pro.filutek1
26.08.05, 14:05
Czy ludzkości grozi powtórka z wojny o kobiety, podobnej do sporu
starożytnych o piękną Helenę? Niewykluczone. Już teraz żółci mężczyźni
wściekają się na białych, że ci podkradają im najatrakcyjniejsze kobiety.
------------------------------------------------------------------------------
--
Co jakiś czas jej twarz pojawia się na okładkach pism. Ciemne włosy, lekko
śniada cera, okrągły delikatny nos, czarne oczy i wyraziste rysy. Mniej
więcej tak ma wyglądać w przyszłości globalny ideał piękności. Powstanie z
totalnego przemieszania się ras. W tym świecie odcieni koloru skóry będzie
tak wiele, że pojęcie rasy straci sens. Przed pięciu laty podczas spisu
powszechnego prawie 800 tys. Amerykanów zażądało wpisu o przynależności do
dwu lub więcej ras. Z kolei ciemnoskóry mistrz golfa Tiger Woods określił się
jako „Cablinezyjczyk” („Cablinesian” – od słowa „Caucasian” – biały, „black” –
czarny i „Asian” – Azjata), bo ma w sobie krew trzech grup rasowych. W
Polsce żyje co najwyżej kilka tysięcy małżeństw mieszanych, ale na świecie to
prawdziwe szaleństwo. W Ameryce podczas ostatniej dekady ich liczba wzrosła o
jedną trzecią, podobnie jest w dużych miastach europejskich, gdzie w modnych
lokalach siedzą wymuskani Murzyni tulący blondynki. Po Azji przetaczają się
tabuny białych mężczyzn ze skośnookimi towarzyszkami. Azjaci także nie boją
się obcej krwi. W Malezji Chińczycy żenią się z miejscowymi dziewczynami, a
Hindusi i Hinduski nie chcą już słuchać bajek o tym, jaką srogą karę szykują
im bezlitośni bogowie za krzyżowanie się z białymi. Nawet w Japonii, gdzie
gajdin, czyli obcy, zawsze był gorszy, coś powoli zaczyna się zmieniać.