Gość: ...
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.10.09, 18:25
Ostatnio zauważyłem kolejną zadziwiającą prawidłowość. Otóż płakanie stało się
punktem koniecznym w realizacji polityki Platformy. Pod pojęciem płakanie mam
na myśli granie na uczuciach i empatii innych. Jest to uderzanie w typowo
lewicową retorykę typu: 'no wiemy, że jest afera, ale zobaczcie państwo, ci
ludzie naprawdę cierpią'. och, jakie to smutne, prawie że się wzruszyłem.
Najpierw płakała posłanka Sawicka w 2007 roku. I po części wypłakała
Platformie zwycięstwo. Płakanie było na tyle skuteczne, gdyż było
prawdopodobnie konsultowane ze sztabem PR' owców i psycologów. Jak płakać, aby
z winnego korupcji i innych przestępstw stać się ofiarą obrzydliwego spisku?
To pytanie jest nowym, filozoficznym pytaniem. To coś w stylu współczesnego:
'być albo nie być, oto jest pytanie', tylko że użytego na użytek polityki.
Sawicka płakała także dzisiaj. Także dziś powtarzała w telewizji te same
argumenty, tym samym tonem. Przeciętny, niezbyt rozgarnięty odbiorca na pewno
uruchomi swoje pokłady empatii, przecież jesteśmy tylko ludźmi, każdy popełnia
jakieś błędy. A pani Sawicka tak pięknie, poetycko przepraszała i się kajała.
I właśnie w tą nutę uderzają płaczący politycy, których mamy prawdziwy wysyp.
Kolejnym przykładem jest Poseł Gowin. Poseł ten argumentował, iż panu
Chlebowskiemu zawaliło się życie. A co mnie to w sumie obchodzi? To logiczne,
że zawaliło mu się życie, ponosi konsekwencje swoich czynów i tyle. Nie widzę
w tym nic nadzwyczajnego. I nie widzę powodu, aby uruchamiać swoje pokłady
empatii w stosunku do tego człowieka. Korumpował, więc poniesie konsekwencje.
Również pan Drzewiecki płakał, uderzając w dobrze znaną nutę empatii.
Powiedział dziś na konferencji prasowej, cytuję: 'Jestem tylko człowiekiem i
jako człowiek muszę zająć się obroną mojego dobrego imienia', a także, cytuję:
'Mam jedno nazwisko i jedną rodzinę'. Ach, ta obrzydliwa, PiS' owska
prowokacja! Jak oni w ogóle śmieli ruszać tak wrażliwego człowieka, mającego
jedno nazwisko i jedną rodzinę? No jak tak można? Zdaje się mówić
nierozgarnięty odbiorca.