Dodaj do ulubionych

piekło dobrych chęci

15.07.09, 00:32
większośc /jesli nie wszystkie... /naszych działań "na rzecz"
naszych bliźnich robimy w nadziei,że spelnią one ich oczekiwania,ze
zaspokoją one ich potrzeby.widzimy wciąż tylko nasze wyobrażenia
innych a oni sami gdzies istnieja sobie.Potem jestesmy zdziwieni ,ze
nie ma z ich strony wdzięczności i że wrećz przeciwnie -spotyka sie
to z agresją.Po co to robimy?
Obserwuj wątek
    • shachar Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 03:30
      z powodu checi zaspokojenia jakichs tam swoich urojen nt danej osoby,lub tez
      ludzi w ogole,(a szczegolnie siebie, hyhy ), na ogol mijajacych sie z prawda.

      najlepsze przyklady to prezenty swiateczne,tzw. dobrotliwe postepowanie
      spotykajace sie z niewdziecznoscia itepe
      • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 22:37
        wiesz,wydaje mi się,że tym co naprawdę daje ludziom frajdę to
        wysłuchanie ich historii,dostrzeżenie ich takimi jacy sie wynurzaja
        ze swojej opowieści,jest bowiem szansa ,ze to zaistnienie w naszych
        oczach choć troche jest ostateczną prawdą egzystencjalną o nich-i
        oni/czyli ja ,Ty,../to czująsmile
    • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 12:48
      To jest tak jak dac komus specjalistyczne narzedzia bez takowego
      treningu czy tez predyspozycji, zdarza sie wiec, ze niektorzy ludzie
      biora mlotek by walic innych po glowach zamiast wbijac nimi gwozdzie
      w sciane itp. Moze i w tym przypadku jest szansa, ze sie spolecznosc
      kiedys wyszkoli i przyniesie to pozytywny efekt, o ile sie wczesniej
      nie pozabijaja. Ja generalnie jestem przeciwko jakiejkolwiek
      moderacji innych (pomijam ekstremalne przypadki), dobra jest tylko
      samomoderacja :"))
      • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 22:45
        jan_stereo napisał:

        > To jest tak jak dac komus specjalistyczne narzedzia bez takowego
        > treningu czy tez predyspozycji, zdarza sie wiec, ze niektorzy
        ludzie
        > biora mlotek by walic innych po glowach zamiast wbijac nimi
        gwozdzie
        > w sciane itp. Moze i w tym przypadku jest szansa, ze sie
        spolecznosc
        > kiedys wyszkoli i przyniesie to pozytywny efekt, o ile sie
        wczesniej
        > nie pozabijaja. Ja generalnie jestem przeciwko jakiejkolwiek
        > moderacji innych (pomijam ekstremalne przypadki), dobra jest tylko
        > samomoderacja :"))

        wiesz Janek,mnie chodzi o ten niesamowity, bijący wprost!, brak
        otwartości i zrozumienia pomiędzy ludźmi.Taka była moja intencja,gdy
        zakładałem wątek o tolerancji.Ktoś ma się za osobe tolerancyjną a
        bez problemu jest w stanie np obrażać czyjeś uczucia religijne/czy
        jakiekolwiek inne/.To znaczy ,ze taka osoba chce zeby tolerancja
        dzialała w jedną stronę-dla niej korzystną,w drugą -już nie.To jest
        dziecinna postawa.Z ta moderacja to jest tak,że nie jest
        potrzebna,jesli ludzie potrafią sami sobie uzdę pozakladac w
        odpowiednim momencie ,ale staje sie konieczna ,kiedy tego nie
        potrafią..
        • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 23:22
          A ja nie mam przekonania wcale, czy tak latwo nalezy stwierdzac, ze
          ktos chcial obrazic czyjes uczucia religijne, nawet jesli sie ktos i
          obrazil. Mam tez wrazenie, ze osoby tak czujne na punkcie samych
          siebie sa w duzej mierze tez i z tego powodu, ze nie sa tolerancyjni
          na odmiennosc innych, czy tez na chec zrozumienia co kims kierowalo,
          latwo mozna to odwrocic. Mysle, ze wciaz zyje wsrod nas skostnialy
          obraz tego co obrazliwe religijnie i w wielu innych obszarach
          rowniez... Ja mysle, ze albo ludzie sa dorosli, dojrzali do pewnych
          rozmow, znaja sie jako tako, wiec tez i wiedza o podlozu/zrodle
          wypowiedzi w tych konkretnych przypadkach. Ja nie wykasowalem ani
          jednego czyjegos postu (w tym i na moim forum) jak dotad, chyba ze
          na zyczenie mimo tego, ze wielokrotnie wyjatkowo sie nie zgadzalem z
          moimi rozmowcami, no odrzucalo mnie nawet od ich sposobu
          postrzegania :"))

          ps. tak wiec uwazam, ze moderacji byc nie powinno jakiejkolwiek, co
          wiecej, mysle, ze jeszcze trudniejsza sztuka od tolerancji jest
          sztuka ignorowania, no tylko oswieceni daja tu rade :"))
          • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 23:40
            Ja mysle, ze albo ludzie sa dorosli, dojrzali do pewnych
            > rozmow, znaja sie jako tako, wiec tez i wiedza o podlozu/zrodle
            > wypowiedzi w tych konkretnych przypadkach.

            no tak -zakładasz to o czym pisalem kilkakrotnie-ze stosowanie
            tolerancji moze byc możliwe w zasadzie tylko w realu-bo tylko tam
            ludzie moga sie dobrze poznać.Generalnie chodzilo mi o to,ze jesli
            kogos dobrze znasz i jestes wrażliwy i na dodatek kogoś lubisz to
            starasz sie nie robic mu przykrości-bo wiesz co takową przykrośc
            jest mu w stanie zrobić.

            > ps. tak wiec uwazam, ze moderacji byc nie powinno jakiejkolwiek,
            co
            > wiecej, mysle, ze jeszcze trudniejsza sztuka od tolerancji jest
            > sztuka ignorowania, no tylko oswieceni daja tu rade :"))

            w najprostszym wydaniu ja nie widze roznicy pomiedzy sztuką
            ignorowania a sztuką tolerancji i to jest wlasnie mój zarzut wobec
            tolerancji,bo ona zaklada w sposob ukryty odrzucenie a nie -
            akceptację.A dopiero ta jest prawdziwą tolerancją sensu stricte
            • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 23:57
              nie no, sztuka ignorowania w tym przypadku to odpuszczanie sobie
              czytania tekstow osoby, u ktorej wylapujemy zbyt trudne/nieprzyjemne
              dla nas mysli, a tolerancja to by byla juz po zapoznaniu sie z
              takowymi tekstami. Mamy natomiast osoby,ktore niczym maniacy laza
              takim 'kontrowersyjnym' forumowiczom po pietach czytajac kazdy ich
              post i pod kazdym sie wieszaja w swym bolu i nozyczkami strzyga
              zlowrogo. Toz to bez sensu...
              • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 12:30
                a tolerancja to by byla juz po zapoznaniu sie z
                > takowymi tekstami.

                uściślij ,co własnie by było ,Twoim zdaniem,w przypadku tolerancji,z
                takimi tekstami?Bo jesli ja kompletnie nie akceptuję czyichś
                zachowań czy wypowiedzi,to co-nadal mam je znosic ,bo jestem
                tolerancyjny?
                • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 18:42
                  W przypadku tolerancji mojej bylo by tak, ze dane teksty zupelnie mi
                  nie leza, na zasadzie ja bym takiego zycia czy tez spojrzenia na
                  swiat miec nie chcial i sie z nim nie zgadzam kompletnie. Rozumiem
                  jednak, ze dotyczy to czyjegos wyboru i w zasadzie sprowadza sie do
                  tego co siedzi w glowie tego kogos i ja moge to przelknac. Nie bede
                  na sile staral sie zniszczyc czy tez obalic postepowania/myslenia
                  tego kogos, uznam nieagresywnie jego odmiennosc ode mnie, to bedzie
                  moja tolerancja, czyli polaczenie posiadania swiadomosci owej
                  'przykrej' innosci ludzi i pogodzenie sie z tym.

                  Co innego jesli ktos mnie atakuje personalnie soba, nawet jesli ja
                  mowie, ze tego nie chce, tego tolerowac nie trzeba, bo tez i nas nie
                  toleruja.
                  • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 23:22
                    bardzo ladnie opisałeś i zdefiniowałeś poj tolerancji.
                    A teraz wyobraź sobie ,ze jest rok 1925 i mieszkasz w Monachium.
                    Masz własnie ochote na kufel piwa i zachodzisz ze znajomym do
                    piwiarni.Tam swoje poglądy przedstawia niejaki Adolf Hitler.Mowi o
                    rasie panów,o potrzebie zaprowadzenia czystości rasowej na terenie
                    niemiec,o poszerzaniu przestrzeni zyciowej dla prawdziwych
                    aryjczyków...Poglądy usłyszane przed chwilą są zupelnie odmienne od
                    twoich,ale przeciez zgodnie z zasadą tolerancji powinienes przejśc
                    obok nich obojętnie.
                    Zpoglądami Janek jest trudna sprawa-niby sa przejawem tylko myslenia
                    innego czlowieka,ale w pewnym momencie ten ktos zechce je wprowadzić
                    w czyn a przedtem jeszcze przekona do ich wprowadzenia inne osoby.I
                    wtedy juz traci się komfort bycia
                    tolerancyjnym/czytaj :niereagującym/
                    • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 23:49
                      To jest zupelnie inna sytuacja i ma niewiele wspolnego z tolerancja,
                      tolerowac nalezy (mozna) tylko to, co w nas samych (badz tez nam
                      podobnych) nie uderza w sposob oczywisty i 'niszczacy', poza naszym
                      wlasnym wyborem, bo nie mowimy tu juz o zwyklym dyskomforcie
                      pogladowym. Co wiecej, namawianie do zaprowadzenia czystosci rasowej,
                      jest obecnie zwyklym przestepstwem i podpada pod konkretne paragrafy.
                      Dla mnie to jest przejrzyste.
                      • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 17.07.09, 00:05
                        myśle,ze jestes mądry "po szkodzie".Teraz wiemy ,ze każda
                        zdecydowana reakcja w Monachium mogla wtedy zmienic bieg
                        historii.Granica tego co możemy ztolerować a czego nie jest bardzo
                        cienka i plynna i więcej ma wspolnego z naszym pragnieniem "świetego
                        spokoju" i poczucia bezpieczenstwa niż z naszymi wspanialymi
                        poglądami.wtedy ,w monachium nie było paragrafu na rasistowskie
                        wypowiedzi
                        • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 17.07.09, 00:23
                          Nie wolno nam czynic inaczej, nawet jesli mialoby sie okazac, ze zgina
                          miliony, zwlaszcza jesli wcale nie mamy tutaj zadnych przejrzystych
                          przeslanek, za poszlaki sie do wieznia nie idzie, a i aresztowanie
                          ludzi zanim popelnia/zaplanuja przestepstwo tez jakos mi nie pasuje...

                          Takie ryzyko sprawia, ze zycie jest ciekawe i wydaje(!) sie wolne, a
                          nie jest wiezieniem od A do Z, nawet jesli jest :"))
                          • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 17.07.09, 14:32
                            I jeszcze, juz mi sie nie chcialo wczoraj klepac, tak naprawde nie
                            ci sa niebezpieczni co wyrazaja swoje poglady jasno i otwarcie (bo
                            takich latwo wylapac) tylko ci, co robia to skrycie (albo pod
                            pozorami zupelnie innych dzialan) i najczesciej ich szczerosc
                            nadchodzi dopiero wowczas gdy juz ich wladza jest zbyt duza by cos
                            im zrobic.
                            • pandora_pandora Re: piekło dobrych chęci 17.07.09, 15:45
                              dobrze powiedziane. teraz przyjrzyj sie praktyce dnia codziennego, cudzej i
                              wlasnej, i powiedz, jak czesto zdarza sie niedoskonalym tworom zwanym ludzmi byc
                              szczerymi, otwartymi, wyrazac sie calkowicie jasno i nigdy nie zmieniac zdania?
                              niebezpieczenstwo czai sie za kazdym, co bardziej sprytnym i pogmatwanym rogiem.
                              rozczarowan nie da sie uniknac. byc moze jednak uda sie je odczuwac mniej
                              dotkliwie, dzieki rzetelnej refleksji nad wlasnym postepowaniem lub dynamika
                              zycia ( spolecznego) w ogole.
          • dingdong Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 23:40
            mylisz sie jasie, bo prawda jest smutniejsza od smutnej...tutaj powroce do
            ostatnich wydarzen na moim forum.
            tu nie chodzi o to czy ktos chcial kogos obrazic. Imek zaczal wrzucac teksty z
            polonicy (o Zydach i nie tylko) do naglowka...i teraz, wszystkim sie wydaje ze
            sa anonimowi, wirtualny swiat ma sie dobrze i hurrrraaa!!! Tylko ze w naglowku
            zazwyczaj teksty umieszcza wlasciciel forum, przechodnie nie wiedza ze na moim
            forum kazdy z adminow moze to zrobic, bo im zaufalem...i co? wyobraz sobie, ze
            ktos z moich znajomych dowiaduje sie ze mam forum i wchodzi na nie...i co czyta
            w naglowku? z czyim podpisem? MOIM...fajnie, nie? Dlatego z tym oswieceniem i
            tolerancja to za bardzo nie przesadzaj jasiu...smile
            • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 23:52
              Napisalem w poprzednim poscie takie zdanie (ale je wykasowalem
              ostatecznie, bo post wydal mi sie za dlugi, widac niepotrzebnie), aby
              wlasnie strona tytulowa nalezala tylko do wlasciciela/zalozyciela, a
              to co sobie pisza forumowicze ponizej nalezalo do nich i po klopocie.
              Tak to nalezy rozumiec i wowczas moderacja moze sobie spac spokojnie
              :"))
              • dingdong Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 00:14
                wiesz, przede wszystkim tu chodzi o wyczucie...ale niestety odniose sie znowu do
                mojego forum i te wyczucie bylo, tylko ze potem przyszla chec kompromitacji i
                rozpieprzenia forum wlacznie z jego zalozycielem...bo to pod koniec dnia o to
                chodzilo jasiu. i wiesz co jest najgorsze...on dopial swego.
                • jan_stereo Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 11:39
                  Nie przejmuj sie Imek niczego nie dopial, ja tam i tak bede pisal
                  (chyba ze zamkniesz forum, o co Cie nie podejrzewam), a jak ja bede
                  pisal (nieskromnie piszac) to i inni beda pisac :")) A co do
                  rozpieprzania, jak daleko siegne pamiecia Imszczyslaw zawsze musial
                  sie rozwijac w tym co uwazal za kontrowersyjne,albo co chcial aby
                  takim bylo to jego piekna natura, nie widze tu jakiejs zmiany,
                  jedynie poszerzylo sie pole jego wystepow, no bo ktoz by nie chcial
                  byc na afiszu majac takie mysli w glowie.
                  • dingdong Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 14:52
                    nie, nie przejmuje sie...bo przewidywalem to juz od dluzszego czasu, tylko
                    zastanawialem sie jak daleko sie posunie. No i posunal sie...teraz chcialem
                    zobaczyc jak z tego wybrnie (mozna bylo tak latwo)...hehehe...no i jeszcze inne,
                    ciekawsze sprawy wciagajacy pod lupe innych forumowiczow...smile))
                    No i doszedlem do wniosku, ze to raczej ja u ciebie bede pisal (jak jeszcze
                    bede) a nie odwrotnie.
    • pandora_pandora Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 14:17
      pomoc innym jest jedna z wysoko cenionych wartosci (chyba nie tylko w naszej
      kulturze). jestesmy tego uczeni, totez nasze sumienia dobrze sie czuja
      wypelniajac ten ' radosny obowiazek'. dosc naturalne jest tez nastawienie na
      altruizm grupowy ( przynoszacy korzysci dzialajacemu na rzecz innych), twardy
      altruizm jest daleko bardziej klopotliwy, tak praktycznie, jak teoretycznie.

      nalezy przyjrzec sie motywom pomocy - czy jest ona udzielana z uwagi na
      dobrostan obdarowanego czy ze wzgledu na chec zaskarbienia sobie czyjejs
      wdziecznosci.
      nastepnie - trzeba rozwiklac zagadke zalozen darczyncy i obdarowanego wzgledem
      natury dobra. oto zarzewie konfliktu hehe

      biorac pod uwage ilosc informacji oraz szybkosc z jaka naplywaja, trudno dziwic
      sie licznym pomylkom i rozczarowaniom. naiwnym byloby sadzic, ze zawsze da sie
      ich uniknac. byc moze najlepszym rozwiazaniem byloby pozostac w zgodzie z
      wlasnym sumieniem, zas pomagajac innym - zaznajomic sie z ich sumieniami, co w
      praktyce nie jest zbyt czesto mozliwe.
      dlatego - pieklo dobrych checi wybrukowane jest najczesciej wznioslym falszem/
      nieswiadomoscia co do celu dzialania oraz fanatyzujacym przekonaniem o poznaniu
      jedynie slusznej drogi.

      • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 22:52
        ja bym to, Pandoro, powiedział w skrocie tak:pomagam wtedy,kiedy
        zostaję o to poproszony przez będącego w potrzebie.Wtedy dokładnie
        wiem ,że pomoc jest potrzebna i jakiego rodzaju.Każde inne pomaganie
        brane jako cos z "altruizmu","obowiązku spolecznego" musi
        ostatecznie trafiać kulą w płot.Uczmy sie słuchać próśb o pomoc i
        uczmy sie je wypowiadaćsmile
        • pandora_pandora Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 00:26
          'pomagam wtedy,kiedy zostaję o to poproszony przez będącego w potrzebie.Wtedy
          dokładnie wiem ,że pomoc jest potrzebna i jakiego rodzaju.'

          nawet wtedy moze sie zdarzyc zostac odplaconym niewdziecznoscia/
          'niewdziecznoscia' i agresja.
          no, chyba ze pomagasz tylko osobom bardzo podobnym do ciebie/ bardzo dobrze ci
          znanym i/ lub robisz dokladnie to, o co cie poproszono.

          'Każde inne pomaganie brane jako cos z "altruizmu","obowiązku spolecznego" musi
          ostatecznie trafiać kulą w płot.'

          dlaczego ' musi'?
          • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 23:31
            pandora_pandora napisała:

            > 'pomagam wtedy,kiedy zostaję o to poproszony przez będącego w
            potrzebie.Wtedy
            > dokładnie wiem ,że pomoc jest potrzebna i jakiego rodzaju.'
            >
            > nawet wtedy moze sie zdarzyc zostac odplaconym niewdziecznoscia/
            > 'niewdziecznoscia' i agresja.

            owszem ,moze tak byc ale ja wtedy jestem "czysty" a na
            niewdzięcznika i glupka wychodzi ta osoba ,ktora mnie o pomoc
            najpierw poprosiła

            > 'Każde inne pomaganie brane jako cos z "altruizmu","obowiązku
            spolecznego" musi
            > ostatecznie trafiać kulą w płot.'
            >
            > dlaczego ' musi'?

            bo:
            1) potrzeby kazdego człowieka sa bardzo indywidualne i gdy pomagasz
            wg scenariusza tego co Tobie sie wydaje i co widzisz ,prawie zawsze
            rozmija sie to z potrzebą dokladnie zdefinowaną /wg tego co powyzej/
            2)ludzie "zaatakowani "przez pomoc albo reaguja agresją albo
            wymuszona wdziecznością.w tym drugim przypadku osoba ,ktorej
            [pomożesz nawet nie śmie powiedziec ,że w trakcie popychania jej
            wozka inwalidzkiego zmiażdzyłaś jej palec/bo w koncu jej pomogłas "z
            dobroci serca"/
            • pandora_pandora Re: piekło dobrych chęci 17.07.09, 02:03
              'owszem ,moze tak byc ale ja wtedy jestem "czysty" a na
              niewdzięcznika i glupka wychodzi ta osoba ,ktora mnie o pomoc
              najpierw poprosiła'

              niewdziecznika i glupka...
              bo ja wiem?
              jesli spojrzec przez pryzmat altruzimu grupowego, to tak, masz racje - ty jestes
              czysty, niewdziecznik jest brudny.

              jesli natomiast pomagasz dlatego, ze pomoc komus odczuwasz jako potrzebe/ jesli
              twoim interesem jest udzielenie komus maksymalnie efektywnej pomocy, problem
              ewentualnej wdziecznosci badz jej braku znaczaco traci na znaczeniu.

              bezpiecznie jest pomagac tym, na ktorych wzajemnosc mozna liczyc ( altruizm
              grupowy) albo tylko na tyle, aby nie odczuc nadmiernego uszczerbku w przypadku
              niewdziecznosci/ braku wzajemnosci.

              a wobec twoich ' musi':
              w odniesieniu do ' problemow wyzszych' poszczegolnych ludzi - najczesciej masz
              racje - pomoc bez w miare rzetelnej wiedzy o potrzebach innego, nie odnosi
              pozadanego skutku/ moze byc krepujaca dla jakichs z natury bardzo skrepowanych '
              dobrym wychowaniem' osob.
              jednak zdarzaja sie przypadki, przeczace tej twojej teorii - najczesciej w
              praktyce malenkich pomocy dnia codziennego, opartej na jakims zdrowym rozsadku,
              intuicji praktycznej ( np: malo ktora starsza pani poczuje sie urazona jesli
              ustapisz jej miejsca w autobusie).

              dlatego (postulat w celu ochlodzenia piekielnej atmosfery): wobec osob, ktorych
              nie znamy zbyt dobrze ( nie znamy ich sumien ani zdolnosci/ checi platniczych)
              poprzestanmy na malym, zamiast histeryzowac jak zraniony dobry krol, co to go
              wilcy w owczych skorach opadli i do zabijania ( ich ) zmusili.
        • elissa2 Re: piekło dobrych chęci 17.07.09, 14:46
          krytyk2 napisał:

          > pomagam wtedy,kiedy
          > zostaję o to poproszony przez będącego w potrzebie.Wtedy dokładnie
          > wiem ,że pomoc jest potrzebna i jakiego rodzaju.Każde inne
          > pomaganie
          > brane jako cos z "altruizmu","obowiązku spolecznego" musi
          > ostatecznie trafiać kulą w płot.Uczmy sie słuchać próśb o pomoc i
          > uczmy sie je wypowiadaćsmile
          >
          Wielu naprawdę potrzebujących pomocy o nią nigdy nie poprosi.
          Dość często zdarza się również, że proszą o nią ci, którzy w zasadzie jej nie
          potrzebują a proszą z ... cwaniactwa.
    • elissa2 Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 15:15
      Tak, tak ... jeśli to są tylko same dobre chęci to faktycznie piekło jest nimi
      wybrukowane.

      A pomagać też trzeba umieć. Wolontariusze, "pracownicy" misji humanitarnych
      przechodzą intensywne szkolenia ...

      krytyk2 napisał:

      > większośc /jesli nie wszystkie... /naszych działań "na rzecz"
      > naszych bliźnich robimy w nadziei, że spelnią one ich
      > oczekiwania, ze
      > zaspokoją one ich potrzeby.
      >
      Nie prawda.
      Przejdź się do hospicjum, do domu opieki społecznej, do szpitala etc
      >
      > widzimy wciąż tylko nasze wyobrażenia
      > innych a oni sami gdzies istnieja sobie.Potem jestesmy zdziwieni,ze
      > nie ma z ich strony wdzięczności i że wrećz przeciwnie -spotyka sie
      > to z agresją.Po co to robimy?
      >
      W tym wypadku nie chodzi o to, po co to robicie a o to, co źle robicie.
      Często ludzie popełniają ten błąd, że wychodzą z założenia "skoro komuś pomagam,
      zatem mogę narzucać swoje wizje, bezpardonowo krytykować itp" Często nie zdają
      sobie sprawy z tego, że ich podopieczni i bez tego czują się jak śmieci, mają
      bardzo zaniżone poczucie własnej wartości, zatem pomagać trzeba bardzo taktownie
      i mądrze
      • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 15.07.09, 23:00
        elissa2 napisała:

        > Tak, tak ... jeśli to są tylko same dobre chęci to faktycznie
        piekło jest nimi
        > wybrukowane.
        >
        > A pomagać też trzeba umieć. Wolontariusze, "pracownicy" misji
        humanitarnych
        > przechodzą intensywne szkolenia ...
        >
        > krytyk2 napisał:
        >
        > > większośc /jesli nie wszystkie... /naszych działań "na rzecz"
        > > naszych bliźnich robimy w nadziei, że spelnią one ich
        > > oczekiwania, ze
        > > zaspokoją one ich potrzeby.
        > >
        > Nie prawda.
        > Przejdź się do hospicjum, do domu opieki społecznej, do szpitala
        etc

        sama praca ,ktorej fizyczną niezbędnośc/np wymiana pampersa czy
        przemywanie odleżyn/ kazdy widzi od razu nie jest istotą pomocy w
        tych miejscach.Ludzie w hospicjach odchodzą a chcieliby tyle jeszcze
        przekazać od siebie ,intensywnie zaistnieć w kontakcie z drugim
        czlowiekiem.Istota tej pomocy jest prawdziwe bycie innej osoby dla
        nich,prawdziwe otwarcie ,prawdziwa rozmowa.niektorzy nie doznali
        tego ani razu przez cale zycie/a ono sie wlasnie kończy/bólu
        odchodzenia nie da sie zakleic materialnym plastrem..
        • elissa2 Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 20:26
          krytyk2 napisał:

          > sama praca ,ktorej fizyczną niezbędnośc/np wymiana pampersa czy
          > przemywanie odleżyn/ kazdy widzi od razu nie jest istotą pomocy w
          > tych miejscach.
          >
          Te miejsca są miejscami pomocy. Pielęgnacja należy tam jednak przede wszystkim
          do personelu, który otrzymuje za to wynagrodzenie. Ale bywa, że i wolontariusze
          pomagają, gdy personel dwoi się i troi.
          Wolontariusze są przede wszystkim po to by być dla tego kogoś. By poświęcić tej
          osobie uwagę, zabrać na spacer, w taki czy inny sposób pozwolić się mu, choćby
          na chwilę, oderwać od dręczących myśli, lęków.
          >
          > Ludzie w hospicjach odchodzą a chcieliby tyle jeszcze
          > przekazać od siebie, intensywnie zaistnieć w kontakcie z drugim
          > czlowiekiem.Istota tej pomocy jest prawdziwe bycie innej osoby dla
          > nich,prawdziwe otwarcie ,prawdziwa rozmowa.niektorzy nie doznali
          > tego ani razu przez cale zycie/a ono sie wlasnie kończy/bólu
          > odchodzenia nie da sie zakleic materialnym plastrem..
          >
          Oczywiście, ale czasem i materialny plaster (dobry owoc, coś smacznego, lepszy
          lek zamiast tego najtańszego, nieuciskające skarpety ...), może sprawić dużo
          radości.

          Albo ... Bierzesz jakąś fajną bajkę lub grę, może zabierzesz swoją córeczkę
          (albo jakieś zwierzątko - coraz więcej szpitali zezwala na takie odwiedziny) i
          idziesz "w odwiedziny" do dzieci przebywających w szpitalu, w hospicjum ...
          Coraz więcej ludzi tak robi ...
          I co? Jak to się ma do Twojego twierdzenia?
          Dlaczego robią coś takiego?

          Albo całkiem drobny "gest". Np odwiedź dawną nauczycielkę/nauczyciela/babcię
          sąsiadkę, pogadaj, wypij z nią kawkę czy herbatkę z konfiturą albo robiąc
          sałatkę/ciasto (czy co tam smakowitego masz w planie) zrób trochę więcej i
          poczęstuj tym samotnego sąsiada. A może jakaś babcia sąsiadka potrzebowałaby
          pomocy przy wypraniu i rozwieszeniu firanek? A może jakiś sąsiad (z uwagi na
          podeszły wiek lub inwalidztwo) jest uwięziony w domu i marzy o tym by ktoś go
          zabrał na spacer? Możliwości bez liku ...
          • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 16.07.09, 22:59
            zgadzam sie z Tobą w wiekszosci Twoich stwierdzeń.Pomoc może być
            wykonywana przez różne osoby,miec charakter bardziej profesjonalny i
            materialny,bądź bardziej amatorski i duchowy.
            Wszędzie znajdziesz jednak osoby,których "znakiem firmowym"jest
            narcyzm,nachalność,chęc bycia dostrzeżonym za wszelką cenę.Pomoc w
            ich wykonaniu jest antywzorcem pomocy,jest rodzajem przemocy i
            pasozytnictwa zarazem.
            • 7zahir Re: piekło dobrych chęci 18.07.09, 12:30
              Wszędzie znajdziesz jednak osoby,których "znakiem firmowym"jest
              > narcyzm,nachalność,chęc bycia dostrzeżonym za wszelką cenę.Pomoc w
              > ich wykonaniu jest antywzorcem pomocy,jest rodzajem przemocy i
              > pasozytnictwa zarazem.>

              Lepsza taka przemoc niż brak reakcji
              gdy dzieje sie coś zlego
              w najbliższym otoczeniu
              i wystarczy po prostu spełnić swój obowiazek.

              Gdy kieruje sie zasadą:
              niech sie krzywdzą - co mnie to obchodzi
              kiedy do emerytury tak blisko.
              • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 19.07.09, 22:44
                7zahir napisała:

                > Wszędzie znajdziesz jednak osoby,których "znakiem firmowym"jest
                > > narcyzm,nachalność,chęc bycia dostrzeżonym za wszelką cenę.Pomoc
                w
                > > ich wykonaniu jest antywzorcem pomocy,jest rodzajem przemocy i
                > > pasozytnictwa zarazem.>
                >
                > Lepsza taka przemoc niż brak reakcji
                > gdy dzieje sie coś zlego

                takie stwierdzenie jako generalizacja jest oczywiście fałszywe!
                Podobnie jak twierdzenie przeciwne-że nie nalezy pomagać w
                ogóle.Wyraźnie zaznaczyłem typ osoby ,ktorej pomoc prawie na pewno
                przynosi więcej szkód niż pozytku.Natknąłem sie na takowe nie raz w
                zyciu i wiem co mówię...wink

                > Gdy kieruje sie zasadą:
                > niech sie krzywdzą - co mnie to obchodzi
                > kiedy do emerytury tak blisko.

                to troche tak,jakbym chciał zaocznie pomieszac w mediach w nieznanej
                mi placowce badania laboratoryjnego ,ze środki ida nie na te badania
                co powinny pójśc/ zdaniem znanej mi laborantki/,po prostu czysta
                przemoc duchowa,nieprawdaż Zahir?
                  • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 22.07.09, 10:36
                    kiepskie to jest wtykanie na forum publicznym insynuacji pobranych z
                    rozmowy prywatnej
                    a nastepnie:
                    istota pozostaje ta sama-
                    decydowanie o kims, o jego losie za niego
                    jeszcze daleka droga przed Tobą koleżanko
                      • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 23.07.09, 21:03
                        jestes chora
                        manipulujesz informacjami i insynuujesz
                        kryskaedka miala rację pisząc ,że prawdziwy sprawdzian czyichś
                        intencji i autokreacji znajduje się w realu
                        mnie wystarczył jeden telefon i szybka,bezposrednia wymiana
                        informacji ,zeby zorientować sie "kto zacz"
                        to Ty zaczęłaś tę żenującą wymianę publiczną nawiązując do naszej
                        rozmowy sprzed 2 lat.zrobiłas to klasycznie ,jak typowa osoba
                        wspóluzależniona ,manipulacyjnie i "mieta przez rumianek"
                        ręce opadywują
                          • krytyk2 Re: piekło dobrych chęci 24.07.09, 09:50
                            7zahir napisała:

                            > Oskarżenia - to sposób
                            > na odwrócenie uwagi od siebie.
                            > Popularne dzis w Polsce.
                            > Ej Krytyku...wyżej Cie oceniałam.
                            > Widać baaaardzo sie pomyliłam.

                            wreszcie napisałas cos prawdziwego-wyraziłaś swoje uczucia!Za co Ci
                            dziękuję

                            rozczarowania sa nieodłącznym uczuciem w kontakcie z rzeczywistością
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka