Dodaj do ulubionych

Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajdę...

IP: *.wroclaw.tpnet.pl 19.08.02, 12:47
Kultura - aktualnie to nawozenie pod uprawy.


Jako byly wiesniak, najpelniej doceniam proces nawozenia
pod uprawy odpornych gatunkow chamstwa z falszem jako przyszlych podkladek
pod delikatniejsze plony.

Chamska Polska gnije.

Ale wciaz nawozi delikatne jeszcze ziarenka, brzydzace sie tak pozywnej gleby.

Obserwuj wątek
    • Gość: snajper Znajdziesz ją tu, znajdziesz... IP: 2.4.STABLE* / 10.1.1.* 19.08.02, 15:11
      Gość portalu: # napisał(a):

      > Kultura - aktualnie to nawozenie pod uprawy.
      >
      >
      > Jako byly wiesniak, najpelniej doceniam proces nawozenia
      > pod uprawy odpornych gatunkow chamstwa z falszem jako przyszlych podkladek
      > pod delikatniejsze plony.
      >
      > Chamska Polska gnije.
      >
      > Ale wciaz nawozi delikatne jeszcze ziarenka, brzydzace sie tak pozywnej gleby.

      Witaj Haszu !

      Miło spotkać Cię tutaj, na tak kulturalnym forum. ;)) Pisałem gdzieś o
      wypieraniu dobrego pieniądza przez zły pieniądz, czyżby proces wypierania
      ciekawych nicków z forum Aktualności trwał nadal ? :)))

      A co do podkładek pod przyszłe delikatniejsze plony - a nie obawiasz się, że
      bujnie wyrosłe chamstwo z fałszem nie dadzą się zaszczepić ?

      Pozdrawiam kulturalnie ;))))

      Snajper.
      • wojcd do Snajpera 24.08.02, 13:05
        Gość portalu: snajper napisał(a):
        > Miło spotkać Cię tutaj, na tak kulturalnym forum. ;)) Pisałem gdzieś o
        > wypieraniu dobrego pieniądza przez zły pieniądz, czyżby proces
        > wypierania ciekawych nicków z forum Aktualności trwał nadal ? :)))

        Snajper, mam pytanie dotyczace wlasnie wypierania dobrego pieniadza przez zly. Czy nie jest tak, ze to wypieranie dobrego przez zly konczy sie kryzysem po ktorym nastepuje odbudowa i znowu preferowany jest pieniadz dobry? Pytanie troche naiwne, ale nie znam na nie odpowiedzi.
        Mysle, ze nickami jest tak wlasnie.

        Pozdrawiam serdecznie Wojciech
    • Gość: tete Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.08.02, 16:07
      Gość portalu: # napisał(a):

      > Kultura - aktualnie to nawozenie pod uprawy.
      >
      >
      > Jako byly wiesniak, najpelniej doceniam proces nawozenia
      > pod uprawy odpornych gatunkow chamstwa z falszem jako przyszlych podkladek
      > pod delikatniejsze plony.
      >
      > Chamska Polska gnije.
      >
      > Ale wciaz nawozi delikatne jeszcze ziarenka, brzydzace sie tak pozywnej gleby.
      >

      Panie Profesorze,
      Nie wiem czy proces "zmądrzenia" forumowiczów rozpoczął się w Pana ocenie
      - czy jeszcze nie ?
      Ale dodał mi Pan wiele otuchy.

      Pozorna delikatność roślin (choć ze mnie raczej "półogrodnik")... Czasem
      chude i lebiodkowate - a przetrwają burze, które powalają drzewa.
      I rośnie toto czasem na piasku, na skale, wczepia się mikrymi korzonkami
      i trwa.

      Nawożenie i zraszanie - choć daje produkt jędrny i krwisty jak np.
      pomidor :))) - bywa bezradne wobec ziemniaczanej zarazy.

      Panie Profesorze - nie wiem czy znajdzie Pan tutaj to - czego Pan szuka
      ale ja znalazłam.

      W Konstelacji Smoka jest szczypta magii i ciepła, która sprawia, że chce
      mi się tu wpadać na kubek herbaty z Przyjaciółmi.

      serdecznie pozdrawiam, :)) tete


    • andrzejg Ziemia obiecana? 19.08.02, 18:44
      ależ #-u
      jako człowiek wsi wiesz ,że wzystko zależy od kultury ...
      uprawy
      Tylko , czy te modyfikowane genetycznie roślinki nadają sie do tego?


      Pozdrawiam Andrzej

    • Gość: mix Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd IP: 213.25.39.* 19.08.02, 19:16
      Gość portalu: # napisał(a):

      > Kultura - aktualnie to nawozenie pod uprawy.
      >
      >
      > Jako byly wiesniak, najpelniej doceniam proces nawozenia
      > pod uprawy odpornych gatunkow chamstwa z falszem jako przyszlych podkladek
      > pod delikatniejsze plony.

      Nie bawiac sie w kurtuazje - bo takowa nie do wszystkich dociera - powiem
      prosto z mostu. Jest takie polskie przyslowie, ze czlowiek ze wsi wyjdzie a
      wies z czlowieka nigdy.
    • Gość: Hiacynt Haszu:_______dorzuć szczapę do ogniska kultury :)) IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 19.08.02, 21:18
      Gość portalu: # napisał(a):

      > Kultura - aktualnie to nawozenie pod uprawy.


      Każdą glebę można doprowadzić do kultury :) , wiem coś o tym

      Hiacynr doniczkowy

      ps. pozdrawiam :)
      • wojcd Re: Haszu:_______dorzuć szczapę do ogniska kultur 20.08.02, 09:57
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
        > Każdą glebę można doprowadzić do kultury :) , wiem coś o tym

        Hiacynt
        nie badz taki madrala. Wiemy, ze MOZNA. Problem w co robic w tej materii jutro, za miesiac,... .
        Pozdrawiam serdecznie Wojciech
        • Gość: Hiacynt Re: Haszu:_______dorzuć szczapę do ogniska kultur IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 10:07
          wojcd napisał:

          > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          > > Każdą glebę można doprowadzić do kultury :) , wiem coś o tym
          >
          > Hiacynt
          > nie badz taki madrala. Wiemy, ze MOZNA. Problem w co robic w tej materii
          jutro,
          > za miesiac,... .
          > Pozdrawiam serdecznie Wojciech


          wiem jako hiacynt doniczkowy :) o kulturze gleby, natomiast "kultura"
          jakkolwiek byśmy jej nie rozumieli, mała czy duża zaczyna się w rodzinie :)
          a co robić dziś i jutro ? - na początek przejmijmy media publiczne

          pozdrawiam :))

          Hiacynt
          • wojcd Re: Haszu:_______dorzuć szczapę do ogniska kultur 20.08.02, 10:35
            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
            > natomiast "kultura"
            > mała czy duża zaczyna się w rodzinie :)
            > a co robić dziś i jutro ? - na początek przejmijmy media publiczne

            Cel media? Chyba nie jutro? Moze na razie to co robiliscie z Haszem - pilnowac semantyki. Pamietam Twoje interwencje jak ktos napisal "ten kraj" zamiast Polska.
            I jeszcze jedno, od czasu do czasu wpompowac Haszowi odrobine optymizmu.
            Wojciech
    • witekjs Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd 19.08.02, 21:58
      Witam Haszu. Może tutaj będziemy mogli porozmawiać sobie częściej. Tym
      bardziej, że znamy się już znacznie lepiej niż kiedyś, kiedyś.
      Pozdrawiam serdecznie. Witek
      • carmina Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd 19.08.02, 23:36
        Enchante, Monsieur Hasch.
        C
        • Gość: # Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd IP: *.wroclaw.tpnet.pl 20.08.02, 08:17
          carmina napisała:

          > Enchante, Monsieur Hasch.
          > C

          Pas du tout! C'est seulement votre souhait...ou l'impression.

          Zauroczenie wyklucza obiektywizm. Zbyt wielu padlo ofiarą zauroczonych...
          ------------------------------------
          Gość: mix 19-08-2002 19:16

          "Nie bawiac sie w kurtuazje - bo takowa nie do wszystkich dociera - powiem
          prosto z mostu. Jest takie polskie przyslowie, ze

          "czlowiek ze wsi wyjdzie"

          a wies z czlowieka nigdy."

          #######:) ;"Mixie dziekuje 100-krotnie! Za czlowieka...i wies!

          Choc to styl "Wprost" - nie miedzyludzki most...
          i zauralska Azja a nie polska kurtuazja...

          ############

          Miast miast cenic swary, docen wiejskie gwary
          bo z Mixa zostanie mieszczuch stary...

          P.S. Nie baw sie Mixie(???) kurtuazja i nigdy nie miksuj jej z chamstwem
          - bo nawet przyslowia z natury dowcipne - prostacko i bezfinezyjnie
          przytaczasz wg kryteriow dzwiekowych: "wies -> a to przyslowie z wsia...

          i efekt przeciwny do zamierzonego!
          Za co dziekuje przypadkowi
          bos jego dzieckiem nieodrodnym - po sposobie kojarzenia sadzac...
    • wojcd Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd 20.08.02, 09:49
      Gość portalu: # napisał(a):
      > Kultura - aktualnie to nawozenie pod uprawy.

      Haszu, ostatnio tak piszesz, ze wielokrotnie waham sie by odpowiadac na Twoje posty. Zgadzam sie z diagnozami, lecz uwazam je za zbyt pesymistyczne. Nie umiem jednak tego pesymizmu przelamac.
      Tym razem podajesz bardzo trafna diagnoze - to jest DOPIERO nawozenie. Przypilnujmy wiec by dobro sie urodzilo.
      Pozdrawiam serdecznie Wojciech
      • Gość: # AAAAAA Aktualnie łaknę kultury najbardziej. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 20.08.02, 10:57
        wojcd napisał:

        Przypilnujmy wiec by dobro sie urodzilo.
        > Pozdrawiam serdecznie Wojciech

        Media! Te panienki z TV[P(?)] w mowie dygniec i grymasow, zaprzeczajacych
        slowom o zyciu duchowym i niewinnymi minkami w czasie pytan
        czy to juz ostatnia wizyta pana papieza w "tym" kraju.

        Te ciagle dopytywania o brak lornetki niosacych różaniec z krzyzem.

        Te kilowaty na godz w turbinach wiatrowni!

        Te seksopornonarkoporanki!

        Te wlascicielki stale otwartych szczek, rozwierajacych sie przy slownych
        podszczypywankach Millerow, udajacych nibydzierlatki rechoty szczwanych bab,
        wytarte z zalotnosci poloblesne usmiechy mlodych-starych spikerowek,
        szukajacych w polswiatku politycznym polbogow Bagsikow.

        Antychrystowe antywartosci po prostu.

        A propos PESYMIZMU. Blad!
        Kto mnie zna - wie. To nie czasy na optymizm - to czas na diagnoze!
        Optymizmu nie zwyklem opierac na falszywej diagnozie. Bo kuracja stan pogorszy!
        • wojcd Re: AAAAAA Aktualnie łaknę kultury najbardziej. 20.08.02, 11:44
          Dobra Haszu wycofuje termin "pesymizm". Chodzilo mi o brak nadziei i ufnosci w to ze sprawy moga obrocic sie ku dobremu. Mnie nie musisz przekonywac co do stanu zapasci. Papiez apelujac o milosiedzie jednoczesnie krytykujac liberalizm postawil JEDNOZNACZNA diagnoze. Ale zostawmy to narazie. Chodzi mi TECHNICZNA strone tego co nalezy robic. Jak to sie mowi step by step. Rozmowce trzeba przekonywac MALYMI KROCZKAMI. Jest to bardzo trudne. Bo jesli nawet bedziemy pisac krotko i wybierac z postu jedna mysl, to i tak za tym co mowimy bedzie sie kryl caly SYSTEM wartosci.
          Wiec jak to robic?
          Pozdrawiam serdecznie Wojciech
          • Gość: Hiacynt współny cel_____nie o stronie technicznej IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 12:29
            wojcd napisał:

            > Dobra Haszu wycofuje termin "pesymizm". Chodzilo mi o brak nadziei i ufnosci
            w
            > to ze sprawy moga obrocic sie ku dobremu. Mnie nie musisz przekonywac co do
            sta
            > nu zapasci. Papiez apelujac o milosiedzie jednoczesnie krytykujac liberalizm
            po
            > stawil JEDNOZNACZNA diagnoze. Ale zostawmy to narazie. Chodzi mi TECHNICZNA
            str
            > one tego co nalezy robic. Jak to sie mowi step by step. Rozmowce trzeba
            przekon
            > ywac MALYMI KROCZKAMI. Jest to bardzo trudne. Bo jesli nawet bedziemy pisac
            kro
            > tko i wybierac z postu jedna mysl, to i tak za tym co mowimy bedzie sie kryl
            ca
            > ly SYSTEM wartosci.
            > Wiec jak to robic?
            > Pozdrawiam serdecznie Wojciech

            Różne systemy wartości, nawet nie systemy, inny ogląd tego co jest. Wystarczy,
            że czytamy inne ksiażki, inne tygodniki, inni autorzy są dla nas autorytetami
            i już trudny jest dialog, a więc przekonywanie do swoich racji.
            Wydaje mi się, na marginesie stwierdzenia o stanie zapaści, że trzeba
            uświadomić sobie co nas łączy, jaki cel jest naszym celem wspólnym, a które
            cele są różne. W Polsce nie było takiej dyskusji i brakuje jej. Nie było
            dekomunizacji, nie było podsumowania pięćdziesięciu lat PRL, nie było
            rozliczenia z przeszłością, wydaje się, że już jest na to za późno. Było
            zdawkowe wymuszone przepraszam, ale nie powiedziano za co PRZEPRASZAM.
            Może do rozmowy włączą się Snajper i Tyu i porozmawiamy, jakie cele są
            wspólne,a gdzie będzie walka, gdzie nie ma miejsca na kompromis.

            pozdrawiam

            Hiacynt




            • wojcd Re: współny cel_____nie o stronie technicznej 20.08.02, 12:48
              Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
              > trzeba uświadomić sobie co nas łączy, jaki cel jest naszym celem wspólnym, a które cele są różne.
              ...................
              > nie było podsumowania pięćdziesięciu lat PRL

              Hiacynt, dobry jestes, ze ja nie zauwazylem tego. W ogolnej metodologii nauk mowi sie ze nauka charakteryzuje sie: przedmiotem, celem i metoda. Tu trzeba wlasnie postepowac w analogiczny sposob. Przedmiot jaki jest wiadomo. Trzeba uswiadomic sobie i sformulowac CEL. Metoda bedzie wtorna i dyktowana logika przedmiotu. Brawo Hiacynt.
              Co do terminu PRL mam ciekawa (przynajmniej tak mi sie wydaje) propozycje semantyczna. Ale poczekam z nia jak sie troche rozwinie dyskusja.
              Wojciech
              • Gość: Hiacynt do Wojciecha IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 10:03
                wojcd napisał:

                > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                > > trzeba uświadomić sobie co nas łączy, jaki cel jest naszym celem wspólnym,
                > a które cele są różne.
                > ...................
                > > nie było podsumowania pięćdziesięciu lat PRL
                >
                > Hiacynt, dobry jestes, ze ja nie zauwazylem tego. W ogolnej metodologii nauk
                mo
                > wi sie ze nauka charakteryzuje sie: przedmiotem, celem i metoda. Tu trzeba
                wlas
                > nie postepowac w analogiczny sposob. Przedmiot jaki jest wiadomo. Trzeba
                uswiad
                > omic sobie i sformulowac CEL. Metoda bedzie wtorna i dyktowana logika
                przedmiot
                > u. Brawo Hiacynt.
                > Co do terminu PRL mam ciekawa (przynajmniej tak mi sie wydaje) propozycje
                seman
                > tyczna. Ale poczekam z nia jak sie troche rozwinie dyskusja.
                > Wojciech

                Wojciechu

                Widzisz co się porobiło, tu i obok. Wrócimy do rozmowy, rozwinie się dyskusja,
                gdy fale się wygładzą. Musiałem reagować w innych miejscach i zabrało mi to i
                czas i myśli.

                pozdrawiam serdecznie

                Hiacynt
                • wojcd Re: do Wojciecha 23.08.02, 11:43
                  Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                  > Widzisz co się porobiło, tu i obok. Wrócimy do rozmowy, rozwinie się dyskusja,
                  > gdy fale się wygładzą.

                  Tez tak mysle. Trzeba pozbierac mysli.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Wojciech
        • Gość: AndrzejG Re: AAAAAA Aktualnie łaknę kultury najbardziej. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.02, 14:24
          Gość portalu: # napisał(a):

          >
          > A propos PESYMIZMU. Blad!
          > Kto mnie zna - wie. To nie czasy na optymizm - to czas na diagnoze!
          > Optymizmu nie zwyklem opierac na falszywej diagnozie. Bo kuracja stan
          pogorszy!

          Nie znam Cię.Myslę ,że trochę czuję.
          Jednak to czasy na optymizm i ten optymizm przekazał nam
          Jan Paweł II , nawet podczas odspiewywania
          'Żegnamy Cię...Alleluja, allleluja..żeeegnaaammyyy Cię'.
          Jestem akurat w czasie gdy odeszła najblizsza mi osoba,
          w wieku zblizonym do papieża i tak patrząc w przeszłość
          zdaje sobie sprawę ,że ona cały czas spiwała
          'Żegnam Was...Alleluja, allleluja..żeeeegnaaaamm Was'.
          To nie jest pesymizm - to jest wiara w następne pokolenia.

          Andrzej
    • Gość: kunce Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd IP: *.chello.pl 20.08.02, 14:49
      Kulturalnego poznam.
      Tylko poważne oferty kierować do autora wątku.
      • Gość: AndrzejG # pośrednikiem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.02, 15:08
        Gość portalu: kunce napisał(a):

        > Kulturalnego poznam.
        > Tylko poważne oferty kierować do autora wątku.
        • carmina Re: # pośrednikiem? Ale za to kulturalnym :) 20.08.02, 22:37
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Gość portalu: kunce napisał(a):
          >
          > > Kulturalnego poznam.
          > > Tylko poważne oferty kierować do autora wątku.


          Moja opinie kunce juz wyrazilam i generalnie jakoś to mogę zrozumiec.
          Andrzeju, ale Ty przecież przystajesz swietnie do obrazu idealnego kandydata
          kunce. Cos knujecie, kochani...
          Hiacyncie, cieszę się, ze przymiotniki znów Ci służa.
          Hasz, je crois, que ce tout est le clin d'oeil, enfin, n'est-ce pas?

          Pozdrawiam, wybaczenia proszac za języki obce mi najzupełniej. :)

          C
          • Gość: AndrzejG Re: # pośrednikiem? Ale za to kulturalnym :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.02, 22:44
            carmina napisała:

            >
            > Moja opinie kunce juz wyrazilam i generalnie jakoś to mogę zrozumiec.
            > Andrzeju, ale Ty przecież przystajesz swietnie do obrazu idealnego kandydata
            > kunce. Cos knujecie, kochani...
            > Hiacyncie, cieszę się, ze przymiotniki znów Ci służa.
            > Hasz, je crois, que ce tout est le clin d'oeil, enfin, n'est-ce pas?
            >
            > Pozdrawiam, wybaczenia proszac za języki obce mi najzupełniej. :)
            >
            > C


            Rumieniec mnie oblał całego
            Już mnie Krzys52 łączył z Kunce
            na podstawie niewiadomych dla mnie cech
            Ja nic nie kuncuję
            Jestem
            zaglądam
            czasami sie wtrącę

            Po prostu wieczorem mam czas i odpoczywam

            Andrzej
            • Gość: tete zdradliwy rumieniec :)) IP: *.telan.pl 20.08.02, 22:53

              a Kunce spać uciekła Euromirem się zasłaniając
              (a właściwie jego miękkim cieniem)

              :)) tete
              • Gość: AndrzejG hm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.02, 22:57
                Gość portalu: tete napisał(a):

                >
                > a Kunce spać uciekła Euromirem się zasłaniając
                > (a właściwie jego miękkim cieniem)
                >
                > :)) tete
                >

                opis wielce dosadny
                • Gość: tete nieznacznie IP: *.telan.pl 20.08.02, 23:33

                  Andrzeju,
                  post panny Kunce

                  "Kładzie sie na mnie długi cień narzeczonego (ale kładzie miękko i
                  opiekuńczo)"

                  złagodziłam
                  mając na względzie rumieniec :))

                  pozdrawiam nocnie, :)) tete
          • Gość: kunce O ofert? ha! IP: *.chello.pl 20.08.02, 22:46
            wypada mi ogłosić bezapelacyjne zwycięstwo Drogiego Euromira.
            Nikt nie chciał mierzyć sie z nim w kulturalnych szrankach. Walkower.
            Kładzie sie na mnie długi cień narzeczonego (ale kładzie miękko i opiekuńczo),
            postrzeganego zapewne jako zbyt silny samiec, by z nim zadzierać.
            Pocieszajac sie ta mysla odchodzę smu... to znaczy spać.
            • Gość: kunce Panie #! czy nadal Pan łaknie kultury? IP: *.chello.pl 20.08.02, 23:21
              może spróbóję tak:

              Kulturalna pozna kulturalnego.
              Tylko poważne oferty Pana Hasza kierować....
              • carmina Re: Panie #! czy nadal Pan łaknie kultury? 20.08.02, 23:38
                Kunce drązy skałę :)
                • Gość: # Re: Panie #! czy nadal Pan łaknie kultury? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 21.08.02, 08:28
                  carmina napisała:

                  > Kunce drązy skałę :)

                  Kropelkowo medycznie i zarazem po chinsku. Sam sobie jestem winien!
                  Gram bohatera przy mezczyznach a przy damach rejteruje w kulture.

                  Coz! Serce moje milosci a w koncu wreszcie milosierdzia spragnione, zda sie,
                  jakby czekajac wieki dlugie na jedna krople ozywczej wilgoci, zdazylo uschnac
                  na skamieline jakiegos niedarwinowskiego dinozaura - dziwologa!

                  (nie loga dziw! wyj. dla informatykow od baz danych nie ich przekazu)

                  Metodologia nawala - ot co!

                  Jsetesmy unurzani psychicznie w czas w tak dziwny sposob, ze nie przezywamy
                  terazniejszosci ani przez chwile. Jeno przeszlosc i przyszlosc.
                  Musimy stosowac trudne dla nas metody rodem z innych cywilizacji, by stanac i
                  przyjrzec sie terazniejszosci. Mialem taka chwile samoistna, gdy odwiedzilem
                  ostatni raz najblizsza osobe. Oboje to wiedzielismy przy wiekuistym dotyku
                  dloni i twarzy. Ta chwila czasu trwa dla mnie wiecznie.

                  Le clin d'oeil.

                  Zgadzam sie z dawno wykrystylizowanymi sadami Hiacynta
                  o bilansie.
                  Nie umniejszajac przemyslen nowych-starych przyjaciol.
                  Bo nie boje sie tego slowa, tu na F. w przeciwienstwie
                  do mlodziana, ktory darl kazda pierzyne: - "puch w ruch" -
                  napedzany katalizatorka chemii w żądze uniesien.

                  Dla mnie jednak centralnym punktem jest zrodlo dobra i zla.
                  W moim kraju zamazano nawet ich definicje przez ostatnie 12 lat!
                  I tu nagle nasz Papiez, pokazuje zagubionej potega zla i mamony,
                  mlodziezy cywilizacji smierci - dobro i sile, pokonujaca przy pomocy
                  niedoleznosci starca i gwardii panstwa bez czolgow i rakiet
                  - potege swiata zla, przemocy, pieniadza i egoizmu.

                  To nie potezny ZSRR i pol zdobytego przez komune swiata wyksztalcilo
                  NOWEGO doskonalego czlowieka.
                  To nie system Hitlera 1000-letniej Rzeszy wychowal wszechstronnie wyksztalconych
                  i kulturalnych, znajacych sie na sztuce SSmanow.
                  To nie New Age z cywilizacja aborcji, eutanazji, seksizmu, pogardy dla slabych
                  i starych wychowa nowego czlowieka.
                  Dobra nie zaszczepi sie inzynieria genetyczna i nie zlikwiduje zla w czlowieku.

                  To nasz Papiez, z Polski!, mowi swiatu skad zlo!
                  I jak siac dobro! Mowi wprost i prosto.

                  Pozdrawiam wszystkie panny virtualne. A w realu?


                  • hania_76 Re: Panie #! czy nadal Pan łaknie kultury? 21.08.02, 10:32
                    Gość portalu: # napisał(a):

                    > carmina napisała:
                    >
                    > > Kunce drązy skałę :)
                    >
                    > Kropelkowo medycznie i zarazem po chinsku. Sam sobie jestem winien!
                    > Gram bohatera przy mezczyznach a przy damach rejteruje w kulture.
                    >
                    > Coz! Serce moje milosci a w koncu wreszcie milosierdzia spragnione, zda sie,
                    > jakby czekajac wieki dlugie na jedna krople ozywczej wilgoci, zdazylo uschnac
                    > na skamieline jakiegos niedarwinowskiego dinozaura - dziwologa!
                    >
                    > (nie loga dziw! wyj. dla informatykow od baz danych nie ich przekazu)
                    >
                    > Metodologia nawala - ot co!
                    >
                    > Jsetesmy unurzani psychicznie w czas w tak dziwny sposob, ze nie przezywamy
                    > terazniejszosci ani przez chwile. Jeno przeszlosc i przyszlosc.
                    > Musimy stosowac trudne dla nas metody rodem z innych cywilizacji, by stanac i
                    > przyjrzec sie terazniejszosci. Mialem taka chwile samoistna, gdy odwiedzilem
                    > ostatni raz najblizsza osobe. Oboje to wiedzielismy przy wiekuistym dotyku
                    > dloni i twarzy. Ta chwila czasu trwa dla mnie wiecznie.
                    >
                    > Le clin d'oeil.
                    >
                    > Zgadzam sie z dawno wykrystylizowanymi sadami Hiacynta
                    > o bilansie.
                    > Nie umniejszajac przemyslen nowych-starych przyjaciol.
                    > Bo nie boje sie tego slowa, tu na F. w przeciwienstwie
                    > do mlodziana, ktory darl kazda pierzyne: - "puch w ruch" -
                    > napedzany katalizatorka chemii w żądze uniesien.
                    >
                    > Dla mnie jednak centralnym punktem jest zrodlo dobra i zla.
                    > W moim kraju zamazano nawet ich definicje przez ostatnie 12 lat!
                    > I tu nagle nasz Papiez, pokazuje zagubionej potega zla i mamony,
                    > mlodziezy cywilizacji smierci - dobro i sile, pokonujaca przy pomocy
                    > niedoleznosci starca i gwardii panstwa bez czolgow i rakiet
                    > - potege swiata zla, przemocy, pieniadza i egoizmu.
                    >
                    > To nie potezny ZSRR i pol zdobytego przez komune swiata wyksztalcilo
                    > NOWEGO doskonalego czlowieka.
                    > To nie system Hitlera 1000-letniej Rzeszy wychowal wszechstronnie
                    wyksztalconyc
                    > h
                    > i kulturalnych, znajacych sie na sztuce SSmanow.
                    > To nie New Age z cywilizacja aborcji, eutanazji, seksizmu, pogardy dla
                    slabych
                    > i starych wychowa nowego czlowieka.
                    > Dobra nie zaszczepi sie inzynieria genetyczna i nie zlikwiduje zla w
                    czlowieku.
                    >
                    > To nasz Papiez, z Polski!, mowi swiatu skad zlo!
                    > I jak siac dobro! Mowi wprost i prosto.
                    >
                    > Pozdrawiam wszystkie panny virtualne. A w realu?
                    >
                    >
                    Bardzo pięknie powiedziane!
                    Serdecznie pozdrawiam.
              • Gość: Tumisia Re: Panie #! czy nadal Pan łaknie kultury? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.08.02, 07:40
                Wstałam raniutko, a tu znowu jakieś zapisy.Wczoraj nie mogłam sie zgłosić,bo
                moj M.zajął mi komputer.Na ogrodnictwie się nie znam,ale bardzo lubię o tym
                czytać.Pozdrawiam kulturalnie.
                • Gość: # # do panny Tumisi o panie M. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 21.08.02, 08:35
                  Podoba mi sie Twoj sposob pisania
                  o osobniku nie dopuszczajacym Cie do kompa.

                  Ale wirtualnie jestes przeciez panna jak wszystkie?
                  • Gość: AndrzejG Pan M. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 09:03
                    Mój M {ężczyzna}
                    Moja M {iłość}
                    Moje M {arzenie}

                    ???
                    • Gość: # Do panny Kunce-Wic IP: *.wroclaw.tpnet.pl 21.08.02, 09:34
                      Panie #! czy nadal Pan łaknie kultury?

                      może spróbóję tak:

                      Kulturalna pozna kulturalnego.
                      Tylko poważne oferty Pana Hasza kierować....

                      Nie wypada mi w niepewnosci zbyt dlugiej pozostawiac, tak tu ogolnie
                      szanowanej i zarazem pozadanej powszechnie panny.

                      Otoz, nie tylko łaknacy ale i spragniony rownoczesnie jestem -
                      co pannie virtualnie cieniem nakladajacym wydac sie ino moze.

                      A H. orzekl fizycznie, ze cienie sie nie sumuja - co identyfikacje utrudni
                      niebywale.

                      I tak to niezidentyfikowanym obiektem mialbym zostac w powaznej ofercie?
                  • Gość: Tumisia Do #. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.08.02, 13:29
                    Wirtualnie to ja jestem zwyczajnie Tumisia,ale mam kłopot jak się zwracać do
                    #?W muzyce brzmi optymistycznie,ale jest bezosobowy. Nawet nie wiem ilu Panów
                    jest # , PP , Hasz. Pzdr.

                    A mój M. ,to trzy w jednym, a nawet wiecej.
                    • Gość: Hiacynt do Tumisi :))))))))))) bardzo krótko IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 13:47
                      Gość portalu: Tumisia napisał(a):

                      > A mój M. ,to trzy w jednym, a nawet wiecej.


                      :))))))))

                      bardzo serdecznie

                      Hiacynt
                      • Gość: Tumisia Do Hiacynta. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.08.02, 14:43
                        Dzięki za pozdrowienia.Czytam z uwagą ten wątek od początku.
                        • Gość: kunce Panie # - kaniec flirta IP: *.chello.pl 21.08.02, 19:45
                          tiepier kulturno budziet.

                          Tak, korzenie kultury tkwia w roli, ale już Cycero użył tego słowa przenośnie
                          mówiąc o filozofii "cultura animi" - uprawa umysłu.
                          W czasie naszych cyberspotkań bardziej niz cokolwiek innego uprawiamy umysł
                          właśnie (stop! wycofuję słowo 'właśnie').
                          Przyszły czasy, już po Wolterze, że modny termin "cywilizacja" zaczął spychać w
                          cień staroświecką sztukę doskonalenia umysłu i gustu, czyli kulturę w tym
                          elitarnym nieco znaczeniu. Ale dziś ta właśnie (Boże, znowu właśnie!) kultura
                          wychodzi z cienia i subtelne gry umysłu znowu wracaja do łask... czy się łudzę
                          w tym względzie?
    • Gość: nurni hej! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 02:08

      czyzbysmy sie odnalezli?
      dobrze Was widziec

      jeden problem tylko
      Kunce napisala:
      ‘tiepier kulturno budziet’
      coz...

      wpadne czasem by
      obnizyc nieco poprzeczke

      pozdrawiam przelotnie
      /cholerny real/
      ale za to b serdecznie

      nurni
      • witekjs Re:__________________ hej!_______________________ 22.08.02, 08:53
        Gość portalu: nurni napisał(a):

        >
        > czyzbysmy sie odnalezli?
        > dobrze Was widziec
        >
        > jeden problem tylko
        > Kunce napisala:
        > ‘tiepier kulturno budziet’
        > coz...
        >
        > wpadne czasem by
        > obnizyc nieco poprzeczke
        >
        > pozdrawiam przelotnie
        > /cholerny real/
        > ale za to b serdecznie
        >
        > nurni
        _____________
        Dobrze, że się pojawiłeś. Będzie mi trochę rażniej w tym ustawianiu
        poprzeczki...
        Pozdrawiam Cię srdecznie.Witek
      • Gość: tete Re: hej! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 08:58

        Nurni,

        bardzo Cię brakuje.
        Co do poprzeczki... pomyśl o mnie ! przy panu Profesorze - zawsze w dygach :))
        Na wyrozumiałość przyjaznych dusz liczę z każdym swoim postem,
        zawsze może się przecież okazać, że wchodzę "nie w takt".
        Ale myślę, że łatwiej mi znieść żartobliwe "szturchnięcia" przyjaciół niż
        zakapturzone ciosy lub jawne, ociekające jadem słowa.
        Nadal nie rozumiem - dlaczego taki wątek nie mógł egzystować na Aktualnościach.
        Podobnie jak tu - wpisywałby się ten - kto miałby na to ochotę.

        A na Aktualności - czasem wpadnę - gdy uznam, że bardzo chcę zabrać głos
        w dyskusji.

        pozdrawiam Cię serdecznie :)) tete

        • Gość: nurni to tylko inne miejsce___________Tete IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 16:31
          Gość portalu: tete napisał(a):

          > Nadal nie rozumiem - dlaczego taki wątek nie mógł egzystować na
          Aktualnościach.
          > Podobnie jak tu - wpisywałby się ten - kto miałby na to ochotę.

          trudno
          widac tak mialo byc

          ale przeciez
          to jest doskonaly pomysl
          to miejsce

          szkoda ze nie wpadlismy na to wczesniej
          sam rozmyslalem co poczac
          juz nawet czytac sie nie chcialo

          > A na Aktualności - czasem wpadnę - gdy uznam, że bardzo chcę zabrać głos
          > w dyskusji.

          dawno juz
          przestalem sie o Ciebie martwic
          poradzisz sobie!

          b zaluje ze nie moge teraz
          troche popisac z Wami

          jak wroce
          przylece tu w podskokach :)

          > pozdrawiam Cię serdecznie :)) tete

          rownie serdecznie
          Ciebie i Przyjaciol

          nurni
    • jacek#jw Do # z podziękowniem, nie z kulturą. 22.08.02, 09:51
      Za zaufanie oczywiście!
      • Gość: kunce Do # - pytanie o Wrocław (z innej beczki) IP: *.chello.pl 22.08.02, 14:45
        czy wrocławska A.E. kształciła (kształci) prawników?

        czy legendarny Pinior z "S" był związany z uczelnią? czego uczył?

        proszę o wyrozumiałość - to watpliwości osoby z centralnej części kraju
        • _helga Re: Do Kunce o Piniorze 26.08.02, 19:24
          Gość portalu: kunce napisał(a):

          > czy wrocławska A.E. kształciła (kształci) prawników?
          >
          > czy legendarny Pinior z "S" był związany z uczelnią? czego uczył?
          >
          > proszę o wyrozumiałość - to watpliwości osoby z centralnej części kraju

          Z tym zatrudnieniem Piniora na Akademii Ekonomicznej to byla dosyc slynna
          historia. On jest prawnikiem i nie mogl pracowac w swoim zawodzie bo figurowal
          jako "kryminalista". Wniosl o skasowanie tych wyrokow (bez roszczen
          finansowych), jego sprawe prowadzila mecenas Aranka Kiszyna, wielka postac
          palestry z AKowskiej rodziny. Ostatecznie minister sprawiedliwosci Dyka (rzad
          Mazowieckiego) podjal decyzje odmowna, stwierdzajac na pismie, ze wyroki ze
          stanu wojennego byly sluszne. Nad przyjeciem Piniora do pracy na wydzial prawa
          na Uniwersytet Wroclawski odbylo sie glosowanie, w ktorym Pinior przegral. O
          tym wszystkim z wielka satysfakcja napisal Jerzy Urban w "Nie", ze bardzo sie
          cieszy, ze rzad Mazowieckiego zatwierdza slusznosc jego wyrokow. Wtedy owczesny
          rektor Akademii Ekonomicznej Jozef Kaleta (SLD) zaproponowal prace Piniorowi u
          siebie, na katedrze Filozofii i Komunikacji Spolecznej, gdzie on pracuje do
          dzisiaj, z przerwa na pobyt w USA.
      • Gość: # Re bez repliki. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.08.02, 15:18
        jacek#jw napisał:

        > Za zaufanie oczywiście!
        >
        >
        • Gość: # Re: Re bez repliki. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 22.08.02, 15:39
          Czy wrocławska A.E. kształciła (kształci) prawników?

          #:Nie ksztalcila. Uniw. Wrocl. mial Wydz. Prawa i Admin.
          - obecnie Prawa Admin. i Ekonomii albo moze osobne wydz?.

          czy legendarny Pinior z "S" był związany z uczelnią? czego uczył?
          Byl absolwentem. A pracowal chyba w banku. Bylem wtedy w Lublinie.
          Ogladalem w TV Wroclaw, kilkanascie m-cy temu, godzinny program o Piniorze
          - ale umknela mi ta inf.

          proszę o wyrozumiałość - to watpliwości osoby z centralnej części kraju
          Najdrozsza ja i wyrozumialosc dla watpiacych panien? Przenigdy!

          • carmina Łaknienie smocze 22.08.02, 21:46
            Dotyczy słonca. Bułki z maslem. Muzyki. Dziś Dido?
            Kilku kropel mleka z miodem.
            A potem ciepłej nocy. Lampki winnej i oliwnej. Offa na komary. Swiatla cieplego
            saczacego się z przeciwleglego domu pzryjaciól. Łagodnego dotknięcia. Widoku
            szkraba w piżamce w smoki - alez oczywiscie, ze w smoki. :)
            Zapachu maciejki. Nadciagania sennosci. Miekko.

            Nieduzo. :) Strasznie duzo. Całe moje Burano.

            Dobrano - C
    • Gość: kunce takie sobie asocjacje IP: *.chello.pl 22.08.02, 22:02
      kult - URA!

      czy to nie najkrótsza recenzja nurtu socrealistycznego?
      • carmina Re: takie sobie asocjacje 22.08.02, 22:18
        Gość portalu: kunce napisał(a):

        > kult - URA!
        >
        > czy to nie najkrótsza recenzja nurtu socrealistycznego?


        Uhum :)))) Super.
        Przypomina mi się : Ceń cień :)
        C
      • Gość: Hiacynt Kunce, taki sobie cytat IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 22:20
        Gość portalu: kunce napisał(a):

        > kult - URA!
        >
        > czy to nie najkrótsza recenzja nurtu socrealistycznego?

        Idąc do szkoły garbił się, jakby pod brzemieniem odpowiedzialności.
        Nie chciał popełnić błędu, (...) szukał w pamięci odpowiednich cytatów
        z Lenina i Stalina. Musieli chyba znać podobne sytuacje.

        Hiacynt

        cytat z Obywateli :))

        • Gość: # Kultura zdradzila biednych z rozpasanym bogactwem. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 26.08.02, 07:49
          "Snajper, mam pytanie dotyczace wlasnie wypierania dobrego pieniadza przez zly.
          Czy nie jest tak, ze to wypieranie dobrego przez
          zly konczy sie kryzysem po ktorym nastepuje odbudowa i znowu preferowany jest
          pieniadz dobry? Pytanie troche naiwne, ale nie znam
          na nie odpowiedzi.
          Mysle, ze nickami jest tak wlasnie.

          Pozdrawiam serdecznie Wojciech"
          ---------------------------------------------

          W kontekscie 2. Szczytu na Rzecz Zrownowazenia Oszalalego Globalu
          i nieudanej 1. proby sprzed 10 lat pokonania globalnego apartheidu -drogi
          do zguby Globu
          - wyrazam mieszane uczucia i niewesole wnioski, na przekor nawolywan
          wielu, w tym zda sie i cytowanego autora, bym napelnil siebie
          nieuzasadnionym optymizmem.

          Gdy Polska - tak przeze mnie ukochana a juz jakby
          nie ta i nie taka - jest modelem naszego Globu.

          A modelem Polski jest to Forum!

          I w niej i na globie proby ukulturalnienia bogatych spelzaja na panewce
          czy spalaja na niczym... nie wiem!

          Mysle tu o znaczeniach bogactwa nie w sensie walut bankowych
          czy jakichs lokat lub papierow. Mysle o bogacywie czlowieka!
          ############################################################
          O woli, charakterze, umysle, trwaniu w prawdzie i obyczajnosci.
          ############################################################
          I jak na naszym globie 3 ludzi posiadajac majatek wiekszy od 650
          milionow biedniejszych, nic nie zrobilo dla podpisania ukladu w Kioto,

          tak

          w Polsce doszlismy juz do najbardziej zdegenerowanych elit uprawiajacych
          wynaturzone
          "hobby turanskie"
          wyszydzania i okradania wlasnego? narodu a na Forum
          falsz wygral maraton cytatow z jawnoscia!

          Gdziez tu odbudowa panie Wojciechu?
          • wojcd Re: Kultura zdradzila biednych z rozpasanym bogac 26.08.02, 13:16
            Haszu,
            sytuacja rzeczywiscie jest dramatyczna. Diagnoza JP2 jest JEDNOZNACZNA.
            Przeslanie milosierdzia jest ewidentnym oskarzeniem elit politycznych o ZLA
            WOLE. Zauwaz jak sprytnie probuja w TVP przerobic MILOSIERDZIE na MILOSC.
            Przeciez apel o milosierdzie jest apelem skierowanym do kata o resztki takich
            odruchow moralnych jak litosc i przyzwoitosc. Z wypowiedzi pozegnalnej Prymasa
            wyglada mi na to, ze takze wladzom polskiego Kosciola dostalo sie od Papieza.
            Widoczne golym okiem "wyplukanie" moralnych wartosci u mlodziezy w polaczeniu z
            apatia dopelnia ten czarny obraz. Czyli Haszu nasze diagnozy sa zgodne.
            I teraz dochodzimy do punktu w ktorym mam wrazenie roznimy sie. Otoz nedza
            moralna otoczenia naklada na chrzescijan obowiazek ADEKWATNEJ reakcji. W
            dyskusji, Ty starasz sie powiedziec na dany temat WSZYSTKO. Poniewaz stanowisko
            Twoje i adwersarza jest czesto skrajnie odmienne, zatem jego reakcja bedzie
            spontanicznie negatywna, a Ty przezywasz kolejne rozczarowanie. Ja staram sie
            to robic inaczej. Wybieram z wypowiedzi adwersarza jakis motyw i chce go
            naprowadzic na wlasciwe rozwiazanie. Np. jesli jakas pani pisala o tolerancji i
            prawach dla homoseksualistow, to ja zwracam jej uwage, ze inaczej patrzymy na
            te sprawe gdy rozpatrujemy ja z pozycji podmiotowej (chcemy pelnej,
            nieskrepowanej "wolnosci" seksualnej), a inaczej z pozycji przdmiotowej (chcemy
            byc wychowani w domu w ktorym wszytko bylo po bozemu i urodzic sie "dobrze
            genetycznie"). I z taka uwaga zostawiam adwersarza. Gdybym wyrazil pelne
            stanowisko na ten temat, moja opinia bylaby latwa do odrzucenia. A tak istnieje
            szansa na to, ze do adwersarza cos dotrze. W ten sposob nie popadam TAK JAK TY
            w permanentne rozczarowania i pomysly - opuszczam forum, bo to orka na ugorze.
            Moj apel o odrobine optymizmu u Ciebie jest blokowaniem tego desperackiego
            pomyslu, a nie naklanianiem do wlozenia rozowych okularow.
            Pozdrawiam serdecznie Wojciech
            • Gość: # Diagnoza = moja! Wstepnie dzk. Musze przemyslec/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 26.08.02, 14:28
              • Gość: # Dywagacje o zaginionych kulturach IP: *.wroclaw.tpnet.pl 26.08.02, 14:38
                Obserwujesz pewnie jako mieszczuch, jakze łatwo kulture
                jakiekolwiek uprawy, corocznie zasiewana zeszlorocznym
                nasieniem, uprawiana w taki sam, sprawdzony sposob, w kazda pogode
                sloneczna i dzdzysta, spokojna i wietrzna,
                - utracic? Wystarczy zaniechanie, niestarannosc, lub brak sita do nasion.

                Kakolu nie trza uprawiac.
                • Gość: AndrzejG Re: Dywagacje o zaginionych kulturach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 17:32
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > Obserwujesz pewnie jako mieszczuch, jakze łatwo kulture
                  > jakiekolwiek uprawy, corocznie zasiewana zeszlorocznym
                  > nasieniem, uprawiana w taki sam, sprawdzony sposob, w kazda pogode
                  > sloneczna i dzdzysta, spokojna i wietrzna,
                  > - utracic? Wystarczy zaniechanie, niestarannosc, lub brak sita do nasion.
                  >
                  > Kakolu nie trza uprawiac.

                  W uprawie jest jakaś kolejnośc , są określone reguły
                  i Wojciech mówił Ci o nich przekładając to na dyskusję na forum
                  a Ty #-u , chciałbys orać, siać i zbierać równocześnie.

                  Andrzej
      • Gość: doku Jeszcze krótsza recenzja IP: *.mofnet.gov.pl 26.08.02, 16:51
        Z tym że starożytności

        "Kult-Ur"

        ...taki był początek kultur
    • Gość: doku Teraz już na pewno IP: *.mofnet.gov.pl 26.08.02, 15:03
      Idąc za radą Euromira, który gorąco mnie zachęcał (niedzielę spędziliśmy pijąc
      piwo w różnych knajpach, sposobność spotkania Euromira okazała się dla miłej
      Kunce pokusą na tyle silną, aby dołączyć do dwóch nawalonych już pijaków; droga
      Kunce gratuluję odwagi i dziękuję Ci za miłe i tolerancyjne Twoje towarzystwo)
      pomyślałem że wstępnie zaaprobuję jego pomysł, aby trochę i tutaj się
      poudzielać, gdyż pochlebił mi twierdzeniem, że jestem tu bardzo potrzebny.
      Czy uda mi się znaleźć czas i energię, aby w znaczący sposób ukulturalnić to
      gościnne forum naszej ulubionej gazety? Tego obiecać nie mogę (oczywiście
      dlatego, że mam zwyczaj nie rzucać obietnic, które mogą być choćby z nikłym
      prawdopodobieństwem trudne do spełnienia).

      Na początek chciałbym zwrócić uwagę szanownych uczestników tego forum (mam
      nadzieję, że nazwa tego forum w pełni oddaje jego ducha) na niesprawiedliwe -
      powiedziałbym nawet: niekulturalne - traktowanie filmu przez przedstawicieli
      "tradycyjnych" dziedzin sztuki i kultury. Ileż to razy byłem świadkiem
      pogardliwego wyrażania się o sztuce aktorskiej filmowej w zestawieniu z
      teatralną. Takie niedocenianie artystów filmowych dotyka chyba wszystkich
      profesji z wyjątkiem reżyserii - to chyba jedyny artysta filmowy, który ceniony
      jest równie wysoko (a może nawet wyżej) jak reżyser teatralny. Do napisania
      tego natchnęła mnie chwila, kiedy Euromir pokazał mi jakiś pomnik i powiedział
      ku mojemu wielkiemu zdumieniu (pijackiemu pewnie), że facet na pomniku to
      reżyser teatralny. Przyznam, że gdybym zobaczył pomnik reżysera filmowego, to
      byłbym mniej zdziwiony, bo sztukę reżyserii filmowej ceniłem wyżej niż
      teatralnej.

      A teraz coś bardziej osobistego: zwierzę się wam, że w moim odczuciu sztuka
      filmowa jest szczytowym osiągnięciem kulturowego rozwoju świata. Filmowa sztuka
      aktorska jest dla mnie szczytowym osiągnięciem sztuki aktorskiej w ogóle, a
      pojęcie reżysera filmowego jest dla mnie synonimem najwyższego artyzmu w
      dziejach.

      Zapraszam więc do dyskusji i przepraszam autora wątku za bezceremonialność, ale
      wrodzona skromność nie pozwala mi tak od razu założyć własnego wątku na tak
      szacownym forum, o którym Euromir się z taką estymą wyrażał.

      Pozdrawiam wszystkich,
      doku (wciąż ten sam)
      • Gość: AndrzejG Re: Teraz już na pewno IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.08.02, 17:37
        sztuka perfekcyjna?
        Bo widzisz efekt wielu powtórzeń z nałożonymi efektami komputerowymi,
        poskładanymi do kupy.
        To jest trudno porównać , no może dawniej , gdy kino było nieme
        lub zaraz po nim , bo wyrosło z teatru
        A teraz?
        Myślę ,ze mozna śmiało powiedzić - to sa dwie rózne dziedziny kultury
        tak jak fotografia i malarstwo.

        Andrzej
        • Gość: doku Gdyby było łatwo, to nie trudzilibyśmy się IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 14:42
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > To jest trudno porównać , no może dawniej , gdy kino było nieme
          > ... to sa dwie rózne dziedziny kultury
          > tak jak fotografia i malarstwo.

          Ja w swoim sposobie myślenia jestem prostolinijnym zwierzakiem, jak wiecie,
          więc i tutaj mam prosty pogląd. Uśredniając i pomijając subiektywne różnice w
          ocenie artysty, stwierdzam że sztuka jest tym większa, tym wybitniejsza lub
          "wyższa", im więcej pracy artysta włożył w to, aby swój cel artystyczny
          osiągnąć. Malarstwo ma nad fotografią tę przewagę, że na efekt końcowy dzieł
          malarzy składa się o wiele więcej dniówek pracy artysty niż na fotografie.

          Szczegóły o wyższości kina nad teatrem podpinam pod inne, szczegółowe posty
          polemiczne. Zapraszam i pozdrawiam.
      • Gość: Hiacynt o wyższości filmowej sztuku nad literaturą IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 18:20
        Gość portalu: doku napisał(a):


        > A teraz coś bardziej osobistego: zwierzę się wam, że w moim odczuciu sztuka
        > filmowa jest szczytowym osiągnięciem kulturowego rozwoju świata.


        nie trzeba umieć czytać,
        a jeżeli już się umie, można być funkcjonalnym analfabetą,
        przyszłość należy do kina domowego

        jakie pole do popisu dla krytyków hochsztaplerów
        z każdego filmu można uczynić arcydzieło

        cbdo

        Hiacynt






        Filmowa sztuka
        > aktorska jest dla mnie szczytowym osiągnięciem sztuki aktorskiej w ogóle, a
        > pojęcie reżysera filmowego jest dla mnie synonimem najwyższego artyzmu w
        > dziejach.
        >
        > Zapraszam więc do dyskusji i przepraszam autora wątku za bezceremonialność,
        ale
        >
        > wrodzona skromność nie pozwala mi tak od razu założyć własnego wątku na tak
        > szacownym forum, o którym Euromir się z taką estymą wyrażał.
        >
        > Pozdrawiam wszystkich,
        > doku (wciąż ten sam)
        • Gość: snajper O wyższości sztuki teatralnej nad filmem IP: *.acn.waw.pl 27.08.02, 01:07
          Przedstawienie teatralne jest zdarzeniem unikalnym. Każde jest inne. To tak,
          jak słoneczniki Van Gogha. Podobne, a jednak inne. Każde jest dziełem
          niepowtarzalnym.

          A film ? To jak grafika, którą mozna powielać w nieskończonośc. Dopóki sie
          taśma nie zedrze. To sztuka, w której nie ma kontaktu aktora z widzem. Nie ma
          wzajemnego zrozumienia możliwego w teatrze.

          Przedstawienie teatralne tworzone jest bez powtórzeń. Jest dziełem ciąłym w
          czasie, autentycznym.

          Film jest zlepkiem kadrów nagrywanych w dowolnej kolejności. Jest bigosem
          fragmentów, z których każdy powstawał osobno, bez związku z pozostałymi.

          Teatr jest instytucją starą, z tradycjami sięgającymi prastarych wieków.

          Film - młoda muza, ledwie co od ziemi odrosła. Muza kin drive in, gdzie bilet
          zamawia się jednocześnie z hamburgerem i frytkami.

          Pozdrawiam.
          • Gość: Hiacynt Dokładnie tak _____ wyższosć teatru IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 06:47
            Gość portalu: snajper napisał(a):

            > To sztuka, w której nie ma kontaktu aktora z widzem. Nie ma
            > wzajemnego zrozumienia możliwego w teatrze.
            >
            > Przedstawienie teatralne tworzone jest bez powtórzeń. Jest dziełem ciąłym w
            > czasie, autentycznym.
            >
            > Film jest zlepkiem kadrów nagrywanych w dowolnej kolejności. Jest bigosem
            > fragmentów, z których każdy powstawał osobno, bez związku z pozostałymi.
            >
            > Teatr jest instytucją starą, z tradycjami sięgającymi prastarych wieków.
            >
            > Film - młoda muza, ledwie co od ziemi odrosła. Muza kin drive in, gdzie bilet
            > zamawia się jednocześnie z hamburgerem i frytkami.
            >
            > Pozdrawiam.

            W teatrze jest bezpośredni kontakt z aktorem, skrzypinie desek
            jest wplecione w przedstawienie. W dobie komputeryzacji,
            charakteryzacji "inaczej" czyli operacji plastycznych film jest sztuczny,
            nierealny, odczłowieczony.
            W filmie wszystko jest możliwe, w teatrze aktor jest TYLKO człowiekeim.
            Ale ja najwyżej stawiam literaturę, która pozostawia najwięcej miejsca
            na wyobraźnię. W każdej chwili można książkę zamknąć, każde zdanie można
            przerwać w pół, myśli mogą się toczyć moim rymem, no i cały rytuał czytania :)
            i mógłbym tak długo ...

            pozdrawiam

            Hiacynt

            • Gość: # Re: Dokładnie tak _____ wyższosć teatru IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.08.02, 08:09

              "Pozdrawiam wszystkich,
              doku (wciąż ten sam)"

              Czytam i oczom nie wierze. Morfologia z metafizyka i astro-gastrolologią
              w jednym?

              Styl zda sie EURO MIRa gdyby... nie drobna uwa...gaga: - "naszej ulubionej
              gazety". A wiemy jakie tresci zadowolilyby czesciowo Euro MIRa, po jego stalym
              apelu, ostatnio w nawale cytatow lekko zapomnianym.
              Upewnila mnie zas ostatecznie o autentycznosci nicka,
              cholera (czy to sie kiedys skonczy!)
              lekko niezdarna forma ekonomiczna (Droga)w odniesieniu do kalejdoskopowo
              mieniacej sie, niedamskiej wcale inteligencji, naszej
              - znaczy sie, EUROMIRA i #-a forumowej pannicy. Kuncewicowej - objasniam
              niewtajemniczonym.
              Co tam bede sie ocynamonowal - urokliwa Ci tak na licu
              jak w klawiaturze? Starzy wyjadacze ?

              A temat podniesiony przez piwosza - EUROMIR? wlales chocby sladowe porcje
              utrwalacza? - okropnie nie na czasie. Z teza autora jeszcze gorzej.
              Snajper celnoscia Geberita do Perly w roztoczanskich ciemnosciach,
              na Lodzi filmowej, zrobionej z uzysku desek ze starego mola sopockiego
              - lepiej by trafil!

              Potezne procesory graficzne dzis ze sarego zdjecia barwy, fakture, mimike,
              ruch sceniczny i nastroj w mig zrobia a Doku zachwycac sie bedzie.

              Zamiast wymyslic pare przymiotnikow i imieslowow przy piwie,
              by sie z EUROMIREM o uroku panny Kunce podzielic w jej obecnosci,
              w reminescencjach niemesko spoznionych o blonach filmowach,
              w dziecinstwie ogladanych, tu znow pisze.

              Bedzie kultura inaczej czy ...kraj - Ameeeryyyyykaaa na ziemi raj?

              Ale pozdrawiam z zazdroscia o przezyte razem, na sztucznie napedzanym
              uduchowieniu, chwile.
              #
            • Gość: doku wyższosć kina IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 16:43
              Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

              > skrzypinie desek
              > jest wplecione w przedstawienie.

              W niektórych filmach też słychać skrzypienie desek, nie wierzę, że jest to
              efekt niezamierzony. Natomiast watpię, czy każde skrzypnięcie w teatrze jest
              zamierzone i ma znaczenie dla odgrywanego przedstawienia.

              > film jest sztuczny,
              > nierealny, odczłowieczony.

              To jawna nieprawda. Aktorzy filmowi uczeni są specjalnie tego, żeby ich mimika
              i gesty były naturalne, bo na zbliżeniach aktorstwo typu teatralnego wygląda
              bardzo sztucznie.

              > W filmie wszystko jest możliwe, w teatrze aktor jest TYLKO człowiekeim.

              Przede wszystkim widać, że jest aktorem. Nie można się łudzić, że jest to
              prawdziwa postać.

              > Ale ja najwyżej stawiam literaturę, która pozostawia najwięcej miejsca
              > na wyobraźnię.

              Literaturę cenię równie wysoko. I muzykę jeszcze.

              Pozdrawiam,
              doku
              • Gość: Hiacynt ____________________________cisza w teatrze IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 17:02
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > W niektórych filmach też słychać skrzypienie desek, nie wierzę, że jest to
                > efekt niezamierzony. Natomiast watpię, czy każde skrzypnięcie w teatrze jest
                > zamierzone i ma znaczenie dla odgrywanego przedstawienia.

                Ale ja lubię słyszeć kroki aktora na scenie, skrzypienie desek, szelest
                ubrania. Lubię ciszę w teatrze. Od dobrych kilku lat nie chodzę do teatru,
                ale jest on we mnie. Lubiłem chodzić na aktorów do teatru, nie na sztuki, a
                właśnie na aktorów. Teatr pozwala się skupić, wyłączyć całkowicie.
                Nie pamietam filmu który by mnie pochłonął.

                > > film jest sztuczny,
                > > nierealny, odczłowieczony.
                > To jawna nieprawda. Aktorzy filmowi uczeni są specjalnie tego, żeby ich
                mimika
                > i gesty były naturalne, bo na zbliżeniach aktorstwo typu teatralnego wygląda
                > bardzo sztucznie.

                Sceny wielokrotnie odgrywane i łączone. To jest własnie sztuczne.


                > > Ale ja najwyżej stawiam literaturę, która pozostawia najwięcej miejsca
                > > na wyobraźnię.
                >
                > Literaturę cenię równie wysoko. I muzykę jeszcze.

                Czy jakiekolwiek odtworzenie muzyki, zastąpi koncert na żywo?
                Według mnie nie.

                pozdrawiam literacko

                Hiacynt
                • Gość: doku Muzyka w kinie IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 17:38
                  Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                  > Czy jakiekolwiek odtworzenie muzyki, zastąpi koncert na żywo?
                  > Według mnie nie.

                  Wg mnie też nie.

                  Na szczęście koncert pokazany w filmie nie jest celem filmu, a tylko drobnym
                  elementem dzieła.

                  pozdrawiam koncertowo,
                  doku
          • Gość: tete najmłodsza muza IP: 62.233.159.* 27.08.02, 09:03
            Gość portalu: snajper napisał(a):
            > (...)
            > A film ? To jak grafika, którą mozna powielać w nieskończonośc. Dopóki sie
            > taśma nie zedrze. To sztuka, w której nie ma kontaktu aktora z widzem. Nie ma
            > wzajemnego zrozumienia możliwego w teatrze.
            > (...)
            >
            > Film jest zlepkiem kadrów nagrywanych w dowolnej kolejności. Jest bigosem
            > fragmentów, z których każdy powstawał osobno, bez związku z pozostałymi.
            > (...)
            >
            > Film - młoda muza, ledwie co od ziemi odrosła.
            (...)

            Snajper :))))
            to prawda, na początku nikt poważnie tej muzy nie traktował. Rozrywka
            plebejska, jarmarczna. Ale teraz ?
            Oczy Bette Davis, dwunastu gniewnych ludzi, rycerz i śmierć z siódmej pieczęci,
            Sugar Kowalczyk zakochująca się nałogowo w saksofonistach, kukułcze gniazdo,
            Tewje i jego rozmowy z Bogiem, cały Manhattan Allena ... "Zlepek", który można
            powielać w nieskończoność ? Na szczęście.
            I choć niemożliwy jest bezpśredni kontakt widza i aktora, choć mowy nie ma o
            wzajemnym jak w teatrze zrozumieniu - przenosi nas i oczarowuje, dostarcza
            emocji, pobudza wyobraźnię ...
            A że sieczka kat.B z hot dogiem ? Nic nie szkodzi. Sztuka wyboru.

            :)) tete

            • Gość: Tumisia Re: najmłodsza muza IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 09:13
              A może najmłodszą muzą jest internet?Każdy kocha co innego, a siedzimy tu
              razem.I coraz więcej spraw nas tu przyciąga,od pogody,porannego listu,wyboru
              mebli do kuchni,książki , płyty,czy filmu dla nas lub na prezent aż po
              forum ,czasem z linkami odsyłającymi nas do ciekawego artykułu.Pzdr.

              P.S.Widziałaś,mignęła wczoraj Mag i będzie na forum do końca tygodnia.
              • Gość: # najmłodsza muza Interpsychora IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.08.02, 11:29
                Gość portalu: Tumisia napisał(a):

                > A może najmłodszą muzą jest internet?

                Muza?

                Jesli teatr to piesn kozla
                to internet jako osesek muzowy - trykanie slowika!

                • Gość: AndrzejG Re: najmłodsza muza Interpsychora IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.08.02, 12:44
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  >
                  > Muza?
                  >
                  > Jesli teatr to piesn kozla
                  > to internet jako osesek muzowy - trykanie slowika!
                  >

                  I tu rodzi się pytanie.
                  Kiedy ostatni raz byliscie w teatrze
                  a kiedy w internecie?


                  Andrzej
                  • Gość: tete inter-enter-psychora IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 12:54

                    Wstyd przyznać :((
                    Masz rację.

                    Ale z Filmią już nie byłoby takiego wstydu.

                    tete
                    • Gość: # Re: inter-enter-psychora IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.08.02, 13:28
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      > Wstyd przyznać :((
                      > Masz rację.
                      >
                      > Ale z Filmią już nie byłoby takiego wstydu.
                      >
                      > tete

                      Filohollypsychorrorą chcialas rzec by rzecz - jaka jest - sednem orzec.

                      Ja bym sie nie deklarowal, bedac jedyny raz w teatrze, ze jestem po raz ostatni
                      - panie Endrju Dżi.

                      Ja bylem chyba na pewno, ale czy to ze wzgledu na mnogosc czy odlegla zaszlosc
                      nie pamietam ile razy. Na pewno na Halce i Strasznym Dworze oraz Weselu.
                      Bylemci za kazdą razą za biletem prywatnym nie zbiorowym zakladowym ani
                      socjalnym czy szkolnym. A nawet na ZydoXiezniku z Lublina w Lublinie.
                      Takze bynajmniej oczywiscie na "awangardzie" mlodosci z litosci.

                      Ale operę uwielbiam.
                      Drże na ciele.
                      Schnie mi w gardle.
                      Oczy lzawia
                      w gardle dławią.
                      Pot na czole.
                      Ja ......(chromolę)!

                      Tyle tresci.
                      Dzwiek niewiesci.
                      Tu ma bary
                      ten baryton
                      Tu zas sopran
                      daje zly ton.

                      A ten basem
                      z przytupasem.
                      Ja z fasonem na galerii
                      a cholota w cukieterii!

                      Balerina
                      czubek zdziera
                      a mnie chuc
                      z oczu wyziera.

                      Ma kultura
                      to brawura
                      nie wyfiokowana
                      kofiura.

                      Mogie tak bez Kunce o Carmen a Wy?
                      • Gość: # hołota i koafiura bynajmniej mialoby sie pisać/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 27.08.02, 13:46
                      • hania_76 A ja się z Haszem zgodzę! 27.08.02, 14:10
                        Nie przepadam za teatrem. Za jego sztucznością udającą z-życia-wziętość.
                        Uwielbiam operę.
                        • Gość: anty A może by samemu coś czynnie ? IP: *.farm-frites-dwa.pl 27.08.02, 16:14
                          Posadzenie jednego dębu stokroć więcej warta, od gadania o siedzeniu pod stu
                          dębami.

                          pozdr anty
          • Gość: doku Nie jest tak łatwo uzasadnić wyższość IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 16:29
            Gość portalu: snajper napisał(a):

            > Przedstawienie teatralne jest zdarzeniem unikalnym. Każde jest inne.
            >
            > A film ? To jak grafika, którą mozna powielać w nieskończonośc.

            Wyobraźmy sobie sfilmowaną inscenizację, wyświetlaną w kinach. Oglądamy wtedy
            unikatowe dzieło sztuki, utrwalone na taśmie. Jeżeli taki teatr, np. teatr
            telewizji, jest gorszym gatunkiem sztuki, to nie dlatego, że można go powielać,
            ale dlatego, że obcowanie z kopią zubaża odbiór...

            > nie ma kontaktu aktora z widzem. Nie ma
            > wzajemnego zrozumienia możliwego w teatrze.

            ... dlatego jest to faktycznie pierwszy argument pokazujący wyższość teatru. Są
            to jednak odczucia indywidualne. Mnie osobiście w teatrze przeszkadza kontakt z
            aktorem, gdyż widzę, słyszę i czuję (jestem z miasta), że miejsce akcji nie
            jest prawdziwe, że to tylko teatr. Kiedy siedzę w kinie, to mogę czasem poczuć
            się tak, jakbym podglądał prawdziwe życie, a to pozwala intensywniej odczuwać
            ten nastrój, który pragnął wytworzyć artysta. Z tego punktu widzenia film jest
            najskuteczniejszym i najgłębiej działającym na wrażliwość rodzajem dzieła
            sztuki. Możnaby rzec, że film jest sztuką kształtowania nastroju i przeżyć
            odbiorcy dzieła - film jest sztuką rzeźbienia duszy widza, a rzeźba ta rozwiewa
            się z chwilą rozbłyśnięcia światła. Reżyser filmowy jest artystą najwyższym, bo
            rzeźbi w najdelikatniejszej materii. Widz nie musi zamykać oczu (jak robią to
            niektórzy na koncercie, aby pozwolić muzyce na rzeźbienie duszy), bo obraz z
            ekranu wzmacnia efekt muzyki czy głosu aktorów.

            > Przedstawienie teatralne tworzone jest bez powtórzeń. Jest dziełem ciąłym w
            > czasie, autentycznym.

            Aktorzy w teatrze widzą reakcje widzów, mogą więc (i to robią) na bieżąco
            korygować swoją grę, aby osiągnąć zamierzony efekt mimo błędów i niezręczności.
            Artyzm reżysera filmowego przypomina artyzm malarza, który tworzy bez
            konsultacji z przyszłym widzem - musi stworzyć dzieło (prawie) doskonałe, które
            nie będzie już wymagało poprawek. Jeżeli filmowcy sfuszerują, to przyszli
            widzowie będą mieli fuszerkę jak na dłoni. Tego typu troska o dopieszczenie
            dzieła jest obca teatrowi.

            Teatr zresztą nie potrzebuje wielkiej sztuki aktorskiej. Duża odległość od
            widza powoduje, że subtelności mimiki się nie liczą. Aktor teatralny posługuje
            się tradycyjnym, schematycznym zestawem z daleka widocznych postaw, gestów,
            wyraźnych min; grubym makijażem, stylowym ubiorem, dużymi rewizytami itd.
            Kamera filmowa może pokazać np., jak wzrok aktorki kieruje się na sygnet aktora
            i cała scena nabiera wyrazu. W teatrze tego typu naturalne subtelności w
            kontaktach międzyludzkich są niemożliwe do pokazania. Cała ludzka wrażliwość i
            percepcja ograniczone zostają siłą rzeczy do jaskrawych elementów,
            najsilniejszych doznań, a i to tylko do tych z daleka rozpoznawalnych.

            > Film jest zlepkiem kadrów nagrywanych w dowolnej kolejności. Jest bigosem
            > fragmentów, z których każdy powstawał osobno, bez związku z pozostałymi.

            Ten rodzaj sztuki trzeba rozumieć, bez pewnych podstaw kanonów sztuki filmowej,
            trudno sobie wyobrazić artyzm montażysty filmowego. Same proporcje czasowe
            trwania różnych ujęć wywołują określone reakcje widza w zależności od treści
            ujęć, rytm zmian ujęć może współgrać z muzyką, ale zwykle jest zgodny z rytmem
            poszczególnych wydarzeń rozgrywających się na ekranie (np. podczas dialogu
            można przeskakiwać z twarzy na twarz, a można skupić się na jednej i patrzyć
            jak słucha partnera). Sztuka montażu to ważny element sztuki filmowej.


            > Teatr jest instytucją starą, z tradycjami sięgającymi prastarych wieków.

            Film nie odcina się od tej tradycji, ale czerpie z niej to, co najlepsze.


            > Film - młoda muza, ledwie co od ziemi odrosła.

            Dlatego tak niewiele osób rozumie kanony tej dziedziny sztuki. Każde dziecko
            odróżni dobrą sztukę od słabej, też łatwiej docenić prostą sztukę, którą się
            rozumie. Mało kto potrafi docenić kunszt operatora czy montażysty. Na razie
            ludzie rozumieją niewiele więcej, niż sztukę aktora i scenarzysty. Już
            scenograf filmowy jest z tego punktu widzenia niedostrzegany przez widza,
            chociaż ilość i jakość pracy scenografa w teatrze jest niczym w porównaniu ze
            scenografią filmową.

            A artyzm reżysera jest dla przeciętnego widza czarną magią, a on to właśnie
            jest zwykle największym artystą w filmie - bardzo rzadko scenarzysta, operator
            czy nawet aktor dają z siebie tyle serca w film, co reżyser.

            Pozdrawiam.
            • Gość: Hiacynt ___________________________________wychodzę IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 16:50
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Kiedy siedzę w kinie, to mogę czasem poczuć
              > się tak, jakbym podglądał prawdziwe życie, a to pozwala intensywniej odczuwać
              > ten nastrój, który pragnął wytworzyć artysta. Z tego punktu widzenia film
              jest
              > najskuteczniejszym i najgłębiej działającym na wrażliwość rodzajem dzieła
              > sztuki. Możnaby rzec, że film jest sztuką kształtowania nastroju i przeżyć
              > odbiorcy dzieła - film jest sztuką rzeźbienia duszy widza, a rzeźba ta
              > rozwiewa się z chwilą rozbłyśnięcia światła. Reżyser filmowy jest artystą
              najwyższym, bo
              >
              > rzeźbi w najdelikatniejszej materii.



              Czy masz zbyt wiele czasu? Czy stać ciebie na wyrzucenie dwóch godzin życia?
              Oglądasz film i nagle zaczyna coś ciebie drażnić, przeszkadzać ci?
              Nie możesz się skupić, rozglądasz się, wyczuwasz jakiś fałsz, umowność.
              Ze mną często tak się dzieje. Wychodzę i sięgam po książkę.


              Hiacynt

              ps. Doku, czyź jest lepsza galeria niź tatrzańskie szczyty?
              niż brzeg Bałtyku? niż ścieżka pośród pól?
              chłoniesz obraz wszystkimi zmysłami i nie muszisz umieć czytać.
              • Gość: doku Wchodzę IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 17:04
                Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                > ps. Doku, czyź jest lepsza galeria niź tatrzańskie szczyty?
                > niż brzeg Bałtyku? niż ścieżka pośród pól?
                > chłoniesz obraz wszystkimi zmysłami i nie muszisz umieć czytać.

                Tatry to natura, a nie sztuka. Nie porównuję natury do sztuki, bo takie
                porównanie bardzo byłoby dla sztuki okrutne, a tak ją przecież lubimy.
                Zachwycam się sztuką i nie przywołuję przy tym wspomnień natury, bo cały efekt
                by prysł.
                • Gość: Hiacynt __________________obcowanie z kopią IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 17:46
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                  >
                  > > ps. Doku, czyź jest lepsza galeria niź tatrzańskie szczyty?
                  > > niż brzeg Bałtyku? niż ścieżka pośród pól?
                  > > chłoniesz obraz wszystkimi zmysłami i nie muszisz umieć czytać.
                  >
                  > Tatry to natura, a nie sztuka. Nie porównuję natury do sztuki, bo takie
                  > porównanie bardzo byłoby dla sztuki okrutne, a tak ją przecież lubimy.
                  > Zachwycam się sztuką i nie przywołuję przy tym wspomnień natury, bo cały
                  > efekt by prysł.


                  pamietałem Twoje słowa:

                  "Jeżeli taki teatr, np. teatr telewizji, jest gorszym gatunkiem sztuki,
                  to nie dlatego, że można go powielać, ale dlatego, że obcowanie
                  z kopią zubaża odbiór..."


                  dlatego też napisałem prowokacyjnie, w twoim stylu o Tatrach

                  Hiacynt

                  • Gość: doku A ja powtórzę, jeśli nie dość jasno pisałem IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 18:01
                    Teatr sfilmowany (po prostu, bez reżysera filmowego, montażycty itd.) jest
                    gorszy niż teatr na żywo.

                    Sztuka filmowa stoi wyżej niż teatralna.
                    • Gość: Hiacynt co stoi najwyżej? IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 18:13
                      Gość portalu: doku napisał(a):

                      > Teatr sfilmowany (po prostu, bez reżysera filmowego, montażycty itd.) jest
                      > gorszy niż teatr na żywo.

                      Tak. Teraz zgoda.

                      > Sztuka filmowa stoi wyżej niż teatralna.

                      Nie uważam tak. Sztuka filmowa jest bardziej złożona, bogatsza, ale to nie
                      znaczy, że stoi wyżej. Nudzę się dość często na filmie, a na sztuce teatralnej
                      bardzo rzadko. Może dlatego, że odbiór jest bardziej autentyczny.

                      Najwyżej stoi sztuka natury.

                      Hiacynt

                      • Gość: snajper Najwyżej? Gry komputerowe !!!! IP: *.acn.waw.pl 27.08.02, 19:36
                        Właśnie tak ! Bo jeśli kino stawiamy nad przedstawieniem teatralnym, to kino
                        interaktywne, jakim są w pewnym stopniu gry, należy postawić na miejscu
                        najwyższym. Lara Croft nominowana do Oskara ?

                        A tak naprawdę, to nie ma żadnej hierarchii między różnymi rodzajami sztuki.
                        Tak samo dobrze mógłbym napisać post >O wyższości sztuki filmowej nad
                        teatralną<. Bo i tak o wszystkim decyduje twórca. To on wyznacza wagę dzieła i
                        nieważne jest, czy swoją wizję oblókł w szaty filmu, sztuki czy sonaty. Ważne,
                        czy zrobił to z artyzmem. Śniadanie na trawie będziemy cenić bardziej niż
                        Skiroławki. Prousta bardziej niż Rocky IX. Rzym Felliniego bardziej niż ...

                        Pozdrawiam.
                        • Gość: doku Nie jest ważna dziedzina sztuki IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 12:08
                          Gość portalu: snajper napisał(a):

                          > A tak naprawdę, to nie ma żadnej hierarchii między różnymi rodzajami sztuki.
                          >...
                          > Bo i tak o wszystkim decyduje twórca. To on wyznacza wagę dzieła

                          Ale jak? Od czego zależy? Mam prostą receptę matematyczną - wielkość danego
                          dzieła (W) jest wprost proporcjonalna do:

                          a) talentu wrodzonego twórcy, wyrażonego prostym współczynnikiem liczbowym
                          b) ilości pracy włożonej w dzieło, wyrażonej w długości czasu pracy twórczej,
                          plus czas poświęcony na kształcenie w zakresie twórczości tego rodzaju co dane
                          dzieło.

                          W=ab

                          To oczywiście tylko pierwsze przybliżenie, bo czas kształcenia ma inną wartość
                          u Mistrza, a inną u hochsztaplera. Ale czy kogoś zainteresuje drugie
                          przybliżenie? I tak widać, że czynnik b) decyduje o wyszości filmu.
                      • Gość: doku Natura stoi wyżej niż sztuka, ale najwyżej stoi... IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 11:53
                        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                        > Najwyżej stoi sztuka natury.

                        ... sztuka (opisywania) natury, czyli nauki przyrodnicze. Np. to, co astronom
                        widzi przez teleskop, albo biolog przez mikroskop; to jak przyrodnik pracujący
                        w dżungli odbiera i przeżywa otoczenie w porównaniu z przeżyciami turysty
                        podziwiającego krajobraz czy zwierzęta - to świadectwo uniesień najwyższych,
                        niedostępnych dla zwykłego wczasowicza w Zakopanem.
                        • Gość: Hiacynt stanowczo protestuję IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 12:35
                          Gość portalu: doku napisał(a):

                          > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                          >
                          > > Najwyżej stoi sztuka natury.
                          >
                          > ... sztuka (opisywania) natury, czyli nauki przyrodnicze.


                          Sztuka natury, sztuka stworzenia a nie widzeniaczy badania.



                          > Np. to, co astronom
                          > widzi przez teleskop, albo biolog przez mikroskop; to jak przyrodnik
                          pracujący
                          > w dżungli odbiera i przeżywa otoczenie w porównaniu z przeżyciami turysty
                          > podziwiającego krajobraz czy zwierzęta - to świadectwo uniesień najwyższych,
                          > niedostępnych dla zwykłego wczasowicza w Zakopanem.



                          Doku!

                          Stanowczo protestuję.
                          Królową nauk jest matematyka, i tylko w czystej matematyce
                          jest najprawdziwszy ład i harmonia NATURY.

                          Protestuję.
                          Przeżywanie natury jest w nas, a nie w szkiełku i oku.

                          Protestuję.
                          Nigdy w życiu nie byłem wczasowiczem. A fe.

                          starczy protestów

                          natura-lnie pozdrawiam

                          Hiacynt tatrzański
                          • Gość: doku Sztuka najwyższa, to sztuka protestu? IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 14:37
                            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                            > Stanowczo protestuję.
                            > Królową nauk jest matematyka,

                            Nie protestuję, chociaż wolę raczej dzielić się swoimi opiniami, niż
                            protestować lub nie

                            > Protestuję.
                            > Przeżywanie natury jest w nas, a nie w szkiełku i oku.

                            Nie protestuję. Znam wiarę w ten stereotyp i godzę się, choć niechętnie, na
                            jego istnienie. Kto jednak spojrzał choć raz w porządny teleskop, a wiedział na
                            co patrzy, ten dostępuje wyższego wtajemniczenia.
        • Gość: doku o wyższości (malarstwa) nad literaturą IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 14:52
          Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          > nie trzeba umieć czytać,

          Ach ci prymitywni bywalcy galerii obrazów!

          > jakie pole do popisu dla krytyków hochsztaplerów
          > z każdego filmu można uczynić arcydzieło

          co raczej potwierdza złożoność artystyczną dzieła w zderzeniu z niewielką
          liczbą odbiorców zdolnych pojąć jego artyzm

          cbdo

          pozdrawiam
          • Gość: tete o Muzach, krytykach i zauroczeniach IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 15:51

            A ja się przesadnie nie przejmuję krytykami (być może wcale nie
            hochsztaplerami) :)))
            Bywa, że dzieła oceniane przez nich jako nazbyt schlebiające gustom
            przeciętnego "zjadacza sztuki" wchodzą do kanonu a wychwalane arcydzieła
            lądują w magazynie.
            Zapach biblioteki z podniszczonymi tomiskami, czarno-biały film, galeria,
            sztuczność teatru - sztuczność opery ...
            Czytać - słuchać - oglądać - a może wszystko razem ??? Nie pozwólcie by
            Muzy "wzięły się za kudły".
            To tak jak dyskusja o wyższości świąt :)))

            Haszu, Drogi Profesorze !
            W La Boheme nie przeszkadza mi sztuczny śnieg sypiący się na bohaterów,
            gdy Carmen nieco przyciężka - zbliżenia byłyby niewskazane (na szczęście to
            opera), pewnie, że wolałabym aby "madama Butterfly" nie występowała na tle
            papierowych wiśni i żeby Desdemonie nie wystawały sztuki współczesnej
            bielizny. Na szczęście nie widzę, nie dostrzegam. Muzyka przynosi chłód
            śniegu, sprawia, że piękność Carmen przywodzi mężczyzn do zguby a kwitnące
            wiśnie pachną.

            Omamia operowa ? no to lubię gdy mnie omamia (do Kunca :)))

            :)) tete
        • Gość: doku o wyższości (malarstwa) nad literaturą IP: *.mofnet.gov.pl 27.08.02, 14:52
          Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          > nie trzeba umieć czytać,

          Ach ci prymitywni bywalcy galerii obrazów!

          > jakie pole do popisu dla krytyków hochsztaplerów
          > z każdego filmu można uczynić arcydzieło

          co raczej potwierdza złożoność artystyczną dzieła w zderzeniu z niewielką
          liczbą odbiorców zdolnych pojąć jego artyzm

          cbdo

          pozdrawiam
          • carmina kocham kino :) 27.08.02, 22:36
            Tak najkrócej mogę wyrazić swoje zdanie w kwestii wyższości Świąt Bożego
            Narodzenia. Gdy ogladam dobry film - nie ma mnie wcale tu i teraz. Jestem TAM.
            Wiele juz widziałam. Wciąż interesują mnie nowe pomysły lub stare - w porę
            nie obejrzane. Ale rzeczywiscie, zdarza się, że po dwóch godzinach wiem, mam
            tego świadomość, że ten czas był niestety stracony. Mnóstwo takich przykładów.
            Ale to wynik tego własnie, ze za duzo oglądam i potem często już przewiduje
            niestety, jak pozamykane zostaną wątki. Dlatego zachwyciłl mnie Mulholland
            Drive. Bo to film na tylu poziomach, ze zamykanie wątków przestaje miec
            jakiekolwiek znaczenie.

            Teatr bardzo lubię. Bardzo. Trochę też czasu spędziłam, ale bez porównania
            mniej niż w kinie. U nas - pustynia teatralna. Wydarzeniem była Janda w
            Chorzowie z Małą Steinberg. Co za potwornie męcząca sztuka, strasznie, ale
            własnie taka która osadza się na sercu. Nie nadaje się do zapomnienia.
            Jednak to rzadkość. Trzeba trochę się rozejrzec i ...podjechac tu , czy tam.
            Ostatnio byłam na "Skrzypku" w Warszawie. Fantastyczny! Absolutnie świetny. No
            ale to też sprawa muzyki, którą, jak wiecie lubie bardzo. W kinie i w teatrze.
            Jednak nie potrafie słuchać opery. Prócz nielicznych wyjątków - po prostu nie
            jestem w stanie. Podobno jednak, opery wolno nie lubić, prawda? :)Za to -
            pantomima we Wrocku - niezwykła.

            A nasz Spodek słynie z koncertów, różnych. Wiele, wiele było świetnych.

            Pozdro sygnalne ze środka sali :)
            Carmina

            • Gość: snajper Kocham książki !!! :))) IP: *.acn.waw.pl 27.08.02, 23:19
              carmina napisała:

              > Tak najkrócej mogę wyrazić swoje zdanie w kwestii wyższości Świąt Bożego
              > Narodzenia. Gdy ogladam dobry film - nie ma mnie wcale tu i teraz. Jestem TAM.
              > Wiele juz widziałam. Wciąż interesują mnie nowe pomysły lub stare - w porę
              > nie obejrzane. Ale rzeczywiscie, zdarza się, że po dwóch godzinach wiem, mam
              > tego świadomość, że ten czas był niestety stracony. Mnóstwo takich przykładów.
              > Ale to wynik tego własnie, ze za duzo oglądam i potem często już przewiduje
              > niestety, jak pozamykane zostaną wątki. Dlatego zachwyciłl mnie Mulholland
              > Drive. Bo to film na tylu poziomach, ze zamykanie wątków przestaje miec
              > jakiekolwiek znaczenie.
              >
              > Teatr bardzo lubię. Bardzo. Trochę też czasu spędziłam, ale bez porównania
              > mniej niż w kinie. U nas - pustynia teatralna. Wydarzeniem była Janda w
              > Chorzowie z Małą Steinberg. Co za potwornie męcząca sztuka, strasznie, ale
              > własnie taka która osadza się na sercu. Nie nadaje się do zapomnienia.
              > Jednak to rzadkość. Trzeba trochę się rozejrzec i ...podjechac tu , czy tam.
              > Ostatnio byłam na "Skrzypku" w Warszawie. Fantastyczny! Absolutnie świetny. No
              > ale to też sprawa muzyki, którą, jak wiecie lubie bardzo. W kinie i w teatrze
              > Jednak nie potrafie słuchać opery. Prócz nielicznych wyjątków - po prostu nie
              > jestem w stanie. Podobno jednak, opery wolno nie lubić, prawda? :)Za to -
              > pantomima we Wrocku - niezwykła.
              >
              > A nasz Spodek słynie z koncertów, różnych. Wiele, wiele było świetnych.
              >
              > Pozdro sygnalne ze środka sali :)
              > Carmina

              Filmy, przedstawienia, książki, utwory muzyczne... Dla mnie jednak książki są
              najbliższe. To one pozwalają na swobodne puszczenie wodzy wyobraźni. To one są
              najbrdziej niedopowiedziane, zostawiają najwięcej miejsca dla naszej własnej
              fantazji. Z książkami spotykamy się w najbardziej intymnych warunkach. W kącie
              kanapy, przy małej lampce lub na rozświetlonej słońcem polanie. To książka
              umożliwia nam przeżywanie siebie w odpowiadającym nam rytmie. Nikt nie narzuca
              nam tempa czytania. Możemy odłożyć książkę na jakiś czas, zanurzyć się we
              własnych dywagacjach, a potem znów do książki wrócić. Nie umożliwi nam tego ani
              film, ani przedstawienie teatralne.

              Pozdrawiam.
              • Gość: Hiacynt Kocham książki !!! :)))________podpisuję się IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 23:35
                Gość portalu: snajper napisał(a):


                > Filmy, przedstawienia, książki, utwory muzyczne... Dla mnie jednak książki są
                > najbliższe. To one pozwalają na swobodne puszczenie wodzy wyobraźni. To one

                > najbrdziej niedopowiedziane, zostawiają najwięcej miejsca dla naszej własnej
                > fantazji. Z książkami spotykamy się w najbardziej intymnych warunkach. W
                kącie
                > kanapy, przy małej lampce lub na rozświetlonej słońcem polanie. To książka
                > umożliwia nam przeżywanie siebie w odpowiadającym nam rytmie. Nikt nie
                narzuca
                > nam tempa czytania. Możemy odłożyć książkę na jakiś czas, zanurzyć się we
                > własnych dywagacjach, a potem znów do książki wrócić. Nie umożliwi nam tego
                ani
                >
                > film, ani przedstawienie teatralne.
                >
                > Pozdrawiam.


                nic dodać nic ująć,

                chociaż krok po kroku wkraczam w ten wiek, że coraz rzadziej sięgam po
                beletrystykę, już nie mam czasu :) , "w moich czasach", mówiło się książkami,
                znało się je na pamięć, ale to są znaki czasu - potem kino, a teraz kultura XXI
                wieku - wielka niewiadoma, może świat orwellowski 1984 w innym wydaniu :))

                pozdrawiam

                Hiacynt
                • d_nutka Re: Kocham książki !!! :)))________podpisuję się 28.08.02, 07:48
                  a szczególnie jedną.
                  ilekroć wezmę ją do ręki przenosi mnie ona w świat jak najbardziej realny.
                  najrealniejszy (wbrew pozorom)ze wszystkich światów.
                  d.
                  • Gość: # Biblia? czy Tora?/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 28.08.02, 08:02
                    • Gość: AndrzejG Może coś Wisłockiej?/nt/ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.02, 10:29
                      • Gość: Hiacynt tobie Andrzeju tylko jedno w głowie /nt." IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 10:32
                      • d_nutka Re: Może coś Wisłockiej?/nt/ 28.08.02, 10:53
                        Też.
                        d.
                    • d_nutka Re: Biblia? czy Tora?/nt___i 28.08.02, 10:52
                      i wszystkie przeczytane książki,obejrzane filmy i teatry i cała kultura
                      traktowane jako świetne autorskie komentarze.
                      d.
                      • Gość: # 100 postow na kulturze panie Doku!/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 28.08.02, 12:02
                        • Gość: Hiacynt 100 postow _____kulturalne ____pytanie do Hasza IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 12:06
                          Co z twoim łaknieniem kultury Haszu?

                          Hiacynt
                          • Gość: AndrzejG Re: 100 postow _____kulturalne ____pytanie do Has IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.02, 12:30
                            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                            > Co z twoim łaknieniem kultury Haszu?
                            >
                            > Hiacynt


                            po setce łaknienie wzrasta
    • pro100 # - optymista niepoprawny ? 28.08.02, 12:49
      Gość portalu: # napisał(a):

      > Kultura - aktualnie to nawozenie pod uprawy.
      >
      >
      > Jako byly wiesniak, najpelniej doceniam proces nawozenia
      > pod uprawy odpornych gatunkow chamstwa z falszem jako przyszlych podkladek
      > pod delikatniejsze plony.
      >
      > Chamska Polska gnije.- ?????????????????????????????????????????


      >
      > Ale wciaz nawozi delikatne jeszcze ziarenka, brzydzace sie tak pozywnej gleby.
      >

      Robiąc swoje cichcem, w kątku niewiele zdziałasz. Polska gnije - cała. I
      pytanie czy remont - czy wyburzyć i od nowa budować. Kogoż do remontu -
      naprawiaczy co drzwi i piec wynieśli czy raczej tych co okna ukradli, a może
      owych co spali gdy ich razem z łóżkiem wynosili? O rozbiórce to już nie my
      zdecydujemy, a ktoś za nas. Przez dziurę w dachu się leje, fundament już
      przegnity, a waść o kulturze deliberujesz. Rączki w górę, poddaję? Ba, odpocząć
      chwilę można, ale chwilę jeno. Dziwnie jakoś ludzi sprawy fundamentalne nie
      obchodzą, zaćmienie umysłów jakoweś i brak świadomości iż budowla cała
      trzeszczy, a wkrótce na łeb się zwali. Na wyścigi do UE, nichaj za nas problemy
      rozwiążą ? Dziwne mam wrażenie, że UE WCALE chęci na takiego kandydata nie ma,
      i rok 2004 równie fantastyczny jak 2006, 2008 ....... Wielokroć, jasno to do
      zrozumienia dawała a że oczywistych sygnałów ktoś widzieć nie chce....

      pesymistycznie pozdrawiam - anty

      • Gość: AndrzejG Re: # - optymista niepoprawny ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.02, 13:00
        pro100 napisał:
        .
        .
        > Przez dziurę w dachu się leje, fundament już przegnity.....
        .
        .

        Mów waść za siebie , bo u mnie kwitnie
        nie trzeba było spać jak były zbiory
        a teraz lament i płacz
        mów waść za siebie
        • pro100 Re: # - optymista niepoprawny ? 28.08.02, 13:10
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > pro100 napisał:
          > .
          > .
          > > Przez dziurę w dachu się leje, fundament już przegnity.....
          > .
          > .
          >
          > Mów waść za siebie , bo u mnie kwitnie
          > nie trzeba było spać jak były zbiory
          > a teraz lament i płacz
          > mów waść za siebie

          Nie mówię o osobistych sprawach - w tych póki co jak najlepiej. Zbyt mała
          liczba sukcesów inywidualnych - przekłada się na brak sukcesu ? - klęskę
          raczej, całości. Patrz dalej od swej zagrody.

          pozdr anty
          • Gość: AndrzejG Re: # - optymista niepoprawny ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.02, 13:16
            pro100 napisał:

            > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
            >
            > > pro100 napisał:
            > > .
            > > .
            > > > Przez dziurę w dachu się leje, fundament już przegnity.....
            > > .
            > > .
            > >
            > > Mów waść za siebie , bo u mnie kwitnie
            > > nie trzeba było spać jak były zbiory
            > > a teraz lament i płacz
            > > mów waść za siebie
            >
            > Nie mówię o osobistych sprawach - w tych póki co jak najlepiej. Zbyt mała
            > liczba sukcesów inywidualnych - przekłada się na brak sukcesu ? - klęskę
            > raczej, całości. Patrz dalej od swej zagrody.
            >
            > pozdr anty

            A czymże jest sukces ogółu, całosci?
            Jest to suma sukcesów indywidualnych.
            Zrób tak abyś miał sukces w swojej zagrodzie ,
            aby nikt Ci tam nie namieszał ,
            ale nie , Ty uważasz ,że za sukces całości odpowiadają mityczni ONI
            Ty też odpowiadasz za sukces ogółu.

            pozdr Andrzej

            P.S.
            A potem tylko Kultura . przez ogromniaste K
            • Gość: anty Andrzej - pięknoduch niepoprawny ? IP: *.farm-frites-dwa.pl 28.08.02, 14:28
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > pro100 napisał:
              >
              > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
              > >
              > > > pro100 napisał:
              > > > .
              > > > .
              > > > > Przez dziurę w dachu się leje, fundament już przegnity.....
              > > > .
              > > > .
              > > >
              > > > Mów waść za siebie , bo u mnie kwitnie
              > > > nie trzeba było spać jak były zbiory
              > > > a teraz lament i płacz
              > > > mów waść za siebie
              > >
              > > Nie mówię o osobistych sprawach - w tych póki co jak najlepiej. Zbyt mała
              > > liczba sukcesów inywidualnych - przekłada się na brak sukcesu ? - klęskę
              > > raczej, całości. Patrz dalej od swej zagrody.
              > >
              > > pozdr anty
              >
              > A czymże jest sukces ogółu, całosci?
              > Jest to suma sukcesów indywidualnych.
              > Zrób tak abyś miał sukces w swojej zagrodzie ,
              > aby nikt Ci tam nie namieszał ,
              > ale nie , Ty uważasz ,że za sukces całości odpowiadają mityczni ONI
              > Ty też odpowiadasz za sukces ogółu.
              >
              > pozdr Andrzej
              >
              > P.S.
              > A potem tylko Kultura . przez ogromniaste K

              Powtórzę raz jeszcze - patrz dalej niż płot zagrody, aby rozwój wydarzeń Cię
              nie zaskoczył. Nie ONI zagrażają a Głód, Beznadzieja, Rozpacz i Wściekłość -
              gdy ci polscy jeźdźcy Apokalipsy staną przed Twym sklepikiem - nie obronisz -
              raczej życie salwuj by miał kto z gruzu odbudować. Do ONYCH pretensja jedynie
              iż ze chciwości i głupoty tę puszkę otwarli. Wszystkie rozpoczęte projekta
              zakańczam wiosną 2003 (jakby się udało do grudnia to super) i się okopuję. Czy
              nie za późno będzie ? Wszystko JESZCZE w zawieszeniu.

              pozdr anty
      • d_nutka Re: # - optymista niepoprawny ? 28.08.02, 13:00
        pro100 napisał:

        >
        > Robiąc swoje cichcem, w kątku niewiele zdziałasz. Polska gnije - cała. I
        > pytanie czy remont - czy wyburzyć i od nowa budować. Kogoż do remontu -
        > naprawiaczy co drzwi i piec wynieśli czy raczej tych co okna ukradli, a może
        > owych co spali gdy ich razem z łóżkiem wynosili? O rozbiórce to już nie my
        > zdecydujemy, a ktoś za nas. Przez dziurę w dachu się leje, fundament już
        > przegnity, a waść o kulturze deliberujesz. Rączki w górę, poddaję? Ba,
        odpocząć
        >
        > chwilę można, ale chwilę jeno. Dziwnie jakoś ludzi sprawy fundamentalne nie
        > obchodzą, zaćmienie umysłów jakoweś i brak świadomości iż budowla cała
        > trzeszczy, a wkrótce na łeb się zwali. Na wyścigi do UE, nichaj za nas
        problemy
        >
        > rozwiążą ? Dziwne mam wrażenie, że UE WCALE chęci na takiego kandydata nie
        ma,
        > i rok 2004 równie fantastyczny jak 2006, 2008 ....... Wielokroć, jasno to do
        > zrozumienia dawała a że oczywistych sygnałów ktoś widzieć nie chce....
        >
        > pesymistycznie pozdrawiam - anty

        druga 100 na anty?
        anty optymistycznie?
        pierwsza 100 nie była przecież optymistyczna poza jednym-dobiliśmy do 100-ki.
        a jak dom kultury wygląda -każdy widzi,co najwyżej optymisci politycy nie, ale
        oni mają po więcej głosów niż 100.
        po tylko 100-ce tam nikogo nie ma.
        d.
        czy było dość pesymistycznie?
        >
        • pro100 anty cały czas, jeno chwilowo zalogowany 28.08.02, 13:18
          d_nutka napisała:

          > pro100 napisał:
          >
          > >
          > > Robiąc swoje cichcem, w kątku niewiele zdziałasz. Polska gnije - cała. I
          > > pytanie czy remont - czy wyburzyć i od nowa budować. Kogoż do remontu -
          > > naprawiaczy co drzwi i piec wynieśli czy raczej tych co okna ukradli, a mo
          > że
          > > owych co spali gdy ich razem z łóżkiem wynosili? O rozbiórce to już nie my
          >
          > > zdecydujemy, a ktoś za nas. Przez dziurę w dachu się leje, fundament już
          > > przegnity, a waść o kulturze deliberujesz. Rączki w górę, poddaję? Ba,
          > odpocząć
          > >
          > > chwilę można, ale chwilę jeno. Dziwnie jakoś ludzi sprawy fundamentalne ni
          > e
          > > obchodzą, zaćmienie umysłów jakoweś i brak świadomości iż budowla cała
          > > trzeszczy, a wkrótce na łeb się zwali. Na wyścigi do UE, nichaj za nas
          > problemy
          > >
          > > rozwiążą ? Dziwne mam wrażenie, że UE WCALE chęci na takiego kandydata nie
          >
          > ma,
          > > i rok 2004 równie fantastyczny jak 2006, 2008 ....... Wielokroć, jasno to
          > do
          > > zrozumienia dawała a że oczywistych sygnałów ktoś widzieć nie chce....
          > >
          > > pesymistycznie pozdrawiam - anty
          >
          > druga 100 na anty?
          > anty optymistycznie?
          > pierwsza 100 nie była przecież optymistyczna poza jednym-dobiliśmy do 100-ki.
          > a jak dom kultury wygląda -każdy widzi,co najwyżej optymisci politycy nie,
          ale
          > oni mają po więcej głosów niż 100.
          > po tylko 100-ce tam nikogo nie ma.
          > d.
          > czy było dość pesymistycznie?

          świetnie Ci pesymizm wyszedł :-))))
          setka też liczba niezła, wznoszę setkę za 200!

          pozdr anty

          PS.Niezadowolenie ze stanu istniejącego - zmian motorem. Jednak zbyt duż dawka
          paraliżuje. Mam nadzieję, że z pesymizmem nie przesadziłem
          • Gość: # Kulturalny w niekulturalnym otoczeniu? To # na F. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 28.08.02, 14:42
            Egocentryzm contra altruizm.
            Rowne szanse rownych i rowniejszych.
            Porazka idei sukcesu.
            Porazajacy - inną prawdą dla przegranych - sukcesor.
            Rozwoj kleski czy zrownowazenie ograniczenia?
            Przyszlosc bez przeszlosci czy terazniejszosc przyszlych?
            Sprawiedliwy wsrod narodow czy tylko narodzony wsrod niesprawiedliwych?
            Czy tylko wybierajacy mniejsze zlo, omc mgr?
            Prawo dla prawnikow bezprawia czy tylko milosierdzie kata dla ofiary?

            Czy pieniadz dla gospodarki czy odwrotnie?

            A tabaka i tabakiera czy cóś? Podobno nie ma glupich pytan?

            Czytac szybko myslec powoli!!!
            • Gość: anty Pomóż sobie sam niebożę, a i Bóg ci dopomoże. IP: *.farm-frites-dwa.pl 28.08.02, 15:06
              Gość portalu: # napisał(a):

              > Egocentryzm contra altruizm.
              > Rowne szanse rownych i rowniejszych.
              > Porazka idei sukcesu.
              > Porazajacy - inną prawdą dla przegranych - sukcesor.
              > Rozwoj kleski czy zrownowazenie ograniczenia?
              > Przyszlosc bez przeszlosci czy terazniejszosc przyszlych?
              > Sprawiedliwy wsrod narodow czy tylko narodzony wsrod niesprawiedliwych?
              > Czy tylko wybierajacy mniejsze zlo, omc mgr?

              Hm, głupio, że kolega ze studiów taki niezorientowany bronił, czy nie bronił?

              > Prawo dla prawnikow bezprawia czy tylko milosierdzie kata dla ofiary?
              >
              > Czy pieniadz dla gospodarki czy odwrotnie?
              >
              > A tabaka i tabakiera czy cóś? Podobno nie ma glupich pytan?
              >
              > Czytac szybko myslec powoli!!!

              Szpieg dla wojska, czy pucz kapitanów?

              I odpowiedzi stanowią odpowiedź.

              pozdr anty
            • d_nutka Re: Kulturalny w niekulturalnym otoczeniu? To # n 29.08.02, 09:34
              Gość portalu: # napisał(a):

              > Egocentryzm contra altruizm.
              > Rowne szanse rownych i rowniejszych.
              > Porazka idei sukcesu.
              > Porazajacy - inną prawdą dla przegranych - sukcesor.
              > Rozwoj kleski czy zrownowazenie ograniczenia?
              > Przyszlosc bez przeszlosci czy terazniejszosc przyszlych?
              > Sprawiedliwy wsrod narodow czy tylko narodzony wsrod niesprawiedliwych?
              > Czy tylko wybierajacy mniejsze zlo, omc mgr?
              > Prawo dla prawnikow bezprawia czy tylko milosierdzie kata dla ofiary?
              >
              > Czy pieniadz dla gospodarki czy odwrotnie?
              >
              > A tabaka i tabakiera czy cóś? Podobno nie ma glupich pytan?
              >
              > Czytac szybko myslec powoli!!!

              Myślałam szybko- napisałam powoli,a i tak bez sensu.
              Podobno są tylko głupie odpowiedzi.
              d.
      • Gość: doku Remont już się zaczął, a i wyburzanie IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 14:27
        pro100 napisał:

        > Polska gnije - cała. I
        > pytanie czy remont - czy wyburzyć i od nowa budować. ...
        > a waść o kulturze deliberujesz.

        ... gnijących staroci także już zaczęliśmy. To robota na 100 lat, także w
        dziedzinie kultury, bo ona także zgniła w PRL. I kulturę PRL trzeba wyburzyć, a
        może coś wyremontować.

        Odbudowa Polski po 50ciu latach gnicia, to nie tylko wymiana gnijących
        podkładów kolejowych, ale też wymarcie zdemoralizowanych przez ZSRR zgniłych
        socjalistycznych dusz i zastąpienie ich nowymi pokoleniami zdrowych dusz
        kapitalistycznych, wychowanych przez USA i Europę, bo zgniła Polska jest
        niezdolna jeszcze do wychowywania młodych ludzi.
        • Gość: anty Aby 100 tygodni było - to juz świetnie panie D. IP: *.farm-frites-dwa.pl 28.08.02, 14:34
          Jednakże obawiam się iż wiara w cudotwórczą moc Kołodki mocno przesadzona i
          tyle czasu nie będzie.

          pozdr anty
          • Gość: doku Na jakiej podstawie sądzi Pan, że Kołodko ... IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.02, 16:04
            Gość portalu: anty napisał(a):

            > Jednakże obawiam się iż wiara w cudotwórczą moc Kołodki mocno przesadzona

            jest reprezentantem kultury USA i Europy zachodniej?

            W mojej opinii, to Balcerowicz uczy nas, jak naśladować zachód, aby Polska się
            rozwijała. To Balcerowicz zaczął wyburzanie i nasz stuletni remont i wciąż jest
            on jedynym gwarantem, że remont się uda. Kołodko się w ogóle nie liczy z tej
            perspektywy.
            • Gość: anty Re: Na jakiej podstawie sądzi Pan, że Kołodko ... IP: *.slupsk.tpnet.pl 28.08.02, 16:16
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Gość portalu: anty napisał(a):
              >
              > > Jednakże obawiam się iż wiara w cudotwórczą moc Kołodki mocno przesadzona
              >
              > jest reprezentantem kultury USA i Europy zachodniej?
              >
              > W mojej opinii, to Balcerowicz uczy nas, jak naśladować zachód, aby Polska
              się
              > rozwijała. To Balcerowicz zaczął wyburzanie i nasz stuletni remont i wciąż
              jest
              >
              > on jedynym gwarantem, że remont się uda. Kołodko się w ogóle nie liczy z tej
              > perspektywy.
              Balcerowicz to "uśmiech mrożonego halibuta". Koncepcji WŁASNEJ nie ma żadnej.
              Jedynie wiarę w liberalne teoretyzowanie. Balcerowicz ministrem finansów np
              Niemiec - z tym podejściem po 15 minutach wylądowałby na ulicy (a i tam pewnie
              pare kopniaków by dosiegnęło). Wydawało się z postu, że zdaniem pańskim ktoś
              Polskę z szamba pobalerowiczowskiego wyciągnie. Aktualnie to jedynie Kołodek.

              • Gość: # Niezorientowany Kolega ze studiow IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.08.02, 07:55
                Chohlik! Panie Dziejku! Chochlik.

                "> Czy tylko wybierajacy mniejsze zlo, omc mgr[A]? Zabraklo glupiego "a"
                a jak sens zmienilo!!!!!!!

                "Hm, głupio, że kolega ze studiów taki niezorientowany bronił, czy nie bronił?"

                A kto sie tu teraz orientuje? Balcerowicz nie wierzyl bylemu towarzyszowi
                przewodniej sily robotniczej, choc wszystkie obawy
                szefa Komisji Planowania Gospodarczego - Kropiwnickiego sie sprawdzily.

                Doku nie wierzy w blamaz metod Sachsa pardon, wykonawy B. choc pol swiata wali
                w puste garnki z glodu i beznadziei! Bo Soros wykupil im dolary i nie maja co
                jesc. Przed wojna sie jadlo bez pieniedzy. Cukier sie robilo z marchwi lub z
                buraka. Reszta swoja.Woda czysta. Chalupa niereumatyczna.
                Opal z lasu. Mleko, smietana, ser, jajka, szynka i smalec swoj.

                Pieniadze byly potrzebne tylko na zapalki i sol. To sie zbieralo jagody w lesie
                i kupilo za nie pieniadze. Jeszcze na bibulki na swoja machorke starczylo.
                A jakie to byly bibulki na skrety ze znakami wodnymi i faktura nie do
                podrobienia przez MOSAD.
                No ale wtedy Rotshild, Rockefeller, Wartburg i Liebe
                dopiero rozpoczynali globalizm metoda sprawdzona w walce klas
                po zabiciu kilkunastu niewinnych straznikow szwajcarskich i wypuszczeniou
                opryszkow z Bastylii. Gdzie ano w stolicy kulturalnej owczesnego swiata!

                To zeby bylo na temat watku!
                Paryzu.



                Ja sie nie orientuje, co naprawde mysli Doku. Itd.
                • d_nutka Re: Niezorientowany Kolega ze studiow 29.08.02, 10:00
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  >
                  > Przed wojna sie jadlo bez pieniedzy. Cukier sie robilo z marchwi lub z
                  > buraka. Reszta swoja.Woda czysta. Chalupa niereumatyczna.
                  > Opal z lasu. Mleko, smietana, ser, jajka, szynka i smalec swoj.
                  >
                  > Pieniadze byly potrzebne tylko na zapalki i sol. To sie zbieralo jagody w
                  lesie
                  >
                  > i kupilo za nie pieniadze. Jeszcze na bibulki na swoja machorke starczylo.
                  > A jakie to byly bibulki na skrety ze znakami wodnymi i faktura nie do
                  > podrobienia przez MOSAD.
                  > No ale wtedy Rotshild, Rockefeller, Wartburg i Liebe
                  > dopiero rozpoczynali globalizm metoda sprawdzona w walce klas
                  > po zabiciu kilkunastu niewinnych straznikow szwajcarskich i wypuszczeniou
                  > opryszkow z Bastylii. Gdzie ano w stolicy kulturalnej owczesnego swiata!
                  >
                  > To zeby bylo na temat watku!
                  > Paryzu.
                  >
                  >
                  >
                  > Ja sie nie orientuje, co naprawde mysli Doku. Itd.

                  Ktoś na forum aktualnosci proponował wczoraj hodowlę królików jako panaceum na
                  biedę w Polsce.
                  Może lepiej opatentować ten pomysł. Autor pomysłu też by zarobił.Chyba za
                  patenty jeszcze placą?
                  Za "patenty" na naprawę polskiej gospodarki płacą wcale nie tak mało i pewnie
                  dlatego taki tłok w kolejce.
                  A podobno kolejka=puste półki.
                  Jakiś nowy paradoks?
                  Ponieważ to forum- Kultura,to proponuję konkurs na kulturalne zapełnianie
                  swojego portfela.A że wycho z tego kultura masowa?
                  Jeszcze mam trochę zer do oddania.
                  Kto wygra w konkursie jedno oddam dobrowolnie-w nagrodę za kulturę ogołacania
                  do zera właśnie.
                  d.
              • d_nutka Re: Na jakiej podstawie sądzi Pan, że Kołodko ... 29.08.02, 09:44
                Jak na anty jesteś za bardzo pro Pana K.
                Wczoraj Pan K. wyciągnął ukryte nozyczki.
                A ja jestem ciekawa komu tym razem dostaną się odcięte z mojego konta zera.Bo
                że ktomuś się dostaną-to pewne i realne -jak te nożyczki.
                d.
                • Gość: # Re: Na jakiej podstawie sądzi Pan, że Kołodko ... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.08.02, 11:25
                  d_nutka napisała:

                  > Jak na anty jesteś za bardzo pro Pana K.
                  > Wczoraj Pan K. wyciągnął ukryte nozyczki.

                  Nie jestem pewny czy to do mnie... ale jesli na Pan, to do kogóżby innego?
                  Ja anty? Jam "prawdziwy"! Toz to poltora roku wszystkie opcje obrzucaja
                  mnie niby to obrazliwym epitetem.
                  A ilez to razy pisalem, ze PRAWDZIWY Polak to dzis o zgrozo!!! - epitet.

                  (w USA to juz epitet od dawna...) ale "tu i teraz" sobie lecze serce ogladajac
                  TVCzeskie
                  i niemieckie o naszych dwu turystach w Pradze, super pompach,
                  profesjonalistach strazakach i wielkiego strumienia pomocy pienieznej!

                  A juz trabili o skapych Polaczkach w cygano-gazetach.
                  Teraz odtrabiaja o winie Pana Papieza bo odwrocil uwage a wczoraj w "Obliczu
                  Mediow" b. brzydko polaczyl Durczak z synem Kliszki czy Kraski
                  i jeszcze 1 fejginia z ..Polityki - Pana Papieza z linczem warcholow na
                  Odrze co pensje od pol roku zamiast Polakom przelewal do srumyka prywatnego.

                  No kiedy ja # sobie popatrze na moja polska telewizje ?
                  I bede mogl prawdziwie wspolczuc spikerowi gdy dostanie dziesiatki
                  listow kulturalnie obiecujacych mu wywyzszenie na linie
                  gdy przejma "wadze" od tych, co dzis nas ucza kultury inaczej, przywlaszczajac
                  sobie nazwe polska do panstwa i do TV?

                  Gdzie tu czytalem "to takie slowianskie" moge "odp. ino kurtularnie":
                  to "takie azjatyckie"?
                  -
                  • d_nutka Re: Na jakiej podstawie sądzi Pan, że Kołodko ... 29.08.02, 11:49
                    Gość portalu: # napisał(a):


                    > Nie jestem pewny czy to do mnie... ale jesli na Pan, to do kogóżby innego?
                    > Ja anty? Jam "prawdziwy"! Toz to poltora roku wszystkie opcje obrzucaja
                    > mnie niby to obrazliwym epitetem.
                    > A ilez to razy pisalem, ze PRAWDZIWY Polak to dzis o zgrozo!!! - epitet.

                    To co?
                    Mam być usatysfakconowana,ze ten epitet mi nie przynależy?
                    Jak kulturalnie!!!-wreszcie
                    Podoba mi się.
                    d.

                    • Gość: # Danuta Epitetowana z Haszem. Nareszcie!/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.08.02, 13:45
                • Gość: anty Re: Na jakiej podstawie sądzi Pan, że Kołodko ... IP: *.farm-frites-dwa.pl 29.08.02, 13:55
                  d_nutka napisała:

                  > Jak na anty jesteś za bardzo pro Pana K.
                  > Wczoraj Pan K. wyciągnął ukryte nozyczki.
                  > A ja jestem ciekawa komu tym razem dostaną się odcięte z mojego konta zera.Bo
                  > że ktomuś się dostaną-to pewne i realne -jak te nożyczki.
                  > d.
                  Z telewizora wnioskuję, że Kołatka miał być ostatnią Belką ratunku, jako ten co
                  cóś z niczego, albo jakowyś Salomon lub księgowy "kreatywny". (piękne
                  pojęcie "creative accountig" toż niemal jak "demokracja socjalistyczna")
                  Niestety całą możliwą "kreatywną księgowość budżetową" już przedtem Balceowicz
                  zrobił, i pozostały gołe cztery litery (ależ ja sie tu ukulturniłem!!!)
                  A agitprop za Uniom za Dankowe zera poleci( w sumie winnaś być dumna - bez
                  ociachu zer Twoich nijak do EU wejść).

                  pozdr anty
              • Gość: doku Mamy szambo popeerelowskie IP: *.mofnet.gov.pl 29.08.02, 16:06
                Gość portalu: anty napisał(a):

                > Polskę z szamba pobalerowiczowskiego

                Po co ta myląca terminologia lepperowska? Przecież to wątek, w którym autor
                prosił o ukulturalnienie. Lepperowska retoryka sie do tego nie nadaje.
                • d_nutka Re: Mamy szambo popeerelowskie 30.08.02, 08:38
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  > Gość portalu: anty napisał(a):
                  >
                  > > Polskę z szamba pobalerowiczowskiego
                  >
                  > Po co ta myląca terminologia lepperowska? Przecież to wątek, w którym autor
                  > prosił o ukulturalnienie. Lepperowska retoryka sie do tego nie nadaje.

                  A bo te moje zera(niestety z jedynkami także) od zawsze trafiały albo do szamba
                  albo na kulturę finansowo-ideowo-obrazkowo-samochodowo-wycieczkowo-pałacowo-
                  kanapowo-okrągło-itd ale nie moją i moich mondrych dzieci.
                  d.
                • Gość: anty Dwa razy w jednym poście być kulturalnym to ponad IP: *.slupsk.tpnet.pl 30.08.02, 11:00
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  > Gość portalu: anty napisał(a):
                  >
                  > > Polskę z szamba pobalerowiczowskiego
                  >
                  > Po co ta myląca terminologia lepperowska? Przecież to wątek, w którym autor
                  > prosił o ukulturalnienie. Lepperowska retoryka sie do tego nie nadaje.

                  siły, póki co. Może kiedyś. Ale postęp jakowyś czynię. Np p Doku jeszcze nie
                  potraktowałem obcesowo, mimo iż powodów kilka widzę.

                  pozdr anty
              • Gość: doku Nie o to chodzi IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 13:43
                Gość portalu: anty napisał(a):

                > Koncepcji WŁASNEJ nie ma żadnej.

                Każdy zarozumiały idiota usiłuje przeforsować WŁASNE koncepcje, nie patrząc na
                konsekwencje dla kraju. Balcerowicz zaś poswięcił dla Polski swoją ewentualną
                potrzebę realizacji WŁASNYCH pomysłów, zaczernął z bogactwa doświadczeń i nauk
                wolnego świata, i zrobił dla Polski to, co było dla niej w tamtym czasie
                najlepsze - szybko zbudował fundamenty kapitalizmu, zanim socjaliści połapali
                się, że ich kultura ginie.

                Własnie dlatego że był patriotą, a nie egoistą, nie wdrażał WŁASNYCH koncepcji,
                ale koncepcje dobre dla rozwoju Polski. Rozkwit kulturalny Polski jest także
                jego zasługą.
                • Gość: anty Re: Nie o to chodzi - doprawdy PARADNE! IP: *.slupsk.tpnet.pl 30.08.02, 14:32
                  Gość portalu: doku napisał(a):

                  > Gość portalu: anty napisał(a):
                  >
                  > > Koncepcji WŁASNEJ nie ma żadnej.
                  >
                  > Każdy zarozumiały idiota usiłuje przeforsować WŁASNE koncepcje, nie patrząc
                  na
                  > konsekwencje dla kraju. Balcerowicz zaś poswięcił dla Polski swoją ewentualną
                  > potrzebę realizacji WŁASNYCH pomysłów, zaczernął z bogactwa doświadczeń i
                  nauk
                  > wolnego świata, i zrobił dla Polski to, co było dla niej w tamtym czasie
                  > najlepsze - szybko zbudował fundamenty kapitalizmu, zanim socjaliści połapali
                  > się, że ich kultura ginie.
                  >
                  > Własnie dlatego że był patriotą, a nie egoistą, nie wdrażał WŁASNYCH
                  koncepcji,
                  >
                  > ale koncepcje dobre dla rozwoju Polski. Rozkwit kulturalny Polski jest także
                  > jego zasługą.

                  Dawnom nic śmieszniejszego nie czytał. Talent komiczny - wprost słów brak. Ty
                  to takie rzeczy wypisujesz - ot tak przy lunchu, czy dłużej się zastanawiasz ?
                  Naprawde sie marnujesz w tym MinFinie! Serio!!!

                  pozdrawiam ;-))))))))))))))) anty

                  poki Doku na F to jeszcze czasem można sie usmiać :))))))) Dzieki Doku !!!
                  • Gość: doku Dziękuje i za to IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 16:04
                    Gość portalu: anty napisał(a):

                    > poki Doku na F to jeszcze czasem można sie usmiać :))))))) Dzieki Doku !!!

                    Jak to napisał Haszek (mniej więcej): "Książki o Szwejku nie pisałem jako
                    książki o człowieku głupim, ale kiedy słyszę na ulicy, gdy ktoś mówi "głupi jak
                    Szwejk" to cieszę się i z takiego swojego wkładu w kulturę światową".
                    • Gość: anty Re: Dziękuje i za to IP: *.slupsk.tpnet.pl 02.09.02, 07:53
                      Gość portalu: doku napisał(a):

                      > Gość portalu: anty napisał(a):
                      >
                      > > poki Doku na F to jeszcze czasem można sie usmiać :))))))) Dzieki Doku !!!
                      >
                      > Jak to napisał Haszek (mniej więcej): "Książki o Szwejku nie pisałem jako
                      > książki o człowieku głupim, ale kiedy słyszę na ulicy, gdy ktoś mówi "głupi
                      jak
                      >
                      > Szwejk" to cieszę się i z takiego swojego wkładu w kulturę światową".
                      "Lubu dubu, łubudubu niech nam żyje Prezes Klubu! To mówiłem ja, Doku" Ale o
                      ileż bardziej dmuchane. Keep on going, Doku.
                      pozdr anty
    • vini1 łakniesz jak kania...ale czy aby ci chodzi o kultu 30.08.02, 09:19
      • d_nutka Re: łakniesz jak kania...ale czy aby ci chodzi o 30.08.02, 09:47
        TAK.
        O KULTURĘ bycia-życia
        d.
        • rozum Re: łakniesz jak kania...ale czy aby ci chodzi o 30.08.02, 11:03
          d_nutka napisała:

          > TAK.
          > O KULTURĘ bycia-życia
          > d.
          ...i żucia gumy...
          • d_nutka Re: łakniesz jak kania...ale czy aby ci chodzi o 30.08.02, 11:46
            rozum napisał:

            > d_nutka napisała:
            >
            > > TAK.
            > > O KULTURĘ bycia-życia
            > > d.
            > ...i żucia gumy...

            TEŻ
            d.
            • _byk Re: łakniesz jak kania...ale czy aby ci chodzi o 30.08.02, 12:14
              d_nutka napisała:

              > rozum napisał:
              >
              > > d_nutka napisała:
              > >
              > > > TAK.
              > > > O KULTURĘ bycia-życia
              > > > d.
              > > ...i żucia gumy...
              >
              > TEŻ
              > d.

              ja TEŻ
              • Gość: snajper Re: łakniesz jak kania...ale czy aby ci chodzi o IP: 2.4.STABLE* / 10.1.1.* 30.08.02, 14:17
                _byk napisał(a):

                > d_nutka napisała:
                >
                > > rozum napisał:
                > >
                > > > d_nutka napisała:
                > > >
                > > > > TAK.
                > > > > O KULTURĘ bycia-życia
                > > > > d.
                > > > ...i żucia gumy...
                > >
                > > TEŻ
                > > d.
                >
                > ja TEŻ

                To jesteś w dobrym miejscu. Witamy na Kulturze. :))

                Pozdrawiam.


                • _byk Re: łakniesz jak kania...ale czy aby ci chodzi o 30.08.02, 14:29
                  Gość portalu: snajper napisał(a):

                  > _byk napisał(a):
                  >
                  > > d_nutka napisała:
                  > >
                  > > > rozum napisał:
                  > > >
                  > > > > d_nutka napisała:
                  > > > >
                  > > > > > TAK.
                  > > > > > O KULTURĘ bycia-życia
                  > > > > > d.
                  > > > > ...i żucia gumy...
                  > > >
                  > > > TEŻ
                  > > > d.
                  > >
                  > > ja TEŻ
                  >
                  > To jesteś w dobrym miejscu. Witamy na Kulturze. :))
                  >
                  > Pozdrawiam.
                  >
                  >

                  Ja też.
          • Gość: # łaknaca kania w plonacym lesie ratujac róże IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 13:24
            Internet „chodzi zolwim tempem” nareszcie w zgodzie z pozostala Polska. Wiec
            zarwre w tym poscie „ku’r’tu’l’a’r’ne odp. #” w max. esencji :
            Bohema wroclawska – kalambur, kabaret ojcow, elita, wroc. jesien, jazz jambore,
            J.Ignaszewski, M. Golebiowski, B.Klimsa, J. Kaczmarek, T. Drozda, L. Niedzielski
            zimowe noce u mnie k/ Dworca Nadodrze, gdzie kier. Wydz. Zdrowia Drak, który
            operowal ma zone zanim ja poznalem, zalatwil nam # i sp. M. Taczalskiemu
            studentom 3-go roku, mieszkanie czynszowe
            Czynsz oplaccile hurtem za kilka lat po sprzedazac piwnice... pianino i Klimsy
            kompozytozycje...
            Gesty Golebiowskiego, teksty Ignaszewskiego, wystepy Niedzielskiego...Fanki ...
            Kaczmarek i T2. Ilez to lat?
            T. Drozda i T3, siatkowka i spotkania na likwidacji szkod w Rzeszowie.
            Pozniej przeniesiony Tomaszewski do Pulaw i Lublina tzw. SWIR (Stud. Wizji I
            Ruchu) z glowna nagroda w Koken (1-sz nagroda dla TV socjalist na zachodzie) i
            przepita ze mna w 3dni nagr. od Wojewody Lubelskiego dla Jureczka
            Leszczynskiego – tworcy SWIRa..
            Były to ostatnie me kawalerskie 3 dni! „Jade do W-wia zenie się i zaraz
            wracam!”
            ---------
            „Teraz szpieg dla wojska czy pucz kapitanow?”

            Poprawie Drogi Kolego ze studiow!
            ###################################################################
            Lepszy szpieg Reagana , pogromcy „imperium zla” - zdrdzajacy
            wojsko sluzace okupantowi tego imperium
            niz kapitanowie, niezdolni do puczu przeciw Slepowronowi – w jego
            wojnie z wlasnym narodem !
            ###################################################################

            A Kladka po Belce na przerebli Bauca w zamrozonej Balce....?

            Coz mamy jedyne panstwo-unikat, uzgodnione przy tajnym stole,
            jawnie pokazywanym na okraglym ekranie, mdzy „wyprowadzona” PZPR
            a jej pozorna, koncesjonowana opozycja -
            agentow SB, wrogich Polsce mniejszosci i kolaborantow sowieckich –
            z nast. zasadami dla nowej kliki:
            - wzajemne wybaczenie starc frakcji polskiej i zydokomuny w 68 Gom wypedzal
            za to Gomulke wypedzono w 70 a Gierka wypedzono w 80. Stad Solidarnosc!
            - wzajemne wybaczeni przestepstw na szkode Polski,
            - brak bilansu i rozliczen
            - scisla wspolpraca w rzadzeniu na zmiane (Zydokomuna –UW... PO) i SLD,
            - najpierw probowano sluzyc Moskwie (Mazowiecki) a potem Berlinowi pod
            plaszczykiem Brukseli.
            - za zgode na dalsze kierowanie Polakami - odpuszczenie grzechow Niemcom
            - i przerzucenie ich na Polakow
            - -wylaczenie spraw finasowych spod wladzy rzadu i parlamentu i powierzenie ich
            zufanym Miedzynarodowej Finasjerze czyli Radzie Polityki Pienieznej .
            - nie wolno rzadom polski zaciagac kredytow we wlasnym banku tylko na zachodzie
            - gwarancja przed buntem rzadu jest prezydent i 30 mrd $ depozytu na zachodzie!
            Zamiast oczywistego programu uruchomienia rezerw na rozwoj, madrego inwestowania
            rozwijano korupcje, kradziez, bezprawie, stagnacje, wyprzedaz firm i import z
            zagranicy
            po likwidacji w kraju „zreformowanej” lapowkarsko firmy.
            Chroniona jest tylko INFLACJA dla spekulantow finasowyh – koszt obslugi
            kredytow, nadwartosciowych kursow i wysokich stop ponosza Polacy – prosta
            wyprzedaza firm, bankow, stoczni, ziemi rolnej, lasow
            dzialek w centrach miast itp.
            Narodowy Bank pozycza bankom komercyjnym TANIO a one nam DROGO!
            A ile zarabiaja na OBLIGACJACH! I po co maja pozyzac f-mom na rozwoj?
            I tak to ciemniacy i uczeni na 1-majowych Akademiach otzrymawszy tytuly
            Profesorow stworzono „elyty”
            wspoldzailajace z Niemcami w Brukseli, by odwrocic wyniki II WS. Czyli V
            kolumna zrodlo nienotowanego bezprawia.
            I mialo być o kulturze i bohemie... w Breslau.
            • Gość: # apel o wyrazumialosc dla Jezyka Hasza w poprz.txt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 13:36
              • Gość: # Pytanie do Doku. Bardzo ale naprawde b kulturalne. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 14:22
                Zaproszony przeze mnie wielokrotnie do kultury
                a i zachecony przez EUROMIRA do powrotu piszesz:

                "Każdy zarozumiały idiota usiłuje przeforsować WŁASNE koncepcje, nie patrząc na
                konsekwencje dla kraju.

                Balcerowicz zaś poswięcił dla Polski swoją ewentualną
                potrzebę realizacji WŁASNYCH pomysłów, zaczernął z bogactwa doświadczeń i nauk
                wolnego świata, i zrobił dla Polski to, co było dla niej w tamtym czasie
                najlepsze - szybko zbudował fundamenty kapitalizmu, zanim socjaliści połapali
                się, że ich kultura ginie.

                Własnie dlatego że był patriotą, a nie egoistą, nie wdrażał WŁASNYCH koncepcji,
                ale koncepcje dobre dla rozwoju Polski. Rozkwit kulturalny Polski jest także
                jego zasługą."


                Odpowiem Ci po naszej starej znajomosci:

                " Pan profesor Balcerowicz jest niezwykle
                zasluzonym politykiem, wizjonerem i prestidigatorem ekonomii.
                Zapelnil puste polskie polki sklepowe. Do dzis nie potrafie zrozumiec tego cudu.
                Przeciez to niezwykle. Jak on namowil caly swiat by zechcieli je przyslac
                do Polski? Jak namowil Polakow by za nie placili nie przeplacajac 3-krotnie,
                jak to byli przyzwyczajeni przez poltora dziesieciolecia?

                Jak rozwiazal FOZZ tak by go nie rozwiazac a jednak wylaczyc spod kotroli
                i odpowiedzialnosci do dzisiaj?

                Jak? Znow cud!

                Jak potrafil utrzymac w gospodarce rynkowej dwa kursy RUBLA 70 zl i 2400 zl?
                Przez tak wiele lat? I jak cudownie zamieniano je $? A dyrektorzy czerwoni
                budowali 1000 fabryk w ZSRR (Rosji), wysylali towary za ruble
                a Skarb Panstwa (my, my to my!)placilismy 2400 zl/rubel choc na targowisku
                dostawalismy potem za niego 70 zl? Tzn ulamek % wartosci!!!!!!

                dalej leci opis 100 afer ....
                ............................
                potem wspolpraca z Bagsikiem: kto szybszy i lepszy Pan B czy... Pan B.
                na oscylatorze glupoty narodu mniej wybranego(Tylko Doku prosze nie pisz nic
                na a...)- wiesz gdzie uciekl, kto go chronil i dlaczego siedzial 1 rok za
                1 bilion zl!!!!!!!!!!!!!Bez zwrotu forsy!!!!!

                a mrozaca krew w zylach polskich ekonomistow sztuka MROZKa....
                pardon MROZENIA...
                Doku wybacz nie moge... lzy, rozpacz i beznadzieja odbieraj mi litery
                i slowa.
                P.S. Czy zdobyl profesora tak jak prof. T. Porebski we W-wiu?
                Bo jakos tak ekstra szybko w czasie polityki.


                • Gość: doku No i gdzie to pytanie poezjo polityczna IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 15:29
                  > Jak potrafil utrzymac w gospodarce rynkowej dwa kursy RUBLA 70 zl i 2400 zl?
                  > Przez tak wiele lat? I jak cudownie zamieniano je $?

                  A gdzie była wtedy i później wolna prasa? Dlaczego nie czytałem ani nie
                  słyszałem w TV o tej aferze? Czyżby Michnik wszystkim zakneblował usta?

                  Z punktu widzenia historii kultury, może okazać się wartością nieprzemijającą
                  ta Twoja liryka polityczna białym wierszem - nowy gatunek literacki, jakby
                  przeciwieństwo poezji socrealistycznej. Myślę, że Twoje dzieło nie byłoby
                  możliwe bez Balcerowicza. A chociaż to nie on Cię inspirował (ale np. Bagsik),
                  to jednak on jest dla Ciebie symbolem, tak jak dla mnie, pewnej krótkiej ale
                  ważnej epoki. Może kiedyś Twoje dzieła ukażą się drukiem i przyczynią się do
                  powiększenia i tak już wielkiej sławy Balcerowicza.
            • Gość: snajper Kuturalnie o budżecie i stopach kredytowych. IP: 2.4.STABLE* / 10.1.1.* 30.08.02, 14:25
              Gość portalu: # napisał(a):

              > Chroniona jest tylko INFLACJA dla spekulantow finasowyh – koszt obslugi
              > kredytow, nadwartosciowych kursow i wysokich stop ponosza Polacy – prosta
              > wyprzedaza firm, bankow, stoczni, ziemi rolnej, lasow
              > dzialek w centrach miast itp.
              > Narodowy Bank pozycza bankom komercyjnym TANIO a one nam DROGO!
              > A ile zarabiaja na OBLIGACJACH! I po co maja pozyzac f-mom na rozwoj?

              Dokładnie tak jest. Bankom bardziej opłaca się wykupić obligacje, czyli
              pożyczyć państwu, niż wchodzić w niepewne kredyty dla przedsiębiorstw. Nadwyżka
              chcących pożyczyć nad pożyczkodawcami utrzymuje wysokie stopy procentowe
              kredytów, Jednak jedynym wyjściem z tej sytuacji jest obniżka deficytu
              budżetowego. Gdyż to właśnie ten deficyt finansowany jest sprzedażą obligacji.
              Zmniejszenie deficytu spowoduje zmniejszenie podaży obligacji, a co za tym
              idzie spadek stopy procentowej kredytów. Jednak jak słychać, w przyszłym roku
              deficyt ma być na podobnym poziomie, a może nawet będzie trochę większy.

              Pozdrawiam.

              > I tak to ciemniacy i uczeni na 1-majowych Akademiach otzrymawszy tytuly
              > Profesorow stworzono „elyty”
              > wspoldzailajace z Niemcami w Brukseli, by odwrocic wyniki II WS. Czyli V
              > kolumna zrodlo nienotowanego bezprawia.
              > I mialo być o kulturze i bohemie... w Breslau.
              • Gość: # Pytanie do Doku b. kuluralne... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 16:11
                Czy dlugo jeszcze Pan, Panie Doku raczy sobie zartowac
                z narodu potepionego przez historię? Z placacych w 13 juz pokoleniu,
                kolejnej kary za dobry uczynek - beznadziei, czyli przechowanie demokracji
                poprzez Sredniowiecze we wspolnej Europie Tyranow na swa zgube 3 Tysiacleciu?

                Kogo bysmy nie uratowali czy to Zydow, czy Amerykanow, czy Anglikow czy
                Francuzow czy Litwinow, Ukraincow, Wegrow, Austriakow, Watykanczykow, Europy
                alej wreszcie ,Szwedow (?tak!) ponosimy za to kare, wymierzana przez
                beneficjenta.
                Tylko Tatarzy, Turcy i Dunczycy sie odwieczyli.

                Moze cos pomylem?
                • Gość: # Wyjasnienie b.proste IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 16:23
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > Kogo bysmy nie uratowali czy to ...Szwedow (?tak!) ponosimy za to kare,
                  wymierzana przez beneficjenta.
                  > Tylko Tatarzy, Turcy i Dunczycy sie odwieczyli.
                  >
                  > Moze cos pomylem?

                  Wyjasniam, nieznajacym dlugiego watku zalozonego przez wrogo usposobinych o
                  mnie humanistow pt. "Jezyk Hasza", ze

                  pomylem=pomylilem

                  pisane w stressie, wielookienkowym, bezedytorowym, w niedoczasie
                  i naglymi innymi zdarzeniami zupelnie ode mnie niezaleznymi!!!!!
                  brak c "czesto przed samo "h" wynika z zalania kawa.

                  Uratowalismy Szwedow w zcasiew ICH potopu oczywiscie przed...
                  syndromem rozpznanym u siebie przez Tischnera - "homosovieticusa"
                  w wypadku nierozerwania kolubryny przez Kmicica.

                  Dania zas to Jan z Kolan czy Podkolan... a moze nalezala wtedy do Szwecji?

                  Czas na emmy turę
                  • Gość: doku Uratowaliśmy Szwecję od wpadnięcia w szpony KK IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 16:58
                    Gość portalu: # napisał(a):

                    > Uratowalismy Szwedow w zcasiew ICH potopu oczywiscie przed...

                    Już wcześniej kiedy nasz wspólny król i watykańscy agenci mieliśmy Szwedów
                    prawie urobionych, to pazernośc i buta polskich dworaków i biskupów otworzyła
                    Szwecji oczy na prawdziwe oblicze Kościoła i sług Jego.
                • Gość: doku Będę Panie i Panów raczył IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 16:53
                  Gość portalu: # napisał(a):

                  > Czy dlugo jeszcze Pan, Panie Doku raczy sobie zartowac
                  > z narodu potepionego przez historię?
                  >...
                  > Tylko Tatarzy, Turcy i Dunczycy sie odwieczyli.
                  >
                  > Moze cos pomylem?

                  Ameryka odwdzięczyła się za Kościuszkę i Pułaskiego, wyzwoliła nas z niewoli i
                  wprowadziła na salony wolnego świata
                  • Gość: # Ktore salony? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 30.08.02, 17:20
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    >
                    > Ameryka odwdzięczyła się za Kościuszkę i Pułaskiego, wyzwoliła nas z niewoli
                    i > wprowadziła na salony wolnego świata

                    w liczbie kilkuset, niestety...
                    jesli masz na mysli salony Afganistanu.
                    • Gość: doku To takie jakby otrzęsiny, rodzaj inicjacji nt IP: *.mofnet.gov.pl 30.08.02, 17:26
                      • Gość: # Perly kultury i Haszek. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.09.02, 11:18

                        Motto:

                        Jak to napisał Haszek (mniej więcej): "Książki o Szwejku nie pisałem jako
                        książki o człowieku głupim, ale kiedy słyszę na ulicy, gdy ktoś mówi "głupi jak
                        Szwejk" to cieszę się i z takiego swojego wkładu w kulturę światową".

                        Perla to nie szlachetny kamien, nie mineral, nie kruszec sprzed wiekow,
                        nie skamielina organu przodka wreszcie -
                        to niestety wierne ozwierciedlenie czasu, temperatury i naswietlenia,
                        rozaju strawy i stopnia zatrucia wod a nawet cieplarnianych warunkow
                        wychowu i jakosci macicy perlowej! Oraz wielu subtelnych komponentow
                        wplywow bliskiego slonecznego wschodu.

                        Perla zawsze zdobi martwy kowalny kruszec i obumarly kruchy kamien - nie tyle
                        rzadkoscia i wyjatkowascia ale tez przede wszystkim swa blyszczaca energia
                        zycia, jego nieodlacznym fatalizmem i skonczonosia.

                        Wreszcie tajemniczoscia pochodzenia z otmetow nienaturalnych glebin
                        bejecznie nierealistycznych i delikatnych a jednak krwiozerczych i podstepnych.

                        I by odniesc sie do motta, pamietajmy slogan cytatowany juz znaczna liczbe razy
                        (dosc niezreczne sformul.) propagowany przez Perle:

                        - "Kto Glupi Ten Kupi".
                        Perla gornego i dolnego WRZENIA.
                        Ktorego pozdrawiam z tej okazji. Niezaczepliwie.


                        • Gość: siedem Re: Perly kultury i Haszek. IP: *.tgory.pik-net.pl 02.09.02, 11:59
                          Gość portalu: # napisał(a):

                          > - "Kto Glupi Ten Kupi".

                          #ek też pisał o panu który rząd przeklinał bo mu się cygaro palic nie chciało.

                          Co do zaśpiewki perłowej "kto głupi..." zauważyłem taką forumowo-życiową
                          zależność: ludziska szukają swoich wad u innych. może to taka zwykła potrzeba
                          więzów krwi. taka dla przykładu [żeby daleko nie szukać a może nawet gada
                          zwabić tutaj] szlymaka wszytkim wytyka że nicki zmieniają

                          5040
    • pro100 Sztuka niewielu zostawiająca obojętnymi 02.09.02, 12:06
      Niektórzy ręce zacierają, większości łzy w oczach stoją. Tak jak z gwiazdami
      showbiz, wielu płaci wiele dla wzbogacenia nielicznych. To "creative
      accountning" i jej mistrzowie hinduscy ksiegowi (ich zasługą także wynalazek
      zera). A teraz opis sytuacji, siłą wyobraźni jedynie. Z góry zaznaczam, że
      zdarzenia są fikcją od początku do końca, podobieństwo nazwisk, inicjałów,
      kropek i gwiazdek może być wyłącznie przypadkowe.

      Prezes X firmy E**** dzwoni : - Rajja Sing, co za głupoty nawypisywałeś w
      bilansie i rachunku wyników?
      Rajja Singh: - Big Boss sie nie podobuje ? A co ma być ?
      Prezes : - No, zamiast 1.000.000.000 USD strata ma być zysk. Stawka jak zwykle
      28 dolar za operacje przeleje na konto w Bank of I****
      Rajja Singh: - Dzieki Big Boss! Za 15 minut poprawiony raport leci mailem!

      Niestety, czy to na skutek roztargnienie, czy błędu wręcz freudowskiego 28
      dolar Prezes X przelał na swe konto w Bank of I********, natomiast 28 milionów
      premi za "uzyskane wyniki" na konto Rajja Singh w Bank of I****, czego nawet
      nie zauważył. Konsekwencje tej pomyłki były druzgocące dla firmy E****, giełdy
      i swiatowego systemu finansowego tudzież i dla Prezesa X (a jeszcze przez parę
      latek mogło tak pięknie się kręcić). Powód oczywisty, jak pewnie większość już
      się domyśla. Dla niedomyślnych dociągnijmy rzecz do końca. Tak, na zlecenie
      firmy E****&Y**** (audytora firmy E****) także pracują hinduscy księgowi. I gdy
      Panbit Sing otrzymał wytyczne od Prezesa E****&Y**** jak raport z badania ma
      wyglądać i zwykła stawka za zmiany 30 dolar wymieniono zrobił co trzeba. Jakież
      jednak było jego zaskoczenie gdy na swym koncie w Bank of I**** zobaczył
      jedynie 30 USD a nie, jak oczekiwał 30 mln (no cóz, braterska wymiana
      informacji), Prezes E****&Y**** niestetyż się nie omylił. I stąd wredne plotki
      i przecieki zawiedzionych Hindusów. Gdy rzecz rozniosła się szerzej kłopoty
      dotknęły firmę **********,********,******** i wielu wielu innych. Doprawdy, nie
      można już polegać na Hinduskich księgowych. I koniec bajki na dziś

      pozdr anty ;)))
      • Gość: # Rozwazania nad sztuka i kultem... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.09.02, 12:54
        pro100 napisał:

        "creative accountning" ,E**** *=n 2*=r 3*=o 4*=n?
        E****&Y**** = *rnst&*ung?
        a firmy A*********,B*******,C******* i wielu wiele innych
        > pozdr anty ;)))

        Czy dalbys 180 zl na Pola pod autostrade?
        • pro100 Re: Rozwazania nad sztuka i kultem... 02.09.02, 13:22
          Gość portalu: # napisał(a):

          > pro100 napisał:
          >
          > "creative accountning" ,E**** *=n 2*=r 3*=o 4*=n?
          > E****&Y**** = *rnst&*ung?
          > a firmy A*********,B*******,C******* i wielu wiele innych
          > > pozdr anty ;)))
          >
          > Czy dalbys 180 zl na Pola pod autostrade?
          To rabunek w biały dzień i wrzask słuszny się podnosi. Natomiast "creative
          accounting" wszyscy zahipnotyzowani jak małpa przez węża, z pieniędzmi sami
          biegną. Mimo iż wystarczy trywialnie wziąć dane z paru lat a cała "finezja"
          leży jak kotlet na patelni przed nosem. Ba, głosy o faktycznym stanie rzeczy
          się podnosiły, ale widać "niesłuszny ostrzegał". Nawet Kagan Australijski na F
          różnych inwestorów ostrzegał ponad rok temu. Lecz poważnie nikt prawie tego nie
          brał, chyba ze względu na jego upodobania artystyczne.

          pozdr anty
          • Gość: # Czy ktos byl w Marmaris? pisz inf turyst.! IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.09.02, 13:21
            • Gość: # Cholera watek mi zdycha...ratunku......./nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.09.02, 11:16
    • Gość: anty To może o najważniejszej ze sztuk ???? IP: *.slupsk.tpnet.pl 05.09.02, 12:01
      Najwazniejszej - gdyż inne milczą gdy ta mówi. Szlachetna i pradawna Sztuka
      Zabijania. Gdy ona zamilknie, inne jak sępy rzucają się na pobojowisko. Bez
      niej, śmiem powiedzieć, znaczącej części kultury by nie było nie mówiąc już o
      rozwoju cywilizacyjnym (cokolwiek byśmy o nim nie sądzili), naukach wszelakich.

      pozdr anty

      tyle tytułem śmiertelnego ożywienia wątku
      • Gość: doku Kiedyś słowo "mistrz" nie musiało mieć dodatku IP: *.mofnet.gov.pl 05.09.02, 12:43
        Gość portalu: anty napisał(a):

        > Szlachetna i pradawna Sztuka Zabijania.

        Był tylko jeden Mistrz
        • Gość: anty tylko jeden z aspektów i w sumie najmniejszy IP: *.farm-frites-dwa.pl 05.09.02, 12:55
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > Gość portalu: anty napisał(a):
          >
          > > Szlachetna i pradawna Sztuka Zabijania.
          >
          > Był tylko jeden Mistrz

          A gdzież postępy w metalurgii, koni udomowienie i wynalazki strzemion np.
          Wszystko aby ciut sprawniej zabijać niż przeciwnik.
          A eposy czyny opiewające ? Gdzież cała literatura bez herosów morderczych?
          • Gość: doku To prawda. Najlepsza książka wszechczasów ... IP: *.mofnet.gov.pl 05.09.02, 15:42
            Gość portalu: anty napisał(a):

            > A eposy czyny opiewające ? Gdzież cała literatura bez herosów morderczych?

            ... jest o zabijaniu, jest piękniejsza niż wolooka niewiasta (to dla ułatwienia)
            • Gość: anty Najlepsza książka wszechczasów .. raz się zgadzamy IP: *.slupsk.tpnet.pl 06.09.02, 11:47
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Gość portalu: anty napisał(a):
              >
              > > A eposy czyny opiewające ? Gdzież cała literatura bez herosów morderczych?
              >
              >
              > ... jest o zabijaniu, jest piękniejsza niż wolooka niewiasta (to dla
              ułatwienia
              > )
              Wedy, Ramajana, cóż u żródła woda najczystsza

              pozdr anty
              • Gość: doku Dla tych co nie czytali: najlepsza jest Iliada IP: *.mofnet.gov.pl 06.09.02, 14:10
                Gość portalu: anty napisał(a):

                > > wolooka niewiasta (to dla
                > ułatwienia
                > > )
                > Wedy, Ramajana, cóż u żródła woda najczystsza

                W porównaniu z Iliadą, to nieporadna grafomania.

                Pozdrawiam
                • Gość: anty To sięnij jeszcze parę tysięcy lat wstecz - warto! IP: *.farm-frites-dwa.pl 09.09.02, 09:05
                  • Gość: doku parę tysięcy lat wstecz - przed Wedami?! IP: *.mofnet.gov.pl 09.09.02, 14:00
                    • Gość: anty Wedy szacują na 4-5 tys lat a pono opisują IP: *.slupsk.tpnet.pl 10.09.02, 08:25
                      sytuacje ZNACZNIE dawniejsze
                      • Gość: doku Wedy mają niewiele ponad 3 tys lat IP: *.mofnet.gov.pl 10.09.02, 16:27
                        i opisują czasy niewiele dawniejsze, czyli podbój przez Ariów cywilizacji
                        Indusu zwanej Kulturą Magathy czy jakoś tak. To kawałek zwykłej historii.
          • Gość: Sala Re: tylko jeden z aspektów i w sumie najmniejszy IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 05.09.02, 16:57
            Alez ona jest. Bez etosow morderczych.
            Zaslubiny Patykow - J.Carrola kto czytal?
            A Maly Ksiaze?
            Mon petit prince...
            A historia o lisku?
            Wzrusza mnie do lez.
      • Gość: AndrzejG Sztuka zabijania i rozbierania IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.09.02, 18:05
        Gość portalu: anty napisał(a):

        > Najwazniejszej - gdyż inne milczą gdy ta mówi. Szlachetna i pradawna Sztuka
        > Zabijania. Gdy ona zamilknie, inne jak sępy rzucają się na pobojowisko. Bez
        > niej, śmiem powiedzieć, znaczącej części kultury by nie było nie mówiąc już o
        > rozwoju cywilizacyjnym (cokolwiek byśmy o nim nie sądzili), naukach
        wszelakich.
        >
        > pozdr anty
        >
        > tyle tytułem śmiertelnego ożywienia wątku

        Rzeźnictwo jednym z najstarszych zawodów świata
        To jego rozwój pozwolił zapomnieć o sprawach doczesnych
        i powstanie wielu dziedzin sztuki
        Jednak wielu pozostało w swym rozwoju na tym pierwszym etapie


        Andrzej
        • Gość: tete malowidła naskalne IP: *.telan.pl 05.09.02, 19:16
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > >
          > Rzeźnictwo jednym z najstarszych zawodów świata
          > To jego rozwój pozwolił zapomnieć o sprawach doczesnych
          > i powstanie wielu dziedzin sztuki
          > Jednak wielu pozostało w swym rozwoju na tym pierwszym etapie
          >
          >
          Altamira - czy nie jest dowodem umiejętności i potrzeb znacznie większych niż
          tylko zabijanbie i dzielenie na kawałki upolowanej zwierzyny ? Malowidła
          naskalne znacznie piękniej i trafniej oddają ruch, cechy charakterystyczne
          postaci ludzkich i zwierząt niż statyczne, hieratyczne staroegipskie.
          Tematyką owych malowideł jest polowanie - a nie tylko zabijanie. To coś więcej.

          Rzeźnictwo zaś (o którym tu mowa)uprawiane jest bardziej dla przyjemnosci
          wywijania tasakiem niż z chęci doskonalenia sztuki sporządzania kiełbas i
          salcesonów. Czy wywijanie tasakiem i ćwiartowanie - jest sztuką ?

          A może to tak - jak z robieniem parasoli ?

          - pana zawód ?
          - artysta
          - artysta ? ale konkretnie - czym się pan zajmuje ?
          - jestem parasolnik
          - to parosolnik jest artystą ?
          - zrób pan parasol .......

          Artysta z tasakiem też musi wykazać się swego rodzaju maestrią by ostrym
          cięciem nie pozbawić się np. kciuka :)) Szczególnie gdy ma do czynienia
          z nieposłuszną, wymykającą się z rąk, wielopostową materią forum.

          :)) tete ( z pozdrowieniami )

          • Gość: anty Re: malowidła naskalne IP: *.slupsk.tpnet.pl 06.09.02, 09:02
            Gość portalu: tete napisał(a):

            > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
            >
            > > >
            > > Rzeźnictwo jednym z najstarszych zawodów świata
            > > To jego rozwój pozwolił zapomnieć o sprawach doczesnych
            > > i powstanie wielu dziedzin sztuki
            > > Jednak wielu pozostało w swym rozwoju na tym pierwszym etapie
            > >
            > >
            > Altamira - czy nie jest dowodem umiejętności i potrzeb znacznie większych niż
            > tylko zabijanbie i dzielenie na kawałki upolowanej zwierzyny ? Malowidła
            > naskalne znacznie piękniej i trafniej oddają ruch, cechy charakterystyczne
            > postaci ludzkich i zwierząt niż statyczne, hieratyczne staroegipskie.
            > Tematyką owych malowideł jest polowanie - a nie tylko zabijanie. To coś
            więcej.
            >
            > Rzeźnictwo zaś (o którym tu mowa)uprawiane jest bardziej dla przyjemnosci
            > wywijania tasakiem niż z chęci doskonalenia sztuki sporządzania kiełbas i
            > salcesonów. Czy wywijanie tasakiem i ćwiartowanie - jest sztuką ?
            >
            > A może to tak - jak z robieniem parasoli ?
            >
            > - pana zawód ?
            > - artysta
            > - artysta ? ale konkretnie - czym się pan zajmuje ?
            > - jestem parasolnik
            > - to parosolnik jest artystą ?
            > - zrób pan parasol .......
            >
            > Artysta z tasakiem też musi wykazać się swego rodzaju maestrią by ostrym
            > cięciem nie pozbawić się np. kciuka :)) Szczególnie gdy ma do czynienia
            > z nieposłuszną, wymykającą się z rąk, wielopostową materią forum.
            >
            > :)) tete ( z pozdrowieniami )

            Wszyscyśmy dziećmi mordu Kainowego. On jest naszym napędem, pożywką działań,
            odwołaniem ostatecznym. Cały czas motorem cywilizacji chęć zabicia konkurenta
            sprawniej, szybciej, więcej. W jakim sensie potwierdzeniem i WTC i Hiroshima i
            bębenki wojenne dla Iraku. Sensem istnienia mordowanie, dopiero jako odpad czy
            też efekt uboczny sztuki pozostałe. Czy coś takiego ma szanse dłużej
            przetrwać ? Czy można wymienić fundament całej konstrukcji nie burząc ?

            pozdr anty
            • Gość: AndrzejG od zabijania do gotowania IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 09:36
              Gość portalu: anty napisał(a):

              > Wszyscyśmy dziećmi mordu Kainowego. On jest naszym napędem, pożywką działań,
              > odwołaniem ostatecznym. Cały czas motorem cywilizacji chęć zabicia konkurenta
              > sprawniej, szybciej, więcej. W jakim sensie potwierdzeniem i WTC i Hiroshima
              i bębenki wojenne dla Iraku. Sensem istnienia mordowanie, dopiero jako odpad
              czy też efekt uboczny sztuki pozostałe. Czy coś takiego ma szanse dłużej
              > przetrwać ? Czy można wymienić fundament całej konstrukcji nie burząc ?
              >
              > pozdr anty

              Czyli nie ma czegos takiego jak sztuka zabijania,
              to jest rzemiosło , tak jak porcjowanie upolowanej zdobyczy,
              jak zrobienie parasola.
              Zamachowcy na WTC nie byli artystami - byli zdesperowanymi rzemieślnikami
              Dopiero te malunki naskalne , obrazujące zabijanie i porcjowanie,
              czy też malunek parasola i chociażby wybuchu w Hiroszimie
              możemy nazwać sztuką.
              Ale ta sztuka nie nakarmi , nie ochroni i nie zabije,
              a artysta też potrzebuje strawy i w sytuacji tragicznej
              jest zdolny zabić ,przy pomocy swojego dzieła sztuki, dla kromki chleba.
              Nie zmienisz fundamentów- chleb jest chlebem.
              Życie życiem , a sztuka jest odskocznia od niego , bo jak tak
              popatrzeć z boku , to w sumie do niczego ona nie służy,
              poza zaspokojeniem estetycznych potrzeb człowieka.
              Z wyjątkiem sztuki gotowania-tu jest połączenie potrzeb bytowych i estetycznych.

              Andrzej
              • d_nutka Re: od zabijania do gotowania 06.09.02, 09:44
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                >
                > Czyli nie ma czegos takiego jak sztuka zabijania,

                Ile sztuk dziś zabiłeś?
                Pytanie nie do Ciebie Andrzeju.
                to tak sobie w przestrzeń.
                d.


                > to jest rzemiosło , tak jak porcjowanie upolowanej zdobyczy,
                > jak zrobienie parasola.
                > Zamachowcy na WTC nie byli artystami - byli zdesperowanymi rzemieślnikami
                > Dopiero te malunki naskalne , obrazujące zabijanie i porcjowanie,
                > czy też malunek parasola i chociażby wybuchu w Hiroszimie
                > możemy nazwać sztuką.
                > Ale ta sztuka nie nakarmi , nie ochroni i nie zabije,
                > a artysta też potrzebuje strawy i w sytuacji tragicznej
                > jest zdolny zabić ,przy pomocy swojego dzieła sztuki, dla kromki chleba.
                > Nie zmienisz fundamentów- chleb jest chlebem.
                > Życie życiem , a sztuka jest odskocznia od niego , bo jak tak
                > popatrzeć z boku , to w sumie do niczego ona nie służy,
                > poza zaspokojeniem estetycznych potrzeb człowieka.
                > Z wyjątkiem sztuki gotowania-tu jest połączenie potrzeb bytowych i
                estetycznych
                > .
                >
                > Andrzej

                I to by było na tyle.
                Co dzisiaj na lunch?
                :)))
                d.
                • Gość: AndrzejG Re: od zabijania do gotowania IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 15:49
                  d_nutka napisała:

                  > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > Czyli nie ma czegos takiego jak sztuka zabijania,
                  >
                  > Ile sztuk dziś zabiłeś?
                  > Pytanie nie do Ciebie Andrzeju.
                  > to tak sobie w przestrzeń.
                  > d.
                  >

                  d_nutko , dziś nie udzielałem się artystycznie - zero
                  chyba że jako sztukę rozumiesz kobietę
                  też zero
              • Gość: tete muza Leni IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 09:55
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):


                > Ale ta sztuka nie nakarmi , nie ochroni i nie zabije,
                > a artysta też potrzebuje strawy i w sytuacji tragicznej
                > jest zdolny zabić ,przy pomocy swojego dzieła sztuki, dla kromki chleba.
                >

                Leni Riefenstahl - przykład jak sztuka może pomóc w zabijaniu. Nie dla kromki
                chleba. Demon nazizmu miał w filmach Leni twarz pięknego chłopca o doskonałej
                muskulaturze.
                Żyd Suss (i inne tego typu filmy) atakowały z drugiej strony.
                Artyści pomogli zabijaniu.

                pozdrawiam, tete



                • Gość: Galba Tylko drobna uwaga Tete IP: 213.17.161.* 06.09.02, 10:35
                  Nie jestem tu mile widziany więc wtrącę tylko drobną uwagę.

                  > Leni Riefenstahl - przykład jak sztuka może pomóc w zabijaniu.

                  Powyższe uważam za nadużycie i nieuczciwość. Wspomniana Pani reżyser nigdy nie
                  wstąpiła do Partii (NSDAP) choć ją do tego nakłaniano, mogła w ten sposób
                  znacznie ułatwić sobie życie i proces twórczy. W latach trzydziestych z
                  owe „pomagające zabijać” filmy obsypano ją kilogramami nagród nie tylko
                  niemieckich ale także w krajach-członkach przyszłej antyhitlerowskiej koalicji.
                  Leni R. całym swym życiem dowiodła, że wszelki rasizm czy nazizm są jej obce:
                  czy faszystka spędziłaby całe lata na filmowaniu piękna jednego z afrykańskich
                  plemion? Niektórzy jej krytycy posunęli się do absurdalnych zarzutów, iż w
                  swych afrykańskich filmach również propaguje faszyzm bo czarne kobiety i ich
                  równie czarni mężczyźni są w jej obiektywie zbyt piękni, silni i godni (!).

                  Ja na przykład jestem Pani LR wdzięczny za Triumf Woli, Olimpiadę czy Święto
                  Narodów (sic!). Te filmy (poza perfekcją techniczną) mają ogromną wartość
                  poznawczą – bez nich nasza wiedza o świecie byłaby znacznie uboższa. Jak sama
                  Leni przyznała (w emitowanym ostatnio na TVP3 filmie) ona nie kręciła Triumfu
                  aby poprzeć kogokolwiek, ona chciała filmować to co się wokół niej działo – a
                  że zrobiła to ładnie? Tym większa jej chwała! I musze przyznać, że mnie ta 100
                  letnia kobieta przekonała.

                  Galba


                  • Gość: tete do Galby IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 10:59
                    Gość portalu: Galba napisał(a):

                    > Nie jestem tu mile widziany więc wtrącę tylko drobną uwagę.
                    >
                    > > Leni Riefenstahl - przykład jak sztuka może pomóc w zabijaniu.
                    >
                    > Powyższe uważam za nadużycie i nieuczciwość. Wspomniana Pani reżyser nigdy
                    nie
                    > wstąpiła do Partii (NSDAP) choć ją do tego nakłaniano, mogła w ten sposób
                    > znacznie ułatwić sobie życie i proces twórczy. W latach trzydziestych z
                    > owe „pomagające zabijać” filmy obsypano ją kilogramami nagród nie t
                    > ylko
                    > niemieckich ale także w krajach-członkach przyszłej antyhitlerowskiej
                    koalicji.
                    >
                    > Leni R. całym swym życiem dowiodła, że wszelki rasizm czy nazizm są jej obce:
                    > czy faszystka spędziłaby całe lata na filmowaniu piękna jednego z
                    afrykańskich
                    > plemion? Niektórzy jej krytycy posunęli się do absurdalnych zarzutów, iż w
                    > swych afrykańskich filmach również propaguje faszyzm bo czarne kobiety i ich
                    > równie czarni mężczyźni są w jej obiektywie zbyt piękni, silni i godni (!).
                    >
                    > Ja na przykład jestem Pani LR wdzięczny za Triumf Woli, Olimpiadę czy Święto
                    > Narodów (sic!). Te filmy (poza perfekcją techniczną) mają ogromną wartość
                    > poznawczą – bez nich nasza wiedza o świecie byłaby znacznie uboższa. Jak
                    > sama
                    > Leni przyznała (w emitowanym ostatnio na TVP3 filmie) ona nie kręciła Triumfu
                    > aby poprzeć kogokolwiek, ona chciała filmować to co się wokół niej działo ̵
                    > 1; a
                    > że zrobiła to ładnie? Tym większa jej chwała! I musze przyznać, że mnie ta
                    100
                    > letnia kobieta przekonała.


                    Galbo,
                    mam inne zdanie. Dla mnie Leni była i pozostanie artystką, która filmując
                    "to co się wokół niej dzieje" - przyczyniła się - by "się działo".
                    Niektórzy artyści w latach trzydziestych uciekali z Niemiec.
                    Leni nie tylko nie musiała. Ona nie chciała.
                    Nie była członkiem NSDAP ? Twórczość wystarczyła za członkostwo, Leni nie
                    była "obok" zdarzeń.
                    Nikt nie ośmieliłby się tknąć Leni. Więcej zrobiła dla nazizmu niż jakikolwiek
                    inny artysta.

                    pozdrawiam, tete



                  • Gość: AndrzejG Galbo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 15:55
                    co powiesz o negowaniu przez nia zbrodni nazistowskich?
            • Gość: tete do Anty IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 09:37
              Gość portalu: anty napisał(a):

              > Wszyscyśmy dziećmi mordu Kainowego. On jest naszym napędem, pożywką działań,
              > odwołaniem ostatecznym. Cały czas motorem cywilizacji chęć zabicia konkurenta
              > sprawniej, szybciej, więcej. W jakim sensie potwierdzeniem i WTC i Hiroshima
              i
              > bębenki wojenne dla Iraku. Sensem istnienia mordowanie, dopiero jako odpad
              czy
              > też efekt uboczny sztuki pozostałe. Czy coś takiego ma szanse dłużej
              > przetrwać ? Czy można wymienić fundament całej konstrukcji nie burząc ?
              >

              Anty,
              A ja tu sobie lekko gadam...
              Sensem istnienia NIE JEST mordowanie.
              Kain nie zabił Abla dla sprawdzenia jak to też jest gdy się zabije.
              Co jest motorem ?
              Chęć pozbycia się przeszkody w tym by być kochanym, posiadać, mieć władzę.
              Zaspokoić potrzeby większe niż głód i pragnienie - panować nad czyjąś radością
              i strachem. Mieć.


              pozdrawiam, tete



              • Gość: natt do tete IP: *.pgi.waw.pl 06.09.02, 09:41

                > Co jest motorem ?
                > Chęć pozbycia się przeszkody w tym by być kochanym, posiadać, mieć władzę.
                > Zaspokoić potrzeby większe niż głód i pragnienie - panować nad czyjąś
                radością
                > i strachem. Mieć.
                >
                >
                > pozdrawiam, tete

                a jesli mordujesz by zyc, jesli mordujesz we wlasnej obronie?
                • Gość: tete Natt IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 10:00
                  Gość portalu: natt napisał(a):

                  > a jesli mordujesz by zyc, jesli mordujesz we wlasnej obronie?


                  Bronisz się - bo ktoś atakuje też we własnej obronie, by żyć ? To niemożliwe.
                  Gdyby motorem zabijania była wyłącznie chęć ocalenia własnego życia - nie
                  byłoby wojen. To o czym piszesz jest skutkiem.
                  Kain nie zabił w obronie własnej.


                  pozdrawiam, tete

                  • Gość: natt Re: Natt IP: *.pgi.waw.pl 06.09.02, 10:08
                    Gość portalu: tete napisał(a):

                    > Gość portalu: natt napisał(a):
                    >
                    > > a jesli mordujesz by zyc, jesli mordujesz we wlasnej obronie?
                    >
                    >
                    > Bronisz się - bo ktoś atakuje też we własnej obronie, by żyć ? To niemożliwe.
                    > Gdyby motorem zabijania była wyłącznie chęć ocalenia własnego życia - nie
                    > byłoby wojen. To o czym piszesz jest skutkiem.
                    > Kain nie zabił w obronie własnej.
                    >
                    >
                    > pozdrawiam, tete
                    >
                    zazdrosc budzi poczucie zagrozenia. to rodzi chec obrony. pewne umysly, w
                    pewnych sytuacjach moga to tak interpretowac. strasznie to wszystko wzgledne.

                    pozdrawiam natt
                    • d_nutka Re: Natt 06.09.02, 10:14
                      Gość portalu: natt napisał(a):

                      > zazdrosc budzi poczucie zagrozenia. to rodzi chec obrony. pewne umysly, w
                      > pewnych sytuacjach moga to tak interpretowac. strasznie to wszystko wzgledne.
                      >
                      > pozdrawiam natt

                      Zazdrość budzi poczucie zagrożenia.
                      Zagrożenia o....
                      W wypadku Kaina było to:o uczucie przychylności,czyli np.:).tylko to i-
                      wystarczyło.
                      d.
                    • Gość: tete Re: Natt IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 10:24
                      Gość portalu: natt napisał(a):

                      > >
                      > zazdrosc budzi poczucie zagrozenia. to rodzi chec obrony. pewne umysly, w
                      > pewnych sytuacjach moga to tak interpretowac. strasznie to wszystko wzgledne.
                      >

                      Względne. Od poczucia zagrożenia do sięgnięcia po broń - kawałek drogi. Jeśli
                      wmiesza się do tego ktoś, kto z innych pobudek będzie chciał zabijania - zrobi
                      wszystko by poczucie zagrożenia rosło i rosło by osiągnąć poziom, w którym nie
                      ma pytań i wątpliwości.
                      I właśnie te inne pobudki są problemem.

                      Ale co my tak strasznie od rana ... zabijanie na śniadanie .....


                      pozdrawiam, tete
              • Gość: anty Re: do Anty do Tete IP: *.slupsk.tpnet.pl 06.09.02, 10:22
                Gość portalu: tete napisał(a):

                > Gość portalu: anty napisał(a):
                >
                > > Wszyscyśmy dziećmi mordu Kainowego. On jest naszym napędem, pożywką działa
                > ń,
                > > odwołaniem ostatecznym. Cały czas motorem cywilizacji chęć zabicia konkure
                > nta
                > > sprawniej, szybciej, więcej. W jakim sensie potwierdzeniem i WTC i Hiroshi
                > ma
                > i
                > > bębenki wojenne dla Iraku. Sensem istnienia mordowanie, dopiero jako odpad
                >
                > czy
                > > też efekt uboczny sztuki pozostałe. Czy coś takiego ma szanse dłużej
                > > przetrwać ? Czy można wymienić fundament całej konstrukcji nie burząc ?
                > >
                >
                > Anty,
                > A ja tu sobie lekko gadam...
                > Sensem istnienia NIE JEST mordowanie.
                > Kain nie zabił Abla dla sprawdzenia jak to też jest gdy się zabije.
                > Co jest motorem ?
                > Chęć pozbycia się przeszkody w tym by być kochanym, posiadać, mieć władzę.
                > Zaspokoić potrzeby większe niż głód i pragnienie - panować nad czyjąś
                radością
                > i strachem. Mieć.
                >
                >
                > pozdrawiam, tete

                Zejdę piętro niżej. Taniec śmierci i życia drapieżnika i ofiary. Jeleń i wilk.
                Drapieżnik polując swą ofiarę doskonali, jej szybkość, zwinność, słuch,
                spostrzegawczość, wytrzymałość, siłę, inteligencję. I wzajemnie drapieżnika
                cechy pochodną doskonałości i piękna ofiary. Dla obu mam życzliwość jednaką, by
                jak wiatr szybcy byli, jeden by umknął i przeżył, drugi by upolował i przeżył.
                Oboje dziećmi Ziemi. Gdybym współczuciem złamany zechciał ingerować jelenia w
                tłustą świnię zmienię a wilka w spasłego jamnika.

                pozdr anty :-)))))
                • Gość: tete zwierzęta i ludzie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 10:36
                  Gość portalu: anty napisał(a):

                  >>
                  > Zejdę piętro niżej. Taniec śmierci i życia drapieżnika i ofiary. Jeleń i
                  wilk.
                  > Drapieżnik polując swą ofiarę doskonali, jej szybkość, zwinność, słuch,
                  > spostrzegawczość, wytrzymałość, siłę, inteligencję. I wzajemnie drapieżnika
                  > cechy pochodną doskonałości i piękna ofiary. Dla obu mam życzliwość jednaką,
                  by
                  >
                  > jak wiatr szybcy byli, jeden by umknął i przeżył, drugi by upolował i przeżył.
                  > Oboje dziećmi Ziemi. Gdybym współczuciem złamany zechciał ingerować jelenia w
                  > tłustą świnię zmienię a wilka w spasłego jamnika.


                  Anty,
                  nie o zwierzęta chodziło a o ludzi.
                  I nie o ludzi w relacji człowiek - zwierzę.
                  Umiejętności zwierzęcia doskonaliły w nas zabójców - naszą szybkość i celność,
                  pracowaliśmy nad skutecznym rodzajem broni. By nasycić głód.

                  Drapieżnicy i ofiary. Ludzie.
                  Co decyduje, że stajemy się drapieżnikiem lub ofiarą ?

                  pozdrawiam, tete




                  >
                  > pozdr anty :-)))))
                  • Gość: anty Re: zwierzęta i ludzie - to była ilustracja IP: *.slupsk.tpnet.pl 06.09.02, 11:08
                    Gość portalu: tete napisał(a):

                    > Gość portalu: anty napisał(a):
                    >
                    > >>
                    > > Zejdę piętro niżej. Taniec śmierci i życia drapieżnika i ofiary. Jeleń i
                    > wilk.
                    > > Drapieżnik polując swą ofiarę doskonali, jej szybkość, zwinność, słuch,
                    > > spostrzegawczość, wytrzymałość, siłę, inteligencję. I wzajemnie drapieżnik
                    > a
                    > > cechy pochodną doskonałości i piękna ofiary. Dla obu mam życzliwość jednak
                    > ą,
                    > by
                    > >
                    > > jak wiatr szybcy byli, jeden by umknął i przeżył, drugi by upolował i prze
                    > żył.
                    > > Oboje dziećmi Ziemi. Gdybym współczuciem złamany zechciał ingerować jeleni
                    > a w
                    > > tłustą świnię zmienię a wilka w spasłego jamnika.
                    >
                    >
                    > Anty,
                    > nie o zwierzęta chodziło a o ludzi.
                    > I nie o ludzi w relacji człowiek - zwierzę.
                    > Umiejętności zwierzęcia doskonaliły w nas zabójców - naszą szybkość i
                    celność,
                    > pracowaliśmy nad skutecznym rodzajem broni. By nasycić głód.
                    >
                    > Drapieżnicy i ofiary. Ludzie.
                    > Co decyduje, że stajemy się drapieżnikiem lub ofiarą ?

                    Ba, pytanie takie stawiasz lekko, tysiące ksiąg napisano próbując odpowiedzi, a
                    ja cóż mam na to rzec ? Wydaje się, że rywalizacja o ograniczone zasoby i w
                    konsekwencji paroksyzm zabijania od czasu do czasu kamieniem węgielnym. Usuń go
                    a cała konstrukcja rozpadnie się w proch i pył. Z tym, że nie usuwając też
                    szanse upadku olbrzymie. Czy wyjścia nie ma?

                    > pozdrawiam, tete
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > >
                    > > pozdr anty :-)))))
    • Gość: anty Cóż panie # - nic tak wątku nie ożywi jak trup nt IP: *.slupsk.tpnet.pl 06.09.02, 10:45
      • Gość: # Strasznie dziekuje. Smiertelnie ubawiony #/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 06.09.02, 11:27
        • Gość: # Galba kokiet? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 06.09.02, 11:36
          bo napisal:

          "Tylko drobna uwaga Tete adres: 213.17.161.*
          Gość: Galba 06-09-2002 10:35 odpowiedz na list odpowiedz cytując

          ______: Nie jestem tu mile widziany więc wtrącę tylko drobną uwagę.____ "

          Czyzby zaszly jakies okolicznosci szpadowe?

          Na smierc i zycie? Czy tylko do pierwszej krwi?

          Jesli nie to zapraszam do pisania bez trwogi w imieniu wszystkich
          "gospodyn i gospodarzy smiertelnie kulturalnego watku".


          • Gość: AndrzejG 'Zabić' Galbę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 15:44
            Gość portalu: # napisał(a):

            > bo napisal:
            >
            > "Tylko drobna uwaga Tete adres: 213.17.161.*
            > Gość: Galba 06-09-2002 10:35 odpowiedz na list odpowiedz cytując
            >
            > ______: Nie jestem tu mile widziany więc wtrącę tylko drobną uwagę.____ "
            >
            > Czyzby zaszly jakies okolicznosci szpadowe?
            >
            > Na smierc i zycie? Czy tylko do pierwszej krwi?
            >
            > Jesli nie to zapraszam do pisania bez trwogi w imieniu wszystkich
            > "gospodyn i gospodarzy smiertelnie kulturalnego watku".
            >
            >

            (w dyskusji) to sztuka.
            Tak poza tym pozostane przy swoim.
            Zabijanie to nie jest sztuka ,bo inaczej
            spalenie Joanny d'Arc na stosie byłoby arcydziełem klasy światowej.

            Andrzej
            • Gość: anty Re: 'Zabić' Galbę IP: *.slupsk.tpnet.pl 06.09.02, 16:00
              Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

              > Gość portalu: # napisał(a):
              >
              > > bo napisal:
              > >
              > > "Tylko drobna uwaga Tete adres: 213.17.161.*
              > > Gość: Galba 06-09-2002 10:35 odpowiedz na list odpowiedz cytując
              > >
              > > ______: Nie jestem tu mile widziany więc wtrącę tylko drobną uwagę.____ "
              > >
              > > Czyzby zaszly jakies okolicznosci szpadowe?
              > >
              > > Na smierc i zycie? Czy tylko do pierwszej krwi?
              > >
              > > Jesli nie to zapraszam do pisania bez trwogi w imieniu wszystkich
              > > "gospodyn i gospodarzy smiertelnie kulturalnego watku".
              > >
              > >
              >
              > (w dyskusji) to sztuka.
              > Tak poza tym pozostane przy swoim.
              > Zabijanie to nie jest sztuka ,bo inaczej
              > spalenie Joanny d'Arc na stosie byłoby arcydziełem klasy światowej.
              >
              > Andrzej
              Ale pisanie o spaleniu już sztuką - a bez spalenia ........ I w tym sensie
              sztuki inne żyją z resztek po Pierwszej.
              pozdr anty
              • Gość: AndrzejG Re: 'Zabić' Galbę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.09.02, 11:15
                Gość portalu: anty napisał(a):

                > Ale pisanie o spaleniu już sztuką - a bez spalenia ........ I w tym sensie
                > sztuki inne żyją z resztek po Pierwszej.
                > pozdr anty

                Nie.
                To tak jakbys napisał ,że arcydzieło obrazujące wspomniany tu już parasol
                żyło z resztek po tej Pierwszej-parasola.Owszem parasol może być dziełem sztuki,
                ale wtedy nie bedzie sie nazywał parasolem , bo dla mnie parasol to jest
                parasol,to coś co ma chronic przed deszczem , arcydziełem sztuki sie nie
                ochronisz,ono ma dawać nam inne korzyści.Piszesz ,że ta Pierwsza sztuka to
                Sztuka Zabijania.Faktem jest ,że swiat jest tak urządzony ,że gdzie byś nie
                spojrzał tam widac zabijanie.Zabijamy aby jeść , On dał się zabic aby odkupić
                grzechy,zabijamy dla pieniędzy , w walce o kobietę .Jestem w tej szczęśliwej
                sytuacji ,że nie muszę zabijać :ani za chleb, ani za wiarę , ani za kobietę.

                Wobec tego nie uważam za dzieła sztuki wszelkiego rodzaju obrazowania śmierci.
                A kino komercyjne jest dla mnie niezrozumiałe , z tymi filmami pełnymi scen
                przemocy. Jest to obraz śmierci.Często pokazywany w sposób rzeźnicki , pełen
                krwi i wywalonych wnętrzności.Czy to jest sztuka?Dla mnie nie.
                Podaj przykłady tej sztuki wzorowanej na tej Pierwszej.

                Pozdrawiam Andrzej
                • Gość: anty Re: 'Zabić' Galbę IP: *.farm-frites-dwa.pl 09.09.02, 09:01
                  Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                  > Gość portalu: anty napisał(a):
                  >
                  > > Ale pisanie o spaleniu już sztuką - a bez spalenia ........ I w tym sensie
                  >
                  > > sztuki inne żyją z resztek po Pierwszej.
                  > > pozdr anty
                  >
                  > Nie.
                  > To tak jakbys napisał ,że arcydzieło obrazujące wspomniany tu już parasol
                  > żyło z resztek po tej Pierwszej-parasola.Owszem parasol może być dziełem
                  sztuki
                  > ,
                  > ale wtedy nie bedzie sie nazywał parasolem , bo dla mnie parasol to jest
                  > parasol,to coś co ma chronic przed deszczem , arcydziełem sztuki sie nie
                  > ochronisz,ono ma dawać nam inne korzyści.Piszesz ,że ta Pierwsza sztuka to
                  > Sztuka Zabijania.Faktem jest ,że swiat jest tak urządzony ,że gdzie byś nie
                  > spojrzał tam widac zabijanie.Zabijamy aby jeść , On dał się zabic aby odkupić
                  > grzechy,zabijamy dla pieniędzy , w walce o kobietę .Jestem w tej szczęśliwej
                  > sytuacji ,że nie muszę zabijać :ani za chleb, ani za wiarę , ani za kobietę.
                  Za chwilę ja, Ty możesz być zmuszony do zabijania za cudze pieniądze
                  >
                  > Wobec tego nie uważam za dzieła sztuki wszelkiego rodzaju obrazowania śmierci.
                  > A kino komercyjne jest dla mnie niezrozumiałe , z tymi filmami pełnymi scen
                  > przemocy. Jest to obraz śmierci.Często pokazywany w sposób rzeźnicki , pełen
                  > krwi i wywalonych wnętrzności.Czy to jest sztuka?Dla mnie nie.
                  > Podaj przykłady tej sztuki wzorowanej na tej Pierwszej.
                  Owszem, kicz, chała, kacze gugu ale .... sztukę definiuje odbiorca. Skoro jacyś
                  są to .... Czy rzemieślnik tworzy czy... itd i pytań wiele o definicję. Ja
                  przyjmuję najszerszą : wszelki wytwór umysłu i rąk - tym sensie sztuką i łyżka
                  unikatowa ze złota trackiego i 500 rakiet TOMAHAWK (hehe a co?) i strategia
                  Hannibala i zamki nad Loarą. Niektóre nazwę arcydziełem inne chałą. A, że są
                  dzieła POZORNIE nieużyteczne - cóż przypadek szczególny (lecz gdy dobrze
                  pogrzebiesz - użyteczność znajdziesz).
                  >
                  > Pozdrawiam Andrzej

                  pozdr anty
    • sala.hamil Re: Aktualnie łaknę kultury - czy tu ja aby znajd 06.09.02, 16:34
      Panowie i Panie
      Trupa nie bedzie.Nie bedzie. Kropka.Wielokropek.

      WOLAM JAKO OSOBA POSTRONNA PRAWIE
      DOSC TEJ WALKI ZASIADZCIE NA LAWIE
      ROZPOCZNIJCIE POKOJOWE NEGOCJACIE
      TO BEDA DLA WOLA OCZU NIE LADA ATRAKCJE
      • Gość: # Moze zabijanie wynika... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 09.09.02, 07:51
        z odwiecznej tajemnicy smierci i nieposkromionej checi
        przenikniecia tej tajemnicy przez atawistycznie dociekliwych
        a nieporadnych badaczy?

        • Gość: AndrzejG życie pozagrobowe i sztuka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.09.02, 10:15
          Gość portalu: # napisał(a):

          > z odwiecznej tajemnicy smierci i nieposkromionej checi
          > przenikniecia tej tajemnicy przez atawistycznie dociekliwych
          > a nieporadnych badaczy?
          >

          Tylko jakoś nikt jeszcze nie zbadał,
          a w zasadzie to każdy z nas zbada , tyle że nie przekaże tej wiedzy potomnym.
          Głupio #-u stweirdzić ,że jestesmy tylko materią , no nie?
          Jakże łatwiej czuć w sobie 'ducha', nie duszę bo tą każdy ma,
          ale 'ducha' dajacego nam nieśmiertelność.Jakże to napawa optymizmem.
          Chce się żyć i cieszyć życiem , a w tym i dziełami sztuki.
          Czy wiara w zycie pozagrobowe ma jakiś wpływ na tworzenie i odbieranie sztuki?

          Andrzej
          • d_nutka Re: życie pozagrobowe i sztuka 09.09.02, 11:16
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Tylko jakoś nikt jeszcze nie zbadał,
            > a w zasadzie to każdy z nas zbada , tyle że nie przekaże tej wiedzy potomnym.
            > Głupio #-u stweirdzić ,że jestesmy tylko materią , no nie?
            > Jakże łatwiej czuć w sobie 'ducha', nie duszę bo tą każdy ma,
            > ale 'ducha' dajacego nam nieśmiertelność.Jakże to napawa optymizmem.
            > Chce się żyć i cieszyć życiem , a w tym i dziełami sztuki.
            > Czy wiara w zycie pozagrobowe ma jakiś wpływ na tworzenie i odbieranie sztuki?
            >
            > Andrzej

            Andrzeju!
            a to znasz?
            "...nie zastąpi już obcowania ciał obcowanie dusz".
            :)))
            sztuka jest dla żywych.
            kto tworzy dla potomnych już chyba nie jest artystą.
            do nas potomnych należy,by prawdziwa sztuka nas przetrwała.
            zawsze możemy dołożyć 'coś, od siebie,jak to 'coś' mamy oczywiście.
            d.
            ps.ale ja tu jestem samozwańczą kurą półzwojową wiec niewiele dołożę.
            może jakie jajo tylko.
            :)))
            d.
    • Gość: anty Pytanie o kondycję natury ludzkiej. Nieznośna IP: *.slupsk.tpnet.pl 09.09.02, 11:17
      lekkość zabijania od wieków nam towarzyszy w niezmienionej? postaci. Może tylko
      uzasadnienia się zmieniły, ze szczerych niegdyś, na pełne hipokryzji i załgania
      dziś. Cóż, gdy overkill ratio już grubo powyżej 10, pytanie nie czy? lecz
      kiedy? BESTIA zębów i pazurów coraz potężniejszych znów użyje.

      pozdr anty
      • Gość: # Pytanie o kondycję natury ludzkiej. Odp znana. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 09.09.02, 13:23
        To nie blad w garniturze genow.
        To nie motor ewolucji.
        Czy katalizator lancucha pokarmowego.

        Nie blad pedagogow czy brak dobrej teorii socjologicznej
        - to dzielo Szatana.
        Ale kto z nas umie sie oprzec jego podszeptom?

        Wybaczyc blizniemu i pomodlic sie za wrogow?
        No kto? Czy my na F.?
        • Gość: tete rozkosze zemsty IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:39
          Gość portalu: # napisał(a):

          > Wybaczyc blizniemu i pomodlic sie za wrogow?
          > No kto? Czy my na F.?


          Panie Profesorze,

          "bogowie forum" pławią się w rozkoszach.
          Przecież nie można zabić - ale można zabijać słowem tak
          by zniechęcić do przebywania. Tu jest i torturowanie i zabijanie
          i ćwiartowanie. Pełna średniowieczna oferta.
          Co robić ?
          Nadzieja w tych, którzy nie są identyfikowani przez skonfliktowanych jako
          "strona". Ja odpadam. Siedzę w szufladzie z napisem "Hiacynt i Przyjaciele".
          Przez antagonistów Hiacynta jestem odbierana jako stronnicza. Ponieważ nie
          wystąpiłam z atakiem na Limaka - jestem przez jego oponentów traktowana jak
          wróg.

          Rozkosze zemsty, które rujnują forum - i Aktualnosci i Kultura.

          Panie Profesorze - może Pan ?
          Wiem, że Pan wyjeżdża (proszę szczęśliwie i cało wrócić do nas :))) - ale może
          tak - w ostatniej chwili przed wyjazdem spróbuje Pan zaproponować ramy dla tego
          wyprawiającego się szaleństwa ...

          serdecznie pozdrawiam, tete



          • Gość: Broda nie na temat -chociaz.. IP: *.chello.pl 10.09.02, 11:49
            Gos´c´ portalu: tete napisa?(a):


            > Panie Profesorze,
            >
            > "bogowie forum" p?awia˛ sie˛ w rozkoszach.
            > Przeciez˙ nie moz˙na zabic´ - ale moz˙na zabijac´ s?owem tak
            > by znieche˛cic´ do przebywania. Tu jest i torturowanie i zabijanie
            > i c´wiartowanie. Pe?na s´redniowieczna oferta.
            > Co robic´ ?
            > Nadzieja w tych, którzy nie sa˛ identyfikowani przez skonfliktowanych
            jako
            > "strona". Ja odpadam. Siedze˛ w szufladzie z napisem "Hiacynt i
            Przyjaciele".
            > Przez antagonistów Hiacynta jestem odbierana jako stronnicza.
            Poniewaz˙ nie
            > wysta˛pi?am z atakiem na Limaka - jestem przez jego oponentów
            traktowana jak
            > wróg.
            >
            > Rozkosze zemsty, które rujnuja˛ forum - i Aktualnosci i Kultura.
            >
            > Panie Profesorze - moz˙e Pan ?
            > Wiem, z˙e Pan wyjez˙dz˙a (prosze˛ szcze˛s´liwie i ca?o wrócic´ do nas
            :))) - ale moz˙e
            > tak - w ostatniej chwili przed wyjazdem spróbuje Pan zaproponowac´
            ramy dla tego
            > wyprawiaja˛cego sie˛ szalen´stwa ...
            >
            > serdecznie pozdrawiam, tete
            >

            Szanowni Panstwo
            Wiem, ze Was to malo obchodzi, ale katastrofy nie bedzie jesli to
            przeczytacie.

            Zdumiewajace jest Wasze ciazenie do zycia wirtualnego, wirtualnych
            emocji i postaw. Czujecie sie na tyle bezpiecznie (bo sie znacie), ze nic
            Was nie powstrzymuje przed wypowiadaniem kabotynskich banalow,
            cwierc-mysli z pretensjami do glebi, egzaltacja pozujaca na wrazliwosc
            itd. Widac tu jakas wygodna pewnosc akceptacji a priori przez jakas czesc
            tej grupy, ktora w zwiazku z tym jest grupa "przyjaciol". Natomiast
            wrogowie lub "nicosc" to osoby spoza tej grupy: albo jacys starzy
            dysydenci (a nie ma wiekszych wrogow niz dawni przyjaciele) albo ,w
            Waszym mniemaniu, sfora ujadajacych jednostek zza plotu. Cokolwiek
            wiec rozpocznie sie w grupie samozadowolonych natknie sie szybciutko
            na kontre wrazych podgrup lub indywiduow. Trwa to zdaje sie juz tak
            dlugo, ze sie nawzajem rozpoznajecie, pogardliwie identyfikujecie, wiec
            latwiutko przechodzicie od tego zalazka minimysli ktory rozpoczal kolejna
            fale grafomanskich esejow grupy glownej do msciwego odgryzania sie ad
            personam ujadajacym z boku.

            To jest i smieszne - bo mechanizm dziala z duza regularnoscia i jestescie
            bardziej przewidywalni, niz chcielibyscie chyba o sobie myslec, i smutne
            bo bezmiar wykwitow niedouczenia, pretensjonalnosci i tego STYLU daje
            do myslenia. Co sie w tym kraju zdarzylo, ze ludzie szukajacy przyjazni,
            akceptacji, rozmowy - uciekaja do wirtualnej przestrzeni i przybieraja tam
            nieznosne pozy? Czy to strach przed narazeniem sie na smiesznosc z
            prawdziwymi rozmowcami, ktorzy nie przyjmuja z gory zasady, ze kazde
            glupstwo uchodzi byle wypowiedziane z namaszczeniem i przez
            "swojego"?

            Nie bede tu sciagal cytatow - byloby tego sporo -z kilku (kilkunastu?)
            watkow tego forum, przy ktorych rece opadaja, bo choc sporo tego
            przeczytalem, nie biore udzialu i nie zamierzam. Nie oczekuje tez
            odpowiedzi, bo nie po to to pisze. Apeluje tylko do Was: popatrzcie na
            siebie przez chwile z boku, z dystansem, poczuciem humoru, luzem. Moze
            jeszcze komus, choc jednemu! otworzy sie jakas klapka.


            Pozdrowienia.

            (bez odbioru, bo juz stad znikam)

            Kiedy pojawia sie w Waszych rozmowach jakis temat, watek, mysl

            >
            • Gość: AndrzejG Re: nie na temat -chociaz..-trochę odwagi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.02, 16:28

              Zaznaczam ,że tekst przeczytałem , ale nie będę go tu kopiował dla zachowania
              porządku. Zaciekawiło mnie ostatnie zdanie.Bo cóż to za indywiduum?
              bacznie obserwuje zachowanie forumowiczów , może zacytować ich wypowiedzi,
              aby udowodnić swoją tezę i nagle wyskakuje z pięknym tekstem ,
              tylko po to aby napisać:
              >
              > (bez odbioru, bo juz stad znikam)
              >
              Boisz się usłyszeć odpowiedzi oskarżonych przez Ciebie?
              Nie bój się , nie wszyscy są tu frustratami.
              Poruszyłeś ciekawy problem -daj znać ,czy jesteś gotów bronić swoich tez?

              Andrzej
    • vini1 Haszu tu jej nie znajdziesz...... 09.09.02, 14:04
      tu jest kretyn5040 , galba5041, bykk5042...z szaleńcami ku kulturze?
      K
      ps. a galba to chyba z Twojego Wrocławia jest...no i z pod tego samego IP?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka