Dodaj do ulubionych

nadzieje i konwenanse

20.08.09, 22:44
Powiedzcie, dlaczego to kobietom zalezy na slubie? dlaczego to one musza namawiac facetow do oswiadczyn, do slubu itd.
Kiedys to mezczyzna wszystko inicjował, a kobiety zachowywały dumę.
Jest tak poniewaz dziewczyny mieszkaja ze swoimi facetami, daja im dupy i oni, utwierdzeni w przekonaniu ze maja wszystko, nie musza sie starac?
Dla mnie samo to ze musze wspomniec facetowi po 3 latach zeby pomyslal o pierscionku, bo wypadaloby aby czul juz taka potrzebe i mi cos zapewnil poza fajnym seksem, jest ponizajace.
Zaraz powiedzie: po 3 lataach nie umiecie rozmawiac? Ale o czym tu rozmawiac, powinnam dostac pierscionek i kwiaty z zaskoczenia, a nie upominac sie jak zebrak o 5 pensów.
Ale wiem, tak jak wiekszosc dziewczyn, ze jesli same nie upomimy sie o pierscionek, kwiaty, prezenty to ich po 3 latach dostawac nie bedziemy. Nawet jesli zwiazek jest idealny i partnerzy sa swoimi najwiekszymi przyjacielami.

Napiszcie co myslicie.
Ja mimo wszystko wkurzam sie jak moje kolezanki po roku znajomosci dostaja pierscioneczki z zaskoczenia, a ja po takim dlugim czasie i takim owocnym zwiazku moge sobie pomarzyc o romantyzmie.
Zapewne bedzie to wygladalo tak: to, co chcialabys kochanie sie zareczyc? "tak, w sumie to miloby bylo", "ok, to chodz kupie ci pierscionek ktory sobie wybierzesz".

To bedzie beznadziejne, mimo ze naprawde jestem dla swojego chlopaka kumpel, bratem, kochanka, przyjaciolka wszystkim, to jednak wolalabym aby kurde mnie zaskoczył i to juz. Ile mam czekac?
Obserwuj wątek
    • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 22:48
      Hmmm... Czujesz, że dajesz dupy facetowi w zamian za mrzonki o małżeństwie?
      Generalnie czasy się tak zmieniły, że dla obu stron małżeństwo nie jest jakoś
      niezbędne do życia. Akurat u Ciebie facetowi nie chce się ogarniać szopek z
      ceremoniami, weselami, pierścionkami, dokumentami itd.
      W innych związkach kobiety akurat mają drgawki na samą myśl, zwłaszcza, że
      rezygnacja z tych nieprzyjemności i tak pozwala na utrzymanie wygodniego status
      quo.
      Trzeba pogadać... I tyle. I przestać uważać, że ten ślub jakoś megadużo zmieni w
      Twoim życiu, skoro i tak sypiasz, mieszkasz ze swoim facetem, żyjesz z nim i
      planujesz przyszłość. Tylko ta jedna rzecz Cię uwiera?
      • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:08
        2szarozielone napisała:

        > Hmmm... Czujesz, że dajesz dupy facetowi w zamian za mrzonki o małżeństwie?
        > Generalnie czasy się tak zmieniły, że dla obu stron małżeństwo nie jest jakoś
        > niezbędne do życia. Akurat u Ciebie facetowi nie chce się ogarniać szopek z
        > ceremoniami, weselami, pierścionkami, dokumentami itd.
        > W innych związkach kobiety akurat mają drgawki na samą myśl, zwłaszcza, że
        > rezygnacja z tych nieprzyjemności i tak pozwala na utrzymanie wygodniego status
        > quo.
        > Trzeba pogadać... I tyle. I przestać uważać, że ten ślub jakoś megadużo zmieni
        > w
        > Twoim życiu, skoro i tak sypiasz, mieszkasz ze swoim facetem, żyjesz z nim i
        > planujesz przyszłość. Tylko ta jedna rzecz Cię uwiera?


        uwiera mnie to, ze faceci nie staraja sie, trzeba od nich wszystko "wymusic", albo powiedziec co maja zrobic.
        "dawno nie mialam kwiatow"- za pare dni/godzin masz kwiata
        "chcialabym juz zalozyc rodzine" wiec poslusznie kupi pierscionek
        "nie bylismy dawno na kolacji, ani na wakacjach" wiec ok pojedziemy na wakacje, a nic z siebie nie wymysli, po bo po?

        zareczyny, nie oznaczaja dla mnie w moim przypadku slubu. o tym juz gadalismy wiele razy ze bedzie tylko cywilny i bez pompy, ale powinnismy o tym gadac dopiero jak przyjdzie z pierscionkiem a nie przed. dopiero jak da kwiaty, ubierze sie, zaprosi, albo zaskoczy nas.

        moja kolezanka bierze slub za 3 miesiace, a jeszcze sie jej nie oswiadczyl. bo przeciez przegadali juz ta sprawe wiele razy.
        no sorry, ale gdzie ci faceci??


        • alpepe Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:14
          mogłabyś mnie uświadomić, o co ci chodzi z koleżanką, co się nie zaręczyła, a
          bierze ślub? Bo widzę, że ominęło mnie coś niesamowicie ważnego w życiu. Mam
          męża, ale nie miałam zaręczyn.
          • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:22
            to ze facetowi bylo wygodniej obgadac/pogadac niz sie postarac..skoro nie mialas oswiadczyn to znacyz ze pomysl nie wyszedl od niego, tylko od ciebie a on sie zgodził.
            bo gdyby wyszedl od niego to po mesku postaralby sie i poprosil cie o reke jak mezczyzna.
            przemysl to sobie :) wygodniej mu tak bylo, choc i tak wiem co powiesz.
            zapewne " dla nas inne wartosci sa wazniejsze"
            ale ja nie mowie o wartosciach w zyciu tylko o obowiazku faceta, takim samym jak chodzenie do pracy zarabianie, samochod i to,ze placi za tabletki czy wizyte kobiety u ginekologa.
            wiem,ze feministki mnie zaatakuja, ale pomyslcie. mozna byc niezalezna a nie tracic przy tym szacunku do siebie jako kobiety.
            po co wyreczac we wszystkim facetow? po co byc ich mamusia?
            nie oduczajmy ich myslec samodzielnie i zabiegac. niedlugo beda zniewiesciali tak, ze bedziemy mogly brac juz tylko sluby homoseksualne bo z facetow pozostana meskie tylko ich imiona.
            • alpepe Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:35
              Spytałam męża na drugiej randce, jak długo będziemy tak ze sobą, skoro ja znam
              jego poglądy na życie i rodzinę, on zna moje, to nie ma sensu.
              Odpowiedział coś w stylu, że całe życie.
              Czy wymusiłam ślub?
              • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:39
                spytałaś go jak długo będziemy ze sobą. ja też swojego pytam, a on mowi to samo.
                ale to zawsze my pytamy, a nie oni;)
                • alpepe Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:44
                  widzisz różnicę między drugim spotkaniem (bez seksu, bo jestem katoliczką), a
                  współżyciem w dłuższym związku wraz ze wspólnym mieszkaniem?
                  No cóż, miłej nocy życzę z konkubentem :-D
                  • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:52
                    dziwne ze nie uciekl po tej 2 randce:D bo takie pytanie w tak ktorkiej znajomosci brzmialo wlasnie tak: jesli nie cale zycie to nie umowie sie z toba wiecej. obiecaj mi tu i teraz ze wezmiemy slub, wtedy dopiero sie z toba przespie;)
            • plastelinka.czerwona Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 01:07
              – Ale ja jestem za pełnym równouprawnieniem kobiet. Gorącym zwolennikiem jestem!
              A pani jest przecież w pełni równouprawnioną kobietą.
              – Pan to za to nie jest chyba w pełni mężczyzną!
              – Widzicie w nas mężczyzn w pełni, przypominacie sobie tylko wtedy, gdy trzeba
              wynieść śmieci, kontakt naprawić, zwolnić miejsce w tramwaju, autobusie. Nie
              jestem już w pełni mężczyzną, bo nie ma takiej potrzeby! Pani jest w pełni
              mężczyzną za to!
        • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:24
          Hmmm... No nie wszyscy faceci są tacy, że nic im się nie chce... Wiem to na 100%.
          A poza tym - jesteś chyba strasznie przywiązana do formy... Wiesz, w historii
          relacji damsko-męskich to często bywało tak, że kobieta dostawała kwiatki,
          pierścionki i kolacje jako rekompensatę za beznadziejnie nudne, ograniczone i
          całkowicie zależne od faceta życie. Teraz pewnie nie ma Ci czego
          rekompensować... No coś za coś. Ty możesz trzepać kasę większą od niego albo być
          jego szefową, siedzieć sama w knajpie, głosować i prowadzić samochód - a on może
          oczekiwać czasem, że Ty wyjdziesz z inicjatywą w kwestii prezentów czy
          urozmaiceń. Tak się porobiło.
          • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:33
            jestem generalnie niezalezna dziewczyna, jak na swoje 23 lata sporo zarabiam, na chwile obecna wiecej od niego, czesto wyjezdzam bez niego, umiem i ugotowac orientalny obiad i ułożyć płytki w łazience, nie oczekuje zeby mnie woził samochodem, bo mam swoj, ale oczekuje ze powinien chociaz miec swoj samochod, rozumiesz?:)
            facet powinien pozostac facetem,pomimo tego ze dziewczyny sa niezalezne od nich.
            skoro chce dostac ten orientalny obiad i brak majtek pod spodniczka, chce zebym miala swoje zainteresowania i nie byla "baba ze wsi" to niech o mnie zabiega, zebym nie uciekła do innego.
            a jak widac faceci sa tacy pyszni i leniwi ze nie chce im sie.
            chcesz kwiatki? to sobie kup, jak chcesz bardzo, to ci kupie po drodze.
            • qw994 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:39
              > facet powinien pozostac facetem,pomimo tego ze dziewczyny sa niezalezne od nich

              Zjeść ciastko i mieć ciastko - oto, czego pragniesz.
            • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:41
              Nie "faceci" tylko ten jeden, z którym masz problem.
              Ale faktem jest, że w dzisiejszych czasach kobiety przestały być stworami z
              innego świata, które mają inne cechy, cele, marzenia, role niż mężczyźni. Kiedyś
              nasze światy się nie stykały - teraz funkcjonujemy w tym samym. Więc i wszystko
              inne się zmieniło.
              Co nie musi oznaczać upadku męskości. Ale warto się zastanowić nad tym, w czym
              sensownym ta męskość ma się dziś przejawiać. Kobiecość też.

              No i wiesz, Twoje oczekiwania zawsze można odwrócić, odwołując się do tradycji.
              Gotujesz, sprzątasz, szyjesz, haftujesz, niańczysz dzieci, przymykasz oczy na
              jego wypady do burdelu, tańczysz, grasz na harfie, znasz francuski, znasz
              modlitewnik na pamięć, udzielasz się charytatywnie, podnosząc jego prestiż w
              oczach jego znajomych? Zabiegasz o niego, bo jeszcze ucieknie do innej?
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:43
                Ah ta wiktorianska sceneria;) W sam raz jako tlo do fantazji sm;)
                • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:46
                  bo taki ckliwy romantyzm to żywcem wzięty z takich wiktoriańskich historii...
                  nie wiem... ja w związkach jednak wolę treść nie formę. Może i w tym przypadku
                  treść kuleje - ale jakoś problem nie zostaje nazwany wprost...
                  • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:49
                    nie rozumiem co masz na mysli:)
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:50
                    Ja nie mowie o ckliwym romantyzmie, ja mowie o hardcore sm;)
                    • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:56
                      To ja wole lateksy i skóry niż fartuszki i podwiązki, kiczowata jestem :)
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:57
                        Jedno nie wylucza drugiego;> Wszystko zalezy od nastroju.
    • qw994 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 22:49
      > Zapewne bedzie to wygladalo tak: to, co chcialabys kochanie sie zareczyc? "tak,
      > w sumie to miloby bylo", "ok, to chodz kupie ci pierscionek ktory sobie
      wybierzesz".

      Będzie gorzej: "To co, chciałbyś, kochanie, się zaręczyć?". "Tak w sumie byłoby
      miło". "OK, to chodź, kupisz mi pierścionek, który sobie wybiorę". :))))
    • hermina25 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:11
      Widzisz,a mnie idea małżeństwa przeraża sama w sobie,jestem na NIE!Mój facet
      ponoć myśli tak samo i bardzo bardzo nie chciałabym się przekonać,że jest inaczej
      • araceli Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 14:36
        hermina25 napisała:
        > Widzisz,a mnie idea małżeństwa przeraża sama w sobie,jestem na NIE!

        A co to takiego według Ciebie 'idea małżeństwa' i co Cię w niej tak przeraża?
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:27
      Ok, mozesz biadolic, gdzie sie podziali ci mityczni mezczyzni mescy i
      podejmujacy decyzje itd.

      Tym nie mniej, jednal, zauwaz, ze chyba lepiej jest podjac decyzje o malzenswtie
      wpolnie? A nie byc w sytuacji, ze albo, choc slub jest wazny dla Ciebie, to
      czekasz biernie, az Cie Twoj luby zaskoczy, albo, odwrotna sytuacja, kobieta
      wcale nie chce slubu, a tu facet wyskakuje z piersiconkiem, i nie wiadomo jak
      sie wywinac, zeby go nie zranic?

      PIszesz o minonych czasach, tak kiedys mezczyzna kupowal pierscionek o prosil o
      reke kobiety jej rodzicow, a oni go akceptowali albo nie.

      Kiedys jedyna droga kobiety do zycia na jakimokolwiek poziomie bylo malzenstwo,
      wiec godzily sie kobiety bogato wyjsc za maz za starych dziadow nagranych im
      przez rodzicow, zeby uratowac siebie a moze i cala rodzine od biedy. A jak sie
      nie zgodzily to zyly w staropanienistwe i biedzie.

      Istnieja jeszcze takie miejsca na ziemi, gdzie wysztko odbywa sie bardzo
      tradycyjnie, typu zareczyny itd. Zazwyczaj miejsca te to pieklo dla kobiet (typu
      Indie, kraje arabskie itd). KObieto, nie mrudz za minionymi czsami, tylko ciesz
      sie, ze sama bierzesz decyzje w swoje rece, a nie beirnie czekasz, albo
      poddajesz sie woli ojca, i ciesz sie, ze nie mieszkasz w Indiach czy kraju,
      wktorym rzadzi Szariat, i jak sie mezowi znudzisz, obleja CIe kwasem, albo
      zabija pod pretekstem niewiernosci.
      • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:29
        no dokładnie - tak, jak piszesz...
        • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:36
          grzecza dziewczynko, wiem o czym mowisz, bylam w tych krajach , zreszta czytalam sporo o tradycji w krajach muzułmańskich czy o kastach.
          Nie narzekam, ale mysl ze moj facet mi sie nie oswiadczy dopoki mu nie poowiem, ze chce tego doprowadza mnie do szalenstwa.
          Poza tym to dla mnie takie ponizajace, prosic sie o uwielbienie i o wyznanie miłości. Jakbym była facetem to juz dawno bym mu sie oswiadczyla, bo mnie aż żżera ta miłość, a on wiadac kocha, ale nie czuje sam z siebie potzreby wyskakiwania z pierscionkiem.
          Jesli mu powiem,ze chce to on powie ze tez chce i go dostane.
          Ponizajace...
          a moze jestem zbyt dumna?
          • bakejfii Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:39
            Oj baby,baby.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:41
              Co wnosza Twoje posty?
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:40
            A moze to nie chodzi tylko o pierscionek, tylko o glebsza irytacje na faceta za
            brak inicjatywy do "romanztyzmu"? No bo jak rozumiem, nie chodzi wylacznie o
            pierscionek, ale spontaniczne prezenty i gesty?
            MOze bardzo go kochasz, ale po porstu cos sie wypalilo?

            • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:48
              czyli niezalezne kolezanki, sugerujecie ze facet wcale nie musi sie oswiadczac?

              w tym wypadku wolicie byc niezamezne(stare panny)/ konkubinat/ same poprosic ich o reke/ czy po partnersku pogadac "wezmy slub marek"?

              nie uwazacie ze dajecie zbyt duze ulgi mezczyznom? :)


              • grzeczna_dziewczynka15 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:52
                No kazdy ma swoj sposob. Jesli zalezy Ci na slubie, to chyba opcja: wezmy slub
                Marek.
                Ale moze latwo mi mowic, bo ja tam slubu w ogole nie chce.
                • maxwel3 Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:56
                  nie zalezy mi na slubie tylko na tym, aby SAM bez nacisków, noich podtekstów powiedział/wyznał (oświadczyny) że chce być ze mną, że mnie kocha, że jestem kobieta w ktorej widzi swoja partnerke zyciowa, ze chce miec ze mna dzieci itd.

                  tak, wiem mowi mi to czesto przed snem, ale takie bajeczki na dobranoc to co innego niz deklaracja mezczyzny i kupienie pierscionka za tysiaka, albo wiecej.

                  czemu? Bo boi sie osmieszyc, bo nie chce sie zobowiazywac? bo pierscionek kosztuje, a bajki przed snem nie?

                  • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:57
                    ale Ty kochasz jego, czy swoje wyobrażenia na temat związków?
                    • bugmenot2008_2 Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 13:57
                      o, tu chyba padlo wazne zdanie :)
              • 2szarozielone Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:55
                Ostatnia opcja. Uważam, że ślub to wspólna decyzja, ciążąca w róznym stopniu na
                nas obojgu. I też nie wyobrażam sobie oświadczyn "z zaskoczenia". Przecież jak
                się z kims jest, to się rozmawia o przyszłości, planach, światopoglądzie, wie
                się, czego druga strona oczekuje. Wiem to o swoich przyjaciołach, a o swoim
                mężczyźnie mam nie wiedzieć? a jak się już zna te poglądy, to tradycyjne
                oświadczyny to szopka, która by mnie pewnie rozbawiła albo speszyła.

                Juz pomijam fakt, że małżeństwo nie jest moim życiowym celem i jakos nie uważam
                tego za szczególny sukces. I tu nie chodzi o niezależność, tylko o jakieś
                romantyczne iluzje i przywiązywanie wagi do pierdół.
    • asdfcxz Re: nadzieje i konwenanse 20.08.09, 23:57
      Nie wiem dlaczego. Znam sporo par, które na bank nie uprawiały seksu
      przed slubem i po ilus tam latach to ona musiała się oświadczyć albo
      zażądać oświadczyn, zwykle z pozytywnym skutkiem, czyli on dawał sie
      przekonać, acz bez entuzjazmu.
      • angellooo Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:02
        wlasnie to jest przykre... dal sie przekonac/zgodzil sie bez entuzjamu. zamiast czekaz az ona sie zgodzi to teraz kobiety drzą.
        • ruda.ryba Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:10
          angellooo napisał:

          > wlasnie to jest przykre... dal sie przekonac/zgodzil sie bez
          entuzjamu. zamiast
          > czekaz az ona sie zgodzi to teraz kobiety drzą.


          po co więc to robimy, skoro widzimy, że to niesie nam dyskomfort
          • angellooo Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:16
            kazda kobieta chce czuc sie kochana i zdobywana?
            • ruda.ryba Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:21
              angellooo napisał:

              > kazda kobieta chce czuc sie kochana i zdobywana?

              może w tym celu mozna by np. nie zachowywać się jak zdobywca?
              może w tym celu można by np. nie obdarzać kogoś czymś na wyrost?
              może w tym celu można by powstrzymać się czasem od czegoś?

              • asdfcxz Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:25
                Zaraz - pisałam o takich które nie obdarzały i się powstrzymywały.
                • ruda.ryba Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:32
                  a mnie się wydaje, ze te, o ktorych pisalas zachowywaly sie jak
                  zdobywcy - tu nie chodzi tylko o seks
                  to one wymusily na mężczyznach
                  • asdfcxz Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:48
                    Widzisz ale one chyba nie czuły tego dyskomfortu albo był słabszy
                    niz pęd do małżeństwa.
                    • ruda.ryba Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:55
                      każdy ma swoje granice komfortu i dyskofortu, faktem jest, że to one
                      wymusiły, nawet jeśli tego nie zauważają
                      • asdfcxz Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 01:09
                        ruda.ryba napisał:
                        > każdy ma swoje granice komfortu i dyskofortu, faktem jest, że to
                        one
                        > wymusiły, nawet jeśli tego nie zauważają

                        Okropne, nie? Żony im piorą, gotują, sprzątają, dom prowadzą, dzieci
                        wychowują i jeszcze do pracy chodzą a oni biedni, usidleni. A mogły
                        odpuścić, byliby teraz samotnymi zdziwaczałymi starymi kawalerami
                        oglądającymi pornole przed kompem albo ubliżającymi kobietom
                        świrami. Takie fantastyczne życie ich ominęlo.
    • ruda.ryba maxwel, on Ci się nie zaskoczy.... 21.08.09, 00:42
      ...
    • plastelinka.czerwona Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 00:42
      Mój małżonek mnie zaskoczył. Oświadczył się jeszcze zanim zaczęliśmy być ze sobą.
    • bugmenot2008_2 Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 14:04
      jak czytam twoje posty i odpowiedzi to odnosze wrazenie ze chyba naczytalas sie
      za duzo romansow - otoz zycie to nie film ale za mloda jeszcze jestes
      najwyrazniej (zyciowo!) zeby to dostrzec, masz wlasna wizje zycia i oczekiwania
      o ktorych moze nawet nie wspomnialas partnerowi a domagasz sie umiejetnosci
      czytania w myslach. poza tym ludzie SA inni, czy ci sie to podoba czy nie i nie
      beda robic czegos tylko dlatego ze TY tak chcesz. do tego zmienily sie czasy a
      ty faktycznie chyba zostalas w epoce romansow ktore nawet nie mialy miejsca.
      obudz sie i zacznij artykulowac wlasne oczekiwania, jesli trafisz na mur to tu
      okaze sie na ile sie kochacie - wygrac macie WY a nie TY.
      • sundry Re: nadzieje i konwenanse 21.08.09, 14:45
        Z tym czytaniem w myślach to bym nie przesadzała. Skoro on np.
        wie,że bardzo lubię wychodzić na obiad,to byłoby miło, żeby sam
        kiedyś to zaproponował.Autorce chodzi ogólnie o to, że za jej facet
        ma za mało inicjatywy. I nie ,że ja sobie sama nie mogę tego obiadu
        czy kwiatka kupić.Fajnie, jak widać, że druga osoba się stara.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka