Witajcie...
Czy jest możliwe by młoda, 28letnia kobieta z dwójką dzieci znalazła jeszcze miłość i ułożyła sobie życie...? Przestaję już w to wierzyć... Samotność tak bardzo mi doskwiera

Jeśli poznaję mężczyznę to zawsze okazuje się, że jest już zajęty. A nie uśmiecha mi się bycie kochanką. Próbowałam przez internet ale nic dobrego z tego nie wyszło. A z racji tej, iż moje życie sprowadza się głównie do dzieci i pracy, mam znikome szanse by poznać kogoś tak normalnie. Pracuję w męskim środowisku, mam bardzo dobry kontakt z szefem, kumplujemy się (zajęty

), opowiada mi, że ten czy tamten mówił mu jaka to ładna pani w biurze u niego siedzi i inne podobne dyrdymały. Ale co mi po tym?

Dlaczego nikt nie zagada, nie spróbuje mnie poznać...?

Jestem dość nieśmiała ale przy bliższym poznaniu dystans znika i staję się otwartą, spontaniczną i gdy trzeba - szaloną kobietą... Czy naprawdę wszyscy panowie w wieku ok.30-37 lat są zajęci...? Albo czy ci jeszcze nie zajęci, nie chcą wiązać się z kobietą po przejściach, która ma dzieci...? Tracę już nadzieję...