ichtiolog
08.03.05, 06:34
JESTEM, WIĘC PISZĘ
Arka Frasyniuka
Profesor Aleksander Krawczuk mówił mi kiedyś, było to w połowie lat siedemdziesiątych, że nic nie jest go w stanie zaskoczyć, bo ma przed oczyma 3 tysiące lat ludzkiej historii, w której wszystko już było. Wystarczy trochę pogrzebać, żeby znaleźć analogię, a ponieważ zmienia się wszystko oprócz natury ludzkiej, można też przewidzieć dokładnie, będąc świadkiem początku, jak się to wszystko skończy.
Ale chyba nawet Aleksander Krawczuk nie przewidywał, że przeżyjemy powtórkę z księgi Genesis Starego Testamentu. Że w Polsce tworzyć się będzie partię polityczną w ten sam sposób, jak Bóg Ojciec stwarzał świat: wtedy Frasyniuk rzekł, niech się stanie centrum. I stało się centrum. Frasyniuk widząc, że centrum jest dobre, oddzielił je od prawicy. I nazwał Frasyniuk centrum demokracją, a prawicę ekstremą.
Tworzenie Partii Demokratycznej zajmie Frasyniukowi, mimo wsparcia Belką, więcej czasu, niż zajęło Bogu tworzenie świata. Ale nie bądźmy drobiazgowi. Jak powiadał krawiec, któremu klient zarzucał, że uszycie spodni zabrało mu więcej czasu niż stworzenie świata: Spójrz pan na ten świat i na te spodnie. Umownego szóstego dnia Frasyniuk stworzy wyborcę na swój obraz i podobieństwo, a potem będzie odpoczywał. Zaś Polacy zanurzą się w pierwotnym stanie szczęścia w ogrodach Edenu.
Warunkiem powodzenia jest oczywiście rozdeptanie węża, a nawet wszystkich węży, tak by nie nakłoniły wyborcy do spożycia owocu z drzewa poznania dobra i zła, bo mogłoby mu to zaszkodzić przy dokonywaniu słusznego wyboru. W Biblii Bóg zdążył przed wężem i pokazał Adamowi Ewę.
Można snuć więcej analogii biblijnych, ale i bez takich odniesień dzieło tworzenia Partii Demokratycznej jest imponujące. Jeszcze nie powstała, jeszcze nie ma programu i nie wiadomo, jaki on będzie, a już wszyscy chcą na nią głosować. Po prostu nie mogą się doczekać. Jeszcze tej partii nie ma, a już ma premiera i wicepremiera w rządzie, ma swój organ prasowy i tabuny prasowych rzeczników. Jeszcze się nie narodziła, a już uczeni mężowie skalpelami swych wyostrzonych umysłów dokonują sekcji jej zwłok. Jeszcze nie istnieje, a już w całej Polsce, od krańca po kraniec, tłumy ciągną, żeby się zapisać.
Co będzie dalej? To też jest w Biblii. Najpierw zrzut manny na pustyni, a potem siedem lat chudych i plagi egipskie. •
MACIEJ RYBIŃSKI