03.02.06, 10:34
Witam
Ma ktoś może doświadczenia z tą formą wspomagania mowy jeśli można tak to
ująć. Mnie Pani surdologopeda mówi, że Młody bardzo ładnie mówi ma jednak
znacznie ograniczony zasób słów to po co e fonogesty?
Bardzo proszę o wumianę doświadczeń.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anamalia Re: FONOGESTY 03.02.06, 11:12
      Czesc,
      My tez uczymy sie fonogestow, nasza pani logopeda mowi ze przy ciezkim
      uszkodzeniu sluchu czyste wychowanie sluchowe moze byc okupione bardzo duzym
      wysilkiem ze strony rodzicow i dziecka. Nerwowosc, zaburzenia emocjonalne itd.
      Dlatego warto mu pomoc przy nauce jezyka wlasnie tymi fonogestami. Podobno
      dzieci same rezygnuja z fonogestow gdy ich zasob slownictwa i rozumienie mowy
      jest wystarczajace. Skoro fonogesty nie sa jezykiem migowym to dziecko nie
      zrezygnuje z jezyka mowionego, bo one same z siebie nic nie znacza. W mojej
      grupie fonogestow ucza sie nawet rodzice dzieci zaimplantowanych bo maja one im
      pomoc na przyklad przy nauce pisania.
      Oczywiscie decyzja zawsze nalezy do rodzicow.
      pozdrawiam serdecznie smile
      • karo_i_nikodem Re: FONOGESTY 03.02.06, 11:31
        Własnie przy cięzkim niedosłuchu stad moje pytanie. Młody ma 70db co wg.
        niektórych źródeł mowi ze jest to niedosłuch umiarkowany. Mieszkamy w małej
        miejscowości i jedynie 3 Panie logopedki po przeszkoleniu surdo zajmuja sie
        rehabilitacją dzieci z uszkodzonym słuchem. Są to panie z ośrodka dla dzieci
        niedosłyszaćych a po ostatniej wizycie i w tymże ośrdoku wyszłam załamana.
        Panie nakłanianły mnie do zapisania dziecka do odziału przedszkolnego w tymże
        ośrodku i zabraniu małego z normalnego przedszkola. Padło stwierdzenie ze albo
        zabiore małemu dzieciństwo i zapisze tutaj albo pozwole mu sie dalej bawic w
        normalnym przedszkolu a wtdy to jego przyszłość stanie pod znakiem zapytania.
        Nie podważam kompetencji tych Pań, ale... Chcę wiedzieć czy mojemu dziecku
        rzeczywiście są te fnogesty niezbędne, gdyż same stwierdziły ze problemem w
        naszym przypadku nie jest płynność mowy ale mały zasób słow. Więc ja już nic
        nie rozumię.
        Pozdrawiam
        • anamalia Re: FONOGESTY 03.02.06, 11:44
          Ciezko cokolwiek doradzac, wiem ze fonogesty sa dosc kontrowersyjna sprawa, bo
          gdy wspomnialam o nich w Instytucie, pani logopedka uciela krotko rozmowe
          mowiac ze to pewnie bedzie niepotrzebne. Moze bys sprobowala konsultacji u
          innch logopedow? Dziwi mnie za to podejcie tych pan ze przedszkole przez nie
          prowadzone odbiera dzieciom dziecinstwo - to chyba cos nie tak.
          • achoc Re: FONOGESTY 03.02.06, 15:52
            witam,
            pozwólcie, że się wypowiem. Moim zdaniem (i ja tak robię)wystrzeganie się
            gestów mających na celu wspomaganie komunikacji werbalnej jest podstawą
            wychowania słuchowego. To, co my próbujemy zrobić to tak zaktywować nasze
            dziecko, aby nauczyło się słuchać i rozumieć język mówiony, a w konsekwencji
            mówić i posługiwać się w miare normalnie językiem. Wszystko, co odwraca uwagę
            od słuchania powoduje, że umiejętność słuchania nie wykształca się. Dlatego np.
            terapeuci mowy z naszego ośrodka bardzo często zakrywają ręką usta, aby dzieci
            nie czytały z ust, a wysiliły uszy. Z własnego doświadczenia wiem, że wszystkie
            gesty Maja łapie w trybie natychmiastowym. I potem zamiast mówić - pokazuje. A
            to nie o to przecież chodzi.
            • krupki Re: FONOGESTY 04.02.06, 02:12
              Achoc, ale przecież fonogesty w żaden sposób nie zastępują mowy. One cokolwiek znaczą i mają sens tylko RAZEM z mową.
              • anamalia Re: FONOGESTY 05.02.06, 00:28
                No wlasnie, same nic nie znacza, wiec nie stanowia konkurencji dla jezyka tylko
                wspomagaja jego nauke. Pomnoc dzieci ktore ucza sie metoda sluchowa wspomagana
                fonogestami lepiej czytaja z ust.
                • siuniek Re: FONOGESTY 05.02.06, 09:53
                  No właśnie - czytają z ust. A czy ludzie słyszący czytają z ust czy słuchają?
                  Metoda audytywno - werbalna, o której pisze Achoc i którą również jest
                  rehabilitowany mój synek, nie pozwala na odczytywanie.
                  Poza tym uważam, że każdy ruch rozprasza koncentrację, dziecko nie wie na czym
                  skupić uwagę - czy na ruchu czy na dźwięku. Oczywiście każdy stosuje taką
                  metodę, którą uważa za najlepszą. Ja uważam, że takie gesty są zbędne.
            • bozencja Re: FONOGESTY 05.02.06, 14:08
              "Wszystko, co odwraca uwagę od słuchania powoduje, że umiejętność słuchania nie
              wykształca się. Dlatego np.terapeuci mowy z naszego ośrodka bardzo często
              zakrywają ręką usta, aby dzieci nie czytały z ust, a wysiliły uszy."

              Może warto zauważyć, ze wprowadzanie tutaj uogólnień to jakiś koszmar!
              Metod rehabilitacji jest wiele, każda ma na celu to samo(słyszeć, rozumieć i
              mówić), ale prowadzona jest w inny sposób.
              Do każdego należy podchodzić bardzo indywidualnie. Na podsatwie prób i błędów
              można wypracować optymalny sposób nauki dziecka. Ważny jest nie tylko stopień
              ubytku słuchu, wiek, ale i charakter, predyspozycje i warunki środowiskowe.
              Moja mała skończyła 6 lat. Nie słyszy od urodzenia (tak twierdzą neonatolodzy).
              Byłą ostro rehabilitowana w aparatach od 8-go miesiąca zycia. Od ponad 2 lat ma
              wszczepiony implant. Już kilka razy zastanawiałam się nad wprowadzeniem jezyka
              migowego - uspokoiłam sie i walczę dalej bez tego.
              Prawda jest taka, że często rozumienie mowy uzależnione jest tego co dzieciak
              wyczyta z ust, mimiki. Staram się bardzo, lecz wiem, ze w naszym przypadku
              implant jest pomocą i porozumiewanie sie jest efektem działania na kilku
              poziomach. Mam szczęście, ze moja mała jest juz nauczona słuchania dźwięków,
              lecz tego czego nie może zrozumieć (nasz szeleszczący jezyk polski..) szuka w
              ruchu warg.
              U jednych można zdopingować rozumienie wyłącznie przez słucjhanie i innych nie
              jest to możliwe w stopniu wystarczającym.

              ---------------------------
              Córeczka (5.12.1999, UP-od X.2003-N24)
              • anamalia Re: FONOGESTY 05.02.06, 17:02
                Tez uwazam ze rehabilitacje nalezy dostosowac do dziecka : do stopnia jego ,
                niedosluchu ale takze do charakteru i zdolnosci intelektualnych. Niektorym
                dzieciom nawet implant nie pomaga w rozwoju mowy i wtedy rodzice nie maja
                innego wyjscia niz zaczac uzywac migowki bo przeciez komunikacja jest tu
                najwazniejsza. Bez niej nie mozna mowic o rozwoju spolecznym, emocjonalnym
                dziecka. Co wiecej mysle ze niektorych dziwekow jezyka polskiego nasze dzieci
                moga nigdy nie uslyszec dlatego czasem warto je pokazac fonogestem - przyda sie
                to przy nauce mowienia i pisania. Ale oczywiscie zdaje sobie sprawe ze rodzice
                maja rozne pdejscie i do jezyka migowego i do fonogestow. Jest to odbiciem
                opinii logopedow do ktorych chodzasmile
        • evian66 Re: FONOGESTY 07.02.06, 15:15
          Na pytanie czy twojemu dziecku fonogesty są niezbędne odpowiedź brzmi: NIE, nie
          są niezbędne. Może jednak warto zadać to pytanie inaczej: czy pomogą w nauce
          mowy? czy raczej będą przeszkadzać? Na to pytanie ja odpowiedzi nie znam, ale
          skoro u was w poradni fonogesty są standardem, to może warto podejrzeć starsze
          dzieci rehabilitowane tą metodą i samemu ocenić efekty. Jeśli jakieś dziecko Ci
          się "spodoba", porozmawiaj z jego rodzicami - na pewno chętnie podzielą się
          swoimi doświadczeniami.
          Ja osobiście jestem zwolennikiem metody audytywno-werbalnej (AV), która uczy
          optymalnego wykorzystania mozliwości słuchowych (a 70 dB to nie jest głęboki
          niedosłuch jak sama zauważyłaś). To nieprawda, że wszystkie metody prowadzą do
          tego samego celu - wystarczy popatrzeć na osoby rehabilitowane różnymi
          metodami, aby stwierdzić różnicę. Nauka języka migowego nie prowadzi do
          wykorzystania resztek słuchowych, daje po prostu możliwość komunikacji
          alternatywnej (niestety z nieliczną grupą osób). Metoda audytywno-verbalna nie
          uczy migania. Jest jeszcze metoda oralna, która tez koncentruje się na
          wykorzystaniu słuchu, ale zezwala na patrzenie na usta (tylko część ćwiczeń
          wykonuje się przy zasłonietych ustach/źródle dżwięku) - skierowana dla dzieci z
          głębokim niedosłuchem. I jeszcze kilka innych. Niestety w naszych poradniach
          zwykle dominuje metoda "robimy co się da, a najlepiej wszystkiego po trochu".
          Metoda AV jest znana wszystkim logopedom, ale ... głównie z nazwy. W mojej
          poradni można znaleźć panie gorliwie propagujące fonogesty, które uważają, że
          wcale nie sa one sprzeczne z metodą AV... i najchętniej wprowadziłyby je u
          wszystkich dzieci niezaleznie od poziomu niedosłuchu (w naszym przypadku
          musiałam się na to wyraźnie nie zgodzić). Podejrzewam, że w Twojej poradni te
          panie, które krytykują AV nigdy nie widziały dziecka porządnie
          wyrehabilitowanego tą metodą i może dlatego są takie sceptyczne. Musisz jednak
          ocenić, czy masz jakąś alternatywę - inna poradnia, prywatny logopeda. Zanim
          coś zmienisz sprawdź jakie tam metody stosują, a najlepiej poproś o możliwość
          pooglądania zajęć ze starszymi dziećmi.
          Ja osobiście uważam, że pokazywanie tylko odwraca uwagę dziecka od słuchania,
          czy są to migi, czy fonogesty. Ponieważ może zobaczyć, nie będzie wkładać
          potrzebnego wysiłku w słuchanie. Obawiam się też, że może to prowadzić do
          trudności w rozumieniu osób mówiących bez fonogestów. Z drugiej strony znam
          kilkoro dzieci, których włączono fonogesty na jakiś czas i tylko na zajęciach
          (bez używania w domu), i którym w niczym to nie zaszkodziło (choć nie umiem
          ocenić, czy pomogło). Jesli u Twojego synka nie ma takich efektów, jakich
          oczekują logopedzi, może faktycznie dotychczasowa metoda wymaga weryfikacji.
          Pozdrawiam
          evian66

          • anamalia Re: FONOGESTY 07.02.06, 15:27
            No tak, wplatalismy sie w dywagacje teoretyczne ,a evian sprowadzila wreszcie
            sprawe do konkretowsmile Nic dodac, nic ujac, podpisuje sie obiema rekami pod
            wypowiedzia evian i pozdrawiam serdecznie.
    • e-tron Re: FONOGESTY 06.02.06, 07:38
      W nauce mówienia i słyszenia nie da się do końca uniknąć ani migania, ani
      czytania z ust. Są takie sytuacje, kiedy dziecko nie ma ani aparatów, ani
      implantu i co wtedy, jak się z nim komunikować?. Marysia doskonale czyta z ust,
      posługuje sie też gestami, zeby cos zasygnalizować lub pokazać, jednak
      podstawowym i najwazniejszym sposobem komunikacji jest jezyk mówiony. Myslę, ze
      małemu dziecku trudno jest skupić sie na dwóch bodźcach naraz.
      Myślę, ze chyba najlepiej jest skupić się na jednej , najbardziej naturalnej
      formie komunikacji, a jesli to nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, to
      poszukac innych rozwiazań. Nie mozna robić 2 rzeczy naraz.
      • grino Re: FONOGESTY 13.02.06, 13:34
        E-tron dobrze pisze, moim zdaniem fonogesty to forma egzotyki i jest
        niezrozumiala dla wiekszosci osob normalnych i dla osob z wada sluchu. Kiedys to
        byla naprawde nowosc i byla "reklamowana " bodajze przez jedna osoba ktora znala
        podstawe i sens fonogestow ale na tym sie skonczylo, byc moze sa te osoby ktore
        tym sie zajmuja i poswiecily czas nato zeby innym osobom przekazac fonogesty ale
        ... .Ja nie neguje formy rehabilitacji z fonogestami ale bylaby to rehabilitacja
        "trojcy" czyli logopedka - rodzic - dziecko a potem rodzic-dziecko. Fonogesty
        to naprawde ostatecznosc tym bardziej, ze osobom starszym z roznymi z wadami
        sluchu opanowanie fonogestow zajmuje naprawde malo czasu i kazdy moze tego sie
        nauczyc. Proponuje jak tu kazdy rodzic radzi rehabilitacja poprzez jezyk
        mowiony nie zapominamy takze o aparatach sluchowych lub o implantach big_grin. To
        normalne, ze dziecko ktore nie potrafi powiedziec co by chcialo to pokazuje
        palcami bo tak jest wygodnie i takie zachowanie jest normalne takze u slyszacych
        dzieci bez wyjatku. Naprawde trzeba duzo cierpliwosci i checi zeby nauczyc
        wlasne dziecko mowilo bardzo poprawnie lub bardzo dobrze popmimo roznych wad
        sluchu a znam takich osob ktorzy przy glebokim niedosluchu rozmowiaja ze mna
        swobodnie przez telefon stacjonarny i komorkowy. Zamiast zamartwiac na zapas
        proponuje zakasac rekawy i porzadnie wziac do rehabilitacji z wlasnym dzieckiema
        to w przyszlosci do bardzo pozytywny efekt i radosc big_grin

        pozdrawiam grino
    • schiriou Re: FONOGESTY 17.05.06, 09:13
      Moio drodzy jestem surdopedagogiem,znam fonogesty,język migowy itp.i szczerze
      wam powiem,że każde dziecko jest inne,nie ma dwóch takich samych
      przypadków.Jeżeli dziecko jest niesłyszące to niech miga+pisze+podst. mowy
      werbalnej żeby ułatwić kontakty społeczne,jeśli jest niedosłyszące to jak
      najbardziej mówi,ale nie za wszelką cenę bo widziałam dzieci pięknie mówiące o
      super bogatym słownictwie,ale co z tego jak połowy nie rozumiały.Jestem
      zwolenniczką metody kombinowanej,a co do fonogestów to umiem się nimi
      posługiwać,ale zwolenniczką nie jestem może dlatego że mam za małą wiedzę o
      nich.Także proszę nie zamykajcie się na jakiejś jednej metodzie jeśli nie
      przynosi ona rezultatów to eksperymentujcie(w granicach rozsądku)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka