swego czasu pisalam ze chcialabym przeniesc sie z rodzina na stale
do hiszpanii. tak tez zrobilismy, od wczoraj jestesmy na razie w
cabopino. niestety po drodze, na parkingu skradziono nam a raczej mi
torebke z ... no wlasnie cztery paszporty, moj dowod osobisty, kasa,
karty kredytowe i platnicze, karty do ubezpieczenia zdrowotnego i
mnostwo innych rzeczy. z tego co sie zorientowalam przed wyjazdem
potrzebujemy NIE zeby tu "zaistniec" jest nam potrzebne do zapisania
malego do szkoly i w sumie do zycia. maz ma swoj dowod osobisty i
prawo jazdy, ja z dziecmi nic. powiedzcie mi poprosze jak to dalej
wyglada. wiem ze w madrycie jest konsulat (to dluga droga dla nas a
szczegolnie dla dzieci wykonczonych podroza) wiem tez ze jest
konsulat honorowy w valencii. nie wiem tylko czy na podstawie
paszportow tymczasowych jestem w stanie wyrobic NIE, zapisac dziecko
do szkoly, ubezpieczyc sie, zalozyc konto w banku i legalnie tu
mieszkac. wszelkie procedury zwiazane z wyrobieniem paszportow i
dowodu osobistego w polsce trwaja ponad miesiac, czyli najwczesniej
moglibysmy wrocic tu w pazdzierniku, co troche mija sie z celem bo
szkola tu zaczyna siew sierpniu, w polsce we wrzesniu wiec mlody tam
zacznie tu ma ponad 2 miechy w plecy.wiec wyjazd przedluza sie o
rok. sama nie wiem co robic, macie moze jakies pomysly, cokolwiek co
jako srozjasni sytuacje, moze wiecie co musze lub powinnam jeszcze w
tej sytuacji zrobic. od razu po kradziezy wezwalam policje i
spisalismy raport. poradzcie co jeszcze poprosze, szczerze mowiac
jestem troche mocno podlamana. do tego maz stracil wszystkie wizy
amerykanskie potrzebne mu do pracy. koszmar