Dodaj do ulubionych

Grubaska w samolocie

01.05.18, 11:06
Lecialem wczoraj do domu z podróży służbowej. Samolot był wypakowany po brzegi (lot do Paryża) więc nie było gdzie się przesiąść jak usiadła koło mnie gruba kobieta. Byłem przy oknie, a ona miała środkowe miejsce, ale była taka gruba że jej tłuszcz wlewał się na mnie. Byłem przycisniety do ściany cały lot, kilka godzin, nie mogłem otworzyć stolika ani się poruszać. Na szczęście nie musiałem korzystać z łazienki, bo ona przez cały czas nie ruszyła się z miejsca. W ogóle zachowywała się jakby nikogo obok niej nie było. Raz poprosiłem, żeby mnie wypuściła bo już nie mogłem wytrzymać tego ścisku, ale ona nie zareagowała. Może nie rozumiała po angielsku.
To była katorga, taka gruba osoba nie powinna w ogóle latać, skoro nie może normalnie funkcjonować z innymi.
Co można zrobić w takiej sytuacji następnym razem, kiedy trafi mi się znowu taki sąsiad w samolocie?
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 01.05.18, 11:24
      Nastepnym razem biznes klasa lataj i francuskiego sie poducz. Mieszkajac w Paryzu nalezy umiec o wypuszczenie na siusiu poprosic. Od wygodnego latania bedziesz wymyslal lepsze historie - ta przedstawia cie jako ciezkiego pierdole, potrzebujacego opiekunki w czasie podrozy.
      • wojtek448877 Re: Grubaska w samolocie 01.05.18, 11:36
        Nie stać mnie na wyższą klasę. Lot był z Nowego Jorku do Paryża, ale mieszkam w Polsce, więc potem lecialem jeszcze raz normalnie lotem.
        Mówię po polsku i po angielsku. Stewardesy widziały że nie mogę nawet otworzyć stolika i nie reagowały, więc też nie liczyłem że mi nagle pomogą jak zacznę się zachowywać jak Rokita w niemieckim samolocie.
            • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 01.05.18, 13:17
              Latasz sluzbowo do domu do Paryza, kiedy w Paryzu nie mieszkasz, nie stac cie na lepszy bilet lecac na koszt firmy....a interes nie jest twoj. To moze laskawie zdecyduj sie na jakas sensowna wersje zamiast domagac sie sensownych odpowiedzi.
              • wojtek448877 Re: Grubaska w samolocie 01.05.18, 13:22
                Służbowo pojechałem do Stanów, zostałem tam trochę dłużej bo byłem pierwszy raz, więc po załatwieniu pracy wziąłem kilka dni urlopu. Powrót był lotem łączonym przez Paryż do Polski. Firma nie zapłaciła mi za premium ani biznes klasę, a ja już nie mam funduszy żeby sobie zapłacić za podwyższenie.
                Czyli co, jak mnie nie stać na biznes klasę to mam zamknąć temat? Ok.
                • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 01.05.18, 13:49
                  Wiec dlaczego pierwszego postu nie potrafiles zredagowac tak aby czytelnik mogl go potraktowac powaznie? Sierotke nie jedzaca i nie sikajaca podczas dlugasnego lotu przez Atlantyk z siebie zrobiles zwalajac cale swoje nieszczescie na groteskowo zalewajacy cie tluszcz i slepa stewardesse. Chciales dyskusje skupic na zakazach dla grubasow, prawda?
                • bene_gesserit Re: Grubaska w samolocie 05.05.18, 13:14
                  Myślę, że jeśli istotnie latasz do Francji w celach służbowych, to Asia ma rację - języka powinieneś się poduczyć, choćby z tysiąc słów i zwrotów. W tym 'czy mogę prosić o przepuszczenie?' również. Podstawy kultury, zwłaszcza we Francji - ludzie tam bardzo doceniają wysiłek mówienia w ich języku.

                  I znowu: zgadzam się z Asią, że jeśli nie stać cię na zapewnienie sobie specjalnych warunków, to musisz się liczyć z kłopotliwym sąsiedztwem. Czy to będzie ząbkujące niemowlę na rękach matki, grubas, ktoś kto ciamka bardzo głośno gumę albo ma słabość do taniej, duszącej wody kolońskiej - takie jest życie. I: ciamkacza możesz poprosić, zeby ciamkał ciszej, grubasa o schudnięcie - nie. Dwie i pół godziny to nie jest tragedia, na litość boską.
                      • 10iwonka10 Re: Grubaska w samolocie 05.05.18, 21:18
                        Abstrahujac od tej historii- taki problem w samolotach istnieje. Tez mi sie to raz zdarzylo I tez siedzialam przy oknie. Szczerze mowiac to dziwi mnie ze takie nadmiernie otyle osoby wykupuja srodkowe siedzenia- ewidentnie najlepsze by bylo z brzegu.

                        Ja sie nauczylam jednego zawsze opuszczam porecz z boku swojego siedzenia przynajmniej to jest jakies ograniczenie.
                    • ola5488 Re: Grubaska w samolocie 05.05.18, 23:36
                      mim_maior napisała:

                      > Dwie i pół godziny przez Atlantyk to się chyba concordem latało. Na litość bosk
                      > ą.

                      Ale dyskusję udało mu się wzbudzić wink Strona formalna nie podlegała ocenie smile
    • reinadelafiesta Re: Grubaska w samolocie 01.05.18, 16:09
      @Wojtek
      A ja rozumiem problem i uważam, że linie lotnicze powinny go jakoś rozwiązać. Wiem, że to niepoprawne politycznie, że wszyscy są równi ( choć niektórzy więksi), ale wielogodzinna podróż w takich warunkach, to koszmar. Przecież nie zawsze jest to tylko krótki lot z Paryża. I choć to może przykre dla ważących więcej, to uważam, że są nie w porządku w stosunku do sąsiadów. Niech wykupują dwa miejsca, trudno. Tak samo jak ci, którzy są bardzo głodni kupują dwa dania w restauracji, zamiast wyjadać współbiesiadnikom z talerzy. Rozumiem, że mówimy o otyłości, a nie lekkiej nadwadze.
      • majaa Re: Grubaska w samolocie 01.05.18, 20:14
        Też uważam, że to jest mocno nie w porządku, że ktoś musi się mordować przez całą drogę, bo ma pecha siedzieć obok osoby, która w zasadzie powinna zajmować dwa miejsca, ale wykupiła tylko jedno. Masz rację, że to niepoprawne politycznie, ale czasem mam ochotę powiedzieć po prostu 'mam to w nosie'. Bo w takich sytuacjach poprawność działa niestety tylko w jedną stronę. W efekcie można się poczuć ofiarą swojej "normalności". Nikt mi nie powie, że to jest dobre i właściwe rozwiązanie.
        Być może zaraz znajdzie się ktoś niezmiernie oburzony takim podejściem, ale trudno, przeżyję. Nie cierpię wykorzystywania z gruntu szlachetnych idei do cwaniakowania i nieliczenia się z innymi i nie zamierzam tego ukrywać.
        • bene_gesserit Re: Grubaska w samolocie 05.05.18, 13:16
          O ile się nie mylę, niektóre sieci zapewniają (droższe) miejsca dla grubasów. Ale nie o tym mówimy: mówimy o tym, co ma zrobić człowiek, któremu trafiło się miejsce obok grubasa, który takiego miejsca nie wykupił.
          Co może zrobić, jeśli nie ma szans na przydzielenie mu innego miejsca? NIC.
    • bezsenna_pani Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 12:37
      Ja też rozumiem problem i zgadzam się z twierdzeniem, że to po stronie przewoźnika jest zaradzenie mu.
      Dlatego ja w takiej sytuacji zwróciłabym się do obsługi (zarówno w kwestii komfortu podróży jak i braku reakcji pasażerki na prośbę o wypuszczenie z rzędu), a być może wystosowałabym skargę do przewoźnika. Abstrahując od przekonania, czy obsługa będzie w stanie pomóc (jeśli w samolocie wszystkie miejsca zajęte, to pozostałoby tylko niewpuszczenie takiej pasażerki, a w taki finał nie wierzę), to oni od tego właśnie m.in. są - żeby reagować.

      Czytając wątek przyszły mi do głowy dwa pytania:
      Ciekawe co by było, gdyby dwóm „ponadgabarytowym” osobom wypadło usiąść w samolocie obok siebie?
      Czy głośne, nieopanowane przez rodziców dzieci to problem tego samego kalibru i czyj (rodziców, współpasażerów, obsługi, przewoźnika)? Ostatecznie takie dziecko po sąsiedzku w czasie długiego lotu to też horror.
      • wojtek448877 Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 14:11
        No właśnie nie chciałem zwracać się do obsługi z mojego miejsca, a nie mogłem też wyjść. Wytrzymałem jakoś, ale następnym razem chyba przejdę od razu do stewardess, zanim ruszymy i postaram się z nimi te sprawę załatwić. Mogą mi nawet rzebookowac bilet, bo już lepiej podróżować wolniej, niż w takich warunkach.

        Dzieci jednak nic nie poradzą na to, że latanie i zmiana ciśnienia to dla nich dyskomfort, więc to zupełnie inna sprawa.
        • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 15:04
          > Mogą mi nawet rzebookowac bilet, bo już lepiej podróżować wolniej, niż w takich warunkach.

          Miales wielka szanse zostac przesadzonym do biznes klasy - tam niemal zawsze jest conajmniej jedno wolne miejsce wolne. Podkreslam zawsze i conajmniej. Na drugi raz miej odwage zwrocic sie do personelu zamiast pozniej pytac o rade na forum nieelegancko tytulujac watek, narzekajac i przedstawiajac siebie jako ofiare losu....albo i spisku. (to ostanie to zart)
          • reinadelafiesta Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 16:12
            @Asia.sthm
            Też uważam, że należy zwracać się do obsługi. Skoro przewoźnicy upychają fotele do granic możliwości, to niech potem sami rozwiązują problemy braku miejsca. Jak Wojtkowie tego świata będą w pokorze, cicho siedzieć i znosić niedogodności, to za chwilę na taboretach nas sadzać będą, byle więcej zarobić.
        • bene_gesserit Re: Grubaska w samolocie 05.05.18, 13:25
          wojtek448877 napisał:

          > No właśnie nie chciałem zwracać się do obsługi z mojego miejsca, a nie mogłem t
          > eż wyjść. Wytrzymałem jakoś, ale następnym razem chyba przejdę od razu do stewa
          > rdess, zanim ruszymy i postaram się z nimi te sprawę załatwić. Mogą mi nawet r
          > zebookowac bilet, bo już lepiej podróżować wolniej, niż w takich warunkach.

          Uważam, że to rozsądne wyjście.
          Z tym, że nie wiadomo, czy na przebukowanym bilecie nie trafisz na któregoś z tych pasażerów:
          bit.ly/2rnNBd1

          > Dzieci jednak nic nie poradzą na to, że latanie i zmiana ciśnienia to dla nich
          > dyskomfort, więc to zupełnie inna sprawa.

          Gruby człowiek też w ciągu paru minut nic nie poradzi na to, że jest gruby, latać musi, a nie zorientował się, że się po prostu nie mieści.
      • reinadelafiesta Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 16:07
        @Bezsenna_pani
        Dzieci bym uznała jednak za inny przypadek. Tak jak Wojtek pisze: dzieci są nieświadome, że ich płacz przeszkadza i nie potrafią jeszcze dobrze nad sobą panować . Czym innym jest oczywiście płacz malutkiego dziecka z powodu zatkanych uszu, czym innym kopanie w fotel, na co nie reagują rodzice malucha. Poza tym nawet utworzenie specjalnej strefy by sytuacji nie zmieniło - głos płaczącego dziecka ma większą siłę rażenia niż odgłos silnika odrzutowca😁
        Natomiast otyli dorośli mają świadomość tego, że naruszają czyjąś prywatność i nawet nie zawahałabym się stwierdzić że bezczelnie żerują na współpasażerach. Ale nie chcą schudnąć - ich sprawa, tylko niech ponoszą tego konsekwencje. Oni, a nie sąsiedzi z fotela obok.
        P.S. Obsługa naziemna przydzielając miejsca, bierze zdaje się takie rzeczy pod uwagę, w ostateczności stewardessa może pozamieniać miejsca.
          • reinadelafiesta Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 17:42
            @Verdana
            Nie, nic o złośliwości nie napisałam. Ale wiem, że poza chorobliwą otyłością, zdecydowana większość ludzi otyłych jest taka, ponieważ spożywa zbyt dużo kalorii. Lubią jeść i ja to nawet rozumiem, też lubię. Ale nie jem, bo nie chcę być gruba. Znam też takich, którzy lubią jeść, jedzą, ale płacą potem za tę przyjemność treningami. To też jest sposób. Ale jeśli ktoś pozwala sobie na przyjemność jedzenia, grzech lenistwa, a potem zajmuje dwa siedzenia, mimo że płaci za jedno, to powiedz mi, czemu współpasażer ma ponosić tego konsekwencje? To nie jest złośliwość, to wnosiemanie innych i oczekiwanie, nie wiadomo w imię czego, dla siebie specjalnych przywilejów.
          • alexxa6 Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 17:45
            verdana napisała:

            > Naprawdę sądzisz, że sa grubi bo złośliwie nie chcą schudnąć?

            Tu nie o złośliwość chodzi a o lenistwo, wygodnictwo i co tu dużo ukrywać-egoizm i brak opanowania w obżarstwie.Jest mi całkowicie obojętne czy to jest "politycznie poprawne" czy nie. Społeczeństwo robi się niestety coraz bardziej otyłe, przyczyną rzadko jest choroba , 99% to niekontrolowane obżarstwo.Mam sporo przykładów z własnego podwórka... niestety. Praca- ludzie młodzi, typu 22-26 lat, co zadziwiające, głównie młode kobiety.Jedna koleżanka, lat 23, tak na moje oko waży 150-170 kg , a być może i więcej. Jej wygląd nie ma dla mnie absolutnie żadnego znaczenia, to jej problem, ale ona przez swoją chorobliwą otyłość utrudnia nam współpracę i życie. Meble biurowe do siedzenia co krok są połamane albo mocno "nadwątlone" mimo że stabilne,ale jak taki kolos x razy dziennie się na nie uwala....bo przecież nie siada, to nic dziwnego . Gdy potrzeba szybkiej reakcji ona nie jest w stanie w ogóle reagować, bo jej tusza na to niepozwala. Jeśli coś jej upadnie na podłogę, nie podnosi bo nie jest w stanie się schylić, w pomieszczeniach zajmuje tyle miejsca że dla innych go już brak, ona musi mieć wszystko podwójnie, potrójnie.W samochodach służbowych fotele też są przez "grubasów" połamane, i żeby było śmieszniej zostawiają po jazdach w aucie góry śmieci po "Mc Donaldsach" zatłuszczone kartony po frytkach czy kebabach i cała masa takich przykładów. Ale jak widzimy co, jak często i ile ona je, to nic dziwnego że osiągnęła takie gabaryty. Do pracy przychodzi na 8 h rano, trzymając pod pachą 2,5 litrową butelkę coca-coli do połowy już opróżnioną, czyli musiała po drodze "na śniadanie" wypić ponad litr tej coli, po za torebką, przynosi ze sobą do pracy torbę z "wałówką" są tam same słodycze, czipsy, wielkie tablice czekolady i bez przerwy je pogryza.W przerwie obiadowej zamawia olbrzymią pizzę lub inne "specjały". Jej dzień pracy skada się właściwie tylko z bezustannego jedzenia i picia. Po pracy, jak nam się chwali też idzie do restauracji, knajp "coś przegryźć". I ona nie jest wyjątkiem, takich mamy więcej. W innych sytuacjach, czy to właśnie środki komunikacji, w sklepach, gdziekolwiek, ci nadmiernie otyli są przekonani że mają przywileje i więcej im się należy bo są otyli i tylko z tej racji że wyhodowali sobie zwały słoniny inni muszą im ustępować.
            • verdana Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 19:22
              Kompletna bzdura. Będąc obżartuchem da sie utyć do pewnych granic. Normalny, zdrowy człowiek nie utuczy się do 200 kilo. Zazwyczaj takie osoby jedzą, bo mają problemy psychiczne. Tak, jak anorektyczka bez pomocy nie zacznie jeść, tak te osoby bez pomocy nie przestaną. A osoba z nadwagą, a nie chorobliwie otyła nie stanowi problemu w samolocie.
              Sadzę, że gdyby koleżanka była anorektyczką zrozumiałabyś, ze ma problemy zdrowotne i że nie je nie z powodu fanaberii. Więc informuję, ze zaburzenia odżywiania to nie tylko anoreksja. I nie wystarczy powiedzieć sobie "Od jutra chudnę".
              • alexxa6 Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 19:47
                verdana napisała:

                > Kompletna bzdura. Będąc obżartuchem da sie utyć do pewnych granic.

                A potem co? jak się osiągnie powiedzmy 80kg to koniec z tyciem? można wtedy pchać w siebie do woli żarcie i nie będzie się tyć? To jest komplentna bzdura. Oczywiście że tacy otyli ludzie którzy pchają w siebie tysiące kalorii dziennie są psychicznie zachwiani. Nikt o zdrowych zmysłach i zdrowej psychice nie będzie żył po to tylko by jeść. Wiadomo że żarcie to dla takich substytut. tyle że oni wcale nie uważają się za chorych psychicznie i mało kto z nich chce się leczyć. Leczą się wtedy gdy już na wszystko za późno, gdy organy mają tak otłuszczone że przestają działać. Ale gdy powiesz im o tym wcześniej, że do tego dojdzie to się obrażają i twierdzą że są ałkowicie zdrowi i świetnie się z taką masą czują.
                • verdana Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 20:27
                  Tak. Większość osób potrafi przestać jeść, opanować się, nie jest też w stanie jeść tak dużo, aby tyć w nieskończoność. Owszem, ważą za dużo, ale fizycznie nie wepchną w siebie tyle, aby stać się bardzo otyli. Osoby, które jedzą, mimo, ze tyją do rozmiarów, które uniemożliwiają normalne zycie nie potrafi po prostu przestać jeść, czy kontrolować się. Anorektyczki też nie uważają sie za chore i leczyć się nie chcą - czy to dowód, że mają słabą wolę, czy że są poważnie chore?
                  • alexxa6 Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 20:59
                    Verdana, ja rozumiem doskonale co chcesz przekazać. Też jestem podobnego zdania.Oczywiście że taka otyłość to choroba, choroba psychiczna . Ale nie zawsze i nie w każdym przypadku. U tej koleżanki, o której pisałam to uwarunkowanie genetyczne, jej rodzice są też tacy otyli, jej rodzeństwo, jej dalsza rodzina. Ci ludzie są na tyle prymitywni, że wiedząc o tych uwarunkowaniach i mimo ostrzeżeń lekarzy bezrozumnie od urodzenia tuczyli swoje dzieci i samych siebie. Ona mimo że doskonale widzi jak jej ta monstrualna tusza w życiu przeszkadza ... i przy okazji innym, pcha w siebie dalej tony żarcia i sama mówi że jej smakuje wszystko tylko w dużej ilości.Inna koleżanka ma, a raczej miała podobny problem, też jej wszystko smakowało , przechodziła tysiące diet, buliła grubą kasę za psychoterapię, i nic nie pomogło, dalej żarła i tyła. Młoda dziewczyna! 26 lat! jak jej zaczęło serce, krążenie wysiadać, jak groził jej wylew!!!! musiała po radykalne środki siegnąć , po prostu kazała sobie chirurgicznie usunąć 3/4 żołądka. Na przestrzeni pół roku straciła 50 kg ! i chudnie dalej. Oczywiście że tego typu zaburzenia to są choroby, ale w sporej mierze to są choroby jakby na własne życzenie, podobnie jak alkoholizm czy narkomania.Takiego tematu raczej nie da się "przedyskutować" i dojść do wspólnego mianownika, każdy ma inne doświadczenia w tej materii.
                    Ale tutaj generalnie nie chodzi o to dlaczego niektórzy są tacy otyli, tylko jak swoją nadmierną tuszą utrudniają życie innym ludziom i mało ich to obchodzi.Nie poczuwają się do chociażby zneutralizowania skutków tylko wymagają by inni zrezygnowali ze swoich praw na ich korzyść.
                    • verdana Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 22:14
                      Tylko to, co opisujesz, powinien leczyć psychiatra+dietetyk. I to nie znaczy, że wyleczy, niestety. Uzależnienie od jedzenia jest jednym z najcięższych problemów. I nie, to nie jest na "własne życzenie", podobnie jak anoreksja nie jest, choć przecież zaczyna się od tego, że ktoś zaczyna się odchudzać jak tysiące innych osób.
                      Nie wiesz, czy osoby siedzącej w samolocie nic to nie obchodzi, serio. Może ważyła 220 kilo, a teraz wazy już 200 i jest z siebie bardzo dumna, ze zajmuje mniej miejsca niz kiedyś. A serio, to jest problem dla linii lotniczych, które one, a nie pasażerowie, powinny rozwiązywać.
                      • bezsenna_pani Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 23:47
                        Zaburzenia odżywiania, czy inne choroby powodujące tycie, to jest temat rzeka. Myślę, że każdy z nas doskonale rozumie, że otyłość może mieć różne podstawy.
                        Tylko jak to się ma do tematu?
                        Mnie, jako pasażera, naprawdę nie interesuje w momencie, kiedy staję wobec wizji kilku-(nasto) godzinnego lotu, dlaczego ktoś wygląda tak, a nie inaczej. Nie interesuje mnie to tak długo, jak długo mnie to bezpośrednio nie (nomen-omen) dotyka. Chodzi najnormalniej w świecie o pewien komfort, zachowanie standardów podróży. Nic więcej. Żadne piętnowanie, żadne wyjaśnianie zasad zdrowego odżywiania, czy ryzyka zabiegu zmniejszania żołądka.
                        Chcę przemieścić się z pkt A do pkt B w warunkach na jakie się umówiłam z przewoźnikiem, kupując określony bilet.
                        • ola5488 Re: Grubaska w samolocie 02.05.18, 23:57
                          bezsenna_pani napisała:

                          > Chcę przemieścić się z pkt A do pkt B w warunkach na jakie się umówiłam z przew
                          > oźnikiem, kupując określony bilet.

                          Oczywiście. Dlatego pytanie zadane w wątku według mnie nie dotyczy s-v, ale umiejętności zakomunikowania tego faktu załodze ew. reklamacji u przewoźnika. Chyba że chodzi o to jak to zrobić, to pewnie ktoś trafnie doradzi. Osoba otyła nie ma tu nic do rzeczy jako podmiot i rozpatrywanie otyłości w kategoriach s-v jest według mnie absurdalne.
                          • gryczana Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 00:22
                            Ciekawe, że gdyby współpasażer był pijany, nikt nie zastanawiałby się, czy jest alkoholikiem (choroba), czy spił się jednorazowo. Pasażerowie zgłosiliby fakt załodze, załoga musiałaby zareagować. A przecież może to być człowiek chory. Tak samo i w tym wypadku oczekiwałabym reakcji ze strony obsługi. Kilka lat temu linie lotnicze odgrażały się, że wprowadzą dodatkowe opłaty dla otyłych pasażerów i szkoda, że tego nie zrobiono. Choćby w formie konieczności wykupienia dwóch miejsc. Nie byłoby dyskomfortu dla innych podróżnych, a i pewna sprawiedliwość by się pojawiła. Bo jeżeli ja ważąc przeciętne 60 kg muszę dopłacać za nadbagaż, gdzie w sumie ważę z nim mniej niż pasażer obok, to coś jest nie tak. Tym bardziej, jeśli przewoźnik motywuje konieczność dopłaty większym zużyciem paliwa ze względu na masę samolotu.
                            • wojtek448877 Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 03:22
                              gryczana napisała:
                              > Ciekawe, że gdyby współpasażer był pijany, nikt nie zastanawiałby się, czy jest
                              > alkoholikiem (choroba), czy spił się jednorazowo.

                              No właśnie, dokładnie tak jak piszesz. Nałogowy palacz musi na czas lotu wytrzymać bez papierosa, seksoholik też jakoś musi sobie dać radę. A nad grubasem trzeba się litować? Nikt nagle z dnia na dzień nie rośnie do dwustu kilogramów, tłuszcz nie wskoczył nagle tej babce na szkielet.
                              Miałem skrupuły, żeby nie zwrócić stewardesie uwagi przy tej kobiecie, ale może jak z takimi przestanie się obchodzić jak z jajkiem udając, że to normalne że ktoś jest spasiony to wtedy grubas poczuje trochę wstydu i coś z tym zrobi w końcu.
                              Jakoś okularnicy nie krzyczą o dyskryminacji, jak nie mogą wykonać niektórych zawodów ze względu ma słaby wzrok, a grubi to od razu krzyczą że się ich dyskryminuje jeśli ich własna tusza w czymś przeszkadza.
                              Tylko pomyślcie, jaką ta kobieta miała masę, że jej ciało przelewało się przez podłokietnik na moje siedzenie.
                              Sprawdziłem jak to jest na świecie i linie lotnicze są wyrozumiale dla grubych ludzi, zwracają koszt drugiego siedzenia jeśli loty nie są przepełnione na przykład.
                              I jest jedna linia w której płaci się cenę w oparciu o swoją wagę (z bagażem), co wydaje się najbardziej sprawiedliwe.
                              • verdana Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 12:03
                                A gdyby pasażer miał przeszkadzające ludziom tiki nerwowe? Czy wtedy ma prawo lecieć samolotem, czy nie?
                                Ma się wstydzić? Bo otyła osoba najwyraźniej powinna, niezależnie od przyczyn otyłości. I ma schudnąć, może czy nie. Jak jest chora, to niech w domu siedzi.
                                • alexxa6 Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 12:45
                                  verdana napisała:

                                  > A gdyby pasażer miał przeszkadzające ludziom tiki nerwowe? Czy wtedy ma prawo l
                                  > ecieć samolotem, czy nie?

                                  prawo ma zawsze i może się poruszać czym chce i kiedy chce. Jeśli ten tik nerwowy nie narusza "cielesności" współpasażerów.Ale jeśli ten tik nerwowy polega na tym, że co parę minut odwija mu się ramię i wali siedzącego obok w nos, to wtedy nikt się z tym pogodzi i zaprotestuje.I słusznie. Podobnie jak osoba niepełnosprawna siedząca na wózku, dla własnej wygody by mieć więcej miejsca najedzie komuś celowo na stopy, wtedy też nikt z tym się nie pogodzi. I też protest nie będzie wymierzony przeciw osobie niepełnosprawnej tylko przeciw jej szkodliwemu działaniu. Czy to tak trudno zrozumieć ?
                                • gryczana Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 12:48
                                  Verdano, nie popadajmy w przesadę. Są rzeczy, z którymi nie da się nic zrobić (chociaż znam człowieka z zespołem Touretta, bluzga, aż uszy więdną, ale przy dzieciach potrafi się w bardzo dużym stopniu ogarnąć), są takie choroby, na rozwój których mamy wpływ. Pijanego alkoholika też byś usprawiedliwiała? Chory człowiek przecież, nie jego wina, że utrudnia lot, inni pasażerowie muszą wykazać się zrozumieniem.
                                  Nie uważam, że należy o ludziach otyłych mówić "grubasy". Nie uważam, że należy ich poniżać. Ale jeśli są chorzy i nic z tym nie robią, za to oczekują specjalnego traktowania, to oni są nie w porządku, nie ci, którym utrudniają życie. Pewnie, usłyszenie od obsługi "proszę wykupić dwa miejsca, bo jest pani za duża na jedno" nie jest przyjemne. Leczenie będzie wymagać dożywotnich poświęceń, których inni ludzie nie będą mieli. Ale ile osób może sobie żyć, jak chce i nie ponosić tego konsekwencji? Ja ze względu na nietolerancje pokarmowe nie mogę jeść jajek, glutenu i mleka. Nie dla mnie restauracje, na imprezy rodzinne i znajomych muszę przynosić własne jedzenie, bo nikt nie potrafi gotować tak, żebym mogła to zjeść, poza tym to droga dieta. Na wakacjach muszę sobie gotować, podczas gdy inni wylegują się na plaży, a potem idą na pizzę albo kebaba. Nie oczekuję specjalnego traktowania, nie spodziewam się dostosowanego posiłku w samolocie czy gdziekolwiek. Nawiasem mówiąc, 10 lat temu też szczupła nie byłam. Ale wystarczyło wykluczyć z diety wyżej wspomniane produkty i nagle cudem 10 kilo zgubiłam w ciągu dwóch miesięcy nie ćwicząc i nie redukując liczby kalorii. Ale wymagało to rezygnacji z całej masy dań, które uwielbiałam. Reszta kilogramów spadła sama w kolejnych miesiącach. Różne są przyczyny tycia, ale nie wierzę, że nie da się z tym nic zrobić. To może być nieprzyjemne, może trwać latami, ale da się, jeśli się chce. A jeśli podejmuje się inną decyzję, to trzeba być gotowym na konsekwencje, a nie liczyć na współczucie. Czy ktoś wyleczył kiedyś alkoholika albo narkomana współczuciem w wydaniu "chory, to mu ustąpię"?
                                  • verdana Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 17:40
                                    .
                                    No i oczywiście - skoro Ty schudłaś, to absolutnie wszyscy by mogli. Tak samo jak anorektyczki mogą spokojnie przytyć, wystarczy, aby zaczęły jeść, w ogóle nie ma problemu. Nie wiadomo, dlaczego zajmują się tym lekarze, skoro recepta na zaburzenia odżywiania jest tak dziecinnie prosta - wystarczy przestać je mieć.
                                    Rozumiem,ze zero tolerancji dla grubych oznacza, że póki nie wyzdrowieją, mają siedzieć w domu. Proponuję, aby wprowadzić taką zasadę ogólnie - jesteś chory, zero tolerancji, póki nie będziesz zdrowy.
                                    • majaa Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 18:02
                                      Verdano, popadasz w skrajności. Nie możesz czy po prostu nie chcesz zrozumieć intencji Alexy cz Gryczany (a może Gryczanej, nie wiem, może sama mnie poprawi)? Odpowiedz mi, proszę, w takim razie, czy np. ja z normalną wagą i wykupionym biletem mam prawo siedzieć wygodnie w samolocie, czy nie. Jak uważasz? A jeśli ktoś mi to uniemożliwia, to mam prawo domagać się od obsługi, czy ogólnie od linii lotniczej, jakiegoś rozwiązania tej sytuacji, czy nie mam? Bo generalnie o to tu chodzi, a nie o to, żeby dokonywać wiwisekcji czyjejś choroby.
                                      • verdana Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 20:47
                                        Nie. Nie popadam. Sprawę foteli dla osób otyłych powinny załatwiać linie lotnicze i to jest słuszne. Natomiast opinia, ze jak się jest otyłym, to sie przeszkadza innym i wobec tego nie powinno sie latać jest absurdalna. Tak, od linii lotniczej należy wymagać - ale nie od konkretnej grubej osoby. A tu oskarża się nie przewoźnika, a grubą kobietę, porównując ją do pijanego alkoholika na pokładzie i wymaga, aby ponosiła konsekwencje - nawet, jeśli jest chora.
                                        • majaa Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 21:17
                                          Nie pamiętam, żeby ktoś tutaj wysunął taki postulat, żeby otyłe osoby nie korzystały z samolotów, ale być może niezbyt uważnie czytałam. Też uważam to za absurd i absolutnie nie do tego zmierzam. Jest jednak niezaprzeczalnym faktem, że czyjaś otyłość, owszem, może innym przeszkadzać. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy osoba zwyczajnie nie mieści się na swoim fotelu i siłą rzeczy zabiera część miejsca sąsiadom. Jest na to proste rozwiązanie i nie bardzo wiem, dlaczego tak niewielu przewoźników z niego korzysta. Podejrzewam, że chodzi o wspomnianą już tu poprawność polityczną. Niestety, jak dla mnie fałszywie pojmowaną i w efekcie niesprawiedliwą dla większości pasażerów. Stąd właśnie moje wcześniejsze pytania do Ciebie. Bo wygląda, jakbyś postulowała, żeby konsekwencje czyjejś choroby czy zwykłego obżarstwa połączonego z lenistwem ponosili wszyscy inni oprócz niej samej. Nie wydaje mi się to sprawiedliwym wyjściem i nie jestem skłonna się na nie zgadzać.
                                          • jolanta4447 Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 22:02
                                            Z pewnością bardzo otyła osoba jest uciążliwa dla sąsiadów w samolocie.

                                            Przy oddawaniu bagażu pracownik linii (lotniska) mógłby po naocznej ocenie zaproponować wykupienie dodatkowego miejsca z uwagi na wygodę tej osoby i reszty pasażerów - bez obrażania i z troską. Gorzej, kiedy wszystko jest wykupione.

                                            Linie też mogłyby zainstalować kilka dużych foteli w ogonie samolotu dla ponadgabarytowych klientów - nawet trochę droższych i reklamować się, że dbają o wygodę 'dużych' ludzi.

                                            Tym otyłym też nie jest łatwo i przyjemnie, kiedy podłokietniki wrzynają się w ich wielkie ciało.

                                            O przyczynach otyłości nie dyskutowałabym, a tym bardziej nie żądałabym, by ktoś przestał 'żreć" i zaczął się odchudzać, bo powody mogą być różne i my nie możemy kazać komuś żyć inaczej niż on chce i lubi.
                                        • baba67 Re: Grubaska w samolocie 04.05.18, 09:29
                                          "Ponoszenie konsekwencji" to trochę niefortunne sformułowanie. Zamieniłabym na "liczenie się z innymi". Jeśli mam dolegliwości gastryczne przeze mnie nie zawinione a objawiające się produkcja smrodliwych gazów to nie pcham się między ludzi nic z tym nie robiąc bo się z nimi liczę.Szukam rozwiązań ograniczających dyskomfort innych do minimum jeśli już muszę się między ludźmi pojawić.Nie tłumaczę sobie beztrosko że jestem chora zatem nie robię tego złośliwie i inni obowiązani są mój smród znosić.
                                    • gryczana Re: Grubaska w samolocie 03.05.18, 23:55
                                      Verdano, nie twierdzę, że jak ja schudłam itd. Piszę, że u mnie akurat nadwaga spowodowana była nietolerancją pokarmową i wystarczyło zmienić dietę, a organizm sam wrócił do normy. Ergo, przyczyny otyłości mogą być różne, w dodatku czasem ciężko je znaleźć, ja też nie przeszłam na tak restrykcyjną dietę, żeby schudnąć, przyczyny były inne. To był miły i niespodziewany dodatek.
                                      Poza tym znakomita większość otyłych osób to nie są ludzie chorzy. Inaczej należałoby przyjąć, że prawie 40% Amerykanów to ofiary mutacji genetycznych i innych problemów zdrowotnych. A tymczasem to są ofiary własnego braku umiarkowania i kultury, w której z jednej strony każdy ma prawo dążyć do szczęścia, a z drugiej szczęście upatruje się w nicnierobieniu. I tak mają epidemię fastfoodów, żeby nie zmęczyć się w kuchni. A jakie wartości odżywcze ma takie jedzenie, wiadomo. To jest oczywiście duże uproszczenie, ale jakimś dziwnym trafem w Europie też fala otyłości nadchodzi wraz z pojawieniem się łatwo dostępnego taniego jedzenia bez wartości. Kiedyś oglądałam parę filmów dokumentalnych o otyłości w USA i UK, i tam sami bohaterowie przyznawali, że są grubi na własne życzenie. A wszelkie choroby, na które cierpią, są konsekwencją, nie przyczyną. Co oczywiście nie oznacza, że nie istnieją osoby otyłe w wyniku choroby. Ale jest ich niewielki ułamek, większość tylko dorabia sobie taką teorię i czuje się usprawiedliwiona.
                                      Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego choroba alkoholowa jest przez Ciebie traktowana z taką pogardą. Choroby są różne, jeśli usprawiedliwiamy chorego otyłego, miejmy wyrozumiałość dla alkoholika, on też chciałby wyzdrowieć, a nie może. Życie jest takie, że pewne schorzenia ograniczają nasze możliwości albo nakładają dodatkowe obowiązki. Nie powiedziałam nigdzie, że otyli mają siedzieć w domu - muszą tylko wziąć pod uwagę, że ich problem z wagą może wpłynąć na otoczenie. I nie mogą oczekiwać od innych dostosowywania się na każdym kroku. To tak jakby mój brat z porażeniem mózgowym spóźniał się codziennie do pracy, bo zdrowi ludzie potrzebują godziny na pokonanie odległości, która jemu zajmuje prawie dwie. A on nie chce wstawać wcześniej, skoro koleżanka z biurka obok może spać znacznie dłużej. Niestety, miał pecha i teraz nie ze swojej winy ponosi tego pecha konsekwencje. Nie domaga się za to specjalnego traktowania. Tak też i osoby otyłe w środkach komunikacji powinny same wiedzieć, że mają wykupić podwójne miejsca, żeby nie przeszkadzać innym pasażerom. Nie muszą siedzieć w domu, ale muszą pamiętać o komforcie pozostałych podróżnych.
                                    • gryczana Re: Grubaska w samolocie 04.05.18, 01:08
                                      PS. Dla mnie fakt, że istnieją schudnięte grubasy i jedzące anorektyczki jest właśnie dowodem, że da się. Że sprawa nie jest beznadziejna, skoro ludziom udaje się z tego wyjść. Że jeśli ktoś pisze, że powodem nadwagi były nietolerancje, a ja nie mogę schudnąć i nie wiem, czemu, to może to jest jakiś trop. Pewnie, nie każdy schudnie robiąc to samo. Ale myślę, że parę osób by mogło, tylko akurat taka wersja nie przyszła im do głowy. Użalanie się nad sobą do niczego nie prowadzi, działanie może.
                                      I nigdzie nie bagatelizowałam zaburzeń odżywiania. O ile pamiętam, pisałam, że walka z nadwagą wymaga pracy i cierpliwości. Ale na pewno nie osiągnie się niczego, nic nie robiąc, tylko załamując nad sobą ręce.
                                      Proponuję wprowadzić taką zasadę - jesteś chory, uświadom sobie swoje ograniczenia i nie miej o nie pretensji do świata. To i tak nic nie zmieni. Skup się na walce o swoje zdrowie.
                                        • gryczana Re: Grubaska w samolocie 04.05.18, 21:58
                                          To efekt rozwidlenia się dyskusji na a. pani przeszkadzająca Wojtkowi w samolocie i jego możliwości działania, i b. przyczyna, dla której pani wyglądała, jak wyglądała i wynikła z niej dyskusja, czy można ją obciążać za to odpowiedzialnością i oczekiwać działań z jej strony.
                                          Wojtkowi teraz już nic nie pomożemy, możemy tylko szukać rozwiązań na przyszłość, a one powinny wychodzić z obu stron konfliktu. Tzn. pani w przyszłości powinna sama z siebie pamiętać o wykupieniu podwójnego miejsca, w ostateczności wykupić je po sugestii ze strony przewoźnika, a Wojtek powinien mieć możliwość zareagowania nie obawiając się oskarżenia o dyskryminację, złośliwość czy chamstwo. No i ta druga opcja spowodowała zejście z głównego tematu. Bo zadanie jest w sumie trudne. Zakładając, że Wojtek zgłosiłby problem stewardessie, jakimi słowami powinien to kulturalnie zrobić, żeby osiągnąć efekt?
                                          • jolanta4447 Re: Grubaska w samolocie 04.05.18, 22:30
                                            "Zakładając, że Wojtek zgłosiłby problem stewardessie, jakimi słowami powinien to kulturalnie zrobić, żeby osiągnąć efekt?"

                                            Najpierw przeprosiłabym grubaskę obok i poprosiła, by postarała się pomieścić na swoim miejscu i nie zajmowała mojej przestrzeni. Oczywiście - nic by to nie dało, ale byłby wstęp.

                                            Potem zaproponowałabym jej, żeby zamieniła się ze mną miejscem i usiadła przy oknie - zawszę część jej ciała rozleje się po ścianie wink, a Wojtek będzie miał szansę wyjść z rzędu.

                                            Ostatnim krokiem, ale po tych dwóch pierwszych, byłoby poproszenie stewardessy i głośna już skarga, że jest mi bardzo ciasno i niewygodnie, nie mogę wyjść i proszę o zmianę miejsca, bo zapłaciłam za bilet jak wszyscy. Niech ona coś wymyśli (może przeniesie mnie do wyższej klasy?) - na podobne problemy personel chyba jest szkolony? Stewardessa oceni sytuację i sama stwierdzi, że otyła pani zajmuje zbyt dużo miejsca.

                                            Ta skarga nie powinna dotyczyć gabarytów sąsiadki, tylko mojego dyskomfortu, o który załoga powinna zadbać. Mówimy o swoich odczuciach, ale nie krytykujemy sąsiadki.
                                            • gryczana Re: Grubaska w samolocie 04.05.18, 22:46
                                              Piękny schemat - do wydrukowania i zabierania w podróż smile
                                              Zastanawia mnie tylko, czy mówienie o własnych odczuciach, jakkolwiek bez wątpienia kulturalne (w życiu nie wpadłabym na pomysł bezpośrednirgo komentowania rozmiarów sąsiadki), też nie będzie odebrane źle. W tym konkretnym przypadku pani najwyraźniej nie znała angielskiego, ale gdyby rozumiała, sytuacja mogłaby skończyć się różnie. Osoby z nadwagą często są bardzo wrażliwe na wszelkie uwagi. A jak grzecznie by swojej prośby nie sformułować, wiadomo, co leży u jej podstaw.
                                              • jolanta4447 Re: Grubaska w samolocie 04.05.18, 23:23
                                                Jest wrażliwa? Trudno. To jej problem. Sama chyba zdaje sobie sprawę, że utrudnia innym.
                                                Nie tylko jej wygoda (niewygoda) się liczy.
                                                Nie wiem czy można grzeczniej.
                                                Jeśli pani nie zna języka, to może stewardessa zna? Chyba załoga powinna znać ze 2 języki?

                                                "A jak grzecznie by swojej prośby nie sformułować, wiadomo, co leży u jej podstaw."

                                                No i co? Chyba nieraz się z tym spotkała. Mój bilet kosztował tyle samo, co jej. Przecież grubaska nie ma większych praw niż każdy inny pasażer.

                                                Niech załoga interweniuje, ja grubasce nie ubliżam, żądam tylko takich warunków, jakie mają inni pasażerowie.

                                                Są granice tolerancji i cierpiętnictwa.
                                                • jolanta4447 Re: Grubaska w samolocie 04.05.18, 23:48
                                                  Dodam

                                                  Jeśli nie umiesz walczyć o swoje prawa pasażera, to nie narzekaj i cierp w milczeniu, bo wątpię, żeby stewardessa sama wyszła z inicjatywą. Dla niej jest spokój i brak problemów, jeśli wszyscy siedzą cicho.
                                            • kornel-1 Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 00:13
                                              jolanta4447 napisała:
                                              > Najpierw przeprosiłabym grubaskę obok i [...]


                                              To powinien być właściwie jedyny post w tym wątku. Konkretna rada zgodna z SV i racjonalnym podejściem.

                                              Jak wskazałem w innym poście, problemem forów poradnikowych jest nieumiejętność odpowiadających do wskazania rozwiązań zgodnych ze sztuką (w tym wypadku z savoir-vivrem), w zamian serwują swoje często oderwane od rzeczywistości pomysły, pokazują nieznajomość zagadnień, niekiedy przepełnione agresją lub wprowadzające w błąd lub niezwiązane z wątkiem.
                                              Czy ten wątek różni się od magla, o którym pisałem? Czy pasuje do założeń tego forum (kulturalnie o dobrych obyczajach")?
                                              Do przemyślenia.

                                              Co do meritum: winę za zaistniałą sytuację ponosi sąsiadka Wojtka. Bez dwóch zdań. Około 10 lat linie lotnicze wprowadziły do swoich przepisów pojęcie person of size.
                                              Różne są rozwiązania w liniach lotniczych, niemniej jednak, to na ponadwymiarowym pasażerze ciąży obowiązek zgłoszenia specjalnych wymagań w momencie kupowania biletu. Pasażer nie może zajmować więcej niż 1 cal przestrzeni poza oparciem, alternatywnie musi okazać, że jest możliwe opuszczenie podłokietników z obu stron. To ostatnie przypomina konieczność sprawdzenia wielkości bagażu w odpowiednio zwymiarowanych koszach - do tego wszyscy przyzwyczailiśmy się.

                                              Najczęściej obowiązuje wówczas dokupienie drugiego miejsca lub podwyższenia komfortu (czytaj: szerokości foteli) w innej klasie. Jeśli nie ma dodatkowego/innego miejsca, linia lotnicza może zaproponować inny lot.

                                              Co można zrobić (zgodnego z SV), gdy osoba ponadwymiarowa ominie przepisy i siądzie obok nas?
                                              Roy Barnes proponuje, by "rozbroić" (często niechętną do współpracy) taką osobę poprzez przerzucenie na nią rozwiązania problemu zbyt małej przestrzeni: "Sit down, immediately say 'hello,' comment on how nice it is that the airline gives so little space and ask how they would like to take turns using your joint space,". Wskrajnej sytuacji możemy liczyć na jakąś formę odszkodowania po złożeniu reklamacji u przewoźnika.

                                              Więcej o poprawnym zachowaniu w samolocie:
                                              Plane Etiquette 101

                                              Kornel
                                              • jolanta4447 Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 00:31
                                                @kornel-1

                                                Solidnie udokumentowana odpowiedź. Napracowałeś się. Podziwiam i gratuluję dociekliwości. Brawo Ty!

                                                Szkoda, że nie wszystkie linie stosują politykę dla osób over size.

                                                Tak czy inaczej - w samolocie Wojtka linia nie odniosła się do zasad podróży osób otyłych i miał z tym problem.
                                              • bezsenna_pani Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 09:03
                                                kornel-1
                                                W pierwszym poście było zastrzeżenie, że Wojtek przeprosił współpasażerkę, kiedy próbował wyjść z rzędu. Nie było z jej strony żadnej reakcji i pojawiło się założenie, że nie znała ona angielskiego.
                                                Jak w takiej sytuacji chciałbyś ją „rozbrajać”?

                                                Moja wypowiedź załapała się do każdej Twojej uwagi. Szczerze mówiąc, nie rozumiem dlaczego i jestem trochę zdezorientowana. Może mógłbyś mi wskazać lub wyjaśnić, co w niej było agresywnego, oderwanego od rzeczywistości czy wprowadzającego w błąd? Faktem jest, że dwa pytania zadałam OT.
                                                Szczegółowych zagadnień odnośnie podróżowania person of size rzeczywiście nie znam, ale nie wydaje mi się, żeby to blokowało drogę do poproszenia obsługi lotu o pomoc w rozwiązaniu sytuacji.
                                                • kornel-1 Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 10:08
                                                  bezsenna_pani napisała:

                                                  > W pierwszym poście było zastrzeżenie, że Wojtek przeprosił współpasażerkę, kied
                                                  > y próbował wyjść z rzędu. Nie było z jej strony żadnej reakcji i pojawiło się z
                                                  > ałożenie, że nie znała ona angielskiego. Jak w takiej sytuacji chciałbyś ją „rozbrajać”?

                                                  Językiem komunikacyjnym na świecie, w szczególności na pokładzie samolotów odbywających loty międzynarodowe, jest angielski. Pani wracająca z USA lub lecąca z USA do Europy istotnie mogła nie znać angielskiego. Mało prawdopodobne, ale możliwe. Bardziej prawdopodobne, że jej brak reakcji był próbą zignorowania wiercącego się pasażera.
                                                  Notabene, w realnych sytuacjach (których byłem świadkiem lub sam uczestniczyłem), aby opuścić środkowe lub przyokienne miejsce, wystarczy: 1) rozpiąć pas 2) powiedzieć "Excuse me" 3) lekko unieść ciało.
                                                  Bez względu na znajomość języka angielskiego, to działa.
                                                  Problem, gdy sąsiad śpi; wówczas albo odczekujemy do oznak przebudzenia, albo powtarzamy "Excuse me" zwiększając stopniowo głośność; w ostateczności delikatnie trącając w ramię - przebudzamy go.
                                                  Sposób oswajania czy "rozbrajania" ponadwymiarowego sąsiada proponował Roy Barnes, nie ja. Należy podkreślić, że problemem w tym wątku nie jest kwestia opuszczenia miejsca, lecz sposób wywalczenia przestrzeni życiowej.
                                                  Ja radzę sobie opuszczając natychmiast po zajęciu miejsca podłokietnik. IMHO, Wojtek popełnił na wstępie taktyczny błąd. Fakt, że opuszczenie podłokietnika może zaognić sytuację. Kwestia dozwolonej asertywności i poświęcenia się.

                                                  >Może mógłbyś mi wskazać lub wyjaśnić, co w niej było agresywnego, oderwanego od rzeczywistości czy wprowadzającego w błąd? Faktem jest, że dwa pytania zadałam OT.


                                                  Nie chcę dokonywać rozbioru logicznego mojego poprzedniego postu, podpowiem jedynie, że kluczem do odpowiedzi jest okolicznik "często" użyty w drugim zdaniu. Jeśli znajdziesz stwierdzenie przypisujące agresję, oderwanie od rzeczywistości etc. w Twoim poście - daj znać.

                                                  Kornel
                                                  • bezsenna_pani Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 10:50
                                                    Kornel-1
                                                    Starałam się odnieść do stanu faktycznego z postu. Wynikało z niego, że współpasażerka nie komunikuje się w danym języku i nie reaguje. Nieistotne dlaczego tak jest.
                                                    „(...) problemem w tym wątku nie jest kwestia opuszczenia miejsca, lecz sposób wywalczenia przestrzeni życiowej”
                                                    W moim przekonaniu możność opuszczenia miejsca wpisuje się w pojęcie przestrzeni życiowej.
                                                    Tak czy inaczej uważam, że jeżeli pasażer nie jest w stanie z takich czy innych powodów poradzić sobie z problemem samodzielnie, jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest zwrócenie się z prośbą od obsługi.

                                                    Wiem, że tylko przytoczyłeś sposób „oswajania”. Ja wskazałam realny powód, dlaczego może się on nie sprawdzić.
                                                    Zarzuciłeś też dyskutującym tu „nieumiejętność odpowiadających do wskazania rozwiązań zgodnych ze sztuką”. Jeśli krytyka, to konstruktywna smile. Poza tym odnosiłam się do Twojego wpisu więc Ciebie zapytałam co w takiej sytuacji proponujesz.

                                                    „Jeśli znajdziesz stwierdzenie przypisujące agresję, oderwanie od rzeczywistości etc. w Twoim poście - daj znać.”
                                                    Nie żartuj. Nie stwierdziłeś, tylko dałeś przykłady postów. Ale być może coś źle zrozumiałam.
                                              • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 09:56
                                                Kornel, ty masz swiete prawo do merytorycznego odpowiadania na kazdy prowokacyjny post, podchodzenie do kazdego zagadnienia wedlug twoich kulturalnych zasad. Ja zas mam prawo osmieszyc prowokatora, zganic go, okazac moje niezadowolenie, moim wlasnym sposobem "rozbroic" prowokacje. Caly ten twoj wywod tu jest niesmaczny chociaz w twoim rozumieniu pewnie bardzo kulturalny. Mnie smieszy twoja niepohamowana chec dolozenia wszystkim w tym watku, ktorzy wypowiedzieli sie niezgodnie z wyobrazonym przez ciebie scenariuszem.
                                                Kulturalne to nie bylo.
                                                big_grin
                                                • kornel-1 Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 10:11
                                                  asia.sthm napisała:

                                                  > Kornel, ty masz swiete prawo do merytorycznego odpowiadania na kazdy prowoka
                                                  > cyjny post,


                                                  Temat wątku jest jak najbardziej życiowy a problem realny i dotkliwy. W sam raz do rozstrzygnięcia na forum SV.
                                                  W kulturalny i merytoryczny sposób.

                                                  Kornel
                                                  • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 10:33
                                                    kornel-1 napisał:
                                                    > Temat wątku jest jak najbardziej życiowy a problem realny i dotkliwy.

                                                    Owszem, oczywiscie itd.
                                                    Tobie jednak zabraklo wrazliwosci aby odczytac intencje autora , ciebie glownie interesuje wykazanie sie znajomoscia konkretnych przepisow - to mozna latwo samemu wyszukac - Wojtek najpewniej wie gdzie i jak sie dowiedziec. Wojtkowi chodzilo o cos zupelnie innego niz znalezienie sposobu wydostania sie z trudnej sytuacji.
                                                    A ty dales sie nabrac nawet nie na ladne oczy, ale na obrzydliwie sformulowany post wyjsciowy. Ja nie big_grin
                                                  • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 11:12
                                                    Bezsenna_pani , oczywiscie ze warto, juz to podkreslalam, ale warto tez i nalezy najpierw Wojtka zdemaskowac jako prowokatora i ja wlasnie taka role na siebie przyjelam. Ktos w koncu musi aby prowokator nie mial poczucia zadowolenia z naiwnosci swiata wokol.
                                                  • positronium Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 15:35
                                                    Asiu i w sumie reszto Forumowiczów,

                                                    Taka propozycja - może darujcie sobie wymyślone oskarżenia oparte tylko na złej woli? Trolli u nas dostatek, ale tego typu "demaskowanie prowokatora" tylko pokazuje, kto na prawdę ma problemy z obsługą internetu. smile Wyjątkowo podpowiem:
                                                    To , że nie wszyscy piszą "wiem, że to podpucha" nie znaczy, że trzeba im pokazać palcem i wytłumaczyć wielkimi literami.
                                                    Dyskusja to dyskusja, ja zawsze na trolle polecam stare dobre ignorowanie zaczepek i rozmowę obok. smile Jeśli drażnią to wystarczy nic do nich nie pisać, same sobie pójdą zasmucone brakiem zainteresowania.
                                                  • asia.sthm Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 21:38
                                                    positronium napisała:

                                                    > Asiu i w sumie reszto Forumowiczów, ....>

                                                    Zrozumialam tyle: Na czerwono napisalas ostrzezenie polaczone z informacja ze o prawa troli-prowokatorow bedziesz dbala staranniej niz o prawo stalych uzytkownikow do demaskowania ich dzialalnosci i ze wtedy kiedy demaskuja udowadniaja ze z internetu potrafia korzystac gorzej niz prowokatorzy.
                                                    Na koniec polecasz ignorowanie troli poparte sina wiara, ze nikt tu nigdy trolom nie odpowie i one sobie same grzecznie pojda do domu zasmucone brakiem zainteresowania.


                                                    > To , że nie wszyscy piszą "wiem, że to podpucha" nie znaczy, że trzeba im poka
                                                    > zać palcem i wytłumaczyć wielkimi literami.

                                                    Nie trzeba ale mozna to zrobic, prawda?
                                                    Nie wiem kogo bardziej obrazi pokazywanie palcem niz obrazliwa podpucha taka jak ta w tym watku.
                                                    Mamy jak widac zupelnie inne zdanie na ten temat.
                                                    Moze umiesc wiecej wskazowek w podpietym watku, bo trudno bedzie tu zgadnac co wazne, a co mniej wazne. Ja sie pogubilam.
                                                  • reinadelafiesta Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 22:30
                                                    @Asia.sthm
                                                    Mnie w sumie jest obojętne, czy okoliczności są wymyślone, czy z ktoś z autopsji pisze. Ważne, że z takim problemem można się w życiu spotkać. Poza tym nigdy nie ma pewności, czy ktoś trolluje, bo życie pisze czasem takie scenariusze, że i troll by ich nie wymyślił.
                                                  • 10iwonka10 Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 22:45
                                                    >>Poza tym nigdy nie ma pewności, czy ktoś trolluje, bo życie pisze czasem takie scenariusze, że i troll by ich nie wymyślił. >>>
                                                    Otoz to. Poza tym nie rozumiem co jest az ta irytujacego w tym watku? Nie jest zlosliwy, obrazliwy nawet jak wymyslony - autor nie prosi a jakies porady personalne ale wskazuje calkiem realny problem.
                                                  • baba67 Re: Grubaska w samolocie 07.05.18, 09:35
                                                    Ja zwykle w takich sytuacjach wole zająć się problemem o ile mnie zainteresuje. Jeśli ktoś liczy na to że ludzie się zaczną ciskać i skakać sobie do oczu bo ktoś użył słowa "grubaska" to się nie doczeka i już. A wymyślający historyjki z sensownym problemem to nie żaden prowokator tylko animator .
                                                  • positronium Re: Grubaska w samolocie 07.05.18, 11:33
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Ja zwykle w takich sytuacjach wole zająć się problemem o ile mnie zainteresuje.
                                                    > [...] A wymyślający historyjki z
                                                    > sensownym problemem to nie żaden prowokator tylko animator .

                                                    Podoba mi się takie podejście, popieram i podpisuję się pod nim. smile
                                        • gryczana Re: Grubaska w samolocie 06.05.18, 17:57
                                          verdana napisała:

                                          > Sa również martwe anorektyczki. Czyli nie zawsze się da.

                                          Gdyby wszyscy tak podchodzili do swoich problemów zdrowotnych i innych, ludzkość dawno by wymarła. Ja jednak wolę widzieć szklankę do połowy pełną.
    • nchyb Re: Grubaska w samolocie 07.05.18, 14:20
      1. nie postrzegam postu jako trollowatego, widzę w nim opis prawdziwego zdarzenia, przykrego dla opisującego, byłam świadkiem takich zdarzeń

      2. nie postrzegam określenia opisywanej osoby "gruba kobieta" jako obraźliwego, chociaż super delikatne nie jest, ale pewnie prawdziwe

      3. latając z USA do PL z przesiadkami - IMO nie ma obowiązku ani potrzeby uczenia się języków krajów tranzytowych, wymagałoby to czasem znajomości kilkunastu języków, a nie każdy jest Krebsem, Schliemannem czy Mezzofantim

      4. latając - należy samemu dbać o siebie, niestety w klasach pozabiznesowych/premium itp przy kilku osobach obsługujących kilkuset pasażerów, nie ma co liczyć na szczególne zainteresowanie stewardów czy stewardess problemami pasażerów, o ile ci sami nie zgłoszą problemu

      5. IMO Wojtka zgubiła przesadna grzeczność i niechęć robienia kłopotów/przykrości innym

      6. Loty wielogodzinne, a do takich należą te przez Atlantyk wymagają dla zdrowia minimum jednej, najlepiej kilku przerw od siedzenia. I niezależnie od chęci i ochoty sąsiada obok, dla własnego zdrowia koniecznie powinno się wstać, przejść kilka kroków do WC, rozprostować nogi. Nawet jeżeli te godziny bez siusiania da się wytrzymać.

      7. W tej sytuacji moim zdaniem Wojtek powinien w przyszłości, przy braku reakcji pasażera obok na słowną prośbę - czynem zademonstrować chęć opuszczenia swojego miejsca. Po prostu wstać. I potem spróbować się przecisnąć. Albo gestem wskazać, że chce wyjść.
      Podobnie ze stolikiem, przy braku możności rozłożenia go - zawołać obsługę. Na górze jest przycisk wzywający. Nie krępować się, tylko przycisnąć i przedstawić problem.
      A siedzenie przy oknie i tk lepsze, po rozłożeniu łokietnika otyła kobieta już tak całkiem nie rozleje się na miejsce obok, bo przeszkoda pewna będzie a przy oknie ciut więcej miejsca.

      . I nie, nie można się domagać od otyłej osoby siedzącej obok nas schudnięcia, ale można domaać się, by nie zajmowała naszego miejsca, naszej przestrzeni. Chociażby właśnie przez ów podłokietnik, który chociaż trochę nas uchroni. W skrajnych przypadkach należy domagać się od obsługi znalezienia rozwiązania problemu.
      Przesadna dbałość o komfort psychiczny osoby, której nadmierna tusza /to było politporpawnie - a prawdziwie, po prostu otyła, czy gruba ponadmiarę lub ponad fotel/ powoduje nasz dyskomfort fizyczny - nie jest rozsądna i IMO nie ma związku z SV, a jedynie chyba z brakiem asertywności.

      >>Co można zrobić w takiej sytuacji następnym razem, kiedy trafi mi się znowu taki sąsiad w samolocie?
      nie pozwolić się zgniatać, wzywać obsługę i myśleć o sobie, w tym przypadku tzw. zdrowy egoizm jest IMO niezbędny
    • parawany Re: Grubaska w samolocie 08.05.18, 12:32
      Byłeś przyciśnięty do ściany na własne życzenie, ponieważ nie poprosiłeś obsługi o pomoc.

      "taka gruba osoba nie powinna w ogóle latać, skoro nie może normalnie funkcjonować z innymi"
      Funkcjonować z innymi nie potrafisz Ty. Twoja sąsiadka miała taki sam, jak Ty bilet i nie jest jej winą, że jesteś albo trollem, albo gamoniem.

      • nchyb Re: Grubaska w samolocie 08.05.18, 14:55
        >>Byłeś przyciśnięty do ściany na własne życzenie, ponieważ nie poprosiłeś obsługi o pomoc.
        zgadza się

        >>Twoja sąsiadka miała taki sam, jak Ty bilet i nie jest jej winą, że jesteś albo trollem, albo gamoniem.
        być może powinna mieć jednak inny bilet, a bycie gamoniem toteż nie powód, by to gamoniowi tak mało elegancko wytykać smile
        • parawany Re: Grubaska w samolocie 08.05.18, 15:02
          nchyb

          "bycie gamoniem toteż nie powód, by to gamoniowi tak mało elegancko wytykać"

          Przepraszam bardzo, ale jeśli ktoś pisze "taka gruba osoba nie powinna w ogóle latać", to, w całym kontekście, nazwanie go gamoniem jest bardzo delikatnym określeniem i w ogóle nie nieeleganckim : )


          • nchyb Re: Grubaska w samolocie 08.05.18, 15:16
            >>>Przepraszam bardzo, ale jeśli ktoś pisze "taka gruba osoba nie powinna w ogóle latać"

            Rzecz w tym, że to wcale nie jest takie głupie, m.in. dla zdrowia takiej ponadwymiarowej osoby...

            Pamiętam przed około trzydziestu laty, moja sąsiadka, taka bardzo ponadmiarowa pani, dość młoda ale bardzo bardzo ponadmiarowa, co w tamtych czasach nie było aż tak częste w PL - wyszła za mąż za Australijczyka. Szczegółów poznania się pary nie znam, jakby ktoś pytał, pana na oczy nie widziałam, nie wiem jakich był rozmiarów.
            W każdym bądź razie, małżeństwo było, pani miała polecieć do Australii, zaproszenie było, bilety pan młody zakupił. I niestety. Nakazano pani schudnąć, odmówiono pani lot, dopóki do jakiejś tam wagi nie dojdzie. Pamiętam, że jeszcze prawie rok po ślubie mieszkała koło nas, co jakiś czas chodząc do lekarza po zaświadczenie o aktualnej wadze. I dopiero po osiągnięciu wyznaczonej wyleciała...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka