.Niedziewica=sypiająca z
                  facetem=dziwka.
                  • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 11:26
                    > A z twoich postów coś przeciwnego wynika.Niedziewica=sypiająca z
                    > facetem=dziwka.

                    Mylisz się, ja po prostu nie chcę określać
                    żadnych limitów typu X partnerów, N stosunków,
                    bo tego się nie da wyliczyć. Można jedynie
                    określić kiedy na pewno nie jest "łatwa".
                    Zero seksu to warunek wystarczający.

                    Tu chcę jednak zaznaczyć, że warunek "zero seksu"
                    nie gwarantuje szczęśliwego pożycia. Nie ma łatwych
                    recept na szczęście w życiu.
                    • sundry Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 17:56
                      Rozmowa nie toczy się nt. przepisu na szczęście w związku.A
                      nawet,jak by się toczyła,to wątpię, że "zero seksu" jest dobrą
                      receptą na cokolwiek.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 18:36
                        Zero seksu to raczej recepta na nieszczesliwe pozycie.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 00:08
          Co ma "wyzwolenie" do zycia konkubinacie? Znam bardzo konserwatywne konkubinaty,
          zyja razem dlugo, maja dzieci, zachowuja sie rownie leniwie i nudno jak pary
          malzenskie.

          A poza tym, jaka kobieta wyzwolona. Zakladasz, ze kobiety powinny sie od czegos
          wyzwalac?:)
          • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 09:46
            > Znam bardzo konserwatywne konkubinaty
            A znasz też konserwatywne komuny hipisowskie?

            Nie wiem, co twoim zdaniem oznacza słowo "konserwatywne".
            Nie wiem, dlaczego stawiasz je w opozycji do wyzwolonych
            kobiet.
            Nie wiem w ogóle, po co to napisałaś. Bez sensu.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 13:22
              Zeby Cie troche zaintyrgowac i pobudzic do myslenia:)

              Konserwatywny oznaczy taki zwiazany z lub taki co wyznaje tradycyjne wartosci.
              Np. monogamia. Jak to wlasnie ma miejsce w konserwtywnych konkubinatach. Para,
              ktora mieszka razem wiele lat, a moze i cale zycie, ktorej priorytetem sa
              wartosci rodzinne, a zycie seksualne realizowane jest jedynie w konkubinacie.
              generalnie pod duzym wplywem kultury patriarchalnej i wartosci wynikajaceych z
              kulutry judeo-chrzescijansiej.



              Co oznacza wyzwolona kobieta? Uwazasz, ze jest sie od czego wyzwalac?
              • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 02:34
                > Np. monogamia. Jak to wlasnie ma miejsce w konserwtywnych konkubinatach.

                A liberalne konkubinaty to co, pięcioosobowe są??
                Kup sobie słownik kobieto i używaj go przed
                wysłaniem postu.

                Konserwatysta żyjący w konkubinacie albo z metresą
                to zwykły oszust jest, zakłamana świnia.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 10:59
                  Konserwtywny ma wiecej znaczen niz tylko to oznaczajace poglady polityczne.
                  MOzna byc takze mniej lub brdziej konserwtywnym lub liberalnym, czyli wyznawac
                  mniej lub bardziej tradycyjne wartosci w dziedzinie obyczajowej lub
                  gospodarczej. WIesz, slowa charakteryzuje czesto zjwisko wieloznacznosci i
                  odczytuje sie je w zaleznosci od konktekstu.

                  KOnkubinat konswerwatywny, to taki, w ktorym ludzie wyznaja dosc tradycyjne
                  wartosci, choc wcale nie maja sie za konserwatystow. Wiele ludzi majacych
                  poglady centro-lewicowe zyja w takich konkubinatach. Nie zalezy im na slubie,
                  ale wyznaja monogamie i wartosci rodzinne.

                  Konkubinat bardziej liberalny obyczajowo to np. wzajemne zezwolenie na
                  nawiazywanie relacji seksualnych poza konkubinatem w ramach urozmaicenia.
    • wanilinowa Re: oświadczyny vice versa 16.08.09, 21:24
      gobi05 napisał:

      > Teatrzyk Zielona Myszka przedstawia!
      > Dramat w jednym akcie.
      > Osoby dramatu: Ona i On - konkubenci.
      >
      > Ona:
      > - Kochanie, ożeń się za mną.
      >
      > On:
      > - Z dziwką się nie ożenię.
      >
      > Ona:
      > - Jak to, przecież mieszkasz ze mną tyle lat?
      >
      > On:
      > - Owszem, ale cię nie zapraszałem. Nie wyganiam też,
      > bo miałem za wysoki czynsz. Teraz nie jeżdżę już
      > na gapę.
      >

      żarcik przestanie Cię bawić, jak dziwka naliczy dziwkarzowi odsetki za usługi.
    • martishia7 Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 09:55
      Po pierwsze: razi mnie użycie Gałczyńskiego, bo on naprawdę wielkim poetą był;-)

      Po drugie: Miś może wprowadzić się do misiowej, albo mogą wspólnie wynająć
      gawrę. nie rozumiem czemu w Twoich scenariuszach zawsze to kobieta jest "na
      przyczepkę".

      Po trzecie: Panie Boże, jeśliś jest, uchowaj nas od ekstremistów.
      • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 11:47
        > Po pierwsze: razi mnie użycie Gałczyńskiego
        Gałczyński nie ma monopolu na kolor zielony.
        Był na przykład współczesny Teatrzyk Zielone Oko.

        > Po drugie: Miś może wprowadzić się
        Może. Może też przylecieć ufoludek i przeprogramować
        Misia na daleko posuniętą polityczną poprawność
        w myśli, mowie i czynach. Ale nie przyleciał!

        > Po trzecie: Panie Boże, jeśliś jest, uchowaj nas od ekstremistów.
        Pan Bóg może Cie obdarować trądem i patrzeć jak ci
        mięso odchodzi od kości. Nie będzie to żaden
        ekstremizm, bo nie takie rzeczy już robił.
        Użycie słowa na "dzi" w scence rodzajowej to nie jest
        ekstremizm.

        > nie rozumiem czemu w Twoich scenariuszach zawsze to kobieta jest "na
        > przyczepkę".
        Bo to jest forum FK, bo to wypowiadające się kobiety
        pragną zadzierzgnąć węzeł małżeński, bo mężczyzna
        jak się wprowadzi do swojej wybranki to raczej już
        nie dostanie kosza...
        • 83kimi Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 11:51
          A co powiesz na to, że decyzja o wspólnym zamieszkaniu była moja i mojego
          chłopaka? I że razem wynajęliśmy mieszkanie? I oboje lubimy seks? A więc co,
          każde z nas jest dziwką (on męską)?
          • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 10:40
            > A co powiesz na to, że decyzja o wspólnym zamieszkaniu była moja i mojego
            > chłopaka?

            Prezentujesz życzeniowe myślenie, dziewczyno.
            To nie była wspólna decyzja, tylko dwie osobne decyzje
            dwojga różnych ludzi, oparte na różnych motywacjach.
            Zamykasz oczy i rozum, i umacniasz swoją wiarę
            że jest wspaniale. To działa aż do kryzysu, a każdy
            związek przechodzi kryzysy. Pytanie czy wtedy otworzysz
            rozum i pomyślisz o partnerze - jego potrzebach,
            pragnieniach, poglądach, uczuciach, planach. Czy może
            zafiksujesz się w swoim chciejstwie i zaczniesz ludzi
            wypytywać o napój miłosny, by go opętać?

            > każde z nas jest dziwką (on męską)?
            A czy ty tak się czujesz? Staraj się, to może ci się
            jeszcze udać. Nie jestem twoim sędzią, sam nie jestem
            bezbłędny - jestem tylko trochę starszy i widziałem
            kilka ciekawych przypadków. Źle ci nie życzę, zresztą
            to i tak nie ma większego znaczenia.
            • 83kimi Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 14:52
              Chyba masz problemy sam ze sobą. Wyobraź sobie, że można się kochać i chcieć
              razem mieszkać przed ślubem. I nie czuć się jak dziwka tylko jak kochana i
              kochająca kobieta. A co ma do tego potencjalny kryzys? W każdym związku są
              lepsze i gorsze chwile, w jaki sposób ma to wpływać na podjętą już decyzję?
              • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 15:42
                Czy mogę prosić o trochę bardziej
                precyzyjna argumentację?
                Dotychczasowa nasza rozmowa wygląda tak:

                Ja:
                >>> On:
                > - Owszem, ale cię nie zapraszałem. Nie wyganiam też,
                > bo miałem za wysoki czynsz. <<

                Martishia:
                Po trzecie: Panie Boże, jeśliś jest, uchowaj nas od ekstremistów.

                Ja:
                Użycie słowa na "dzi" w scence rodzajowej to nie jest
                ekstremizm.

                Ty:
                A co powiesz na to, że decyzja o wspólnym zamieszkaniu była moja i mojego
                chłopaka?

                Ja:
                To nie była wspólna decyzja, tylko dwie osobne decyzje
                dwojga różnych ludzi, oparte na różnych motywacjach.

                Ty:
                Chyba masz problemy sam ze sobą.


                Domyślam się, że próbujesz wyjaśnić, że nie zgadzasz się
                ze mną, ale ja NIE WIEM DLACZEGO.


                > Wyobraź sobie, że można się kochać i chcieć
                > razem mieszkać przed ślubem.
                Można. Czyń roztropnie i patrz końca.
                • 83kimi Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 15:50
                  Wyjaśnij mi w takim razie proszę, dlaczego twierdzisz, że 2 osoby nie mogą
                  podjąć decyzji wspólnie i zdecydować, że zamieszkają razem?
                  • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 02:21
                    > Wyjaśnij mi w takim razie proszę, dlaczego twierdzisz, że 2 osoby nie mogą
                    > podjąć decyzji wspólnie i zdecydować, że zamieszkają razem?

                    Ona decyduje się na zamieszkanie z mężczyzną,
                    a On - z kobietą. To są ZUPEŁNIE RÓŻNE decyzje.
                    Takie same byłyby, gdyby każde z nich
                    postanowiło wziąć sobie młodego kotka.

                    Popatrz też na konsekwencje:
                    - On wnosi do wspólnego majątku samochód, młotek
                    i gwoździe, a Ona - Domestos i patelnię;
                    - Ona gotuje, prasuje, sprząta i przynosi zakupy,
                    a On - z trudem pozmywa albo umyje okno;
                    - On będzie miał czas i siły by robić karierę,
                    a Ona awansuje (być może) z konkubiny na żonę,
                    w pracy będzie (być może) miała przerwy na dzieci.

                    Czy nadal uważasz, że to jest jedna i ta sama
                    decyzja dla obydwojga z nich?

                    Pomyśl jeszcze, co będą sobie zarzucać, kiedy
                    się pokłócą za trzy lata.

                    Pomyśl, co wyniosą jako swój dorobek rozstając się
                    za cztery lata.

                    Śladowy rozsądek przedstawiony w wątku
                    forum.gazeta.pl/forum/w,16,98978687,98978687,ukrywanie_pieniedzy_przed_partnerem_.html
                    w małżeństwie wygląda dość dziwnie, ale do przyjęcia,
                    natomiast w konkubinacie to zwyczajne robienie partnera
                    w balona. To tylko dygresja - nie będę odpowiadał
                    na żadne pytania odnośnie ukrywania pieniędzy
                    .
                    • martishia7 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 10:35
                      YES!! Uchwyciłeś sedno problemu!! Szkoda tylko, że kompletnie go nie
                      wypunktowałeś i ginie w natłoku wyrazów w Twoim poście.
                      Zgadzam się z Tobą, absolutnie, w całej rozciągłości. Kobieta powinna się
                      szanować, ale...

                      Problem nie jest tu:
                      > Ona decyduje się na zamieszkanie z mężczyzną,

                      Problem tkwi tu:
                      > - Ona gotuje, prasuje, sprząta i przynosi zakupy,
                      > a On - z trudem pozmywa albo umyje okno;

                      Jeżeli kobieta pozwoli, żeby relacje w związku wyglądały właśnie w ten sposób,
                      jaki opisujesz, to będzie miała PRZESRANE, niezależnie od tego czy będzie to
                      związek na dochodzonego, konkubinacki, przechodzony, czy święty małżeński
                      pobłogosławiony przez samego papieża, patryjarchę wszechrusi i naczelnego rabina
                      polski wespół. W każdym związku należy się szanować, a nie robić z siebie
                      wielozadaniowe urządzenie gotująco-sprzątające. A o tym dlaczego kobiety się na
                      taką właśnie pozycję zgadzają, w następnym odcinku, bo praca zawodowa mnie
                      wzywa. Suplement do posta w następnym odcinku.
                      • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 13:10
                        > Jeżeli kobieta pozwoli, żeby

                        Jesteś seksistką.

                        W związku dwojga ludzi nie da się osiągnąć
                        symetrii. Niektóre rzeczy są związane
                        z pieniędzmi, niektóre z wysiłkiem.
                        Wyobraź sobie, że kobieta wysypia się
                        w ciągu sześciu godzin, a mężczyzna -
                        ośmiu. Pytanie, jak wyrównać rachunki?
                        Dać mu mniej jeść?
                        Rozwiązaniem jest wspólnota, czyli
                        "odtąd nie są już dwoje, ale jedno".
                        Tak określa się małżeństwo, przynajmniej
                        to jedyne. Wtedy dorobek jest wspólny,
                        wspólne dzieci, wspólna przyszłość, wspólne
                        zobowiązania. Paliwem dla takiego związku
                        jest miłość - to ona powoduje, że żonie nie
                        przeszkadza spanie i obżeranie się męża,
                        a mąż akceptuje jej rozrzutność i upodobanie
                        do imprez (ewentualnie odwrotnie).
                    • 83kimi Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 13:16
                      Przedstawisz jeden z możliwych wariantów, nie bierzesz pod uwagę innych. Wyobraź
                      sobie, że nie mając ślubu, też można mieć wspólne pieniądze, można dzielić się
                      obowiązkami (co do prasowania, to przeżytek, u nas nikt nie prasuje, sprzątamy
                      raz na 2 tygodnie, gotuje ten, kto ma na to ochotę i czas), można wynająć
                      mieszkanie z naczyniami i jeździć metrem, można być gotowym do rozmawiania, do
                      kompromisów, można się kochać i chcieć jak najlepiej dla drugiej osoby, wreszcie
                      można być świadomym kryzysów. Nie wiem w jakim żyjesz świecie, ale wiedz, że
                      życie nie jest czarno-białe i Twoja wizja związku nie jest jedyną.
                      • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 14:29
                        > życie nie jest czarno-białe i Twoja wizja związku nie jest jedyną.

                        To sobie załóż własny Teatrzyk Różowa Myszka, co mi do tego?
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 18:42
                  Skad mozesz wiedziec, na jakich przeslankach oparl swoja decyzje chlopak
                  forumowiczki, ktorego nie znasz?

                  Wiesz, mezczyzni nie maja spojnego stanowiska w kwestii slubu, konkubinatu,
                  seksu, seksu przed i pozamalzenskiego, i w ogole w wielu inncyh sprawach.
                  • 83kimi Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 22:57
                    Popieram. Rozmowa przedstawiona w pierwszym poście jest możliwa, ale możliwych
                    jest także miliard innych wariantów. Każdy człowiek jest inny i nie ma jednej
                    recepty.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 18:40
              Nie rozumiem. Z jednej strony dajesz jakies recpety na "zaciagniecie faceta do
              oltarza", jak rozumiem, zakladajac, ze facet z natury tego nie chce i jest mu
              wygodniej z konkubinacie. Czyli dajesz kobiecie rade, zeby nie liczyla sie z
              pragnieniami i planami faceta.

              Z drugiej strony pietnujesz zachowanie, ktore nie bierze pod uwage planow i
              aspiracji faceta i nazywasz to egozimem.

              No to kobiet ma byc egostka czy nie, bo nie rozumiem?
              • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 02:46
                > Nie rozumiem. Z jednej strony dajesz jakies recpety na "zaciagniecie faceta do

                Nie rozumiesz bo mózgu nie używasz. Pomyśl trochę o życiu,
                celach, motywacji - to zrozumiesz.

                > oltarza", jak rozumiem, zakladajac, ze facet z natury tego nie chce

                Z q*rwą nie chce, z q*rwą!! Bo chce mieć przyzwoitą
                żonę, uczciwą, godną zaufania, mądrą itd. Chce mieć
                dzieci dobrze wychowane, też mądre i przyzwoite.

                > oltarza", jak rozumiem, zakladajac, ze facet z natury tego nie chce i jest mu
                > wygodniej z konkubinacie.

                Jak faceta przypili to do q*rwy pójdzie, da jej stówę
                albo koszyk jabłek, wy**cha i już mu lepiej. Konkubinat
                to jeszcze wygodniejszy jest, bo nigdzie chodzić nie
                trzeba, a w dodatku pół czynszu ona zapłaci.

                > wygodniej z konkubinacie. Czyli dajesz kobiecie rade, zeby nie liczyla sie z
                > pragnieniami i planami faceta.
                Daję jej radę, żeby traktowała go uczciwie.

                > No to kobiet ma byc egostka czy nie, bo nie rozumiem?
                Każdy ma prawo dążyć do własnego szczęścia.
                • sundry Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 09:39
                  Nadal traktujesz mężczyznę jak biedną istotkę, któremu zła baba robi
                  wodę z mózgu.
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 11:02
                  > Każdy ma prawo dążyć do własnego szczęścia.

                  Z tym zdaniem sie zgadzam, reszta to jaies bez sensu wulgaryzmy.

                  Nie wszyscy maja w zyciu jednakowe cele. Ty wierzysz w malzenstwo zporzadna
                  kobieta i czarno bialy swiat, ja tam ciesze sie zyciem i nie oceniam ludzi, pt.
                  kto jest dziwka, a kto nie. I jakos nie postykam w zyciu prywatnym takich
                  facetow jak ty. Znam tez duzo konkuinatow, ktore przeksztalcily sie w malzenstwa
                  i to po usilnych staraniach faceta.
        • sundry Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 11:55
          Oczywiście,bo każda kobieta od dziecka marzy wyłącznie o tym,żeby
          wyjść za mąż i jak już jej się uda jakiegoś biedaka przyskrzynić,to
          przysysa się jak pijawka i nigdy się nie odczepi.Facet miałby dostać
          kosza? taki idealny facet, który się wzdryga na seks przedmałżeński?
          Obawiam się,że akurat na FK jesteś głosem wołającego na puszczy.
          • bakejfii Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 11:59
            Kto to jest dyzurny smierdziel.
        • martishia7 Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 12:18
          Zgadza się. Ot próba wypromowania się na Dorobku Gałczyńskiego. Ale nie o tym.:-)

          Nie uważam absolutnie, że użycie słowa na dz... to ekstremizm. Nic z tych
          rzeczy. Uważam, że ekstremizm, to Twoje poglądy. Forma jaką przybierają mnie nie
          szokuje.

          Ludzie szukają ludzi o podobnych zapatrywaniach. A jak nie, to powinni. Misiowa,
          która ma taki a nie inny pogląd na rodzinę/partnerstwo/mieszkanie
          razem/dzieci/etc etc etc, powinna szukać misia, który ma podobne poglądy.
          Koniec. Jak wybiera sobie na partnera kogoś o kim a) specjalnie wiele nie wie w
          tym zakresie, b) wie, że mają różnice, ale 'miłość wszystko zwycięży', sama się
          prosi Hitlera. A potem wyżala się na forum. Niech i tak będzie. Za głupotę
          trzeba płacić.

          • niebieski_lisek Re: oświadczyny vice versa 17.08.09, 12:56
            > sama się prosi Hitlera.

            ??
            • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 18.08.09, 11:18
              > > sama się prosi Hitlera.

              W lipcu 1932 roku Hitler dostał konkretne wsparcie,
              a w kwietniu 1933 za to wsparcie "odpłacił".
              W podręcznikach z reguły pisze się tylko
              o kryształowej nocy 1938. Fest lakonicznie
              napomknął o tym w książce "Hitler".
    • tarantinka Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 11:12
      wyrażam szczere zdziwienie, że mężczyzna z własnej nieprzymuszonej
      woli stawia się w roli myslącego chucią.
    • klymenystra Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 13:13
      Czy Ty wiesz, co znaczy slowo vice-versa? Nie miales na mysli à rebours, pisarzyno?
      • martishia7 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 13:21
        Ja myślę, że chodziło o vis a vis :)

        A Ty się nie czepiaj, tylko cmoknij go w tyłek i vice versa!
      • gobi05 Re: oświadczyny vice versa 19.08.09, 14:15
        > Czy Ty wiesz, co znaczy slowo vice-versa? Nie miales na mysli à rebours, p
        > isarzyno?

        W te drugie mańkie, paniusiu.

        Kopaliński: vice versa łac., na odwrót.
        Wikisłownik: (1.1) na odwrót.

        I jeszcze raz Kopaliński:
        à (a. au) rebours fr., na opak, na wspak, na odwrót; wstecz

        Gdybym chciał napisać "na opak" albo "wstecz",
        to bym tak napisał.
    • p.s.j zaiste odkrywcze. jestem w stanie na żądanie 19.08.09, 14:36
      wypluć z siebie (bez kozery powiem) pińćset takich scenek. Ot, chociażby:

      Ona, On - konkubenci.

      Ona: Ożeń się ze mną!
      On: Nie śpię, nie jem...
      Ona: ...
      On: Jestem gejem! (odtańcza skoczną dżigę, wypada ze sceny w prysiudach)

      **********
      Ona: Ożeń się ze mną
      On: (rozpruwa się kuchennym nożem od pachwiny po czoło. Z okrwawionego zewłoka wyłania się monstrualny, ludzkich rozmiarów karaluch, i wciskając się w szparę w tapecie znika w ścianie saloniku).


      tylko jedna rzecz mnie zastanawia - czemu to ma służyć?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka