i2h2
26.04.07, 18:14
Tak się zastanawiam, jak w czasach odległych wyglądało cenzurowanie książek
dla dzieci. Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić - zwłaszcza na etapie
nabywania praw wydawniczych z zagranicy.
Jedyny przykład, jaki mi przychodzi do głowy, to historia "Pyzy...", która
bez dodatkowych fragmentów gloryfikujących radzieckiego spawacza na PKiNie
zapewne nie ujrzałaby wtedy światła dziennego.
Verdano, wiesz coś na ten temat, mama Ci może opowiadała?