Dodaj do ulubionych

Do skazanych na samotność

27.05.17, 23:03
Jak przez lata radzicie sobie z wiedzą, że nigdy nikogo nie znajdziecie? Mi osobiście wydaje się to łatwiejsze niż kiedyś. Oczywiście obawiam się przyszłości. Tego, że pewnego dnia stracę rodziców i tego, że sam w końcu umrę samotnie na szpitalnym łóżku lub w jakimś przytułku. Nie znoszę widoku par oraz zakłamania kobiet. Chodzicie do prostytutek? To praktycznie jedyne wyjście na to by obcować z jakąś kobietą chociaż jest obawa o wszelakiej maści choroby. Od lat nie mogę też pozbyć się smutnych myśli każdej nocy i każdego poranka. Lato jest chyba trudniejsze od zimy.
Obserwuj wątek
    • heniek.8 Re: Do skazanych na samotność 27.05.17, 23:37
      noajde,
      nie wiem ile teraz kosztuje terapia psychologiczna, może być drogo, a prostytucja dość tania w porównaniu
      i w dodatku tanieje wraz z nabywaniem doświadczenia big_grin

      może udałoby ci się dostać na wizytę do emerytowanej psycholog która by ci wyjaśniła to i owo
      • vise_niena Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 17:56
        heniek.8 napisał:

        > noajde,
        > nie wiem ile teraz kosztuje terapia psychologiczna, może być drogo, a prostytuc
        > ja dość tania w porównaniu
        > i w dodatku tanieje wraz z nabywaniem doświadczenia big_grin
        >
        > może udałoby ci się dostać na wizytę do emerytowanej psycholog która by ci wyja
        > śniła to i owo

        Napewno to chciałeś napisać ? Nie chodziło Ci o emerytowaną prostytutkę ? wink
        Myślę że do Noa trzeba pisać drukowanymi literami wink
    • roman_to_ja Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 02:51
      Noajdde, krótko czytam to forum, ale i tak zauważyłem, że w twoich postach pojawiają się symptomy tzw. mizoginii. Może w tym jest problem? Wygląda na to, że, oględnie mówiąc, nie lubisz kobiet w kategoriach ludzkich. Ale nie jakichś konkretnych kobiet, co mogłoby czasem być uzasadnione, bo przecież ludzie (więc kobiety też) są różne. Ty nie lubisz WSZYSTKICH kobiet. Uważasz, że są interesowne, zakłamane, że za kasę chętnie "ściągają majtki przez głowę" itd. W zasadzie w każdej swojej wypowiedzi delektujesz się takimi stwierdzeniami. Obawiam się, że przy takim podejściu możesz mieć faktycznie kłopot ze znalezieniem kogoś. Nie da się być np. podróżnikiem, czuć przyjemności podróżowania, gdy się jest przekonanym, że środki lokomocji są niebezpieczne i za drogie, że ludzie w innych krajach czyhają na przybyszów, by ich oskubać z pieniędzy a nawet zabić, w dodatku mogą roznosić groźne choroby, nie mówiąc o tym, że są tam rożne zagrożenia w postaci groźnych zwierząt i dziwnych obyczajów. Z kobietami jest tak samo - jeśli widzisz w nich wszystkich same negatywne cechy, to raczej faktycznie jesteś bez szans. Bo w każdej będziesz uporczywie szukał potwierdzenia swoich poglądów. Żadna kobieta, która nie odpowiada takim stereotypom, nie zaakceptuje tej sytuacji. Mogą ją ewentualnie zaakceptować kobiety, które właśnie tym stereotypom odpowiadają, ale wtedy tobie to nie będzie odpowiadać, bo będzie to potwierdzenie twojego przekonania o złych kobietach. I koło się zamyka.
      A chodzenie do prostytutek tylko utwierdzi cię w twoich przekonaniach.
      I przeczytaj jeszcze raz, co wyżej napisałeś. Jak motywujesz chęć poznania "kogoś"? Nie chodzi ci o to, by poznać kogoś po to, by wspólnie coś przeżywać, czerpać radość z dawania i brania przyjemności z przebywania z sobą , lecz żeby uniknąć sytuacji, że umrzesz w przytułku i nikt ci przysłowiowej szklanki wody nie poda. To tak nie działa. Na tę szklankę trzeba zasłużyć czymś wcześniej. Jeśli ktoś chce mieć partnerkę, partnera, dzieci czy przyjaciół po to, by miał kto na starość podać szklankę wody, to może się tej szklanki nie doczekać.
      Kierowanie się partykularnymi intencjami w poszukiwaniu kandydatki czy kandydata do związku jest bez sensu. Dotyczy to chyba nie tylko specyficznej sytuacji założyciela tego wątku, ale tak w ogóle. I nie jest ważne, czy intencją jest opieka na starość, czy np. chęć bycia z kimś, bo tak wypada lub jest wygodniej. Partnerkę czy partnera trzeba lubić wraz z wadami, czuć się z nią lub nim dobrze, mieć przyjemność ze wspólnie spędzanego czasu.
      Noajdde, przepraszam za osobiste uwagi i oceny, ale uznałem, że pisząc o swoich osobistych rozterkach oczekujesz komentarza.
      • abyss7 Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 07:51
        roman_to_ja napisał:

        > że umrzesz w przytułku i nikt ci przysłowiowej szklanki wody nie
        > poda. To tak nie działa. Na tę szklankę trzeba zasłużyć czymś wcześniej. Jeśli
        > ktoś chce mieć partnerkę, partnera, dzieci czy przyjaciół po to, by miał kto n
        > a starość podać szklankę wody, to może się tej szklanki nie doczekać.

        Zawsze jak słyszę o szklance przypomina mi się stary kawał, który kiedyś tu już wrzuciłem:
        Matka naciska na syna:
        – Jasiu ożeń się!
        – Jasiu ożeń się!
        – Jasiu ożeń się!
        Zastanów się, kto ci poda szklankę wody jak będziesz umierał?

        Jasiu w końcu uległ presji, ustatkował się, skończył z hulaszczym trybem życia, odstawił alko, kumpli, imprezy, panienki... Kilkadziesiąt lat później leży na łożu śmierci i ze złością syczy przez zęby:
        - Q_rwa! A pić się nie chce!!! wink


        Roman, dobrze mówisz, ale nic nie zdziałasz. Powtarzasz to, co setki osób tu już mu mówiły, ale on i jemu podobni nie szukają rozwiązania problemów.
        • karolivia Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 07:58
          Właśnie ten mi się przypomniałsmile)))
      • karolivia Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 07:57
        Na tę szklankę trzeba zasłużyć czymś wcześniej. Jeśli
        > ktoś chce mieć partnerkę, partnera, dzieci czy przyjaciół po to, by miał kto n
        > a starość podać szklankę wody, to może się tej szklanki nie doczekać.

        Albo może mu się po prostu nie chcieć pić w ostatniej godziniewink ( taki stary żart mi się przypomniał).
        Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś, tyle że Noa i tak tego nie zrozumie. Jego mizoginizm jest niereformowalny.
    • karolivia Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 08:03
      Może zmień target? Spróbuj z facetami.
      Hasło "obcować z jakąś kobietą" sugeruje, że Ty nawet przyjemności z tego nie maszwink.
      • 77bll Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 08:34
        Z całym szacunkiem, życie ma więcej aspektów niż tylko posiadanie partnera/partnerki. I sam fakt bycia z kimś nie rozwiązuje problemów. Najpierw trzeba być w zgodzie z sobą.
        • abyss7 Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 09:01
          77bll napisał(a):

          > I sam fakt bycia z kimś nie rozwiązuje problemów. Najpierw trzeba być w
          > zgodzie z sobą.

          Skąd założenie, że muszą być inne nierozwiązane problemy? Może właśnie bycie w zgodzie ze sobą oznacza dla kogoś posiadanie rodziny?
          • heniek.8 Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 09:21
            posiadanie rodziny to nie jest posiadanie kota czy psa
            rodzina to relacja bardziej symetryczna
            ktoś kto ma "inne nierozwiązane problemy" może wejść co najwyżej w relację z osobą która ma z kolei swoje problemy i zgadza się wejść w rolę psa czy kota.

            np. Catwoman albo Scooby Doo
            • abyss7 Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 14:18
              heniek.8 napisał:

              > ktoś kto ma "inne nierozwiązane problemy" może wejść co najwyżej w relację z os
              > obą która ma z kolei swoje problemy i zgadza się wejść w rolę psa czy kota.

              To zdanie wskazuje, że nie zrozumiałeś mojego pytania. "Oczywistą oczywistością" jest, że jeśli ktoś ma poważne problemy ze sobą, to nie rozwiąże ich wejście w związek. Ja tego nie podważam.

              Przekornie zapytałem, a co jeśli ktoś nie ma innych poważnych problemów niż samotność? Co, jeśli czuje się bardzo spełniony zawodowo, a jego osiągnięcia są odpowiednio wynagradzane, ma wysoką pozycję społeczną, ponadto realizuje się poza pracą, rozwija pasje, kształci się, ma bardzo dobre relacje towarzyskie, jest lubiany i lubi sam siebie, a jednak samotność zabija całą radość? Nie znasz nikogo takiego? Ja mam wrażenie, że w moim otoczeniu jest kilka takich osób... - pozornie doskonałych, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że bardzo nieszczęśliwych...

              Odnoszę wrażenie - podkreślam - to moje wrażenie, że te osoby stały się wręcz ofiarami podejścia "kochaj siebie samego, bądź szczęśliwy w sobie etc". Robią milion fantastycznych rzeczy, aby spełnić się, ale jednak nie ma prawdziwej satysfakcji. Ludzie są różni, jednym pasuje model autospełnienia, a inni w nim się duszą, ale tkwią, wierząc że tak trzeba, bo wszyscy to powtarzają...

              Ja nie byłbym szczęśliwy w samotności. Bardzo ciężko pracuję, mam wiele osiągnięć, wiele zalet (choć wad penie więcej), generalnie jestem zadowolony, ale bez najbliższych pewnie nie chciałoby mi się ręką ruszyć.

              Leżę sobie teraz na tarasie, upajam się błękitnym, bezchmurnym niebem, soczystą zielenią dębaka, który dopiero kilka dni temu puścił liście i teraz osłania mnie przed słońcem, ptasią arią, widokiem krzewów obficie kolorowym kwieciem obsypanych, psiakiem, co w nogach dyszy, pomarańczową okładką Lema czekającą na mnie na stoliku, no i wielkim kublkiem kawy. Euforia. Ale najważniejsze są dzieci, to one sprawiają, że to wszystko, co mnie otacza, jest takie fantastyczne. Talerzyk z przypalonym, zimnym tostem do łóżka i kawą wylewająca się z kubka wprost na kołdrę o 7.00 rano w niedzielny poranek i z żółtą karteczką: "kocham Cię" jest początkiem reakcji łańcuchowej smile To nie tabelki excela, stan konta, zdobywana wiedza, czy skoki na spadochronie mnie nakręcają, ale właśnie ta żółta karteczka, ona daje mi moc i chęci góry przenosić. Z nimi chce mi się wszystko, bez nich pewnie... leczyłbym kaca.

              Kiedy ich nie ma, szczytem finezji jest zupka chińska, no ale dzisiaj są, więc lecę do Lidla, bo na obiad mają być krewetki olbrzymie z woka wink Później pewnie starówka, BUW, może rolki, albo wieczorem rowery.

              Miłego dnia wszystkim smile
            • vise_niena Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 17:59
              heniek.8 napisał:

              > posiadanie rodziny to nie jest posiadanie kota czy psa
              > rodzina to relacja bardziej symetryczna
              > ktoś kto ma "inne nierozwiązane problemy" może wejść co najwyżej w relację z os
              > obą która ma z kolei swoje problemy i zgadza się wejść w rolę psa czy kota.
              >
              > np. Catwoman albo Scooby Doo


              Skulało mnie z kanapy wink smile wink wink
          • tapatik Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 10:08
            abyss7 napisał:


            > Skąd założenie, że muszą być inne nierozwiązane problemy?

            Jak widać z postów Noa ma nierozwiązane problemy i z nimi przychodzi na forum.

            > Może właśnie bycie w zgodzie ze sobą oznacza dla kogoś posiadanie rodziny?

            Bycie w zgodzie z samym sobą oznacza wewnętrzną spójność, radzenie sobie z własnymi problemami. Interakcje z innymi ludźmi to jest coś zewnętrznego.
            • abyss7 Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 14:27
              tapatik napisał:

              > Jak widać z postów Noa

              Pisząc nie miałem na myśli Noa. Zaznaczyłem, że chodzi o osoby bez innych większych problemów, a Noa zdecydowanie nie należy do tej grupy.

              > Bycie w zgodzie z samym sobą oznacza wewnętrzną spójność, radzenie sobie z włas
              > nymi problemami. Interakcje z innymi ludźmi to jest coś zewnętrznego.

              A dla mnie być w zgodzie ze samym sobą oznacza życie według mojego scenariusza, gdzie sens ma kochanie innych i bycie kochanym, niż miłość do samego siebie. Nikomu nie narzucam swojego scenariusza, każdy niech podąża swoją drogą, dlatego nie lubię, gdy ktoś mi próbuje wmówić, co dla mnie jest lepsze.
              • 77bll Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 15:18
                Nie sądzę aby ktoś negowal wartość rodziny, dzieci, relacji partnerskich i tego ile szczęścia to przynosi. Ale nie żyjemy w świecie idealnym. A jeśli komuś się wydaje że jak założy rodzinę/ znajdzie partnera to jego życie nagle będzie szczęśliwe, to chyba się myli. Szczęście rodzinne to oprócz farta ciężka praca, nie wszyscy umieją ją odrobić.
                Swoją drogą- co cię tu sprowadza....
                Pozdrawiam rowniez z tarasu zalanego słońcem choć bez towarzystwa krewetek wink
                • abyss7 kobiety to jednak... 04.06.17, 10:33
                  77bll napisał(a):

                  > Swoją drogą- co cię tu sprowadza....

                  A tak wpadłem trochę się wyżalić na kobiety, gdyż ale bowiem kobiety to samo zuo!

                  Ciężko mi z nimi koegzystować, a tak się składa (nie)szczęśliwie, że zewsząd mnie otaczają. Najgorzej jest w pracy... przeginają po całości... Żeby to jakąś nudną robotę cichutko w kąciku odwalały, względnie kawę parzyły, ale nie, biorą się za trudne, pełne wyzwań zadania, są nieprawdopodobnie pomysłowe, zdyscyplinowane, terminowe, skrupulatne, sumienne, kreatywne i za cholerę nie ściemniają, ani nie zasłaniają się obiektywnymi trudnościami! No jak tak można?! Przy tym jeszcze są bardzo... fajne. I jak tu żyć, kiedy się jest kompletnym przeciwieństwem? wink
              • tapatik Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 17:05
                W takim razie mamy różne definicje pojęcia "być w zgodzie ze samym sobą".
                • abyss7 Szwedzka teoria miłości 04.06.17, 11:03
                  tapatik napisał:

                  > W takim razie mamy różne definicje pojęcia

                  Będę musiał nauczyć się z tym żyć tongue_out

                  Ps. może macie rację, w końcu nasza europejska kultura ewoluuje w stronę kultu niezależności jednostki i autoszczęścia. Ja jednak nie odnajduję się w "Szwedzkiej teorii miłości"...
                  www.youtube.com/watch?v=pqdreRzZxf4

                  Zdecydowanie bliższe mi są wnioski z trwających 75 lat badań dokonywanych przez kolejne pokolenia Harvardczków, w tym zwłaszcza:
                  1. kontakt z innymi jest bardzo pożyteczny, a samotność zabija,
                  2. nie liczy się tylko liczba twoich znajomych czy wierność w związku, ale przede wszystkim jakość bliskich relacji z innymi,
                  3. udane związki nie chronią tylko naszych ciał, ale też umysły.


                  Czy to przypadek, że Szwecja, ten raj singli, słynie z depresji, alkoholizmu i samobójstw?
      • abyss7 Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 08:52
        karolivia napisała:

        > Może zmień target? Spróbuj z facetami.

        10/10 big_grin

        oj, wtedy to dopiero zacząłby narzekać wink
    • tapatik Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 10:01
      Kiedy pójdziesz na terapię?
      Masz depresję. Nie możesz znaleźć kobiety, ponieważ odstraszasz je swoją depresją.
      Nie da rady wyjść z niej samemu, musisz skorzystać z pomocy specjalisty.
      Tak jak ze złamaną nogą wiozą cię do ortopedy, tak ze zwichrowaną psychiką powinieneś iść do psychologa.

      Kiedy zaczniesz działać zamiast smęcić na forum?
      Smęcenie na forum nie daje żadnych rezultatów.
      • 77bll Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 10:26
        Noa, jeśli problemem jest kasa, warto poszukać wolontariuszy. Równiez absolwenci psychologii lub studiów podyplomowych prowadzą nieodpłatne sesje w ramach stażu. Może to nie jest idealne ale w trudnych sytuacjach życiowych warto porozmawiać z kimś kto zada właściwie pytania i ukierunkuje na sposoby radzenia sobie w życiu. I wcale nie mówię o depresji- bo nie ma co tu forumowo diagnozowac przez nieznajomych. Po prostu często tkwimy w jakims własnym przekonaniu lub wyobrazeniu i nie widzimy się z zewnątrz
        • sweetsadness_87 Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 10:53
          Z pomocy psychologa mozna tez korzystac bezplatnie w ramach NFZ tylko trzeba poszukac odpowiedniej placowki, ktora ma umowe z NFZ i trzeba miec skierowanie.
        • tapatik Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 12:45
          Skoro Noa potrafił wydać większą kasę na ubrania, o czym pisał kilka miesięcy temu, to ma kasę na ewentualną terapię.
          Problemem jest chęć do zmiany siebie.
          • vise_niena Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 18:12
            tapatik napisał:

            > Skoro Noa potrafił wydać większą kasę na ubrania, o czym pisał kilka miesięcy t
            > emu, to ma kasę na ewentualną terapię.
            > Problemem jest chęć do zmiany siebie.

            Jak przeczytałam (najpierw) wątek założony przez Romana w poszukiwaniu tegoż wątka Noa to sobie pomyślałam że w sumie dobrze bynTapatik zobił gdyby usunął...
            Jestem w miarę nowa a już mnie Noa zdążył znudzic swoją deprechą sad
            Roman, Ciebie też zirytuje bardzo szybko. To nie pierwszy jego wątek o takiej samej tematyce. Każdy kolejnynróżni się niewiele od poprzedniego. Zajrzyj w historię wątków założonych przez Noa.
            Ale - jako Wasza Czarodziejka i uzdrowicielka (nowa ale secem i duszą oddana wink forum) dodam wink że z punktu widzenia mojego wodzonego i niezniszczalnego niepoprawnego optymizmu big_grin to marudzenie Noa ma pozytywy wink
            Dają się na to nabrać nowi (np. Roman, a wcześnij ja) co wywołuje dyskusje - nawet całkiem czasem ciekawe wink w okresach kompletnego zastoju na Forum wink
            I tego się trzymajmy big_grin
            Tapatiku nasz Wszechmogący big_grin nie banuj nam Noa bo bez niego nie będzie się na kogo powściekać wink

            Pieknego niedzielnego wieczoru wszystkim życzę smile
            Tobie Noa też smile
            Visenna
    • m.a.l.a_syrenka Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 14:54
      Ale ty wisisz na rodzicach? surprised
      Nawet jeśli masz kogoś, to nie wiesz jak to będzie ze szpitalem i przytułkami. Poznawajżesz ludzi, posłuchaj ich historii, zapytaj ich, przyjrzyj się, popatrz poza pozory, porozmyślaj o kimś innym niż ty sam.
    • vise_niena Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 18:44
      A tak apropo ?
      Gdzie kobieta może znaleść męską prostytutkę ?
      Czy ktoś wie ?
      Kobitki widujemy pewnie wszyscy wink przy uczęszczanych trasach na przykład... Ale tylko kobitki wink
      (Wiem, w necie na portalach randkowych pełno chętnych wink i są portale tylko poszukujących sexu - ale ja nie o to pytam - pytam o klasyk prostytutki w wydaniu męskim - dla kobiety - nie męsko męskim rzecz jasna)
      I czy ktoś zna nazwę prostytutki / dziwki (sory Tapatik!) kiedy jest to mężczyzna - męską formę nazwy takiej osoby ?
      Żigolak ? Nie dokońca chyba wink
      • 77bll Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 18:55
        Vise. Służę tu klasyką kina Woody Allen Casanova po przejściach. Polecam smile
        Nie mam natomiast wiedzy rzeczywistej smile pa
      • roman_to_ja Re: Do skazanych na samotność 28.05.17, 21:34
        vise_niena napisał(a): Gdzie kobieta może znaleść męską prostytutkę ?

        Tam gdzie faceci. To znaczy z jednym wyjątkiem - nie ma ich przy drogach. Dlatego, że nie ma na to popytu.
        Ale tzw. agencje towarzyskie oferują także panów. Z tym że panie raczej po burdelach nie chciałyby chodzić, wiec to raczej wizyty domowe. Można tez zapytać pana Google. Jest też duża oferta "panów do towarzystwa", np. pandlapani.pl/
    • yzek Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 12:20
      Chyba nie znajdziesz nawet tutaj tak skazanych, jak sam się opisujesz.

      > Mi osobiście wydaje się to łatwiejsze niż kiedyś.
      Znaczy jak, bo z daleka nie widać?

      > Nie znoszę widoku par oraz zakłamania kobiet.
      Jak ciągle cię "triggerują" takie widoki, to znaczy, że do faktycznej apatii ci daleko.

      > Chodzicie do prostytutek?
      Nigdy nie zamierzałem: nie widziałem w tym najmniejszego sensu.

      > Lato jest chyba trudniejsze od zimy.
      Winter is coming... in several months.

      Y.
      • sweetsadness_87 Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 21:47
        yzek napisał:

        > Winter is coming...

        dobry serial big_grin tylko jak dla mnie troche za brutalny i dlugo nie dalam rady ogladac
    • noajdde Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 16:29
      Większość wypowiedzi, zwłaszcza kobiet przejawia zakłamanie. Nie mogę nikogo znaleźć bo jestem zbyt biedny na swój wygląd. Pisanie o wewnętrznym pięknie, pracowaniu nad sobą nijak się ma do tego, że kobiety wybierają sadystów, psychopatów, dresiarzy, zapitych ziomali, cwaniaków. O tym, że kobiety interesuje tylko i wyłącznie wygląd i kasa łatwo się przekonać zakładając profil na byle portalu randkowym. Który milioner nie może liczyć na grono kobiet nawet jeśli z niego kawał uja? Nie pytałem o to, dlaczego jestem sam bo spodziewać bym się mógł, że otrzymam całą masę opinii domorosłych psychologów, którzy tego, że kobiety nawet nie czytają wiadomości ode mnie, upatruje nie w tym, że obejrzały moje zdjęcie ale w moim charakterze. Pytałem jak ludzie radzą sobie z dożywotnią samotnością.
      • vise_niena Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 17:32
        noajdde napisał:

        > Większość wypowiedzi, zwłaszcza kobiet przejawia zakłamanie.

        A tak bardziej szczegółowo ?
        Która moja - albo 77 - wypwiedź jest według Ciebie zakłamana ?
        Jaśniej poproszę wink

        > randkowym. Który milioner nie może liczyć na grono kobiet nawet jeśli z niego k
        > awał uja?

        jak ma kawał wiadomoczgo wink to nie musi być ani milionerem ani Pięknym wink
        Choć mówią że...nie wielkość a technika wink

        Pytałem jak ludzie radzą sobie z dożywotnią samotnośc
        > ią.

        Jak dożyjemy to Ci z pewnością opowiemy smile ze szczegółami big_grin
        • m.a.l.a_syrenka Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 18:02
          "Choć mówią że...nie wielkość a technika wink"
          Bolszaja ruskaja tiochnika - jak mawiał mój dziadek. wink
      • roman_to_ja Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 20:41
        noajdde napisał: O tym, że kobiety interesuje tylko i wyłącznie wygląd i kasa łatwo się przekonać zakładając profil na byle portalu randkowym. Który milioner nie może liczyć na grono kobiet nawet jeśli z niego kawał uja?

        Ustalone zostało (na podstawie choćby opisywanych na tym forum doświadczeń), że liczba zgłoszeń kobiet na portalu randkowym nie jest żadnym wymiernikiem, bo one generalnie nie odpowiadają na portalu randkowym. Co do kasy, to z informacji na portalu randkowym nie wynika, czy jesteś biedakiem, czy milionerem. Więc brak zainteresowania na portalach randkowych o niczym nie świadczy.
        Widuje facetów raczej średnio sytuowanych, którzy też mają powodzenie u kobiet. Może bogatym facetom faktycznie łatwiej, ale przecież bogatym kobietom też. Pleć nie ma większego znaczenia.
      • roman_to_ja Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 21:26
        noajdde napisał: Pytałem jak ludzie radzą sobie z dożywotnią samotnością.

        Pewnie każdy tak jak umie i może - np."kupują" osoby do towarzystwa albo zupełnie się tym nie przejmują, albo mają psa, albo "zapisują się" do domu opieki, albo to wszystko jednocześnie itp.
        Lepiej pomyśleć, czy nie można czegoś zrobić, by zmienić swoją sytuację i nie mieć takich problemów.
        • tapatik Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 21:54
          Po pierwsze nie ma ludzi z dożywotnią samotnością.
          Mogą być ludzie, którzy sami podjęli decyzję o samotności, ale o ile nie odsiadujesz dożywocia to nie jesteś dożywotnie samotny.
          • noajdde Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 23:03
            Jest, jeśli płeć przeciwna cię na to skazała. To jak z biednymi dziećmi w slamsach Bangladeszu. Jakie mają szanse na to by zostać ludźmi zamożnymi? Chyba takie same jak to, że głuchoniemy zostanie śpiewakiem operowym.
            • tapatik Re: Do skazanych na samotność 30.05.17, 07:44
              noajdde napisał:

              > Jest, jeśli płeć przeciwna cię na to skazała.

              W jaki sposób cię skazała?
              Był jakiś sąd?

              > To jak z biednymi dziećmi w slamsach Bangladeszu.
              > Jakie mają szanse na to by zostać ludźmi zamożnymi?

              Porównanie nieadekwatne.
              Biedne dziecko żyje w bardzo trudnym środowisku, Ty natomiast żyjesz w wolnym kraju, masz pracę i jesteś w stanie zarobić na terapię u psychologa.

              Zamiast coś zmienić wolisz obrażać kobiety.
      • karolivia Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 22:02
        Pytałem jak ludzie radzą sobie z dożywotnią samotnością.
        Jada W Bieszczady i zostająpustelnikiem, albo....idą na PSYCHOTERAPIĘ!!!!!!!
        • vise_niena Re: Do skazanych na samotność 29.05.17, 22:12
          karolivia napisała:

          > Pytałem jak ludzie radzą sobie z dożywotnią samotnością.
          > Jada W Bieszczady i zostająpustelnikiem, albo..
          > ..idą na PSYCHOTERAPIĘ!!!!!!!
          >
          >

          Majster Bieda !!! big_grin
      • tapatik Re: Do skazanych na samotność 30.05.17, 08:00
        noajdde napisał:

        > Nie mogę nikogo znaleźć bo jestem zbyt biedny na swój wygląd.

        Nie wiem jak można być zbyt biednym na swój wygląd, ale ty nie masz kobiety bo jesteś pizdusiem.

        > Pisanie o wewnętrznym pięknie, pracowaniu nad sobą nijak się ma do tego,
        > że kobiety wybierają sadystów, psychopatów, dresiarzy, zapitych ziomali,
        > cwaniaków.

        Byłem kilka razy w związkach z kobietami, czyli jestem sadystą, psychopatą, dresiarzem, zapitym ziomalem i cwaniakiem.
        Tak samo mój ojciec, mój dziadek i 90% mężczyzn u mnie w pracy.
        O żesz ku.... gdzie ja pracuję?

        > O tym, że kobiety interesuje tylko i wyłącznie wygląd i kasa łatwo się przekonać
        > zakładając profil na byle portalu randkowym.

        O tym, że gadasz bzdury można się przekonać spotykając ludzi.

        > Który milioner nie może liczyć na grono kobiet nawet jeśli z niego kawał uja?

        Wszystkich kobiet czy tylko niektórych?

        > Nie pytałem o to, dlaczego jestem sam bo spodziewać bym się mógł,
        > że otrzymam całą masę opinii domorosłych psychologów,
        > którzy tego, że kobiety nawet nie czytają wiadomości ode mnie,
        > upatruje nie w tym, że obejrzały moje zdjęcie ale w moim charakterze.

        To w takim razie idź do profesjonalisty.
        Nie ma w Twoim mieście psychologów?

        > Pytałem jak ludzie radzą sobie z dożywotnią samotnością.

        Jak się zapiszesz na terapię to ci powiem, pasuje?
      • kevinjohnmalcolm Re: Do skazanych na samotność 27.07.17, 18:49
        noajdde napisał:
        > Nie mogę nikogo znaleźć bo jestem zbyt biedny na swój wygląd.

        Parę dni temu przeczytałem komentarz który idealnie tutaj pasuje. Piszę z pamięci, oryginał mógł brzmieć trochę inaczej:
        "Gdyby dla kobiet pieniądze rzeczywiście były najważniejsze, to najbardziej oblegani byliby dobrze zarabiający programiści. Tak jednak nie jest, wszyscy dobrze wiedzą że prawdziwy programista zna dziewczyny jedynie w formacie .jpg."
        • baenzai Re: Do skazanych na samotność 27.07.17, 20:23
          Liczy się odpowiednia kombinacja wyglądu, kasy oraz umiejętności społecznych. Braki w jednej z tych dziedzin trzeba nadrabiać w innych. Czyli pryszczaty, chuderlawy programista będący typowym nerdem musiałby zarabiać nie 10K czy 15K
          tylko co najmniej z 50K żeby jakaś przeciętna panna się nim zainteresowała. smile
    • sweetsadness_87 Re: Do skazanych na samotność 30.05.17, 15:04
      Noajdde a co Ci szkodzi sprobowac i isc do psychologa jak Ci tu wiele osob radzi pewnie juz od bardzo dlugiego czasu, nie masz nic do stracenia a moze by Ci to pomoglo. Zobacz ja tu jestem krotko a ktos mi doradzil zeby sprobowac terapii i ja juz sie zapisalam na jutro na wizyte, bo mi akurat zalezy zeby cos w swoim zyciu zmienic.
    • silencjariusz Re: Do skazanych na samotność 27.07.17, 22:35
      Przyzwyczajam się. I coraz częściej łapię się na tym, że zaczyna mi to pasować. Nie muszę się do nikogo naginać, znosić fochów, nie miewam nieprzespanych nocy bo np. dziecku coś dolega, itp. itd. Starzeję się i zaczynam cenić sobie to, że nie mam problemów typowych dla osób uzwiązkowionych i dzieciatych. A z drugiej strony... Wciąż się tęskni za drugą osobą.wink
      • m.a.l.a_syrenka Re: Do skazanych na samotność 28.07.17, 09:50
        Nie żyjesz na bezludnej wyspie, więc fochy, naginanie i inne aspekty docierania się ludzi to jest coś, czego doświadczasz.
        Po prostu inny sposób na życie, ani dużo lepszy, ani gorszy.
        • vidmo76 Re: Do skazanych na samotność 29.07.17, 15:02
          A jak już znajdziesz kogoś, to co dalej?
          Zastanawialiście się czasem, jak to dalej pociągnąć ?

          Paradoks forum dla samotnych, pełne samotnych. Paradoksalnie łatwiej kogoś tu poznać bliżej, niż idąc na piechotę z Suwałk do Gołdapi smile

          Cóż takiego stoi na przeszkodzie, by pozbyć się samotności ? Takie sobie pytanie dla zaspokojenia swej ciekawości.
          • m.a.l.a_syrenka Re: Do skazanych na samotność 29.07.17, 15:21
            To chyba pytanie do Sila. Więc trzeba było pod nim powiesić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka