Gość: Szpilka
IP: *.wlb.vectranet.pl / *.wlb.vectranet.pl
25.02.05, 13:58
Patent na komornika
Na ten temat
» Szpitale toną w długach
Przeciw zajmowaniu pensji przez komorników protestują szpitale, organizowane
są głodówki i blokady. Tymczasem gdańscy prawnicy twierdzą, że istnieje
prosta metoda na komornika - pisze "Dziennik Bałtycki".
Trzeba tylko odpowiednio wykorzystać obowiązujące przepisy prawa - mówi mec.
Bogusław Kosmus z Kancelarii Prawnej Nowosielski, Gotkowicz, Kosmus i
partnerzy. Wymaga to niewielkiego wysiłku ze strony dyrekcji szpitali, ale
gwarantuje wypłatę wynagrodzeń w stu procentach. Wystarczy, że pracownicy
zadłużonego szpitala zawrą przed sądem w postępowaniu pojednawczym ugodę z
dyrekcją, która zobowiąże się zapłacić pensje np. za luty, marzec i kwiecień.
Sąd nie bierze za to ani grosza. Można też pójść do notariusza i tam, aktem
notarialnym dyrekcja placówki poddaje się wobec pracowników egzekucji co do
pensji. Następnie trzeba wystąpić do sądu o nadanie klauzuli wykonalności
aktowi notarialnemu lub ugodzie. Sąd ma na to trzy dni. Po otrzymaniu takiego
dokumentu pracownicy mają prawo zgłosić się do tego samego komornika, który
zajął konto szpitala z żądaniem wypłacenia pensji. Polskie prawo mówi, że
roszczenia pracownicze są uprzywilejowane, więc najpierw komornik musi dać
pensje salowym, pielęgniarkom i lekarzom, a z reszty opłacić pozostałych
wierzycieli.
Bardzo ciekawe - mówi dr Tadeusz Podczarski, dyrektor Departamentu Zdrowia
Urzędu Wojewódzkiego. Może to rzeczywiście szansa dla szpitali. Poproszę
naszych prawników o ocenę pomysłu.
Odzyskali pensje!
Udało się! - mówi z radością dr Agata Kitowska, dyrektor Przemysłowego ZOZ w
Gdańsku. Właśnie otrzymałam wiadomość, że odblokowano pieniądze na wypłatę
pensji!. Jeszcze wczoraj rano stu pracowników Zespołu Opieki Zdrowotnej na
ul. Jana z Kolna w Gdańsku nie miało pewności, czy otrzyma wypłaty za luty.
Komornik, korzystając z obowiązującej od 5 lutego nowelizacji kodeksu
postępowania cywilnego, zajął środki przeznaczone na pensje pracownicze na
poczet starego długu wobec spółki Euromedicus. ZOZ, choć od prawie dwóch lat
bilansuje dochody i wydatki, musi spłacać gigantyczny czynsz za nieistniejący
już szpital stoczniowy. Okazało się, że pracownica banku, w którym leżą nasze
pieniądze, źle zinterpretowała prawo - twierdzi dyr. Kitowska. Wierzyciel
zgłosił się po dług jeszcze w styczniu, gdy nie obowiązywała nowelizacja
ustawy pozwalająca na zajmowanie pensji. Doszło do, delikatnie mówiąc, pewnej
nadgorliwości.
Pracownicy ZOZ cieszą się z decyzji sądu, jednak z obawą spoglądają w
przyszłość. To kompletna paranoja - słyszę od pani dyrektor. Mam nadzieję, że
w marcu zostanie już zmienione prawo. Przecież lekarze i pielęgniarki nie
mogą ponosić konsekwencji bałaganu w całym systemie opieki zdrowotnej.
______________________________________________________________________
A może by tak zastosować tę strategię w innych zakładach i w sprawach
cywilnych?