Dodaj do ulubionych

publikacje

07.08.06, 11:05
witam!

jestem studentką IV roku prawa i już nieśmiało myślę o kontynuowaniu nauki po
"zrobieniu" magistra. Z tego co się orientuję, przy rekrutacji na studia
doktoranckie istotną rolę odgrywają publikacje...
... no cóż ja na swoim koncie nie mam jeszcze żadnej, a to dlatego, że
zielonego pojęcia nie mam jak się do tego zabrać.
bardzo proszę o jakiekolwiek wskazówki i dobre rady...
z góry dziękuję za pomoc!

Iza
Obserwuj wątek
    • kena1 Re: publikacje 07.08.06, 13:25
      Z tego co wiem, to publikacje są ważne dopiero przy otwieraniu przewodu a
      później przy obronie. Załatwiasz to w czasie robienia doktoratu (promotor Ci
      powinien pomóc) a nie przed. No, ale może na każdym wydziale jest inaczej, ja
      piszę pracę na Wydz. Zarządzania UW. I przed rekrutacją (na zaoczne studia
      doktoranckie) nie miałam żadnych publikacji.
      • flamengista no właśnie 07.08.06, 15:15
        Bardzo bym się zdziwił, gdyby przy rekrutacji na doktoranckie wymagano
        publikacji w recenzowanym czasopiśmie. To już były by kpiny. Z resztą jakie
        poważne czasopismo publikuje masowo teksty studenckie? W najlepszym wypadku
        można opublikować wyniki swojej pracy magisterskiej, jeśli była dobra. A i na to
        się czeka trochę.

        Myślę, że autor wątku coś źle usłyszał;)

        A do otwarcia przewodu doktorskiego (najwcześniej 2 rok studiów) potrzebne są
        faktycznie 2 publikacje (przy czym chyba wystarczy, że zostały one przyjęte do
        druku, a nie już wydane).
        • steppenwolff1 Re: no właśnie 07.08.06, 17:32
          widocznie niektóre uczelnie bardziej się cenią: ;-))
          www.univ.rzeszow.pl/news.php?id0=studia_doktoranckie
          pozdrawiam serdecznie
          Anka
          • flamengista to już przegięcie;) 07.08.06, 19:36
            no - jaja jak berety, że tak powiem. Ludzie tak się pchają na studia, również i
            doktoranckie, że uczelnie mogą już stawiać najbardziej absurdalne warunki...

            Za chwilę do przyjęcia na studia doktoranckie będą wymagać 5 publikacji na
            solidnych journalach z listy filadelfijskiej i habilitacji...

            Ale to studenci psują ten rynek edukacyjny, nie kto inny!
            • niewyspany77 Re: to już przegięcie;) 07.08.06, 22:17
              I masz racje i jej nie masz.

              Masz, bo przegiecie to jest wtedy gdy mowimy o studiach doktoranckich
              bezposrednio po magisterskich.

              I nie masz, bo istnieje kategoria ludzi ktorzy z roznych przyczyn robia doktorat
              iles tam lat po obronie mgr. Czy nie uzasadnione jest w tym przypadku wymaganie
              jakiejs tam praktyki mniej lub bardziej naukowej? A tu publikacje bardzo duzo
              mowia o czlowieku.

              Nie oszukujmy sie, sa ludzie ktorzy robia doktorat dla dwoch literek przed
              nazwiskiem, prestizu w pracy albo 'ot tak by byc lepsza od pani Basi z
              sasiedztwa'. I tu - przynajmniej w odniesieniu do doktorantow majacych wiecej
              niz te 24 lata - w tym szalenstwie jest metoda.
              • flamengista ale to psucie rynku pracy 08.08.06, 23:31
                bo rządzi się on - jak każdy rynek prawem popytu i podaży. Skoro są chętni do
                darmowej pracy w zamian za kiepski dyplom (tytuł) - to taki produkt edukacyjny
                nadal na rynku będzie. Kosztem tych, co poważnie chcą się zająć pracą naukową.
                Po co uczelnia ma zatrudniać młodego asystenta, skoro może mieć 10 doktorantów i
                po ich wypromowaniu od biedy zatrudnić jednego, najlepszego?

                To trochę tak, jak z wyborem studiów na poziomie licencjatu i magisterium. Po
                prostu przeraża mnie krótkowzroczność polskiej młodzieży. Tak, najlepiej wybrać
                pedagogikę i historię zamiast automatyki i robotyki czy rachunkowości. lekko,
                łatwo i przyjemnie - a co po skończeniu studiów? A, o to się będziemy martwić
                później. No i potem mają pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie.
                • niewyspany77 Re: ale to psucie rynku pracy 09.08.06, 00:39
                  flamengista napisał:

                  > bo rządzi się on - jak każdy rynek prawem popytu i podaży. Skoro są chętni do
                  > darmowej pracy w zamian za kiepski dyplom (tytuł) - to taki produkt edukacyjny
                  > nadal na rynku będzie. Kosztem tych, co poważnie chcą się zająć pracą naukową.
                  > Po co uczelnia ma zatrudniać młodego asystenta, skoro może mieć 10 doktorantów
                  > i
                  > po ich wypromowaniu od biedy zatrudnić jednego, najlepszego?

                  O ile jest miejsce. A to nie jest takie oczywiste. Kiepski czy niekiepski dyplom
                  (jak piszesz) moze takiego delikwenta niezle przyblokowac (vide "pan/i ma za
                  duze kwalifikacje"). Zatrudnianie najlepszego? To wiemy jak wyglada.

                  > To trochę tak, jak z wyborem studiów na poziomie licencjatu i magisterium. Po
                  > prostu przeraża mnie krótkowzroczność polskiej młodzieży. Tak, najlepiej wybrać
                  > pedagogikę i historię zamiast automatyki i robotyki czy rachunkowości. lekko,
                  > łatwo i przyjemnie - a co po skończeniu studiów? A, o to się będziemy martwić
                  > później. No i potem mają pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie.

                  Wiesz to nie jest tak ze kazdy ma szanse, zwlaszcza przy wysrubowanych
                  kryteriach przyjec i limitach na przyzwoitych uczelniach. Nie kazdy matematyke
                  czai. Choc z drugiej strony trudno nie przyznac Ci racji - tylko ze to jest
                  takie nie do konca proste. Sporo ludzi idzie na pedagogike bo "chca pracowac z
                  dziecmi" i sa naprawde do tego predysponowane, tylko ze nie ma zapotrzebowania
                  na te tysiace absolwentow pedagogiki (akurat ten kierunek to tylko przyklad).
                  • flamengista Re: 09.08.06, 09:15
                    Ale problem zaczyna się wcześniej. W szkole średniej, gdzie poziom dramatycznie
                    sie obniżył (widzę to po swoich studentach). Nauka matematyki leży, a i szkoła
                    nie zachęca specjalnie uczniów do jej zdawania na maturze.

                    No i większość uczniów już po wybraniu tego, co zdają na maturze automatycznie
                    zamyka sobie drogę do większości kierunków, po których łatwiej by było znaleźć
                    im pracę.

                    Wiem, nie każdy jest predestynowany do matematyki. Ale w naszym kraju wszystko
                    poszło w skrajność. Jest zdecydowana nadreprezentatywność przedmiotów
                    humanistycznych na maturze, matematykę zdają nieliczni. W efekcie np. my mamy
                    naprawdę niewielki wybór. Strach pomyśleć, jakich będziemy mieć ekonomistów w
                    przyszłości. No, ale za to panie przedszkolanki będą pierwsza klasa;)
            • steppenwolff1 to jest dopiero... ;-) 08.08.06, 13:18
              > no - jaja jak berety, że tak powiem. Ludzie tak się pchają na studia, również
              i
              > doktoranckie, że uczelnie mogą już stawiać najbardziej absurdalne warunki...
              Nie wiem, czy to kwestia tego, że się pchają...;-)
              Warunki kwalifikacji na te studia zmieniały się jak w kalejdoskopie. Złożyłam
              tam dokumenty pod koniec czerwca, wtedy jeszcze można było podać "listę ewent.
              publikacji". A ponieważ je mam, to ta kwestia dotyczyła mnie w dość dużym
              stopniu. 30. czerwca wyjechałam na stypendium badawcze na zbierania materiałów
              do doktoratu - no i już na miejscu, jakieś 1000 km od uczelni, dowiedziałam
              się, że zmieniły się warunki rekrutacji (która miała zostać zamknięta 28.07) i
              powinnam dostarczyć kserokopie moich opublikowanych artykułów i zgody
              wydawnictw odnośnie tych publikacji, które zostały przyjęte do druku. Gdyby nie
              moja promotorka, mogłam mieć tylko "domniemanie publikacji" ;-))

              a czy to wygórowane wymagania? Dla mnie nie - ale rzeczywiście zaraz po obronie
              magisterium to ciężko byłoby...

              pozdrawiam
              Anka
              • flamengista nie, to po prostu przykre 08.08.06, 23:38
                Jak kończyłem studia, żartowaliśmy z kolegami na temat perspektyw na rynku pracy.
                Typowe ogłoszenie: młody (25-30), ambitny, 3 języki obce (certyfikaty), 10 lat
                doświadczenia na kierowniczym stanowisku, pensja 1000 zł netto.

                To oczywiście przesada, ale ludzie widząc tą beznadzieję próbują robić różne
                rzeczy. Jedni jadą za granicę, inni robią doktorat, by "przeczekać", lub po
                prostu odsunąć decyzję o dorosłym życiu.

                W efekcie uczelnie w bezczelny sposób wykorzystują młodych ludzi oferując im
                haniebne wręcz warunki. I tak wiedzą, że chętni na studia doktoranckie się
                znajdą. I dlatego też tak wysokie kryteria - bo mogą sobie wybierać wśród
                dobrych studentów.
                • niewyspany77 Re: nie, to po prostu przykre 09.08.06, 00:46
                  flamengista napisał:

                  > W efekcie uczelnie w bezczelny sposób wykorzystują młodych ludzi oferując im
                  > haniebne wręcz warunki. I tak wiedzą, że chętni na studia doktoranckie się
                  > znajdą. I dlatego też tak wysokie kryteria - bo mogą sobie wybierać wśród
                  > dobrych studentów.

                  No to jesli uczelnia ma doktoranta gdzies, to po co pchac sie na dzienne? WOlna
                  stopa swoja droga - praca zawodowa swoja droga. Inna historia ze doktoranci tez
                  powinni byc swiadomi ze to wcale nie jest tak cukierkowo i ze czasem to tylko
                  odsuniecie w czasie pewnych rzeczy, a dosiwadczenie zawodowe umyka...
                  • flamengista Re: 09.08.06, 09:18
                    ale robienie doktoratu z wolnej stopy zaczyna należeć do rzadkości. uczelnie
                    bardzo nie lubią takich sytuacji.

                    Przy studiach dziennych załatwia sie dwie rzeczy:
                    - dodatkowe godziny zajęć dla swoich pracowników (wykłady);
                    - darmową siłę roboczą do prowadzenia ćwiczeń, kórych nikt nie chce prowadzić.

                    A jeśli nie doktorat z wolnej stopy (ewenement) a także rezygnacja z dziennych -
                    to pozostają płatne niestacjonarne. Słono płatne. I też świetny biznes dla uczelni.
                • steppenwolff1 Re: nie, to po prostu przykre 09.08.06, 12:08
                  skoro są otwierane doktoranckie, to podobno nie mogę robić doktoratu z wolnej
                  stopy - tak twierdzi właściwy dziekan. Wybaczcie, ale gdybym mogła, bardzo
                  chętnie zrezygnowałabym z zajęć, które zapewne nie będą miały wiele wspólnego z
                  moją specjalizacją...

                  pozdrawiam
                  Anka
                  • flamengista no właśnie 09.08.06, 14:31
                    ciężko było by to wytłumaczyć tym wszystkim, co na dziennych uczęszczaja na
                    zajęcia. Lub tym, co słono za nie płacą na niestacjonarnych.
                    • steppenwolff1 Re: no właśnie 10.08.06, 15:35
                      nie bardzo rozumiem, co tu jest trudnego do wytłumaczenia ;-) dla mnie to jest
                      tak oczywiste...chociaż po części plusem dziennych doktoranckich jest opłacony
                      przewód doktorski i zniżki studenckie ;-) Innych plusów za bardzo nie
                      widzę...no może jeszcze fakt, że mam jakiś namacalny dowód na to, że naprawdę
                      poważnie myślę o doktoracie. Ale czy da mi to szanse na pracę w moim
                      macierzystym instytucie - ciężko powiedzieć...

                      pozdrawiam serdecznie
                      Anka
      • malluch Re: publikacje 07.08.06, 21:01
        U mnie procedura rekrutacyjna jest bardzo sformalizowana - punkty, wg których
        przyjmuje się doktorantów są wyliczane na podstawie formuły - z tego, co
        pamiętam to jednym z elementów były np. wyjazdy zagraniczne, średnia ze studiów
        ale na pewno kolejnym (wysoko punktowanym) były ewentualne publikacje. Nie
        pamiętam jak dokładnie były przypisane wagi do poszczególnych czynników, ale
        publikacje były istotne.
        Inna para kaloszy to wymagania do otwarcia czy zamknięcia - tu o dziwo wymogi
        nie są tragiczne (chyba 2 do zamknięcia).

        Pozdrawiaki,
    • mrjulek Re: publikacje 07.08.06, 19:53
      U mnie na Wydziale (Filologiczny, UWr) publikacje nie byly wymagane, ale na
      pewno dobrze miec choc z jedna, poniewaz jest to jakis punkt wiecej w
      klasyfikacji koncowej. Wazne zeby miec "cos" wiecej niz tylko ukonczone studia
      mgr i pomysl na dr - szczegolnie teraz, gdy konkurencja na studia doktoranckie
      jest dosyc duza (ok 2 os na miejsce w ubieglym roku [a miejsc cos okolo 65]).

      pzdr.
      • taktyl Re: publikacje 07.08.06, 22:19
        u mnie bylo podobnie - wsrod wymagan na studia wyliczono ewentualne publikacje i lepiej bylo je miec bo konkurencja byla spora; startowalo 19 osob a miejsc bylo 5; taki atut jak publikacje zawsze warto miec;
        autor pyta jak sie do tego zabrac:) ja mialam rok przerwy miedzy pierwszymi studiami a doktoratem, wiec byl czas na opublikowanie artykulow z magisterki; a wygladalo to tak ze je napisalam i najnormalniej w swiecie wyslalam do czasopism, ktore mogl temat zainteresowac:) tak ot :)
    • aiczka Re: publikacje 08.08.06, 10:31
      Wydaje mi się, że to bardzo zależy od kierunku i specjalizacji. Jeśli na jakimś
      wydziale jest normą, że w ramach pracowni prowadzisz pomiary, które ktoś potem
      wykorzystuje w publikacji (jesteś współautorem), na czwartym roku jedziesz na
      konferencję a z pracy magisterskiej piszesz artykuł, którego jesteś pierwszym
      autorem to wtedy źle jest publikacji nie mieć. Ale jeśli Twoi koledzy też nie
      mają publikacji, to nie masz się czym martwić.
    • andjeo1 Re: publikacje 11.08.06, 18:13
      U mnie na Wydziale nie ma szansy,aby dostać się na studia doktoranckie bez
      publikacji.
      Rówież w trakcie przyznawania stypendiów jest to bardzo wysoko oceniane.
      Dlatego publikujemy co się da i gdzie się da, chociaż bardzo to odciąga od
      pracy nad doktoratem.
      Na temat publikacji warto porozmawiać ze swoim promotorem. Profesorowie wiedzą
      najlepiej, gdzie można się opublikować. Czasami też mają znajomych w różnych
      czasopismach lub sami je współredagują, więc jeśli tylko będą mieli chęć to
      pomogą.
      Powodzenia
    • carnivore69 Re: publikacje 14.08.06, 14:51
      W University of Chicago na przyklad (szkola wyzsza nad Jez. Michigan, ktora
      wydala juz kilkudziesieciu noblistow) nie wymagaja publikacji na tym etapie.
      Wiec zalezy.

      Pzdr.
      • isabar Re: publikacje 16.08.06, 17:55
        Jeżeli chodzi o psychologię to są niezwykle wysokie wymagania, polecam:
        www.psychologia.amu.edu.pl/aktualnosci/warunki.pdf
        Jak się jest po 30 i posiada dziecko na studiach to nie ma większych szans,
        trochę mnie to podłamuje, ale i tak będę zdawać na SWPS, mam nadzieję, że tam
        bardziej doceniają dojrzałe pasjonatki badań psychologicznych i SMAR-owania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka