ichtiolog
09.05.05, 06:57
Drużyna skautów
Dotychczas było zawsze tak, że partie polityczne mające reprezentacje w parlamencie tworzyły rząd. W Polsce wytyczono nowe ścieżki. Rząd wziął udział w tworzeniu dwóch partii, których nie ma w parlamencie. Partii Demokratycznej i Unii Lewicy. A przecież to jeszcze nie wszystko. Można się spodziewać dalszej inicjatywy partyjnotwórczej członków rządu, bo są w nim jednostki ambitne.
Konwencja Partii Demokratycznej była bardzo wzniosła, podniosła i wzruszająca. Wygłaszano na niej przede wszystkim homilie, napominające obywateli, żeby byli dobrzy i poczciwi. Nawet premier Marek Belka powściągnął brutalny temperament i wygłosił Kazanie na Górze, w którym - zamiast naganiać obywateli, a także nową partię do roboty - okadził wszystkich pochwałami i oblał lukrem. Sala przyjęła to wystąpienie z zadowoleniem, bo było na niej mnóstwo ludzi kulturalnych, miłych w obejściu i umiarkowanych w poglądach, którzy na co dzień zajmują się omawianiem we własnym gronie szkodliwości sporów, łagodzeniem kontrowersji, krytyką destruktywnej roli radykalizmu i poszukiwaniem świętego spokoju. Nic dziwnego, że w tym towarzystwie, w którym opublikowanie listu otwartego jest Anno Domini 2005 uważane za akt niezwykłej desperacji, z aplauzem spotkało się stwierdzenie premiera, iż samoprzystąpienie do PD wymaga odwagi. Tak to znów odwaga staniała. Natomiast rozum jest na dal na wagę złota. Reorganizacja UW w PD, przeprowadzana po to, by dać towarzyską legitymację części przynajmniej układu postkomunistycznego i postawić mu do dyspozycji tratwę ratunkową, jest uporczywym powtarzaniem błędów popełnianych już parokrotnie, poczynając od Okrągłego Stołu. Te błędy, razem z nieczytelnymi pełnym frazesów programem politycznym wypchnęły UW najpierw z rządu, potem z parlamentu, a w końcu na margines społecznego zainteresowania. Przez te lata działacze UW mogli się już nauczyć, jaka jest różnica między partią dążącą do władzy a drużyną skautów dążących do własnej doskonałości moralnej. I przynajmniej nie dawać się wykorzystywać przez prawdziwych polityków do niemoralnych celów.
Maciej Rybiński