kamfora 27.03.08, 14:39 Czy jest jakiś związek między charakterem człowieka, a jego światopoglądem/preferencjami politycznymi? Jak to czujecie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
scand Re: charakter vs światopogląd 28.03.08, 08:12 Pewnie jest. Nie wiem jednak czy na światopogląd nie ma jednak większego wpływu społeczna historia danego człowieka. Punkt obserwacji determinuje to co się widzi, a od tego co się widzi zależy pogląd na to (świato-pogląd). Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 11.03.09, 13:59 Dziś uzupełniłbym swoją wypowiedź tym iż na preferencje polityczne człowieka najbardziej wpływają jego możliwości społeczne. Odpowiedz Link
zielona-oliwka Re: charakter vs światopogląd 17.04.09, 06:18 cytat: "Dziś uzupełniłbym swoją wypowiedź tym iż na preferencje polityczne człowieka najbardziej wpływają jego możliwości społeczne." W wielkim uproszczeniu - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 17.04.09, 10:32 > W wielkim uproszczeniu - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Badając zaś pole widzenia nalezy tez stwierdzić że zalezy ono tez od tego co moze w nim przesłaniać ( np. drzewa albo sciana) Odpowiedz Link
jul.s Re: charakter vs światopogląd 17.04.09, 21:13 "- zespół cech osobowościowych, poprzez które wyraża się stosunek człowieka do otaczającego go świata i..." Swiatopogląd z natury rzeczy wyraża stosunek do świata - - uważam że zrozumienie świata - w moim pojęciu przyjęcie doświadczenia - analizy naukowej jako podstawy światopoglądowej to podstawowa cecha ludzi silnych . ,- natomiast ucieczka w - nazwijmy to "mistycyzm" ,-to cecha ludzi słabych ,bezradnych . ...julek ..pozdrawiam /natomiast "kamfora" dla mnie jest kultowa / Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 18.04.09, 18:49 > - uważam że zrozumienie świata - w moim pojęciu przyjęcie > doświadczenia - analizy naukowej jako podstawy światopoglądowej > to podstawowa cecha ludzi silnych . > > ,- natomiast ucieczka w - nazwijmy to "mistycyzm" ,-to cecha ludzi > słabych ,bezradnych . Ja natomiast uważam, że przyjmowanie analizy, jako podstawy światopoglądowej dającej zrozumienie świata, jest cechą ludzi silnych - silnych stopniem tej mocy, która brutalnie odcina się od postawy... nazwijmy ją "postawą sceptyczną", gdyż wątpliwości i tylko one stanowią o świadomości. Uzupełniając o trącony przez Ciebie psycho-logizm, chciałbym jeszcze zauważyć, że jedyną miarą poczucia siły człowieka jest uznanie faktu istnienia własnej słabości ———> inaczej mówiąc, żeby przezwyciężyć słabość, trzeba najpierw ją uznać... i na wszelki wypadek nie mieszałbym racjonalności do irracjonalności. Empiryści zawsze atakowali język religijny przede wszystkim za to, że nie spełnia on warunków, na jakich poszczególne zdania uzyskują prawo wstępu do klubu wypowiedzi empirycznych. Bez względu na to, czy warunki te definiowano i kodyfikowano bardziej czy mniej rygorystycznie w niekończących się dyskusjach na temat weryfikowalności i falsyfikowalności, cała sfera religijnego języka padała ofiarą tej krytyki. Było... cala rzecz ma się następująco: w rzeczywistości teologia i filozofia nie wchodzą sobie w drogę, gdyż są to dwa różne porządki, z których, mam nadzieję, zdają sobie sprawę filozofowie. Odpowiedz Link
jul.s Re: charakter vs światopogląd 18.04.09, 21:35 trebald napisał >chciałbym jeszcze zauważyć, że jedyną miarą poczuci > a > siły człowieka jest uznanie faktu istnienia własnej słabości ——R > 12;> inaczej > mówiąc, żeby przezwyciężyć słabość, trzeba najpierw ją uznać... Też tak to rozumiem - powiem więcej , może prostacko - "- w momencie gdy zrozumiałem bezsens życia - stałem się wolny i właśnie przez to znacznie silniejszy - powiem więcej,- radosny . >Empiryści zawsze > atakowali język religijny przede wszystkim za to, że nie spełnia >on warunków, na jakich poszczególne zdania uzyskują prawo wstępu do >klubu wypowiedzi empirycznych. Piszesz to "ładnie" bo jesteś profesjonalistą ,ja jako "techniczny" mówię że nie zgadzam się na "irracjonalną bazę" dla uczonych dyskusji - i na przyklad słabo znoszę jak argument jakiś cytat z Bibli . pozdrawiam - i cieszę się na zdanie o akceptacji słabości - rozumiem to też jako zgodę na to że tz "prawa naukowe" nie są niezmienne - są stałe do czasu gdy "kolejny" wprowadzi do nich uzupełnienia i zmiany ! - tak jak było z Kopernikiem , Newtonem ,Darwinem itd. Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 19.04.09, 07:04 > Też tak to rozumiem - powiem więcej , może prostacko - "- w momencie > gdy zrozumiałem bezsens życia - stałem się wolny i właśnie przez to > znacznie silniejszy - powiem więcej,- radosny . Serio?... czy trochę: Odpowiedz Link
jul.s Re: charakter vs światopogląd 19.04.09, 21:28 .....no wiesz - jestem "filozoficznym neofitą" z technicznym wykształceniem , więc reaguję "radośnie" na każde odkrycie - puki co mam takie przekonanie - może kiedy wezmę w rękę laskę będzie inaczej. ..pozdrawiam julek Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 21.04.09, 11:18 W takim razie, życzę Ci zdrowia (dbaj o kolana!) i dalszej, wbrew wszystkiemu pogody ducha aż do wieku podeszłego (naturalnie, jak najdłużej we względnym zdrowiu). Nie mam powodu nie wierzyć, zatem wierzę, że rzeczywiście obdarzony jesteś tą siłą. Moja mama pocieszając siebie i innych, często powtarza w pewnych przypadkach losowych, których często w życiu nie da się uniknąć: "zawsze może być jeszcze gorzej...". Naturalnie moja mama nie zna wykładni myśli Schopenhauera, którą można by zawrzeć w dwóch wyrazach: totalny pesymizm. W tym pesymistycznym obrazie świata tkwi jednak pewna myśl pozytywna, otóż świat jest tak zły, że nie może być już gorszy. Wg. jego analizy świat nie dlatego jest zły, że jest taki, a nie inny, ale jest zły ze swej istoty. Wina świata polega więc na jego istnieniu. Samo zło zaś jest pierwotne w stosunku do dobra i jednorodne w swej wewnętrznej strukturze... - wiem, to już metafizyka... a nie chciałbym tak od razu, po chyba ledwie dwóch wymienionych postach, prowokować Twojego ziewania. chylę czoła i pozdrawiam — trebald Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 21.04.09, 12:52 > Wg. jego analizy świat nie dlatego jest zły, że jest taki, > a nie inny, ale jest zły ze swej istoty. Mój supplement. Zło zawarte jest w przypadkowości. Gdyby usunąć przypadkowość ze świata (co jest niemożliwe) usunęłoby sie też zło. Oczywiście dzięki przypadkowości mamy nie tylko zło ale również np. wolność i przygodę Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 21.04.09, 13:13 > Zło zawarte jest w przypadkowości. Gdyby usunąć przypadkowość ze > świata (co jest niemożliwe) usunęłoby sie też zło. Aha... Gdyby usunąć. Ciekawa co by zostało? To odwieczne pytanie, które zadawali sobie inni myśliciele przed nami: dlaczego raczej jest coś niż nic?... > Oczywiście dzięki przypadkowości mamy nie tylko zło > ale również np. wolność i przygodę Tu nasz drogi "obserwator ogólnikowy" (Schopenhauer) powiedziałby, że do wielu lęków prześladujących człowieka dołącza się obawa przed śmiercią. Myśli się o niej, żyje i działa pod jej ciśnieniem. Ale prawda ta, tak oczywista i jedna z najbardziej pewnych, nie osłabia postawy człowieka, gdyż nie godząc się z nią szuka on sposobów jej przezwyciężenia. Powiedziałby, że wszystkie pojęcia, takie jak wolność, ojczyzna i inne podobne hipostazy, służą jedynie do upiększania tej "wiedzy ostatecznej". Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 21.04.09, 13:29 > Aha... Gdyby usunąć. Ciekawe co by zostało? Zostałby raj. Doskonale zaprogramowany, w którym nic złego się nie ma prawa zdarzyć Do takiego raju zresztą usilnie dążymy, np. dekretując że nie będzie kar cielesnych nawet w formach tak łagodnych jak podmuch wiatru. > To odwieczne pytanie, które zadawali sobie inni myśliciele przed nami: dlaczego > raczej jest coś niż nic?... Konkretny człowiek zadaje także powiązane z tym pytanie: dlaczego istnieję akurat ja (w tym miejscu, w tym czasie) a nie ktoś kto mną nie jest ... > Powiedziałby, że wszystkie pojęcia, takie > jak wolność, ojczyzna i inne podobne hipostazy, służą jedynie do upiększania tej > "wiedzy ostatecznej". Niewatpliwie zajmują czas, a zajmując czas wypełniają go. Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 21.04.09, 14:42 > Konkretny człowiek zadaje także powiązane z tym pytanie: > dlaczego istnieję akurat ja (w tym miejscu, w tym czasie) a nie ktoś > kto mną nie jest ... I aż się tu prosi, więc przytoczę fragmenty "Jedynego wyjścia" Witkiewicza: (...) Znika (...) oczywistość i samo przez się zrozumiałość tego faktu, że ja: Izydor Smogorzewicz-Wędziejewski, syn teatralnego krytyka i bogatej córki wędliniarza, samozwańczy metafizyk i wytrawny pracownik PZP, jestem tym, czym jestem, w tym miejscu, w tym kraju, na tej oto kuli planetarnej, w tej właśnie mgławicy, przez nas Drogą Mleczną zwanej (...) Marcelego ta sama chwila metafizycznego zdziwienia* wprowadza w stan osłupienia. W rozbłysku jaźni widzi, jak świat zakołysał się (...) i runął w nieskończoną otchłań (...). Wszystkie mocne jak stalowe liny wiązania realnej i zwykłej rzeczywistości trzasły jak niteczki jakieś wątłe i świat ukazał się w swej absolutnej „irracjonalności” (...). Takość, a nie inność absolutna, z chwilą kiedy już była, ale niesamowita jako brak wszelkiej jej własnej konieczności, łypnęła okiem "cości", która musi być właśnie "Jakaś" i to "takaś" z głębin lodowych Absolutnej (możliwej jednak logicznie — w tym jej cala straszność) Nicości. Mogłoby nic nie być i mnie też — i czasy te, w których go nie było (i nie będzie kiedyś), zwarły się w jedną chwilę graniczną pod nieskończonym ciśnieniem nonsensu aktualnie przeżywanego w żywym stworze Wielkiego Niczego. *w rozumieniu Witkiewicza ten stan nazywany przez niego metafizycznym jest odczuciem jedności osobowości. Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 21.04.09, 15:10 > Mogłoby nic nie być i mnie też — > i czasy te, w których go nie było ... Rzeczywiście, poeta Witkiewicz połączył dwa pytania w jedno a my możemy kontynuować czerpiąc z jego natchnnienia: dlaczego ja a nie nie-ja dlaczego coś a nie nie-coś dlaczego tu a nie nie-tu dlaczego tak-oto a nie tak-inaczej. Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 22.04.09, 17:18 > Rzeczywiście, poeta Witkiewicz (...) Poetą to on raczej takim sobie... — za to fotografikiem był znakomitym! Ja by dawno uż był gieroj No u mienia jest giemoroj. Józef Pigoń-Blaga (t.z.n. Witkacy) Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 23.04.09, 09:20 > Poetą to on raczej takim sobie... — za to fotografikiem był znakomitym! Nie trzeba być znakomitym żeby być poetą, w tekście który podałeś wyżej niewątpliwie był zdjęcia zaś jeszcze nie widziałem. Odpowiedz Link
trebald Re: (3) 07.05.09, 16:20 [url=http://news.o.pl/2009/04/29/portrety-autoportrety-witkacy-bunkier-sztuki/]wystawa fotografii[/url] Odpowiedz Link
scand Re: (3) 08.05.09, 09:30 Witkacy - chyba bardziej poważny w tworzeniu fotografii niż w tym co pisał... Odpowiedz Link
trebald Re: (3) 08.05.09, 19:03 > Witkacy - chyba bardziej poważny w tworzeniu fotografii niż w tym co > pisał... Jego fotografie rzeczywiście są poważnie traktowane, jednak to, o czym pisał, sam traktował bardzo poważnie. Pisał... jednak faktycznie nie należał do wybitnych literatów, był chyba na to zbyt uświadomioną jednostką, by nie dostrzec w pisarskiej autokreacji kolejnego modelu gry. Sposób w jaki pisał, przypomina rozgrywkę, prowadzoną pionkami twierdzeń, składających się na indywidualną wykładnię myśli. Wykładnia ta nie musiała być czymś precyzyjnie dookreślonym, gdyż Witkacy eksperymentując z przekazem, eksperymentował z przejrzystością własnych idei. Praca nad indywidualnym systemem myślowym trwała niemalże przez całe jego życie i chyba nie została ostatecznie domknięta. Odpowiedz Link
scand Re: (3) 11.05.09, 09:58 >Praca nad indywidualnym systemem myślowym trwała > niemalże przez całe jego życie i chyba nie została ostatecznie domknięta. Masz głębsze rozumienie Witkacego niż ja. Dla mnie do pewnego stopnia jego idee tracą poprzez pewien rodzaj zgrywy, którą z nich zrobił. Oczywiscie zawsze można dodac że prawdziwie wartościowa idea dobrze zaprezentuje się nawet w błazenadzie, a nawet jej wymaga bo jeśli mimo to przetrwa to oznacza że jest czymś więcej niż zwykłym wygłupem błazna. Odpowiedz Link
trebald Re: (3) 11.05.09, 19:27 maska... zakłada się ją (a więc i zdejmuje). Jak myślisz kiedy? Odpowiedz Link
scand Re: (3) 12.05.09, 09:20 > maska... zakłada się ją (a więc i zdejmuje). > Jak myślisz kiedy? Może kiedy chce się dostosować do społeczenstwa ? W tym przypadku trudno jednak o tym mówić .. ale jak pisałem moje rozumienie Witkacego jest płytkie. Odpowiedz Link
trebald Re: (3) 14.05.09, 09:27 > > maska... zakłada się ją (a więc i zdejmuje). > > Jak myślisz kiedy? > > Może kiedy chce się dostosować do społeczenstwa ? > W tym przypadku trudno jednak o tym mówić .. ale jak pisałem moje > rozumienie Witkacego jest płytkie. W tym przypadku trudno... jednak myślę, że i Tobie od czasu do czasu udaje się przyoblec na twarz maskę uśmiechu. Odpowiedz Link
scand Re: (3) 14.05.09, 09:58 > W tym przypadku trudno... jednak myślę, że i Tobie od czasu do czasu udaje się > przyoblec na twarz maskę uśmiechu. Wolę smiać sie bez maski, ot tak naturalnie. Nie przeczę że parę razy uśmiechnąłem się też w kabarecie metafizycznym Witkacego - zastanawiałem się nawet kiedyś czy nie przybrać nicka "Jęzory"... Odpowiedz Link
trebald Re: (3) 14.05.09, 11:01 > Wolę smiać sie bez maski, ot tak naturalnie. Naturalnie. Odpowiedz Link
trebald Re: (3) 14.05.09, 12:16 Tak zaś sam się tłumaczył: (...) nie chciano mi darować moich awanturniczych bufonad, którymi odgradzałem się samoobronnie od ludzkiego błazeństwa (...) to była dla mnie jedynie humorystyczna dywersja duchowa Odpowiedz Link
scand Re: (3) 14.05.09, 12:47 Tak, zapewne to była samo-obrona. Ciekawe kto dla Witkacego nie był błaznem tylko poważnym pisarzem ? Może np. Tołstoj ? ( eee, chyba nie..) Odpowiedz Link
trebald Re: (3) 14.05.09, 15:42 > Tak, zapewne to była samo-obrona. Ciekawe kto dla Witkacego nie był > błaznem tylko poważnym pisarzem ? Może np. Tołstoj ? ( eee, chyba > nie..) Tołstoj? (?) może np. Tadeusz Miciński — często wplatał jego fragmenty do swojej twórczości. Czy przypadkiem nie "obraził" on, któregoś z Twoich pisarzy (fakt, że do tego pióro mógł mieć dość lekkie)? Jeśli przypadkiem był nim Bergson, to pamiętaj, że poza jego filozofią, którą wypada sądzić, że miał ja za bzdurę, nie negował jego artyzmu. Pomijając już pisarzy, to jego ulubionym "kołkiem" do wieszania psów był Leon Chwistek (ale to znów z powodu jego teorii wielości rzeczywistości) — jednak cenił jego prace malarskie. Niepodległość trójkątów jest swoistym hołdem dla obrazu Chwistka pt. Szermierka P.S. Czy mógłbym zwracać się do Ciebie per "Jęzory" (chociażby tylko w domyśle — przynajmniej odpowiadając na Twoje posty, miałbym jakiś wizerunek przed oczami w postaci Jerzego Bończaka, który grał właśnie Jęzorego, czyli syna Dyapanazego w filmie Kotkowskiego W starym dworku, czyli niepodległość trójkątów)? Odpowiedz Link
scand Re: (3) 15.05.09, 09:15 > Jeśli przypadkiem był nim Bergson, to pamiętaj, że poza jego filozofią, którą > wypada sądzić, że miał ja za bzdurę, nie negował jego artyzmu. Trudno nazwać Bergsona moim filozofem, ale z pewnością jest mi bliższy niż Witkiewicz. > P.S. Czy mógłbym zwracać się do Ciebie per "Jęzory" (chociażby tylko w domyśle > — przynajmniej odpowiadając na Twoje posty, miałbym jakiś wizerunek pr > zed > oczami w postaci Jerzego Bończaka, który grał właśnie Jęzorego, czyli syna > Dyapanazego w filmie Kotkowskiego W starym dworku, czyli niepodległość > trójkątów)? Byłoby to przestarzałe. Kiedyś rzeczywiscie miałem ciągoty do metafizycznego kabaretu ale pokonałem je .. siłą woli Czy jednak do końca ? Jeśli nie, muszę nadal z tym walczyć, oczywiście poprzez negację negacji ku nowej syntezie.. Co do Bończaka kiedyś był Jeziem a teraz panem Kazimierzem mężem pani Steni w Klanie. Co za upadek ... to jest dopiero kabaret metafizyczny ! Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 23.04.09, 12:48 >To odwieczne pytanie, które zadawali sobie inni myśliciele przed >nami: dlaczego ? raczej jest coś niż nic?... Jedyna możliwa odpowiedź na tego typy pytanie (i pokrewne) musiałaby zawierać pre-założenie że jest jakiś cel w istnieniu ( bądź nieistnieniu). W sumie więc jest to pytanie teleologiczne. Doszukiwanie się celu jest działaniem poznawczym typowo ludzkim, zakładającym że istniejąca potencjalność w obiekcie w przyszłości przerodzi się w oczekiwaną ( aczkolwiek nie zawsze miłą) aktualność. To predykcyjne nastawienie daje przewagę człowiekowi nad innymi zwierzętami czy innymi "nieinteligentnymi" bytami. Dzieki "wiedzy" o przyszłosci może on ją niejako ubiec i skierować w pożądanym kierunku. Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 23.04.09, 17:14 > W sumie więc jest to pytanie > teleologiczne. Nie za bardzo, gdyż teologia daje na to pytanie odpowiedź ex cathedra...raczej coś niż nic? — typowy dla niej stan świadomości określiłbym raczej mianem właściwego życia filozoficznego. W pytaniu o nicość jest zawarte konkretne kryterium i ponadto, że zadający to pytanie nie jest w stanie zanalizować tego tajemniczego momentu świadomości, który wiąże go w zdziwieniu nad światem, jednak odsuwa w cień uprzedni sceptycyzm w doznaniu logicznej konieczności, a tym samym pojawia się możliwość wyrażenia praw istnienia w języku pojęć ogólnych. Wizja zrywania się świata ze stalowych lin jest bowiem obrazowym zapisem przedpojęciowego doświadczenia niebytu, którego odczucie sprawia, że niezrozumiałe w nastawieniu zdroworozsądkowym wynikanie pojęć ontologicznych staje się oczywistością. Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 24.04.09, 08:57 > > W sumie więc jest to pytanie > > teleologiczne. >gdyż teologia daje na to pytanie odpowiedź ex > cathedra[i] Piszę nie o teologii , a o teleologii. Kliknij w link Trebaldzie. Nie jestem pewien w którym miejscu się nie zrozumielismy. Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 25.04.09, 20:27 Naturalnie, że nie stawiam znaku równości pomiędzy teleologią a teologią. Po prostu jestem gapa!!! (źle przeczytałem, nie kliknąłem na link - niewybaczalny błąd - nie mam na to żadnego usprawiedliwienia) P.S. Chyba muszę sobie zrobić przerwę, przez to swoje rozkojarzenie wychodzę na idiotę Pozdrawiam i przepraszam za nieuważne przeczytanie Twojego postu - trebald z dużym poczuciem winy i teraz z bardzo głupią miną - jeśli może Ci to dać jakąś satysfakcję Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 27.04.09, 15:27 > Pozdrawiam i przepraszam za nieuważne przeczytanie Twojego postu - >trebald z > dużym poczuciem winy i teraz z bardzo głupią miną - jeśli może Ci >to dać jakąś satysfakcję Satysfakcję to bym odczuwał gdybyś powtórnie skomentował mój post w duchu teleologicznym a nie teleogicznym Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 27.04.09, 15:28 Oczywiście duchu teleologicznym a nie teologicznym Uff, samemu można się zaplątać .. Odpowiedz Link
trebald Re: charakter vs światopogląd 28.04.09, 10:42 Witam!!! > >To odwieczne pytanie, które zadawali sobie inni myśliciele przed > >nami: dlaczego > ? raczej jest coś niż nic?... > > Jedyna możliwa odpowiedź na tego typy pytanie (i pokrewne) musiałaby > zawierać pre-założenie że jest jakiś cel w istnieniu ( bądź > nieistnieniu). > > W sumie więc jest to pytanie > teleologiczne. > > Doszukiwanie się celu jest działaniem poznawczym typowo ludzkim, > zakładającym że istniejąca potencjalność w obiekcie w przyszłości > przerodzi się w oczekiwaną ( aczkolwiek nie zawsze miłą) aktualność. > To predykcyjne nastawienie daje przewagę człowiekowi nad innymi > zwierzętami czy innymi "nieinteligentnymi" bytami. Dzieki "wiedzy" o > przyszłosci może on ją niejako ubiec i skierować w pożądanym > kierunku. > Teleologię uwolnioną od swego rodzaju przyczynowości wstecznej, zaangażowanej w wyjaśnianie zjawisk, głownie ewolucyjnych w terminach celowościowych, bez uznawania, że istnieje cel, ku któremu zmierza, określa się mianem teleonomii. Co do badania celów rzeczy, to bardzo możliwe, że świata (przyrody) nie sposób pojąć bez pojęcia celowości. Przechodzenie od szczegółu, który jest dany, do ogółu pozwala zrozumieć. To przechodzenie rządzi się zasadą teleologiczną a fakt, że pozwala zrozumieć, nie znaczy jednak tego samego, co poznać, gdyż poznanie zapewnić może jedynie determinizm, czyli przechodzenie od ogółu do szczegółu. Jeśli rzeczywiście bez pojęcia celowości wewnętrznej świat nie daje się pojąć, nie będzie to bez znaczenie dla poznania istot żywych, które z pewnością są samo-celowe. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
scand Re: celowość w świecie 29.04.09, 08:31 > Co do badania celów rzeczy, to bardzo możliwe, że > świata (przyrody) nie sposób pojąć bez pojęcia celowości. Mnie się wydaje, że bez pojęcia celowości nie powstałby np. koncept czasu ( być może konieczne jest jescze dodanie tu percepcji okresowości dla rozumienia czasu w naszym znaczeniu ). Z kolei celowośc bez wątpienia towarzyszy woli. Więc może miał rację Schopenhauer szukając czynnika pierwszego w woli i intencjonalności ? ( popraw mnie jeśli źle interpretuje bo poza fragmentami nie znam aż tak dobrze Schopenhauera) > Przechodzenie od szczegółu, który jest dany, do ogółu pozwala zrozumieć. To > przechodzenie rządzi się zasadą teleologiczną a fakt, że pozwala zrozumieć, nie > znaczy jednak tego samego, co poznać, gdyż poznanie zapewnić może jedynie > determinizm, czyli przechodzenie od ogółu do szczegółu. Bardzo ciekawa synteza. Sformułowałbym ją jeszcze nieco inaczej. Przejście od szczegółu, który jest dany, do ogółu pozwala zrozumieć, a zrozumieć znaczy powiązać szczegół z całością. Celem jest zatem włączenie konkretnego faktu do systemu całości ( na poziomie neuronalnym włączenie w sieć już istniejącą) . Gdy to się już odbędzie skazani jestesmy na determizm gdyż nikt nie może uwolnić się w pojedynczym akcie od uwarunkowań własnej sieci , a zatem zgadzam się że "poznanie zapewnić może jedynie determinizm, czyli przechodzenie od ogółu do szczegółu" . > Jeśli rzeczywiście bez pojęcia celowości wewnętrznej świat nie daje się pojąć, > nie będzie to bez znaczenie dla poznania istot żywych, które z pewnością są > samo-celowe. Gdyby wewnętrznym celem istot żywych nie było istnieć, bronić istnienia i podtrzymywać swoje istnienie to by ... nie istniały Istnienie żywych istot jest kruche... Pozdrawiam Odpowiedz Link
trebald Re: celowość w świecie 30.04.09, 09:10 > Z kolei celowośc bez wątpienia towarzyszy woli. Więc może miał rację > Schopenhauer szukając czynnika pierwszego w woli i > intencjonalności ? ( popraw mnie jeśli źle interpretuje bo poza > fragmentami nie znam aż tak dobrze Schopenhauera) To dobra interpretacja. Oczywiście pamiętamy o tym, że jego Wola jest bezosobowa, ślepa, która karmi się, w sensie ukierunkowuje swe działanie poprzez indywidualny motyw, w istotach osobowych (na powierzchni zjawisk). Dla jednoznaczności uzupełniłbym może o to, że ta siła motoryczna, napędzająca, która działa w przyrodzie, jest identyczna z wolą w nas. Dzięki temu ład (również ten moralny) świata rzeczywiście wchodzi w bezpośredni związek z siłą, która stwarza świat jako zjawisko: właściwościom woli musi dokładnie odpowiadać jej przejaw. Okoliczność, że w życiu naszym krzyżują się nieustannie dwa biegunowo przeciwstawne podstawowe cele: cel woli indywidualnej, która zmierza do chimerycznego szczęścia w istnieniu efemerycznym i złudnym, przypominającym sen, a której szczęście i nieszczęście w przeszłości jest obojętne, a przecież teraźniejszość w każdej chwili staje się przeszłością, oraz także cel naszego losu, dostatecznie wyraźnie obliczonego na zniszczenie naszego losu i przez to na umartwienie naszej woli i usunięcie złudzenia, które więzi nas w tym świecie, nadaje życiu naszemu dziwny dwuznaczny charakter... Schopenhauer zadaje pytanie — jak głęboko tkwią korzenie indywidualności w samej istocie świata? — i odpowiada: sięgają tak głęboko, jak afirmacja woli życia, zaś kończą się, gdzie zaczyna się jej zaprzeczenie. Innymi słowy wg. niego dysonans powstał wraz z afirmacją (znasz Nietzschego i wiesz o co chodzi). Jak uczy Kant i bazuje na tym Schopenhauer, poznanie jest zjawiskiem i wobec tego ma miejsce tylko w świecie, tak jak świat jest tylko w nim. W związku z tym uważa on, że słusznym jest uczyć rozumienia świata na podstawie człowieka niż człowieka na podstawie świata, albowiem wyjaśniać należy to co dane pośrednio, przez to co dane bezpośrednio, czyli ogląd zewnętrzny za pomocą samowiedzy, a nie na odwrót. Na marginesie tego w związku z Schopenhauerem przypomniał mi się pewien paradoks Plotyna i Giordano Bruno materia sama nie jest rozciągła, a więc jest bezcielesna. Przestrzeń nadaje materii rozciągłość, a przestrzeń jest formą naszego oglądu, zaś celowość polega na działaniu, które z kolei polega na przyczynowości, czyli na formie naszego intelektu. W duchu Schopenhauerowskim można by to tak rozkminić : każda określona właściwość czyli wszystko, co w materii empiryczne, choćby tylko ciężar, polega na tym, co staje się widoczne tylko za pośrednictwem materii na rzeczy samej w sobie, woli. Ciężar jest najniższym szczeblem uprzedmiotowienia woli, dlatego widać go w każdej materii bez wyjątku, czyli jest w ogóle od materii nieodłączny. Skoro jest jednak przejawem woli, zatem właśnie dlatego należy do poznania a posteriori, a nie a priori. Stąd materię nieważką można sobie przynajmniej wyobrazić, lecz nie materię nierozciągłą, bez siły odpychania i nietrwała, czyli nie wypełniałaby przestrzeni, tj. nie mogłaby oddziaływać. Lecz właśnie na działaniu, tj. na przyczynowości w ogóle polega istota materii jako takiej. Przyczynowość zaś polega na apriorycznych formach naszego intelektu i dlatego nie można pominąć jej w myśli. Zgodnie z tym materia jest wolą samą, lecz już nie wola samą w sobie, lecz wolą oglądaną, tj przybierającą formę obiektywnego przedstawienia — a więc to, co obiektywne jest materią, jest subiektywnie wolą. Co myślisz o takim ujęciu a la Schopenhauer? Pozdrawiam. Odpowiedz Link
scand Re: celowość w świecie 04.05.09, 09:09 >Oczywiście pamiętamy o tym, że jego Wola jest >bezosobowa, ślepa, która karmi się, w sensie ukierunkowuje swe >działanie poprzez >indywidualny motyw, w istotach osobowych (na powierzchni zjawisk). Dla jednoznaczności uzupełniłbym może o to, że ta siła motoryczna, napędzająca, >która działa w przyrodzie, jest identyczna z wolą w nas. To dość heglowskie nawiązanie z tym że różnica jest taka iż "wola" Schopenhauera jest ślepa w przeciwieństwie do heglowskiego Rozumu. Dostrzegam tu pewną sprzeczność, nie wiem czy rozwiązaną przez Schopenhauera. Jeśli ciałom fizycznym także przysługuje wola to fizyczne części człowieka ( np. serce) też powinny być obdarzone "wolą". Ich działania mogą być jednak odmienne od woli psychicznej. Człowiek byłby więc nie jedną wolą a zespołem wól (popędów?), które mogą stać ze sobą w sprzecznosci. Dla Schopenhaurea zdaje się nie było jednak problemu rozbicia woli na składowe bo ta nie była zwykłym fizycznym fenomenem podlegającym analizie, a jakby wyrażona przez komunikat płynący z wnętrza rzeczy samej (w nieco mistyczny sposób bo przeciez ten komunikat jest nam znany jedynie z własnej introspekcji). Konkretnego człowieka widział on jako niepodzielną jednostkę - dla mnie nie jest to takie oczywiste, po lekturze np. Marvina Minskyego Society of Mind Ja pisząc o woli jako warunkującej ludzkie pojęcie przyszłości myślałem raczej w sensie wyłącznie psychicznym i to w sensie raczej nie popędu a wyraźnej świadomej intencjalności. Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość uwarunkowane są przez pamięć ( ale rozumianą także intencjonalnie - każdorazowo kontruowaną od nowa), wrażliwość, wolę ( porównajmy przyszłość jak w angielskim czasie przyszłym "I will"), z tym że wszystkie te 3 pojęcia są zabarwione społecznie nieco podobnie jak świadomość u Fichtego . Pamiętamy aby opowiedzieć innym o przeszłych zdarzeniach, czujemy aby opowiedzieć innym o tym co jest teraz, zamiarem także dzielimy się z innymi. Wola staje się zatem wolą komunikacji i wyraźnie ludzką - nie ma więc tu przejścia między ślepym pędem ciał fizycznych a sferą komunikacji międzyludzkiej. Podobnie uspołeczniony jest zatem nasz czas. <Dzięki temu ład (również ten moralny) świata rzeczywiście wchodzi w bezpośredni związek z siłą, która stwarza świat jako zjawisko: właściwościom woli musi dokładnie odpowiadać jej przejaw. Jak rozumiem mamy tu do czynienia z dwoistością widzenia "od wewnątrz" jako motyw i od zewnątrz np. jako ruch fizyczny. >Okoliczność, że w życiu naszym krzyżują się nieustannie dwa biegunowo przeciwstawne podstawowe cele: cel woli indywidualnej, która zmierza do chimerycznego szczęścia w istnieniu efemerycznym i złudnym, przypominającym sen, a której szczęście i nieszczęście w przeszłości jest obojętne, a przecież teraźniejszość w każdej chwili staje się przeszłością, oraz także cel naszego losu, dostatecznie wyraźnie obliczonego na zniszczenie naszego losu i przez to na umartwienie naszej woli i usunięcie złudzenia, które więzi nas w tym świecie, >nadaje życiu naszemu dziwny dwuznaczny charakter... >Schopenhauer zadaje pytanie — jak głęboko tkwią korzenie indywidualności w samej istocie świata? — i odpowiada: sięgają tak głęboko, jak afirmacja woli życia, zaś kończą się, gdzie zaczyna się jej zaprzeczenie. Innymi słowy wg. niego dysonans powstał wraz z >afirmacją (znasz Nietzschego i wiesz o co chodzi). Dysonans jako wynik afirmacji - jakże to heglowskie... > W związku z tym uważa on, że słusznym jest uczyć rozumienia świata na podstawie człowieka niż człowieka na podstawie świata, albowiem wyjaśniać należy to co dane pośrednio, przez to co dane bezpośrednio, > czyli ogląd zewnętrzny za pomocą samowiedzy, a nie na odwrót. Taka autonomia człowieka mi odpowiada, ale jak Sch. wyjaśnia ciągłe wtrącanie się wiedzy przedmiotowej ( np. medycyny) w to tłumaczenie ? >Na marginesie tego w związku z Schopenhauerem przypomniał mi się pewien paradoks Plotyna i Giordano Bruno materia sama nie jest rozciągła, a więc jest bezcielesna. Przestrzeń nadaje materii rozciągłość, a przestrzeń jest formą >naszego oglądu, > W duchu Schopenhauerowskim można by to tak rozkminić : każda określona właściwość czyli wszystko, co w materii empiryczne, choćby tylko ciężar, polega na tym, co staje się widoczne tylko za pośrednictwem materii na rzeczy samej w sobie, woli. Ciężar jest najniższym szczeblem uprzedmiotowienia woli, dlatego widać go w każdej materii bez wyjątku, czyli jest w ogóle od materii nieodłączny. Skoro jest jednak przejawem woli, zatem właśnie dlatego należy do poznania a posteriori, a nie a priori. Stąd materię nieważką można sobie przynajmniej wyobrazić, lecz nie materię nierozciągłą, bez siły odpychania i nietrwała, czyli nie wypełniałaby przestrzeni, tj. nie mogłaby oddziaływać. Lecz właśnie na działaniu, tj. na przyczynowości w ogóle polega istota materii jako takiej. Przyczynowość zaś polega na apriorycznych formach naszego intelektu i dlatego nie można pominąć jej w myśli. Zgodnie z tym materia jest wolą samą, lecz już nie wola samą w sobie, lecz wolą oglądaną, tj przybierającą formę obiektywnego przedstawienia — a więc to, co obiektywne jest materią, jest subiektywnie wolą. Co myślisz o takim ujęciu a la >Schopenhauer? Czy jest to ujęcie a la Schopenhauer nie jestem w stanie stwierdzić. Jeśli uważać wolę na poziomie fizycznym współcześnie za energię ( a może pęd ?) to jest niewątpliwy związek z masą, cóż, cieżar to efekt znalezienia się masy w polu grawitacyjnym. Takie pole można traktowac jako formę naszego oglądu, jako sumę możliwości oddziaływań, ale jak połączyć to z czymś tak podstawowym jak rozciągłość ? Ja myślę że rozciągłość jest jednym z tych pojęć których intuicję nabieramy we wczesnym dzieciństwie. Co się da wziąć w ręce przez niemowlaka jest rozciągłe. W ogóle tzw. podstawowe problemy filozofii być może są właśnie podstawowe dlatego że raz już zostały rozwiązane tylko że o tym nie pamiętamy bo działo się to we wczesnym dzieciństwie ( czy znasz np. obserwacje Piageta na temat kształtowania się pojęć ogólnych u dziecka ?) Zadaniem filozofii jest zatem przypomnieć sobie te rozwiązania Odpowiedz Link
trebald Re: celowość w świecie 04.05.09, 18:54 Wspaniałe... jestem pod wrażeniem, co rusz odzywa się znienawidzony przez niego przeciwnik, aż chciałoby się powiedzieć wyrafinowany [url=http://Society of > Mind]"oponent, stosujący akuratną metodę — doskonale obeznany z jego zasadą erystyki"[/url] (dla ścisłości, to raczej Schopenhauer był oponentem Hegla — ten ostatni cieszył się szacunkiem i uznaniem, więc mógł sobie pozwolić na ignorowanie "biednego" Schopenhauera). — Zabij przeciwnika jego własną bronią. Albo w nieco szlachetniejszy sposób sformułowany (powszechnie stosowany przy negocjacjach): Chcesz pokonać przeciwnika — przyjmij sposób jego myślenia i wskaż na niekonsekwencje w tym rozumowaniu. > >Oczywiście pamiętamy o tym, że jego Wola jest > >bezosobowa, ślepa, która karmi się, w sensie ukierunkowuje swe > >działanie poprzez > >indywidualny motyw, w istotach osobowych (na powierzchni zjawisk). > Dla > jednoznaczności uzupełniłbym może o to, że ta siła motoryczna, > napędzająca, > >która działa w przyrodzie, jest identyczna z wolą w nas. > > To dość heglowskie nawiązanie z tym że różnica jest taka iż "wola" > Schopenhauera jest ślepa w przeciwieństwie do heglowskiego Rozumu. > Dostrzegam tu pewną sprzeczność, nie wiem czy rozwiązaną przez > Schopenhauera. Jeśli ciałom fizycznym także przysługuje wola to > fizyczne części człowieka ( np. serce) też powinny być > obdarzone "wolą". Ich działania mogą być jednak odmienne od woli > psychicznej. Człowiek byłby więc nie jedną wolą a zespołem wól > (popędów?), które mogą stać ze sobą w sprzecznosci. Dla > Schopenhaurea zdaje się nie było jednak problemu rozbicia woli na > składowe bo ta nie była zwykłym fizycznym fenomenem podlegającym > analizie, a jakby wyrażona przez komunikat płynący z wnętrza rzeczy > samej (w nieco mistyczny sposób bo przeciez ten komunikat jest nam > znany jedynie z własnej introspekcji). Konkretnego człowieka > widział on jako niepodzielną jednostkę - dla mnie nie jest to takie > oczywiste, po lekturze np. Marvina Minskyego (...) Otóż pozostając przy nagłówku (celowość w świecie): nasz żyjący w epoce romantyzmu i pozostający w epoce, w której powszechnie wierzono w takie rzeczy jak np. samorództwo[ to a propos "Taka autonomia człowieka mi odpowiada, ale jak Sch. wyjaśnia ciągłe wtrącanie się wiedzy przedmiotowej ( np. medycyny) w to tłumaczenie ?], twierdził (i to się raczej od tamtego czasu nie zmieniło), że przyczynowość jest forma naszego intelektu. Podobnie jak czas i przestrzeń, znana nam jest a priori (używam tego niemodnego dziś terminu, przez zwykły wgląd). A więc o tyle też i w tych granicach materia należy również do formalnej części naszego poznania, a wobec tego jest związana czasem i przestrzenią, a więc zobiektywizowany, tj. ujętą jako coś, co wypełnia przestrzeń samą przyczynowością jako formą intelektu, o tyle jednak materia nie jest właśnie przedmiotem, lecz warunkiem doświadczenia, tak jak sam czysty intelekt, którego więc o tyle jest funkcją. Dlatego też istnieje tylko pojęcie samej materii, a anie jej ogląd. Wchodzi ona w skład wszelkiego doświadczenia, jako niezbędny składnik, ale w żadnym nie może być dana. Można ją sobie tylko pomyśleć jako coś, co jest bezwzględnie bezwładne, bezczynne, bez formy, bez właściwości, ale co jest nośnikiem wszystkich form, właściwości i działań. Zgodnie z tym materia jest trwałym substratem wszystkich przemijających zjawisk, czyli wszystkich przejawów sił natury i wszystkich istot żywych spowodowanym koniecznie przez formy naszego umysłu, w którym ukazuje się świat jako przedstawienie (wyobrażenie). > Ja pisząc o woli jako warunkującej ludzkie pojęcie przyszłości > myślałem raczej w sensie wyłącznie psychicznym i to w sensie raczej > nie popędu a wyraźnej świadomej intencjalności. > Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość uwarunkowane są przez pamięć > ( ale rozumianą także intencjonalnie - każdorazowo kontruowaną od > nowa), wrażliwość, wolę ( porównajmy przyszłość jak w angielskim > czasie przyszłym "I will"), z tym że wszystkie te 3 pojęcia są > zabarwione społecznie nieco podobnie jak świadomość u > Fichtego > . Fitche uważał, że przedmioty nie wpływają na nasze poznanie... W związku z tym przypomniała mi się pewna maksyma Schulza: co jest pozbawione sensu, nie jest dla nas rzeczywiste. On mógł tak twierdzić, tworzył wszak świat osobny, był władcą swej krainy: republiki marzeń. Przedwczoraj umarł mój wierny czworonóg — żyła przy mojej rodzinie przez 16 lat i jestem przekonany, że jeśli ludzie posiadają duszę, moja suczka również ją posiadała — cóż, pochowałem ją tak jak się chowa psa... Jest dość szczególny rozdźwięk powstały na linii stara kultura — nowa rzeczywistość. Stara kultura ze swoimi ukształtowanymi schematami i harmonijną tradycją nie może dostosować się do reguł nowej rzeczywistości, która jest rozchwiana, pospieszna, a przede wszystkim nastawiona na nowość. Wynika to z niemożności przeżywania siebie w formach spokojnych, gdyż mając roztrzęsione nerwy tempem otaczającego go życia... — Jak Ty to robisz, że wektor Twoich filozoficznych rozważań nie przybrał kierunku odwrotnego do pragmatyzmu i jawnego w naszych czasach relatywizmu? Szczerze podziwiam. Ja najchętniej schowałbym się do jakieś nory, gdyby nie ciekawość... — Nie widzę wyraźnie, ciemność mnie ogarnia, ale jeszcze jestem... jeszcze jestem ciekaw. (to fragment z końcowych stron powieści). > Ja myślę że rozciągłość jest jednym z tych pojęć których intuicję > nabieramy we wczesnym dzieciństwie. Co się da wziąć w ręce przez > niemowlaka jest rozciągłe. W ogóle tzw. podstawowe problemy > filozofii być może są właśnie podstawowe dlatego że raz już zostały > rozwiązane tylko że o tym nie pamiętamy bo działo się to we wczesnym > dzieciństwie ( czy znasz np. obserwacje > > Piageta na temat kształtowania się pojęć ogólnych u dziecka ?) > Zadaniem filozofii jest zatem przypomnieć sobie te rozwiązania Niewątpliwie, dobrze byłoby powrócić do tego czasu, w którym było się autentycznym filozofem. Pozdrawiam. Trebald, mający nadzieję "być dzieckiem podszyty" Odpowiedz Link
scand Re: celowość w świecie(1) 05.05.09, 09:30 > Przedwczoraj umarł mój wierny czworonóg — żyła przy mojej rodzinie przez > 16 lat > i jestem przekonany, że jeśli ludzie posiadają duszę, moja suczka również ją > posiadała — cóż, pochowałem ją tak jak się chowa psa... Współczuję, cóż psy najwierniejsi przyjaciele ludzi - ich absolutną wierność można przeciwstawić ludzkiej zmienności... Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 30.03.10, 11:44 > ,- natomiast ucieczka w - nazwijmy to "mistycyzm" ,-to cecha ludzi > słabych ,bezradnych . Dlaczego 'mistycyzm' ma być osłabieniem a nie wzmocnieniem ? Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 02.03.11, 14:22 > Dlaczego 'mistycyzm' ma być osłabieniem a nie wzmocnieniem ? Gdyż wg mnie mistycyzm jest raczej wzmocnieniem. Niekoniecznie natomiast musi prowadzić do dobra. Tu doświadczenie pokazuje że nie zawsze jest to taki przypadek. Wzmacnia raczej cechy już istniejące. Dlatego zbrodniarz może być zarazem mistykiem i wtedy zło jakie czyni jest przez mistycyzm jeszcze bardziej wzmocnione. Odpowiedz Link
witekjs Re: charakter vs światopogląd 06.03.11, 20:30 Genetyka a poglądy polityczne, Jerzy Vetulani "Co powoduje, że jesteśmy za PO, PiS czy SLD, albo za Ruchem Poparcia Palikota? Myśliciele zajmujący się życiem społecznym, tacy jak Marx czy Mannheim, uważali, że byt określa świadomość, czyli że nasze poglądy i ideologie kształtuje społeczeństwo. Jednakże mają one też swe korzenie we wrodzonych, determinowanych biologicznie i genetycznie predyspozycjach i osobowości. Badania na bliźniętach prowadzone przez Alforda, Funka i Hibbinga w 2005 roku wskazały, że czynniki genetyczne odpowiadają tak za kierunek (liberalny czy konserwatywny) jak i siłę przekonań politycznych./.../ /.../Układ dopaminowy, odpowiedzialny za motorykę, funkcje poznawcze, poczucie przyjemności, porozumiewa się z innymi układami przy pomocy dopaminy, która działa na odpowiednie receptory. Znamy co najmniej pięć typów receptorów dopaminowych, a jeden z nich, receptor D4 (DRD4), jest zaangażowany w bardzo wielu funkcjach mózgu, takich jak poszukiwanie nowości, oraz w wielu chorobach psychicznych, takich jak schizofrenia, choroba Parkinsona, psychoza maniakalno-depresyjna (oficjalnie nazywana chorobą afektywną dwubiegunową) i uzależnieniami. Receptor DRD4 występuje w wielu różnych odmianach genetycznych, związanych z różnymi cechami zachowania I osobowości. Zaobserwowano istotne różnice w zachowaniu osób posiadających wariant DRD4-R7 (z wydłużoną trzecią pętlą cytoplazmatyczną) i wariant DRD4-R4 (z i pętlą krótką).. Wariant DRD4-R7. jest związany z poszukiwaniem nowości, ekstrawersją i otwartością, a ta ostatnia cecha jest związana z liberalizmem. Nic więc dziwnego, że zabrano się za jego badanie w doświadczeniu obejmującym ponad 15,000 osób, początkowo uczniów klas 7 – 12, badanych po raz pierwszy w latach 1994-1995, a ostatni – 2001-2002. Badacze sprawdzali, czy obecność tego genu ma znaczenie dla poglądów politycznych oraz czy jest związana z liczbą przyjaciół w okresie dorastania./.../ vetulani.wordpress.com/2010/11/02/genetyka-a-poglady-polityczne/ Więcej tutaj i w sąsiedztwie: forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,122938458,Osobowosc_Genetyka_Polityka_Swiatopoglad.html Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 07.03.11, 10:22 Skoro genetyka odpowiada za nasze wybory polityczne to aż dziwne że poparcie dla partii politycznych tak faluje - chyba że te partie .. ciągle się zmieniają ( w istocie tak jest - znaczenie aktu politycznego nie jest bynajmniej stałe i zależy od czasu i kontekstu) Odpowiedz Link
witekjs Re: charakter vs światopogląd 10.03.11, 22:39 scand napisał: > Skoro genetyka odpowiada za nasze wybory polityczne to aż dziwne że poparcie dl > a partii politycznych tak faluje - chyba że te partie .. ciągle się zmieniają ; > ) > ( w istocie tak jest - znaczenie aktu politycznego nie jest bynajmniej stałe i > zależy od czasu i kontekstu) Nie ma wątpliwości, że to nie jedynie genetyka, decyduje na jaką partię głosujemy. Myślę, że ona może determinować wybory dotyczące zgodności z naszymi postawami, poziomem kultury, wiedzą i nierzadko światopoglądem kandydatów. Niemały wpływ, mają na to nasze środowiska i media pozwalające oceniać ich w akcji... Witek forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,123096240,Osobowosc_Polityka_Religia_Swiatopoglad.html Odpowiedz Link
s-orbona Re: charakter vs światopogląd 12.05.11, 09:40 Oczywiście, że istnieje zależność jednego od drugiego Odpowiedz Link
scand Re: charakter vs światopogląd 21.11.12, 15:41 > Oczywiście, że istnieje zależność jednego od drugiego Zależność istnieje, raz jeszcze potwierdzam. Odpowiedz Link