Dodaj do ulubionych

Kompromis? Tak ale...

04.10.09, 15:12
poznajesz kogoś, zdaje Ci się, że jest kimś wyjątkowym, ten błysk w oku,
czarujący uśmiech...
w krótkiej rozmowie dowiadujesz się, że jest domatorem, że rzeźbi i ...
nie jest zainteresowany poznaniem świata, bywaniem w towarzystwie...

Czy ma sens umawianie się z kimś, kto ... jest absolutnie nie z Twej bajki?
Obserwuj wątek
    • mistrzn Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:13
      Chyba sama sobie odpowiedziałaś - nie.
      • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:15
        właśnie...
        nie jestem tego do końca pewna.
        • mistrzn Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:18
          Czego nie jesteś pewna? Tego czy jest/nie jest z Twojej bajki? O tym możesz się
          przekonać. Ale jeśli wiesz, że nie jest z Twojej bajki - to właściwie co
          będziecie razem robili?
          • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:33
            masz rację...
            jednak zrobił na mnie wrażenie, jednak czymś mnie ujął.
            Zastanawiam się, na ile człowiek może zmienić się dla drugiej osoby, pod wpływem
            drugiej osoby...
    • buena_luna Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:36
      Cześć Maryś! Cześć Forumki!wink
      przecież nie trzeba iść od razu przed ołtarz.... może ma do zaoferowania coś, co
      tylko Ty będziesz doceniać, co jest dla Ciebie najwazniejsze....przecież to że
      ktoś nie prowadzi rozrywkowego trybu życia wcale nie musi oznaczać, ze jest
      nudziarzem....
      ale co ja tam mogę wiedzieć...... może tylko to, że nie robię nic wbrew sobie wink
      • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:42
        chciałabym mieć kogoś, konkretnie męskie ramię obok i gdy poznaję mężczyznę
        (wolnego, w stosownym wieku) myślę wyłacznie w kategoriach ... może nie
        małżeństwa ale choćby bycia parą. To jest silniejsze ode mnie.
        • mistrzn Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:55
          Chyba chcesz zobaczyć w nim więcej, niż jest naprawdę wink
          • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 16:03
            pracujesz w straży pożarnej? wink
            pewne jest, że HOMEOPATYCZNE podejście do życia preferujesz wink
            • mistrzn Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 21:51
              Taki zawód, co zrobić.
        • buena_luna Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 15:56
          elokwentna_marysia napisała:

          > chciałabym mieć kogoś, konkretnie męskie ramię obok i gdy poznaję mężczyznę
          > (wolnego, w stosownym wieku) myślę wyłacznie w kategoriach ... może nie
          > małżeństwa ale choćby bycia parą. To jest silniejsze ode mnie.

          ja tez tak mam..... ale chyba taki dylemat decydowania sie na pewne ustępstwa to
          raczej indywidualne podejście... poza tym masz jakieś kryteria...(hm, może
          uzyłam złego określenia).... jakieś wyobrazenie swojego zycia i czy poznany
          "Adonis" wink pasuje choćby do jednego elementu tej układanki bo jesli nie to nie
          można się męczyć i zmuszać do czego kolwiek, nawet do kompromisu.
          • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 16:06
            ktoś z innej bajki też bywa ciekawy, bo jest orientalny...
            problem w tym aby żadne się nie zaangażowało podczas... poznawania.
            Póki co, nie zmuszam się, ot same myśli krążą wokół niego wink)
            • vidmo76 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 16:35
              To się fascynacja czasem nazywa.
    • claire.ampres Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 16:46
      kompromis - oczywiście - ale w rozsądnych granicach, o ile można o rozsądku w
      emocjach mówić. jeśli Ty jesteś wyjątkowo aktywną osobą, ciekawą świata i ludzi
      i nie możesz usiedzieć na miejscu, to ile czasu potrwa Twoja fascynacja
      egzotycznym dla Ciebie statecznym domatorem? Ciebie szybko "poniesie" dalej,
      będzie Cię jego zastój frustrował.
      przeciwności przyciągają się tylko krótką metę.
      no ale to tylko moje postrzeganie spraw smile
      • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 18:17
        właśnie...
        • beja_81 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 19:00
          Elokwentna_marysiu ... nie ta bajka powiadasz, mam podobną sytuację, ze swoim
          "znajomym", też nie z mojej bajki i co jakiś czas to sobie uświadamiam ... On
          bardzo często zaprasza mnie do tego swojego świata "artystycznego", a ja ... no
          cóż nie zachwycam się tym tak jak on, pewnie to po mnie widzi, ale jeszcze się
          nie zniechęcił... Być może na dłuższą metę tak się nie da ... ale jak się kogoś
          polubiło...
          • vidmo76 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 19:21
            Hmm się pyta, a i tak zrobi po swojemu.
            Ech kobiety dziwne Wy.
            • beja_81 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 19:24
              Co masz na myśli Vidmundzio?
              • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:12
                pyta bo chce znać opinie innych a że zrobi po swojemu to oczywiste smile
                • vidmo76 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:35
                  Oczywiste to jest to, że dziwne Wy jesteście. wink
                  • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:40
                    przygadał kocioł garnkowi wink
                    • vidmo76 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:46
                      No ale zapomniałem dodać, że pozytywnie dziwne wink
                      Ale jakie byście nie były, to i tak jesteście kochane!! smile
                      Zresztą jedna co ma 10 lat mnie dręczy, ale i tak ją kocham hehe.
                      • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:49
                        No 10- latka może dręczyć bo nie wie co ją z wami czeka wink
                        Niby prosci jesteście...prosci jak drut który do wirówki się dostał tongue_out
                        • vidmo76 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:54
                          Tak to zależy od egzemplarza, delikwenta.
                          Ale na ogół, nie jesteśmy zbyt skomplikowani.
                        • buena_luna Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:55
                          lepiej niech juz będą prości niżby mieli być prostakami ;-D
                          • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 21:00
                            od prostaków to ja się trzymam z daleka wink
          • samotniczka30 Re: Kompromis? Tak ale... 06.10.09, 11:31
            beja_81 napisała:

            > Elokwentna_marysiu ... nie ta bajka powiadasz, mam podobną sytuację, ze swoim
            > "znajomym", też nie z mojej bajki i co jakiś czas to sobie uświadamiam ... On
            > bardzo często zaprasza mnie do tego swojego świata "artystycznego", a ja ... no
            > cóż nie zachwycam się tym tak jak on, pewnie to po mnie widzi, ale jeszcze się
            > nie zniechęcił... Być może na dłuższą metę tak się nie da ... ale jak się kogoś
            > polubiło...
            >
            Kurczę... gdzie wy poznajecie tych artystycznych ludzi? Całe życie kogoś takiego
            szukam (nie w sensie, że koniecznie partnera, ale znajomości, przyjaźni), to mój
            żywioł. Też jestem artystką-amatorką, marzę o kimś o podobnych
            zainteresowaniach, ale w życiu jeszcze kogoś takiego nie spotkałam...
    • jennie Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 20:59
      elokwentna_marysia napisała:

      > poznajesz kogoś, zdaje Ci się, że jest kimś wyjątkowym, ten błysk w oku,
      > czarujący uśmiech...
      > w krótkiej rozmowie dowiadujesz się, że jest domatorem, że rzeźbi i ...
      > nie jest zainteresowany poznaniem świata, bywaniem w towarzystwie...
      >
      > Czy ma sens umawianie się z kimś, kto ... jest absolutnie nie z Twej bajki?
      >

      w moim odczuciu, na dluzsza mete nie ma to sensu.
      • li_sa_li Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 22:26
        Autor: jennie☺ 04.10.09, 20:59 Dodaj do ulubionych
        Odpowiedz cytując Odpowiedz

        elokwentna_marysia napisała:

        > poznajesz kogoś, zdaje Ci się, że jest kimś wyjątkowym, ten błysk
        w oku,
        > czarujący uśmiech...
        > w krótkiej rozmowie dowiadujesz się, że jest domatorem, że rzeźbi
        i ...
        > nie jest zainteresowany poznaniem świata, bywaniem w
        towarzystwie...
        >
        > Czy ma sens umawianie się z kimś, kto ... jest absolutnie nie z
        Twej bajki?
        >

        w moim odczuciu, na dluzsza mete nie ma to sensu.



        Tak, jeśli tego faceta traktuje sie na dzien dobry jako
        potencjalnego zyciowego partnera to byc moze nie ma to sensu , a byc
        moze jesli ma to byc potencjalny ojciec dziecka, to jego domatorstwo
        moze byc zbawienne , do tego nigdy nie wiemy co moze sobą niesc w
        nasze zycie.Mozna sie zdziwic .Poza tym z wiekiem cenic sie zaczyna
        stoicyzm .
        Kurcze, a w ogole jeszcze 50 tego typu wpisów, a siła sugestii moze
        sprawi ze uzanam iz facet to jednak nie człowiek i nalezy sie z nim
        obchodzic instrumentalnie?!

        Podejscie iscie "godne polecenia"

        Nie kazdy facet musi sie nadawac na partnera zyciowego ale na litosc
        boska, znajomym chyba tak?!...a wtedy jego "innosc" moze cos wniesc
        w nasze zycie , cos co byc moze i nam sie udzieli...całe zycie sie
        nie biegnie , czasem trzeba usiasc i pomyslec.Porozmawiac na
        spokojnie tudziez wypic zwykłą kawe wypic , nabrac energi w spokoju
        na dalsze zmaganie sie ze swiatem jesli az tak sie roznimy.

        ZAuwazac nalezy przede wszystkim człowieka by móc zauwazyc cos
        wiecej nizli ...j.v

        • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 04.10.09, 23:58
          Nie zgodzę się z Tobą. Owszem nie można Ci zarzucić masz swój pogląd na sprawę.
          Jednak jest on oderwany kompletnie od rzeczywistości, od sposobu postrzegania
          świata przez osobę samotną, która ma normalne potrzeby, która chce założyć rodzinę.
          Zapominasz, że w pewnym wieku dla mnie stosowni panowie są przed 40 - tką i
          większość jest zajętych, Ci co nie są zajęci np. rozwiedzeni mają zobowiązania
          wobec dzieci ale i wobec byłych żon- nieraz są to spore obciążenia finansowe,
          Ci którzy są kawalerami / pannami mogą być dziwakami. I te osoby gdy się spotyka
          traktuje się jako znajomych, z którymi można kawkę wypić, lecz gdy już spotkasz
          kogoś w stosownym PRZEDZIALE WIEKOWYM, wpadnie Ci w oko a okaże się bez
          zobowiązań zaczynasz o nim myśleć w zupełnie innych kategoriach.
          Tego nie wiesz, bo i skąd. Zatem posługujesz się ...demagogią. Za którą dziękujemy.
        • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 00:10
          owszem mogę z nim wypić kawę, iść na spacer do lasu, nazw drzew mnie nauczy...
          będzie to bardzo ciekawe popołudnie tylko zważ, że jest niebezpieczeństwo, że
          zacznę ... spotykać się z nim częściej, bo nie mam z kim, bo W SUMIE, spoko z
          niego gość itd. ale po co? Po co tracić czas, po co mięszać sobie w głowie kimś,
          kto kompletnie do Ciebie, Twojego stylu życia nie pasuje. Poza tym ja jestem
          starej daty, uważam, że źle o mnie będzie świadczyć gdy będę widywana co raz to
          z innym mężczyzną przy kawiarnianianym stoliku, na Błoniach, Plantach etc.
          • li_sa_li Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 01:35
            Nie uprawiam zadnej demagogii.Wyraziłam swoje zdanie - mam tak samo
            do tego prawo jak i Ty,a inni swoj rozum mają. Ja pokazuje swoje
            zdanie z innej perspektywy. Z drugiej stron jesli nastawiasz sie tu
            na poklaski i zgadzanie sie z Twoim zdaniem to moze sama demagogie
            uprawiasz.
            Dramaturgia jest dobra na deski teatru , dramat w ksiązki sobie
            włoz.W dzisiejszych czasach okrzykną Ciebie nie daj Bóg łatwą albo
            kims gorszym bo z kolega kawe wypijesz ( zapomniałam , Ty starej
            daty jestes, zawsze jest wyjscie - przyzwoitka < zart > )Tym samym
            dając sobie szanse na poznanie kogos lepiej. Moze od razu jak
            fizycznie i charakterem sie facet dobrze wpasuje to oswiadcz sie
            bez pardonu na coz zwlekac.Tylko pozniej sie nie zdziw ze poczujesz
            sie oszkukana bo nazbyt pochopnie dałas sie zwiesc pozorowi jego
            zachowan....no tak nie marnuj czasu - oni nie sa tego warci< ironia >

            Nie zdziw sie jak ktos kiedys Ciebie potraktuje instrumentalnie i
            nie daj Bog jak bedzie to ktos kto wydawał sie tym własciwym.
            • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 18:43
              Jak dziś czytam, to co napisałam wczoraj, przyznam może zbyt ... dosadnie.
              Przepraszam, nie chciałam być przykra.
              Chciałam Ci tylko uświadomić, że to nie jest tak, ze każdy spotkany facet jest
              przez kobietę samotną brany pod uwagę jako kandydat na męża.
              Nie rzucam sie na facetów.
              Nie oczekuje poklasku, piszę tu gdyż mam taką potrzebę wyrzucić z siebie durne
              myśli, bo wygodnie zalogować sie i pożartować czasem.

              Instrumentalnie? hmmm jak skrzypce traktuje smyczek? wink A niechby ! big_grin
              • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 19:44
                no i oczywsita że nie każdy facet to kandydat na męża. Spotkać się można nawet
                kilka razy jak jest o czym pogadać smile ja akurat nie mam problemu jak mnie widzą
                z róznymi kolegami na kawie ale często konczy sie na jednej kawie bo właśnie
                jestesmy z różnej bajki ...a Ci z mojej bajki to niestety sku....iele są wink
                • elokwentna_marysia . 05.10.09, 20:36
                  porąbany jest ten świat i tyle smile)
                  • vidmo76 Re: . 05.10.09, 20:51
                    A mnie się tam świat podoba! wink
              • li_sa_li Re: Kompromis? Tak ale... 06.10.09, 19:08
                Jeszcze nie raz "zderzymy" sie ze sprzecznym podejsciem do
                problemu ,przedstawionego na tym forum.
                Bo obie jestesmy cholery hehwinkna całkiem innym etapie zycia.
                No dobra, czasem moze powinnam sie ugryzc w jezyk ale jakze nudne
                towink

                Tez przepraszamsmile
                • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 06.10.09, 19:32
                  nie cholery tylko... z temperamentem smile)
                  ja chyba też powinnam się ugryźć tylko jeszcze nie wiem gdzie wink)
    • harry_34 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 21:04
      elokwentna_marysia napisała:

      > poznajesz kogoś, zdaje Ci się, że jest kimś wyjątkowym, ten błysk w oku,
      > czarujący uśmiech...
      > w krótkiej rozmowie dowiadujesz się, że jest domatorem, że rzeźbi i ...
      > nie jest zainteresowany poznaniem świata, bywaniem w towarzystwie...
      >
      > Czy ma sens umawianie się z kimś, kto ... jest absolutnie nie z Twej bajki?
      >
      witam...co za temat...
      ...nasuwa mi sie pytanie czy jest mozliwe spotkanie kogoś takiego co by był/była
      z bajki...? A czy nie jest tak że pierwsze wrażneie jest czesto zawodne...i zeby
      ktoś był jak z bajki to trza najpierw tego kogoś poznać i jezeli spasuje to
      dopiero staje sie nam kimś jak z bajki...Ale faktycznie ten współczesny swiat
      kieruje sie takimi "porąbanymi" zasadami ze czasami czujemy sie z góry
      przegranymi w przedbiegach... podobno za czasów naszych przodków wszystko działo
      sie inaczej i bardziej na zdrowszych zasadach niz w dzisiejszym swiecie...
      pozdrawiam
      • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 21:40
        no mi też się ten świat podoba smile mimo, ze faceci to te organy są wink
        • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 21:41
          organy? literówka? orangutany nie miało być? wink)
      • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 21:40
        myslisz o ...czlowieku pierwotnym?
        myślisz o aranżowanych małżeństwach?
        • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 21:47
          i organy i orangutany wink
          ja dzis procentowa jestem... potrzebowałam aby zalać tego robala a najchętniej
          to bym poćwiartowała a jakby sie ruszał to jeszcze dobić wink
          kurcze jakaś inna natura ze mnie wychodzi... zaczynam bać się sama siebie wink
          • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:05
            yyyyyyyy eeeeeeee
            milczę więc jestem, nie narażam sie Koleżance big_grin
            życie mi jeszcze miłe wink)
            • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:08
              nie no Ty jesteś bezpieczna ja na ten drugi rodzaj co to bez nich źle a z nimi
              jeszcze gorzej wink
              • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:11
                wiesz, jakby trzeba bylo to ja Ci potrzymam delikwentna aby Ci łatwiej było
                ....lać wink
                mogę pożyczyć torebkę gdybyś chciała poprawić, noszę parasolkę w niej więc
                poczułby... odruch serca wink
                solidarność jajników w końcu! big_grin
              • vidmo76 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:11
                Przepraszam, czy tu biją?!
                Bo ja facet jestem i się boję!
                • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:12
                  vidmoooooooooooo !
                  uważaj z praweeeej big_grin
                • harry_34 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:13
                  vidmo76 napisał:

                  > Przepraszam, czy tu biją?!
                  > Bo ja facet jestem i się boję!

                  demonstracje siły robia ...sie nie boją bo mysla że sa same...wink
                  • vidmo76 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:20
                    Drżący cały, zalękniony, wystraszony i ze strachu obolały, oddalę się w ciszy.
                    Może uda mi się zasnąć, ale drżę cały!
                    • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:22
                      dobrej nocy...
                      śpij mocno wink)
                  • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:21
                    Vidmo póki co Ty jesteś bezpieczny... ja z natury łagodna jestem ale czasami
                    trzeba się wyżyć no sam rozumiesz wink
                    Maryśka ( w sumie to moja nikowniczka tylko ja z angielska lekko poleciałam wink
                    parasolka i torebka to za mały sprzęt ale dzięki za wsparcie wink
                    • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:23
                      mojego Sony 40 cali Ci nie pozyczę,abyś sobie ulżyła, nowy jest wink)
                      • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:27
                        ee chyba po namyśle szkoda marnować nowego sprzętu wink
                        to ne je warte jak to mówią smile
                        • elokwentna_marysia Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:31
                          Dobrej nocy ...
                          niech Ci się przyśni ... tango z różą, kojarzysz film pt. Zapach kobiety z Al
                          Pacino? smile
                          • mary171 Re: Kompromis? Tak ale... 05.10.09, 22:35
                            uwielbiam ten film i ten fragment
    • samotniczka30 Re: Kompromis? Tak ale... 06.10.09, 11:27
      elokwentna_marysia napisała:

      > poznajesz kogoś, zdaje Ci się, że jest kimś wyjątkowym, ten błysk w oku,
      > czarujący uśmiech...
      > w krótkiej rozmowie dowiadujesz się, że jest domatorem, że rzeźbi i ...
      > nie jest zainteresowany poznaniem świata, bywaniem w towarzystwie...
      >
      > Czy ma sens umawianie się z kimś, kto ... jest absolutnie nie z Twej bajki?
      >
      Oooo... taki ktoś to byłby darem niebios dla mnie... nie cierpię
      imprezowiczów... domator, rzeźbiarz - cudo, ideał!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka