Dodaj do ulubionych

otwieram wino ze swoją dziewczyną

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 14:17
osatnio ten "utwór" to chyba najczęsciej pjawiająca sie na antenie
Trójki "piosenka".o wartości literackiej tego "utworu' lepeisj się nie
wypowiadać- bo nie ma o czym.muzyka również koszmarna.ogólnie przypomina mi
to utwór z czasów swietnosci disco-polo"tanie wina-jabole".dlaczego
tak "zacną" piosenką jestem katowany w publicznej stacji radiowej?w konću
płace abonament i juz nie mówie ze na jakąś wielką misyjnośc radiofonii
publicznej-ale przynajmniej wymagam by utwory za które poniekąd płace
trzymały jakiś choćby minimalny poziom
Obserwuj wątek
    • Gość: j Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: 217.153.131.* 21.09.04, 14:23
      nie wiem czy to Cię pocieszy, ale ten kawałek leci w wielu innych stacjach over
      & over.
      Tak, czy inaczej wolęto niż ciągłe ,,że ne pa kąpri srata ta ta "
    • Gość: sito znakomity utwor ze znakomitej plyty IP: 80.51.234.* 21.09.04, 15:48
      polecam cala plyte sidneya polaka, np kawalek chomiczowka, ktory zreszta
      pierwszy zauwazyl wlasnie pawel kostrzewa z trojki. to utwor ktory moznaby
      okreslic wspolczesna autobiografia, albo strzez sie tych miejsc. siodmy kawalek
      tez polecam /przemijamy i taka jest prawda/ bo to prawda
      • kuba1003 to lekka przesada 21.09.04, 16:22
        śpiewanie o otwieraniu wina w publicznym radiu to lekka przesada -płac
        abonament i nie mam ochoty na wysłuchiwanie jakis grafomańskich wypocin
        nazywanych nieco eufemistycznie muzyką.ktos pewnie powie że to kwestia gustu
        iże komus sie to może podobać -według mnie jednak pewnego poziomu nie należy
        przekraczać i nie robić z Trójki śp.Disco Realaxu
        • Gość: Mysza Re: to lekka przesada IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 21.09.04, 19:06
          Heh, sami melomani... Ja tam czasem lubie lekką, przyjemną melodię, nie czuje
          potrzeby rozkładac tekstu na czynniki pierwsze, tylko po prostu słuchac dla
          przyjemności. I tez płace abonament :)Poza tym czy zastanawialiscie sie czasem
          o czym są piosenki np. anglojęzyczne? Pewnie wszystkie mówia o wielkich
          wartościach i sensie życia, filozofii itd :)))
          • stevills Re: to lekka przesada 23.09.04, 13:36
            > Heh, sami melomani... Ja tam czasem lubie lekką, przyjemną melodię, nie czuje
            > potrzeby rozkładac tekstu na czynniki pierwsze, tylko po prostu słuchac dla
            > przyjemności.

            Ale przecież nikt z narzekających na ten utwór nie rozłożył go na czynniki
            pierwsze.
            Jedni słyszą, że piosenka jest o "żłopaniu wińska" inni, że o miłości.
            Kwestia indywidualnego odbioru. Jak komuś coś nie pasuje to się, za
            przeproszeniem, do byle gówna przyczepi.


            Pozdrawiam:)
            Kamil
            • Gość: konik Re: to lekka przesada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 22:38
              stevillis: swieta prawda o internautach w ogole.
        • Gość: radiowiec Re: to lekka przesada IP: 217.79.145.* 22.09.04, 15:53
          Mistrzu - nie podoba sie to zmien stacje na inna... nikt Ci nie kaze placic
          abonamentu, a tym bardziej nikt Ci nie kaze sluchac radia...!!! wiec nie
          krytykuj laskawie !!!
          • kuba1003 Re: to lekka przesada 22.09.04, 16:07
            Gość portalu: radiowiec napisał(a):

            > Mistrzu - nie podoba sie to zmien stacje na inna... nikt Ci nie kaze placic
            > abonamentu, a tym bardziej nikt Ci nie kaze sluchac radia...!!! wiec nie
            > krytykuj
            laskawie !!!
            radiowiec ?jeżeli jestes radiowcem to chyba powinienes wiedziec rzecz tak
            oczywistą że aboanment musi płacić każdy posiadacz radia wię nawet gdybym
            chciał słuchać tylko stacji komercyjnych (co mi akurat nie grozi)to muszę
            płacić abonament.a stacji nie zamierzam zmieniać na inną gdyż od wielu lat
            jestem wiernym słuchaczem Trójki aczkolwiek nie ślepym na pojawiające się w
            niej próby robienie z Trójki radia dla ziomali.reasumując słucham Trójki nie
            zamierzam zmieniąc jej na nic innego i m,am prawo krytykować tak idiotyczne
            utworki jak utwór pana Polaka o obalaniu winka
            • Gość: radiowiec Re: to lekka przesada IP: 217.79.145.* 23.09.04, 01:35
              w zasadzie to nie ma zlej muzyki, sa tylko dobre i zle gusta... Nigdy nie
              bedzie tak, ze szef muzyczny spelni oczekiwania wszystkich sluchaczy... nigdy
              tez nie zdarzy sie tak, ze wszystkie pozycje z playlisty beda sie Tobie
              podobac... Co do Jarka Polaka, to sprawdza sie w badaniach, dlatego jest
              grany... i tu masz przyklad na to, ze Trojka rowniez jest niestety w duzej juz
              czesci komercyjna... mam prosbe... zdobadz sie chociaz na odrobine
              konstruktywnej krytyki i napisz dlaczego ten utworek jest idiotyczny wedlug
              Ciebie?
              • Gość: eciepecie co oznacza "sprawdzać się w badaniach"? IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 23.09.04, 07:44
                Gość portalu: radiowiec napisał(a):

                > Co do Jarka Polaka, to sprawdza sie w badaniach, dlatego jest
                > grany... i tu masz przyklad na to, ze Trojka rowniez jest niestety w duzej juz
                > czesci komercyjna...

                To już w radiu nie gra się muzyki, która z jakichś względów jest warta zagrania
                i zainteresowania słuchaczy, tylko to, co się "sprawdza w badaniach"? Co oznacza
                to sformułowanie? Bo brzmi to jak jakaś straszna bzdura!
                A rzeczony utworek o winie - całkiem, całkiem. I tylko obawiam się, że z powodu
                "sprawdzania się w badaniach" już niedługo nie będę mógł tego słuchać, bo ileż
                można... Podobnie już się stało z wieloma innymi, mniej lub bardziej fajnymi
                piosenkami - ich "sprawdzanie się w badaniach" trwa do czasu, w którym np. 3
                minutowego utworu "sprawdzającego się w badaniach" nie da się nadać po raz 481 w
                ciągu dnia, a dodatkowo 95% losowo wybranej reprezentatywnej próby badanych
                wypuści pawia na swój radioodbiornik.
            • Gość: Gość Re: to lekka przesada IP: *.nwn.pl / *.rybnet.pl 07.10.04, 19:06
              >reasumując słucham Trójki nie
              > zamierzam zmieniąc jej na nic innego i m,am prawo krytykować tak idiotyczne
              > utworki jak utwór pana Polaka o obalaniu winka


              :) fajnie... Ale widać zę jesteś poprostu wapniacki hoby "meloman". stary nie
              tylko tacy jak ty słuchają trójki. Ja nie jestem żadnym ziomalem ale ten
              kawałek naprawde mi się podoba. Trafia idealnie do młodych ludzi i większości
              się podoba. Jak dla mnie winko z dziewczyną to jest jedna z milszych chwil. I
              mam jedno wielkie marzenie - żeby sie zwapniaczeć tak jak Ty i zeby jedzenie
              żelków, czy też picie winka, czy robienie innych gupot z osobą mi bliską nie
              znudziło mi się.
    • Gość: Lesiek Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.09.04, 19:46
      A kiedyś w Trójce można było usłyszeć coś takiego:

      Nie tak, nie tak dziewczyno, nasze plany wzięły w łeb,
      Bo kiedy pobiegłem po wino, wtedy nam zamknęli sklep.
      Nie mówcie nam, co znaczy miłość i że młodość szansę ma
      Bo gdy się chcemy napić wina, wtedy sklep się zamyka.

      Może to ten sam podmiot liryczny?

      • Gość: Słuchacz Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 19:55
        obie te piosenki nadają sie tylko do Powtórki z rozrywki .Tymczasem Pioesnka
        S.Polaka o jakże filozoficznym tekście "otwieram wino ze swoja dziewczyną
        chciałbym żeby ten czas nie przeminął ' jak najbardziej na poważnie zadomowiła
        sie w Trójkowej playliście.
        • Gość: Puszek-okruszek Misja PR - sponsor Polmos?:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 20:59
          "Independent: Twoja płyta wydaje się być pochwałą pijaństwa.

          Geneza była taka , może to zabrzmi górnolotnie i śmiesznie ale chciałem nagrać
          koncept album o piciu alkoholu i wszystkim co się z tym wiąże. Alex Kłoś w
          Gazecie Wyborczej spytał się mnie, czy mam problem z alkoholem. Wszystkim
          oświadczam, że nie mam problemów z alkoholem. Nie jestem alkoholikiem, tylko
          pijakiem. Lubię sobie dobrze wypić, ale nie zaniedbuję spraw, wiele rzeczy
          załatwiam. Wiadomo alkohol jest obecny. Gra się koncerty i przed koncertami
          jest taka nuda ,że można się tylko nawalić."
        • Gość: Janusz Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 21.09.04, 22:10
          Ależ wino jest jak najbardziej szlachetnym trunkiem, a kulturalne spożycie
          niewielkiej ilości w miłym towarzystwie, jest jak najbardziej godną polecenia
          formą spędzienia czasu. Chyba że autorowi chodziło o pospolitego jabola, a to
          by zmieniało postać rzeczy dość znacznie.
          Zgadzam się że piosenka jest beznadziejna, ale żeby się awanturować o
          niestosowne treści w tym przypadku ?
          Ps. "My jesteśmy rock'n'rollowcami i pijemy tanie wino, pijemy je litrami"
          To z Piotra Klatta, dla niezorientowanych, takie siał zgorszenie że aż robotę w
          PR3 dostał:))
      • Gość: walosz Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: 81.210.22.* 22.09.04, 12:32
        Ta piosenka pochodzi z KOCa, a twórcy KOCa są związani z Trójką. Generalnie ta
        piosenka o winie była parodią disco-polo (teledysk przepyszny), ale jak wydali
        płytę z parodiami (z hitem "Maxi-Kaz") to stwierdziłem, że przekroczyli granicę
        pomiędzy naśmiewaniem się a "twórczością".
        • Gość: walosz Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: 81.210.22.* 22.09.04, 12:33
          To co wyżej, to oczywiście na temat piosenki:
          Nie tak, nie tak dziewczyno, nasze plany wzięły w łeb,
          Bo kiedy pobiegłem po wino, wtedy nam zamknęli sklep.
          Nie mówcie nam, co znaczy miłość i że młodość szansę ma
          Bo gdy się chcemy napić wina, wtedy sklep się zamyka.
        • Gość: Lesiek Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: 80.51.231.* 22.09.04, 14:33
          > Ta piosenka pochodzi z KOCa, a twórcy KOCa są związani z Trójką. Generalnie
          ta piosenka o winie była parodią disco-polo (teledysk przepyszny), ale jak
          wydali płytę z parodiami (z hitem "Maxi-Kaz") to stwierdziłem, że przekroczyli
          granicę pomiędzy naśmiewaniem się a "twórczością".

          E tam, DySzCz jest genialny - zwłaszcza te dwa kawałki disco-polowe.
    • jureek Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną 22.09.04, 10:22
      Jak widac. dulszczyzna wiecznie zywa.
      Jura
    • Gość: olek Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 13:06
      niech sami sobie słuchają tego badziewia podszytego tandetą!!!!!!!!!!!!!!!
      porażka!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • neandertalski jestem pod wrażeniem... 22.09.04, 13:40
      naprawdę wg Was ten tekst jest o niczym???? Tylko dlatego, że się pojawia w nim
      nieprzyzwoite słowo WINO????
      ----------------------------------------------------------------------------
      Popatrz jak wszystko szybko się zmienia, coś jest a później tego nie ma
      człowiek jest tylko sumą oddechów, wiec nie mów mi że jest jakiś sposób
      chciałbym coś wiedzieć teraz na pewno, to moja udręka, to jej sedno
      wiem tylko że wszystko się zmienia, coś jest a później tego nie ma
      to nie ściema, każda historia ma swój dylemat, ma swój początek i koniec jak
      poemat
      nowy temat kreci i nęci a później umiera, nic nie trwa wiecznie
      niebezpiecznie jest wierzyć w to że coś trwa wiecznie
      dobre momenty jak fotografie zbieram w swej głowie jak w starej szafie.

      I tak płynie czas, nie dogania nas, w każdym z nas czas, zatrzymuje się nie raz
      otoczeni sprzętem, upaleni skrętem, nagrywamy tę piosenkę
      łączymy style mieszamy gatunki, jak na imprezie trunki robimy miksa
      zlewamy w jedną całość dub, rege, hip-hop, warszawski folk forma czysta
      rymów wielka rzeka jak Wisła, płynie dzisiaj na Tarchominie
      wiesz kto rymuje, niedługo będziesz znał dobrze moje imię
      jestem jak powódź po ostrej zimie, jak śnieg w pędzącej lawinie,
      jak nowy film w starym kinie, voo-dang sound system nigdy nie zginie.

      Refren:
      Otwieram wino ze swoją dziewczyną, chciałbym żeby ten czas nie przeminął...

      (Pezet)
      Chciałbym zatrzymać czas, kiedy patrzę na nią
      Zatrzymać świat, który chce nam chwile kraść
      Zawsze tanio sprzedać coś
      Patrzę na nią teraz bo
      Mam szczęście, mam coś czego teraz chcą
      Wszyscy!
      Nie chcę być samotny wiesz pieprze ich styl,
      Pieprzę najlepsze listy
      Nie chcę być tam nawet
      Nie chcę wyjść na krawędź jak oni
      Też chcę mieć coś, coś extra ale nie chcę gonić
      Wiesz! Mam swoją niunię i otwieram wino z nią
      Robię co umiem, mam co lubię – mam miłość z nią
      I wiesz! Nawet jeśli jutro wszystko zniknie
      OK! Spoko może szybko przyjdzie
      Chciałbym naciskać „play” i „stop” jak w boom-boxach
      Jak coś się dobrze klei to chcę tu zostać
      Wiem! Wierzę wciąż więc jestem ryzykantem
      Ale wiem, że ten świat nie jest kiddyland’em
      Ej! Nie ufam tym, co mówią: czas to pieniądz
      Najpierw coś cenią, później twarz swą zmienią.
      Znam ich! Tracą chwile, myślą że są twardzi
      Czas przeminie, znów wrócimy na tarczy
      Znów myślimy jak tamci, znów czas przeminął
      Dziś jestem starszy, mam coś w garści
      Ty znasz epilog!
      Boże! Chciałem zatrzymać czas tyle razy w życiu
      Nie wiesz czego chcę teraz? Bez kitu!

      Refren:
      Otwieram wino ze swoją dziewczyną, chciałbym żeby ten czas nie przeminął...

      ---------------------------------------------------------------------------

      • Gość: Lesiek Re: jestem pod wrażeniem... IP: 80.51.231.* 22.09.04, 14:35
        > naprawdę wg Was ten tekst jest o niczym???? Tylko dlatego, że się pojawia w
        nim nieprzyzwoite słowo WINO????

        Myślę, że to raczej o styl muzyczny chodzi ;). Fanom Trójki nie może się
        przecież jakiś tam hip-hop podobać...
        • viking73 Re: jestem pod wrażeniem... 22.09.04, 14:54
          Gość portalu: Lesiek napisał:

          - Myślę, że to raczej o styl muzyczny chodzi ;). Fanom Trójki nie może się
          przecież jakiś tam hip-hop podobać...

          A jednak może. Neandertalskiemu sie podobało, Filipowi się podobało, i mnie
          też. Inteligentny tekst się obroni w każdym gatunku muzyki.
          Z innej trójkowej półki: "zanim pójdę" zespołu Happysad muzycznie jest jak dla
          mnie całkiem przeciętną piosenką, ale dzięki trafnemu tekstowi to jedno z
          moich ulubionych polskich nagrań w tym roku.
          • neandertalski Re: jestem pod wrażeniem... 23.09.04, 07:39
            o, to trUjka też to gra? Znam to akurat z BISki i tez mi się podoba, zwłaszcza
            to stwierdzenie, że miłość nie jest wtedy gdy jedno płacze a drugie po nim
            skacze, takie celne rymy cenię sobie i już. Muzycznie mógłbym się próbować
            czepiać, ze trochę przypominają dawne róże europy ale dziś już wszystko coś
            przypomina więc się czepiać nie będę. A na trUjce grają też może, taki
            kawałek "trawa to murawa" czy jakoś tak? Na BISce też często leci i wg mnie tak
            samo móglby być niezłym hitem tego lata z tej półki.
            • viking73 Re: jestem pod wrażeniem... 23.09.04, 12:35
              Tego nie słyszałem. Trójki słucham wprawdzie ostatnio trochę częściej, ale
              akurat tego nagrania nie kojarzę.
      • kuba1003 . 22.09.04, 14:35
        rymy częstochowskie plus rap jakiegos ziomala .bardzo przypomina wczesne disco
        polo lat 90tych
        • neandertalski Re: . 22.09.04, 14:45
          akurat on zdaje się nie struga ziomala, nie udaje, że jest joł murzynem,
          sprawia wrażenie zupełnie zwyczajne i tak go odbieram. Muzycznie faktycznie
          dużo słabiej niż inne polskie kapele naśladuje zagraniczne style. A, że się
          rymuje? Ten typ zdaje się tak ma, ale równie dobrze możesz się przyczepić do
          metali, że im gitary wyją. Opowiadanie rymami to też sztuka, nie każde wychodzi
          a to akurat wyszło.
        • Gość: kamil rymy czestochowskie IP: 82.160.69.* 22.09.04, 14:45
          racja, polak leci czestochowskimi, ale jezeli juz czepiasz sie rymow to dlaczego
          nie wspomniasz nic o rymach w zwrotce pezeta?
      • Gość: martka Re: ja też jestem pod wrażeniem... IP: 83.151.40.* 23.09.04, 09:08
        E tam, naprawdę Wam się aż tak podoba? O gustach się wprawdzie ponoć nie
        dyskutuje (choć co innego robimy na tym forum, jesli nie dykutujemy o gustach),
        ale bo ja wiem... Muzycznie to właściwie średnie, tekstowo również nic
        szczególnego. No może takst nie jest o niczym, ale już to ktoś kiedyś celniej
        ujął i krócej, mówiąc "panta rei", nieprawdaż? Rymy może też nie
        częstochowskie (zwłaszcza w I cz.), bo częstochowskie = gramatyczne. Całość jak
        mawia Andrzej Poniedzielski, sprawia wrażenie jednoczesności powstawania utworu
        i jego wykonywania;) Tyle że faktycznie ma w sobie taki miły luzik...
        Nie sądzę żeby słowo 'wino' aż tak wszystkich buwersowało. Nie przesadzajmy:)
        • fdj Re: ja też jestem pod wrażeniem... 23.09.04, 11:30
          Gość portalu: martka napisał(a):

          > Nie sądzę żeby słowo 'wino' aż tak wszystkich buwersowało

          Wszak: in vino veritas ;-)
        • neandertalski hm 23.09.04, 13:01
          wcale nie twierdziłem, ze to najwspanialszy utwór na świecie, tylko jakoś
          zaskoczyło mnie, ze prawie wszyscy w tym wątku właściwie poczuli się w
          obowiązku go obśmiać a uważam, ze jak na polskie przeboje tego roku, trudno go
          przebić, bo niby czym? Stękającą o braku szczęścia "sztuką kowalską"
          wystylizowaną do bólu? Albo Krawczykiem z Bartosiewicz? Przecież to są dopiero
          estradowe knoty, Krawczyka akurat szanuję bo ma swój styl którego nie trawię,
          ale w tym co robi ze swojej póki jest dobry. Dla mnie ciekawszym byłoby gdyby z
          Bartosiewicz zaśpiewali razem miks swoich piosenek "Zatańczysz ze mną jeszcze
          raz" i "Zatańcz ze mną jeszcze raz", ale pewnie mam nie po kolei w głowie i
          wymagam zbyt wiele.
          Polak jest zwyczajny i dla mnie przekonujący, nie trąca mi stylizowaną sieczką.
          Muzycznie pewnie, ze że żadne odkrycie ale kto dziś jest muzycznym odkryciem w
          Polsce? Wszyscy mielą stare pomysły i sprzedają jak mogą aby więcej. Takiej
          stagnacji w branży estradowej chyba już dawno nie było, nie tylko w Polsce.
          Jest wielki bum na powrót do brzmienia nowej fali z lat 80tych co prawda ale to
          wszystko już kiedyś było. W ogóle wydaje mi się, ze muzyka tego typu na
          nirvanie się skończyła i umarła razem z kurtem kombajnem.
          Dla mnie z kolei gdy mam już trzydzieści parę wiosen na karku takie kawałki jak
          Chomiczówka Polaka to naprawdę coś w rodzaju dzisiejszej autobiografii i w jego
          tekstach jest po prostu coś co rozumiem i czego mi czasami trochę brakuje,
          dlatego go bronię. A propo w załączeniu:

          Chomiczówka, Chomiczówka, pierwsze wino, pierwsza wódka
          Chomiczówka, Chomiczówka, pierwsza dziewczyna, pierwsza lufka
          pierwsze imprezy, chlanie na balkonach
          pierwsze próby z zespołem rockowym
          pierwsze o życiu poważne rozmowy
          pierwsze pomysły, co tu dalej robić
          pierwsze porażki i pierwsze sukcesy
          pierwsze życiowe prawdziwe stresy
          pierwsze zazdrości i pierwsze miłości
          pierwsze pogruchotane kości
          pierwsze papierosy przy automacie
          pierwsze pornosy w czyjejś chacie
          pierwsza śmierć widziana na własne oczy.

          Chomiczówka, Chomiczówka, pierwsza dziewczyna, pierwsza wódka
          Chomiczówka, Chomiczówka, pierwsza motorynka - sztuka nówka
          pierwsza saletra, asfaltu wybuchy
          pierwszy szpan na zagraniczne ciuchy
          pierwszy zegarek elektroniczny
          pierwszy kontakt z dziewczyną fizyczny.

          Chomiczówka, Chomiczówka, latem Izabelin, Truskaw
          Chomiczówka, Chomiczówka, wysypisko radiowo, lotnisko Bemowo
          Chomiczówka, Chomiczówka, tutaj przedszkole, szkoła sto-szóstka
          Chomiczówka, Chomiczówka, pod huta liceum, inni zawodówka.
          Roztrzaskany szybowiec na bloku, samobójczy skok zakochanej pary,
          nie do wiary, religia w baraku na tyłach kościoła
          bite butelki na zapleczu sklepu
          zbierany butapren do słoików
          pierwszy w rodzinie drogowy wehikuł.

          Nie ma już Chomiczówki sprzed lat, wspomnień czad
          wali w głowę jak, ołowiany grad
          to prawda, minęło już, przecież kilkanaście lat,
          czasu szmat, życia szarej codzienności bat, nagle spadł,
          zabierając w przeszłość tamten świat, zabierając w przeszłość tamten świat.
          Nie ma ludzi, których tu znałem, którym ufałem, niejedno zawdzięczałem
          nie ma wrogów i nie ma przyjaciół, a każdemu los rożnie odpłacił
          jedni patrzą się teraz zza krat, kilku już opuściło ten świat
          innych zniszczył pieniędzy brak, jeszcze innych zmienił ich smak.
          Każdy kamień to inna historia, w brudnej windzie - ja w krótkich spodniach
          trzymam kapsle w kolorowych foliach, liczę piętra a głowa jest wolna
          nie dotyczy mnie nic z tego co teraz,
          żaden hajs ani krotka kariera - rocknedrolowego hochsztaplera

          Chomiczówka, Chomiczówka, Chomiczówka, Chomiczówka...
          Marii Dąbrowskiej, Conrada, Kwitnąca, Aspekt, Mistrzowska
          • Gość: martka Re: hm IP: 83.151.40.* 23.09.04, 15:04

            Wiesz to dziwne, ale nawet mi nie przyszło do głowy, żeby porównywać Polaka z
            resztą współczesnej sceny muzycznej - widocznie jestem zupełnie już
            niedzisiejsza;) Zawsze kiedy słyszę w piosenkach teksty takie jak ten (piszę
            teraz o tym, od którego cała dyskusja się zaczęła) to sobie myślę o Kofcie,
            Osieckiej, Poniedzielskim, Nowaku i jeszcze wielu wielu innych, którzy
            napisaliby to po prostu lepiej i głębiej, tak że powstałby z tego majstersztyk.
            Jakoś tak przestałam rejestrować utwory Kaś Kowalskich czy Krzysztofów
            Krawczyków (choć coś tam słyszałam, że wszystkim nam brakuje szczęściaaaa), ale
            możesz mieć rację- pewnie to jest dużo bardziej naturalny kontekst. Ja mimo
            wszystko jestem zdania, że to, że piosenka nie jest o niczym, to jednak nie
            wystarczające kryterium i to wcale nie musi znaczyć, że jest dobra.

            Cały utwór też wydaje mi się raczej średni. Ani mnie w nim nie oburza
            to 'wino', ani hip hop, w ogóle nic mnie w nim ani nie oburza, ani nie
            zachwyca... oprócz, jak pisłam, przyjemnego luziku, którym się wyróżnia na tle
            pełnych zadęcia i postękiwań piosenek m.in. ww wokalistki. Nie oceniam zaś
            całej płyty Polaka, bo niby skąd i jak. Może faktycznie trafia do pewnej grupy
            odbiorców, może coś ważnego mówi o pewnym pokoleniu, wcale tego nie neguję.
            Utwór, który przepisałeś to dopiero ma częstochowskie rymy;), choc faktycznie o
            czymś jest. Pytanie jak wyżej pozostawiam otwarte: czy to wystarcza, żebyśmy
            mogli mówić o dobrym tekście?

            • neandertalski teksty 24.09.04, 11:28
              no cóż przede wszystkim nie przepisałem a wkleiłem;) Aż tak obłąkany nie
              jestem, dlatego wspieram się w takich sytuacjach różnymi protezami
              internetowymi jak choćby www.teksty.org
              Co do tekstów to nie zgodzę się z tym, że Kaczmarski, Młynarski czy Osiecka
              napisaliby to wszystko po prostu lepiej. Zrobiliby to wg mnie inaczej. Ja np w
              ogóle mam wrażenie, ze ta piosenka od której zaczął się ten wątek, nie jest ani
              tylko o miłości ani o piciu wina, jak chce tu wielu. Wg mnie jest tak ogólnie o
              czymś więcej, może nawet niech Ci będzie, że to chodzi o to pantarej. Jednak
              będę się upierał, ze właśnie dlatego jest to dobry utwór i dobry tekst bo jest
              trochę o tym wszystkim i to zrobiony po swojemu i tylko on właśnie zbiera te
              kilka interpretacji.
              Są różne style muzyczne, tak jak są różne style pisania, nie da się porównywać
              majlsa dejwisa, betowena i metaliki, to są zupełnie inne rodzaje geniuszu.
              Podobnie jest z utworami pisanymi albo malowanymi, wypowiadanie się na temat co
              jest gorsze albo lepsze to ryzykowna zabawa (pomijając oczywiście Kowalską czy
              innego Czarliego albo nawet stękające sisters szitstars;) W literaturze z kolei
              geniuszem dla mnie był i Sienkiewicz i Gombrowicz i nie da się ich wartościować
              wzajemnie, pomimo tego, że tak się różnią. Ja wiem tu się pojawia pytanie o
              wielkość czy małość takiego częstochowskiego rymowania recytowanego. Może
              posądzisz mnie o obrazoburstwo ale wg mnie te rymowanki są dokładnie o tym
              samym o czym są teksty Osieckiej i innych wielkich nazwisk, tylko jakby to
              powiedzieć, wg mnie w tym wypadku rymowacze podchodzą do swoich własnych
              wewnętrznych historii trochę mniej na klęczkach, to właśnie ten luzik, tylko,
              że mimo tego mówią często o dramatach przeżywanych przez nich tak samo mocno
              jak przez tych którzy tą swoją smugą cienia jednak się masują po plecach. Jak
              wiesz słabo mówię po polsku więc marnie idzie mi wyrażanie tego o co mi chodzi,
              chodzi mi jednak o to, krótko mówiąc, ze ja przynajmniej odebrałem wrażenie, ze
              ten utwór jest bardziej przejmujący niż luźny i nie znam odpowiedzi na pytanie
              czy gdyby mocart dziś żył to grałby hejwi metal.
              • Gość: martka Re: teksty IP: 83.151.40.* 24.09.04, 17:31
                Moim zdaniem tu nie trzeba pytać o to, czy grałby Mozart heavy metal gdyby żył,
                tylko o zupełnie inną sprawę tj. czy w sztuce (w tym wypadku słowa) liczy się
                autentyczny przekaz czy także jego forma? Bo jeżeli uznamy, że tylko
                autentyczny przekaz, to nie widzę powodu, żeby wieszać psy na takiej np.
                Kowalskiej. Kobieta jest wyraźnie nieszczęśliwa, depresjogenna, ma problemy w
                relacjach z mężczyznami, o czym chętnie opowiada kolorowej prasie i o tym
                właśnie śpiewa. Czyli jest w tym swoim (trochę patetycznym) cierpieniu i
                (trochę za wielkich) emocjach autentyczna. Że to nie trafia akurat do Ciebie,
                można tłumaczyć tym, że nie należysz do odpowiedniej grupy docelowej jej
                twórczości. Sydney Polak natomiast do Ciebie ze swoim autentycznym przekazem
                trafia, bo macie - powiedzmy - podobne doświadczenia i oglądacie świat z
                perspektywy tej samej płci etc.
                Jeżeli zaś liczy się w tym wszystkim także forma tego przekazu, czego jak się
                już zapewne domyślasz jestem orędowniczką, to po tekście Jonasza Kofty
                do „Samby przed rozstaniem”, wykonywanej zjawiskowo przez Hannę Banaszak mało
                która piosenka o rozstaniu może zwalić z nóg, a już na pewno nie autentyczna
                twórczość K. Kowalskiej.
                Z ta formą to jest tak, że nie jest to już nawet kwestia rymów i zostawiłabym
                je w spokoju (pracuję ostatnio dużo na tekście "Pana Tadeusza" i nawet tam
                rymów gramatycznych jest sporo), a rymy w piosenkach to już w ogóle, nawet u
                niezłych tekściarzy są mało wysublimowane i najczęściej męskie czyli
                jednosylabowe, bo łatwiej się tak napisany tekst śpiewa. Mnie nie zachwyca ani
                formalnie, ani treściowo wers „wiem tylko, że wszystko się zmienia, coś jest a
                później tego nie ma”, choć jestem zdania, że ta piosenka także ma swoje
                celniejsze przebłyski.
                Nie chodzi mi tez bynajmniej o konieczny patos w piosenkach i zajmowanie się
                wyłącznie wielkimi sprawami. Mylisz się, jeśli wydaje Ci się, że przewaga
                Polaka (czy osoby, która jest autorem tego tekstu) nad powiedzmy Osiecką,
                Poniedzielskim Młynarskim Czapińskiej etc. polega na tym, że on podchodzi „do
                swoich prywatnych historii mniej na klęczkach.” Jest całe mnóstwo pięknych,
                pełnych żartobliwego dystansu a przy tym przejmująco mądrych tekstów piosenek
                ich autorstwa. Brak dystansu do swojego życia i przerabianie go na tzw. sztukę,
                zwykle kończy się grafomanią. Wcale nie trzeba pisać o rzeczach wielkich, wcale
                nie trzeba traktować siebie jakoś wyjątkowo serio, by napisać piękną rzecz.
                Pozdrawiam i uch... jak ja uwielbiam to forum za takie dyskusje:)
                M.
                Ps Mam podać przykłady?
                • neandertalski Re: teksty 27.09.04, 08:51
                  no to mi przywaliłaś młotem kowalskim;) Tzn faktycznie Twoj argument o
                  autentyczności Kowalskiej jest nie do odpacia. No niby tak, cholera, z tym że
                  jednak ta jej autentyczność jest wg mnie trochę trudniejsza do zniesienia w
                  swojej nachalności, odpadłem jak przeczytałem to Samotność Kasi Kowalskiej w
                  wielkim mieście, w jakimś nagłówku na onecie czy innej wyborczej? Nie pamiętam.
                  No i też pamiętam jakiś jej jeden z ostatnich teledysków w których występowała
                  m.in. z twarzą jakąś okopconą? No wyglądała jakby z komina wylazła a w tle coś
                  tam się paliło? To chyba miało symbolizować miłosne zgliszcza? Nie wiem, no nie
                  kupuję takiej stylistyki, w dodatku ona już od tylu lat truje o tym samym że
                  wcale się nie dziwię, ze ma problemy z facetami, który by to wytrzymał?
                  Złośliwy jestem ale mam uczulenie na takie stylistyki, podobnie jak w przypadku
                  Kukulskiej. Ale zostawmy je.
                  Na wszelki wypadek sprawdziłem w internecie czy te szambo przed rozstaniem to
                  to o czym myślę;) Życie jednak odziera romantyzm do bólu, wrzuciłem tytuł do
                  wyszukiwarki w onecie i pierwsze co mi wyskoczyło to strona która zaczyna się
                  od www.karaoke-teksty-piosenek.republika.pl, no i weź bądź tu dalej
                  romantyczny... No nie ta samba to absolutnie i bezdyskusyjnie i tyle ale
                  przecież to nie znaczy, że w przypadku gdy człowiek w takie życiowe szambo
                  wpadnie i chce sobie jeszcze z głośnika przywalić, musi od razu Banaszak i na
                  kolana, można na różne sposoby sobie dogadzać w takiej chwili, ten utwór
                  oczywiście jest piękny, pomimo swojej koszmarnej popularności. Ale moim zdaniem
                  nie bez znaczenia akurat tu jest muzyka i wykonanie, no wiesz to płonę, płonę,
                  płonę mogłaby też okopcona Kowalska wykonywać i nie byłoby to to samo. A ja mam
                  na takiej starej jednej płycie, just quartet wersję instrumentalną tego utworu
                  i tak samo poraża.
                  Żeby nie było wątpliwości, ja nie próbuję dowodzić wyższości świąt bożego
                  narodzenia nad świętami wielkiej nocy. Chodzi mi o to, że oba święta są tak
                  samo ważne (mam podać przykłady? ;)))
                  No bo wiesz Ty mi tu Młynarki, Osiecka, Kofta Pany a reszta to trzecia liga a
                  ja na to, że nie tylko. Tym bardziej, ze wierz mi ja sobie bardzo cenię
                  większość utworów Młynarskiego czy Osieckiej albo Kaczmarskiego. Ale tu
                  przywalę z innej rury, nie sądzisz, że z kolei ich utwory to muzycznie też
                  często nic specjalnego? Bo zdaje się muzycznie Polaka też zaatakowałaś. No i
                  przy okazji artystą podobno się nie jest tylko się bywa tak w ogóle, bo samymi
                  nazwiskami też chyba się nie da opędzić, każdy ma lepsze i gorsze momenty.
                  Wyobraź sobie mam np pięć oceanów Osieckiej i może powiem herezję ale zrobiono
                  jej, wg mnie, trochę krzywdy publikując niektóre kawałki na tym zbiorze, tzn
                  może nie jej ale jej pomnikowi. Niektórych na moje ucho w ogóle się nie da
                  słuchać i wcale nie trącają genialnością, przyznaję się uczciwie, po prostu nie
                  dałem rady niektórych płyt z tej kolekcji dosłuchać do końca, choć byłem pełen
                  dobrych chęci.
                  No to ja też pozdrawiam i też się cieszę, że w takich dyskusjach czasami mogę
                  tu wziąć udział;)

                  • Gość: martka Re: teksty IP: 83.151.40.* 28.09.04, 19:57
                    Ja niczym nie przywalałam, absolutnie;), ja tylko jestem zdania, że wychwalanie
                    pod niebiosa w czyimś tekściarstwie autentycznego przekazu ma swoje
                    konsekwencje – musimy uznać, że nawet ci, którzy nam nie pasują muzycznie i
                    stylistycznie, a są autentyczni, są dobrymi tekściarzami. A jak widzisz, nie
                    wszyscy jednak są.
                    Czyli również forma tego tekstu też jest ważna. A wirtuozerię formy osiągnęło
                    niewielu, no i jednak panu Polakowi do tego daleko, co absolutnie nie oznacza,
                    że nie może się podobać jego sposób pisania. Podobać owszem, krytycznej analizy
                    ten tekst już nie wytrzyma i to nawet nie tylko ze względów formalnych. Podmiot
                    liryczny pije wino ze swoją dziewczyna, trochę w tym panta rei, trochę w tym
                    carpe diem i ot wszystko. Mnie nie zachwyca (i wiem dlaczego), a trochę tu taki
                    zbiorowy zachwyt próbowaliście na oponentach wymusić, że niby im hh nie
                    odpowiada i marudzą, że nie mają argumentów, bo piosenka jest dobra, a już na
                    pewno na tle hitów z tego roku.
                    Oczywiście, że pluralizm w piosence i niepisanie pod sznurek to dobre symptomy.
                    Tylko – pytanie - wg jakich kryteriów oceniamy? Jeśli wg takich jak
                    zaproponowałam to pan Polak jako tekściarz kuca ;) . Kryteria są oczywiście
                    surowe i zgoła polonistyczne, dobrane tendencyjnie, bo nie wszyscy „lubiciele
                    polskich piosenek” muszą być od razu polonistami, ale z drugiej strony – skoro
                    tak mało Polaków ma do czynienia z dobrym słowem pisanym, to przynajmniej
                    piosenki mogłyby kulturą słowa imponować...
                    Kwestia formy muzycznej jest kwestią już jednak osobna. Owszem, utwór, o którym
                    mówimy, nie robi na mnie wrażenia także muzycznie, ale – pozwolisz - już się
                    nad tym nie będę rozwodzić. Pisanie, że na „pięciu oceanach” Osieckiej są
                    utwory muzycznie słabe, jest jednak odwracaniem kota ogonem, z całym szacunkiem
                    dla odwracającego;) Owszem, zdarzają się, ale co to zmienia, jeśli mówimy o
                    tekstach? Jasne że w ostatecznym rozrachunku liczy się muzyczno-słowny
                    całokształt, ale ja nie twierdzę, że wszystkie piosenki Osieckiej czy Kofty to
                    arcydzieła – wiele jednak z nich to piosenki, które nawet jeśli do tej pory nie
                    zostały arcydzielnie wykonane to mogą liczyć, że dziś lub jutro urodzi się ktoś
                    kto je jeszcze kiedyś genialnie wykona. Piosenki Polaka za lat kilkadziesiąt
                    raczej nikt nie będzie miał potrzeby odświeżać, bo znajdą się inni również
                    autentyczni.
                    Pozdrawiam i dziękuję
                    M.
                    PS Nie jestem wyrocznią i nie zamierzam wszystkich piosenek przerabiać pod mój
                    polonistyczny gust, ale wiesz moim zdaniem, z dobrą piosenką jest tak trochę
                    jak z wierszem. Więcej się jej wybacza pod względem formy, ale podobnie jak
                    wiersz dobra piosenka miewa przebłyski niebanalnego sensu. Żadne tam carpe
                    diem, żadne tam panta rei – to wszystko piękne i mądre owszem jest, ale już
                    tyle razy to słyszeliśmy w różnych wersjach... Niebanalny sens w dobrym tekście
                    wykracza krok dalej, podsuwa nam pod nos coś o czym wcześniej nigdy nie
                    myśleliśmy, odsłania nam świat z nieco innej, choć trochę zaskakującej strony.
                    Na przykład jak wtedy gdy Wanda Warska w jednej z zapomnianych piosenek
                    Osieckiej, która na szczęście znalazła się na jednym z tych znielubionych przez
                    ciebie oceanów, śpiewa wyliczając w zwrotkach, w seriach zdrobnień, czego wam
                    (nam) w życiu żal: gazowych latarenek, niemodnych cukierenek i stateczków
                    pływających, ale przecież: Nikomu nie żal pięknych kobiet / co z wami płyną,
                    idą w cień. / choć bielszym czynią biały dzień / a z nami idzie śpiewka ta /
                    ona to sobie radę da… niby nic, ale ile w tym subtelnej, nie narzucającej się
                    mądrości, nieprawdaż?
                    • neandertalski Re: teksty 29.09.04, 11:02
                      no dobra Ty niczym nie przywalałaś ale w takim razie ja niczego nie wychwalałem
                      pod niebiosa. Powtarzam dla porządku, jeszcze raz, chodziło mi tylko o to, że
                      tekst Polaka nie uważam za tak beznadziejny jak tu wielu chciało. W kwestii
                      porządkowej też chciałem uściślić, że pięciu oceanów miejscami nie trawię nie
                      tylko z powodu muzyki ale i tekstów, które może formalnie z polonistycznego
                      punktu widzenia są bez zarzutu ale resztę jakby zapomniano zawrzeć. Coś czuję,
                      ze nasza rozmowa w tym momencie zmusi mnie do posłuchania ponownego i
                      wytoczenia przynajmniej jednego utworu, który będzie przykładem, jednak w
                      desperacji swej chyba się od tego nie wykręcę;) A muzycznie to nie tylko teksty
                      Osieckiej są mizernie okraszone, tak nawiasem mówiąc, wcale nie zawężałbym tego
                      aż tak jednostkowo, chłopak z gitarrą czyli św. pamięci Kaczmarski aż sam się
                      pcha by go zapodać przykładowo, choć nie wypada albo Młynarski np z żyjących,
                      zeby było bezpieczniej.
                      Co do tekstów nieprzemijających, znów przywaliłaś mi celnie, no zgoda Polaka za
                      parę lat nikt nie będzie rozumiał, choć nie do końca to pewne bo autobiografia
                      jednak stała się nieśmiertelna. Ale nie zamierzam bynajmniej popadać aż w tak
                      głupie zacietrzewienie aby twierdzić,że jego twórczość jest tak ważna dla
                      potomnych, bo pewnie nie jest i on sam ma tego świadomość i o tym mówi. Jest
                      oczywiście takie ryzyko, podobnie jak teksty Kazika Staszewskiego stają się z
                      upływem czasu coraz mniej czytelne a mimo to przez kilka lat z rzędu uchodził
                      za najlepszego autora tekstów w tym kraju.
                      Jednak podchodząc do Twoich kryteriów oceny, podobno uniwersalnych, ja będę się
                      upierał przy swoim. Język, jest jednak żywy tak długo jak długo coś się w nim
                      dzieje, często wbrew zasadom niby świętym. Np. Młynarski moim zdaniem często
                      kaleczy te świętości narodowe i uchodzi mu to płazem, już oficjalnie
                      postanowiono uznać to za przejaw geniuszu a nie molesterelowania ojczystej
                      mowy. W wypadku Polaka z mojego punktu widzenia jest w nim coś co nazwałbym
                      chyba pewnym: skrótem myślowym charakterystycznym;) Powiedzmy SMC. Takie SMC
                      jest czymś co chyba należałoby zdefiniować i zdiagnozować bo pojawia się coraz
                      częściej, nie wiem ja to czuję, może to wynika po prostu z: szeroko pojętego
                      doświadczalego upalenia skrętem? Takie powiedzmy SPDUS ;-)))
                      W każdym razie wg mnie jest to coś co sprawia, że czasy się zmieniają i np
                      młodzi często robią się nieczytelni dla pokolenia trochę starszego- zeby nie
                      było wątpliwości, ja też się raczej zaliczam do pokolenia starych pierdzieli,
                      tylko próbuję zrozumieć tych którzy przychodzą po nas. Stąd ta koncepcja radia
                      o której tu ktoś kiedyś wkleił wywiad z Pawłem Sito i mówił on tam, ze np taka
                      VIVA2 zdaje się w swojej formie, czyli ekranu podzielonego na kilka małych
                      ekramów, jest dla starszych kompletnie oburzająca ale dla młodych jest zupełnie
                      normalna i oni zaczynają powoli funkcjonować właśnie w takiej krainie witrynowo-
                      internetowo-skrótowo-jednoczesnej. Polak to też w sumie już piernik pancernik i
                      pewnie dla młodych jest już starym dziadem, oni są dużo bardziej radykalni, jak
                      choćby taki zaspół BLOK BRYGADA (czy jakoś tak) i ich utwór "Trawa to murawa",
                      polecam nawiasem mowiąc, często go grają na bisce, jak dla mnie bardzo
                      przebojowy, w zasadzie mówi on o tym samym co utwór Polaka, no prawie tym samym
                      ale składa się tylko z kilku luźnych zdań w stylu "siedzimy czekamy, będzie
                      dobrze" opisuje jakiś tam właśnie karpie bijem na które się powołujesz. Jest w
                      tym pewien minimalizm ale minimalizm też jest szanowanym gatunkiem muzycznym i
                      zdobyli uznanie tacy jak filipglas, majkelnyman, mereditmonk czy stiwrajś.
                      Muzyka ciągle żyje, podobnie jest ze słowem. Inaczej język polski stałby się
                      może formalnie doskonały ale byłby martwy jak łacina, choć tam niby też już
                      nawet wymyślają nowe słowa jak komputer itp, jednak pewnym momencie to już
                      przypomina dmuchanie trupa. Czasami rewolucyjność razi ale niestety jest
                      nieubłagana. Tak myślę, ja też wszystkiego nie rozumiem ale próbuję i dlatego
                      uciekam przed podejściem traktującym wszystko z góry.
                      Dziś ludzie inaczej wyznają sobie miłość ale to jest jednak ta sama miłość co
                      kiedyś, ta sama co zawsze;)
                      mazeł taw!
                      • Gość: martka Re: teksty IP: 83.151.40.* 29.09.04, 21:32
                        Wiesz, ja już może nie będę tematu rozwijać specjalnie, bo oboje powiedzieliśmy
                        swoje i mamy różne zdania na ten temat po prostu. Cały czas mam dziwne
                        wrażenie, że ja z armatą walę do wróbelka, a Ty z tego wróbelka robisz orła -
                        być może prawda leży gdzieś po środku;)
                        Co do rewolucyjności, to owszem masz rację. Język się rozwija, jest tworem
                        dynamicznym etc. Problem w tym, że ja tej rewolucyjności, którą ty widzisz w
                        Polaku, jakoś nie mogę dostrzec: bo i syndrom SDPUS zdarzał się w piosenkach
                        wcześniej, i nic tu specjalnie szokująco nowego nie usłyszeliśmy ani pod
                        względem obyczajowym, ani językowym. Dla mnie- jeśli chodzi o piosenkę –
                        rewolucyjny pod względem zarówno semantycznym, jak i językowym był ostatnimi
                        czasy zespół Pogodno. Śpiewanie, że pani w obuwniczym miała taki ruch, że aż
                        się jej buty rozeszły – to jest dopiero rewolucja i pisze to bez ironii , tylko
                        z podziwem, jak w tym jednym krótkim, pozornie prozaicznym zdaniu można
                        ciekawie skumulować sensy.
                        Ot widzisz, czasem wychodzę z tego swojego piosenkowego skansenu;)
                        M.
                        PS Problem harcerskości piosenki z tekstem jest faktycznie sporym problemem.
                        Muzycznie wielokrotnie mogłyby być ciekawsze, ale my tu chyba jednak o
                        tekstach, czyż nie?
                        • Gość: astat Re: teksty IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 08:58
                          Hm, hm, wiem, że się wtrącam niepotrzebnie i mało w temacie, ale ja to na ten
                          przykład i Starszych Panów lubię każdą komórką i myślę, że dłuuugo jeszcze będą
                          lubiani. (Rocznicowo mi się tak jakoś skojarzyło...) Więc Marta, trzymam Twoją
                          stronę! Nie daj się neandertalskiemu:)
                          PS. Jakby co, to Listy Przebojów też słucham:)))
                          • Gość: astat Re: teksty (ps) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 09:17
                            A z Osiecką to chyba tak jest, że trudno ustalić czy była poetką czy
                            tekściarką. Każdy obstaje przy swoim, ale przy niewielu autorach dzisiejszych
                            tekstów można mieć takie wątpliwości...
                            • neandertalski !!!! 30.09.04, 10:05
                              dwóch na jednego to banda łysego
                              ;P
                          • Gość: astat Re: teksty IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:57
                            Gość portalu: astat napisał(a):

                            > Hm, hm, wiem, że się wtrącam niepotrzebnie i mało w temacie, ale ja to na ten
                            > przykład i Starszych Panów lubię każdą komórką i myślę, że dłuuugo jeszcze
                            będą
                            >
                            > lubiani. (Rocznicowo mi się tak jakoś skojarzyło...) Więc Marta, trzymam
                            Twoją
                            > stronę! Nie daj się neandertalskiemu:)
                            > PS. Jakby co, to Listy Przebojów też słucham:)))
                            Gość portalu: astat napisał(a):

                            > Hm, hm, wiem, że się wtrącam niepotrzebnie i mało w temacie, ale ja to na ten
                            > przykład i Starszych Panów lubię każdą komórką i myślę, że dłuuugo jeszcze
                            będą
                            >
                            > lubiani. (Rocznicowo mi się tak jakoś skojarzyło...) Więc Marta, trzymam
                            Twoją
                            > stronę! Nie daj się neandertalskiemu:)
                            > PS. Jakby co, to Listy Przebojów też słucham:)))

                            Przepraszam, że ciągnę wątek, ale jeszcze takie podrzucę odnośnie Starszych
                            Panów, warto przeczytać, jak ktoś ma czas i lubi. I jeszcze jakoś tak mi się
                            przypomniało, że kiedyś można było usłyszeć w 3 ich piosenki... Może to nawet
                            miało coś wspólnego z tym nierealnym słowem 'misja'?:) Już nie śmiem powtórzyć
                            za panem Przyborą ponadczasowość...
                            Artykuł tak czy inaczej polecam wszystkim. Niby nic a jednak. I o tekstach:))
                            Oj Marta, brakuje mi tu Ciebie!!!

                            www.teatry.art.pl/!rozmowy/panjak.htm
                            • neandertalski Re: teksty 06.10.04, 10:17
                              no to i ja a propo tekstów zaproponuję dla równowagi coś z tej ciemnej strony
                              lewizny;) Na takim programie Kino Polska, nawiasem mówiąc będącym kanałem
                              prywatnym i nie mającym nic wspólnego z oficjalną publiczną misją abonamentową,
                              lecą właśnie bardzo fajne różne polskie dokumenty. Wczoraj np był film o
                              faktach, mitach i czarnych dziurach z życia Himilsbacha, polecam gorąco jako
                              przykład tego co zwykło się traktować jako margines bo nie jest wielkie i
                              doskonałe ani tak szlachetne jak oficjalni artyści kulturalni, a jednak zyskuje
                              w końcu szacunek i zostaje docenione. Tak jak było właśnie z Himilsbachem i to
                              nie tylko z jego aktorstwem ale też pisarstwem. Nawiasem mówiąc jeden z
                              bohaterów tego filmu zapodał też anegdotę dowodzącą, ze tzw artyści oficjalni
                              też lubili brudy językowe i wulgaryzmy a już np taki Tuwim podobno z tego
                              słynął, jednak były to nie byle jakie bluzgi, polożył kiedyś jednego gościa
                              stwierdzeniem że: gdybym powiedział ci pies cię jebał to byłby to dla psa
                              mezalians.
                              Dla ciekawych też polecam opowieść do kamery niejakiego Pana Śliwińskiego,
                              oryginalnego Jacka Ben Silbersteina w którego rolę wszedł Fronczewski w filmie
                              Konsul, to też można zobaczyć na Kino Polska, opowieść zaprawdę wstrząsająca :-
                              ) i też jest warta wysłuchania właśnie dlatego, ze opowiadają ją w oryginalny
                              sposób oryginalni bohaterowie tego happeningu :-)
                              mazeł taw!
                        • neandertalski Re: teksty 30.09.04, 09:54
                          z orła to ja ostatnio rosół ugotowałem a prawda oczywiście i banalnie leży jak
                          zwykle po środku;)
                          I nie chodziło mi wcale o rewolucyjność akurat Polaka, chodziło mi o
                          rewolucyjność nurtu który w jakiś tam sposób jednak trochę reprezentuje. A
                          pisząc o SDPUS nie chodziło mi wcale o puszczanie konopianego oka analogicznego
                          do piwa bezalkoholowego, choć nawet bilklinton palił ale się nie zaciągał.
                          Chodzo mi o pewną właśnie grę absurdalnych czasami skojarzeń przeplatanych
                          karkołomnymi skrótami myślowymi która się z tym wiąże. Jednak ta gra w wersji
                          takiej pogodnej jak podałaś, jest już trochę dla mnie nurząca. Nie wiem czy
                          ktoś z rodziny Stasia Pytalskiego palił skręty i dlatego poszedł po rozum do
                          głowy i trochę męczą mnie dowcipy w stylu jak to patrzysz przez okno a tam
                          przechodzi ludzkie pojęcie, to wszystko jest już mocno wyeksploatowane,
                          zwłaszcza przez panów z KOCa, zarżnęli to co jeszcze w nie tylko dla orłów było
                          błyskotliwe, później na dłuższą metę zrobiło się zwyczajnie nudne. Dla mnie
                          zestawienia myślowe Polaka są jakby trochę zaprzęgnięciem tej krainy do zwykłej
                          codzienności i dlatego je doceniam i pierwsza zwrotka:

                          Popatrz jak wszystko szybko się zmienia, coś jest a później tego nie ma
                          człowiek jest tylko sumą oddechów, wiec nie mów mi że jest jakiś sposób
                          chciałbym coś wiedzieć teraz na pewno, to moja udręka, to jej sedno
                          wiem tylko że wszystko się zmienia, coś jest a później tego nie ma
                          to nie ściema, każda historia ma swój dylemat, ma swój początek i koniec jak
                          poemat
                          nowy temat kreci i nęci a później umiera, nic nie trwa wiecznie
                          niebezpiecznie jest wierzyć w to że coś trwa wiecznie
                          dobre momenty jak fotografie zbieram w swej głowie jak w starej szafie.

                          jest dla mnie dużo bardziej porażająca niż samba Banaszak, wg mnie mówi
                          dokładnie o tej samej sytuacji ale posługuje się zupełnie innymi środkami
                          przekazu bo tu nikt nie płonie rozpalonym lodem. Dostając miłosnego filca na
                          rozstaju dróg człowiek ma do wyboru albo płonąć jak Banaszak albo wyrwać to z
                          siebie i przedstawić to sobie właśnie tak (mimo tego, ze dziura po wyrwaniu goi
                          się równie potwornie ciężko), ja chyba preferuję tę drugą metodę. Szambo
                          miłosne to granda i babrząc się w nim jak Banaszak tylko grzebiemy sobie w
                          ranie, jęczymy, płaczemy i dalej grzebiemy i mitologizujemy i płaczemy i
                          jeszcze wzdychamy jakie to piękne i smutne. Spomnikowana narkomania uczuciowa.
                          I nie mów o skansenie piosenkarskim, ja tego tak nie postrzegam. Ja też się
                          wzruszam przy wielu utworach, mimo denerwującej maniery młynarskiej, jeszcze w
                          zielone gramy uważam po prostu za jakieś tam kolejne sedno.
                          A skoro o piosenkach hymnach. Ktoś kiedyś powiedział, że j. polski jest
                          cholernie trudny do śpiewania bo ma za mało krótkich wyrazów, przez to i rap po
                          polsku jest czasami trudny do przełknięcia. W tym wypadku rymowania Polak
                          dokonał sztuki właśnie trudnej, pojechał krótkimi seriami, co wymaga w naszym
                          języku jednak pomysłowości. Z drugiej strony np zobacz, takie "czy te oczy mogą
                          kłamać", są przecież jak na piosenkę potwornie napisane do zaśpiewania, te
                          przeciągania wyrazów są normalnie tragiczne jak zawodzenie za bydłem a jednak
                          to piękna piosenka i piękny tekst, choć formalnie pała z wykrzyknikiem, obciach
                          prawie jak w "śpiewać każdy może".
                          A w kwestich tzw nowatorstwa językowego to ja chyba i tak uważam, że nikt nie
                          przebije Waglewskiego albo Janerki z początków ich działalności...
                          mazeł taw!

                          PS
                          no OK niby mówimy o tekstach ale do muzyki też się czepiałaś, że Cię nie
                          wzrusza;)




                          • Gość: martka Re: teksty IP: 83.151.40.* 30.09.04, 19:03
                            1. Zestawienie ze sobą Banaszak i Polaka jest moim zdaniem naciąganiem, bo obie
                            piosenki są o czym innym zupełnie i ja nie widzę żadnych płaszczyzn wspólnej
                            interpretacji. Zauważ, że gdy pisałam o tym tekście Kofty, to pisałam w
                            kontekście Kowalskiej, nie Polaka. Forma piosenki Kofty mnie zachwyca,
                            oksymoronicznie mnie zachwyca, rzekłabym nawet, forma piosenek Kowalskiej –
                            nie. Podobnie jak forma piosenki Polaka, o czym już wielokrotnie pisałam
                            zresztą i to jedyna dość daleka w sumie paralela. Budowanie na tej podstawie
                            opozycji Banaszak-Polak jest owszem nośnym i sprytnym erystycznym chwytem, ale
                            jest też nadinterpretacją i tego co ja napisałam, i tego co napisał Polak: bo
                            tam zawodu miłosnego i związanego z tym cierpienia nijak się nie dopatrzysz.

                            2. O codzienności to pisało wielu, wielu twórców przed Polakiem, więc zlituj
                            się nie rób z niego apostoła codzienności. Osiecka też pisała o codzienności,
                            Warszawa rodem z Tyrmanda unosi się oparami w tych piosenkach i na dodatek po
                            Czechowowsku wszystko się nie spełnia. Ja w cytowanym przez Ciebie fragmencie
                            nie widzę codzienności, widzę natomiast silenie się na panta rei. Owszem jest
                            też kilka trafnych metafor, ale nie przesadzajmy. W tym fragmencie jest
                            natomiast wyraźnie widoczna ta jednoczesność powstawania tekstu i jego
                            wykonywania, o której mówił kiedyś A. Poniedzielski;)

                            3. Przepraszam, ale nie rozumiem „pojechania krótkimi seriami”. Kompletnie nie
                            wiem, o co ci chodzić mogło, czyżby o rymy wewnątrzwersowe? Jeśli tak to
                            faktycznie, jest w tym pewna melodia, ale też i sporo powtórek, trochę
                            Częstochowy... . Widać tu pewne starania o dbałość formy, owszem, ale pytam
                            znowu - czy to jest odkrycie Polaka? Nie. Różnego rodzaju instrumentacje
                            głoskowe pojawiały się w piosenkach autorstwa Mistrza Przybory, Osieckiej,
                            ostatnio zdaje się Kydryński coś takiego żonie napisał i choć nie przepadam za
                            nim w roli tekściarza, to formalnie było interesujące, dla mnie bardziej niż
                            to, co przytoczyłeś. (To cos nazywało się Nienasycenie i było nawet singlem
                            promującym płytę o tym samym tytule: sylaba ’nie’ została w tej piosence
                            wielokrotnie powtórzona, nadając jej interesująca brzmieniowo postać.
                            Powtarzam: sam tekst treściowo jak dla mnie niekoniecznie, choć sympatycznie
                            napisana piosenka)

                            4. Oj tak jeśli mówimy o przestrzeni lat, to i Waglewski (świetny jako
                            tekściarz) i Janerka, no i przede wszystkim wspomniany już w tym wpisie, i
                            wspomniany przez Astat pan Przybora – językowo robili znacznie ciekawsze rzeczy
                            niż zespół Pogodno. Pogodno mimo wszystko w ostatnich latach jest dla mnie pod
                            tym względem powiewem świeżości na, cóż przykro to stwierdzić, naszej
                            bezbrzeżnie nudnej arenie piosenkowych tekstów, gdzie wszyscy albo autentyczni,
                            albo cierpią, albo co gorsza jedno i drugie.

                            Ja bym tak mogła dyskutować i dyskutować, do kompromisu pewnie byśmy nie
                            doszli, ale wybywam na czas dłuższy i dostęp do komputera będę miała
                            utrudniony czyli graniczący z cudem.. Wbrew pozorom nie wyjeżdżam na misję w
                            Afryce, tylko na polską uczelnię w dużym, wojewódzkim, ponoć prężnym mieście.
                            Żegnam więc kłaniając się nisko i już bez odzewu
                            M.
                            PS Czyżbym ja tu niechcący jakąś nierozerwalną koalicję rozbiła lub ją
                            nadwyrężyła? Koniec świata jest blisko- bez dwóch zdań;)
                            • Gość: astat Re: teksty IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 20:00
                              Daj spokój, koalicji Neandertali z Obrońcami Niedźwiedzi nic nie rozbije, z kim
                              ja bym się łajdaczyła:)
                              Trzymaj się w tym mieście wojewódzkim, powodzenia! Trzymam kciuki...
                              PS. I dobrze mu napisałaś:)
                              • Gość: astat ps prywatne i bez autoryzacji na dokładkę;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 30.09.04, 20:09
                                A, to i od Janka Cię pożegnam, bo pewnie by chciał a o tej porze mało
                                komputerowy. Niech stracę, buziaki od niego:)
                                A wszystkich za prywatę przepraszam, no ale w sumie Marta z radia, nieprawdaż?;)
                                • neandertalski Re: ps prywatne i bez autoryzacji na dokładkę;) 01.10.04, 07:35
                                  ano jako rzekłaś wspólniku, choć z tymi koalicjami to sam nie wiem, gdybyś np
                                  dla odmiany zaczeła łajdaczyć się z Giertychem chyba jednak bym nie wytrzymał;)
                                  No to tylko na zakończenie powiem Wam, ze i tak się z Wami nie zgadzam i
                                  jeszcze raz ponowię oświadczenie, ze nie uznawałem Polaka za objawienie, tylko
                                  za przedstawiciela pewnego nurtu który jednak objawieniem jest.
                                  Rzekłem, kłaniam się i dobranoc.
                                  :-)
    • fdj __________???___________ 22.09.04, 14:00
      A mi się akurat ta piosenka bardzo podoba. Przecież ten tekst jest naprawdę o
      czymś i nie ma w nim nic złego. Dużo więcej piosenek w Trójce jest dennych i o
      niczym - ta jest bardzo dobra.

      Mnie razi coś zupełnie innego. Otóż w tekście jest też słowo "pieprzę".
      Piosenka leci w całości, bez wyciszania (i bardzo dobrze!). Ale jak Trójka
      puszczała Eminema, to wybierali wersję, gdzie każde "fuck" było wypipane.

      To co, polskie "pieprzę" jest dopuszczalne, a angielskie "fuck" nie? POPaweł,
      gdzie tu konsekwencja?
      • neandertalski nie chcę się spierać 22.09.04, 14:23
        ale wydaje mi się, że pieprzyć nie jest niecenzuralne, fuck chyba powinno się
        tłumaczyć dosłownie nie jako pieprzę, tylko pierdolę, wtedy oddawałoby to
        pełniej zwrot. Dlatego wyciszanie pieprzę chyba nie jest wymagane przez
        cenzurę. To chyba raczej stwierdzenie potoczne niż wulgarne, kiedy się komuś
        mówi żeby się cmoknął, też nie używa wyrazu powszechnie uznanego za obelżywy.
        • fdj Re: nie chcę się spierać 22.09.04, 15:38
          Wszystko jedno - zależy od wrażliwości uszek. Pewnie znajdzie się mnóstwo
          takich, których "pieprzę" niesamowicie urazi ;-)

          Uważam natomiast, że jak się już decyduje na puszczanie czegoś, to nie powinno
          się nic wyciszać (czy też: nie wybierać wyciszonej wersji do odtwarzania).
          Zwłaszcza, że w tym Eminemie/rapie/hip-hopie to właśnie "fak" szit" "madafaka"
          itepe są charakterystyczne i wręcz standardowe. Pozbawianie utworu tego
          elementu uważam za ciężki idiotyzm. Albo puszczać w całości albo wcale. I
          konsekwentnie.
          • neandertalski Re: nie chcę się spierać 23.09.04, 07:58
            tu akurat się zgadzam, w ogóle te piki cenzorskie to jakaś bzdura, kiedyś miały
            swój urok, jak np w pierwszych nagraniach dezertera które ukazywały się w
            latach 80tych. Ale pamiętam też zdaje się niezłe kawałki zagramaniczne, za
            granicą cenzurowane, taki batholsafers np w niektórych kawałkach miał więcej
            pików niż głosu wokalisty, który zresztą też często używał go analogicznie jak
            Urszula Dudziak do dźwięków niestandardowych, tyle że w jego wypadku to były
            najczęściej beknięcia i charkania, do czego zresztą też sobie namiętnie
            popierdywał ale to już drugim końcem rury pokarmowej, obrzydliwy był facet
            jednym słowem :-)
            A tak na marginesie to puszczanie np Eminema ocenzurowanego w polskim radiu to
            niezła bzdura globalizacyjna, wydaje mi się bowiem, że jeżeli już to powinno
            się wrażliwe uszy chronić przed bluzgami w języku urzędowym na danym terytorium
            a język angielski czy raczej amerykański póki co chyba takim u nas nie są.
    • homo.sluchaczus Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną 22.09.04, 15:11
      jak widzimy na powyższych przykładach (nie wszystkich!), klawiatura jest
      wyjątkowo cierpliwa.
      • Gość: Puszek-okruszek "alternatywna muzyką biesiadna" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:20
        Słowotok wewnętrzny wypowiedziany to dość stary wynalazek, a muzyka to nie
        tylko rytm...

        ""alternatywna muzyka biesiadna".... SP: Generalnie ma bawić. Bardzo podoba mi
        się to określenie."

        Miłej zabawy:-(( tyle dyskusji o muzyce biesiadnej???- na zdrowie- uważajcie
        na Wasze wątróbki:-))
        • neandertalski alternatywna muzyka towarowa 23.09.04, 08:04
          ja znam tylko taką, inna nie istnieje.
    • Gość: leo Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.crowley.pl 23.09.04, 19:32
      trójka nie jest już Trójką, więc nadaje tak jak inne stacje
      beznadziejne "utwory" z grafomańskimi tekstami, które deklamują bo trudno to
      nazwać śpiewaniem faceci mający dodatkowo problemy z dykcją.
      • Gość: godzilla Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: 195.245.217.* 29.09.04, 19:19
        leo, nie wiesz, co piszesz.
        (Jak wiekszość na tym forum.)
        Polak nie ma żadnej wady wymowy i nie grają tej piosenki RMF, Zetka itd...
        Dzięki Bogu nowa Trójka już nie jest starą Trójką.
        To były pierdoły.
    • Gość: koza Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.wrzeszcz.net / *.wrzeszcz.net 29.09.04, 22:10
      slonko, ale masz problem!!! osobiscie duzo jezdze samochodem i duzo slucham
      radia. kiedy kawalek mi sie nie podoba, to prawa reka robie "pstryk" i juz
      koniec utworu, ktory mi puszczaja. w domu mam pilota do wiezy i kiedy kawalek
      mi sie nie podoba, to prawa reka robie "pstryk" i juz koniec utworu, ktory mi
      puszczaja. i w czym problem??
      • Gość: pstryk Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 09:25
        > i w czym problem??

        robię "pstryk" i kasuję takie głupie posty, "pstryk"...
    • Gość: sito POLAK W TV! IP: 80.51.234.* 02.10.04, 15:25
      a, co... zapraszam do 4fun.tv jutro na spotkanie z sydneyem polakiem. mowie o
      forum radiowym gazety, i o tej dyskusji w ktorej nierzemy udział. czytam
      pierwszy post. a sydney puszcza nowy teledysk - chomiczowke, niedz. godz 10.00
      i 1.00. przekonajcie sie, ze to nie disco-polowiec.
      • Gość: otis Re: POLAK W TV! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 15:41
        Podziwiam cie pawel za wytrwalosc w wychowaniu mlodziezy, zastanawiam sie
        tylko, bez obrazy, czy ty wierzysz ze ich czegos nauczysz, czy tylko lubisz fun
        jak ja.
        ps. polak jest super, cala plyta klasa, najlepszy kawalem - jestem butelka po
        piwie...
      • koliberek33 Re: POLAK W TV! 03.10.04, 11:58
        A co powiesz o Stasiu Granym w 4fun Tv.
        I o bezesnoswnych wypowiedziach terlewidzów na ekranie.
    • wojtek33 Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną 03.10.04, 09:15
      A ja już wszystko wiem. Wytłumaczył mi 12 letni kuzyn znajomego. To jest
      "robione na freestyle", a w tym częstochowa przychodzi najłatwiej. Wad wymowy
      też pan nie ma, szczególnie ładnie i wyraźnie wychodzi mu 'ął'.
    • Gość: aidka Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.04, 22:42
      to maleńczuk
      to trzeba odbierać tak szczególnie jak szczególny jest on
      kompletnie chyba nie rozumiesz tego wszystkiego
      tak mi się zdaje
      pozdr.
      aidka
      • aidka Re: otwieram wino ze swoją dziewczyną 07.10.04, 15:44
        wyraziłam się nieprecyzjnie - wynik
        beznadziejnego braku koncentracji i wyprzedzania znacznego słowa pisanego
        przez zapieprzajace mi w głowie mysli
        mam z tym ostatnio kłopot - np. myślę o poniedziałku, a tu dopiero zaczyna się
        piątek, myslę o tym, jak będę wyglądać w trumnie, a jeszcze nie wiem, gdzie
        będę pochowana i w jakiej kiecce - wszystko na ten temat

        a teraz spokojnie - jeszcze raz :
        chodzilo mi o to,że :
        `wino z dziewczyną` jest, w mym odczuciu, tak dalekie od disco polo, jak
        maleńczukowa `dawna dziewczyna` czy jego powroty szczepanikowe
        `wino` - utrzymane jest w tejże konwencji i utwór dorównuje sentymentom
        odkopanym przez maleńczuka ostatnio, gdzie słowa są, jakie są, bo tak się
        śpiewało w czasach, gdy tego typu muzyka była tworzona i słuchana najczęściej
        IMO, utwór trafiony w klimat tamtych lat, a Trójka, jak zazwyczaj, nawet w
        komuny latach ciężkich, trzyma na ogół muzyczny poziom i dlatego to puszcza
        mnie się podoba
        a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka