Gość: 0bserwator
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.12.09, 21:24
Lustracja prezydenta Przemyśla zakończyła się prawomocnym wyrokiem
Sądu Apelacyjnego.
W czwartek Sąd Apelacyjny w Rzeszowie orzekł ostatecznie i
prawomocnie, że Robert Choma, prezydent Przemyśla, nie skłamał w
swoim oświadczeniu lustracyjnym. Robert Choma przyznał, że w świetle
ustawy lustracyjnej był w czasie studiów tajnym współpracownikiem
Służby Bezpieczeństwa. Lojalkę podpisał pod groźbą, lecz nigdy nie
zamierzał podjąć współpracy z bezpieką i nie współpracował z nią.
Proces lustracyjny prezydenta Przemyśla rozpoczął się rok temu.
Marek Sobol, prokurator IPN, dowodził, że Robert Choma w okresie
studiów w rzeszowskiej filii UMCS podpisał zobowiązanie do
współpracy z SB, a następnie, podczas spotkań z prowadzącym go
oficerem bezpieki, donosił na swoich kolegów.
- Na szczęście dla sprawy akta SB dotyczące pracy TW Krzyśka
zachowały się w komplecie - zauważa Stanisław Sielski, sędzia
sprawozdawca w procesie apelacyjnym. - Wynika z nich, że lustrowany
rzeczywiście został zmuszony do współpracy groźbą usunięcia ze
studiów. Unikał spotkań z oficerem SB, a zmuszony, przekazywał
informacje nieistotne i nikomu nie wyrządził krzywdy. Nie udzielał
też żadnych informacji o opozycyjnej działalności swoich kolegów.
Robert Choma nie skłamał więc w swoim oświadczeniu.
- Cieszę się, że ten proces wreszcie się zakończył - mówi z
zadowoleniem Robert Choma. - Satysfakcję daje mi też fakt, że sąd
uznał, iż moje spotkania z SB można ocenić jako pozorację
współpracy, bo tak właśnie było. Taką właśnie prawdę napisałem w
oświadczeniu lustracyjnym.
Na czwartkowy wyrok przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego, ale
może ją złożyć tylko Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw