Samotnosc na prowincji...

11.01.07, 02:24
Przerypane totalnie i poza piciem wodki w miejscowej mordowni naprawde nie ma
jak zabic tej samotnosci.No i co doradzicie facetowi, ktory nie znajduje
przyjemnosci w pijackich balangach.
    • przegraniec Re: Samotnosc na prowincji... 11.01.07, 13:51
      Spier.dalaj z tej prowincji, jak nie widzisz tam mozliwosci zmiany swojego
      zycia. Chociaz wszystko ma swoje zle strony. Mieszkam w stolicy i sytuacja wcale
      lepiej nie wyglada. ehhh dolujace jest jak ludzie nie spojrza na siebie, tylko
      caly czas w biegu, praca, szkola, znajomi, dziewczyna. Tutaj tempo jest za duze,
      prznajmniej dla mnie. Heh, poza tym wcale to nie ulatwia sprawy bo i tak
      czlowiek kreci sie w kregu znanych znajomych, ciezko jest poznac nowych ludzi,
      bo kazdy ma swoj wlasny krag towarzyski, ehhh. Ludzie z miasta maja w sobie duzo
      egoizmu i egocentryzmu. Nie ma co liczyc na to, ze jesli jest tu tak duzo ludzi,
      to mozna liczyc na nowych znajomych, na dziewczyne itd.
    • aretah Re: Samotnosc na prowincji... 11.01.07, 18:12
      Mieszkałam swego czasu na głuchej prowincji, bardzo, bardzo głuchej... Od kilku
      lat mieszkam na prowincji, ale tej bliskowarszawskiej. I co?
      I nic... Niewielu tych nowych znajomych poznałam. NIe było uniesien, trzęsien
      ziemi, wspaniałych wyjść, niesamowitych spotkan... proza życia wzięła górę i tu
      mam jeszcze mniej znajomych niz miałam tam...
      Tyle ze tam pokazywali mnie palcami - tam byłam starą panną, tu jestem
      singielką i na tym polega róznica smile
    • kruz7 Re: Samotnosc na prowincji... 11.01.07, 19:22
      Ja mieszkam na prowincji zwanej Pruszków. Ze wzgledu na bliskość stolicy nie ma
      tu prawie nic. Jest tylko jedna pizzeria porządna. Reszta znajduje się na
      średnim poziomie. Dzięki temu na pewno ciężko znaleźć kogoś. Wystarczy zobaczyć
      wieczorem kto wysiada z pociągu lub z któregoś, z autobusów. Ostatnie lata
      spowodowały spore spustoszenie. Może powodem tego stanu rzeczy jest przeszłość
      tego miasta. Ja też zamierzam niedługo wyjechać stąd. Nie jest to rozwiązanie
      dla samotności. Nie planuję wyjazdu w poszukiwnaiu nowych znajomości. Zgadzam
      się tutaj z poprzednikami, że życie z dala od prowincji, nie gwarantuje
      szczęścia osobistego. Warszawa to spore miasto i każdy tam biegnie nie wiadomo
      dokąd. Będąc w Krakowie, w Przemyślu lub w Łodzi nie widać tego pośpiechu.
      Ludzie uśmiechają się do siebie. Rozmawiając z kobietami poruszam temat
      materializmu u nich. Oczywiście większosć zaprzecza. Po dłuższej rozmowie jednak
      wychodzi szydło z worka. Takie podejście kobiet powoduje spore ilości wyjazdów
      za granicę. "Człowiek nie wielbłąd napić się musi" jest hasłem przewodnim w
      okresie letnim. Skąd jednak wziąć pieniądze? Mimo bliskości Warszawy nie jest
      zbyt wiele pracy. To powoduje ogólną samotność.
      • przegraniec Re: Samotnosc na prowincji... 12.01.07, 00:51
        Kobieta też człowiek (w szczególności ta pusta), musi miec hajs tongue_out. Mnie
        bardziej interesuje materializm kobiet, taka ich powierzchowność. Tyle mowia, ze
        musi miec charakter, musi byc inteligenty, czuly, wrazliwy, romantyczny, itd.
        ehhh tylko że jeszcze takiej nie spotkalem, a wrecz przeciwnie, zawsze mi wprost
        mowily, zem brzydki człek. Ehhh cos czuje, ze niema co sie łudzić, że kobiety
        maja metafizyczna nature, ehhh chyba sa tak samo skomplikowane jak faceci. Mój
        kumpel ma ten sam problem tongue_out jest brzydki.

        Z drugiej strony, tak tutaj wypominam i facetow i kobietom ich prostote, ale ja
        tez jestem materialita tak jak wiekszosc ludzi. Co w zwiazku z tym zrobic? smile
        Sam juz nie wiem, ehhh, może jednak jestem, tak jak cześć z was skazany na
        wieczna samotność.
        • kruz7 Re: Samotnosc na prowincji... 12.01.07, 17:30
          Materialne podejście do drugiej osoby na pewno nie ułatwi Ci sprawy.
          • przegraniec Re: Samotnosc na prowincji... 13.01.07, 00:35
            napewno nie ulatwi, ale kazdy z nas jest poczesci materialista, ehhh. Właściwe
            co to za różnica jak do mnie podchodza materialistycznie?
            • kruz7 Re: Samotnosc na prowincji... 13.01.07, 18:28
              Mnie bardziej zależy na bogactwie wewnętrznym kobiety, niż na jej dobrach
              materialnych. Z czasem sam to zrozumiesz.
              • przegraniec Re: Samotnosc na prowincji... 15.01.07, 01:42
                kruz7 napisał:

                > Mnie bardziej zależy na bogactwie wewnętrznym kobiety, niż na jej dobrach
                > materialnych. Z czasem sam to zrozumiesz.



                Ja mam wrazenie ze to bardziej taka wymowka, zeby nie upodabniac sie do innych
                ludzi, zeby czuc sie kim ponad nimi ;P. Zawsze kierowala nami ewolucja i to ona
                preferowala ludzi z odpowiednim materiałem genetycznym. Kiedys tez tak myslalem,
                ehhh ale obecnie podchodze do tego bardziej przyziemnie. Nie mamy po co sie
                podswiadomie wyrozniac, jestesmy tacy sami jak ludzie ktorzy nas otaczają. Nie
                mowie oczywiscie ze sam wyglad, hehe bo z pusta lala to sie raczej nie pozyje
                • kruz7 Re: Samotnosc na prowincji... 15.01.07, 19:38
                  Przeczytałem kilka Twoich postów i nie mam najlepszego zdania o Tobie. Uważasz
                  ludzi za gorszych niż są.
                  • przegraniec Re: Samotnosc na prowincji... 18.01.07, 01:35
                    kruz7 napisał:

                    > Przeczytałem kilka Twoich postów i nie mam najlepszego zdania o Tobie. Uważasz
                    > ludzi za gorszych niż są.



                    Rozumiem, takie moje zdanie, może jestem pesymistą, ale jest świętą prawdą, że
                    jestesmy zwierzętami, a naszymi poczynaniami kieruja podstawowe instynkty, nie
                    to żebym się wywyższał, ehhh bo uważam się za takiego samego reszta ludzi.
                  • sebcioo Re: Samotnosc na prowincji... 18.01.07, 23:03
                    > Przeczytałem kilka Twoich postów i nie mam najlepszego zdania o Tobie. Uważasz
                    > ludzi za gorszych niż są.
                    Moze on po prostu ocenia tak jak ludzie oceniaja jego. To nie zadna obelga
                    Przegraniec, sam wiem jak ludzie potrafia oceniac, odwdzieczam sie im tym samym.
                    • przegraniec Re: Samotnosc na prowincji... 19.01.07, 01:15
                      Prawda, nie bede szanowal tego kto mnie nie szanuje. Zrezta do ludzi zawsze
                      podchodze z rezerwa i tratuje ich na poczatku nie zadobrze, musza zpracowac na
                      moj szacunek.
          • grzanka23 Re: Samotnosc na prowincji... 13.01.07, 19:24
            No cuz,ja od urodzenia w Warszawie,ale chetnie ucieklabym gdzies na wies.
            Gdzie jest cisza i spokoj.
            • zyxwuts Re: Samotnosc na prowincji... 20.01.07, 20:13
              mieszkam w dużym mieście i jestem samotna, każdy zajęty swoimi sprawami, gdzieś
              sie spieszy, biegnie...
              • single01 Re: Samotnosc na prowincji... 21.01.07, 20:23
                W miescie zawsze mozesz gdzies wyjsc gdzie spotkasz ludzi.
                • szczoteczka Re: Samotnosc na prowincji... 21.01.07, 22:32
                  Zgadzam się. Ja też przeniosłam się na "prowincję" i teraz pozostaje mi
                  nieiwelki wybór nawet samotnych rozrywek- ani kina zbyt blisko nie ma, koleżanki
                  w pracy już zaobrączkowane więc też czasu nie mają. Włóczę się samotnie to tu,
                  to tam i zupełnie nie mam pomysłu gdzie mogę poznać kogoś nowego....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja