jula_85
15.06.08, 17:36
Rozstałam się z mężczyzną dokładnie rok temu (4roczny związek) z jego winy-to znaczy nie było żadnej zdrady tylko wypalenie uczuć z jego strony-tak mi powiedział oraz z braku czasu dla Mnie bo musiał zająć się zawodowo i nie miał czasu na Mnie co spowodowało że zaczęło mi go strasznie brakować, I tak rzucił Mnie jak nie potrzebną zabawkę która przeszkadzała;-( Koleżanka namawiała go żeby wrócił ale powiedział że sam nie wie co chce i nie chce mi robić nadziei Nie mieliśmy kontaktu ,oprócz życzeń świątecznych z jego strony i to wszystko oraz parę tel do mojej przyjaciółki z pytaniem jak sobie radze MASAKRA! w końcu po paru miesiącach napisał smsa czy nie zostaniemy przyjaciółmi, że brakuje mu mojego towarzystwa???- Oczywiście wyjaśniłam mu że nie istnieje przyjaźń po rozstaniu a zwłaszcza że Ja jeszcze coś czuje.... ok Znowu kontakt się urwał na 2 mce i nagle tel z jego strony : słowa użyte: brakuje mi Ciebie, nie jesteś mi obojętna!!! jąkał się strasznie żeby mi to powiedzieć i chyba płakał ! i znów sie kontakt urwał na miesiąc-o znaku życia z jego strony, nawet jak napisałam smsa to odpisał po 3 tyg kompletna olewka. Ostatnio zadzwonił i był wesoły po 1 piwie więc lekko nadchmielony i zaczął żartować- rozmowa była lekka i w końcu zapytał sie czy kogoś mam!!! pytał podobnież z ciekawości mhy Ja poprostu tego człowieka nie moge zrozumieć???? Kompletnie to jest chyba 1 rodzaj takiego osobnika... po prostu nie wiem do czego zmierza ? czy on coś czuje do Mnie czy nie? Czy proponując przyjaźń chce tylko przyjaźni? mówiąc że nie jestem mu obojętna? co to znaczy???