Dodaj do ulubionych

ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary?

27.06.05, 10:36
dla mnie żenada. Kto to w ogóle robi? A jakie peany przeczytałem na ich
cześć. Czuję towarzystwo wzajemnej adoracji

www.poloniacalgary.com/DziesiecLatFali.htm
Obserwuj wątek
    • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 12:38
      Nie wiem, jak w Calgary, ale moi znajomi z Edmonton dość licznie i chętnie
      słuchają 3, no dla nich nie są to nocne pory, szczęśliwcy:) A chowani na tym
      samym wszyscy:))
      Ale mogę zapytać, jeśli to ważne, bo i w Calgary wylądowało od nas parę osób -
      ja z pokolenia emigrującego masowo po studiach w końcówce lat '80 i z mojego
      roku to pewnie z 10% wylądowała w Kanadzie... Zdaje się, że wtedy te obozy
      przesiedleńcze głównie do Kanady kierowały, ale pewności nie mam. Ja nie
      wyemigrowałam na nieszczęście forumowiczów:)
      • ciekawostka2 Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? 27.06.05, 19:42
        a dalej masz kontakt z ludźmi, którzy wyjechali? W Edmonton mieli chyba 2
        polskie radia nadające w soboty lub niedziele. Jedno z nich prowadził gość,
        który nazywał się Zalewski. Nie dziwię się, że ludziska słuchją 3. To przecież
        radio "naszych czasów";)
        Chętnie pogadam z kimś z Twoich znajomych z Edmonton i Calgary. Przy okazji -
        skąd jesteś? Jakby co to zapraszam tutaj lub na gadu 4952177
        Pozdrawiam
        • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 20:15
          Kontakt mam, trochę/intensywnie razem balowaliśmy kiedyś a i o wolną Polskę
          walczyliśmy i to przetrwało:) Znaczy znajomość. Właśnie czekam na świeżą dostawę
          płyt z Kanady:))) Tam Polonia silnie się trzyma, ale co do kontaktu
          bezpośredniego to muszę zapytać, każdy zaganiany po uszy. W Totronto też parę
          sztuk osiadło.
          Ale za to zdjęcie Ci podrzucę, bo to dni Kanady teraz były, mnie ujęło:
          mailbox:///D|/Documents%20and%20Settings/ania/Application%20Data/Thunderbird/Profiles/mzkw3bsl.default/Mail/Local%20Folders/Inbox?number=4387182&part=1.2&type=image/jpeg&filename=IMG_0514.JPG

          PS. Nie wiem, czy mi się udało, przyjaciel kompletnie mi pozmieniał
          oprogramowanie ostatnio i kiepsko się jeszcze poruszam na nowym gruncie, gdyby
          prywatne wieści czy adresy się dołączyły to nie czytaj po prostu, proszę.
          • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 20:29
            Guzik. Nic nie wyszło. A takie piękne zdjęcie polskiej i kanadyjskiej flagi
            razem splecionych... I jeszcze kolorystycznie identycznie na tle błękitnego
            nieba. Jak wykombinuję, jak to skopiować to prześlę, ale znając moje talenty
            informatyczne, to i z pół roku może potrwać:))
            No tak, nijak ma się to do radia, przepraszam wszystkich. To jak powracają z
            roboty to się spróbuję czegoś dowiedzieć o ichnich upodobaniach radiowych i tej
            polskiej fali (o ile sama nie będę już spała - muszę zebrać siły na jutrzejszego
            Manniaka:)))
            Aha, ja z Warszawy. A właściwie z domu pod lasem w Warszawie:) Nie tak ładnie
            jak u Was, ale też nie jest źle, łosia ostatnio spotkałam 15 minut od domu!
            No i dla odmiany i zwrotnie - ja zaopatruję naszych w polskie płyty...
            • ciekawostka2 Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? 27.06.05, 21:35
              czyli jednym słowem przejęłaś mój chleb;) Jakby co, to wyjaśnię na gadu albo
              mailem. Wszyscy znajomi z Warszawy? Jeżeli piszesz o obozach to na pewno
              jechali przez Włochy, Niemcy albo Turcję.
              Ja czekałem na swoją kolej 3,5 roku w Atenach.
              Dlaczego nie wyjechałaś? Rodzina, praca, obowiązki czy obawa przed nostalgią?
              Kobiety tak mają...;) coś wiem na ten temat.
              Szkoda, że nie znałem nikogo z Warszawy. Spotkałem ludzi z Poznania
              (też "walczących"), Śląska, Lublina, Zakopanego ale z Warszawy... czekaj! mam:)
              Małgorzata i Jacek:) z Edmonton, ale oni chyba nie walczyli, to raczej
              pokolenie zwolenników ale chyba nie brali udziału w starciach z władzą, choć...
              kto to wie. Przynajmniej nie ujawnili się jako działacze w pracach naszej grupy
              pomagającej polskim emigrantom.
              Przemieszkałem w Kanadzie 7 lat i od 97 znowu wzbogacam podatkami polski urząd
              skarbowy;)
              Też odszedłem od głównego tematu - radia... ale miło, że się ujawniłaś. Daj
              znać co dalej..:) Obrazkami się nie przejmuj - ja też obsługuję tylko przydatne
              mi w pracy programy;)
              Pozdrowionka
              • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 22:07
                Nie korzystam z gadu gadu, ogólnie poza tym radiowym forum to głównie tylko
                zawowodowo korzystam z internetu. A, no i prywatnie, mailowo, ale tu już
                bardziej się ukrywam:))
                No to witamy Pana w kraju, jak tam po powrocie? Parę różnic przez parę lat się
                zdarzyło było...
                Hm, równie dobrze mogłabym zapytać, dlaczego wróciłeś, jak Ty, dlaczego ja nie
                wyjechałam:) Ja się chyba wystarczająco nawyjeżdżałam w życiu...
                Po pierwsze jestem na wskroś polska. Albo i bardziej. Po drugie nie miałam
                najmniejszego powodu do emigracji. Po trzecie zabrano mi paszport 'z ważnych
                przyczyn państwowych, paragraf czwarty':) Jako osobie nieletniej jeszcze i na długo.
                Po czwarte gdzie jeszcze jest Powtórka z Rozrywki i kto rozumie, co to Bolek i
                Lolek czy kartki na buty (słowo, mam taką jedną zasuszoną:) Uwielbiam absurdy
                tego kraju, cieszę się, że nie trzeba już być zabijanym za przekonania, mogę np.
                posłuchać - to nawiązanie radiowe:) (i poczytać pana Tyma - choc oni tam w
                Edmonton to i bibliotekę polską mają jakoś sprawnie działającą, bo zdarza im się
                wyprzedzać mnie w lekturze nowości:))
                No i ogólnie jestem u siebie pomimo wszystko...
                Nawet jak Manniaka słuchać muszę po ciemku:)))
                Pozdrawiam zwrotnie, ania
                • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 22:09
                  Aha, przez Rzym pierwsza partia, potem jedni już drugich ściągali. No Aten to Ci
                  nie zazdroszczę...
                • ciekawostka2 Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? 27.06.05, 22:43
                  proszę, zapytaj przy okazji, czy nadal wychodzą "Kulisy Polonii" i czy je
                  redaguje stara ekipa?;)
                  Z tym powitaniem w kraju to już lekka historia, ale jak mówią "lepiej teraz niż
                  potem, lepiej potem niż nigdy":) Fakt, faktem, że zostawiłem tam jeszcze sporo
                  klamotów, w tym masę polskich kaset i płyt CD.
                  Czy dobrze zrozumiałem, że jesteś obecna na tym forum z obowiązku? No to sobie
                  wybrałaś...;) Pisałaś o polskiej bibliotece. Jeżeli nie strzelam byka to
                  kanadyjskie biblioteki publiczne w Edmonton i Calgary mają spory księgozbiór
                  polskich książek ale robią zakupy raz do roku więc nie wiem jak im się udało
                  mieć coś szybciej od Ciebie. Chyba, że sama nie spieszyłaś się do wizyty w
                  księgarnii - przyznaj się;)
                  Piszesz o Powtórce z rozrywki..., no właśnie, gdzie ona, gdzie? 60 minut na
                  godzinę, Teatrzyk Zielone Oko...
                  Ciebie absurd tego kraju zatrzymał, mnie korupcja tego kraju pchnęła do
                  wyjazdu. Dusiłem się... Wróciłem z prozaicznych powodów; nie chciałem uchodzić
                  za złego jedynaka kiedy przyszedł czas próby..., a co?!;)
                  Co znaczy być u siebie? Czy rozumieć szum głosów w metrze lub na ulicy? Ja
                  jestem u siebie wszędzie gdzie bywam. Dzisiaj, kiedy jak sama mówisz można
                  internetem odsłuchać Trójki (jakiś element radia stanowczo musi się w naszym
                  wątku pojawić;)), uważasz, że to bycie u siebie w dalszym ciągu ma takie
                  znaczenie?
                  Zmykam odetchnąć nocną ciszą...
                  3manko;)
                  m.
                  • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 23:43
                    Tak jest, mam pierwsze informacje:)) Frank Zalewski jak najbardziej, radiowy,
                    znany i zaprzyjaźniony:))) I słuchany w Edmonton. Kulisy Polonii nie wychodzą
                    już, bo zbankrutowały, wychodzi Panorama. Wieści z Calgary jutro.
                    • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 27.06.05, 23:53
                      A ja nie, nie zawodowo, towarzysko tu tylko jestem na tym forum i z nawyku, i z
                      poczucia obywatelskiego obowiązku głównie. Poza słuchaniem nie mam nic wspólnego
                      z radiem.
                      Poza tym radzę Ci się ze mną nie zadawać, bo nie cieszę się dobrą sławą, jako
                      osoba przekupiona przez Trójkę i coś jeszcze, dużo tego było, głównie jednak
                      same wady:)))
                    • ciekawostka2 Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? 28.06.05, 16:09
                      witam;)
                      dobrze, że przynajmniej Zalewski przeżył. "Kulisy" już za moich czasów miały
                      kłopoty, szkoda.
                      Kiedy dowiadujesz się po dłuższym czasie, że starzy znajomi dalej zajmują się
                      rzeczami sprzed lat, masz wrażenie, że czas się zatrzymał i od wyjazdu minęły
                      zaledwie dni...
                      Komu się tak naraziłaś?:) ludziom z forum za obronę Trójki?:) to można przeżyć,
                      zaryzykuję tę znajomość;)
                      Jeżeli będziesz rozmawiała ze znajomymi o ludziach z Calgary to chciałbym się
                      dowiedzieć o paru osobach ale nie odważę się podać ich nazwisk na forum. Niech
                      spoczywają w publicznym spokoju. Dlatego jeszcze raz namawiam na maila:)
                      Pozdrawiam serdecznie...
                      gdzie tak szalałaś po świecie? I, jeżeli to nie tajemnica, po co?
                      zaintrygowany zagryzam zgryzem;)
                      • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 28.06.05, 17:26
                        Na razie odebrałam z lotniska płyty i malutką kanadyjsko-polską (a może
                        odwrotnie?:)) dziewczynkę i na chwilę jestem nieobecna:)))
                        Dowiem się więcej o te kulisy w takim razie. Ale to chwilę potrwa, bo mi się
                        nagromadziło wszystkich spraw trochę.

                        Czym sie naraziłam na forum? Tym, jaka jestem.

                        Aha, co do wyjazdów i powrotów to zauważyłam, kiedy wróciłeś, wbrew pozorom
                        'czytam ze zrozumieniem' - to hasło tego forum, gdybyś nie wiedział:))) Ale
                        chodziło mi o to, że sporo się zmieniło w czasie Twojej nieobecności i to taki
                        okres znamienny dość dla tego kraju, więc z zewnątrz kontrast duży i byłam
                        ciekawa Twoich wrażeń.

                        Z Calgary nie mam jeszcze żadnych wieści, może nocą.
                        Dziś Manniak, to będę na łączach;)

                        Hm, na maila... Nie, jednak nie, przepraszam Cię bardzo i naprawdę, ale bronię
                        swojej prywatności, jak umiem. Zdaje się, że kiepsko umiem:)))
                        No i zdaje się masz imię na 'm' a ja mam słabość do imion na m:)i zobaczysz, źle
                        to się skończy dla Ciebie!;)

                        PS. A nie, neandertalski nie jest na m! A jego się nie wyrzeknę nigdy!

                        PPS. Mam sprostować pod karą śmierci, że ten dzień Kanady to pierwszego lipca a
                        flagi wywieszają wcześniej, bo tak mają. I że znowu zachowałam się
                        beznadziejnie:) No to prostuję, kanadyjczycy moi!


                        • ciekawostka2 Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? 28.06.05, 19:29
                          też na moment;)
                          Spokojnie, z Kulis interesuje mnie los byłego, brata Naczelnej;)
                          Masz szczęście, nie mam wolnej chwili, żeby zobaczyć ile nabroiłaś na forach
                          ale już zaczynam się bać:)
                          Jestem zdruzgotany zawadiackim błyskiem w oku, który podskórnie czuję;)
                          Jeżeli chodzi o zmiany "w terenie" to oczywiście starałem się być na bieżąco.
                          Przyjeżdżałem do kraju co kilka miesięcy - dlatego obyło się bez ogłuszających
                          wrażeń.
                          Wiesz, Okęcie i Centralny zastałem bez zmian, zmęczony odwiedzinami w Lublinie
                          i przesunięciem czasu śpiąc nie poczułem delikatnych muśnięć brzytwą lub żyletą
                          wrażliwego złodzieja, który pozbawił mnie portfela z kieszeni spodni. Właśnie
                          tak wracałem:)
                          Oto Twój i mój kraj;) Naprawdę za tym pejzażem tak tęsknisz?
                          Przepraszam, to nie Twoja wina. Ty jesteś tą częścią Polski dzięki której tacy
                          jak my i nam podobni nie tracą nadziei...
                          M? Pozbądź się sentymentów... malkontent, małostkowy, maruda... Naprawdę warto
                          wracać do wspomnień?;)
                          Ale nie piszę tego ze strachu, spokojnie:) Spróbować zawsze, chociaż ile razy
                          można wchodzić do tej samej rzeki? Przyznaj.:)
                          Szanując wybór prywatności ze smutkiem muszę wspomnieć, że z braku czasu mogę
                          bywać tutaj bardziej sporadycznie niż bym chciał.
                          Dużo ciepełka, sił. Kanadyjskie dziewczynki są wymagające;)
                          • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 29.06.05, 20:47
                            Przekazuję mój sondaż odnośnie polskiej fali w Calgary:) Dwie sztuki słuchają a
                            trzy nie:) Nie wiem, czy zbudujesz z tego słupki, ale zawsze coś:) No i darmowy
                            ten sondaż:)
                            Narobiliśmy zamieszania zdaje się w tej Kanadzie, bo wszyscy się zaktywizowali
                            nagle. W szczególności w sprawie 'brata Naczelnej', cokolwiek by to nie
                            oznaczało, zapanowała panika i wszyscy sprawdzają:)

                            Co do muśnięć brzytwą to ja córka chirurga i niejeden skalpel w życiu widziałam,
                            więc kto wie, czy to nie ja w tym pociągu, ostrożnie z ocenami...;)
                            podpisano: pejzaż horyzontalny

                            • ciekawostka2 Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? 01.07.05, 17:50
                              dzięki za zaangażowanie:)
                              czy na podstawie znajomych z Calgary powinienem wyciągać wnioski? Myślisz, że
                              to reprezentatywna grupa?;)
                              Uspokój znajomych bo zaczynam obawiać się samopoczucia "brata Naczelnej".
                              A człowiek już za "moich czasów" był w wieku zaawansowanym.
                              jestem pod wrażeniem, wystarczy lekko uderzyć w stół...:) Bądź miła i przyznaj
                              gdzie Twoich znajomych można spotkać?;) jak dotąd nikt nie przyznaje się na
                              forum Gazety do kanadyjskich koneksji from Alerta i jesteś jedyna, które takowe
                              posiada:)
                              Racja, nie brałem Cię pod uwagę pisząc o przygodzie w pociągu i nadal raczej
                              trudno mi sobie wyobrazić Ciebie strzelającą oczami na boki sprawdzając czy nie
                              ma świadków podrzynania delikwentom kieszeni i dalszej "penetracji" jego...
                              kieszeni:)
                              Na policji kiedy wskazałem potencjalnych sprawców zapytali "A banknoty spisał
                              pan?, Nie? to jak pan udowodni im, że nie kupili tego co mają przy sobie w
                              kantorze?" Kolejny koloryt rodzinnego krajobrazu. Nie, żebym się skarżył... po
                              prostu rodzimy folklor.
                              Przy okazji calgaryjskiej "Fali", dlaczego jedni słuchają a drudzy nie?
                              Czy słuchający należą do obozu zwolenników redaktora prowadzącego?:)
                              Cześć jego pamięci lub coś w ten rzucik, ale niekoniecznie...;)
                              • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 01.07.05, 18:23
                                Grupy jak to grupy, słupkowe albo inne:) Moje jakościowe:)))

                                A może się wybierzemy do tej Kanady, właśnie odebrałam maila, zostawiają mi dom
                                i samochód, bo sami na wakacje się wydzielają. Zapraszają mnie juz od stu
                                lat:))) Nigdy nie byłam za Wielką Wodą. Sprawdzilibyśmy brata Naczelnej i Polską
                                Falę:)) Ciekawe, co mój mąż na to, on co prawda przywykł już do mnie przez parę
                                lat oraz do moich szatańskich pomysłów, ale chyba wszystko ma swoje granice:)
                                Nie dam Ci namiarów na moich znajomych, bo to moi znajomi i czort wie, czy życzą
                                sobie zaprzyjaźniac się z Tobą. O!
                                A poza tym Ty też już stałeś się Moim Znajomym i koniec a jam zachłanna i Cię
                                nie sprzedam:)))
                                I przestań narzekać na kraj, w Kanadzie dla odmiany zatruwali krew, znaczy nie
                                sprawdzali przez ładnych parę lat.
                                Poczekaj, coś teraz o radiu by trzeba... hm... no było takie Radio...
                  • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 28.06.05, 00:25
                    Myślę nad Twoim listem...
                    Spróbuję to z grubsza poukładać.
                    1. Jeśli czas proby Cię ściągnął to najważniejsze.
                    2. Być u siebie? Nie umiem Ci chyba tego wyjaśnić. Naprawdę nabyłam się dużo w
                    różnych światach, zawodowo i prywatnie i jednak najbardziej lubię mój las za
                    rogiem i jeden osiedlowy sklepik i jeden magiel i moją ksiegarnię, w której
                    bywam czasem:)
                    3. Co do Powtórki z Rozrywki to jakoś mi się dziś zrobiło mizernie na duchu, że
                    muszę czekać do września... Już nieźle przyuczona przez dyrekcję czekałam do
                    późnego wieczora, teraz mam tygodniami, hm.
                    Klub też zabiorą? Aha, bo w wakacje to pewnie człowiek głupieje, wreszcie
                    zrozumiałam...
                    Czy ktoś jakąś ramówkę albo jakieś informacje może podać?
                    • ciekawostka2 ups, hop i tak dalej aby wyżej;) 01.07.05, 18:54
                      Propozycja wspólnej podróży kusząca:) całe szczęście, że nie mam męża:)
                      Z perspektywy widzę, że dłuższe życie z jednym partnerem powoduje uzależnienie
                      a każde uzależnienie poddaje się leczeniu:)
                      Spokojnie, ja tylko tak groźnie wyglądam:) gdyby nie choróbsko w rodzinie i
                      potrzeba pilotowania działań to chętnie bym pomarzył o Stampede lub o Klondike
                      Days, chociaż te z roku bieżącego już są historią.
                      Co do Twoich znajomych, których tak chronisz przede mną..., żeby się nie
                      okazało, że to również ludziska mnie znani z czasów pobytu:) ostatecznie
                      płynęliśmy prawdopodobnie na tej samej fali (niech to będzie akcent radiowy);)

                      Wiesz, że 20-28 lipca przyjeżdżają Polonusi na Festiwal do Rzeszowa?
                      Prawdopodobnie także z Alberty.
                      • Gość: astat Re: ups, hop i tak dalej aby wyżej;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 01.07.05, 19:38
                        Ty się tu mi mężów nie czepiaj, ja Ci dziewczynek z Kanady nie wypominam:)))
                        A z tym Rzeszowem to dopytam się co i jak. Ale już tyle do wyjeżdżania,
                        Olsztyńskie Dni Bluesowe też się zaczynają a człowiek jeszcze i pracować musi
                        od czasu do czasu:)
                        Hm, co z tym 'aby wyżej', bo mnie zaniepokoiło, Ty tu za promocję tej Polskiej
                        Fali robisz czy jak?;) No tak, a mnie wrobić we wszystko można bez problemu...
                        E, nie wierzę, znam się na ludziach.
                        • ciekawostka2 Re: ups, hop i tak dalej aby wyżej;) 02.07.05, 14:16
                          pracować? Kto pracuje? Przecież praca zniewala... Radzę zająć się rozkoszą i
                          smakowaniem życia nie tylko od święta:)
                          Czy ja się kogoś czepiam? pisałem tylko o programie uniezależnienia od
                          uzależnień. Proszę mi tu niczego nie amputować Pani doktór;)
                          Przyznam, żę z tą znajomością ludzi to mi dogryzłaś, niech będzie. Niby
                          pamiętliwy nie jezzzdem ale...;)
                          Ogólne to będę wdzięczny za świeże fakty z linii frontu zanim cooledzy z
                          Dzikiego Zachodu naprawdę porzucą swoje rancza na czas wakacji;)
                          Pozdrowionka

                          • Gość: astat wakacje na Dzikim Zachodzie IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 03.07.05, 19:04

                            > Ogólne to będę wdzięczny za świeże fakty z linii frontu zanim cooledzy z
                            > Dzikiego Zachodu naprawdę porzucą swoje rancza na czas wakacji;)

                            No niestety, lato czeka, jeszcze się rozproszyli wcześniej w związku z tym dniem
                            Kanady, który to pokręciłam im wbrew, kiedy jest:)
                            Ale jesienią dam znać:)))
                            Może nie przez radio, ale zawsze mamy forum...
                            PS. Brata Naczelnej nie namierzyłam;)
                            PPS. A jakie masz to imię na m, mogę zapytać nieśmiało?
                        • Gość: astat noce i dni:) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 03.07.05, 21:46
                          No wiem, wiem, bluesmanniaku, że olsztyńskie to _noce_, no ale noce dla bluesa,
                          dni dla Olsztyna:))) Zabiją mnie we wtorek w nocy wszyscy, tak coś czułam, z
                          każdej strony człowiek nie zna dnia ani godziny...:))) Jeszcze neandertalski
                          poszedł drań jeden na urlop i nie ma mnie kto bronić!
                          • ciekawostka2 Re: noce i dni:) 03.07.05, 22:01
                            Gość portalu: astat napisał(a):

                            No wiem, wiem, bluesmanniaku, że olsztyńskie to _noce_, no ale noce dla bluesa,
                            dni dla Olsztyna:))) Zabiją mnie we wtorek w nocy wszyscy, tak coś czułam, z
                            każdej strony człowiek nie zna dnia ani godziny...:))) Jeszcze neandertalski
                            poszedł drań jeden na urlop i nie ma mnie kto bronić!

                            kapelusz, że to kontynuacja korespondencji nie do mnie:)
                            Wybacz, że przeczytałem ale musiałem, żeby zrozumieć. Nie wtrącam się bo to
                            chyba inna para bamboszy. W każdym razie gdyby nie wyjazd na kilka dni to sam
                            oczywiście zadeklarował bym pomoc przed zombies. Ale broń się! jeżeli
                            przetrzymasz do środy-ruszę z odsieczą:)
                            Co to za wywiad jeżeli nie namierzył brata Naczelnej? o ile pamiętam, widniał w
                            książce tel. tylko zapomniałem już nazwiska:)
                            Szanuję Twoje tajemnice i chętnie poproszę o to samo:)
                            Równowaga w przyrodzie musi zostać zachowana, prawda?;)
                            • Gość: astat errata IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 05.07.05, 13:30

                              ciekawostka2 napisała:

                              > Gość portalu: astat napisał(a):
                              >
                              > No wiem, wiem, bluesmanniaku, że olsztyńskie to _noce_, no ale noce dla bluesa,
                              > dni dla Olsztyna:))) Zabiją mnie we wtorek w nocy wszyscy, tak coś czułam, z
                              > każdej strony człowiek nie zna dnia ani godziny...:))) Jeszcze neandertalski
                              > poszedł drań jeden na urlop i nie ma mnie kto bronić!
                              >
                              > kapelusz, że to kontynuacja korespondencji nie do mnie:)
                              > Wybacz, że przeczytałem ale musiałem, żeby zrozumieć. Nie wtrącam się bo to
                              > chyba inna para bamboszy. W każdym razie gdyby nie wyjazd na kilka dni to sam
                              > oczywiście zadeklarował bym pomoc przed zombies. Ale broń się! jeżeli
                              > przetrzymasz do środy-ruszę z odsieczą:)
                              > Co to za wywiad jeżeli nie namierzył brata Naczelnej? o ile pamiętam, widniał w
                              >
                              > książce tel. tylko zapomniałem już nazwiska:)
                              > Szanuję Twoje tajemnice i chętnie poproszę o to samo:)
                              > Równowaga w przyrodzie musi zostać zachowana, prawda?;)

                              Hm, no faktycznie wyszło mi niejasno:)
                              Olsztyńskie Noce Bluesowe są a nie dni i palnęłam jak żyrafa na fotografa.
                              Dlatego próbowałam się tłumaczyć, zwłaszcza przed nocnymi słuchaczami Manniaka
                              po ciemku, którzy też tu zaglądają, vide piżamkowy Pablo Picasso:))). Oni akurat
                              mnie nie zabiją, wręcz przeciwnie powiem nieskromnie;), dlatego było mi
                              podwójnie głupio za przejęzyczenie.

                              Neandertalski to lewa noga naszej dwunożnej koalicji i tak juz od 2? 3? lat
                              wzajemnie się wspieramy na tym forum. Tu jest takie bardziej towarzystwo
                              wzajemnej adoracji, wątki się plotą dziwacznie aczkolwiek zabawnie czasem też.

                              Wywiad kanadyjski nie działa, bo się urlopuje, nie moja wina:) Choć już mnie
                              samą zaczał intrygować brat Naczelnej, więc będę czuwać:)
                              No daj spokój, przecież nie będę wywlekać na forum Twoich spraw, zwłaszcza że
                              ich nie znam:) Przepraszam za te dziewczynki kanadyjskie, to był żart, wężykiem:)

                              A, jeszcze mi się przypomniało, tych panów Zalewskich jest ponoć dwóch, junior i
                              senior, Frank to zdaje się senior, ale obaj radiowo się udzielają.
                              nieudany wywiadowca

                              PS. A w środy staraj się nie wracać, środy to wyjątkowo nieudany wynalazek, my
                              manniacy ciemniacy z Redaktorem na czele upieramy się zawsze przy wtorku:)
                              Ale i tak czekam z utęsknieniem;)
                              • ciekawostka2 Re: errata 06.07.05, 11:37
                                czy "Redaktor na czele" to ten co Ty wiesz a ja się domyślam?:)
                                Jeśli z równą finezją tniesz skalpelem jak piszesz i wyjaśniasz, to muszę
                                wiedzieć w którym szpitalu się realizujesz. Tak na wszelki wypadek;)
                                Wężykiem, wężykiem naturalnie:)
                                Nawiasem, kanadyjskie dziewczynki nie obraziły się, ja też nie miałem powodów:)
                                wiadomo, był to okres błędów i wypaczeń zwany czasem zbioru doświadczeń, tylko
                                dlaczego zawsze jesteśmy mądrzejsi patrząc wstecz? (To ogólnie o zasadzie, żeby
                                nie było kwasów;) )
                                Zrobiłem postęp - odnalazłem nazwisko brata Naczelnej! teraz wystarczy w
                                książce telefonicznej odszukać numer i... ale zrobiłbym mu niespodziankę.
                                Pamiętam jednak o jego nadwyrężonym sercu. W każdym razie żeby skrócić jakieś
                                dywagacje-bardzo w porządku człowiek.
                                Nie deprecjonuj tak szybko nieudanego wywiadowcy. Na taki tytuł trzeba
                                porządnie zasłużyć;)
                                Czyżby na serio wszyscy z Twoich "prężnych, zwartych i gotowych" z Calgary
                                wyjechali? Szkoda.
                                Gorąco pozdrawiam ;)
                                • Gość: astat polskiej fali cd.;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 06.07.05, 18:04
                                  Aaa, bo Ty nie manniaczący, przepraszam, Redaktorem zwiemy Redaktora, tak się
                                  przyjęło od lat paru. Tego na M:)
                                  Po drugie fakt, tu już wiekszość wie, że szybciej piszę niż myślę i różnie to
                                  czasem wychodzi:)
                                  Po trzecie jestem tylko doktorowa córka a nie pani doctor, więc eksperymentów
                                  medycznych nie uskuteczniam na ogóle naszego społeczeństwa. Dla jego szczęścia i
                                  korzyści osobistych. Jeśli już, to jednostkowo;)
                                  Po czwarte jesteś mądrzejszy patrząc wstecz? Bo ja nic a nic.
                                  Po piąte kwasy to na pewno nie ja, ja i tak wszystko natychmiast zapominam, bo
                                  za dużo mam do pamiętania, jakbym jeszcze kwasami sobie głowę zawracała to już
                                  koniec:)
                                  Po szóste no nie będę Cię przecież z tym kalgaryjskim radiem oszukiwać i
                                  wymyślać swoich wersji, dwie sztuki wyjechały i trzy inne też, na pewno się
                                  znają między sobą tam jakoś szerzej, ale co mam zrobić? Napastować też nikogo
                                  nie będę. Zresztą ci bardziej zbliżeni do moich kręgów zaprzyjaźnionych to są w
                                  Edmonton a właściwie też ich teraz nie ma:) Dodatkowo jedna para przeniosła się
                                  ostatnio gdzieś na Florydę, ale zapomniałam gdzie, może i tam jakieś polskie
                                  radio działa, jak osiądą i się osiedlą do końca to też mogę zapytać.
                                  Po siódme to TY chyba powinieneś mieć tam znajomych a nie ja, której noga tam
                                  nie postała w życiu, więc się nie czepiaj:)

                                  A w ogóle to miło bardzo, że wróciłeś, ale uważaj na Neandertalskiego z tymi
                                  gorącymi pozdrowieniami;), choć rozumiem, że w ostatnie dni nie da się inaczej:)
                                  Zwrotnie podobnie pozdrawiam, ania
                                  • ciekawostka2 Re: polskiej fali cd.;) 06.07.05, 23:25
                                    z a... to całkiem, całkiem... dobrze Ci wyszło... A może ja w każdym przypadku
                                    dopatruję się teorii spiskowej? W każdym razie z tym imieniem Ci do twarzy;)
                                    Dobrze domyślałem się Redaktora. Tylko skąd tyle wiary w Niego? Być może,
                                    zresztą na pewno, nie miałem okazji go do tej pory docenić. A może po prostu,
                                    na pewno zresztą;) przemawia przeze mnie zazdrość, że tak go kiedyś było pełno
                                    a mnie jakby mniej, żeby nie powiedzieć - wcale. I ten szampański humor
                                    równania zestresowanej młodzieży... Oczywiście pamiętam "Bielszy odcień bluesa"
                                    ale już wtedy byłem ciut... "zboczony" i zagłębiałem się w inne klimaty.
                                    Przyznam, że muzykę traktuję bardzo... :):):) instrumentalnie.
                                    Aż wstyd wymieniać ulubieńców, żeby nie być posądzonym o prymitywizm...
                                    W każdym razie wiem na pewno, że nasza Pszeniczna oraz Orkiestra G-braci nie
                                    należą do moich faworytów:)
                                    Ale mi wygarnęłaś prosto w twarz:) Dobrze przynajmniej, że nie znosisz kwasów,
                                    tak samo jak ja. No to rach-ciach-ciach, pozwól uporać się króciutko z tymi
                                    numerkami 2-8:)
                                    Ad 2. ja też już wiem;) nie martw się, często mam to samo, nie jesteś
                                    osamotniona:)
                                    Ad 3-8 Poddaję się... jako gentelman przyznaję, że kobieta zawsze ma rację
                                    (tylko czasami nie potrafi jej udowodnić):) sama jednak wspomniałaś skalpel
                                    stąd skojarzenie...

                                    Cieszę się, że jesteś szczera.
                                    Jako kot chodziłem własnymi drogami, nie właziłem w stowarzyszenia i kółka
                                    wzajemnych interesów... Przez siedem lat bez kontaktu pojedynczy znajomi
                                    zmienili miejsca zamieszkania.
                                    Większość nazwisk wyleciała z pamięci, ci którzy zostali, to "serdeczni"...
                                    tacy, że: Dzięki, postoję;)
                                    Ale szukam tych pozostałych, tylko yahoo za cholerę nie ułatwia mi tych
                                    poszukiwań:)
                                    Co do ostrzeżeń... kto, kogo i dlaczego?:)
                                    Martwię się tylko o podejście Neandertalskiego do Ciebie. Mam nadzieję, że się
                                    nie skarżysz;)
                                    Chociaż to by się zgadzało... Twoja niechęć do gadu...
                                    Ja w każdym razie tulę po przyjacielsku;)
                                    Do miłego;)
                                    kończę muzycznie...
                                    do re mi - itp, itd...;) "mówi to panu coś?";)
                                    • Gość: astat Re: polskiej fali cd.;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 07.07.05, 00:23
                                      No tak, chyba jednak będziemy musieli przejść na coś prywatniejszego, bo kiepsko
                                      nam wychodzą radiowe nawiązania a forum było nie było radiowe:)
                                      To ja pomyślę:)
                                      Ale żadne tam gadu gadu, naprawdę nie jestem gadatliwa z natury, wolę słuchać.
                                      Oj coś różnie Ci się plecie w życiu, kanadyjski własnodrogowy kocie... Uuups,
                                      przepraszam, wymknęło mi się, ale tak mi się wróżkarsko czasem czuje i swoje
                                      wiem. I już.
                                      Co prawda nic o bracie Naczelnej:)))

                                      Wiara w Redaktora skąd? To nie wiara, to miłość:) A skąd? Znikąd, jakoś od
                                      zawsze, za styl, za poczucie humoru takie a nie inne, za gust, za klasę, no za
                                      całokształt, że tak powiem.
                                      • ciekawostka2 Re: polskiej fali cd.;) 07.07.05, 08:59
                                        Tak przypuszczałem... miłość bywa blind and dangerous:) Pół biedy kiedy
                                        przyznaje się do tak głębokiego uczucia kobieta;) To ja pozwolę sobie znowu
                                        stanąć z boku i przyglądać się temu gorącemu związkowi:) A tak a propos, czy ta
                                        miłość jest odwzajemniona?
                                        Nawiązując do Twoich "czuć" - proszę, tylko nie pozwalaj szaleć intuicji.
                                        Słuchanie bluesa z jednoczesnym wyciąganiem wniosków może skończyć się
                                        katastrofą z kacem moralnym włącznie:)
                                        To oczywiste, że niekture osobniki muszą płacić za lenistwo i nonkonfornizm.
                                        Ale jaką przy tym mają radochę!;)
                                        Bardzo mi się podoba Twój sposób myślenia o przejściu na coś mniej oficjalnego.
                                        Jak mówili "nasi i Wasi" - to kierunek jedynie słuszny;)
                                        Jak zwykle serdeczne pozdrowionka...;)

                                        Acha, miało być o radiu... co by tu o radiu...?
                                        radio is good, it's cool and very
                                        słuchając radia mam niezłe maniery
                                        :)
                                        wiem, wiem..., ale ode mnie do Częstochowy rzut kamieniem...:)

                                        • Gość: astat Re: polskiej fali cd.;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 07.07.05, 10:48
                                          Po kolei, bo znowu bedzie niejasno.
                                          1. Czy uczucie odwzajemnione, to chyba Redaktora musiałbyś zapytać, ja mam
                                          kontakt raczej powiedziałabym jednostronnie-słuchający i wątpię czy Redaktor
                                          telepatycznie zapałał uczuciem do jednej ze słuchaczek;) Ale miłość platoniczna
                                          też potrafi być piękna:)
                                          2. Kaca moralnego akurat mam na składzie i wcale nie z powodu słuchania bluesa;)
                                          3. Lenistwo i nonkonformizm bardzo mi bliskie, witam w klubie:)
                                          4. Wiersz radiowy piękny!!!
                                          Z Częstochowy jest nasza manniacząca Magda (też na m:)), ale studiuje we
                                          Wrocławiu niestety a świetna dziewczyna. Hm, no jeszcze za streczycielkę robić
                                          zaczynam na radiowym forum:))) A właśnie, miała mi przysłać portret Watersa,
                                          który narysowała (bo jeszcze mamy klub pinkfojdowy dla urozmaicenia:). Aha, ale
                                          ona też nie ma mojego adresu, zapomniałam:)
                                          5. A Neandertalskiego to w ogóle proszę mi tu nie tykać w żaden sposób, jam
                                          wierna w uczuciach a i on podobnie:) Poza tym jestem przez niego przekupiona
                                          jakąś niepoliczalną już gromadą płyt, które mi podsyła z zachodnich rubieży,
                                          które zamieszkuje.
                                          6. Pozdrawiam, znowu ciepło:)
                                          • ciekawostka2 Re: polskiej fali cd.;) 07.07.05, 19:24
                                            Już się nie czepiam Neandertalskiego;) Tym bardziej, że człowiek na wyjeździe i
                                            byłoby poniżej pasa wykorzystywać ten fakt.
                                            Jednak i Ciebie dopadają moralniaki. Czyli masz zasady... to ważne. Przyjmuję
                                            do wiadomości-nie mogę ingerować w szczegóły. Ale trzymam kciuki, żebyś szybko
                                            uporała się z kacórkiem;)
                                            Klub leniuchów i nonkonformistów ma jakąś nazwę czy dopiero jesteśmy
                                            pierwszymi...hm... założycielami, członkami? (dobra, dobra-wiem, każdy mówi za
                                            siebie;) )
                                            Pnk Floyd to bardzo bliskie mi tematy:) Tylko, że nie nadaję się absolutnie do
                                            żadnych struktur! Nadmieniam tak na wyrost:)
                                            Trochę przekombinowałem z tą Częstochowacją, biję się w pierś;) W Kanadzie
                                            odległość między Calgary i Edmonton, najbliższym miastem, to około 300 km. To
                                            miałem na myśli pisząc, że mam rzut kamieniem. W Polsce gdziekolwiek nie
                                            ruszysz - masz blisko:)
                                            W każdym razie Magda dowodzi, że wszędzie mamy zdolny narybek, to cieszy.
                                            Chwila ciszy za tych, którzy stali się celem w Londynie...
                                            Pozdrawiam...
                                            • Gość: astat Re: polskiej fali cd.;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 07.07.05, 20:44
                                              Ano chwila ciszy...

                                              Londyn to w ogóle moje ulubione miasto tak na marginesie. Bardzo bardzo
                                              ulubione. Ha, nie podskoczysz mi z Kanadą:)))
                                              A moja najbliższa przyjaciółka ma męża londyńczyka i cały dzień sobie dziś tak z
                                              Simonem konwersujemy dość nerwowo, bo ja jako pracująca w domu przy komputerze
                                              miałam możliwość oglądania BBC na bieżąco i mogłam mu streszczać z grubsza.
                                              Ale obrazoburczo powiem, że tyle się dzieje różności złych i bardzo złych albo i
                                              jeszcze gorszych na świecie, że rozdmuchiwanie tego co teraz akurat w Londynie
                                              to jednak jest medialno-polityczna akcja też. Z całym szacunkiem dla ofiar, jak
                                              powiedział mądrze un1.

                                              Co do klubu leniwych nonkoformistów to jesteśmy pierwsi założyciele:) Nie wiem
                                              jak Neandertalski, ale on jest zdaje się bardziej przykładny i wzorowy. Tak coś
                                              czuję. No wiesz, ta moja intuicja;)

                                              Z Pink Floydami to bardziej moje prywatne towarzystwo, żadne związki ani kluby
                                              zorganizowane;), ot, podobne upodobania a Magda częstochowsko-wrocławska
                                              znienacka się ujawniła wirtualnie z tym rysunkiem Watersa (nawet nie wiem czy
                                              maluje czy rysuje z pasji czy zawodowo, to wyłącznie manniakowa znajomość, na
                                              dokładkę nie ma skanera:)) no i stąd wleźliśmy na pinkflojdowe tematy.

                                              Czy mam zasady? Oj, trudne pytanie... Niestety mam chyba parę, ale są chwile w
                                              moim życiu, kiedy wolałabym ich nie mieć...

                                              Co do Częstochowy, to o Lublinie napomykałeś zdaje się gdzieś między wierszami:)
                                              i Poznań też wspominałeś, z tego co jeszcze pamiętam;) No więc faktycznie,
                                              wszędzie blisko:)

                                              Aha, radiowo, radiowo... no dziś to nawet trudno mi coś wykombinować, bo choć
                                              wyjątkowo mało telewizyjna jestem, to jednak dziś się nie da inaczej...
                                              O, pan Marcin Łukawski teraz w 3, bardzo go lubię. Choć może mu zaszkodzę swoją
                                              sympatią jako ta czarna owca forumowa:)
                                              • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 07.07.05, 21:26
                                                Aha, przyjaciółkowy mąż londyńczyk jest w Polsce i pracuje i w pracy telewizji
                                                nie ogląda a radia nie rozumie, więc stąd ta konwersacja całodniowa o wieściach
                                                z jego miasta.
                                                Naprawdę, już chyba nigdy nie nauczę się klarownie przekazywać informacji, albo
                                                mnie taką pokochasz albo rzucisz:))) a.
                                                • ciekawostka2 Re: ps 07.07.05, 23:13
                                                  dzięki za wyjaśnienie. Wiedziałem, że coś jest nie tak ale dyplomatycznie nie
                                                  podejmowałem tematu:)
                                                  Śpij spokojnie, nie poddaję się...;)
                                              • ciekawostka2 Re: polskiej fali cd.;) 07.07.05, 23:06
                                                racja... w takich czasach żyjemy. Każdy spektakularny "hit" trzeba wycisnąć...
                                                Kiedyś byłem gotów sam poświęcać się dla podobnych tematów. Nie wiem kiedy lub
                                                co przyczyniło się do zmiany wartości. A może nie chcę sam przed sobą przyznać
                                                się do tego, że wiem...?
                                                Z serio tematu przejdźmy do naszych spraw...
                                                Trzeba się zastanowić nad formą działania klubu leniwych nonkonformistów.
                                                Na zdrowy rozsądek zgodnie z nazwą nie powinniśmy ruszyć nawet palcem w bucie,
                                                żeby propagować klub... co o tym sądzisz?;)
                                                W każdym razie mam już nazwę, muzyczną i adekwatną chyba... Lennon:) za banalne?
                                                Tutaj inaczej niż w manniakowych znajomościach proponuję bardziej się poznawać,
                                                integrować i propagować idee czerpania przyjemności z lenistwa i szeroko
                                                rozumianego sprzeciwu:)
                                                W każdym razie specjalnie kupię skaner. Zawsze może służyć pomocą
                                                potrzebującym;) Sam zresztą potrzebuję, żeby uczciwie stawiać sprawę;)
                                                O zasadach pogadamy przy okazji mniejszego tłoku... Chociaż przyznaję, że aż
                                                dziw, że nie dosięgnęli nas jeszcze różni nawiedzeni, którzy bardzo chcą
                                                zaistnieć na forum za wszzelką cenę każdym sposobem. Niby publiczne a dziwnie
                                                tu spokojnie i bezpiecznie... Uważasz, że to pozory i jesteśmy inwigilowani?
                                                W Lublinie mieszkała jedna z kanadyjskich dziewczyn, Poznań to czasy bardziej
                                                prehisteryczne, czyli okolice lat 80.
                                                A okolice naprawdę ładne, szczególnie niedaleka Radawnica a w niej dworek i
                                                ośrodek-wylęgarnia przyszłego aktywu młodzieżowego:) Srogo się zawiedli ci,
                                                którzy myśleli, że mają w ręku świeży sort "rot jugen":) Eh, to były piękne
                                                dni;) Wspólne słuchanie Cohena, Pink Floydów, Dire Straits. Ktoś przyniósł Men
                                                at work, ktoś inny Santanę i Oldfielda... I niekończące się rozmowy o wyższości
                                                szczypiorku nad pietruszką, żeby nie powtarzać się za profesorem
                                                Stanisławskim...
                                                Żeby było jeszcze bliżej, to Grochów był mi domkiem w późniejszych czasach na
                                                całe 8 miesięcy...
                                                Koniec ze wspomnieniami! Na przód, budować nowy, lepszy...;)
                                                Łukawski jest OK.
                                                Umówiłem się, więc lecę... z nóg:) Kiepski jestem w mitologii. Czy Morfeusz ma
                                                jakiś żeński odpowiednik? Zawsze byłoby milej znaleźć się w czułych kobiecych
                                                objęciach (mój punk widzenia oczywiście);)
                                                Bardzo cieplutkie papatki
                                                • Gość: astat Re: polskiej fali cd.;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 08.07.05, 00:19
                                                  Może być morfina zamiast morfeusza, też działa nasennie a ja, jak już
                                                  zauważyłeś, mam medyczne skłonności:)

                                                  Klub leniwych nonkoformistów proponuję pozostawić dwuosobowym, jakoś takie
                                                  układy najbardziej lubię;) Kameralnie i w ogóle. Leniwo i nonkonformistycznie:)
                                                  Nazwa może być, jak Tobie się podoba, to najważniejsze. Ja też lubię panów na b...
                                                  Ale może lennoń?:) Bardziej leniwo:) Co Ty na to?

                                                  Z Neandertalskim mam koalicję, z Tobą będzie klub, tylko musisz koniecznie mi
                                                  kiedyś powiedzieć, jak masz na imię, bo nienawidzę takiej anonimowości nickowej
                                                  i muszę się jakoś w myślach klubowych do Ciebie zwracać po ludzku:). Choć
                                                  właściwie to i tak wiem, bo ja taka wróżka kabalarka z natury jednak...

                                                  Poczekaj, to teraz idę po atlas i posprawdzam te Twoje okolice, bo nic mi nazwy
                                                  nie mówią. Ja znam Polskę tylko po szpitalach, znaczy zawodowo:)

                                                  Uff, tych Grochowów to mnóstwo w Polsce, następnym razem jakieś bliższe
                                                  instrukcje poproszę:) Ale Radwanicę namierzyłam, ładnie, ładnie tam...

                                                  Ostatnio mnie niejaki cool, też z grupy manniakowej (z tym, że on to bardziej
                                                  grajek niż słuchacz, nie śmiem podawać prawdziwych danych a nuż sobie nie życzy)
                                                  wymęczył szukaniem Kobióra a ja zawsze muszę wiedzieć, żeby sobie wyobrazić
                                                  mniej więcej co gdzie i jak:)

                                                  Czy tu na forum spokojnie i bezpiecznie? Nie wiem, chyba tak. Do paru osób
                                                  przywykłam, z paroma się zgadzam, z paroma nie, ataków personalnych tez troche
                                                  bywa, ostatnimi czasy spoza grona trójkowego przybyło dodatkowe towarzystwo i tu
                                                  już nic nie umiem powiedzieć, zresztą ja wyjątkowo wybiórczo czytam wątki. Z
                                                  lenistwa:) No i tych, których lubię, po prostu.

                                                  Co Ty, jakie naprzód, wspomnienia są równie ważne jak 'naprzód'. A Twoje akurat
                                                  bardzo sympatyczne.

                                                  To jak Ty lecisz z nóg, to ja lecę posłuchać pana Kaczkowskiego*)


                                                  • ciekawostka2 Re: polskiej fali cd.;) 08.07.05, 19:04
                                                    morfina-kupuję:) dobre! nawet bardzo... takie sobie - jak mówił nieodżałowany
                                                    Jerzy Dobrzeżewolski;) Ale serio, bo czasami sobie żartujemy...;) świetne!
                                                    Możesz coś bliżej napiszesz o swoich skłonnościach? tak tylko..., nie zaszkodzi
                                                    spróbować, prawda?:)
                                                    Kameralnie to tak jak ja, więc nie mam nic naprzeciw:) Dobre winko w dłoni,
                                                    hamaczek lub dzika plaża, ewentualnie bezpieczny domek gdy burza za oknem...
                                                    zresztą można robić tyle ciekawych i przyjemnych rzeczy nie robiąc nic
                                                    konkretnego:)
                                                    Lenoń? Len-iwy Noń-korformista? Mam dobry humor - zgoda:)
                                                    A Grochów? miałem na myśli ten koło Rembertowa w okolicach Olszynki
                                                    Grochowskiej:)
                                                    Hotel w którym wtedy przepracowałem ku chwale Ojczyzny całe osiem miesięcy nie
                                                    miał adresu tylko czterocyfrowy kod poprzedzony tajemniczymi inicjałami J.W.:)
                                                    Kobiór kojarzę ze Ślunskiem, to ten? Mnie w takim razie możesz próbować
                                                    namierzać także na południu, choć bardziej w strefie wpływów Wandy co Niemca
                                                    nie chciała:) Nie będę publicznie się obnażał, rozumiesz, prawda? Mooże kiedyś
                                                    w bardziej sprzyjających okolicznościach. Na pewno;)
                                                    Gdy wspomniałaś Kaczkowskiego to jestem chyba jednym z nielicznych, którym
                                                    wiele lat temu pozwolił się fotografować. Zawsze powtarzał, że woli być
                                                    kojarzony z głosem niż z wyglądem. Z tego co wydaje mi się, to długo trzymał
                                                    się tej zasady. Chyba dopiero niedawna promocja książki na Targach w PKiN
                                                    spowodowała, że stał się bardziej "publiczny".
                                                    Przyznam, że był dla mnie wzorem. Jeżeli głos może stać się wzorem...;)
                                                    gdzieś na forum radiowym zaproponowałem dzień w którym od rana do wieczora
                                                    moglibyśmy posłuchać w naszym ulubionym Radiu wszystkich głosów "sprzed wojny"
                                                    i audycji, które były tak ważne dla nas kiedyś. Pomysł chyba kiepski albo z
                                                    niewielką siłą przebicia bo nie spotkał się z jakąkolwiek reakcją.
                                                    ale o tym i nie tylko... w następnym odcinku o ile Bóg da, Partia natchnie a
                                                    Naczelny Cenzor dopuści;)
                                                    Jak zwykle dużo Ci'epełka
                                                  • Gość: astat Re: polskiej fali cd.;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 08.07.05, 20:56
                                                    Strasznie intymnie nam się porobiło, lepiej się więc nie obnażaj, publicznie
                                                    zwłaszcza, faktycznie:)))
                                                    Oj, czuję ten dobry nastrój, czuję...;)

                                                    Aaa, to ten Grochów, no to jesteśmy w domu, zwłaszcza szpital na Grenadierów i
                                                    Szaserów znam nieźle:). Ale nie wiedziałam, że Olszynka Grochowska to też
                                                    jeszcze Grochów, coś kręcisz, Grochów to przecież Warszawa bliżej Saskiej Kępy a
                                                    tam dalej z Olszynką na czele to już chyba tzw. wielka warszawa i praga tylko, w
                                                    sumie ciekawe, muszę sprawdzić. I jak, fajnie było?:) No te chabry z poligonu...
                                                    I inne atrakcje:)
                                                    Koło mnie jest WAT, poligon i jak biedne chłopaki biegną w 30-stopniowy mróz z
                                                    całym rynsztunkiem na strzelnicę a ja sobie obok nonszalancko przejeżdżam
                                                    samochodem, no dobrze, samochodzikiem, to czuję się za każdym razem równie fatalnie.

                                                    Co do nałogów, to nawet palić się nie nauczyłam, tyle przyjemności w życiu mnie
                                                    ominęło...;) Poza tym wolę niczego nie próbować, bo chyba mam skłonności do
                                                    uzależnień. No wiesz, 'too high or too low' jak to u Billy Joela było.

                                                    Hm, hm, to Ty kaczorowy? Bo tu, wiesz, są dwie ekipy, kaczory kontra
                                                    niedźwiedzie i jakby co, to my z neandertalskim z drugiej ekipy i będziemy
                                                    walczyć do ostatniej kropli krwi:). Ale nie wiem, czy ja już tego nie pisałam
                                                    przypadkiem, których to przypadków nie ma:)
                                                    No nic, jak już się wplątałam w ten lennionowy klub, to niech tam, akceptuję Cię
                                                    z całym dobrodziejstwem inwentarza:) Uprzedzałam, żem wierna. Hi, hi, potem się
                                                    mnie za boga nie pozbędziesz:))) Może jeszcze przemyśl swoją decyzję klubową. I
                                                    niech forum czuwa nad nami;)

                                                    zwrotnie buziaki, a.

                                                  • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 09.07.05, 10:41
                                                    No więc Olszynka Grochowska to faktycznie Grochów, tyle że olszynka:)
                                                    Wycofuję zastrzeżenia co do krętactwa i zwracam honor:) Przy okazji się
                                                    dowiedziałam, że to rezerwat przyrody również oraz przypomniałam powstanie
                                                    listopadowe:) A w ogóle na Grochowie mieszka moja starsza siostra, która
                                                    przywlokła do domu nawyk słuchania PRIII w zamierzchłych latach i teraz przez
                                                    nią muszę się męczyć:)
                                                  • ciekawostka2 ;) 11.07.05, 22:25
                                                    no i jak tu nie prosić Cię o jakąś skrzynkę, żeby w razie, tak jak teraz,
                                                    awarii z kompem dać Ci znać, że bardzo chcę ale nie mogę...
                                                    Co do palenia, to znowu mamy to samo. Mój tato słabo starał się nauczyć synalka
                                                    palenia modnych i elitarnych kiedyś sportów:)
                                                    Pamiętam, chyba miałem ze trzy latka bo jakiś taki mikroskopijnych wymiarów
                                                    byłem;), ojciec poczęstował mnie szklaną lufką dymiącą wymienionym delikatesem.
                                                    Na protesty kobiecej części rodziny odpowiedział (pamiętam)-niech się uczy.
                                                    Zachłysnąłem się i... naukę zakończyłem zanieczyszczeniem podłogi - extra
                                                    wrażenia wystarczyły na całe życie. W szkole średniej szlifowałem więc sztukę
                                                    aktorską w grupie "cwaniaczków" udając starego palacza, "pykając" góra 2-3
                                                    papierosy już z "wyższej półki:)
                                                    Szpital na Szaserów miałem okazję poznać:) Wlewali mi tam przed prześwietleniem
                                                    szklankę jakiegoś różowego gipsu, żeby móc później podglądnąć to i owo.
                                                    Nawiasem, teraz się zastanawiam jaki to miąło związek z kręgosłupem na którego
                                                    ból się uskarżałem?
                                                    Po tym czasie nieodwzajemnionej miłości służby do szeregowca zostało mi kilka
                                                    pamiątek w postaci książek wycofywanych z boblioteki WKL WOW:)
                                                    Twoje podróże między przychodniami to przedstawicielstwo?:)
                                                    Ustosunkowując się do Niedźwiedziowatych i Kaczek, to przyznam, że... bliżsi mi
                                                    ci, kórzy potrafili ustrzec się od pokusy wykorzystania radiowej sławy, choć są
                                                    wyjątki, np. Wasowski i Jego T-raperzy znad Wisły.
                                                    W tym przypadku pokazywanie się było okazjonalne i zawsze powodowało niedosyt...
                                                    Ale nie zdziwię się kiedy tego nie podzielisz;)
                                                    Tulonka...;)
                                                  • Gość: astat Re: ;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 11.07.05, 23:00
                                                    To nie był 'różowy gips' tylko kontrast, mój klubowiczu drogi, i bez tego się
                                                    nie dawało kiedyś niczego badawczo zdziałać. Dziś można inaczej, nie moja wina,
                                                    żeś z mojego pokolenia:)

                                                    Taaak, wrażenia z początków palenia mamy widać podobne, choć ja ciut później
                                                    zaczynałam, pierwsza sesja, noc, kawa za kawą, no to pomyślałam, że i papierosy
                                                    gustownie by pasowały do klimatu... Skończyło się, jak u Ciebie:)

                                                    Międzyszpitalnie to najpierw przedstawicielsko, potem nadzorująco
                                                    przedstawicieli (awansował człowiek, awansował:)), teraz bardziej szkoleniowo i
                                                    domowo. Kiedyś pani Krystyna Bochenek z katowickiej 3 jakiś wywiad ze mną
                                                    robiła, nie nie, nie to żem sławna i wybitna, wręcz przeciwnie, po prostu firma
                                                    dar na szpital w Ochojcu składała:) No i pytała, jak myślę, gdzie wyląduję w
                                                    końcu. I sobie wywróżyłam, jak to ja, już te kilka lat temu, że w domu, przy
                                                    komputerze i radiu...

                                                    Co do niedźwiedzi, kaczorów, wasowskich, mannów i ogólnie, to chyba nie chodzi o
                                                    pokusę wykorzystania radiowej sławy, jak to ująłeś, to 'coś' się ma albo nie. A
                                                    co się z tym zrobi to już zupełnie inna sprawa. Wykorzysta albo porzuci:)
                                                    Dobrej nocy, radiowa ania
                                                    PS. To Ty szeregowiec? Eee:))) I z kim ja się zadaję:)))
                                                  • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 12.07.05, 14:15
                                                    Jeszcze mi się przypomniało, ja bym pana Andrusa mianowała na honorowego członka
                                                    naszego klubu, czytałam ostatnio wywiady pani Czubaszek, no i między innymi z
                                                    nim, nasza krew, jak nic:)
                                                    A poza tym przypominam Ci, że go znam:), zatargana przez Bluesmanniaka na
                                                    zaplecze w Harendzie stwierdziłam, że poza wyduszonym z siebie nieśmiałym 'dobry
                                                    wieczór' powinnam się spiąć w sobie i inteligentnie jakoś zagadnąć. Biorąc pod
                                                    uwagę moją słonność do gaf, bałam się potrójnie, no więc po długim namyśle
                                                    wydusiłam z siebie 'czy wszyscy w Trójce tacy wysocy?', bardzo błyskotliwie i
                                                    dowcipnie, doceń:)
                                                    A pan A.Andrus łypnął na mnie z góry okiem (choć nawet nie wiem, czy mnie
                                                    zauważył w tłumie wielbicieli) i odpowiedział refleksyjnie 'niektórzy ciągną w
                                                    dół...'.
                                                    No więc jako zaprzyjaźniona blisko;), choć niestety jeszcze nie przekupiona
                                                    przez pana AA, oraz po lekturze wywiadu, zgłaszam go na naszego patrona:)
                                                    Czekam na Twój głos. Jakby co, zawsze będzie po połowie:)
                                                    Aha, aha, poczekaj, chyba żywego patrona to trzeba jakoś zapytać o zdanie, tak
                                                    sobie szafować w prawo i lewo cudzym nazwiskiem (a nawet tylko inicjałami) to
                                                    nie w porządku. Hm, no ale w sumie osoba publiczna:)
                                                  • ciekawostka2 a propos AA 12.07.05, 15:35
                                                    Miałem też tupet bo nie mogąc przypomnieć sobie ludzi, z którymi Manniak
                                                    występował w latach 80. zadzwoniłem do Trójki i rozmawiałem z bardzo miłą
                                                    Panią, która chyba należy do waszej grupy:) przegadaliśmy z pół godziny.
                                                    Ale popełniłem gafę!:) Miała łudząco podobny głos do holenderskiej znajomej
                                                    Niedźwiedzia.
                                                    Co do Artura A. Mam docenić? Doceniam jak najbardziej... Ale mu przygadałaś!;)
                                                    Co do patrona (AA pije? bo mielibyśmy swojego Anonimowego... Agenta) to
                                                    jestem "za" a nawet "przeciw".:) Ale co ma z tego wyniknąć?:)
                                                    przyjacielskie buziale;)
                                                  • Gość: astat Re: a propos AA IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 12.07.05, 16:47

                                                    ciekawostka2 napisała:

                                                    > Miałem też tupet bo nie mogąc przypomnieć sobie ludzi, z którymi Manniak
                                                    > występował w latach 80. zadzwoniłem do Trójki i rozmawiałem z bardzo miłą
                                                    > Panią, która chyba należy do waszej grupy:) przegadaliśmy z pół godziny.
                                                    > Ale popełniłem gafę!:) Miała łudząco podobny głos do holenderskiej znajomej
                                                    > Niedźwiedzia.
                                                    > Co do Artura A. Mam docenić? Doceniam jak najbardziej... Ale mu przygadałaś!;)
                                                    > Co do patrona (AA pije? bo mielibyśmy swojego Anonimowego... Agenta) to
                                                    > jestem "za" a nawet "przeciw".:) Ale co ma z tego wyniknąć?:)
                                                    > przyjacielskie buziale;)


                                                    Daj spokój, ja nie należę do żadnej grupy, trudno mnie włożyć w ramki, ten typ
                                                    tak ma. A z mediami _naprawdę_ nie mam nic wspólnego, najświętsze słowo honoru.
                                                    W radiu byłam raz w życiu, wlaśnie w tej katowickiej 3. Telewizji prawie w ogóle
                                                    nie oglądam, ale widzę, że Ty z tych kręgów? o Jezu... tak coś jednak czułam...
                                                    To już wolę poprzestać na szeregowcu:) No dobra, dobra, nie pytam, tak coś Ci
                                                    jednak się wymknęło między wierszami a moja intuicja chora zaraz rusza galopem z
                                                    nadinterpretacjami. Jakby co, to trzymam kciuki i z góry mogę Ci powiedzieć, że
                                                    dopniesz celu, że się tak enigmatycznie wyrażę.

                                                    Zaintrygowałeś mnie tymi papierami wojskowymi, uwielbiam takie historie. Ale
                                                    czyżbyś zachował się nieuczciwie?:) Ej, klubowicz, przynajmniej udawaj uczciwego:)

                                                    Aaa, zaraz, zaraz, oszukałam Cię, przypomniało mi się, występowałam przez rok w
                                                    'Decyzjach piętnastolatków' w telewizorze. Super było, bo zwalniali nas z lekcji:)
                                                    podpisano: Twoja gwiazda;)

                                                    PS. Czy AA pije - nie mam zielonego pojęcia, ze mną nie pił, nasza 'zażyła
                                                    przyjaźń' skończyła się na tym jednym zdaniu w tłumie i jakoś nie rozwinęła:)
                                                    Widać nie powalam na kolana ani urodą ani błyskotliwym poczuciem humoru:) Muszę
                                                    nad sobą popracować... Zreszta mój mąż czuwa.
                                                    No ale jak, czy tak ustalamy w końcu, że patrona mamy? To jak Ty dzwonisz do
                                                    radia, to zapytaj przy okazji może jakoś tak grzecznie pana AA czy mu nie
                                                    przeszkadza być patronem naszego dwuosobowego klubu?

                                                  • photoart Re: a propos AA 12.07.05, 17:52
                                                    czułem opiekę artystyczną męża:) Nie próbuj mnie kokietować:) Kobieta z natury
                                                    jest piękna a jeżeli do tego zadbana i z odrobiną czegoś co niektórzy nazywają
                                                    klasą, stylem to tylko westchnąć z żalem, że człek znowu się spóźnił lub
                                                    zagapił. Nie, nie..., całe szczęście, że mam swój obiekt westchnień. I wiesz
                                                    co? jest tak cholernie "zwyczajna", że nieprzeciętna:) Szczególnie barwna
                                                    osobowość:) Nawiasem jej sistrzyczka też zamieszkuje podwarszawskie lasy:)
                                                    Wyciągasz zbyt pośpieszne wnioski Aneczko;) Faktycznie mam plan ale musze się
                                                    przygotować do ataku:) Do tej pory pokazywałem się tu na korytarzach Polsatu i
                                                    TVNu ale nie garnę się do "wizji", ten etap mam już za sobą;)
                                                    Za kilka dni krakowski oddział nada filmik, który zrealizowałem ze znajomym z
                                                    krakowskiego ośrodka i tyle moich telewizyjnych koneksji. O kanadyjskich
                                                    telewizyjnych przemilczę bo i tak za bardzo się ujawniłem;)
                                                    Przybliż mi Gwiazdeczko funkcje patrona:)
                                                    W każdym razie AA ze swoimi związkami z Radiem Rzeszów bardzo mi się podoba:)
                                                  • ciekawostka2 Re: a propos AA 12.07.05, 19:40
                                                    nie mów nic... to nie schizofrenia a możliwość zaistnienia w lekkim i
                                                    klasycznym repertuarze;) kapujesz, prawda?:)
                                                    Pozdrowionka:)
                                                  • ciekawostka2 Re: ;) 12.07.05, 15:19
                                                    no niestety:) wylądowało się jako nieskażony awansem:) I dobrze mu tak! A tak
                                                    się dobrze zapowiadał...:)
                                                    Co do kontrastu to wiem, oczywiście pamiętam co nieco, nie zawsze przecież
                                                    byłem aż tak pijany, żeby nie wiedzieć kto-co mówi:)
                                                    Aż wstyd się przyznać, ale nawet z tamtych czasów, człowiek ostatecznie już
                                                    dorosły, nie pamiętam nazwisk współtowarzyszy. Ignorancja?
                                                    Coś w tym jest, kiedy przypadkiem w "Żołnierzu Wolności" - lepiej nie pytaj
                                                    gdzie ten "żołnierz" był dostępny i do jakich celów biedaka
                                                    wykorzystywaliśmy;) - natknąłem się na artykuł o odejściu ze służby czynnej
                                                    pułkownika nomen-omen imienia i nazwiska mojego staruszka:)
                                                    Wycięcie artykułu i włożenie do książeczki wojskowej a później do dowodu
                                                    osobistego uchroniło mnie kilkakrotnie od kłopotów z wojskową służbą wewnętrzną
                                                    i innymi nieistniejącymi już formacjami:)
                                                    Od tamtej chwili nie przklinam już żadnej drukowanej makulatury;)
                                                    Kiedy debiutowałaś na srebrnym ekranie?
                                                    Bywało się w różnych telewizjach o lokalnej katowickiej nie wspomnę, bo wstyd;)
                                                    Ostatnio łapię się, że TV jest chyba jedynym miejscem gdzie mógłbym się
                                                    zestarzeć, ale na razie cicho-sza...;)
                                                    Tym razem pozwolę się niezgodzić z opinią o ludkach z radia przechodzących do
                                                    okienka. Uważam, że niektórzy doszli do wniosku, że wystarczy im
                                                    radiowa "anonimowość i intymność"...
                                                    Czy program Skrętkowskiej straciłby gdyby prowadził go ktoś mniej rozkoszujący
                                                    się robieniem "jajeczek" z zestresowanych uczestników?
                                                    Naprawdę aż tak dobrze można się bawić oglądając matkę królową i robotnice
                                                    pędzące wzdłuż szlaku z pochylonym strachem czołem? Ale przyznam, nie oglądam
                                                    od dawna "Sznsy", być może coś się zmieniło...
                                                    Wiesz, Mann bawił mnie świetnie w radiowych audycjach z Wasowskim, Kordowiczem,
                                                    Resich - Modlińską i innymi sobie równymi. Ale w roli dobrodusznego
                                                    inkwizytora? I dlaczego go tak duuuużo poza radiem?
                                                    Przyznam, że to nasycenie wpływa na subiektywizm oceny.
                                                    W każdym razie jak napisała kiedyś redakcja jednego z tygodników w zapowiedzi
                                                    audycji TV Jackiewicza "Laterna Magica" pt. "Kicz w kinie" gdzie
                                                    prezentował "Help" The Beatles - "Nie obrzydzi nam pan ulubieńców, profesorze!"
                                                    Ja też nie mam takiego zamiaru. Cieszę się, że masz swój wzór.
                                                    Pozdrawia szeregowy żuczek, kosmiczny pyłek na szlaku historii ludzkości;)

                                                  • Gość: astat Re: ;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 13.07.05, 02:21

                                                    ciekawostka2 napisała:
                                                    > Wiesz, Mann bawił mnie świetnie w radiowych audycjach z Wasowskim, Kordowiczem,
                                                    >
                                                    > Resich - Modlińską i innymi sobie równymi. Ale w roli dobrodusznego
                                                    > inkwizytora? I dlaczego go tak duuuużo poza radiem?
                                                    > Przyznam, że to nasycenie wpływa na subiektywizm oceny.
                                                    > W każdym razie jak napisała kiedyś redakcja jednego z tygodników w zapowiedzi
                                                    > audycji TV Jackiewicza "Laterna Magica" pt. "Kicz w kinie" gdzie
                                                    > prezentował "Help" The Beatles - "Nie obrzydzi nam pan ulubieńców, profesorze!"
                                                    > Ja też nie mam takiego zamiaru. Cieszę się, że masz swój wzór.

                                                    Nie mam wzorów. Żadnych. Natomiast jak lubię to lubię. Pana Manna znam z radia
                                                    wyłącznie, bo naprawdę telewizji prawie nie oglądam. A, i z teatru. Buffo. Tam
                                                    widziałam go żywego, choć nie zawarłam z nim aż tak głębokiej przyjaźni jak z
                                                    panem Andrusem:)
                                                    Co do roli naszego patrona AA, to no tak tylko mi spontanicznie przyszło do
                                                    głowy po tym wywiadzie Marii Czubaszek. Nie mam pojęcia, co robi patron, wszyscy
                                                    znani mi z lat szkolnych patroni byli już pomimo wszystko nieżywi, stąd nagle
                                                    się zdenerwowałam, że może trzeba jakieś szczegóły ustalić z żyjącym patronem?
                                                    Bo ja wiem, jakieś wstęgi przecina? No w naszym przypadku to chyba tylko kabel
                                                    od komputera;) Albo radia. Jakby co, mam skalpel:) A nie, już wiem, będziemy
                                                    musieli pomnik a przynajmniej popiersie jakieś uskutecznić. To może jednak
                                                    dyskretnie zrezygnujmy z patrona, bo sytuacja komplikuje się coraz bardziej...
                                                  • ciekawostka2 k: ;) 13.07.05, 08:06
                                                    Naprawdę nie masz wzorów? pomruki podziwu mieszają się z myślami
                                                    niedowierzania:) Ale jeżeli tak jest - to prawdopodobnie tak właśnie jest -
                                                    chwała Ci za to i kropka!;)
                                                    Myślę, że z panem M. zwarłaś się w bliskim kontakcie wzrokowym i kto wie, może
                                                    nigdy się nie dowiesz, że wpadłaś mu w oko? Tylko proszę, nie pytaj go o to za
                                                    dwadziecia lat, czy pamięta szatynkę o zielonych oczach, średniego wzrostu
                                                    siedzącą 17 maja 2001 r. w dziewiątym rzędzie, w jedynastym fotelu na spektaklu
                                                    o dwudziestej pierwszej;)
                                                    W moim życiu był człowiek, który nigdy się nie dowiedział jak bardzo go
                                                    podziwiam.
                                                    Pozostała w pamięci tylko krótka wymiana spojrzeń. Widywałem go wiele razy
                                                    przedtem, kilka razy później. A może było to złudzenie? Może nigdy nie zobaczył
                                                    stojącego w tłumie opuszczającym salę, wpatrzonego w niego faceta, który nie
                                                    mógł wymówić słowa, który nie śmiał zwrócić na siebie uwagi krzykiem?

                                                    Co do patronów, masz absolutną rację:)
                                                    Większość z nich staje się patronami historycznymi. Z wyjątków przychodzą mi do
                                                    głowy generalissimus Stalin i J.P.
                                                    Nie umniejszając zasług - tylko takie przymioty mamy na myśli myśląc o
                                                    patronie, prawda;) - proponuję AA umieścić w szeregu idoli naszego klubu, może
                                                    nawet potraktować prywatną nagrodą?
                                                    Chętnie przeczytam Twoje propozycje i ich uzasadnienie:)
                                                    Ja sam zgłaszam kandydatury Czubaszek właśnie w kategorii "Humor bardzo żywy"
                                                    oraz J. Dobrowolskiego za "Humor wiecznie żywy".
                                                    Pozdrowionka;)
                                                    Ale, ale... spać po nocach nie możesz?
                                                    Praca czy przyjemność? Nie wnikam w szczegóły chociaż jako człowiek wrażliwy
                                                    trochę współczuję...;)
                                                  • Gość: astat Re: k: ;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 13.07.05, 10:33
                                                    Po nocach nie sypiam, bo radia słucham:) Można podziękować KRRiTv za moją
                                                    bezsenność:)
                                                    A wczoraj przecież Manniak był dodatkowo. Poza tym jako osoba leniwa, co już
                                                    ustaliliśmy, nadrabiam często nocami zaleglości zawodowe, znaczy to, czego nie
                                                    zrobiłam w dzień. O, a właśnie, moja zażyła przyjaźń z panem AA ma też drugie
                                                    dno, kiedyś w trakcie nocnej PzR poprosiłam go, żeby przysłał mi
                                                    usprawiedliwienie dla męża i przysłał! Słowo. Więc mam na koncie jedno zdanie i
                                                    jeden mail, to już normalnie rozpusta:) Nie wiem, jak pan AA to udźwignie...

                                                    Nagrody będziemy przydzielać? Takiego aspektu działalności klubowej nie
                                                    przewidywałam, no ale dobra, słowo się rzekło, jak weszłam w ten układ, to nie
                                                    mogę teraz podskakiwać. Ale co, małe lennonki czy jak?;)
                                                    To ja mam paru swoich ulubionych redaktorów radiowych oczywiście, ale muszę
                                                    jeszcze przemyśleć kandydatury. a.

                                                    PS. A jeszcze jedno, uczciwie przypomniałam sobie również, że jednak byłam za
                                                    wielką wodą, ale leciałam tam i leciałam i leciałam, więc jako wspomnienie
                                                    niemiłe wyrzuciłam z pamięci. Nienawidzę być ubezwłasnowolniona i mniej więcej
                                                    po godzinie lotu mam zawsze ochotę wysiąść albo przynajmniej sama popilotować;)
                                                    Radia tam jednak nie słuchałam, bo służbowo byłam i nie było kiedy ani jak.
                                                  • ciekawostka2 Re: k: ;) 13.07.05, 14:58
                                                    nie Radzie a Redakcji chyba należą się podziękowania;) tak przy okazji to
                                                    ciekawy jestem jak wygląda typowy dzień Redaktora M.? Czy też się męczy z
                                                    niewyspania, czy raz w tygodniu drepcze w okolice sitka i inkasuje swoje a całe
                                                    kolejne sześć dni przysypia do południa?:) Eh, niektórzy mają fart:)
                                                    Proszę, proszę, czego to się nie dowiaduję... nocne konszachty z AA, lot za
                                                    Wielką Wodę... co jeszcze?
                                                    Czy mężowi też tak sączysz zapomniane fakty z Twojej biografii?:)
                                                    Jeżeli ma słabe serce to nie zazdroszczę:)
                                                    Nagrody to luźna propozycja. Z racji Twoich zainteresowań zawodowych może
                                                    jakieś "Ostrze Wesołego Potomka Ameby"?:) Mam nadzieję, że wykażesz się
                                                    niebanalnym pomysłem i zgłosisz gotowość zabezpieczenia nagród po "przyzwoitej"
                                                    cenie;)
                                                    Czekam na Twoje typy:)
                                                    Sune przed burzą krokiem dostojnym...;) do miłego,
                                                    m.

                                                  • ciekawostka2 neandertalski... 13.07.05, 19:47
                                                    neandertalski poczuł się zagrożony, niech się dowiem, że Ci marudzi
                                                  • Gość: astat Re: neandertalski... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 13.07.05, 23:42
                                                    Neandertalski nigdy nie marudzi to po pierwsze i najważniejsze! To mój młody
                                                    gombrowicz z rubieży. I nie oddamy ani guzika:)
                                                    Zagrożony czuć się nie może, bo ja koalicjantka niezawodna, na wszelkie dole i
                                                    niedole. Klubowiczka też:) Po trzecie, to ho, ho... Albo i ho ho ho... Czuję się
                                                    nieco zaskoczona. Sytuację skontroluję jutro, jak Jaś będzie w pracy i przy
                                                    komputerze. Pewnie się o mnie zwyczajnie martwi, zresztą ma powody ku temu
                                                    rozliczne, jakby nie patrzeć... A serce dobre wyjątkowo.

                                                    W radiu pan Fisz, no uczę się i takiej muzyki, dziecko doniosło, ponownie
                                                    skontrolowane sondażowo, że pan Fisz jak najbardziej. No to jak mus to mus:)
                                                    Potwierdziła to zresztą gromko cała ekipa obozowa, choć niewiele słyszałam w
                                                    telefonie, bo zdaje się różne dziwne akcje nocne tam teraz odchodzą tudzież
                                                    muzyki przeróżne w tle:)
                                                    Natomiast zamurowało mnie, kiedy z rana rozmawiałam, bo chciałam donieść o tych
                                                    irackich dzieciach i usłyszałam 'no co ty sobie myślisz, że my radia nie
                                                    słuchamy?'. Powiem szczerze, że tak właśnie myślałam;)
                                                  • ciekawostka2 Re: neandertalski... 14.07.05, 08:20
                                                    Przyjmuję Twoje wyjaśnienia choć jego list brzmiał ciut dramatycznie:) Człowiek
                                                    naprawdę zaczął się przejmować. W ogóle chwilami zastanawiałem się czy to nie
                                                    Twój Jedyny w delegacji przestraszył się Twoim zdrówkiem.
                                                    W takim razie, jeżeli żadna z niego maruda, to już spać będę spokojniej.
                                                    Najgorsze przypadki to stękający z zazdrości partnerzy.
                                                    OK, koniec tych przyjemności:)
                                                    Co do pana Ripki to chylę czoła - mam luki. Stanę się bardziej wyczulony na
                                                    temat. Jedyny Fish jaki mi się od razu kojarzy to podpora Marillion i znowu
                                                    Kaczkowski, propagator twórczości. Nawiasem, znowu smutne zjawisko, że
                                                    zapożyczamy się w nazwiska; chociażby wymieniony lub, skąd inąd bardzo zdolny,
                                                    Polak z Sidney choć jak najbardziej warszawski.
                                                    A radio odkąd wepchnięto do komórek sam noszę obowiązkowo będąc poza miejscem
                                                    zasiedzenia.
                                                    Dobrego dnia życzę;) Rozważ solidnie przejście na fale UKF...
                                                  • Gość: astat Re: neandertalski... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 10:51
                                                    To, że neandertalski się przejmuje, tylko dobrze o nim świadczy. Mój mąż ma zaś
                                                    parę ważniejszych spraw na głowie niż radiowy magiel. I stuprocentowe zaufanie
                                                    do mnie, koalicje, kluby i stowarzyszenia więc go nie martwią. A nawet przyjaźń
                                                    z panem Andrusem:)) To tyle, żeby zamknąć prywatne tematy publicznie rozwinięte
                                                    zupełnie niepotrzebnie. Powiedziałabym, bardzo bardzo niepotrzebnie. I ogólnie
                                                    mówiąc, za dużo tej publiczności, dużo za dużo jak na moje możliwości. W sensie
                                                    upubliczniania, znaczy się.
                                                    Może wróćmy do radiowych tematów, choć nadal nie mam wieści z Calgary, niestety:)

                                                    PS. Omójboże, właśnie mi przyszlo do glowy, będę chyba musiała napisać do pana
                                                    AA i go przeprosić, bo wrobiłam go tu publicznie w przyjaźń z osobą skorumpowaną
                                                    i w ogóle o fatalnych obyczajach. No tak, ale Powtórki teraz nie ma... no nic,
                                                    do niedzieli może pan AA przeżyje z tą plamą na honorze. A może go przekupię?:)
                                                  • ciekawostka2 przyjaźń z panem Andrusem 14.07.05, 14:34
                                                    widzę, że ta przyjaźń z p. AA to ciut jakby nieodwzajemniona:) Z wiekiem nawet
                                                    zazdrość jakby u mnie mniejsza, choć nie skłamię, że w zaniku;) Pamiętam, jak
                                                    poszedłem wiele lat temu z bardzo classy znajomą do teatru na monodram pani
                                                    Samosionek z muzyką na żywca Yaniny. Tamtego wieczoru utwierdziłem się w
                                                    przekonaniu, że niektórzy ludzie są bardzo podatni na działanie choćby
                                                    najmniejszych "gwiazdeczek". I tu od razu kojarzą mi się panowie od Trzeciego
                                                    Sitka Rzeczpospolitej. Ci to mają powodzenie, nie to co my, wiecznie "dobrze
                                                    się zapowiadający":)
                                                    Ale autentycznie cieszę się tym co mam, bo jak mówią ci co niejedną wojnę na
                                                    świecie przeżyli - mogłoby być gorzej.
                                                    Dowiedziałem się, że w Calgary do końca tygodnia trwa szaleństwo na ulicach i
                                                    wszystko staje się jasne. Do wygrania milion w gotówce za 8 sekund utrzymania
                                                    się na grzbiecie rozjuszonego konia lub byka.
                                                    Chyba zacznę trenować na przyszłoroczne zawody - taka kasa podratowałby mój
                                                    budżet:)
                                                    Spokojnie poczekajmy na zakończenie Stampede, na uspokojenie emocji i
                                                    emocjonalne dojście do siebie dzieci, rodziców i Twoich znajomych. Nawiasem
                                                    ciut żal, że nie widziałem tegorocznego święta. Podobno bardziej niezwykłe niż
                                                    dotychczas.
                                                    Co do liczby publiczności - myślę tak samo. Dlatego moja propozycja w dalszym
                                                    ciągu aktualna...
                                                    m.
                                                  • Gość: astat Re: przyjaźń z panem Andrusem IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 15:03


                                                    ciekawostka2 napisała:

                                                    > widzę, że ta przyjaźń z p. AA to ciut jakby nieodwzajemniona:)

                                                    Hm, no jakby tu powiedzieć, prawie jak moja miłość do pana Manna, coś widać nie
                                                    mam szczęścia do radiowców:)

                                                    Z wiekiem nawet
                                                    > zazdrość jakby u mnie mniejsza, choć nie skłamię, że w zaniku;)

                                                    No w zaniku to nie jest, udało mi się zaobserwować:)
                                                    Ale ponieważ... a zresztą nieważne

                                                    > Ale autentycznie cieszę się tym co mam, bo jak mówią ci co niejedną wojnę na
                                                    > świecie przeżyli - mogłoby być gorzej.

                                                    Zaraz, zaraz, jakie 'tym co mam'???!!! To nasz klub to nic? Moja koalicja z
                                                    neandertalskim trwa już lata całe a Ty z góry deprecjonujesz nasz klub? Nie
                                                    zgadzam się:)

                                                    > Co do liczby publiczności - myślę tak samo. Dlatego moja propozycja w dalszym
                                                    > ciągu aktualna...

                                                    A moja nadal nieaktualna, dajmy czasowi czas.
                                                    ania
                                                    PS. A pan Andrus jednak napisał mi tego jednego maila oraz żywy całkiem odezwał
                                                    się jednym zdaniem, więc kto wie, kto wie:))) Wszystko przed nami. Ja tam nie
                                                    tracę nadziei...;)
                                                  • Gość: astat Re: k: ;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 14:37

                                                    > Nagrody to luźna propozycja. Z racji Twoich zainteresowań zawodowych może
                                                    > jakieś "Ostrze Wesołego Potomka Ameby"?:) Mam nadzieję, że wykażesz się
                                                    > niebanalnym pomysłem i zgłosisz gotowość zabezpieczenia nagród po "przyzwoitej"
                                                    >
                                                    > cenie;)
                                                    > Czekam na Twoje typy:)


                                                    Mam! Mam! Skalpele z różowego gipsu! Tego jeszcze nikt nie wymyślił:)))
                                                    Aaa:((( Jakiś radiowy element by się przydał... To ja jeszcze pomyślę...
                                                    Ale no ten cięty humor? I ciepły nastrój? Może jakby to opisać, to nagrodzeni by
                                                    zrozumieli? No cholerny świat, z lekami pół życia miałam do czynienia a nie z
                                                    oskarami;)
                                                  • ciekawostka2 ;) 14.07.05, 19:46
                                                    to aż tak jednoznacznie można odczytać moje intencje?:) Intuicja? Jedyną
                                                    intuicję z jaką mam do czynienia to ta towarzysząca mi podczas ważnych
                                                    przedsięwzięć. Ale u kobiet podobno ta formacja jest bardziej rozwinięta…:)
                                                    W którym miejscu zazdrość tak mnie przeżarła?:) proszę dokończ zaczętą myśl.
                                                    Nie zrozumiałaś mnie. Cieszę się z naszej kompanii i nie mam nic naprzeciw
                                                    Neandertalskiego.
                                                    Przyznam, że nawet żal mi się zrobiło, bo sprawia wrażenie naprawdę
                                                    sympatycznego człowieka. Chciałbym, żeby zrozumiał, że po tym co wymyślił
                                                    chwilowo ostrożnie podchodzę do większych czułości między nim a mną ale
                                                    wszystko co najlepsze przed nami;)
                                                    Słuchałaś może rano Barona? Wspominał, że zetnie włos jeżeli temperatura gdzieś
                                                    tam (sorki, może w Kraku) nie dobije do 29 ºC.
                                                    Ciekawe:) było te 29 czy nie było?
                                                  • Gość: astat Re: ;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 23:41
                                                    Jak mogłam słuchać pana Barona, toż to trzeba wstać bladym świtem:) Żartuję, ale
                                                    rano słucham Toku po prostu. A nie mam jakoś uszu w nadmiarze;) A że gorąco... mhm.

                                                    Intuicja kobieca? Eee, każdy ma taką intuicję jaką ma i na jaką sobie zasłużył,
                                                    mnie faktycznie akurat niefartownie trafiła się jakoś chyba z paru przydziałów:)
                                                    Jednym słowem raz trafiam, raz nie:) Zdecydowanie lepiej mi strzelanie wychodzi:)

                                                    Nie nie, żadna zazdrość, to nie Twój styl zupełnie, choć... bywają takie chwile
                                                    w życiu żółwia...:) Ale no co, mam Ci wróżyć na forum czy jak?

                                                    Neandertalskiego możesz się nie obawiać, naprawdę mało tak dobrych ludzi na
                                                    świecie. I mądrych. A że porywczy czasem? To świadczy, że reaguje na
                                                    rzeczywistość dookoła i targają nim emocje. Według mnie wielki plus.
                                                    A poza tym naprawdę mam od niego masę płyt, więc przekupiona _muszę_ go bronić:)
                                                  • ciekawostka2 Re: ;) 15.07.05, 08:29
                                                    coraz bardziej mi się zaczyna Twój Kolega podobać. Serio, bo czasami sobie
                                                    żartujemy...;)
                                                    Co do Toku to przyznam, że nie znam bardziej nierównej stacji.
                                                    Wiem, wiem, znam wielkich firmujących przedsięwzięcie... Jedyne
                                                    usprawiedliwienie jakie mam na swoją obronę to, że do mojej głuszy Tok nie
                                                    dociera i włączam go sporadycznie (ma poczesne miejsce w moim przenośnym
                                                    zestawie) kiedy przyjeżdżam do histerycznej stolnicy.
                                                    Ogólnie - dobra stacja, świetna idea - na bank.
                                                    Nawiasem, chyba z wiekiem potrzebuję w radiu więcej (mądrego) słowa niż
                                                    muzyki.
                                                    Słoneczko takie piękne, żyć nie umierać:)
                                                    tak się zastanawiam, wyjść na małe opalanko czy zostać w cieniu historii?
                                                    Co polecasz?:)
                                                    miłego...;)

                                                    P.S. Tej bajeczki o żółwiu mama ani tata nie opowiadali..., to może poproszę
                                                    mimo wszystko, sprawdźmy ten dar...;)
                                                  • Gość: astat polecenia IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 15.07.05, 14:21

                                                    > Co polecasz?:)

                                                    No tu akurat źle trafiłeś, jestem naprawdę ostatnią osobą na świecie do
                                                    polecania komuś czegokolwiek poza elementarną przyzwoitością.
                                                    Powiem po prostu: rób co chcesz:) Choć jakiś filtr bym proponowała na to opalanie.
                                                    (Ma człowiek talent do truizmów;) No ale do czegoś muszę mieć!;))
                                                    Pozdrawiam i miłego weekendu, a.
                                                  • photoart tak jest generale;) 15.07.05, 17:20
                                                    wiesz jak to zwykle bywa..., dobrze widziane zapytać żonę/męża/bliską osobę o
                                                    zdanie a i tak robić swoje;)
                                                    A przyzwoitość to dla mnie druga natura:) to efekt spowiedzi w wieku diecięcia
                                                    lat 9. z nieprzyzwoitych i nieskromnych myśli i uczynków:) Ależ to były emocje!

                                                    Nie mam jeszcze koncepcji na ciekawy wypoczynek przez dwa dni - całe szczęście,
                                                    że niezwykła okolica, lasy, rzeka, górki i zalew na wyciągnięcie ręki.
                                                    A może skończę na zakupach, bo już pół roku wybieram się na łowy ciekawych DVD?
                                                    Jakkolwiek by nie było - zawsze będzie dobrze:)
                                                    Dobrej energii i bezpiecznych lotów życzę;)

    • ciekawostka2 Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? 15.07.05, 17:29
      e tam, nie bawię się tak...:)
      • Gość: astat klubowo IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 15.07.05, 19:29

        ciekawostka2 napisała:

        > e tam, nie bawię się tak...:)

        I dobrze. Bo to nie zabawa. To klub. I jak klub to klub. Powiedziałam, ze mą nie
        ma żartów:)
        Zapytaj mojego koalicjanta neandertalskiego, bo ogólnie to nie wierz nigdy
        kobiecie, dobrą radę Ci dam. A nie, nie, przepraszam, nie dość, że weekend, to
        on znowu na urlop się udał i to długi, ja nie wiem, jak ta Polska jeszcze
        funkcjonuje, skoro wszyscy się urlopują i wyjeżdżają na okrągło. Zgroza:))) Ja
        na tym forum bez neandertalskiego to jak bez ręki... Czy tam innej lewej
        koalicyjnej nogi;)

        Głusza mnie zaciekawiła, jakby moje klimaty...
    • Gość: astat Re: ktoś słucha "Polskiej Fali" w Calgary? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 15.07.05, 23:21
      Ha! Coś jeszcze mi się przypomniało znienacka, to przez te wybory. Bo jak
      charytatywnie się udzielałam pomocniczo w komisji wyborczej cztery lata temu, to
      był taki młody eseldowiec i jego brat prowadził jakieś radio za oceanem.
      Ponieważ ja ciągle słuchałam radia w trakcie każdej pracy (nie ma jak nałogi:)),
      to mi to opowiedział jako bratniej duszy;). Ale za nic nie mogę sobie teraz
      przypomnieć jego nazwiska a najprawdopodobniej on mógłby sprawdzić nawet brata
      Naczelnej:) Zaraz, zaraz, niech pomyślę... mogę zadzwonić do ratusza, oni pewnie
      jakiś spis nazwisk mają i inne ślady. Aha, ale to mi i tak nie powiedzą. On miał
      Jacek na imię, to akurat zapamiętałam, bo osłupiałam, że od razu przeszedł ze
      mną na ty. Całkiem sympatyczny zresztą, więc pewnie jego brat radiowiec
      zaoceanowy też. Nawet nie pamiętam, czy to radio to była Kanada czy Stany, choć
      nawet stronę tego radia mi podawał. Chyba na 'Sz' miał nazwisko, ale nie dam
      sobie głowy uciąć. Pogrzebię w starych papierach, ale mój pokój to gorzej niż
      trójkąt bermudzki, wątpię czy znajdę jakieś dane, to byłaby jednak chyba
      najlepsza i najbardziej wiarygodna droga.
      Bo moje kanadyjskie słupki zaprzyjaźnione to jakoś tak średnio reprezentatywne:)
      poszukiwacz zaginionej arki
      • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 16.07.05, 00:03
        No tak... przestraszyłam się teraz dla odmiany. Teraz mnie zamkną za ujawnianie
        danych osobowych, koniec świata. A ja naprawdę chciałam tylko dobrze,
        przypomniało mi się na szczęście niewiele, nawet wyrywanie mi paznokci nic by
        nie pomogło. Poza tym jakbym po 4 latach znienacka do niego zadzwoniła wypytujac
        o radia na tamtej półkuli oraz brata Naczelnej, to pewnie zszedłby na zawał albo
        pogotowie psychiatryczne zawezwał na mój adres:)
        • ciekawostka2 spokojnie, to tylko awaria;) 18.07.05, 19:02
          powiedz jak to jest, że po dwóch weekendowych dniach jestem bardziej zmęczony
          niż zwykle?:) A podobno Pan Bóg kazał święcić i odpoczywać.
          Ale się zawzięłaś na to Polish-Canadian or American radio:) Może faktycznie daj
          spokój bo jeszcze wyrzutów na sumieniu się nabawisz;)
          Wiesz Aneczko, z pobytu w Kanadzie pamiętam, że codziennie o 22. uwielbiałem
          słuchać starych słuchowisk z lat 40. Coś w rodzaju "Teatrzyku Zielone Oko".
          Tylko nie pamiętam stacji, chyba była to jednak amerykańska stacja
          niekomercyjna. Tak... to właśnie chyba w tej stacji późną nocą były ciekawe
          wywiady.
          Pisząc o słuchowiskach przypomniała mi się "Wojna światów", którą w oryginalnej
          wersji też tam właśnie słyszałem! dla mnie niezwykła gradka.
          Przyznam, że dziś oglądnąłem "Wojnę..." Spielberga i... mam mieszane uczucia.
          Na pewno efektowne zdjęcia Kamińskiego ale... ciekawe, czy miałaś okazję...?
          Wiem, zaniżam poziom, więc już cicho-sza!:)
          Musiałaś być szczęśliwa jeżeli w sobotę i niedzielę oglądałaś TVP. Miałaś sporo
          naszego patrona w scenerii mrągowskiego amfiteatru i warszawskiego studia
          (KISS).
          Trudno uwierzyć ale o 19-stej z minutami wybieram się na zakupy. Proszę o
          wyrazy współczucia...;)
          • Gość: astat Re: spokojnie, to tylko awaria;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 18.07.05, 20:03
            Proszę bardzo: 'wyrazy współczucia':)
            Ze mną jak z dzieckiem a jak słyszę aneczko to możesz ze mną wszystko zrobić:)))
            Mogę nawet jeszcze raz te wyrazy współczucia. I jeszcze raz:) Jeszcze raz? Ale
            zakupów nie zrobię, nie cierpię chodzenia po sklepach!

            Dobrze, że mój mąż tu nie zagląda a neandertalski wyjechał, bo źle by te
            wyznania moje klubowe skończyły dla mnie...:)))

            Dobra, odpuszczę sobie to kanadyjskie radio, zwłaszcza że oni jeszcze nie
            powracali z urlopów i martwa cisza na łączach.

            Patrona nie widziałam, bo nikt mi nie powiedział ani nie uprzedził, że bedzie w
            telewizorze a ja już wspominałam, że telewizji nie oglądam. Radia słucham! Za to
            słuchałam PzR a nawet wyspowiadałam się grzecznie Patronowi z wykorzystania
            patrona do patronowania. Myślisz, że teraz przetnie nam kabel skalpelem?:)))

            PS. Nie widziałam filmu, to ja zaniżam poziom zacofaniem, ale jeśli tam coś
            strasznego to na pewno nie obejrzę, ja właśnie dlatego Spielberga unikam, bo się
            boję tych pająków wszystkich i węży a bać się nie lubię.
            No dobra, katastroficzny może być od biedy, byle nie horrory i kryminały.
            Obejrzę. Jak klub to klub. Ale na Twoją odpowiedzialność! Jak umrę ze strachu to
            będziecie musieli z neandertalskim jakąś klubokoalicję zawiązać i nudno Wam
            będzie beze mnie:)

            Już przy teatrzyku Zielone Oko umierałam ze strachu i próbowałam albo pod dywan
            albo pod szafę się wepchać, bo przestać słuchać też nie umiałam:) Ot,
            konsekwencja...

            PS. Miło, że jesteś, już myślałam, że zrezygnowałeś z klubowania. A odpocząć
            można każdego dnia, toż weekend tylko koniec tygodnia a nie odpoczynek,
            angielskiego nie znasz?:) Ja jednak lubię weekendy jakoś bardzo.
            • ciekawostka2 Re: spokojnie, to tylko awaria;) 18.07.05, 21:08
              dobrze wiedzieć, że tak działa na Ciebie odrobinka czułości, zresztą, jak
              najbardziej szczerej:)
              Myślisz, że N. nie wejdzie tutaj i nie przeczyta naszych postów? Może będzie
              chciał kontolować dyskretnie czy nie wysysam z Ciebie zapału, którym się
              dzielisz z koalicją?:) naprawdę nie chcę nikomu zaszkodzić, a koalicji w
              szczególności.

              Przecież nie wyznajesz niczego co byłoby niestosowne lub karalne!
              Z niecierpliwością czekam kiedy wreszcie zaczniesz...;)
              Pytasz mnie czy Patron przetnie? Rozmawiałaś, tłumaczyłaś i nie uzgodniłaś?!
              No to uważajmy teraz czy Patron nam przetnie, czy może wytnie...:)
              Zacofanie w/g Ciebie to niebycie i niezobaczenie (psiakość-razem czy osobno?) a
              może uważasz, że zacofanie to strach w wieku XXI.?:)
              Każdy się czegoś obawia, to naturalne. Niestety, "Wojna światów" może chwilami
              straszyć, więc radzę zrezygnować, ewentualnie przed seansem odwiedzić znajomego
              stomatologa i poprosić o dawkę "głupiego jasia":)
              Klubokoalicja z naszym wspólnym znajomym (chyba mogę już tak pisać?) jest
              niemożliwa. Gdyby cokolwiek Cię dopadło to chyba miałby do mnie małe co nieco
              za Twoje zaangażowanie się w "naszą sprawę":) Jak widzisz, nie możesz nawalić i
              już:)
              Nie odchodzę bez pożegnania - nie myśl, że będzie tak dobrze!:) Nie rezygnuję z
              niezwykłych znajomych tylko dlatego, że zaprzyjaźnione słupki kanadyjskie są
              tak jakoś średnio reprezentatywne:)

              niezobowiązujące przyjacielskie buziale z okazji święta.
              Nawiasem, kto takie święta ustanawia?! Chyba ruszę i zadzwonię w tej sprawie do
              któregoś z redaktorów. A może Ty masz jakieś wiadomości na ten temat? Czekają
              nas jeszcze jakieś ciekawe święta? Chętnie się dowiem, żeby się przygotować...;)
              • Gość: astat Re: spokojnie, to tylko awaria;) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 18.07.05, 22:58

                ciekawostka2 napisała:

                > Myślisz, że N. nie wejdzie tutaj i nie przeczyta naszych postów? Może będzie
                > chciał kontolować dyskretnie czy nie wysysam z Ciebie zapału, którym się
                > dzielisz z koalicją?:) naprawdę nie chcę nikomu zaszkodzić, a koalicji w
                > szczególności.

                Nie mam pojęcia, czy wejdzie i przeczyta, mało go kontroluję a raczej w ogóle,
                pewna jestem że on podobnie a naszej koalicji i tak nic nie zaszkodzi, to
                koalicja na mur beton. Nawet jak się pokłócimy o Rydza Śmigłego:) Przepraszam za
                to niezrozumiałe skojarzenie, to po prostu nasze różne wspólne historyczne
                zainteresowania i dyskusje, gdzie oczywiście głównie mamy odmienne zdania:) A,
                jeszcze o muzykę możemy się pokłócić, bo też ciut różne mamy gusty. Ale się nie
                pokłócimy, o nic! Za długo jestesmy koalicjantami, żeby nas cokolwiek rozdzieliło.


                >
                > Przecież nie wyznajesz niczego co byłoby niestosowne lub karalne!

                A bo ja wiem, jakoś co i rusz intymniej;) Może to jest po prostu klub nocny?:)

                > Z niecierpliwością czekam kiedy wreszcie zaczniesz...;)

                No tak...
                Kiedyś taki jeden zespół śpiewał 'nie całuj mnie pierwsza':)


                > Pytasz mnie czy Patron przetnie? Rozmawiałaś, tłumaczyłaś i nie uzgodniłaś?!

                No rozmawiałam jak rozmawiałam, powiedziałabym, że to mocno na wyrost
                powiedziane, wyspowiadałam się z szargania jego nazwiska po forum. Zapomniałam
                zapytać o to uroczyste przecinanie kabli. Czy może światłowodów? Albo satelity?
                Problemy się mnożą jak króliki nie przymierzając.


                > Zacofanie w/g Ciebie to niebycie i niezobaczenie (psiakość-razem czy osobno?) a
                >
                > może uważasz, że zacofanie to strach w wieku XXI.?:)

                Nie, zacofaniem pewnie nie widzieć Wojny światów i nie chcę Cię tu publicznie
                kompromitować jako zacofany klubowicz.
                Strach niezależny od wieku, wolałbyś się bać w innym wieku? Którym? W każdym na
                tony powodów do bania się.
                'nie' można teraz chyba pisać razem ze wszystkim, ale pewna nie jestem a
                sprawdzać mi się teraz nie chce szczerze mówiąc. Czasami też sypiam, wiem, że to
                dziwne, ale jednak:)

                > Każdy się czegoś obawia, to naturalne.
                Ja tam się obawiam wszystkiego, tylko z tym dzielnie walczę:)
                I wcale nie uważam strachu za naturalny, to brak odwagi, nad którym trzeba
                pracować.
                Ale jak mi tu żaby przyłażą przez pół roku i się na mnie gapią rozpłaszczone na
                szybie drzwi balkonowych, po pokoju biegają pająki jak tarantule a w lesie
                spotykam łosie i żmije to każdy miałby uraz;) Na razie polubiłam łosie, step by
                step. One na szczęście boją się bardziej niż ja.
                (Tuż koło mnie rezerwat Łosie Błota, stąd te łosie, żadna kaczka dziennikarska:)).

                Niestety, "Wojna światów" może chwilami
                > straszyć, więc radzę zrezygnować, ewentualnie przed seansem odwiedzić znajomego
                >
                > stomatologa i poprosić o dawkę "głupiego jasia":)

                Teraz znieczula się ciut inaczej. Z anestezjologii jestem nienajgorsza:)
                To jeśli pozwolisz, jednak sobie daruję Wojnę światów...

                > Klubokoalicja z naszym wspólnym znajomym (chyba mogę już tak pisać?) jest
                > niemożliwa. Gdyby cokolwiek Cię dopadło to chyba miałby do mnie małe co nieco
                > za Twoje zaangażowanie się w "naszą sprawę":) Jak widzisz, nie możesz nawalić i
                >
                > już:)

                Jakoś staram się w życiu nie nawalać...

                > Nie odchodzę bez pożegnania - nie myśl, że będzie tak dobrze!:)

                Mam nadzieję.

                >
                > niezobowiązujące przyjacielskie buziale z okazji święta.

                Dlaczego niezobowiązujące? Coś wszyscy chcą mnie dziś całować wyłącznie
                wirtualnie i niezobowiązująco:)

                > Nawiasem, kto takie święta ustanawia?! Chyba ruszę i zadzwonię w tej sprawie do
                >
                > któregoś z redaktorów. A może Ty masz jakieś wiadomości na ten temat? Czekają
                > nas jeszcze jakieś ciekawe święta? Chętnie się dowiem, żeby się przygotować...;

                Nic mi nie wiadomo o ustanawianiu świąt, ostatnio nad Bożym Ciałem dumałam, bo
                mi się nie kojarzyło za bardzo dlaczego wtedy a nie wtedy a właściwie to nie
                dumałam, tylko się pokłóciłam z rodziną mądrząc się bez podstaw merytorycznych,
                że tak powiem:). Ale już Św. Benedykta sprawdziłam dokładnie, żeby zaimponować
                neandertalskiemu jako Pogromcy Tchórzliwych Papieży;)

                Z tymi nietypowymi tym bardziej nie wiem, ale dzisiejsze było całkiem
                sympatyczne i miło się kojarzyło...
                ania z klubu nocnego
                PS. O jak pięknie gra teraz... Jakby na dobranoc akurat Miles Davis.


                • ciekawostka2 Re: spokojnie, to tylko awaria;) 19.07.05, 21:02
                  Ahoj Przygodo! Przygodo Ahoj!:)
                  dobrze, dobrze, już się nie wyrażam...:)
                  Widzę, że zażyłość koalicyjna tęga, nawet Rydz Śmigły i Benedykt na tapecie.
                  A ja myślałem, że tylko muzyka i radio i płyty:)
                  Cieszę się, że koalicja solidna. Na pewno z mojej strony podziw i trzymanie
                  kciuków.
                  Zespół namawiający do niecałowania pierwszej oczywiście znam:) ale uważam, że
                  postulaty mówienia czasami coś od wiersza były nieco wygórowane.
                  Nie oczekujmy za wiele od króliczka, nawet gdyby cały był w skowronkach i nawet
                  gdyby okazał się prześliczną wiolonczelistką;)
                  Nie mnóżmy króliczków i królików - dajmy się przeciąć i będzie spokój:) Moja
                  kochana zaraz by trzeźwo wtrąciła " i co z tego wynika?":)
                  Z wymienionych przez Ciebie stworzeń tylko z pełzakami nie miałem jeszcze
                  okazji zaprzyjaźnić się. Może dlatego, że szybciej robiły do tej pory w tył
                  zwrot lub "boczkiem, boczkiem" niż zdążyłem je dostrzec. Na razie nie palę się
                  rozpaczliwie do tej znajomości;)
                  Boć przecie od węża pojęcie szczęścia się zawęża;) wiesz - raj i te inne
                  sprawy...;)
                  Rezerwat to wskazówka lepsza niż GPS. Niestety niezobowiązujące buziale
                  pozostają niezobowiązujące, bo nie ma jak niezobowiązywanie się do
                  czegokolwiek:) Filozofia zdobywana wiekiem i okupiona sporym bagażem:)
                  Mogę zpytać o Twój wywód na temat Bożego Ciała? dyskusja na takie tematy może
                  być zajmująca i inspirująca.
                  Wyobrażam sobie, że śpisz - oczywiście, że tak:)
                  Nie wnikam w szczegóły..., spokojnie...;).
                  Dlatego, już wspomniane, niezobowiązujące... - świeża partia. Chociaż Zuzanna
                  je lubi tylko jesienią...;)
                  • Gość: astat i co z tego wynika:) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 19.07.05, 21:58
                    Coś nam się mój koalicjant przewija się tu coraz częściej, ale mam na
                    piśmie/mailu, że jakby co, to mogę się nim wspierać nawet podczas jego
                    nieobecności. Jak na wirtualną znajomość to faktycznie zażyła, a tematy
                    historyczne obojgu nam bliskie w sposób dyletancko-emocjonalny, bo żadne z nas
                    historykiem nie jest. Przy czym Janek wie sto milionów razy więcej niż ja, ja
                    zaś mam sto milionów bardziej emocjonalne podejście, jednym słowem bilans
                    wychodzi nam na zero:)
                    Koalicja powstała w kwestii wspólnej obrony redaktora Niedźwieckiego, którego
                    oboje lubimy bardzo a był tu czas ataków i agresji tych nielubiących.

                    Oj, klub 3 dziś coś wakacyjny bardzo, znaczy ten radiowy klub!!!, choć pan
                    Sosnowski stara się, jak może, wybrnąć z tego, to i tak jak dla mnie zbyt
                    wakacyjny... To jednak skupię się na liście do Ciebie.

                    A mówić trzeba było DO wiersza i proszę mnie nie podpuszczać na znajomość
                    Skaldów:))) Ani Starszych Panów na przykład, nie dam się! Choć wczoraj pani
                    Podmiotko (bo oczywiście nie wytrzymalam i słuchalam) takie perełki Przybory
                    puszczała, że zawstydziłam się, że nie znam a głupoty wygaduję, żem taki fanatyk.

                    Co do Bożego Ciała to sobie wyguglaj, no dobra, podrzucam w skrócie:
                    pl.wikipedia.org/wiki/Bo%C5%BCe_Cia%C5%82o
                    W dyskusji rodzinnej pamiętałam jedynie, że to coś wspólnego z czwartkową
                    wieczernikową okazją, ale za nic nie umiałam wyjaśnić, dlaczego akurat w
                    czerwcu. A jak nie umiałam, to dorabiałam własne teorie:)) Ten typ tak ma;)

                    Gady i płazy nie należą do moich ulubionych stworzeń, więc nie polecam
                    zaprzyjaźniania się absolutnie. Łosie lepsze:) I łososie ewentualnie:)

                    Do zobowiązań Cię nie zobowiązuję, ale zdawkowe buziaki to dla mnie w ogóle
                    jakaś paranoja. Albo w te albo wewte:)

                    No wiesz, normalnie policzek, jak mogłabym spać we wtorek przed Manniakiem???!!!

                    • ciekawostka2 Re: i co z tego wynika:) 21.07.05, 00:26
                      nie mógłbym spokojnie zasnąć nie odpowiadając na Twój list.
                      Potwarz ponieważ zapomniałem, jak ważny jest dla niektórych wtorkowy wieczór?
                      Więc widzisz, jak mało radio-logiczny przypadek Ci się trafił:) Opowiadasz o
                      takich cudach, że w okolicach wątroby ściska - umknęła mi audycja ze Starszym
                      Panem Jeremim w tle. Zresztą, On nigdy nie może być tłem, nawet kiedy jest tak
                      daleko jak jest... Mój idol, jeden z niewielu, jeden z tych, którzy nigdy się
                      nie dowiedzieli o moim istnieniu. Ale, zeby nie było, że Pana Wasowskiego... co
                      to, to nie... Uważam, że obaj warci są Panteonu.
                      Błagam Anuś, nie każ mi szaleć po wikipediach, już i tak nie mam chwili
                      wytchnienia. Nie możesz potraktować mnie zwykłym streszczeniem tematu? Mam
                      nadzieję, że jesteśmy dalecy od powiązań daVinciego z gruppenfurerem Wolfem?:)
                      Pozwalam sobie na ironię, bo znając umiejętności kojarzenia Dana Browna już nic
                      mnie nie zaskoczy w teorii teorii:)
                      Zanim tak kategorycznie się wypowiesz o buziakach, proszę przedstawić mi
                      zaświadczenie od męża, że umywa ręce.
                      Zresztą, nie podpuszczaj - nie raz w moim ciągle młodym chociaż doświadczonym
                      życiorysie spotykałem spłoszony wzrok tłumaczący się "ja tylko żartowałam";)
                      Na szczęście mój kot czuwa. Powiedziała "rób co chcesz, ale nie spraw mi
                      przykrości".
                      Jak w takim przypadku mógłbym? Ale jako kumpel tulę Cię serdecznie
                      • Gość: astat Re: i co z tego wynika:) IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 21.07.05, 21:37

                        ciekawostka2 napisała:

                        > nie mógłbym spokojnie zasnąć nie odpowiadając na Twój list.

                        Spokojnie, spokojnie, ja nie jestem wymagająca kanadyjska dziewczynka:), pisz,
                        kiedy masz czas i nastrój.

                        > Potwarz ponieważ zapomniałem, jak ważny jest dla niektórych wtorkowy wieczór?

                        No pewnie, ja myślałam, że cały świat już o tym wie:)
                        Nie zapomnę, jak byłam na jakiejś służbowej kolacji, o północy rzuciłam okiem na
                        zegarek i zerwałam się na równe nogi (normalnie współczesny Kopciuszek;),
                        pożegnałam się gwałtownie i znienacka w środku ważnej rozmowy a kiedy doktory
                        zdumione wybałuszyły na mnie oczy, zapytałam koszmarnie zdziwiona: 'to panowie
                        nie słuchają pana Manna???' Mowiłam, że ja wierna w uczuciach...

                        > umknęła mi audycja ze Starszym
                        > Panem Jeremim w tle. Zresztą, On nigdy nie może być tłem, nawet kiedy jest tak
                        > daleko jak jest... Mój idol, jeden z niewielu, jeden z tych, którzy nigdy się
                        > nie dowiedzieli o moim istnieniu. Ale, zeby nie było, że Pana Wasowskiego...
                        co to, to nie... Uważam, że obaj warci są Panteonu.

                        To nie przegap niedawno wydanej książki 'Leksykon Kabaretu Starszych Panów
                        Ostatni Naiwni'. I przy okazji możesz też w wolnej chwili te wywiady Marii
                        Czubaszek przeczytać, tam się parę osób z KBS przewija, temat 3 też gdzie
                        niegdzie się zresztą pojawia... No i wywiad z naszym patronem na pierwszym
                        miejscu, nie ma jak być na A:)

                        > Błagam Anuś, nie każ mi szaleć po wikipediach

                        A właśnie że będę, od tego wikipedia, żeby korzystać na okrągło. A poza tym,
                        jeśli Ci podaję już gotowy link, to przeczytanie tej krótkiej informacji zajmuje
                        tyle samo czasu co mojego streszczenia. A temat Bożego Ciała wyjątkowo trudno
                        jednak powiązać z radiowym forum, nieprawdaż?:)

                        > Zanim tak kategorycznie się wypowiesz o buziakach, proszę przedstawić mi
                        > zaświadczenie od męża, że umywa ręce.

                        Ja się _teoretycznie_ wypowiadałam o tych buziakach, ale takie mam zdanie od
                        zawsze, wszystkie te cmok nonsensy denerwowały mnie od dziecka. Albo Breżniew z
                        Gierkiem, niezapomniane wspomnienia czułych pocałunków...

                        > Zresztą, nie podpuszczaj - nie raz w moim ciągle młodym chociaż doświadczonym
                        > życiorysie spotykałem spłoszony wzrok tłumaczący się "ja tylko żartowałam";)

                        Nie podpuszczam, ja naprawdę tylko żartowałam:)

                        Pozdrawiam oficjalnie, a.

                        PS. A pan Sosnowski zaczął dziś Klub od Kabaretowej piosenki... Pamiętasz czasy,
                        nie tak znowu dawne, kiedy regularnie ich piosenki pojawiały się na antenie 3?
                        • ciekawostka2 tulonka:) 22.07.05, 18:40
                          widzę, że zabrałaś sie za rozbieranki. Na początek rozłożyłaś moją "twórczość
                          radosną" na czynniki, więc nie pozostaje mi nic innego jak się zrewanżować:)

                          Spokojnie, spokojnie, ja nie jestem wymagająca kanadyjska dziewczynka:), pisz,
                          kiedy masz czas i nastrój.

                          Co do Kanadyjki to nie za bardzo rozumiem żaluzji:) Jaśniej plizzz jeżeli
                          mogę...;) Tylko nie mów, że jeżeli nie kumam to mój problem:)

                          No pewnie, ja myślałam, że cały świat już o tym wie:)

                          Kiedy wieczorem zasiadam przed kompem przestaję zastanawiać się czy mam jeszcze
                          czwartek czy już piątek. Niestety, radio jak wiesz, towarzyszy mi raczej do
                          godz. 17., później poddaję się we indoktrynacji konkurencji. Będąc ofiarą
                          kultury obrazkowej mam wobec TV jakieś zobowiązania:)
                          Nie czuję się zdrajcą, nie mam wyrzutów sumienia. Staram się raczej zachować
                          rozsądek i umiar w miłości do "tatusia i mamusi":)

                          Nie zapomnę, jak byłam na jakiejś służbowej kolacji (...)

                          Tylko pogratulować wierności i konsekwencji:)
                          Leksykonu na pewno nie przegapię pod warunkiem, że przeżył jeszcze w jakiejś
                          księgarni, bo widzę na podglądzie, że wydany w maju. Za najlepszą rekomendację
                          wystarczają atorzy... rewelacja, muszę to mieć! Dzięki Ci, o dzięki! Jesteś
                          Wielka Serduszkiem...:)

                          (...)od tego wikipedia, żeby korzystać (...)

                          „W Polsce Boże Ciało obchodzi się w czwartek po oktawie Zesłania Ducha Świętego”
                          Melduję, że wkorzystałem a nawet wykorzystałem!:) Dalej nie wiem w czym tkwiło
                          jądro dyskusji rodzinnej. Usprawiedliwiam się, że już był ktoś, kto odważył się
                          przyznać "Wiem, że za cholerę nic nie jarzę!":)

                          Ja się _teoretycznie_ wypowiadałam o tych buziakach, ale takie mam zdanie od
                          zawsze, wszystkie te cmok nonsensy denerwowały mnie od dziecka.

                          Powinienem się wytłumaczyć?
                          Moje niezobowiązujące buziaczki są czymś wyjątkowym... musisz uwierzyć na
                          słowo:) Niezobowiązujące to takie, których nie musi się obawiać Najważniejszy
                          po Tym co nad Wami i nad nami:)
                          Nie wychodź z Breżniewem lub towarzyszem Edwardem. Ich buzi-buzi to kalsyka
                          namiętności:):):) Tym panom już podziękowaliźźźmy:)

                          Nie podpuszczam, ja naprawdę tylko żartowałam:)

                          tak przypuszczałem...:) piszę, choć ręki uciąć sobie nie dam, żem do kuńca
                          przekonanym:)

                          Pozdrawiam oficjalnie

                          a moje pozdrowienia nieoficjalne, prywatne, nawet bardzo...:)

                          Piosenki Kabaretowe kojarzę bardziej z małego "pegaza". Szczęśliwe szczenięce
                          lata...
                          Jako radiowa dziewczynka nie pamiętasz pierwszych kolorowych przystawek TV?:)
                          takie piękne szybki nakładane na ekran z niebieskim na górze, czerwonym w
                          środku, żółtym pod nim i z zielonym na dole:)
                          Ambitnie oglądało się tak samo "Bonanzę", "Konia, który mówi", "Czarownicę" jak
                          i Suzina lub Loskę zapowiadających niezapowiedziane przemówienia z okazji lub
                          bez...
                          I jeszcze jedno:

                          pisz, kiedy masz czas i nastrój.

                          Dzięki za zrozumienie... Przede wszystkim zaczynam mieć problemy z "czasem".
                          Bardzo sympatycznie mi się z Tobą pisze i, mówię serio, czuję się źle kiedy nie
                          mogę od razu odpowiedzieć na Twój post...
                          • ciekawostka2 ups... 22.07.05, 18:43
                            wysłałem i zobaczyłem kilka popełnionych błędów...
                            Proszę o przymknięcie litościwie oka, np. tak -
                            ;)
                          • Gość: astat druga zmiana IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 22.07.05, 22:20
                            Przepraszam za to cytowanie, ale stwierdziłam, że jak zajęty jesteś, to czytasz
                            w biegu, wtedy lepiej wiedzieć na co odpowiadam, zwłaszcza że mam tendencję do
                            pisania skrótami myślowymi i często niejasnymi skojarzeniami.
                            Sama nie lubię takiego stylu przytaczania kawałek po kawałku:) To jakby niewiara
                            w inteligencję odbiorcy.

                            'Wymagające kanadyjskie dziewczynki' - to z Twojego listu, pozwoliłam sobie
                            zacytować i bezczelnie Ci wypomnieć:)

                            No to jeśli Ty słuchasz radia (domyślam się, że 3?) do 17:00 tylko, to
                            serdecznie współczuję, no ale co kto lubi... Ja w takim razie jestem z drugiej
                            zmiany, tej nocnej, popatrz, jak ładnie podzieliliśmy się rolami:)

                            Na moją konsekwencję spuśćmy zasłonę milczenia, jak to jeden z moich przyjaciół
                            określił mnie wyjątkowo trafnie (niestety, przyjęło się towarzysko...), po
                            prostu jestem demon konsekwencji;)

                            Co do telewizora, to wspominałam, jako mała dziewczynka trzy lata spędziłam w
                            Afryce, to jak mam pamiętać początki telewizji w kraju? Może dlatego nie
                            nauczyłam się oglądać ani nie uzależniłam?;) Jako zupełnie mała ogladałam Gąskę
                            Balbinkę, po powrocie zaś oczywiście Czterech Pancernych i Klossa, wszystkie
                            Podróże za jeden uśmiech, Wakacje z duchami, Psy Cywile itd. A potem to już
                            PRIII zawładnął moim życiem;). No i tak mi zostało, choć nie ukrywam, że
                            przeżyłam zdradę zetkową, tyle że bardzo, bardzo dawno temu, w jej początkach...
                            Ze zdradami jednak naprawdę jestem na bakier, więc pokornie wróciłam do Trójki i
                            nie żałowałam. Długo nie żałowałam. Aż było i się zmieniło. Ale i teraz, choć
                            już rzucam i rzucam stanowczo i absolutnie tę trujkę trującą co i rusz, to
                            jednak ciągle wracam. Konsekwentnie:) Ale już mocno wybiórczo...

                            Błędów nigdy się nie czepiam, nie zauważam nawet, moje dwie najbliższe
                            przyjaciółki to dyslektyczki, zdążyłam uodpornić się przez lata na wszelakie
                            błędy. Ale... hm, jeśli mam być szczera to nie znoszę nowomowy typu pozdrowionka
                            czy tulonka, pozdro, w porzo, jazzy, cool i innych takich. Przepraszam Cię, może
                            jestem staroświecka i zacofana, no ale tak mam. Nie gniewaj się, nie chciałam
                            Cię urazić.

                            W żadne 'prywatne bardzo' pozdrowienia nie wierzę, beczkę soli trzeba zjeść,
                            żeby mogły być prawdziwie prywatne. Co sobie pożartujemy i pogadamy to nasze i
                            tyle. A.



                            • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 23.07.05, 00:35
                              Ha, na coś trafiłam przypadkiem całkiem. Otóż chciałam sobie jeszcze przejrzeć
                              dzisiejsze notowanie Listy a wyrzyciło mnie znienacka na jakąś główną stronę
                              radiowego serwisu, o której pojęcia nie miałam. No i odkryłam płytę Marii
                              Czubaszek, znaczy album, zbiór słuchowisk, moich ulubionych zresztą. Nic o tej
                              płycie nie słyszałam wcześniej, mówili za dnia w 3, przegapiłam wcześniej czy jak?
                              Nie byłam w ostatnim tygodniu w Mediamarkcie, to już jest? Czy od dawna jest?
                              Ale zajrzyj do linku, bo nasz patron wstęp napisał, znaczy recenzję, czy
                              artykuł, czy jak zwał to zwał. A nas już lojalność zobowiązuje!
                              www.radio.com.pl/cf/album.asp?albumid=1160
                              Za poźno już dzwonić do Mediamarktu, po północy zamknięte:) Ja co prawda znana
                              jestem w tym moim najbliższym już nieźle z niecodziennych pytań, telefonów,
                              zamówień, próśb i pilnych akcji, strasznie fajni ludzie pracują w dziale
                              muzycznym i niezwykle życzliwi.

                              Aa, przypomnialo mi się, to Ci opowiem w nawiazaniu do Kanady o kanadyjskim
                              'chłopaku z muzycznego'. Nie ukrywam, że wykorzystuję moją przyjaciółkę stamtąd
                              do ściągania płyt i proszę ją o kupienie mi tego czy owego. Ona jednakowoż
                              pamięć ma podobną do mojej i milion spraw na głowie, wpadąjac w pędzie do
                              muzycznego zapominała zawsze o co mi chodziło, najczęściej przypominała sobie na
                              jaką literę albo równie wyczerpujące informacje. I ze 2-3 lata temu dopadła tam
                              jakiegoś wtedy praktykanta jeszcze, któremu zawracała głowę co i rusz szukaniem
                              nie wiadomo czego. Biedny chlopak raz trafiał, raz nie, ale z czasem sie
                              przyuczył mojego gustu, zaangażował i już widząc z daleka moją przyjaciółkę
                              pytał czy to dla tej z Polski i sam gnał na zaplecze wyszukiwać to i owo. W
                              końcu poczułam się zobowiązana i w ramach wdzięczności podarowałam mu przez nią
                              AMJ i Możdzera, tak w ramach propagowania kultury polskiej. Ponoć osłupiał z
                              wrażenia i od tej pory starał się podwójnie. Na co mnie się w końcu zrobiło
                              potrójnie głupio i przestałam prosić o cokolwiek. Tym sposobem straciłam
                              chłopaka z muzycznego w Edmonton...:) Będę się musiała przerzucić na Calgary:)
                              • ciekawostka2 co tak syczy????!!! 25.07.05, 17:35
                                Jakoś zgubiło mi się Twoje integrowanie w Afryce. Mnie, niestety, w tym czasie
                                pozostało w polskim przedszkolu uczyć się wierszyka o murzynku koleżce:)
                                Piszesz, że po fascynacjach (moje) Wakacjami(...), Klossem i pancernymi
                                przyszła era radia.
                                Pamiętasz skąd i dlaczego akurat pr. III?
                                Sam próbuje odnaleźć w pamięci własne radiowe początki...
                                Nie było reklamy, wszystko toczyło się jakby "naturalnie". Któregoś dnia,
                                prawdopodobnie podczas tradycyjnych wagarów, bo bardzo lubiłem tę formę
                                spędzania czasu;) coś we mnie dojrzało, by kawałek miedzianego drutu wpakować
                                do gniazdka antenowego dość nowoczesnego wtedy radia pokojowego z japońskim
                                zegarem. Pierwsze, co pamiętam to oczarowanie czystością dźwięku... W
                                poszukiwaniu możliwych do uchwycenia programów trafiłem na "Powtórkę..." Potem
                                była "Muzyczna poczta", chyba o 17, lub 17:15.
                                Wtedy po raz pierwszy odważyłem się dzwonić do radia i dodzwaniałem się!:) To
                                była determinacja w kręceniu numerków:)
                                Jako młokos marudziłem o stare nagrania z lat 50. i 60. co jest o tyle
                                usprawiedliwione, że okres rock'n'rolla był mi bliższy niż czasy rocka. Później
                                to się wyrównało dzięki Pink Floydom, Dire Straits itp ale początki sięgały
                                właśnie Chubby Checkera, Del Shanona, Herman Hermits i wielu innych, których
                                już, wstyd, nie pamiętam.

                                Zdrada? Dla mnie zdrada to oszukiwanie. Jeżeli chodzi o radio to nie ma mowy o
                                zdradzie. Rozwijamy nasz gust, oczekujemy czegoś określonego, nie poddajemy się
                                ślepo narzucanym formom.
                                Ostatnio eksperymentowałem na sobie z "Latem...":)wytrzymałem tylko kilka
                                minut. Nie traktowałem tego jako zdradę, po prostu nie wytrzymałem kokieterii
                                Młokosa, potrzebowałem głosu ludzkiego a w moim radiu tylko "jak zawsze"
                                i "Złote przeboje":) O ile pamiętam to skończyło się na stacji bardzo lokalnej:)
                                Jesteś miła usprawiedliwiając błędy. Jeżeli Tobie nie przeszkadzają, to mnie,
                                błędy popełniane przeze mnie - bardzo. I wstydzę się odkrywając je dopiero
                                po "zatwierdzeniu do druku".
                                Trudno. Do "nowomowy" będziesz musiała się przyzwyczaić. Mam wrażenie, że już
                                wyciągnąłem rękę w kierunku kompromisu, teraz oczekuję rewanżu:)
                                Z cytowanych przez Ciebie słów także wielu nie znoszę,
                                ale "tulonka", "pozdrowionka" i "buziaczki" będziesz musiała przełknąć.
                                "prywatne bardzo" były rodzajem pozdrowienia z przymróżeniem oka, widać
                                zabrakło dosłownego podkreślenia charakteru tego co miałem na myśli;)

                                Ogólnie, nadaję i odbieram z pewnym dystansem, zwykle przez
                                wspomniane "przymróżenie". Proszę, weź to pod uwagę... Cieszę się, że nie
                                chcesz, żeby było mi przykro. Z mojej strony jest identycznie. Nie jesteśmy po
                                to by walczyć i sprawiać sobie ból...
                                W nocie bene i poza:) może dzięki Tobie i Twojej przyjaciółce praktykant zdobył
                                w sklepie stałą pracę?:)
                                Kto wie czym kończą się zetknięcia z takimi jak my?:) Mam nadzieję, że
                                wszystkim najlepszym, czego życzę pani z marketu obok i babci klozetowej z
                                dworca autobusowego w Tarnowie:)
                                • Gość: astat Re: co tak syczy????!!! IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 25.07.05, 20:36
                                  Już przestało.
                                  Skąd Program Trzeci? Ano moja starsza parę lat siostra przywlekła tę zarazę;) do
                                  domu a jako że starsza, to ona miała radio pierwsza, nie ja, czego do dziś jej
                                  nie mogę darować:). Z zawiści wielkiej, jak tylko jej nie było w domu, to sobie
                                  włączałam a tam było na PRIII nastawione, bałam się kręcić gałką, żeby się nie
                                  wydało. I tyle, uzależniłam się. A potem, kto nie słuchał 3 i nie znał notowań
                                  Listy na przykład, to wypadał z towarzystwa, już to gdzieś kiedyś tu pisałam.
                                  Luxemburg też przez nią, podsłuchiwałam pod drzwiami:) Jak ja jej zazdrościłam
                                  towarzystwa, muzyki i wszystkiego... Jest dziś najwspanialszym pediatrą na
                                  świecie - wedle mojej oceny, wybitnie subiektywnej - i nadal po dziecięcemu
                                  zazdroszczę jej wszystkiego:) I kocham ją nad życie.
                                  Hm, coś mi strasznie prywatnie wyszło... przepraszam.

                                  Ładne te Twoje radiowe początki, jakoś wzruszające.
                                  Dzwoniłeś do radia? Serio? Zaimponowałeś mi!

                                  Zdrada? Hm... Zaprzeczenie wartościom, które się kiedyś wybrało? Brak
                                  konsekwencji? Folgowanie własnym słabościom i zbytnia pobłażliwość? Nie wiem.
                                  Trudny temat. Może po prostu lepiej nie próbować.
                                  ania

                                  • ciekawostka2 Wszystkiego...l 26.07.05, 20:15
                                    z okazji i bez... ale dzisiaj przecież Twoje imieniny:) na pewno balujesz z
                                    kieliszkiem szampana gdzieś pośród łosi... Nie ma to jak oryginalny pomysł
                                    spędzenia takiego święta;)
                                    Życzę Wszystkiego Cudnego, Ciepłego... Życzliwości wokół i samych Dobrych
                                    Ludków...
                                  • Gość: astat znajomości IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.07.05, 21:14
                                    Część już wróciła z wakacji. Mam Cię zapytać, czy znasz jakąś radiową Elę na L,
                                    to zdaje się z tej polskiej fali w Calgary. Nic nie wiem, pośrednika sobie
                                    znaleźliście! Co do brata Naczelnej to na razie nic nie wiadomo, ale zdaje się i
                                    Naczelna już bardziej w wieku emerytalnym. Szczegółów nie znam. Dopytywanie się,
                                    kiedy nie mam pojęcia o co mam pytać jest dość skomplikowane, zwłaszcza że nigdy
                                    nie miałam skłonności do plotkowania i zakulisowych wieści.
                                    podpisano: solenizantka - życzenia poproszę!!!
                                    • Gość: astat przepraszam IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 26.07.05, 21:24
                                      Najpierw wysłałam, potem przeczytałam Twój list.
                                      Dzięki za pamięć.
                                      Nie, nie baluję, dziś wtorek i Manniak przecie, moi znajomi nieźle wyszkoleni,
                                      imprezy najdogodniejsze w niedzielę z rana, znaczy po dziesiątej, jak się
                                      Śniadanie u pani Moniki skończy:)
                                      A szampana i owszem, wypiłam i pognałam do siebie słuchać klubu i dalej...
                                      ania
                                    • ciekawostka2 Re: znajomości 27.07.05, 08:23
                                      El"L"a to może być albo świeża krew albo jakaś konkurencja, która podobno po
                                      moim wyjeździe przez krótko walczyła.
                                      A może tu chodzi o żonę redaktorka? Tylko, że ona "Ela" w zdrobnieniu a w ogóle
                                      to ciut inaczej. Nawiasem, żeby być szczerym - miła kobieta.
                                      Co do wieku Naczelnej to zgadza się:) dlatego kiedyś wyraziłem obawy jakieś o
                                      serce i zdrowie brata Naczelnej, pana Józefa, bo i on już z taśmy montażowej
                                      zszedł był w latach bodajże 40.
                                      To, że narzekasz na pośrednictwo zawdzięczasz tylko sobie:) Od początku
                                      mówiłem, że łatwiej pisać poza ogólną cenzurą.
                                      Wyjeżdżam służbowo na kilka dni, do soboty, potem dwa dni oddechu na "łonie":)
                                      Do miłego w poniedziałek;)
                                      A pytań do Twoich znajomych w Calgary oficjalnie miałbym kilka. Przede
                                      wszystkim czy szwagierka "nowej fali" wyjechała do Afryki i co porabia autor
                                      wywiadu, którego link podałem na początku wątku. A w ogóle to zasadnicze
                                      pytanie - czy ci znajomi, to właśnie owi słuchający radia czy nie.
                                      To nie plotkowanie. Po prostu normalna chęć dowiedzenia się co słychać?
                                      pozdrawiam
                                      • Gość: astat Re: znajomości IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 29.07.05, 18:57
                                        No wiem, że Cię nie ma, ale mam świeżą porcję wiadomości, zacytuję, bo nie mam
                                        już siły ani zdrowia ani czasu, żeby Was polsko-kanadyjsko zrozumieć.
                                        I mnie też zaczyna sie wszystko wydawać podejrzane... A.



                                        O boze, gdzie ja nie wydzwanialam, zeby sie czego dowiedziec konkretnego.
                                        Grazynka z Calgary i owszem znala program Polskiej fali, jako bylej
                                        konkurencji programu ELi Lipnik.
                                        Nie wiele myslac zadzownilam do ELi Lipnik, ktora jest w tej chwili w
                                        Stanach i pewnie najwiecej mogla udzielic informacji na temat programow
                                        radiowych w Calgary.
                                        Wszyscy mowia o Marku Domaradzkim, ktory o wielu lat ( moze 10-ciu prowadzi
                                        Polska Fale i Polski Dom.
                                        POniewaz obiecalam dowiedziec sie czegos wiecej dla Ciebie, wiec
                                        przesiedzialm z godzine na telefonie i nadal jestem w punkcie wyjscia.
                                        Ela tez prowadzilo radio ze swoim chlopakiem ( ktory jest w Stanach). Eli radio
                                        sie wykonczylo po niecalych dwoch latach, bo Ona musiala za wszystko placic, a
                                        radio Marka jest w jakis sposob dotowane, jako radio etniczne i to bylo piec lat
                                        temu.
                                        Zdaje sie, ze jest jeszcze jakie radio na internecie prowadzone przez Wojtka
                                        Grabowskiego niejaka foka czy inna cholera, ale kto ma czas na sluchanie tego
                                        lub czytanie, bo na pewno nie ja, no moze jeszcze Ty.

                                        Co do brata Naczelnej to nie mam zadnych wiadomosci tylko tyle, ze Ela
                                        przypomniala mi, ze On nie mieszka w Edmontonie, i chyba lat kilke temu tez
                                        przyjezdzal z poza Edmonton do siostry i zdaje sie, ze mial juz jakis
                                        dorosle dzieci z ktorymi byly klopoty, ale moze cos zmyslam

                                        Jesli chodzi o szwagierke co to do Afryki wyjechala, to nie mam zielonego
                                        pojecia. Czy to ma byc ktos bliski marka Domaradzkiego czy zupelnie inny kwiatek.
                                        No nic ide spac. Wyczerpalo mnie to dochodzenie polskiej fali.
                                        Acha, jak facet taki ciekawy co slychac w Calgary niech napisze bezposrednio
                                        do Eli Lipnik. Ona ma swoj biznes kwiatowy i adres jest nastepujacy.
                                        kwiaty@eurokwiat.com .
                                        Podejrzewam, ze radio polska fala tez ma swoj adres kontaktowy, to po jaka
                                        cholere taki facet wypytuje Ciebie jak moze do nich bezposrednio. Oj co mi
                                        to wszystko podejrzane bardzo.
                                        • Gość: astat ps IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 29.07.05, 19:24
                                          Dostałam zgodę na ujawnienie publiczne danych oraz listu i informacji.
                                          • ciekawostka2 powaliło mnie na kolana 01.08.05, 20:12
                                            Aneczko, Serduszko... nie jestem godzien...
                                            Nie wiem jak dziękować i w jakich słowach podziwiać Twoje oddanie sprawie.
                                            Tak, ta, która miała wyjechać (wyjechała?) do Afryki jest szwagierką D. i
                                            jestem ciekawy komu/czemu się poświęciła. Bardzo sympatyczna dziewczyna, z
                                            którą wypiliśmy niejedno piwo. Swego czasu stanęła przed różnego rodzaju
                                            wyborami. Straciliśmy ze sobą kontakt...
                                            Wojtek Grabowski prowadzi radio?:) To miło słyszeć. Czyli są jeszce wśród nich
                                            jacyś niezależni zapaleńcy, brawo!
                                            Nie, żebym chciał krytykować Polską Falę. Ten temat pozostawię bez komentarza
                                            podtrzymując wpis rozpoczynający naszą znajomość.
                                            Nie będę pisał pod żadne kwietniki, kwiatki i inne roślinki. Może, gdybyśmy
                                            walczyli oboje w jednej drużynie odważyłbym się, ale tak? Nawet Eli nie miałem
                                            okazji poznać, co będę jej głowę zawracał?
                                            Wystarczy już jedna główka, która przeze mnie po nocach spać nie może próbując
                                            zdobyć wiadomości.
                                            Dlatego proszę Anuś, żebyś się już nie nadwyrężała, bo to szkodzi na korzonki,
                                            grozi przepukliną itp;)
                                            Prawdopodobnie umrę nieświadomy losów kilku bliskich mi ludzi. Zapomnieć?
                                            Tak, przy okazji, nagle w Twoim komentarzu pojawia się jakiś tajemniczy
                                            zleceniodawca, który przeze mnie a następnie przez Ciebie próbuje zdobyć
                                            materiały wywiadowcze:)
                                            Uspokajam... nie ma agenta, żadna formacja nie czepia się ani mnie ani Ciebie.
                                            Wszystko to moja i wyłącznie moja inicjatywa.
                                            jestem Ci bardzo wdzięczny i zobowiązany... Do szczęścia brakuje mi tylko
                                            dobrej recepty na zniszczenie kurzajek. Masz jakąś? Bo reklamowany wartner nie
                                            sprawdził się kompletnie.
                                            Tulę do snu... Jutro znowu mały wypad w Polskę i brak dostępu do internetu.
                                            Ale pamiętam o Ci...;)

                                            • Gość: astat Re: powaliło mnie na kolana/i po co? IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 01.08.05, 23:28
                                              Daj spokój.
                                              A z serduszkami przesadziłeś, ja jestem normalny w miarę człowiek, czułość
                                              czułością a ciepełko ciepełkiem, nie podoba mi się.

                                              Jak sprawa dla kogoś ważna no to się angażuję, chyba normalne. Zakładam, że
                                              wątek założyłeś z istotnych dla siebie powodów, jeśli mogłam pomóc to czemu nie.
                                              Dla moich znajomych z Kanady też normalne, tak jakoś to towarzystwo wzajemnej
                                              sympatii, w odróżnieniu na przykład od towarzystwa trzymającego władzę:)))
                                              Znaczy grupy.

                                              Ale pozwól, już nie bedę dociekać tych szwagrów i szwagierek, przepuklina mi co
                                              prawda nie grozi, natomiast tematy wybitnie mi obce. Dzięki Tobie jednak
                                              dowiedziałam się co nieco o kanadyjskich radiach... A radio zawsze bliskie memu
                                              sercu.
    • ciekawostka2 podsumowanie 11.09.05, 11:26
      Jeszcze raz chciałbym podziękować astat za zaangażowanie...
      Mówi się, że czasami śmierć i przeczyszczenie przychodzą znienacka. Nie
      myślałem, że przydarzy mi się podobna historia ze zniknięciem z forum.
      Dziękuję za bardzo miły czas... Dobrnęliśmy do miejsca, w którym publiczne
      dzielenia się emocjami staje sie zbyt trudne. Aż strach że można być posądzonym
      o mentalny ekshibicjonizm;)
      Jeżeli nie pochłonęły Cię blues, pan M. i guru AA - zapraszam na kolejkę.
      Just private plizzzz...
      mark

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka