Dodaj do ulubionych

zanim sie poddam

30.08.07, 17:03
hej ludzie.mam 26 lat,nigdy nie mialam zadnego powaznego
zwiazku.podobno jestem nawet ladna,nie wiem,nie potrafie tego
ocenic,zdarzalo sie juz,ze jakis pan jeden z drugim sie
zapatrzyl,ale nigdy na serio.problem w tym,ze tego juz nie
wytrzymuje.nie potrafie zyc dluzej sama,nie potrafie tez wyrwac sie
z tego diebelskiego kregu.jestem otyla,rodzina uwaza,ze to dlatego
nikt mnie nie chce.ale czy rzeczywiscie?no nic,mniejsza o to,wzielam
sie za odchudzanie,odbudowalam troche wlasne poczucie wartosci
i....nic.kompletnie nic.przez te wszystkie lata obserwowalam,jak
moimi znajomi,krewni,przyjaciele kogos poznaja,zakochuja
sie,hajtaja,zakladaja rodziny.widzialam jak blyszcza im sie oczy,jak
malo ze szczescia nie eksploduja,jak wznosza sie do gory,a ja tylko
podciagalam niezdarnie rece i wciaz opadalam...dzis wszyscy moi
znajomi sa juz po slubie,lub tuz przed.zostalam tylko ja.w ostanim
czasie zaczelam juz odmawiac zaproszen na wesela,szukajac byle
pretekstu,bo nie potrafie juz patrzec na te ich szczesliwe
twarze,nie potrafie sie z nimi cieszyc i wpadam w takiego dola,ze
potem potrzebuje tygodni i miesiecy,zeby znowu stanac na
nogach.bylam zawsze niesmiala,ale pracowalam nad tym stalam sie
bardziej otwarta,staram sie byc zawsze mila i sympatyczna,nie
spuszczam nosa na kwinte,wychodze do ludzi...staram sie miec
pozytywna aure,jestem schludna,porzadna,z humorem i glupia chyba tez
nie jestem,mowie czterema jezykami.sadze,ze milosc nie przychodzi do
nas dopiero jak kogos poznajemy.ona kielkuje w nas byc moze juz w
dniu naszych narodziny,dojrzewa razem z nami i ktoregos dnia wybucha
w nas,powalajac nas,nie pozostawiajac nam zadnego wyboru,nie
pytajac,czy jej chcemy,czy jestesmy na nia gotowi..sama juz nie
wiem,czy potrzebuje kogos,kto by kochal mnie,czy moze bardziej
kogos,na kogo moglabym przelac cala ta tesknote,milosc,ktora nie mam
kogo nakarmic.moja najwieksza obawa polega nie na tym,ze nikogo nie
znajde.najbardziej boje sie,ze te lata udreki tak bardzo mnie
zmienia,ze nie bede juz zdolna zalozyc z kims zwiazku.raczej powale
go eksplozja niepohamowanych,duszonych od lat uczuc,chlopak sie
wystraszy i ucieknie...to mi sie juz nawet zdarzylo...nie wiem jak
mam dalej zyc.nie wiem,jak mam jutro znowu wstac rano,znowu robic te
same czynnosci,znowu liczyc godziny do wieczora,kiedy bede mogla isc
spac,bo tylko jak spie,to nie mysle,tylko wtedy jest znowu
dobrze..kazdy dzien jest walka.kazdy dzien pogarsza moja
sytuacje,szukam czegos,czego moglabym sie zlapac,czegokolwiek,niech
to bedzie nawet jakas cyganka-szarlatanka,ktora mi wciska kity,ze
jeszcze w tym roku kogos poznam,byleby tylko miec iskierke
nadziei...bo jak nie ma nadziei,to nie ma juz nic...obiecalam
sobie,ze nie dopuszcze do tego,ze zostane zdziwaczala stara panna z
kotami,ktora mowi sama do siebie,nikt mnie tak nie zobaczy,poloze
sie na torach zanim do tego dojdzie.ale za nim sie poloze,obrusze
jeszcze niebo i ziemie,zapukam do kazdych drzwi,nie poddam sie tak
latwo.wlasciwie to mam nawet bardzo dobra okazje,zeby kogos
poznac,pracuje jako pomoc studencka na stacji benzynowej,jestem
kasjerka.obsluguje setki mezczyzn,wielu z nich usmiecha sie do
mnie,ale na tych usmiechach sie tez konczy...probuje tez przez
internet,ale jakos trafiam na samych perwersow...przez te wszystkie
lata czuje,jak narasta we mnie zal,rozgoryczenie,cynizm,sarkazm i...
wscieklosc.nie znosze widoku zakochanych par,wnerwiaja mnie
romantyczne filmy i piosenki,nienawidze walentynek,a jak widze w
lutym serduszka na sklepowych wystawach,to bog mi swiadkiem,moglabym
wparowac do takiego sklepu i urzadzic tam jakis amok,powystrzelac
ich wszystkich jak kaczki,jak oni smieli te serduszka...i oto
prosze,jak czlowieka samotnosc potrafi zalatwic...
Obserwuj wątek
    • esquire Re: zanim sie poddam 30.08.07, 20:13
      Sama się tym katujesz. Zamiast się cieszyć ,że możesz korzystać z życia do ostatniej chwili, to się zamartwiasz, że nie masz chłopaka, męża, dzieci i zmarnowanej młodości.
      Dziewczyno jesteś jeszcze młoda o mężu możesz pomyśleć spokojnie po trzydzietce. Nie widzisz tych młodych ludzi którzy w wieku 20 lat mają już rodziny i tak na prawdę są szczęśliwi tylko na pokaz, a tak wewnętrznie się męczą ze sobą tylko przez to, że raz wpadli. Najgorsze jest gdzy okazuje się, że do siebie nie pasują.
      Więc korzystaj na razie z życia, a w krótce znajdziesz tego właściwego, ja nadal wierzę ,że tak będzie z tym wyjątkiem, że mówię o tej właściwej.
      • agalilla Re: zanim sie poddam 31.08.07, 15:01
        hej,dzieki za reakcje,jedyna jak do tej pory,coz,w sumie nawet sie
        nie dziwie,ze nikomu sie nie chce czytac moich wypocin.wiesz,czasem
        czlowiek po prostu musi sie wygadac, wydusic co mu na watrobie lezy,
        a nie zawsze jest ktos, kto by chcial sluchac, potrafil sluchac...z
        tym katowaniem siebie to masz troche racje,ale to jest taki
        diabelski mlyn, z ktorego nie moge sie wyrwac.cieszyc sie
        zyciem,spoko, ale jak mam sie cieszyc,kiedy akurat to, co jest dla
        mnie najwazniejsze, najbardziej mi brakuje? mam sie cieszyc, ze nie
        mam zmarnowanej mlodosci? otoz widzisz, ona niestety jest
        zmarnowana,bo musze rezygnowac z wielu rzeczy, ktore dla innych sa
        oczywiste, tak oczywiste,ze nawet nie przejdzie im przez mysl,ze
        mogloby ich zabraknac...wymienie tylko pare.. dotyk , usmiech ,
        seks , solniczka nie na swoim miejscu...skarpetki pod lozkiem...
        czas leci jak szalony, moja mlodosc przemija , smialosc, niewinnosc,
        szalenstwo...wiem, ze sa starsi ode mnie, wiem ze oni maja jeszcze
        gorzej, serdecznie im wspolczuje i... podziwiam ich, bo nie wiem,
        czy sama bede miala tyle sily, zeby tkwic w tej wegetacji
        latami...zycze ci, zeby twoja nadzieja cie nie opuscila,trzymaj sie.
        • kruz7 Re: zanim sie poddam 31.08.07, 17:37
          Wiele osób na pewno jak ja przeczytało Twój post. Ciężko jest jednak coś
          wartościowego doradzić. Czytając co napisałaś zakłuło mnie w gardle. Znasz 4
          języki i pracujesz na stacji benzynowej, jako pomoc studencka? W dzisiejszych
          czasach poszukałbym bardziej wartościowej pracy. Będziesz wówczas miała więcej
          nadziei w sobie. Praca odpowiednia da Tobie radość z tego co robisz. Będziesz
          budziła się z radością, ponieważ będziesz czuła się potrzebna, chociaż w pracy,
          ale zawsze to jest coś. Tam człowiek dorosły spędza większość swego życia i
          dlatego jest to takie ważne.
          Znasz 4 języki a ja tylko uczyłem się 3, pomijając słomiany zapał do nauki
          innych. Powinnaś wykorzystać to w sieci. Wejdź na fora językowe, zacznij pomagać
          innym w tłumaczeniach. To tak samo jak odpowiednia praca, poprawi Twoje
          podejście do życia.
        • esquire Re: zanim sie poddam 31.08.07, 20:22
          Jak się zakochasz to przeżyjesz drugą młodość, wiec moim skromnym zdaniem nie muszisz na siłę rezygnować z tej młodośći która teraz masz.

          • kruz7 Re: zanim sie poddam 01.09.07, 13:34
            Miłości trzeba dopomóc a nie oczekiwać na nią z założonymi rękoma.
    • adik23 Re: zanim sie poddam 01.09.07, 13:42
      Rzadko piszę na forum, ale przeczytałem Twoją wypowiedź w całości...i jakąś taką potrzebę odczułem. Może nie będę zbyt oryginalny, pisząc to, ale wydaje mi się, że Cię rozumiem, stan, o którym piszesz, zżerające od srodka poczucie pustki, samotności i świadomość upływającego czasu. Może nie rozwalał bym sklepowych, walentynkowych wystaw, bo z zasady nie stosuję rozwiązań siłowych, ale pod resztą podpisuję się w pełni. Nie będę tu więcej pisał tego samego co Ty napisałaś... Chyba prawie pogodziłem się już z takim stanem. Zawsze mówię, że cokolwiek by się działo i tak najważniejsza jest miłość i zdrowie. Mając świadomość tego cały czas, we wszystkim co robię jest chyba dużo łatwiej. Czasem widzę jak ludzie kłócą się o rzeczy, które nie mają absolutnie żadnego znaczenia (a przynajmniej dla mnie), czasem kierowniczka opieprza mnie za coś co jest dla mnie jakimś absurdem, muszę jej wysłuchać, ale, że i tak najważniejsza jest miłość i zdrowie totalnie mi to zlewa. Boję się, że się zmieniam, dziwaczeję...tak mnie jakoś wzięło na napisanie tych paru mało konstruktywnych zdań....
      Miłość i Zdrowie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka